Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
14 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Zaufany doradca ks. Czartoryskiego, Rok 1731: propozycje zmian
     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.658
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 30/12/2018, 8:39 Quote Post

Mili moi!

Jest sierpień roku 1731. Pani Zofia z Sieniawskich primo voto Doenhoffowa nareszcie przyjęła łaskawie smalącego do niej koperczaki już od dłuższego czasu Augusta Aleksandra ks. Czartoryskiego. Który tym samym - wkrótce stanie się panem największej fortuny w całej Rzeczypospolitej. Obejmującej m.in.:

CODE
Do dóbr Augusta i Zofii Czartoryskich należały m.in.: na Rusi Czerwonej Bukaczowce, Brzeżany, Jarosław, Oleszyce, Sieniawa, Wysock; w Małopolsce – Krzeszowice, na Lubelszczyźnie – Międzyrzec Podlaski i Puławy, na Podolu – Granów, Międzybuż, Mikołajów, Stara Sieniawa i Zinkowice, na Wołyniu – Klewań i Żuków, na Litwie – Stołpce, Szkłów i Wołożyn. Czartoryski dysponował też kilkoma starostwami, m.in. od 1742 grodzkim warszawskim, które w 1750 odstąpił Alojzemu Fryderykowi Brühlowi, za co 20 sierpnia 1750 otrzymał starostwo generalne ziem podolskich, które przekazał osiem lat później swemu synowi Adamowi.


Za Wiki, ale nie chcę Was tu zanudzać. Dodajmy do tego np. Wilanów, Puławy, Międzyrzec Podlaski, Końskowolę, a także np. starostwo kościerskie (to od Kościerzyny).

OTL zaufanym doradcą ks. Augusta Aleksandra był pan Tomasz Dłuski. Ale czyż tak wielki pan nie może mieć kilku zaufanych doradców..? Jasne, że może! I jednym z nich stajecie się - w owym, jakże dla księcia szczęśliwym sierpniu 1731 roku właśnie Wy!

Jak to się staje, o to już mniejsza. Gdybyśmy pisali powieść, rzecz miałaby znaczenie absolutnie kluczowe. Ale nie piszemy. Rozważamy tylko, jaką politykę ks. August Aleksander powinien przyjąć - żeby była, Waszym zdaniem, optymalna.

Jest tylko jeden warunek: aż takiego wpływu na księcia, żeby porzucił zamiar wyniesienie na tron syn - nie macie. To jest ambicja, która za głęboko w nim siedzi, żeby dało się zmienić. No i - odrobina realizmu zabawie nie zaszkodzi! Tak więc proponując optymalizacje, należy brać i to pod uwagę, że po śmierci Augusta III - książę chce widzieć swojego syna Adama Kazimierza na tronie. Jak przekonacie do tego pomysłu Katarzynę..? Oraz, co ważniejsze - samego księcia Adama Kazimierza, który miał ten pomysł swego ojca (całkiem słusznie zresztą!) za najszkodliwszą fanaberię..???

Na początek kilka moich propozycji:

1. W sprawach majątkowych. Książę August był znakomitym gospodarzem i majątki Sieniawskich, często zruinowane i zadłużone wyprowadził na prostą tak, że mimo rozbiorów, które sporo go kosztowały (np. utratę Szkłowa - czy wspomnianego wcześniej starostwa kościerskiego), w chwili śmierci zostawił dzieciom 100 mln zł do podziału. Ale można i w tej sprawie pójść krok dalej! W Puławach założyć Szkołę Agronomiczną dla synów oficjalistów dworskich, drobnej szlachty, z czasem - także dla dzieci chłopskich, jeśli tylko zdołają zdać egzaminy: absolwentów tej szkoły (najlepszych - po dodatkowych praktykach w Anglii i Holandii) zatrudniać nie tylko jako zarządców, ale też preferować przy rozdzielaniu dzierżaw, no i - polecać innym magnatom (co, dodatkowo, da wpływ na ich działania...). Dogadać się z możliwie najpobożniejszym biskupem (jakiś pobożny biskup przecież się chyba nawet i w ówczesnej Polsce znajdzie..???) i zasponsorować wzorcowe seminarium duchowne - dla możliwie jak najszerszego kręgu alumnów, także chłopskiego pochodzenia. Wreszcie - dodać do tego Szkołę Nauczycielską, która będzie kształciła nauczycieli dla "szkół elementarnych", zakładanych po wsiach - oczywiście: z językiem polskim jako wyłącznym (także na Rusi...). Po jakichś 20 latach (książę, szczęśliwie dla nas, był nie tylko bogaty, ale i długowieczny - i jest to cecha rodowa, bo i jego potomkowie długo żyli!) można zacząć, mając już zaczątek kadr wykształcony, szerszą reformę. Poszczególne klucze dóbr dzielimy na trzy kategorie gruntów: miejskie - gdzie organizujemy manufaktury i koncentrujemy siłę roboczą, przesiedlając (do wzorcowych domków - a jakże: z piecami, szybami w oknach, wygódkami, ogródkami i obórkami, każda na jedną krowę i kilka świnek, kurnikami) tych chłopów, którzy do pracy na roli są nam zbędni. Będzie się im płacić gotówką (oczywiście potrącając czynsz za domek, opał i korzystanie z pastwiska) za pracę w manufakturach. Dalej: folwarczne - gdzie urządzamy wielkoobszarowe folwarki czy to hodowlane (tam, gdzie warunki sprzyjają), czy to zbożowo - buraczano - ziemniaczane (gdzie gleba lepsza i jest dostęp do transportu rzecznego) oraz leśne. Na koniec: włościańskie - trochę gorsze, gorzej położone oraz otaczające miasteczka ziemie, które parcelujemy na 1 - 2 łanowe gospodarstwa czynszowe dla wyłącznie katolickich lub protestanckich kmieci (żadnych prawosławnych czy grekokatolików). Powinno to dać nie tylko wzrost dochodów, ale i - trudne do przecenienia skutki dla przyszłych stosunków narodowościowych. Bezrolnych fornali prawosławnych i grekokatolickich, pozbawiając ich opieki duszpasterskiej - przesiedlamy też w pewnej liczbie na zachód, do manufaktur.

2. Na planie politycznym - nie bawiłbym się w popieranie Leszczyńskiego, bo to zgrana karta i nic się na niej nie ugra. Order za zmianę strony to mało. Może dałoby się od Wettyna co więcej wytargować, od razu do niego przychodząc..?

Edit: żeby być bardziej dokładnym, to "reformę rolną" wyobrażam sobie następująco:

I. Do klucza dóbr (zespół folwarków i wsi, geograficznie spójny) wpada ekipa "agronomów" i pod osłoną paru chorągwi z prywatnej milicji księcia pana mierzy, bonituje (ocenia jakość gleby), sporządza szczegółowe mapy i dokonuje nowego podziału ziemi. Centrum każdego klucza powinno zajmować miasteczko, które będzie lokalnym rynkiem, centrum zbytu dla płodów rolnych produkowanych na miejscu i ich przetwórstwa (więc tam, gdzie będzie się hodowało owce na ten przykład - warto umieścić od razu jakichś tkaczy tak, aby finalnie sprzedawać gotowe tkaniny; w dobrach leśnych - miasteczko mieści tartak, być może wytwórnię mebli, a także np. hutę szkła czy wytwórnię mydła - itd.). Wokół miasteczka lokujemy drobniejsze czynszowe gospodarstwa włościańskie, które będą produkowały jarzyny na miejscowy targ. W rejonach najdogodniejszych pod względem jakości gleby i dostępności masowego transportu - duże, kilkusethektarowe towarowe folwarki, zasadniczo, produkujące na sprzedaż poza rynek lokalny i używające najnowocześniejszych dostępnych metod gospodarowania. Dalej od centrum, na gorszych glebach i bez dostępu do rzeki albo pozostawiamy las (lub, w obszarze stepowym - pastwiska), albo dzielimy teren między większe czynszowe gospodarstwa kmiece.

II. Najważniejszym celem "reformy" jest oczywiście zysk. Stąd - godzimy się na różne kompromisy, gdyby realizacja celów drugorzędnych miała zmniejszać zyski. Celem drugorzędnym jest natomiast - polonizacja. Przez co rozumiemy w szczególności:
- upowszechnienie "świadomości narodowej" poprzez powszechną edukację na poziomie elementarnym w języku polskim;
- katolicyzację albo przynajmniej - ograniczenie zasięgu obrządków wschodnich do warstwy bezrolnych fornali.
Polonizacja ruskich majątków księcia Czartoryskiego, jeśli się uda, stworzy duże i zamożne wyspy polskości na całym Wołyniu i Podolu - jest to swoiste ubezpieczenie na wypadek, gdyby nasze wysiłki w sferze politycznej skończyły się tym samym efektem, co polityka księcia Augusta w rzeczywistości, czyli - rozbiorami.

Pewnie, że OTL nikt się nie przejmował w jakim języku gwarzą sobie przy cienkim piwie wieśniacy, ani dokąd chodzą w niedzielę! Skądinąd jednak - polityka centralizacji i asymilacji mniejszości nie jest czymś ahistorycznym w wieku XVIII. Prusacy już wtedy w tym celowali - my tylko podpowiadamy księciu panu, jak to zrobić, przy okazji szukania większego zarobku - na co zawsze miał ochotę..!

III. Powodzenie "reformy" wymaga spełnienia kilku warunków. Po pierwsze - musi najpierw powstać dostatecznie liczna i kompetentna "ekipa agronomów" - stąd zacząć wypada od Szkoły. Po drugie - potrzebne jest solidne zaplecze finansowe na niezbędne inwestycje i przetrwanie kilku pierwszych lat. Stąd - nie da się zacząć od "reformy", proponuję poczekać z tym do przełomu lat 40-tych i 50-tych, kiedy to sytuacja finansowa książęcych majątków będzie już dostatecznie ustabilizowana i wprowadzać rzecz stopniowo, nie więcej niż jeden klucz dóbr na rok. Po trzecie - trzeba zapewnić rynek zbytu. O ile w przypadku "klasycznych" płodów rolnych, koniunkturę należy, zasadniczo, uważać za daną i niezależną, o tyle w odniesieniu do produktów przetworzonych - wiele zależy od obrotności i uczciwości książęcych faktorów, szczęścia i odpowiednich kontaktów. Ryzyko zawsze istnieje. Płacąc robotnikom gotówką o tyle je minimalizujemy, że przynajmniej - produkt powinien być odpowiedniej jakości (tam, gdzie próbowano urządzać manufaktury przy pomocy pracy pańszczyźnianej - różnie się to kończyło...). Być może warto podpowiadać księciu jakie nowinki techniczne zastosować, a jakich - wystrzegać się. Liczę na to, że Koledzy lepiej w tym temacie ode mnie obeznani podejmą się tej roli..?

IV. Oprócz szkolnictwa "elementarnego", które z czasem (w ciągu, powiedzmy - 40 lat..?) powinno objąć wszystkich poddanych i wolnych mieszkańców książęcej domeny, konieczne jest także zapewnienie pewnego rudymentarnego "szkolnictwa zawodowego". Proponuję, aby na kolonistów, otrzymujących czynszowe gospodarstwa wybierać wyłącznie albo wychodźców z Europy Zachodniej legitymujących się pewnym doświadczeniem w pracy na roli, albo też - "nadliczbowych" w stosunku do możliwości dziedziczenia synów chłopskich z "Polski właściwej", katolików, którzy przejdą przynajmniej 2 - 3 letnią praktykę w którymś z wzorcowych folwarków księcia i ożenią się. Nie chcemy przecież, żeby się nam koloniści rutenizowali, ganiając za mołodyciami, prawda..? Przy większych i co bardziej zyskownych manufakturach można też zakładać jakiś rodzaj "szkółek wieczorowych" dla młodych "czeladników" - w tym przypadku: także pochodzenia ruskiego.

V. Powodzenie katolicyzacji wschodnich majątków księcia wymaga utworzenia tam gęstej sieci parafii katolickich. Stąd - "wzorcowe seminarium". Będzie z tym zabawy, a i koszt niemały - ale warto. Księcia możemy pocieszać, gdy rachunki zobaczy, że przynajmniej - zyskuje skarb w Niebiesiech...

To tyle z mojej strony - na ten moment.

Ten post był edytowany przez jkobus: 30/12/2018, 12:39
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.658
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 31/12/2018, 8:56 Quote Post

Widzę brak odzewu, stawiam więc pytanie: czy odmienna postawa ks. Augusta (brak poparcia dla Leszczyńskiego) pomogłaby skrócić, uczynić mniej kosztowną, lub nawet - uniknąć wojny o tron polski?

Książę nie był w żadnym razie "głównym rozgrywającym" w obozie dzikowian. Gdyby wziął udział w "elekcji" Augusta III, z automatu stałby się przywódcą strony przeciwnej, bo tam "na dzień dobry" mało kto się zapisał. Czy jednak miał szansę przekonać bodaj Józefa Potockiego, o Tarle, czy samym Leszczyńskim nie wspominając? Dość wątpliwe...

A szkoda: brak tej wojny - i kaca moralniaka po licznych, a na ogół dość kompromitujących klęskach, mógł nam otworzyć inne szanse jeszcze w pierwszej połowie XVIII wieku...

Ten post był edytowany przez jkobus: 31/12/2018, 8:57
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.469
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post 31/12/2018, 9:09 Quote Post

Podejrzewam, że użytkownicy forum po prostu są za mało oznajmieni z grami politycznymi połowy XVIII wieku, więc nie są w stanie wchodzić w takie detale.
Ja osobiście nigdy się tą epoką nie interesowałem, więc moja wiedza jest typowo szkolna, a postać księcia znam głównie z postów kolegi w innych wątkach.

Gdyby ten doradca miał naszą wiedzę, to z kasą i koneksjami księcia, by mógł zdziałać wiele, a tak ...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.658
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 31/12/2018, 10:40 Quote Post

Bez przesady - na forum jest co najmniej kilku specjalistów od XVIII wieku z wiedzą znacznie większą od mojej!

Pamiętam, że założyłem już co najmniej jeden wątek w HAP - ale utknęliśmy na upartym dążeniu Kolegów - militarystów do ukrywania jakichś militarnych przygotowań (jakby to było najważniejsze...). Tutaj specjalnie staram się zacząć możliwie jak najwcześniej i właśnie - wyposażyć "zaufanego doradcę" w co najmniej "lepszą wiedzę", aby nie pominąć niczego istotnego.

Książę August Aleksander jest kluczem do ewentualnego przetrwania Rzeczypospolitej przez wiek XVIII.

O ile synowie Zygmunta III podkopali potęgę państwa, Sobieski podciął jej nogi, August II wykopał solidny grób, o tyle - właśnie książę August był tym, kto chwiejącą się machinę państwową pstryknął palcem tak, że do owego grobu wpadła.

Konfederaci barscy z Kołłątajem i Kościuszką pospołu już tylko udeptali świeżą mogiłę tupiąc w wesołym oberku!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.469
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post 31/12/2018, 11:58 Quote Post

Ogólnie rzecz biorąc w wielu momentach naszej historii, trzeba było po prostu nic nie robić.
A raczej siedzieć cicho i stawiać na gospodarkę i edukację (to zawsze popłaca).
Tyle, że nie potrafiono i wyszło jak wyszło.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.658
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 31/12/2018, 13:38 Quote Post

Fryderyk August Wettyn, czyli August III wcale nie był od początku preferowanym kandydatem na tron polski: poparcie wśród szlachty miał w granicach błędu statystycznego (nawet pod rosyjskimi bagnetami, pod aktem jego elekcji podpisała się bodaj najmniejsza liczba elektorów w całej historii wolnej elekcji...), a Rosja, Austria i Prusy stawiały na Portugalczyka.

Sejm konwokacyjny, prowokacyjnie odsuwając od elekcji cudzoziemców i ograniczając prawa innowierców - sprowokował sąsiadów Rzeczypospolitej do zbrojnego działania. Było to w interesie Francji, ale czy w interesie Rzeczypospolitej..?

Francja jest daleko, o efektywnej pomocy Ludwika XV na rzecz teścia nie było mowy. Jasnym było za to, że to Rzeczpospolita będzie pierwszym polem bitwy w tej wojnie - i że pozycja Leszczyńskiego jako króla jest nie do obrony wobec przewagi sąsiadów.

Jako doradca ks. Augusta namawiałbym go - i to już od samego początku, od 1731 roku - aby zasiał wśród magnaterii przekonanie, iż lepiej dogadać się z następnym Wettynem, niż nadstawiać karku we francuskim interesie.

Gdyby ten sam sejm konwokacyjny, nawet przyjmując te same uchwały przeciw dysydentom, jednocześnie zastrzegł elekcję do najbliższej rodziny zmarłego króla - przyszli (niedoszli...) zaborcy musieliby się pogodzić z tym faktem - tak, jak ostatecznie pogodzili się (mimo niezadowolenia Prus!) z Wettynem OTL, rezygnując z portugalskiej egzotyki (do czasu zakupienia marki "Biedronka" przez Jeronimo Martins - chciałoby się dodać...).

Czy było to do przeprowadzenia..?


Leszczyński miał wielu zwolenników - a francuski ambasador: pieniądze...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.469
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post 31/12/2018, 14:43 Quote Post

Gdyby Książę strzelił mowę godną Jana Zamoyskiego udowadniającą wszem i wobec, że się u nas "zawsze" wśród synów zmarłego króla elekcję przeprowadzało, a Leszczyński to drugi Walezy, to kto wie.
Jakoś namówienia go do przebicia kasy francuskiej własną nie widzę bo i czemu by to miał zrobić?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.658
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 31/12/2018, 15:55 Quote Post

Akcja tej intrygi trwała zbyt długo, by jedna mowa coś zmieniła.

Gdyby tak samego Leszczyńskiego porwać..? Tj., oczywiście - ugościć, chroniąc dostojną osobę od frasunków i niebezpieczeństw. Bo jasne, że ród Czartoryskich nie może mieć nic wspólnego z zamachem na majestat, nawet wątpliwy. Koronkowa akcja. I trzeba by to zrobić PRZED konwokacją tak, aby stronników Leszczyńskiego sparaliżować i nie dopuścić do prowokacji w postaci "pro-Leszczyńskiej" uchwały.

Za wydatki zwróci, rzecz jasna, Wettyn. Z górką. A i Ludwik XV powinien się "odwdzięczyć" za "ochronę" Drogiego Teścia. Jak nie gotowizną, to bodaj jaką egzotyczną wysepką - w sam raz dla nazbyt zadziornych popów z książęcych dóbr...

To chyba już byłoby łatwiejsze od przekonywania...

Rozumie się samo przez się, że pod nowym panowaniem, książę pan obejmie przewodnictwo nowo utworzonej Rady Nieustającej...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.469
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post 31/12/2018, 16:06 Quote Post

A to już całkiem dobry plan i mało kosztowny.
Zamoyski Maksymiliana po Byczynie u siebie gościł i się nawet zaprzyjaźnili, a arcyksiążę ojcem chrzestnym został.

Kusi kolega tą wyspą, oj kusi smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.658
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 2/01/2019, 10:28 Quote Post

Nie udało mi się znaleźć w sieci informacji, kiedy dokładnie Stanisław Leszczyński dotarł do Polski w 1733 roku.
Na pewnie nie mógł tego zrobić przed 1 lutego: datą śmierci Augusta II. Raczej nie było go jeszcze w kraju w czasie Sejmu konwokacyjnego (27 kwietnia – 23 maja). Był na pewno we wrześniu: 12 września wybrano go na króla, a już miesiąc później uchodził przed Rosjanami z Warszawy do Radomia (potem przez Toruń do Gdańska, z Gdańska – podobno w chłopskim przebraniu – do Królewca; bo tymczasem Prusy obraziły się na sojuszników za porzucenie kandydatury infanta Portugalii na króla Polski i zgodę na drugiego Wettyna – udzieliły więc gościny Leszczyńskiemu…).
Żeby intryga księcia Augusta mogła się powieść, Leszczyński (w miarę możliwości – razem z francuskimi pieniędzmi, listami od stronników, itd.) powinien znaleźć się w Polsce jak najwcześniej. Zapewne książę, rekrutując nauczycieli do Szkoły Agronomicznej będzie utrzymywał niemal stałe przedstawicielstwo w Paryżu i przy tej okazji – może przekonywać tak kardynała Fleury, ówczesnego pierwszego ministra Francji, jak i samego kandydata do jak najwcześniejszego przyjazdu – w miarę możliwości nie później niż w marcu/kwietniu. W sumie, z uwagi na stan dróg, kwiecień wydaje się bardziej prawdopodobny niż marzec…
W następnej kolejności trzeba zwabić Leszczyńskiego do Końskowoli (może to być zresztą dowolny inny majątek Czartoryskiego lub któregoś z Radziwiłłów, Wiśniowieckich, Sanguszków, Lubomirskich i Branickich – wybieram Końskowolę dla uproszczenia, bo OTL 30 lat później to tam książę będzie musztrował swoją milicję, próbując doprowadzić do elekcji syna…): jest to trochę nie po drodze z Paryża do Warszawy, ale z drugiej strony – nie wyglądałoby dobrze, gdyby kandydat przed konwokacją już się tak publicznie narzucał, więc czemu nie..?
Tam, po serdecznej, szczerej i pełnej śloz, całonocnej rozmowie z księciem Augustem (być może w towarzystwie jakiegoś kapelana, poręcznie obecnego w przedpokoju – i paru, odpowiednio znacznych, świadków…) Leszczyński podpisze manifest do swoich stronników w całej Polsce wzywający ich do poparcia Wettyna „w imię pokoju i miłości Ojczyzny” oraz proklamujący jakiś, relatywnie ogólnikowy, „program reform”, których szczegóły powierza się księciu Augustowi.
Pod osłoną 3-tysięcznej milicji Czartoryskich (w 1764 książę szarpnął się na milicję 9-tysięczną, ale nie przesadzajmy…) Leszczyński pozostanie już w Końskowoli do końca konfliktu (tu akurat położenie miasteczka na uboczu pomaga: zmniejsza ryzyko, że Sasi czy Rosjanie – gdyby jednak ich wkroczenie okazało się konieczne – „przypadkiem zaproszą” niedoszłego elekta do siebie; to by źle wyglądało w oczach publiczności..!).
Jednocześnie Fryderyk August Wettyn powinien również jak najszybciej znaleźć się w granicach Rzeczypospolitej. Prusacy będą temu przeszkadzać: na szczęście nie panują jeszcze nad Śląskiem – książę August, jako były oficer austriackiej floty, jak najbardziej może się przysłużyć nowemu królowi, mediując między nim a Wiedniem w duchu, finalnie zgodnym z rozstrzygnięciem znanym z OTL: Fryderyk August zrzeknie się pretensji do tronu cesarskiego (w stosunku do Rosji, analogicznie, zrzeknie się pretensji do tronu Kurlandii).
Wojska saskie (w przebraniach..?) powinny jak najszybciej zająć Kraków – podobnie jak w 1697. Sam Fryderyk August mógłby, taktownie, zatrzymać się na Jasnej Górze – to rozbroi część konserwatywnej opozycji.
Sejm konwokacyjny uchwala ograniczenie elekcji do potomstwa zmarłego monarchy – co praktycznie przesądza sprawę następstwa tronu, ograniczenie praw dysydentów (jak OTL) oraz – bez czytania, stąd nazwany zostanie „Sejmem ślepym” – pakiet reform przygotowany przez księcia Augusta (i uzgodniony z częścią magnaterii OTL popierającą Sasa – wymieniłem te rody powyżej): powołanie Rady Nieustającej z 6 posłów i 6 senatorów świeckich jako stałego organu Sejmu, działającego pomiędzy sejmami, nadzorującego władzę wykonawczą oraz przygotowującego propozycje ustaw na kolejny sejm; powołanie „komisji obojga narodów”: Skarbu, Interesów Cudzoziemskich, Policji (w praktyce: „spraw wewnętrznych”), Wojny i Edukacji Narodowej – na razie tylko jako organów „konsultacyjnych”, przygotowujących „właściwe reformy” – a nie urzędów centralnych; ale to oczywiście zasłona dymna, ciąg dalszy łatwy jest do przewidzenia…; reforma skarbowa (cło generalne, powołanie administracji celnej i skarbowej, racjonalizacja gospodarki królewszczyznami); reforma samorządu ziemskiego: zwiększenie liczby sejmików powiatowych, powołanie stałych organów wykonawczych na szczeblu powiatu i województwa: „komisji powiatowych” i „komisji wojewódzkich”.
Austria i Rosja akceptują Wettyna – jak OTL. Prusy się obrażają – jak OTL. OTL Prusy udzieliły schronienia Leszczyńskiemu. Czy tutaj – odważą się na otwartą zmianę sojuszy i przystąpienie do działań wojennych po stronie Francji (o ile kardynał Fleury odważy się – jak OTL – wypowiedzieć wojnę Austrii, skoro nie ma pretekstu w postaci austriacko – rosyjskiej interwencji w Polsce, a teść Ludwika XV sam zrzekł się pretensji do tronu..?)? Na pewno spróbują zmobilizować stronników Leszczyńskiego by zawiązali konfederację i spróbowali wszcząć ruchawkę. Czy jednak ma to sens w sytuacji, gdy sam pretendent aktywnie do tego zniechęca..?
Okoliczności są o tyle inne niż w 1768, że opór przeciw Wettynowi jest od początku „spersonalizowany”. Żeby walczyć w sytuacji gdy popierany pretendent sam rezygnuje – musieliby porzucić RÓWNIEŻ sprawę Leszczyńskiego (otwarcie głosząc, że został „ubezwłasnowolniony”, itd.) – to jest jednak troszkę trudniejsze do zrobienia, niż kreowanie jakiegoś ruchu politycznego „od zera”. Oczywiście i tak może się udać i tak jakaś ruchawka może z tego wyniknąć. Zapewne jednak – słabsza od OTL konfederacji dzikowskiej.
Być może samych wojsk saskich i (prawdopodobniej w tej sytuacji wiernych Wettynowi…) wojsk koronnych wystarczy aby ją stłumić? W tej sytuacji może w ogóle nie dojść do wkroczenia na terytorium Rzeczypospolitej wojsk rosyjskich. Do wojny francusko – austriackiej dojdzie, albo nie dojdzie: na dwoje babka wróżyła. Niezależnie od tego czy do niej dojdzie czy nie – ewentualny kompromis dyplomatyczny najprawdopodobniej będzie wyglądał tak samo jak OTL. Leszczyński dostanie Lotaryngię w dożywocie. Czyli – wszystko skończy się jak OTL z tym, że kilkadziesiąt tysięcy chłopa, którzy OTL zrosili swoją krwią bitewne pola Polski, Nadrenii, Belgii i Włoch – pozostanie przy życiu i zdrowiu a Rzeczpospolita będzie miała zaczątek centralnego rządu i nowoczesnej administracji…
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
tellchar
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 322
Nr użytkownika: 100.061

Stopień akademicki: dr
Zawód: nauczyciel
 
 
post 8/01/2019, 1:59 Quote Post

Temat całkiem ciekawy, założenia OK, ale miałbym jedną uwagę (a może pytanie). Czy w 1733 Czartoryski nie mógłby pokierować swojej energii i majątku nie na wspieranie Augusta III, lecz swojej własnej kandydatury? Wbrew pozorom taki słaby (z pozoru) monarcha mógłby być do zaakceptowania dla Austrii i Rosji. No i byłby to Piast, jak chciała szlachta na Sejmie konwokacyjnym. Książe August mógłby wprowadzić te same reformy i powoli przygotowywać miejsce dla sana
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.658
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 8/01/2019, 10:17 Quote Post

Ksiecia Augusta podejrzewano o takie zamysły. Wydaje sie jednak o tyle bezpodstawnie, że jako człowiek wzglednie młody i dopiero co osiadły na włościach (żoninych), który bynajmniej nie przynosiły mu jeszcze takich kroci jak 3 dziesieciolecia później - był na to "za krótki". No i taki krok wywołaby naprawde ogromną opozycje. Rola "pierwsze ministra" na tym etapie powinna z naddatkiem zaspokajać ambicje ksiecia pana.

Syn mu sie zresztą urodzi dopiero 1 grudnia 1734 roku (ATL Leszczyński faktycznie pewnie bedzie ojcem chrzestnym - a Czartoryscy, dobrze to rozegrawszy, jednocześnie odziedziczą przywództwo całego "obozu profrancuskiego" i staną sie filarem i głową "partii saskiej"...).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
orkan
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.987
Nr użytkownika: 58.347

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 8/01/2019, 16:45 Quote Post

Jaka ma być różnica kompetencji miedzy komisją wojewódzką a komisją powiatową. Czy znano już wtedy dwuszczeblowy samorząd terytorialny? Co za tym ze szczeblem prowincjonalnym samorządowym (prowincje celnoskarbowe podlegają razie nieustającej).

Co ze starostwami. Jak je przekształcamy. Powinny być organem Komisji Policji. Tylko że starosta powinien zostać normalnym urzędnikiem a nie leniwym sobiepanem który swoje starostwo widział w dniu inaugarcji i tyle. Czy przekształcamy stopniowo starostwa niegrodowe w komory dóbr państwowych zarządzanych przez agronomów i urzędników skarbowych? (tempo zmian w dobrach państwowych dostosowane do śmierci chlebowych?)


Czy reformujemy podatki na wsi i w miejsce prymitywnych : łanowego, pogłównego i dymowego dajemy plonowe (wzorowane na hattkorze?). Postulat dostosowania stawki podatku do wydajności ziemi przewija się na sejmikach od lat. Duńczycy pokazali nam jak to się robi i że można to zrobić.


Czy likwidujemy Pruską Strefę Wolnocłową? W zamian np za możliwość prowadzenia Giełdy i Prywatnego Banku Publicznego Gdańsk a zanim reszta Prus wchodzi w koronny obszar celny? (FIIW uzyskiwał na Fordonie kwoty przekraczające oba budżety RON). Giełda de facto jest (Długi Targ/Dwór Artusa) bank też (Miejska Kasa Wydatków Posiłkowych) chodzi o nadanie tym instytucja przywileju królewskiego i rozszeżenie nacały kraj. Jakiś prywatny bank publiczny potrzebny jest aby zbić cenę kredytu w prywatnych bankach kupieckich i w kahałach. Giełda i Bank pozowli nam zatrzymac kapitały zydowskie w kraju gdzie będą mogli w cieniu tajemnicy giełdowej i bankowej ten kapitał poukrywać zamiast słać na rachunek do Amsterdamu. Giełda Gdańska oprócz towarów mogła by handlowac papierem. Np obligacjami państwowymi, expetatywami zbozowymi i na inne tworay. Może jak prusacy utwożyc jakąś spółkę handlu morskiego która znalazła by finansowanie na giełdzie?

W OTL giełda gdańska powstała 1747 z tego co już było i ogrniczyła się do towarów. A szkoda bo można bybyło przez nią przyciągnąć kapitał holenderski który mógł by pomóc sfinansowac reformy. W latach upadku RON udało się nam pozyczyć lub zdobyć promesę na 40 mln guldenów a następne 20 mln było negocjowane. Kapitał holenderski miał szczególną rolę w przebudowie gospodarki Anglii. Dlaczego nie miał by tego zrobić u nas. Kontrakt na pniu juz finansował.

Można było by "stare długi" zamienić na obligacje skarbowe niewykupywalne (konsole) o wartości 3 lub 4% odsetek.


Oprócz Prywatnego Banku Publicznego dla obsługi kredytu kupieckiego (głównie dyskonto weksli) i prowadzenia odpłatnie depozytów (bank o 100% rezerwie) można by było w kilku bardziej kupieckich miastach królewskich dać przywilej na prowadzenie miejskich banków depozytowo-wekslowych. Kilka miast miało takie kasy jak Gdańsk. Chodziło mi tylko o uporządkowanie sektora i nadanie pewnych standartów jednakowyh dla wszyskich.


Aukcja wojska. Nalezało by oddzielić fundusz płac kadry od stawek dla szeregowych. Urealniło by to etat 24000 wojsk koronnych i etat wojsk litewskich 8000. Zamiast bezpośredniej egzekucji podatków przez wojsko robi to stopniowo rozbudowywana administracja państwa - komisja skarbu lub wzorem krajów w Cesarstwie Generalny Komisariat Wojenny.


Wprowadził bym nowy podatek w miastach - akcyzę. Miasta królewskie przechodzą we władanie komisji dobrego porządku powoływanych dla każdego z nich lub dla grupy nich. Wyłączamy z gry starosty a dla nadzoru prawidłowej exacji podatków w ich obrębie powołujemy intendentów miejskich którym będzie podlegały sprawy finansowe miast.












Ten post był edytowany przez orkan: 8/01/2019, 17:06
 
User is online!  PMMini Profile Post #13

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.658
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 8/01/2019, 18:53 Quote Post

Nie. Nie naśladujemy wątku "mątewskiego" - tylko realne reformy skarbowe po 1764 roku (wprowadzając je 30 lat wcześniej). Wielu rzeczy nie można robić otwarcie i wprost. Może sie uda cło generalne (bo jednak 30 lat wcześniej nasze położenie nie jest aż tak beznadziejne i raczej nie bedzie odwoływania już wprowadzonych zmian), ale taryfa bedzie faworyzowała importerów i konsumentów, a nie "producentów krajowych". Nie likwidujemy żadnych urzedów, tylko tworzymy nowe. Starostom grodowym zostaje tytuł i (dożywotnio) dochody - realna władza przechodzi w rece samorządu szlacheckiego. Oczywiście, że znano wówczas wielostopniowy samorząd! Langwedocja przykładem. Starostom niegrodowym dożywotnio zostają majątki, ale kwarta podlega urealnieniu, a po śmierci posiadacza, klucz zostaje wystawiony na przetarg i oddany w 30-letnią dzierżawe temu, kto zaoferuje wyższy czynsz. Być może z czasem zarząd "dóbr narodowych" bedzie sie poprawiał, ale przecież - nie od razu!

Unikamy za wszelką cene szumnych tytułów. Nie można drażnić sąsiadów! Niech jak najdłużej uważają nas za "Irokezów". Co tylko si da - realizujemy nie przy pomocy konstytucji i uchwał, tylko - prywatnych plenipotentów, przejmujących zarząd nad majątkami magnatów. Np.: aukcje wojska możemy przeprowadzić stopniowo i pokryjomu ujednolicając sposób rekrutacji, wyszkolenia i regulaminy - prywatnych milicji.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
tellchar
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 322
Nr użytkownika: 100.061

Stopień akademicki: dr
Zawód: nauczyciel
 
 
post 9/01/2019, 0:44 Quote Post

W sumie z tym pierwszym ministrem jest OK. Do listy reform można dorzucić reformę pieniądza i otwarcie mennicy (to koniecznie) i reformy miar i wag (to opcjonalnie). Jak August III nie będzie się bawił w zagraniczną mennicę to unikniemy pruskich fałszerstw za 20 lat. Można by też rozważyć jakieś reformy sądowe na wzór tych z 1764, czyli np. osobny Trybunał Koronny dla Małopolski z sesjami w Lublinie i Lwowie, osobny dla Wielkopolski z sesjami w Piotrkowie, Poznaniu i w Warszawie.

No i czy nie przydałoby pomyśleć o jakimś szkolnictwie. Szkoła Rycerska 30 lat wcześniej? Czemu nie?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

14 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej