Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Historia Na Uniwersytecie Wrocławskim, obcinać fundusze czy zamiatać?
     
Mścisław100
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 209
Nr użytkownika: 99.429

 
 
post 3/01/2020, 20:58 Quote Post

Co sądzicie o szeroko rozumianej historii na Uniwersytecie Wrocławskim? Chciałbym to omówić na przykładzie książki pt. " Historia Śląska" - Wrocław 2002 - autorstwa Marka Czaplińskiego, Elżbiety Kaszuby, Gabrieli Wąs, Rościsława Żerelika. Nie będę ukrywał, że chodzi głównie o tego ostatniego, jako absolwenta Uniwersytetu Wrocławskiego.
Moje odczucia sa takie, że najciekawsze publikacje dotyczące Śląska są autorstwa ludzi spoza Uniwersytetu Wrocławskiego. Ludzie z tego Uniwersytetu potrafią co najwyżej pisać całe tomy na temat życia wrocławskich Niemców z XIX/XX wieku, myśląc, że to ciekawsze niż jedna wzmianka o Polaku z XIII wieku (najlepiej rozwinięta beletrystycznie - czego na razie brak). Dodatkowo takie odczucia jak moje uważają za szowinizm polski oraz zakłamywanie historii, co akurat jest absurdem. Co w tym dziwnego, że Polak wyszukuje swoich dziejów? Poniżej recenzja na temat książki o Śląsku, autorstwa oczywiście człowieka spoza Śląska.
Tak na dobra sprawę to absolwenci Uniwersytetu Wr. po roku 1989 nie dorastają do pięt takiemu komuchowi jak Karol Maleczyński. Jakie są tego przyczyny? I jak to zmienić? Czy wierchudzka Historii na Uniwersytecie Wrocławskim nie zasługiwałaby na miotłę? A jeśli się nie da zamiotłować, to czy nie należałoby się postarać o radykalne cięcia finansowe. Powtarzam. Nie jestem szowinistą! Jestem tolerancyjny.Dlaczego najciekawsze rzeczy o Śląsku piszą ludzie spoza Sląska oraz komuchy?


https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/show-conte...92205?id=392205

Ten post był edytowany przez Mścisław100: 3/01/2020, 21:00
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
alexmich
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 595
Nr użytkownika: 98.744

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 3/01/2020, 22:26 Quote Post

Na miotłę to zasługuje przeważająca większość wykładowców z uczelni humanistycznych w tym kraju. Przy okazji należało by również zreformować system dopuszczania do studiów doktoranckich i dalszej kariery naukowej, tak aby liczyły się faktycznie ciekawe i rozwojowe prace oraz badania, a nie idiologiczny bełkot, czy plecy.

Problemy na wydziałach humanistycznych tycza się zazwyczaj zlewaczeniu, albo sanacyjności belfrów (bodajże na Poznańskim wydziale prawa można nie zaliczyć semestru, albo wręcz nie mieć szans na ukończeniu wydziału za mówienie źle o Piłsudskim).
To co natomiast ty opisałeś o UW budzi mój szczery niepokój. Byłem przekonany, że słusznie miony system wymiótł takie poglądy na śmietnik historii. To że RAŚ itp są finansowane przez naszego sąsiada jest tajemnicą poliszynela, ale że aż taki lewar lobby niemieckie ma na Śląsku. Obawiam się że przycięcie finansowania wywołało by ostra reakcje Brukseli. Może dobrym pomysłem byłby głębszy research i powiadomienie o sprawie posłów z okręgu, mediów niechętnych opcji niemieckiej itp. Poseł Krzysztof Tuduj, narodowiec kończył wydział prawa na tej uczelni. Biorąc pod uwagę że Konfederaci huczą, buczą gdzie się da, oczyma się da i składają masę wniosków czy zapytań, to może być podatny grunt.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Mścisław100
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 209
Nr użytkownika: 99.429

 
 
post 4/01/2020, 18:28 Quote Post

Obawiam się, że jedymi z niewielu, którzy wiedza o co chodzi są Domen z tego forum oraz profesor Wojciech Polak - historyk. Może to te same osoby? Kto wie? hahaha. A co Konfederacji i Pisu, to po wstępnym rozeznaniu poglądowym danych osobników zawsze wychodzi na wierzch jedno. Że oni tak na prawdę kochają bardziej Lwów i Wilno niż Wrocław i Szczecin i nic nie pomogą lokalni posłowie, bo oni i tak przyjmują centralną, warszasko-krakowską, wschodystyczna wizję Polski, gdzie połacie zabużańskie są ważniejsze niż dostęp do morza, oraz wolą granice II Rzeczpospolitej niż III. Czyli kompletny brak rozeznania w obecnej racji stanu. Wschodyści pełna gębą i nie mylić z putinistami. Niby wybija się taki jeden książę Pomorza, a zwie się Joachek Brudziński, ale właściwie gdy się wgłębić to jest on księciem Pomorza w kwestiach tego, żeby na region szła kasa, a co do aksjologii? To już wielka niewiadoma, ale prawdopodobnie podziela wizję prezesa. Czyli Pomorze tak, gospodarka, tak, sprawy społeczne tak, ale aksjologia, to już ta zabużańska. Do czego to doprowadzi. Moim zdaniem można porównać to do zasiedzenia pustostanu przez biedną rodzinę. Pomieszkają dopóty, dopóki się nie zawali, bo o remoncie oczywiście nikt nie myśli, a nawet jak myśli, to go nie stać.
To jest ta jedna strona ziem odzyskanych. A ta druga jest proniemiecka i lansuje teorię, że te ziemie są otwarte, tolerancyjne i właściwie to przechodnie. Raz niemieckie, raz polskie, innym razem czeskie. Czyli takie nijakie. Brak ciągłości osadniczej= wyjałówka z aksologi. Jak można zbudować prawdziwą małą ojczyznę dostając tak sprzeczne informacje z różnych stron? Nie da się. I to taki młot który przyspiesza rozwałkę pustostanu. Nikt nie ma pomysłu na te ziemie. Tubulcy może i je kochają, ale słabo to wychodzi, bo na razie tego wcale nie widać. Warszawa przyćmiewa małą ojczyzna. Jedni lokalsi idą za tym, a drudzy sa otwarci. Tak otwarci ze cały szlam wpuszczają do wnętrza. I ten szlam dominuje nad dobrymi rzeczami płynącymi z otwartości.
Nie wiem jakie jest wyjście, ale trzeba iść na pewno krok po kroku do nadzieji. Samo zasiedzenie nic nie da. Moim zdaniem w ministerstwie kultury powinien powstać departament do spraw ziem odzyskanych.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2021 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej