Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
17 Strony « < 15 16 17 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Traktat reformujący UE, ... podpisany w Lizbonie
     
swatek
 

Czekam na Króla
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.555
Nr użytkownika: 7.721

 
 
post 16/11/2009, 13:17 Quote Post

QUOTE
Belgian Prime Minister Herman Van Rompuy, a top candidate for the new European Union president job, laid out his views on future EU financing at a dinner of the secretive Bilderberg group last week.


http://euobserver.com/843/28993

A co to za secretive Bilderberg group?

P.S.
Czy jeśli ta sekretna grupa wyrazi zgodę na danego kandydata to będzie on prezydentem UE?
 
User is offline  PMMini Profile Post #241

     
swatek
 

Czekam na Króla
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.555
Nr użytkownika: 7.721

 
 
post 1/12/2009, 11:22 Quote Post

QUOTE
Choć dzisiaj Unia Europejska i euroentuzjaści świętują wejście Traktatu Lizbońskiego w życie, to tak naprawdę świętują czegoś, czego nie ma. Traktat Lizboński nie obowiązuje w Polsce.

Chociaż od 1 grudnia Lizbona ma obowiązywać, to Traktat z Lizbony nie został jeszcze opublikowany w „Dzienniku Ustaw”. Umowy międzynarodowe są w istocie rzeczy ustawami. Konstytucja Polski mówi wyraźnie, iż warunkiem wejścia w życie prawa jest jego ogłoszenie. Według prawa Polskiego Traktat Lizboński nie wszedł w życie w Polsce, a więc według międzynarodowego porządku prawnego opisanego w Lizbonie można interpretować, iż mimo ratyfikacji nie wszedł on w życie w całej UE.

Zaniedbanie polskich władz i brak oficjalnej publikacji przed 1 grudnia w praktyce niby nie będzie miało większego znaczenia. Jednak zapoznawając się z punktem, który stanowi, że ten dokument ma wejść w życie we wszystkich krajach równocześnie… może dojść do poważnych i szkodliwych dla Traktatu Lizbońskiego interpretacji prawa. Mianowicie do takich, które oznajmiać będą, iż Traktat Lizboński nie obowiązuje zarówno w Polsce, ale także i w innych krajach Unii Europejskiej.

Konstytucja RP mówi, że „warunkiem wejścia w życie ustawy, rozporządzenia oraz aktów prawa miejscowego jest ich ogłoszenie”. Chodzi o ogłoszenie albo w „Dzienniku Ustaw”, albo w „Monitorze Polskim”. W przypadku ustaw, w tym umów międzynarodowych, w grę wchodzi jedynie „Dziennik Ustaw”.

Szef rządu Donald Tusk podkreśla, że pomimo tego, że treści jeszcze nie ma w Dzienniku Ustaw od północy w Polsce obowiązują zasady traktatu. Szefowi rządu polecałbym zapoznanie się z Konstytucją RP.  Dopóki Traktat Lizboński nie zostanie opublikowany w Dzienniku, nie będzie on obowiązywał w Polsce.


http://wolnosc.salon24.pl/141625,traktat-l...-wszedl-w-zycie

Czyli z publikacją Traktatu będzie tak samo jak i z dekretem o wprowadzeniu stanu wojennego wink.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #242

     
Anakin
 

Premier RP wg Historyków.org
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 4.355
Nr użytkownika: 1.334

 
 
post 1/12/2009, 11:50 Quote Post

będziej jak z powołaniem Wieniawy na Prezydenta RP, kiedy Francuzi nie dopuścili do wydrukowania Dziennika Urzędowego z dekretem Mościckiego
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #243

     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.619
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 2/12/2009, 19:54 Quote Post

A co za problem by antydatować odpowiedni dziennik? Ehhh sztuczne problemy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #244

     
fala
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 457
Nr użytkownika: 17.015

 
 
post 10/12/2009, 18:50 Quote Post

No i co niedowiarki?
Dla jednych Traktatu miało nie być a dla innych Polska miała zniknąć gdy ten traktat wejdzie w życie.
I tak jak miało być tak jest; Traktat Lizboński jest już żywym faktem a Polska trwa dalej i ma się całkiem nieźle smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #245

     
Ambioryks
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.192
Nr użytkownika: 57.567

Stopień akademicki: magister
Zawód: animator kultury
 
 
post 10/12/2009, 18:56 Quote Post

Bo oficjalna nomenklatura została w Polsce źle przetłumaczona na nasz język ('president' (Rady UE)=przewodniczący Rady UE) - to raz, a dwa, że zgodnie z sugestiami Irlandczyków wprowadzono do traktatu pewne zmiany wobec pierwotnego projektu. Poza tym, w Polsce traktat jeszcze formalnie nie obowiązuje.
 
User is offline  PMMini Profile Post #246

     
fala
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 457
Nr użytkownika: 17.015

 
 
post 10/12/2009, 22:56 Quote Post

QUOTE(Ambioryks @ 10/12/2009, 19:56)
Poza tym, w Polsce traktat jeszcze formalnie nie obowiązuje.
*

Bez przesady - poślizg w Polsce to normalka. Wydrukowali ten traktat 2-go grudnia, więc obowiązuje już w Polsce od ponad tygodnia.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #247

     
reinevan
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 41.303

Arkadiusz Przybysz
Zawód: uczen
 
 
post 25/05/2010, 20:26 Quote Post

QUOTE(Ambioryks @ 10/12/2009, 18:56)
Bo oficjalna nomenklatura została w Polsce źle przetłumaczona na nasz język ('president' (Rady UE)=przewodniczący Rady UE) - to raz, a dwa, że zgodnie z sugestiami Irlandczyków wprowadzono do traktatu pewne zmiany wobec pierwotnego projektu. Poza tym, w Polsce traktat jeszcze formalnie nie obowiązuje.
*



Jeśli mogę się przyczepić smile.gif to pan van Rompuy jest przewodniczącym Rady Europejskiej. Nie mieszajmy proszę dwóch różnych instytucji, o dwóch różnych składach i kompetencjach (a wręcz trzech bo często jeszcze Rada Europy się nam miesza)

A jeśli chodzi o traktat to jest to krok UE w stronę dużo silniejszej integracji. Jak każde zjawisko będzie to miało swoje plusy i minusy. Tylko chciałbym zauważyć malutką różnicę pomiędzy traktatami wcześniejszymi (np. Paryskim) jeśli chodzi o poziom gospodarczy państw członkowskich. Na początku traktaty sygnowały państwa równorzędne (względnie) w tej chwili mamy ogromny konglomerat państw o naprawdę różnorodnym poziomie (gospodarczym technicznym etc) i te wszystkie państwa mają korzystać z jednego aquis? Nie widzą tego nawet unijni szefowie ustanawiając instytucję wzmocnionej współpracy czyli mamy powrót do Europy dwóch prędkości.

Dlatego integracja ok bo to ułatwia życie nawet obywatelowi (nie mówię o konkretnych rozporządzeniach tylko idei sensu largo) ale równych partnerów na równych zasadach. To co teraz proponuje nam TzL to rozwiązania za wczesne jak na potrzeby zarówno UE jako całości (jeśli chce spełniać cele a zwłaszcza spójność a nie być forum konsultacji najsilniejszych jak uzależnić od siebie słabszych).

PS. Przeczytałem traktat z Lizbony więc opinię popieram znajomością tematu biggrin.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #248

     
mgaurelius
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 618
Nr użytkownika: 40.018

Zawód: Magnat - Spekulant.
 
 
post 25/05/2010, 21:43 Quote Post

QUOTE(reinevan @ 25/05/2010, 20:26)

Jeśli mogę się przyczepić smile.gif to pan van Rompuy jest przewodniczącym Rady Europejskiej. Nie mieszajmy proszę dwóch różnych instytucji, o dwóch różnych składach i kompetencjach (a wręcz trzech bo często jeszcze Rada Europy się nam miesza)

A jeśli chodzi o traktat to jest to krok UE w stronę dużo silniejszej integracji. Jak każde zjawisko będzie to miało swoje plusy i minusy. Tylko chciałbym zauważyć malutką różnicę pomiędzy traktatami wcześniejszymi (np. Paryskim) jeśli chodzi o poziom gospodarczy państw członkowskich. Na początku traktaty sygnowały państwa równorzędne (względnie) w tej chwili mamy ogromny konglomerat państw o naprawdę różnorodnym poziomie (gospodarczym technicznym etc) i te wszystkie państwa mają korzystać z jednego aquis? Nie widzą tego nawet unijni szefowie ustanawiając instytucję wzmocnionej współpracy czyli mamy powrót do Europy dwóch prędkości.

Dlatego integracja ok bo to ułatwia życie nawet obywatelowi (nie mówię o konkretnych rozporządzeniach tylko idei sensu largo) ale równych partnerów na równych zasadach. To co teraz proponuje nam TzL to rozwiązania za wczesne jak na potrzeby zarówno UE jako całości (jeśli chce spełniać cele a zwłaszcza spójność a nie być forum konsultacji najsilniejszych jak uzależnić od siebie słabszych).

PS. Przeczytałem traktat z Lizbony więc opinię popieram znajomością tematu biggrin.gif
*


No to było raczej oczywiste, że postępująca integracja wszerz doprowadzi do takiej sytuacji. Między innymi dlatego jest tak rozbudowany system funduszy regionalnych i społecznych. Rozwiń może to stwierdzenie jedno Aquis, bo chciałbym się odnieść nie do ogólnika a do szerszego ujęcia. Europa dwóch prędkości, ale Europa zintegrowana i to jest najistotniejsze, bo gwarantuje bezpieczeństwo. Jeśli chodzi o ułatwienia dla obywateli to zależy od punktu widzenia. Dla niektórych jest łatwiej a inni się wściekają obecnością UE w Polsce i wcale im się nie dziwię. Nie przesadzałbym więc z tym sensem largo. Tego równego partnerstwa nie ma i nie będzie. Sam wcześniej napisałeś, o Europie dwóch prędkości, więc jak ekonomicznie można powiedzieć o równości partnerów. Od samego początku EWG/UE za sznureczki pociągała Francja, Niemcy a od 1973r. podłączyła się Wielka Brytania.

To co teraz proponuje nam TzL to rozwiązania za wczesne jak na potrzeby zarówno UE jako całości (jeśli chce spełniać cele a zwłaszcza spójność a nie być forum konsultacji najsilniejszych jak uzależnić od siebie słabszych).


Dlaczego za wczesne? Pewne rozwiązania są ewidentnie ustawione pod słabsze państwa a do tego nie zapominajmy ile kasy idzie dla krajów biedniejszych. Polska np. do krajów najsilniejszych w Europie nie należy, a dzięki obecnemu systemowi głosowania ma sporo do powiedzenia.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #249

     
reinevan
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 41.303

Arkadiusz Przybysz
Zawód: uczen
 
 
post 26/05/2010, 9:11 Quote Post

Europa dwóch prędkości jest skutkiem a nie przyczyną. Skoro państwa są nierówne gospodarczo to aby te silniejsze mogły być jeszcze silniejsze ustanawia się wzmocnienie współpracy czyli zaprzeczenie integracji Europy jako całości. A wydaje mi się, ze pierwotną ideą było ustanowienie silnej Europy jako całości, a nie ustanowienie współpracy kilku państw, które będą czerpały korzyści z otwarcia rynków czyli ustanowienia nowych państw rynkami zbytu. Tak więc państwa muszą wypełniać jednakowe obowiązki, a nie będą miały praktycznych możliwości korzystania z praw.

Tak w ramach myślenia co by było gdyby warto się zastanowić czy polityka wzmocnionej współpracy nie może być wykorzystana przeciwko Polsce. Choćby koalicja państw bałtyckich Niemiec ( a da się zebrać 9 smile.gif ) ustawiająca gazociąg po dnie Bałtyku i odcinająca od niego Polskę. Oczywiście jest to czarny scenariusz, ale dlaczego nie brać go pod uwagę?

Poza tym UE to nie tylko pieniądze strukturalne ale także koszty. Zobaczmy dostosowanie naszej gospodarki i zamknięcie się na rynki państw trzecich. Eurosceptyk powiedziałby że jest to zabijanie gospodarki i uzależnianie się od innych rynków. Ja powiem że jest to koszt, który w momencie gdy zyski są wyższe byłby do udźwignięcia. Skoro tworzymy wspólny rynek to w tym momencie kraje zachodniej Europy są uprzywilejowane i bardziej konkurencyjne na naszym rynku niż my na rynkach zachodnich. Tak więc integracja w ten sposób sprawia, że Polska nie za wiele zyskuje gospodarczo. Jedyny plus to zmniejszenie bezrobocia poprzez wyjazdy Polaków.

Poza tym radzę sobie poczytać tekst traktatu i zobaczyć, że od 2014 Polska dużo traci w stosunku do tego co było zapisane w Traktacie z Nicei. Poza tym nawet system nicejski nie jest idealny. Tak czy owak państwa zintegrowane były i w Nicei w stanie przeforsować swoje zdanie. W tej chwili po zmianach jest to dużo łatwiejsze. Ktoś powie, że jest to bardziej demokratyczne i racja ale dlaczego mamy obowiązek dostosowywać się do czegoś co nie musi być zgodne z polską racją stanu? UE to inicjatywa nieobowiązkowa i oczywiście nie zapominając o korzyściach warto patrzeć, że nie zawsze jest to dla nas in plus. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nawet mając te relatywnie duże możliwości nie umieliśmy z nich korzystać. Zadam zatem pytanie co stanie się, jeśli tych możliwości mieć nie będziemy.

Nie jestem europsceptykiem ale nie chcę patrzeć na Unie jako ideał. Unia jak wszystko ma swoje wady i jeżeli będziemy je widzieli to może uda nam się ochronić przed negatywnymi skutkami integracji, które są i raczej w ramach istniejącego podejścia do integracji (bo Francja i Niemcy widzą - Unia tak ale jeśli działa tak jak my chcemy. Polska zaś nieważne co się dzieje ważne że jest UE i jakieś pieniądze daje, nawet jeśli ich nie wykorzystujemy) nie da się ich rozwiązać.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #250

     
mgaurelius
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 618
Nr użytkownika: 40.018

Zawód: Magnat - Spekulant.
 
 
post 26/05/2010, 16:26 Quote Post

QUOTE
Europa dwóch prędkości jest skutkiem a nie przyczyną. Skoro państwa są nierówne gospodarczo to aby te silniejsze mogły być jeszcze silniejsze ustanawia się wzmocnienie współpracy czyli zaprzeczenie integracji Europy jako całości. A wydaje mi się, ze pierwotną ideą było ustanowienie silnej Europy jako całości, a nie ustanowienie współpracy kilku państw, które będą czerpały korzyści z otwarcia rynków czyli ustanowienia nowych państw rynkami zbytu. Tak więc państwa muszą wypełniać jednakowe obowiązki, a nie będą miały praktycznych możliwości korzystania z praw.


Ale państwa słabsze zyskały bardzo wiele na współpracy z tymi silniejszymi. Pierwotnie w traktacie ustanawiającym EWG nikt nie wspomina o silnej Europie jako całości. Głównymi celami był przede wszystkim rozwój gospodarczy, wzrost stopy życiowej oraz zacieśnianie stosunków. Nikt wtedy nie trąbił o Europie jako całości. O jakiejś równości potencjałów gospodarczych. Właśnie na początku chodziło o współpracę gospodarczą i rozwój krajów należących do EWG.
Gdzie Ty masz zapisane w Traktatach, że państwa we wszystkich aspektach mają jednakowe obowiązki? Skąd wziąłeś tezę, że słabsze państwa traktuje się jak rynki zbytu? Może przeszkadzają Ci inwestycje w ramach polityk strukturalnych czy spójności? Albo ogromny kapitał jaki wnoszą kraje silniejsze gospodarczo na nasze obszary. Przypominam , że UE to jeden rynek!! Nie ma czegoś takiego jak różne rynki. Mamy przecież ustanowiony wspólny rynek smile.gif


QUOTE
Tak w ramach myślenia co by było gdyby warto się zastanowić czy polityka wzmocnionej współpracy nie może być wykorzystana przeciwko Polsce. Choćby koalicja państw bałtyckich Niemiec ( a da się zebrać 9 smile.gif  ) ustawiająca gazociąg po dnie Bałtyku i odcinająca od niego Polskę. Oczywiście jest to czarny scenariusz, ale dlaczego nie brać go pod uwagę?


Kwestią czasu jest ustanowienie wspólnego bezpieczeństwa energetycznego. Traktat Lizboński nakreślił jedynie ogólniki, ale mimo wszystko od czegoś trzeba zacząć. Czarnych scenariuszy można pisać wiele, tylko jaki to ma sens? Rozmawiajmy o obecnych faktach. A bez jednego gazociągu i tak sobie damy radę.

QUOTE
Poza tym UE to nie tylko pieniądze strukturalne ale także koszty. Zobaczmy dostosowanie naszej gospodarki i zamknięcie się na rynki państw trzecich. Eurosceptyk powiedziałby że jest to zabijanie gospodarki i uzależnianie się od innych rynków. Ja powiem że jest to koszt, który w momencie gdy zyski są wyższe byłby do udźwignięcia. Skoro tworzymy wspólny rynek to w tym momencie kraje zachodniej Europy są uprzywilejowane i bardziej konkurencyjne na naszym rynku niż my na rynkach zachodnich. Tak więc integracja w ten sposób sprawia, że Polska nie za wiele zyskuje gospodarczo. Jedyny plus to zmniejszenie bezrobocia poprzez wyjazdy Polaków.


No nie powiesz mi, że Polska ponosi więcej kosztów niż osiąga zysków. Nie ma żadnego zamknięcia na rynku trzecie, gdyż jest to obwarowane ustaleniami GATT/WTO a także Klauzulą Najwyższego Uprzywilejowania. Istnieje też coś takiego jak polityka odwetowa, której UE stara się unikać. Uprzywilejowanie działa w obie strony, gwarantują to ustalenia traktatowe oraz cały szereg aktów wspólnoty. Jest wiele procedur chroniących prawa przedsiębiorstw, zwalczanie nieuczciwej konkurencji lub dyskryminacji na tle pochodzenia. Polska cholernie dużo zyskuje gospodarczo, odsyłam do statystyk na temat podziału środków w ramach polityki spójności na lata 2007-2013 smile.gif Polska jest największym beneficjentem Funduszu Spójności(około 20% całego budżetu, 68mld E). Bezrobocie się nie zmniejsza, bo pracownicy pozostają na tym samym rynku. Zmiany zachodzą tylko w statystykach odnoszących się do Polski.

QUOTE
Poza tym radzę sobie poczytać tekst traktatu i zobaczyć, że od 2014 Polska dużo traci w stosunku do tego co było zapisane w Traktacie z Nicei. Poza tym nawet system nicejski nie jest idealny. Tak czy owak państwa zintegrowane były i w Nicei w stanie przeforsować swoje zdanie. W tej chwili po zmianach jest to dużo łatwiejsze. Ktoś powie, że jest to bardziej demokratyczne i racja ale dlaczego mamy obowiązek dostosowywać się do czegoś co nie musi być zgodne z polską racją stanu? UE to inicjatywa nieobowiązkowa i oczywiście nie zapominając o korzyściach warto patrzeć, że nie zawsze jest to dla nas in plus. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nawet mając te relatywnie duże możliwości nie umieliśmy z nich korzystać. Zadam zatem pytanie co stanie się, jeśli tych możliwości mieć nie będziemy.


Polska traci, ale zyskują państwa mniejsze. Polska jeśli chodzi o poziom rozłożonych głosów była w czołówce, teraz jest preferencja dla krajów słabszych/mniejszych. I bardzo dobrze. Żaden system nie jest idealny i nigdy nie będzie. Wszystkich zadowolić się nie da. No właśnie w imię jakiś wyższych celów, wzrostu bezpieczeństwa, utrzymywania ładu międzynarodowego w Europie. Ja wolę zarabiać 10zł przez 20 lat spokoju, zamiast zarabiać 15zł przez 17 lat a podczas kolejnych 3 lat stracić to wszystko. Jednym z istotnych czynników utworzenia EWWiS oraz dalszego rozwoju była chęć zaprowadzenia ładu i bezpieczeństwa poprzez wciągnięcie Niemiec do współpracy. Historia nas już konkretnie doświadczyła, jak się kończy stosowanie teorii realistycznych w SM. I nigdy nie będzie wszystko dla nas in plus, ale zyskujemy cholernie dużo, jednocześnie tracąc.Na tym polega bycie podmiotem w Stosunkach Międzynarodowych. Umiejętność ich wykorzystania to jedynie nasza wina a nie UE. Nadal to możliwości mamy, w ramach pomocy finansowej, wzrostu bezpieczeństwa, uczestnictwa w ogromnym gospodarczo rynku, na którym jesteśmy szczególnie uprzywilejowani.

QUOTE
Nie jestem europsceptykiem ale nie chcę patrzeć na Unie jako ideał. Unia jak wszystko ma swoje wady i jeżeli będziemy je widzieli to może uda nam się ochronić przed negatywnymi skutkami integracji, które są i raczej w ramach istniejącego podejścia do integracji (bo Francja i Niemcy widzą - Unia tak ale jeśli działa tak jak my chcemy. Polska zaś nieważne co się dzieje ważne że jest UE i jakieś pieniądze daje, nawet jeśli ich nie wykorzystujemy) nie da się ich rozwiązać.


Pewnie, że nie wolno patrzeć z wielkim zachwytem. Ale wyjścia za wielkiego nie mamy. Trzeba korzystać jak najwięcej z tego co nam jest oferowane i jednocześnie poświęcać jak najmniej. Na tym polega istota negocjacji smile.gif No to nie są jakieś tam pieniądze, w tym kraju od czasu przystąpienia sporo się zmieniło. Niemcy też psioczą na UE, więc wiesz, też nie pieją z zachwytu, że muszą tyle pieniędzy pakować w inne kraje.

Ja od początku jestem sceptyczny do UE, ale póki mamy dodatni Bilans zysków do strat to nie będę jakoś strasznie marudził smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #251

17 Strony « < 15 16 17 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej