Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony « < 4 5 6 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Pochówki wampiryczne w Bieszczadach, Wampiry a kolonizacja wołoska
     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 782
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 17/10/2019, 17:39 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 17/10/2019, 9:49)
Osobną kwestią jest wspomniany w artykule bacza - odpowiednik znanego bacy. Drugą funkcją bacy, oprócz "szefa" juhasów, była jakby funkcja lokalnego czarownika. Przy wypasie był cały zakres obrzędów magicznych, które musiał wykonać baca. Dodatkowo na halach zbierał zioła i przygotowywał wywary. Dość silna pozostałość "szamańska" w centrum Europy  smile.gif
*



Owczarze na terenach południowej Polski dość powszechnie byli specjalistami od czarów. Źródła etnograficzne - jak na wiedzę tajemną - są dość bogate. Tradycja magii owczarskiej może zresztą żyć aż do dziś - tak w każdym razie twierdzi jeden z bohaterów polsatowskich "Górali".
Z lektury materiału etnograficznego wydaje się, że korzenie magii owczarskiej są pogańskie, a konkretnie mają związek z nocą i księżycem, do którego kiedyś modlono się w celach magicznych czy znachorskich. Widocznie owczarze byli jedną z bardziej aktywnych nocą grup społecznych i stąd lud przyznawał im większą moc, jeśli chodzi o czary. Związku owczarzy z szamanizmem też nie można wykluczyć, gdyż przebywanie w ciemności i ciszy, czyli deprywacja sensoryczna, to naturalne warunki do przejścia umysłu w odmienny stan świadomości.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #76

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.860
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 18/10/2019, 10:18 Quote Post

QUOTE(Paweł Gajtkowski @ 17/10/2019, 18:39)
QUOTE(carantuhill @ 17/10/2019, 9:49)
Osobną kwestią jest wspomniany w artykule bacza - odpowiednik znanego bacy. Drugą funkcją bacy, oprócz "szefa" juhasów, była jakby funkcja lokalnego czarownika. Przy wypasie był cały zakres obrzędów magicznych, które musiał wykonać baca. Dodatkowo na halach zbierał zioła i przygotowywał wywary. Dość silna pozostałość "szamańska" w centrum Europy  smile.gif
*



Owczarze na terenach południowej Polski dość powszechnie byli specjalistami od czarów. Źródła etnograficzne - jak na wiedzę tajemną - są dość bogate. Tradycja magii owczarskiej może zresztą żyć aż do dziś - tak w każdym razie twierdzi jeden z bohaterów polsatowskich "Górali".
Z lektury materiału etnograficznego wydaje się, że korzenie magii owczarskiej są pogańskie, a konkretnie mają związek z nocą i księżycem, do którego kiedyś modlono się w celach magicznych czy znachorskich. Widocznie owczarze byli jedną z bardziej aktywnych nocą grup społecznych i stąd lud przyznawał im większą moc, jeśli chodzi o czary. Związku owczarzy z szamanizmem też nie można wykluczyć, gdyż przebywanie w ciemności i ciszy, czyli deprywacja sensoryczna, to naturalne warunki do przejścia umysłu w odmienny stan świadomości.
*




Nie szukałbym aż tak daleko. Na pewno ma to korzenie pogańskie - ale wynika, według mnie, ze "specjalizacji" bacy. Baca przebywał poza wsią przez pół roku, praktycznie sam, nie licząc juhasów. Sam przebywał w kolibie praktycznie całymi dniami sam. Sam koszar wymagał opieki "weterynaryjnej", ludzie opieki medycznej - wypadki były częste. do tego dochodzą wilki, niedźwiedzie - no i w końcu złe moce, których w górach jest szczególnie dużo. Na wszystko trzeba było się zabezpieczyć, stąd warzenie ziół było ważnym zajęciem bacy.
Stąd tylko krok do góralskiego "wiedźmina" smile.gif .
Inna sprawa, że upiory i wampiry nie zawsze dokuczały ludziom rolleyes.gif

Upiory takie jak wierzono Seredniem koło Lutowisk i w Solinie, pomagały w gospodarstwie, żęły zboże, kosiły trawę, poiły bydło, a zimą młóciły.

Rocznik Sanocki tom X

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #77

     
Paweł Gajtkowski
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 782
Nr użytkownika: 2.023

 
 
post 19/10/2019, 18:34 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 18/10/2019, 10:18)
Nie szukałbym aż tak daleko. Na pewno ma to korzenie pogańskie - ale wynika, według mnie, ze "specjalizacji" bacy. Baca przebywał poza wsią przez pół roku, praktycznie sam, nie licząc juhasów. Sam przebywał w kolibie praktycznie całymi dniami sam. Sam koszar wymagał opieki "weterynaryjnej", ludzie opieki medycznej - wypadki były częste. do tego dochodzą wilki, niedźwiedzie - no i w końcu złe moce, których w górach jest szczególnie dużo. Na wszystko trzeba było się zabezpieczyć, stąd warzenie ziół było ważnym zajęciem bacy.
Stąd tylko krok do góralskiego "wiedźmina" smile.gif .
Inna sprawa, że upiory i wampiry nie zawsze dokuczały ludziom rolleyes.gif

Upiory takie jak wierzono Seredniem koło Lutowisk i w Solinie, pomagały w gospodarstwie, żęły zboże, kosiły trawę, poiły bydło, a zimą młóciły.

Rocznik Sanocki tom X
*


To, co opisałeś, jest charakterystyczne dla folkloru owczarskiego w całej Polsce, a nie tylko w górach. Pod Gnieznem jeszcze w XIX w. było dokładnie tak samo:

do pewnego owczarza pasącego owce, w pole przyszedł
krasnoludek i prosił go o jagnię. Owczarz dał mu takowe.
Wtedy krasnoludek prosił owczarza na wesele. Nie chciał iść tenże
bojąc się o owce, by się nie rozbiegły, lecz kraśnyludek upewnił
go, że będą stały spokojnie. Owczarz poszedł na to wesele, i doskonale
się zabawił.

[...]
rzadko udają się do lekarzy, tylko do tak zwanych Mądrych. Są to
zwykle starzy owczarze, skotarze (pastuchy), lub stare baby kaleki.
Ci, znając skutki niektórych ziół, leczą niemi czasem szczęśliwie

[...]
Wiadomo, iż się znajdują ludzie tacy, którzy posiadają tajemnicę
leczenia wścieklizny za pomocą jakiegoś zapisywania.
Są to najczęściej owczarze lub też w ogóle ludzie trudniący
się lekami po wsiach, a znający się na ziołach.

[...]
69. Owczarze zakopują kołowroty (owce kołowate) żywo
w ziemię, lub szkielety ich przenoszą na inne granice (t. j. do wsi
innych) mianowicie pod próg owczarni, (od Gniezna).
70. W czasie epidemii owczej, stułą kościelną owce pocierają
i święconą kredą mur owczarni wokoło rysują, (od Gniezna).
71. Kobiet do owczarni (zwłaszcza gdy owce chore), nie
wpuszczają, (od Gniezna).

Kolberg, Wielki Księstwo Poznańskie cz. 7

Powszechnie też na wsi tacy, co im się lepiej powodziło, oskarżani byli o konszachty z czartami przynoszącymi pożytek. Na Jurze jeszcze do niedawna mówiło się o kimś takim, że "ma z diabłem spółkę". To relikty demonologii ludowej, może i kiedyś pożytek przynosił i upiór, bo etymologię ma od latania, więc niezgodną z tym pospolitym ludowym upiorem, co wstaje po śmierci i pije cudzą krew. Ale generalnie chodzi tu o czarta, którego Słowianie nazywali "domowy". O "domowym" wspominał jeszcze mój dziadek, który wierzył, że "zły" na usługach danego gospodarza jest w stanie kraść nocą pożytek innym sąsiadom.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #78

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.860
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 21/10/2019, 11:06 Quote Post

Ale tu musielibyśmy zagłębiać się już w różnice pomiędzy pasterstwem nizinnym i transhumacyjnym w górach. Bo to, że pewne zabiegi pseudomagiczne były obecne wszędzie na polskiej wsi to oczywiste. Pozostałości tego są do dziś (ot sianko z Wigilii czy opłatek dla krów). "Baca" to jednak był taki "człowiek-instytucja". Kojarzy się go obecnie wyłącznie z wypasem, ale pierwotnie jego funkcja była dużo szersza. Wydaje mi się, że to byli dawni liderzy społeczności wołoskiej, odpowiedzialni za migrację mniejszych grup na północ. W związku ze spadkiem znaczenia hodowli i stałym osadnictwem, ich rola malała, ale nadal pozostawała znacząca. Cieszyli się szacunkiem, poważaniem, ale też bano ich się, jako osoby, które parają się magią (słynny baca z Gorców, to jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym czarował). Stąd przy okazji walki z żywym umarlakiem bardzo często pojawia się osoba bacy. Baca walczy ze strzygą, co porywa owce. Baca pokonuje diabła. Baca jest "wypożyczany" na inne tereny, gdzie walczy z upiorami.

CODE

Powszechnie też na wsi tacy, co im się lepiej powodziło, oskarżani byli o konszachty z czartami przynoszącymi pożytek.  


Tyle że żywymi upiorami zostawali zwykle "nieszczęśnicy" - samobójcy, matki zmarłe w połogu, "odmieńcy" z wadą genetyczną, starzy kawalerzy smile.gif Nie ci zamożni, którym się udało.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #79

     
W.G.
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 22
Nr użytkownika: 104.486

 
 
post 21/10/2019, 23:57 Quote Post

Witam.
Dawno temu pracując przy wykopaliskach (niestety nie w Bieszczadach,lecz w Orlu,nad rzeczką Orlą zresztą) pochówków datowanych na XII wiek,byłem świadkiem odkrycia pochówku kogoś posądzanego o niecne wobec żyjących zamiary.Osobę podróżującą w zaświaty zaopatrzono bowiem w półkosek umieszczony na szyi,pod żuchwą.Artefakt miał zapewne zapobiec jej powstaniu grożąc ścięciem w jego trakcie.Jeśli pamięć mnie nie zawodzi,to kości skroniowe zabarwione były zielono, utlenionym brązem ,zapewne ślad biżuterii (kolczyki?kabłączki?) świadczącej o płci zarazem.

Dodam jeszcze że w miejscowości tej,u ujścia Orli do jeziora Witosławskiego(?) niewymieniony w Leksykonie Zamków w Polsce(setki pozycji zawierającym),znajduje się takowy,a raczej jego ruiny,właściwie mury przyziemia tylko.
Pozdrawiam.W.G.
 
User is offline  PMMini Profile Post #80

6 Strony « < 4 5 6 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej