Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony  1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Polska "Kalevala": możliwa czy nie ?
     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 782
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 7/11/2015, 20:27 Quote Post

W forumowych dyskusjach uwidacznia się czasem rozczarowanie brakiem oryginalnej rodzimej mitologii i pretensje pod adresem chrześcijaństwa o zatracenie dawnego dziedzictwa kulturowego. Polemizując z tymi poglądami chciałbym poniżej podjąć próbę odtworzenia małego wycinka zaginionej (?) mitologii na podstawie źródeł etnograficznych, modyfikowanych wyłącznie w celu:
- poprawy narracyjnej płynności
- pozbawienia tekstów wszelkich odniesień chrześcijańskich (zgodnie z założeniem, iż są to późniejsze naleciałości).

Związana z tym drugim wymogiem jest zamiana panteonu chrześcijańskiego na pogański, co stanowi sprawę dość śliską. Ale że dla chętnego nic trudnego, warto podjąć tę próbę - na razie na planie czysto hipotetycznym, wyłącznie po to, by mieć czym uzupełniać modyfikowany tekst. Wymaga to szeregu założeń, których - niestety - nie da się dowieść sad.gif, choć można próbować je uprawdopodobnić. A zatem:
- Pan Jezus/„boska osoba” = bóstwo solarne = Dadźbóg(?)
- "św. Pietr" = bóstwo lunarne = Trojan(?)

Dlaczego Dadźbóg? Ponieważ:
- zachodzi związek z nadanym bohaterowi rekonstrukcji "mitu postrzyżynowego" imieniem: „Bogdał” (inwersja członów złożenia)
- zachodzi zgoda fabularna z atrybutem bóstwa zawartym w nazwie („dający bóg”, udzielający bogactwa)
- zachodzi zgoda genealogiczna relacji synowskiej Pana Jezusa, syna Boga Ojca - i Dadźboga syna Swaroga z tłumaczenia Malali.

Dlaczego Trojan? Ponieważ:
- stanowi naturalną parę do słońca w aspekcie astrologicznym jako podobny jemu, lecz niższy rangą i niedoskonały - św. Piotr przedstawiany jest w legendach ludowych i bajkach ajtiologicznych jako wiecznie ułomny (głupi, ciągle głodny, skąpy i zazdrosny)
- liczba ‘trzy’ związana jest z ilością faz księżyca ("na schodzie", "pełny", "na starze") oraz poświadczona w źródłach etnograficznych jako związana z lunarnym aspektem magii ludowej (zabiegi magiczne owczarzy z okolic Pilicy i Żarek)
- nazwa: „Trojan” występuje liczniej (x22) oraz bardziej powszechnie niż „Trzygłów” (x1, tylko na Pomorzu) w nazwach miejscowości w Polsce.

A teraz źródła:

1) Do rekonstrukcji części ajtiologicznej korzystam z „gadek” zapisanych „z opowiadań starych dziadów i bab z różnych wiosek w pobliżu Kielc rozłożonych” przez notabene ks. Władysława Siarkowskiego i wydanych jako artykuł pt.: "Podania i legendy o zwierzętach, drzewach i roślinach" (w: „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej” T. VII., 1883 r.).

2) Do rekonstrukcji mitu bohaterskiego korzystam z opowieści zapisanej po kaszubsku w Rotembarku, opublikowanej w r. 1910 (w: "Gryf. Pismo dla spraw kaszubskich", R.II). Zapis ten jest bardzo podobny do opowieści Galla Anonima o postrzyżynach u Piasta (co traktuję jako podstawę do założenia, że wariant tej samej opowieści zapisano na ziemiach polskich na pocz. XII w.). Cechy wspólne bajki kaszubskiej i legendy rodowej u Galla są następujące:

I. Dwaj przypadkowo spotkani wędrowcy dysponują zdolnościami nadprzyrodzonymi („dobrze wiedzieli, że przez picie nie ubędzie go, lecz przybędzie”) – lub/i okazują się chodzącymi po świecie bóstwami.

II. Hojność ubogiego chłopa poddana próbie: dwaj nieznajomi wędrowcy zostają przez niego zaproszeni na uroczystość chrzcin/postrzyżyn jego jedynego syna.

III. Rozmnożenie napoju i jadła/wszelkiego dostatku w chacie ubogiego chłopa.

IV. Wędrowcy w ramach obrzędu postrzyżyn/w trakcie uroczystości chrzcielnych nadają imię synowi gospodarza.

V. Postrzyżony/ochrzczony przez nadprzyrodzonych wędrowców syn zyskuje powszechną cześć i chwałę.

Powyższe elementy dołączane są jako prologi do polskich bajek o nadprzyrodzonych kmotrach (czyli rodzicach chrzestnych), a zatem głównie do wariantów o numerach systematycznych T332 i T531, dzięki czemu można je rekonstruować na wiele sposobów. Dla potrzeb niniejszej rekonstrukcji wybieram jednak wersję najbliższą gallowej.

A teraz do rzeczy. Poniżej zamieszczam "Polską Kalevalę" i zaznaczam, że nie jestem jej autorem, tylko kompilatorem/redaktorem. To, co uznałem za stosowne dodać, zaznaczone jest przy użyciu nawiasów kwadratowych.

[POLSKA "KALEVALA"]

[część ajtiologiczna]

[...]

Jak na początku świata [Dadźbóg] zegnał do kupy
wszyćko ptastwo i polecił mu karczować pola, to
bocian z całą usilnością jął się pracy. Wyciągając
ogromny krzak z paryjów, ociorał se połowę dolnych
skrzydeł. [Dadźbóg], pochwaliwszy boćka gorliwość,
powiedział mu, że on ze swem potomstwem na tę pa-
miątkę czarne skrzydła mieć będzie.

Kiedy [Dadźbóg] rozkazał wszystkim ptakom robić
doły na rzéki i stawy, to kania z jastrzębiem od-
powiedziały, że robić nie będą, boby sobie suknie
powalały. [Jak] wszystko ptastwo, posłuszne woli
bożéj, pokopało doły na rzéki i stoki, a [Dadźbóg]
napełnił je wodą, wtedy kania rozłoszczona, ze i ją
nagnali do roboty, napaskudziła do jednego stoku.
Za to harde stawienie się boskiéj osobie, zabronił
im [Dadźbóg] do końca świata pić z rzék, stawów
i stoków, a jéno pozwolił gasić im pragnienie tą
wodą, która znajduje się po dészczu na wiérzchoł-
kach skał i listkach drzew.

Kiedy [Dadźbóg] przechodził przez wodę, rak nawi-
nął się i [bóg] nastąpił na niego. Rak z gniewem po-
wiedział: „Kaj to masz oczy, czy w d...., że nie wi-
dzisz?” [Dadźbóg] odrzecze: „Odtąd, żeś znieważył
[osobę boską], w tyle, a nie na przodku oczy mieć
będziesz”.

[Potem] zegnał [Dadźbóg] wszytkie zwiérzęta z ca-
łej ziemi, aby robiły drogi i ścieszki dla dogodnoś-
ci ludziom. Kret nie chciał być posłusznym - powie-
dział, że on bez dróg się obejdzie. To téż za to
nieposłuszeństwo [Dadźbóg] go ukarał, bo po wiérz-
chu drogi nikiéj nie przelizie, ale tylko pod spo-
dem, bo jak wyjdzie na drogę, to zaraz zdychać musi.

Idąc razu jednego drogą, to o tem, to o owem za-
myślił się [Dadźbóg] i niepostrzeżenie utknął o ka-
mień. Rozłoszczony kamień fuknął na [osobę boską]:
„Czyś ślepy, że mię trącasz nogą". Wtedy [Dadźbóg]
przeklął go mówiąc, że on i bracia jego, rozrzuceni
po szerokim świecie, więcej rosnąć nie będą.


[część "bohaterska"]:

[...]
To beło roz downij dwoje ludzy, barzo biednych.
A naloz jim sę syn. Tak ojc sę wzął i proseł sąsadów
ze wse, żebe mu [syna postrzygli]. Ale nicht niechcoł,
bo on beł tak barzo biedny.
Chodzeł jeden dzeń, chodzeł drudzi dzeń. Chodzeł
i trzecy dzeń, ale wiedno na darmo. Tak trzecygo dnia
ju pod zmrok napotkoł on jednygo staruszka. Ten sę go
pytoł:
„A cuż te tak smutno chodzysz?”
A biedny człowiek odpowiedzoł:
„Naloz mnie sę syn, a ju trzecy dzeń szukom, chtobe
[go postrzygł], a nicht niechce, bo jo jem taci biedny.
Tak nen staruszk odrzek - a beł to som [bóg Dadźbóg]:
„To jo ce będę [syna postrzygał]!”
Biedny chłop sę uredowoł srodze i rzek:
„Ach, ciejbe staruszk le chcoł! Ale jo niebędę mnioł
nicim poczestowac, bo w moij chałupie je tako bieda.
„O to te sę niekłopoc”! – odrzek staruszk. „Jo som
przeniesę co do zjedzenia i do wepicu. Jak [będziecie
postrzygać], tej jo sę tam nalezę”.
Tak biedny człowiek szed dalij i napotkoł [drugiego
staruszka. A był to bóg Trojan]. Ale on tego niewiedzoł,
le [jemu] powiodoł, jak to on trze dni nadarmo szukoł
[postrzygających] dlo swygo sena, i jak nen staruszk
obiecoł [postrzygać]. Na to [ów drugi staruszek odrzekł]:
„Ciej nen staruszk chce [dziecko postrzygać], to jo
też będę. Jak [będziesz wyprawiał postrzyżyny], tej jo
sę tam nalezę!”
Biedny chłop szed uredowany do dom i powiedzoł
wszetko swoij kobiece. A jak [dziecko postrzygali,
to i staruszkowie] też tam bele. A dele knopu na [po-
strzyżynach] imnię „Bugdal”.
Tej szle razem z tymi biednymi ludzami do jich chału-
pe, chdze staruszk wedobeł flaszkę gorzołci, i bochenk
chleba i kawałk mięsa. Tej nen biedny zaproseł jesz
wszetcich, bo z tyj butelci, choc pieł, nick nie uby-
wało, a chleba też nie. A ciej zaczęle to mnięso goto-
wać, tej beła jego pełno gropa. I wszesce sę najedle
i napile, jak ich beło wiele. A dzewowale se sąsedze,
co mu przedtym niechcele [postrzygać], że ten biedny
chłop taci mog weprawic [postrzyżyny]. Bo nicht niewje-
dzoł, że beła w tym moc bosko. [...]

[KONIEC]

----
Na tym kończę niniejszą przykładową rekonstrukcję wycinka polskiej mitologii, która moim zdaniem wcale nie zaginęła, a tylko nie doczekała się należytej popularyzacji - w rodzaju choćby tej, której podjął się Lönnrot.

Ten post był edytowany przez Paweł Gajtkowski: 7/11/2015, 20:44
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Hrabia Strach
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 52
Nr użytkownika: 98.179

Strach
Stopień akademicki: mistrz wróblologii
Zawód: scarecrow
 
 
post 7/11/2015, 22:11 Quote Post

pozbawienia tekstów wszelkich odniesień chrześcijańskich (zgodnie z założeniem, iż są to późniejsze naleciałości).

A skąd wiadomo że którykolwiek z tych tekstów nie jest w całości "późniejszą naleciałością", tzn że nie powstał np raptem 700 lat temu, a nie przeszło 1000?
Owszem, można się bawić w "polską kalevalę przedchrześcijańską" na bazie tekstów młodszych niż chrześcijaństwo w Polsce, czemu nie. W końcu "starówka" warszawka ma kilkadziesiąt lat i też dobrze. Ale sensu to chyba za wielkiego nie ma.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Elfir
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.013
Nr użytkownika: 80.708

OK
Zawód: ogrodnik
 
 
post 7/11/2015, 22:19 Quote Post

Czy takie stwarzanie wszystkiego po kolei nie jest pochodzenia jednak semickiego? Bo mit stworzycielski przypisywany Słowianom jest dualistyczny.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Elfir
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.013
Nr użytkownika: 80.708

OK
Zawód: ogrodnik
 
 
post 7/11/2015, 22:20 Quote Post

QUOTE(Hrabia Strach @ 7/11/2015, 22:11)
Ale sensu to chyba za wielkiego nie ma.


Miałoby sens gdyby miało wartości artystyczne albo przynajmniej etnologiczne.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 782
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 7/11/2015, 22:23 Quote Post

QUOTE
A skąd wiadomo że którykolwiek z tych tekstów nie jest w całości "późniejszą naleciałością", tzn że nie powstał np raptem 700 lat temu, a nie przeszło 1000?
Owszem, można się bawić w "polską kalevalę przedchrześcijańską" na bazie tekstów młodszych niż chrześcijaństwo w Polsce, czemu nie. W końcu "starówka" warszawka ma kilkadziesiąt lat i też dobrze. Ale sensu to chyba za wielkiego nie ma.
*



Moim zdaniem ma, ponieważ:
- w przypadku "Kalevali" również nie możemy potwierdzić przedchrześcijańskiej proweniencji utworu, która jest tylko domniemana (Lönnrot konsekwentnie rugował z niej wszelkie odwołania chrześcijańskie)
- "Polska Kalavala" mogłaby zrobić dla polskiej kultury to, co fińska zrobiła dla fińskiej. Mówimy o monumentalnym, państwotwórczym wręcz zastrzyku "Kalevali" Lönnrota - a że "państwo polskie praktycznie nie istnieje" to dumy i kultury potrzebuje bardziej niż kiedykolwiek.

Ten post był edytowany przez Paweł Gajtkowski: 7/11/2015, 22:24
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 782
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 7/11/2015, 22:42 Quote Post

QUOTE(Elfir @ 7/11/2015, 22:19)
Czy takie stwarzanie wszystkiego po kolei nie jest pochodzenia jednak semickiego? Bo mit stworzycielski przypisywany Słowianom jest dualistyczny.
*



"Gadki" zanotowane przez ks. Siarkowskiego są dualistyczne - występuje tam "djabeł", który stwarza kozę itp. Musicie pamiętać, że dałem tylko nikły wycinek zapisów etnograficznych dla udowodnienia, że można z nich skleić koherentną opowieść.

Co do Semitów, to nie wydaje mi się, żeby mieli wyłączność na stwarzanie świata po kolei, skoro można go stworzyć tylko na dwa sposoby: na raz, albo po kolei właśnie.

Zaś co do artyzmu i etnologii, to zdaje się, że w przypadku polskiego folkloru im więcej artyzmu, tym mniej etnologii. Ważne, żeby dotrzeć do oryginalnego, swojskiego widzenia świata (takie same ambicje kierowały Lönnrotem) i rozpropagować go w stylu "Kalevali" właśnie - stymulując muzykę, malarstwo, literaturę itd. Finowie do dziś nie znają oryginalnych zapisów folklorystycznych, które posłużyły jako baza "Kalevali", którą muszą czytać w szkole jako obowiązkową lekturę. Bez "Kalevali" nie byłoby dziś Finów - tylko Rosja i Szwecja. A tymczasem jej wartość etnologiczna nie jest chyba wielka, skoro fińscy badacze oceniają, że tylko 33% materiału bazowego Lönnrot pozostawił bez ingerencji własnej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Elfir
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.013
Nr użytkownika: 80.708

OK
Zawód: ogrodnik
 
 
post 8/11/2015, 0:04 Quote Post

tylko, że Kalevala ma wartość jako wkład w utrwalenie literackiego języka fińskiego.
My nie mamy problemów z językiem polskim ani z własną tożsamością. Chyba, ze chcesz odtwarzać polski z X wieku n.e.

O ile nie będzie miało walorów artystycznych, to popularność wróżę jedynie w kręgach rodzimowierców (o ile zaraz się nie pokłócą, czy to faktycznie tak miało brzmieć)

Ten post był edytowany przez Elfir: 8/11/2015, 0:07
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Elfir
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.013
Nr użytkownika: 80.708

OK
Zawód: ogrodnik
 
 
post 8/11/2015, 0:12 Quote Post

Czy Gall Anonim mógł mit o postrzyżynach skopiować z mitu o Filemonie i Baucis?
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
welesxxi
 

Conan The Historian
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.700
Nr użytkownika: 13.919

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 8/11/2015, 0:27 Quote Post

Postęp w rekonstrukcji mitologii słowiańskiej jest możliwy, niestety przyjęta tutaj metoda jest toporna. "Gadki" czy inna forma zanotowanych opowieści ajtiologicznych jest zawsze produktem pewnego społeczeństwa a nawet następstwem punktu widzenia konkretnej wypowiadającej się osoby (i również osoby to zapisującej). To nie jest sztywna formułka, w której tylko zmieniono imiona postaci. To trochę jakby wyjąć z małego fiata silnik, podpiąć konia i mówić, że to rekonstrukcja prasłowiańskiego wozu.

W folklorze nie ma też jednego niezmiennego wzorca św. Piotra czy Jezusa. To pewien kalejdoskop wariantów, gdzie cechy, które popularnie uznaje się za "pogańskie" są wyjęte z całego zestawu cech i zachowań przypisywanych danej postaci.

Zwykle jesteśmy zafascynowani wzorcem Homera, Parandowskiego, czy Sturlusona. Trzeba być świadomym, że tak nie wyglądała mitologia. To pewne literackie wariacje na tematy mitologiczne przefiltrowane przez wyobraźnię artysty. One w gruncie rzeczy fałszują mitologię. Jeśli więc ktoś uważa, że mitologia skandynawska to jest coś, co znajdujemy u Sturlusona, to tak samo należy uznać, że mitologia słowiańska to coś, co znajdujemy u Mickiewicza.

To co istniało to pewne dynamiczne zestawy struktur mitycznych, w których zrozumieniu może pomóc teoria motywów Proppa, mitemów i bricolage'u Levi-Straussa, czy semów, syntagmów narracyjnych i kwadratu semiotycznego Greimasa. Struktury te realizowane są również dzisiaj, gdyż wcale nie jesteśmy społeczeństwem pozbawionym mitologii i struktury te nie różnią się od znanych nam ze społeczeństw plemiennych. W przekonaniu dzisiejszego społeczeństwa nie jesteśmy bogaci, bo ktoś nasze bogactwo kradnie, tak samo jak dawni Słowianie uważali, że nie ma deszczu, plony nie obrodziły albo jest bieda, bo wodę, pożywienie, lub złoto ukradł smok i ukrył pod górą (dziś kradnie oczywiście nie smok, tylko Żydzi, Grupa Bilderberg, czy tajna "grupa trzymająca władzę").

Jeśli ktoś szuka słowiańskiej wersji sag islandzkich, albo bazy pieśni podobnej do tej, na której pracował Lönnrot, to nic tutaj nie trzeba wymyślać i montować. Serbskie pieśni epickie poświadczone są już w XIII-XIV w. a zaczynają być zapisywane od XV. Zapisano ich przeszło pół miliona. Podobnie rzecz ma się z bylinami, z których dosyć archaiczna to "Słowo o wyprawie Igora", choć zapisane dopiero w XVIII w.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 782
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 8/11/2015, 12:53 Quote Post

Niestety ani ruskie byliny, ani serbskie pieśni nie mają nic wspólnego z polską kulturą - w przeciwieństwie do polskich zapisów etnograficznych z XIX i XX w. A rzecz rozchodzi się właśnie o ukazanie oryginalnie polskiej wizji mitologicznej, która - wobec braku narodowej epiki - byłaby władna udźwignąć na sobie ciężar podwaliny oryginalnie polskiej kultury odróżniającej się od innych krajów słowiańskich. Myślę, że wszelkie artystyczne przetworzenie byłoby szkodliwe dla tej oryginalności, dlatego - na szczęście dla czytelników smile.gif - ograniczyłem wszelkie moje ingerencje do niezbędnego minimum.

A teraz: jakie oryginalnie polskie cechy wyłaniają się z tego materiału? Myślę, że najbardziej rzucają się w oczy: prostota, naiwność, dobroduszność, rubaszność, bezceremonialność (wulgaryzmy), brak wzniosłości i wesołe usposobienie. Cechy tego typu zawarte w mitach stanowić mogłyby nową jakość w mitologii światowej (co do której mam wątpliwość, czy szafuje słowami w rodzaju: "d..."), pod warunkiem, że nie utonęłyby w wielkiej górze materiałów etnograficznych, które nijak nie są dziś w Polsce popularyzowane.

Zamiana panteonu chrześcijańskiego na pogański (roboczo wyssany z palca) wydała mi się konieczna, by potencjalny czytelnik nie zignorował całego projektu, traktując go jako młode ludowe legendy chrześcijańskie. W moim przekonaniu opowieści o tym, jak bogowie chodzą po świecie w postaci dziadków w łachmanach i wystawiają ludzi na próbę, aby w nagrodę obdarzać ich urodzajem i bogactwem, mają tyle wspólnego z chrześcijaństwem, co zapalanie gromnic gdy idzie burza. Przypominam, że opisany powyżej schemat zauważony został także przez Proppa w jego "Morfologii bajki" (rosyjskiej, czy raczej ogólniej: ruskiej), gdzie Bohater zostaje poddany próbie przez Dobrodzieja [motywy: (недостача)-(испытaние)-(реакция героя)-(ликвидация недостачи)]. To samo jest u Galla - nie widzę więc powodu (@Elfir), by sugerować czerpanie przez niego motywów z mitologii greckiej.

Jeśli chodzi o dynamiczne struktury mityczne, to pewne mity ulegają przekształceniom silniej, a inne słabiej. Odesłać tu mogę do wzmianki Moszyńskiego o tym, że archeolodzy odkopali zwój egipski sprzed 3 tysięcy lat, który stanowi wariant bajki zapisanej gdzieś na Słowiańszczyźnie w XIX czy XX w., oraz do artykułu o micie polifemicznym, którego wiek badacze oceniają na ok. 10 tys. lat(Polyphemus). Kościec mitu polifemicznego sprowadzony został do elementów wspólnych dla wszystkich wariantów. Podobnie zrobiłem z opowieścią o nadprzyrodzonych kmotrach nadających imię i przynoszących urodzaj - podałem powyżej pięć elementów wspólnych dla opowieści z pocz. XII wieku (zapisaną od "starców sędziwych" przez Galla wędrującego z kancelarią Krzywoustego) i jej współczesnych wariantów, wybierając do "Polskiej Kalevali" ten, który miał elementów wspólnych najwięcej, uznając go tym samym za najbardziej archaiczny.

Co do tego, że nie jesteśmy dziś bogaci, bo ktoś nas okrada, to myślę, że nie są tu bez winy strefy ekonomiczne i zwolnienia z podatków dla hipermarketów sad.gif Ale lepiej nie brnijmy w tego offtopa, bo mam wrażenie, że nie tylko ja nie jestem tutaj ekonomistą...


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.134
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 8/11/2015, 15:52 Quote Post

Było już "W poszukiwaniu zaginionej arki", było "W poszukiwaniu straconego czasu", widać czas na "W poszukiwaniu brakującego sensu". Nie widzę sposobu, aby miało się z tego wykluć coś poważniejszego niż nikomu niepotrzebna kiepska grafomania. Ot, najwyżej objawi się kolejny Białczyński. Nie żebym komuś bronił, w końcu nikomu krzywda się nie dzieje, tylko po prostu szkoda czasu na kupę ciężkiej, kiepskiej, całkowicie zbędnej roboty.

Ten post był edytowany przez kmat: 8/11/2015, 15:52
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
welesxxi
 

Conan The Historian
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.700
Nr użytkownika: 13.919

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 8/11/2015, 16:02 Quote Post

Nie neguję archaiczności części motywów, tylko metodę - wybór na wyczucie tekstu XIX-wiecznego i dosyć dowolna ingerencja przez zamianę imion na wczesnośredniowieczne bóstwa.

Niektóre struktury mitemów są bardzo zachowawcze i przykład z wytłumaczeniem dlaczego nie jesteśmy bogaci jest doskonały, bo widać, że ten rodzaj myślenia wcale nie skończył się z XIX wiekiem, tylko jest obecny do dziś i ma się dobrze. Do rekonstrukcji myślenie mitycznego można wykorzystywać również dzisiejsze wypowiedzi. Przykład z bogactwem nie jest odosobniony, bo można je mnożyć. Działa nadal mitem oparty na axis mundi i nadal axis mundi jest aktualizowany przez własny dom, rodzinę, traktowane jako wzorzec, gdzie wszystko inne wypada poza obszar chaosu. Przykładem będzie kategoryzowanie jako "lewactwa" wszystkiego, co odbiega od własnego wyobrażenia (przez co grupują się tu zupełnie nie związane ze sobą kategorie, nierzadko będące z definicji prawicowe). Działa świetnie mitem swój - obcy, gdzie obcemu przypisywane są cechy demoniczne, wrogie, czego idealnym przykładem są wyobrażenia na temat islamu. Wystarczy wymienić w zmitologizowanych 20 lat temu wyobrażeniach Niemców czy Żydów postać Niemca na muzułmanina i okazuje się, że struktura mitu pozostaje nienaruszona (zmienił się tylko podmiot).

Co do dróg rekonstrukcji polskiej mitologii jest ich przynajmniej kilka. Można do tego używać tekstów z XIX w. jak i współczesnych, ale konieczna jest metodologia, która nie zmieniła od czasów Gieysztora:
1) można rekonstruować pewną pierwotną formę mitu, gdy okazuje się być rozpowszechniony na całym badanym obszarze (np. cała Słowiańszczyzna dla rekonstrukcji formy prasłowiańskiej)
2) można rekonstruować pewną pierwotną formę mitu, gdy znajduje on filologiczne odpowiedniki w innych spokrewnionych mitologiach
Drogą tą podążał Słupecki dopóki nie zwabiły go islandzkie granty. Natomiast nie można tu zaliczyć naśladowców w postaci Kowalika, Zieliny, Niedzielskiego, u których nie ma metodologii (ergo nie ma nauki), jest tylko zabawa w skojarzenia. Brak tu zrozumienia zasad komparatystyki.

Najbardziej obiecująco zapowiadają się takie kierunki jak:
1. Badania językoznawcze w szerszym kontekście - etymologiczne, archaiczne związki frazeologiczne. Dużo tutaj wniósł Andrzej P. Kowalski, choć w swych dociekaniach był ostatnio osamotniony. Język niesie w sobie pewne skamieliny zawierające dawne wyobrażenia nt. świata, które trzeba wydobyć, tak jak paleontolog wydobywa skamieliny z ziemi
1a) choć z pewnymi trudnościami to jednak rozwija się w Polsce etnolingwistyka pod kierownictwem Bartmińskiego. Poznaliśmy dotąd tylko fragment wyników tych prac, ale i tak wygląda to imponująco. Warto wspomnieć tutaj o Łuczyńskim, który implementuje postulaty etnolingiwstyki bazując na dokumentach średniowiecznych.
2. Badania późnośredniowiecznych źródeł kościelnych. Mamy tutaj do czynienia wręcz z klęską urodzaju, ogromny zasób materiałów, z czego część jest w ogóle nie przeglądana a przynajmniej nie pod kątem mitologicznym. Zajmuje się tym Bylina i Bracha, sporadycznie ktoś inny, jak Olszewski. Perspektywiczne są również porównania tego materiału z zapiskami etnograficznymi z XIX w. (również nie zawsze dokładnie przebadanymi) pozwalające odkryć zjawiska długiego trwania. Generalnie kto wie, jakie tu czekają jeszcze niespodzianki.
3. Badania archeologiczne. Przyrost materiału jest zupełnie oczywisty. Problem leży tutaj raczej w tym, że nikt tego nie zbiera do kupy, nie syntetyzuje. Odkrycia możliwych miejsc i przedmiotów kultu są opublikowane w setkach rozproszonych artykułów, często pod nic nie mówiącymi tytułami (typu "Wyniki prac wykopaliskowych na stanowisku..."). W rezultacie chyba nikt tego tak naprawdę nie ogarnia.

Możliwości rekonstrukcji mitologii "polskiej" jest więc wiele. Problem nie tyle z niedostatkiem materiału, co raczej z tym, że żniwa wielkie, ale robotników mało.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 782
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 8/11/2015, 22:27 Quote Post

Pytanie tylko, czy w momencie, w którym żniwa się już definitywnie zakończą i pochylimy się nad źródłami XIX-w., aby je wyzyskać kulturowo, to czy wówczas narzekanie na brak artyzmu owych zapisów (w porównaniu z fińskimi) nie zakończy się absolutną obojętnością istnienia zrekonstruowanej już jak należy mitologii dla kultury polskiej. Z Waszych reakcji w tej dyskusji (np. Nie widzę sposobu, aby miało się z tego wykluć coś poważniejszego niż nikomu niepotrzebna kiepska grafomania lub Miałoby sens gdyby miało wartości artystyczne) wnioskuję, że materiał bazowy, czyli zapisy etnograficzne, w przeciwieństwie do "Kalevali" nie posiada wystarczającego potencjału, aby wywołać w narodzie polskim taki rezonans, jak to miało miejsce na północy. Oznaczałoby to, że polska kultura ludowa stoi na niższym poziomie niż kultura ludowa Finów, albo też, że nasza własna kultura stała się dla nas samych tak egzotyczna, że nie umiemy być dumni z tego, co ją wyróżnia na tle innych. W sumie nie wiadomo, co gorsze... sad.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Hrabia Strach
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 52
Nr użytkownika: 98.179

Strach
Stopień akademicki: mistrz wróblologii
Zawód: scarecrow
 
 
post 9/11/2015, 13:33 Quote Post

Jak faktycznie ktoś się chce tym bawić, to proponowałbym zacząć od lektury tego:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/88809/klech...olskiego-i-rusi
Bez problemu można z tego wykroić nawet kilka poematów heroicznych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Kiszuriwalilibori
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 622
Nr użytkownika: 13.574

 
 
post 9/11/2015, 14:13 Quote Post

QUOTE(Paweł Gajtkowski @ 8/11/2015, 22:27)
Z Waszych reakcji w tej dyskusji (np. Nie widzę sposobu, aby miało się z tego wykluć coś poważniejszego niż nikomu niepotrzebna kiepska grafomania lub Miałoby sens gdyby miało wartości artystyczne) wnioskuję, że materiał bazowy, czyli zapisy etnograficzne, w przeciwieństwie do "Kalevali" nie posiada wystarczającego potencjału, aby wywołać w narodzie polskim taki rezonans, jak to miało miejsce na północy. Oznaczałoby to, że polska kultura ludowa stoi na niższym poziomie niż kultura ludowa Finów, albo też, że nasza własna kultura stała się dla nas samych tak egzotyczna, że nie umiemy być dumni z tego, co ją wyróżnia na tle innych. W sumie nie wiadomo, co gorsze... sad.gif
*


Raczej rzecz w tym, że skoro niczego takiego nie mielismy, to nie odczuwamy braku; a porównując się z ludami ościennymi, też raczej nie na to patrzymy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

3 Strony  1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej