Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony « < 4 5 6 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Proklamacja emancypacyjna
     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 3/03/2011, 21:28 Quote Post

QUOTE(Omega_Doom)
Choć znaczenie proklamacji emancypacji urosło do rangi jednego z naczelnych dogmatów demoliberalnych, pewnym zaskoczeniem może być fakt, że mimo swej podniosłej wymowy nie wyzwoliła ona ani jednego niewolnika w całej Ameryce i była raczej sprytnym posunięciem politycznym ze strony Lincolna, który znosił niewolnictwo na terenie Konfederacji, czyli tam gdzie jego władza nie sięgała, a pozwał mu prosperować na terenach podlegających bezpośrednio jego jurysdykcji (np. w Maryland czy Kentucky). Realnym efektem proklamacji emancypacji były zaś jedynie rasistowskie rozruchy na Północy i dezercja z armii Unii ponad 200 000 rozczarowanych żołnierzy, którzy dowiedzieli się, że poświęcają życie nie dla swojego kraju, ale dla nieznanych czarnych, którymi zresztą na co dzień gardzili.

Nie chcę cię martwić mistrzu, ale Proklamacja Emancypacyjna wyzwoliła tysiące niewolników. Obowiązywała tam, gdzie prawnie obowiązywać mogła, a jej realnym efektem nie były wyłącznie rasistowskie rozruchy na Północy, ale konkretne uderzenie w instytucję stanowiącą podwaliny zbuntowanych stanów i tysiące czarnych żołnierzy w szeregach Unii. Odnośnie tych rozczarowanych żołnierzy Unii - chętnie bym się dowiedział skąd wziąłeś liczbę 200 tyś. żółnierzy, którzy zdezerterowali słysząc o proklamacji. Ja bym powiedział, że wcale tak źle nie było. Coraz częściej historycy pokazują, że statystyczny szeregowy żołnierz Unii już dużo wcześniej doszedł do wniosku, że nie można wygrać tej wojny nie uderzając w niewolnictwo. Niezadowoleni oczywiście także byli, ale tutaj zdradzę ci mały sekret --> często byli to południowcy walczący w szeregach Unii lub żołnierze z przygrancznych obszarów stanów wolnych, które przed wojną były bastionami Partii Demokratycznej i tym samym rozumiały południowców i ich instytucję. Tak więc jak jest z tymi 200 tyś.?
 
User is offline  PMMini Profile Post #76

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 4/01/2014, 20:15 Quote Post

W tym roku minęła 151 rocznica ogłoszenia Proklamacji Emancypacyjnej i biorąc pod uwagę, że ostatnim czasem nie przestaję się dziwić tym co można wyczytać w książce pana Grzegorza Swobody p.t. „Gettysburg”, zobaczmy co autor ma nam do powiedzenia w tej kwestii:
„1 stycznia 1863 r. (Lincoln) ogłosił proklamację, której kluczowe, godne Salomona zdanie brzmiało: „Wszystkie osoby, trzymane jako niewolnicy we wszystkich stanach lub częściach stanów, których ludność znajduje się w stanie rebelii przeciwko Stanom Zjednoczonym, będą odtąd na zawsze wolne”. Uwalniał więc niewolników tam, gdzie nie miał do tego prawa ani realnej możliwości, a zachowywał niewolnictwo w stanach Północy, na które miał wpływ”. Z moralnego punktu widzenia zaś wydawało się wątpliwe, że „nikt nie ma prawa mieć na własność innego człowieka, chyba że jest lojalny wobec Stanów Zjednoczonych”. Proklamacja emancypacyjna miała służyć wygraniu wojny, nie naruszając status quo w Unii i jednocześnie uspakajając przeciwników niewolnictwa, zadając cios gospodarczej podstawie Konfederacji i podkopując morale jej społeczeństwa i armii”.

Każdy wnikliwy i obiektywny student historii od razu zauważy, że wypowiedzią tą pan Swoboda pokazuje między innymi, że słabo orientuje się w tym, co w ówczesnych Stanach Zjednoczonych zwykło nazywać się Południem a co Północą (dla niego Północ to zapewne wszystko to co oficjalnie pozostało w Unii) oraz, że nigdy poważnie nie zastanawiał się nad prawnymi aspektami dotyczącymi emancypacji, zresztą nad morale armii CSA również. Biorąc pod uwagę, że kwestia mającej miejsce podczas wojny secesyjnej emancypacji jest nie tyle zagadnieniem natury moralnej co przede wszystkim poważnym zagadnieniem natury prawnej, to musimy wyjaśnić kilka rzeczy.
Po pierwsze tam, gdzie zgodnie z prawem można było skończyć z niewolnictwem, czyli Dystrykt Kolumbii oraz terytoria, to władze federalne to zrobiły w 1862 r. i to bez konieczności powoływania się na niewiadomo jak dużą konieczność wojskową.
Po drugie, w przypadku lojalnych stanów niewolniczych (Kentucky, Missouri, Maryland, Delaware), czyli północnych rubieży przedwojennego Południa, prezydent Lincoln nie miał żadnych podstaw prawnych, aby ingerować w tamtejsze niewolnictwo. Nie znaczy to, że nic w tym przypadku nie robił, bo wielokrotnie próbował przekonać przedstawicieli tych stanów, aby obrali drogę emancypacji, oferował pomoc finansową, wszystko bez jakiegokolwiek skutku. Nie znaczy to również, że Proklamacja Emancypacyjna nie miała żadnego wpływu na te stany, bowiem na wieść o niej tamtejsi niewolnicy wpadli w euforię i masowo uciekali od swoich właścicieli, plus Proklamacja uruchomiła prawdziwą rekrutację czarnych do wojska, a gdy niewolnikowi udało się zaciągnąć to zarówno on jak i jego rodzina stawali się wolni. Niewolnictwa na tych terenach oficjalnie mogła dotknąć jedynie stosowna poprawka do konstytucji, na której uchwalenie co najmniej do połowy 1864 nie było żadnych szans lub samowolna decyzja obywateli tych stanów, tak jak to miało miejsce w przypadku Marylandu i Missouri, których obywatele pod koniec wojny znieśli niewolnictwo.
I w końcu dochodzimy do kwestii stanów, które wystąpiły z Unii – tutaj jako podstawę prawną uwolnienia niewolników prezydent podał uprawnienia jakie przysługują mu jako naczelnemu dowódcy armii i floty w czasie konfliktu zbrojnego. Sprawa nie jest prosta, bo konia z wozem temu, kto mi powie jakie konkretne są to uprawnienia w świetle tego co mówi konstytucja. W okresie przedwojennym temat ten był poruszany niezbyt często i w zasadzie pojawiały się różne opinie od takich skrajności, że zapis w konstytucji niesie za sobą jedynie przesłanki tytularne, aż do takich, że w czasie wojny prezydent może zrobić dosłownie wszystko, aby ją wygrać. Podobnie sytuacja wyglądała gdy Proklamacja ujrzała już światło dzienne – część ówczesnych autorytetów prawnych uważała, że z jej legalnością wszystko jest OK, a część, że oparta jest ona na wątpliwych podstawach prawnych, czego przykładem jest opinia sędziego B. Curtissa, który choć wcześniej pięknie zapisał się na kartach historii w sprawie Dreda Scotta, to w sprawie Proklamacji miał negatywne zdanie. Należy pamiętać także, że w kwestii swoich uprawnień Lincoln zdążył już się zderzyć z przewodniczącym Sądu Najwyższego p. Taney’em, gdy zawiesił przywilej habeas corpus w Marylandzie. Tak więc prezydent powołując się na w/w uprawnienia uznał, że do zakończenia trwającego konfliktu konieczne jest uwolnienie niewolników na terenach, gdzie konstytucja nie była respektowana i podpisując Proklamację jednym ruchem dłoni zmienił status około 3 mln niewolników. Jedni na wolność musieli trochę poczekać, inni sami do niej dotarli, a co najmniej 20 tyś. niewolników zostało uwolnionych zaraz w pierwszej sekundzie wejścia w życie Proklamacji (np. obszary pod kontrolą wojsk Unii w Południowej Karolinie czy wzdłuż rzeki Mississippi gdzie znajdowały się obozy uchodźców). Pozostaje nam jeszcze kwestia obszarów konfederacji, które zostały wyłączone z Proklamacji, czyli cały stan Tennessee, obszar wokół Nowego Orleanu, Norfolk oraz ta część Virginii, która akurat organizowała się w stan Zachodnia Wirginia. Sprawa ta ma dużo do czynienia z tzw. Rekonstrukcją wojenną, czyli tą częścią Rekonstrukcji, która miała miejsce jeszcze w czasie wojny. Polegała ona między innymi na tym, że do stanów takich jak na przykład Tennessee czy Luizjana zostali wysłani wojskowi gubernatorzy, których jednym z zadań było przywrócenie funkcjonowania władz cywilnych. No i zaraz po ogłoszeniu wstępnej wersji Proklamacji właśnie od tych wszystkich gubernatorów oraz polityków z nimi współpracujących Lincoln usłyszał, że ludzie tutaj nie chcą twojej proklamacji, że proklamacja przyniesie więcej szkód niż pożytków, że zniszczy to co jest budowane itp. Chcąc nie chcąc Lincoln musiał liczyć się ze zdaniem tych ludzi i stąd wyłączenia (mało brakowało, a załapałaby się jeszcze część Północnej Karoliny, ale tamtejszy gubernator nie zdążył ze zorganizowaniem wyborów i klamka zapadła. Wkrótce potem m.in. na znak sprzeciwu wobec emancypacji zrezygnował). Inną sprawą było, że na obszarach na których działali gubernatorzy zawsze można było argumentować, że prawa federalne są tam respektowane i na tej podstawie dochodzić swoich racji w sądzie. A na końcu hierarchii sądowej był nie kto inny jak znany z Dreda Scotta pan sędzia Taney, który zapewne nie mógł sobie wymarzyć lepszego zakończenia życia jak uznanie prezydenckiego edyktu emancypacyjnego za niezgodny z konstytucją. Jest bowiem wielce prawdopodobnie, że gdyby nie XIII poprawka do konstytucji (w której uchwalenie Lincoln miał duży wkład) to legalności Proklamacji Emancypacyjnej trzeba by było ostatecznie bronić przed obliczem Sądu Najwyższego. I to właśnie między innymi dlatego Lincoln mianował na następcę Taney’a pana Chase, który znany był ze swojej wrogości do niewolnictwa i tym samym był „bezpieczny” jeśli chodzi o emancypację. Tak więc wyłączając z Proklamacji część obszarów konfederacji Lincoln postąpił jak najbardziej logicznie, a efekt umożliwienia gubernatorom wykazania się był taki, że na przykład we wspomnianym już stanie Tennessee na początku 1865 roku unioniści uformowali nowe władze stanowe i przegłosowano poprawkę do konstytucji stanowej zakazującą niewolnictwa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #77

     
Adiko
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.408
Nr użytkownika: 81.745

Adam
Zawód: specjalista
 
 
post 12/01/2014, 4:10 Quote Post

QUOTE(The General @ 4/01/2014, 20:15)
„1 stycznia 1863 r. (Lincoln) ogłosił proklamację, której kluczowe, godne Salomona zdanie brzmiało: „Wszystkie osoby, trzymane jako niewolnicy we wszystkich stanach lub częściach stanów, których ludność znajduje się w stanie rebelii przeciwko Stanom Zjednoczonym, będą odtąd na zawsze wolne”. Uwalniał więc niewolników tam, gdzie nie miał do tego prawa ani realnej możliwości, a zachowywał niewolnictwo w stanach Północy, na które miał wpływ”. Z moralnego punktu widzenia zaś wydawało się wątpliwe, że „nikt nie ma prawa mieć na własność innego człowieka, chyba że jest lojalny wobec Stanów Zjednoczonych”. Proklamacja emancypacyjna miała służyć wygraniu wojny, nie naruszając status quo w Unii i jednocześnie uspakajając przeciwników niewolnictwa, zadając cios gospodarczej podstawie Konfederacji i podkopując morale jej społeczeństwa i armii”.

Ja uważam, że wszystko napisał bardzo dobrze, czepianie się, że "północ to nie jest północ", jest troszkę nie na miejscu. Czepiając się dalej można zdecydowanie uznać, że geograficznie to jednak północ całości USA (ewentualnie środkowa północ).smile.gif
Z resztą również jak najbardziej się zgadzam, nie jest sztuką znieść niewolnictwo tam gdzie nie ma się władzy, było to silne uderzenie w gospodarkę, czyli silna i skuteczna broń więc "cios gospodarczej podstawie Konfederacji".
Faktem jest, że Lincoln nie mógł znieść niewolnictwa w północnych stanach pogranicza i ich nie zniósł w 1863r. Jakim prawem miał wtrącać się w te stany (tak jak i południe) i znosić to niewolnictwo? Jak fajnie jest komuś zabierać "czyjeś znosić", ciekawe dlaczego tak chętnie nie wprowadził np. minimalnej dniówki = 1$ w fabrykach północnych magnatów przemysłowych. Powód jest prosty hipokryzja i "prawo zwycięscy". W końcu albo mają/mamy ten kochany ustrój demokrację i sami decydują albo nie? Czasem jednak nie, inni wiedzą, mogą, "mają moralne prawo" więcej niż inni. smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #78

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 17/01/2014, 18:12 Quote Post

QUOTE(Adiko @ 12/01/2014, 5:10)
Ja uważam, że wszystko napisał bardzo dobrze, czepianie się, że "północ to nie jest północ", jest troszkę nie na miejscu.

Na Północy, czyli w stanach wolnych, niewolnictwo zniesiono dawno przed wojną. Czepianie się jest więc jak najbardziej na miejscu, bo czytając taki tekst dowiadujemy się, że zarówno na Północy jak i na Południu było niewolnictwo, a skoro tak to na przykład łatwo wydedukować, że niewolnictwo nie mogło być istotną przyczyną tego konfliktu.

QUOTE(Adiko @ 12/01/2014, 5:10)
Z resztą również jak najbardziej się zgadzam, nie jest sztuką znieść niewolnictwo tam gdzie nie ma się władzy, było to silne uderzenie w gospodarkę, czyli silna i skuteczna broń więc "cios gospodarczej podstawie Konfederacji".

Z tym silnym uderzeniem w gospodarkę to bym nie przesadzał. To tylko na filmach jest tak, że na wieść o PE niewolnicy odchodzą, a ich właściciele im na to pozwalają. Szacuje się, że podczas wojny do unionistów uciekło ok. 500 tyś. niewolników - kto miał uciec to zdążył to zrobić już przed ogłoszeniem PE i problem ten dotyczył głównie Górnego Południa. W sercu konfederacji, czyli na Dolnym Południu, system w zasadzie kontynuował swoje funkcjonowanie na dawnych zasadach do czasu aż w okolicy pojawiły się armie Unii. Wówczas bez względu na to czy PE weszła w życie czy też nie, niewolnicy setkami uciekali, aby szukać schronienia i wolności w niebieskich szeregach (dodajmy od razu, że z różnym skutkiem). Właśnie te ucieczki niewolników były jednym z głównych motywów dla których Lincoln podjął decyzję o ogłoszeniu PE, bo akt ten w jasny sposób rozwiązywał choćby sprawę statusu prawnego takich osób, albo stosunku do nich wojsk Unii. Inne ważne motywy to presja za strony radykalnego skrzydła partii republikańskiej, chęć sięgnięcia po czarnych żołnierzy, przekonanie o pozytywnym wpływie PE na wizerunek Unii w Europie, fiasko rozmów o emancypacji z lojalnymi stanami niewolniczymi czy też dojście do przekonania, że niewolnictwo w końcu trzeba przestać traktować jako „świętą krowę” i skoro lojalni właściciele niewolników nie chcą rozmawiać o jego końcu, a rebelianci czerpią korzyści z pracy niewolników to należy uderzyć również i w ten system. Istotną rolę odegrało także fiasko kampanii półwyspowej generała McClellana, bo uświadomiło ono administrację, że należy skończyć z prowadzeniem wojny w „białych rękawiczkach”, a także samo zachowanie tego generała, który instruował prezydenta, aby nie mieszać niewolnictwa do wojny, a potem pod Richmond pokazał co pokazał.
Dodam jeszcze, że w przypadku Europy to Lincoln niezbyt precyzyjnie postrzegał tę sprawę, bo jak się przestudiuje historię dyplomacji to wynika, że Wlk. Brytania w zasadzie była skłonna zaangażować się w ten konflikt w dwóch przypadkach: Anglicy pomogliby konfederatom gdyby ci już ich pomocy nie potrzebowali, albo byli gotowi interweniować w przypadku, gdyby w stanach niewolniczych, na przykład na zapleczu konfederacji, wybuch bunt niewolników i rozpoczęła się wojna ras (np. mordy na pozostawionych białych kobietach i dzieciach). Ogłoszenie PE mogło spowodować taką sytuację i pod tym względem, była ona ryzykowana jeśli chodzi o trzymanie Europy z dala od konfliktu. Seward ostrzegał o tym Lincolna, ale ten wiedział swoje i jak się potem okazało wiedział lepiej, bo murzyni zdali egzamin.

QUOTE(Adiko @ 12/01/2014, 5:10)
Jak fajnie jest komuś zabierać "czyjeś znosić", ciekawe dlaczego tak chętnie nie wprowadził np. minimalnej dniówki = 1$ w fabrykach północnych magnatów przemysłowych. Powód jest prosty hipokryzja i "prawo zwycięscy".

Powód jest rzeczywiście prosty ale nie taki o którym piszesz --> wprowadzenie minimalnej dniówki w wysokości 1$ w fabrykach północnych magnatów przemysłowych nie było konieczne do utrzymania jedności kraju i poskromienia rebelii.

 
User is offline  PMMini Profile Post #79

6 Strony « < 4 5 6 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej