Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Generałowie, skąd przewaga generałów Konfederacji?
     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 18/02/2014, 19:54 Quote Post

Powtarzam dla nieuków:
Waszyngton był wówczas najsilniejszą fortecą na świecie (!)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
MIKI RAPAX
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 221
Nr użytkownika: 57.254

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: Oficer
 
 
post 18/02/2014, 22:51 Quote Post

QUOTE
Wracając do wysokości strat to Armia Północnej Virginii w ciągu 3 lat zadała Unionistom znacznie wyższe straty (zabici,ranni ,jeńcy) niż sama poniosła. Dodać do tego trzeba duże ilości zdobytych armat,muszkietów i innego wyposażenia.To też świadczy o skuteczności Lee.


Do rozpoczęcia kampanii Granta różnica strat to gdzieś 15 tyś. Nie rozumiem gdzie tu sukces? Niestety ale ANW straty materiałowe ponosiła również a z tymi zdobyczami to bez przesady.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.522
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 19/02/2014, 0:21 Quote Post

QUOTE(MIKI RAPAX @ 18/02/2014, 22:51)
Do rozpoczęcia kampanii Granta różnica strat to gdzieś 15 tyś. Nie rozumiem gdzie tu sukces? Niestety ale ANW straty materiałowe ponosiła również a z tymi zdobyczami to bez przesady.
*


Zgadzam się, nie wiem skąd te ciągłe informacje o wyższych stratach AP nad APW. Co się przeczyta choćby najzwyklejszego HBK, to w prawie każdej bitwie APW ponosiła większe straty od AP, a w rannych to już szczególnie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #33

     
artie44
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.367
Nr użytkownika: 66.451

Stopień akademicki: magister
 
 
post 19/02/2014, 1:43 Quote Post

QUOTE
post Dzisiaj, 00:21 Report Post Quote Post
QUOTE(MIKI RAPAX @ 18/02/2014, 22:51)
Do rozpoczęcia kampanii Granta różnica strat to gdzieś 15 tyś. Nie rozumiem gdzie tu sukces? Niestety ale ANW straty materiałowe ponosiła również a z tymi zdobyczami to bez przesady.
*


Zgadzam się, nie wiem skąd te ciągłe informacje o wyższych stratach AP nad APW. Co się przeczyta choćby najzwyklejszego HBK, to w prawie każdej bitwie APW ponosiła większe straty od AP, a w rannych to już szczególnie.

Sam się nad tym zastanawiam. Czy nie był to bardziej efekt "forsownych" działań AP. Taktycznie jednak takie Chancellorsville to był jednak majstersztyk :)Czy przypadkiem Północ nie poniosła ponad 30 % procent wyższych strat niż Półudnie i to o przesszło o połowę mniejszych siłach Południa ? Zważywszy, iż gros dzialań toczyło się na wschodzie to takie dane są dosyć wymowne smile.gif

Ten post był edytowany przez artie44: 19/02/2014, 1:48
 
User is online!  PMMini Profile Post #34

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 19/02/2014, 7:39 Quote Post

Ale czy na wojnie jedynym kryterium są straty własne vs straty przeciwnika?

Chyba jednak chodzi o zwycięstwo.
A tu na froncie we Wirginii Konfederaci mieli jedno za drugim.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
Duroc
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 992
Nr użytkownika: 41.528

 
 
post 19/02/2014, 9:01 Quote Post

Wobec niższości demograficznej i przede wszystkim materiałowej, jedyną szansą Konfederacji na zwycięstwo była ofensywa.
W tym sensie Lee był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Jego działania z lat 1862-63 miały charakter poszukiwania rozstrzygnięcia na płaszczyźnie strategicznej, przeprowadzenia dużej operacji ofensywnej, doprowadzenia do walnej bitwy, rozbicia w niej przeciwnika i ewentualnego wyzyskania zwycięstwa. W ten sposób Lee zbliżał się do wymiaru napoleońskiego, a ponieważ dawał Południowcom to, czego pragnęli - sukcesy - cieszył się wśród żołnierzy i nie tylko poważaniem, szacunkiem, graniczącym wręcz z miłością.

Kłopot był w czymś innym. Otóż obie armie nie różniły się zbytnio na płaszczyźnie taktycznej. Walczyły w zbliżony sposób, stosowały podobne lub identyczne rozwiązania taktyczne, miały podobne uzbrojenie. Żadna z nich nie przeważała tutaj wyraźnie nad drugą. W takich okolicznościach bitwy stawały się zazwyczaj krwawymi bojami spotkaniowymi, w których Południowcy nawet kiedy wygrywali, to ponosili straty równe, a niekiedy nawet większe, niż pokonani. W takich warunkach niemożliwym było wykorzystanie zwycięstwa, czyli przeprowadzenie pościgu, który pozwoliłby zmienić wymiar sukcesu z taktycznego - w strategiczny.
Z drugiej strony, kiedy wojska USA ponosiły duże straty to i tak nie było to dla nich tak dotkliwe, jak dla Konfederatów, bo miały po prostu o wiele większe rezerwy.

Ten post był edytowany przez Duroc: 19/02/2014, 12:30
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 19/02/2014, 19:45 Quote Post

A czy nie było po prostu tak, że w ważnej (acz zapomnianej i przemilczanej obecnie ze względu na political correctness) wojnie z Meksykiem, większość wojsk USA stanowili po prostu południowcy (choć był tam też m. in. Grant)?

A cokolwiek by nie powiedzieć, była to kampania rozegrana mistrzowsko.
Przed wybuchem wojny większość komentatorów zagranicznych wskazywała na armię meksykańska jako lepszą (!).

I tam też przyszli generałowie Konfederacji nabrali szlifów bojowych. Czy jest to jakieś wytłumaczenie?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
MIKI RAPAX
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 221
Nr użytkownika: 57.254

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: Oficer
 
 
post 20/02/2014, 1:35 Quote Post

QUOTE
A czy nie było po prostu tak, że w ważnej (acz zapomnianej i przemilczanej obecnie ze względu na political correctness) wojnie z Meksykiem, większość wojsk USA stanowili po prostu południowcy (choć był tam też m. in. Grant)?


Tylko 1/3 przedwojennego korpusu oficerskiego armii USA stanęła po stronie CSA.
Wojna z Meksykiem tak na marginesie była zasadniczo w interesie Południowców
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
Beukot
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.470
Nr użytkownika: 16.122

Stopień akademicki: dla przyjaciol: megi
 
 
post 20/02/2014, 11:15 Quote Post

QUOTE(artie44 @ 19/02/2014, 1:43)
Taktycznie jednak takie Chancellorsville to był jednak majstersztyk 

Serio? Ja po lekturze znakomitego habeka Jana Szkudlińskiego odniosłem zupełnie inne wrażenie - AP zaszkodził tam średni w sumie błąd Hookera i jego brak szczęścia oraz energiczne, acz nie jakieś wyjątkowe, wykorzystanie tego przez APW.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #39

     
B.H. Hill
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 33
Nr użytkownika: 86.200

BH
Stopień akademicki: mgr
Zawód: biotechnolog
 
 
post 20/02/2014, 12:29 Quote Post

QUOTE(balum @ 18/02/2014, 15:39)
To może cos na temat jak to genialnie dowodził Lee pod Getysburgiem? To był majstersztyk na miare Jeny czy Austerlitz?
*



Podobno niedojrzałych śliwek się objadł confused1.gif W HB-ku u Swobody podobno stoi, że podczas jakiejś narady 2-giego dnia bitwy co chwila w krzakach znikał wink.gif

Zastanawiająca jest też niezwykła niemrawość AP Hilla (zazwyczaj agresywnego dowódcy) i Andersona (najbardziej doświadczonego dowódcy Hilla w III korpusie). Niezła samowolka zaczęła panować w gronie dowódców brygad III korpusu ANV..... a natarcie drugiego dnia zamarło
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 21/02/2014, 2:41 Quote Post

AP Hill był chory (prawdopodobnie trzeciorzędowy syfilis) z drugiej strony może działał tzw.
Peter Priniple.
A jeśli chodzi o żołądkowe problemy gen.Lee to bardziej znacząca będzie North Anna gdzie Lee mając Granta "na widelcu" zamiast kontynułować zwycięską bitwę musiał wytrząsać z gaci.
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
B.H. Hill
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 33
Nr użytkownika: 86.200

BH
Stopień akademicki: mgr
Zawód: biotechnolog
 
 
post 21/02/2014, 4:22 Quote Post

QUOTE(korten @ 21/02/2014, 2:41)
z drugiej strony może działał tzw.
Peter Priniple.


Mógłby Szanowny wyjaśnić co/kto kryje się pod tym pojęciem/personaliami?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #42

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 21/02/2014, 5:54 Quote Post

QUOTE(B.H. Hill @ 20/02/2014, 22:22)
QUOTE(korten @ 21/02/2014, 2:41)

z drugiej strony może działał tzw.
Peter Priniple.


Mógłby Szanowny wyjaśnić co/kto kryje się pod tym pojęciem/personaliami?
*



Sory lekka pomyłka w literowaniu.Chodziło mi o to http://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Principle
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
żwirek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 947
Nr użytkownika: 35.498

Stopień akademicki: prof. dr hab. med.
 
 
post 12/03/2014, 16:12 Quote Post

@korten

Co to jest North Anna?
Pierwszy raz słyszę o takiej bitwie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
B.H. Hill
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 33
Nr użytkownika: 86.200

BH
Stopień akademicki: mgr
Zawód: biotechnolog
 
 
post 8/04/2014, 23:13 Quote Post

QUOTE(żwirek @ 12/03/2014, 16:12)
@korten

Co to jest North Anna?
Pierwszy raz słyszę o takiej bitwie.
*


Więc chyba nikt z Szanownych FORUMOWICZÓW-EKSPERTÓW koledze nie odpowie... Zatem ja (skromnie) spróbuję... NA to jest rzeka w Virginii; rzeka nad którą rozegrała się bitwa (a raczej się nie rozegrała..., a mogła) w dniach 23-26 maja 1864r. Po Spotsylvanii Gen R.E. Lee po serii błyskotliwych manewrów i potyczek wbił się klinem (swoim wojskiem) między korpusy unijne. Przy czym II korpus (gen Hancock) został odcięty od głównych sił, klinem konfederackim oraz wspomnianą rzeką i mógł zostać zniszczony przez oskrzydlające go korpusy AoNVa Ewella i Andersona (Longstreeta), gdyby gen Lee nie zachorzał i wydał rozkazy do ataku. A, że zachorzał jedna z ostatnich szans na wygranie tej wojny przez słuszną stronę została zaprzepaszczona... I Grancik nie miał by nic do powiedzenia (jak wcześniej McClellan, Burnside i Hooker).. gdyby nie ta sraczka...biggrin.gif

Ten post był edytowany przez B.H. Hill: 8/04/2014, 23:33
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

7 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej