Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
6 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kampania w Tennessee 1864, Columbia-Spring Hill-Franklin-Nashville
     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 12/08/2006, 8:15 Quote Post

Dyskutujmy tutaj o ostatniej ofensywie Konfederacji na zachodzie. Przenoszę tutaj to co napisałem o Franklin w topiku WS, bo tam to się chyba zaraz się zgubi wśród innych postów.

Mapy:
- FAZA III - Nashville
- Faza II - Columbia - Spring Hill - Franklin
- FAZA I - do Columbii

TENNESSEE, A GRAVE OR A FREE HOME

Napiszę parę słów o ataku pod Franklin, bo to jedno z najtragiczniejszych wydarzeń wojny secesyjnej, a i kluczowa bitwa jesienno/zimowej kampanii w Tennessee, 1864. Co więcej, atak ten nie jest tak sławny i znany jak choćby podobny atak trzeciego dnia bitwy pod Gettysburgiem, głównie dlatego, że w listopadzie '64 losy wojny były już rozstrzygnięte, no i nie wykonała go sławna armia Roberta Lee.
Cały atak podobny był trochę do Szarży Picketta pod Gettysburgiem, z tym że pod Franklin:
- nie było wstępnego ostrzału artyleryjskiego,
- federalni byli w dobrych umocnieniach,
- atakowało dużo więcej żołnierzy konfederackich, a same walki trwały dłużej.

Jak ten atak mógł się zakończyć sukcesem, to chyba jedynie John Bell Hood wiedział. Niemniej jednak konfederacka Armia Tennessee wystawiła do walki niemal wszystko co najlepszego pozostało z zachodniej Konfederacji i niestety otrzymała cios śmiertelny. Szczególnie kadra oficerska została zdziesiątkowana (dosłownie).

-----

Korzeni jesienno/zimowej kampanii w Tennessee należy szukać już po upadku Atlanty, ale jej rzeczywisty początek nastąpił 21 listopada 1864 r., gdy Armia Tennesee generała Hooda wyruszyła na północ z okolicy Florence w Alabamie. Należy zaznaczyć, że późna jesień (a potem zima) była okropna tego roku w Tennessee – deszcz, śnieg, błoto, a potem i mróz były na porządku dziennym. Hood najprawdopodobniej wiedział jedynie, że w okolicy Pulaski stacjonują pokaźne siły federalne i jego plan zakładał odcięcie tych oddziałów od Nashville (i zniszczenie). Poza tym Hood wiedzial niewiele o pozostałych oddziałach Unii. Mimo to był pełen optymizmu i snuł nierealne plany - chciał pobić federalnych w Tennessee, potem wkroczyć do Kentucky i z tamtąd do Wirgini aby wspomóc armię Lee w walce a Grantem.

W Pulaski (na południe od miasta Columbia) stacjonowały dwa korpusy federalne, które to wcześniej Sherman wydzielił ze swoich sił i oddał do pomocy Thomasowi (plus kilka oddziałów kawalerii). Dokładnie mówiąc, były to:
- IV korpus generała Stanley’a
oraz
- XXIII korpus generała Schofielda,
który to objął dowodzenie tylko dlatego, że w kampanii o Atlantę jego XXIII korpus stanowił odrębną armię (Armię Ohio). W korpusach tych było wielu weteranów, ale i wielu rekrutów, którzy w ostatnich tygodniach wstąpili do wojska.

Ostatecznie Schofield zdołał wycofać się najpierw do Columbi nad rzeką Duck, a potem jeszcze dalej na północ - do miasteczka Franklin nad rzeką Harpeth. 29 listopada konfederaci mieli dużą szansę na przecięcie drogi odwrotu armii federalnej pod Spring Hill, co jednak ostatecznie się nie udało. Rankiem Hood rozpoczął pościg i w południe awangarda armii konfederackiej dotarła w okolicę Franklin. Hood zdecydował się na frontalny atak i do tego celu wyznaczył dwa korpusy piechoty – generałów Cheathama i AP Stewarta. Wszyscy generałowie, których zapytał o opinię (Cleburne, Forrest, Cheatham) zdecydowanie odradzali atak, bo wyraźnie widzieli że nieprzyjaciel jest okopany, a atakować można było tylko na zupełnie otwartej przestrzeni. Co więcej, konfederaci mieli do dyspozycji jedynie 2 baterie artylerii (12 dział), bo cała reszta artylerii była w drodze wraz z trzecim korpusem piechoty.

Bitwa pod Franklin, 30 listopada 1864

Obrońcy - Unia:

W samym Franklin federalni wzmocnili pobudowane tu rok wcześniej umocnienia - solidne przedpiersia z ochronami na głowę (tzw. headlog), które poprzedzone były rowem. W wielu miejscach umieszczono zasieki w postaci gałęzi oraz ściętych krzaków i żywopłotów z wyjątkowo ostrymi kolcami. Dodatkowo w środkowej części usypano drugą linię umocnień. Generalnie cała pozycja federalna była cholernie silna, a jej obie flanki opierały się na rzece.
Umocnienia te obsadzały dwie dywizje z XXIII korpusu (5 brygad) oraz jedna z IV korpusu (3 brygady). Ponieważ linia obronna nie była długa, dywizja generała Wooda z IV korpusu została odesłana na północny brzeg. Pozostała jeszcze jedna dywizja IV korpusu – gen. Wagnera. Jej dwie brygady zajęły wysuniętą pozycję przed główną linią umocnień i przez niekompetencję Wagnera (podobno mógł być pijany tego dnia) nie zostały wycofane na czas. Dowódca trzeciej brygady z tej dywizji - płk. Opdycke wycofał swoich ludzi do Franklin (pomimo protestów Wagnera), bo uważał że jego żołnierzom należy się odpoczynek po tym jak osłaniali odwrót armii spod Spring Hill.
Co do artylerii – w stronę konfederatów mogło strzelać co najmniej 50 dział, które umieszczone były zarówno przy głównej linii, jak i na północnym brzegu rzeki (w Ft. Granger). Działa strzelały naprawdę dużo tego dnia – przykładowo tylko jedna bateria będąca na pierwszej linii wystrzeliła ponad 300 pocisków p/piechotnych, czyli katraczy i szrapneli.
Schofield przesiadywał na północnym brzegu rzeki, a taktyczne dowództwo nad wojskami federalnymi defacto sprawował gen. Jacob Cox, tymczasowy dowódca XXIII korpusu (którego może niektórzy znają z bitwy pod Antietam, gdzie dowodził jedną z dywizji w korpusie gen. Burnside’a).

Atakujący – CSA:

Do ataku uformowało się 6 dywizji piechoty, które były wspierane na skrzydłach przez oddziały z dwóch dywizji kawalerii Forresta. Ogółem około 20.000 żołnierzy. Po zmroku do walki włączyła się jeszcze jedna dywizja piechoty – generała Johnsona z korpusu generała SD Lee.
Konfederaci ruszyli do ataku około godziny 16.00, pół godziny później był już zachód słońca, a 18.00 była już noc.
Cóż to musiał być za widok! – na polu bitwy powiewało podobno ze sto flag, kilka orkiest grało Dixie i Bonnie Blue Flag.
Większość walk skończyła się po 2 godzinach, jedynie w środkowej części walczono do ok. 21.00 (tak więc z reguły przyjmuje się, że walki trwały 5 godzin).
Główne walki stoczono na odcinku bronionym przez dwie dywizje z XXIII korpusu federalnego, które to pozycje miały może jakieś 800-1000 m długości.

Prawdopodobne straty (prawdziwych nie poznamy nigdy):

Unia:
Zabici: 189
Ranni: 1.033
Zaginieni: 1.104 (w liczbie tej jednak co najmiej 100 zabitych).

CSA:
Zabici: 1.750
Ranni/zaginieni: 4.500 (*)
Konfederaci stracili ponadto 14 generałów i 54 dowódców pułków.
(*)Liczba ta obejmuje jedynie ciężko rannych i wziętych do niewoli/zaginionych. Nie obejmuje lżej rannych, którzy w ciągu kilku/kilkunastu dni zaczęli dołączać do armii pod Nashville.

Krótki opis ataku konfederackich dywizji – od prawej strony do lewej, z podaniem strat wśród kadry oficerskiej (BG-generał brygady, MG-generał major). W owym czasie dywizja z reguły liczyła ok. 3.000-4.000 zołnierzy.

Korpus generała AP Stewarta

DYWIZJA LORINGA (3 brygady):- dywizja natrafiła na swej drodze te okropne kolczaste krzaki i poniosła duże straty gdy je forsowała. Dodatkowo strasznie niszczyła ją federalna artyleria strzelająca z północnego brzegu rzeki. Część żołnierzy zdołała dojść do umocnień (a nawet je sforsować) ale tam już nie zdziałali za wiele i albo zostali zabici albo wzięci do niewoli.
Kadra generalska:
*BG John Adams – zabity, gdy na swoim wierzchowcu pędził w stronę umocnień dostał salwę z bliskiej odległości – koń zawisł nad umocnieniem, a Adams podziurawiony kulami spadł do rowu przed umocnieniami.
*BG Thomas Scott – ranny gdy nieopodal wybuchła kula armatnia – do końca życia kłopoty z kręgosłupem i nerkami.

DYWIZJA WALTHALLA (3 brygady):
sytuacja podobna jak w przypadku dywizji Loringa, z tym że napotkano mniej zasieków. Dywizja walczyła m.in. w okolicy słynnego Cotton Gin, gdzie po bitwie, w rowie przed umocnieniami, trupy żołnierzy konfederackich leżały po 7-8 jeden na drugim. Generalnie masakra.
Kadra generalska:
*BG William Quarles – ranny

DYWIZJA FRENCHA (2 brygady)
Najmniejsza dywizja w armii, ale dobrych wojowników tu nie brakowało. Generał Francis Marion Cockrell prowadził do boju sławną Brygadę z Missouri, która to prawdopodobnie jako pierwsza weszła w kontakt z główną linią nieprzyjaciela. Straty Brygady z Missouri mówią same za siebie: z 697 żołnierzy i oficerów, 98 zostało zabitych, 229 rannych i 92 zaginionych – tj., 60% stanu – w trakcie całej wojny jedynie trzy inne brygady konfederackie poniosły większe procentowe straty w jednej bitwie.
Kadra generalska:
*BG Francis M. Cockrell – ranny

Korpus generała F. Cheathama

DYWIZJA CLEBURNE’A (3 brygady)
Generał Patrick Cleburne, nazywany Stonewallem Zachodu, prowadził do boju najlepszą dywizję jaką Konfederacja miała na zachodnim teatrze wojny. Dywizja walczyła solidnie w licznych bitwach i w uznaniu zasług pozwolono jej używać odmiennych flag – wg wzoru generała Hardee (niebieska flaga i białym, okrągłym książycem pośrodku). Dywizja atakowała ramię w ramię z dywizją generała Browna wzdłuż głównej drogi z Columbii. Najpierw natrafiła na dwie wysunięte brygady federalne, które szybko zostały rozbite i rzuciły się do ucieczki w stronę głównej linii obrony. Konfederaci ścigali nieprzyjaciela, a główna linia federalna wstrzymywała ogień tak długo jak to tylko było możliwe, aby nie strzelać do swoich. Gdy już jednak otworzyła ogień to dywizją Cleburne’a zatrzęsło. Szczególnie jej prawemu skrzydłu dostało się mocno, bo w tym miejscu umocnienia federalne zakręcały nieznacznie w kierunku północnym i federalni mogli ostrzeliwać całą nacierającą linię. Jeden z weteranów federalnych napisał później, że nigdy nie widział aby jakaś inna jednostka była w gorszej sytuacji niż dywizja Cleburne’a podczas pierwszych kilku minut ataku pod Franklin. Zginął Pat Cleburne, również dowódca brygady teksaskiej gen. Granbury poniósł śmierć. Niemniej jednak żołnierze Cleburne’a i Browna zdołali wyprzeć 3 pułki federalne z głównej linii umocnień, potem część z nich przedostała się przez drugą linię umocnień, aby ostatecznie zderzyć się z kontratakującą brygadą płk. Opdycke’a wokół zabudowań rodziny Carterów (patrz obraz Troianiego). Ostatecznie konfederaci zostali wyparci za drugą linię umocnień, ale walki wokół głównej linii umocnień trwały do 21.00. Pod Franklin wraz z generałem Cleburne umarł duch dywizji – dokładne straty nie są znane, ale najprawdopodobniej dywizja straciła ponad 50% stanu. Wątpię aby pod Nashville zjawiło się więcej niż 1.500 żołnierzy z trzech starych brygad Cleburne’a.
Kadra generalska:
* MG Patrick R. Cleburne – dowódca dywizji – zabity
* BG Hiram Granbury – zabity.


DYWIZJA BROWNA (4 brygady)
To głównie pułki z Tennessee generała Cheathama, które również wyrobiły sobie dobrą reputację na polach bitew. Dywizja walczyła ramię w ramię w żołnierzami Cleburne’a, głównie po zachodniej stronie drogi. Dokładne straty również nie są znane.
Kadra generalska - wszyscy generałowie zostali trafieni lub zięci do niewoli:
* MG John Brown – dowódca dywizji – ranny
* BG States R. Gist – zabity
* BG John Carter – śmiertelnie ranny
* BG Otho Strahl – zabity
* BG George W. Gordon – wzięty do niewoli


DYWIZJA BATE’A (3 brygady)
Dwie brygady zdołały dotrzeć do umocnień federalnych, nawet zajęły na chwilę ich część, trzecia brygada wycofała się po kilku salwach piechoty nieprzyjaciela. Jednym z adiutantów w brygadzie gen. Smitha był 24-letni kpt. Tod Carter, którego rodzinny dom stał tuż za liniami nieprzyjaciela i wokół którego trwały zażarte walki (w piwnicy schronił się jego ojciec, brat, siostry i kilka innych osób ). Kapitan Carter został ciężko ranny gdy jego brygada zbliżała się do umocnień federalnych, nad ranem przeniesiono go do rodzinnego domu, gdzie zmarł. Siostry długo szlochały powtarzając, że brat wkońcu wrócił do domu.
Kadra generalska:
*brak strat.

Korpus gen. S.D. Lee.

DYWIZJA JOHNSONA (4 brygady).
Dywizja została skierowana w rejon walk już po zmroku i wykonała jeden z nielicznych nocnych ataków wojny. Został on krwawo odparty przy stratach prawie 600 ludzi.
Kadra generalska:
* BG Jacob Sharp – ranny
* BG Zachariach Deas – ranny
* BG Arthur Manginault – ranny


Tak oto w skrócie wyglądały ataki konfederackich dywizji piechoty pod Franklin. W nocy wojska federalne ewakuowały miasto i zniszczyły mosty przez rzekę Harpeth. Gdy konfederaci zobaczyli płonące mosty, ich artyleria otworzyła ogień i cześć pocisków spadła na miasto. Dodam jeszcze, że poranek 1 grudnia był bardzo zimny i ranni okropnie cierpieli.
To co zobaczono rankiem u wielu wywołało przerażenie. Frank Cheatham walczył we wszystkich bitwach Armii Tennessee począwszy od Shiloh i powiedział, że nigdy nie widział gorszych obrazów. Hood podobno popłakał się, ale mimo to zdecydował się kontynouwać kampanię (dla tego pana byłoby najlepiej gdyby rany jakie odniósł pod Gettysburgiem i Chickamaugą wyłączyły go kompletnie z aktywnej służby w armii). To co wydarzyło się dwa tygodnie później pod Nashville było tylko smutną konsekwencją tragedii pod Franklin...

I pomyśleć, że przed rozpoczęciem ofensywy, generał John Bell Hood, niegdyś dowódca brygady teksaskiej w armii generała Lee, obiecywał żołnierzom AoT, że w Tennessee będą walczyć tylko wtedy gdy siły będą co najmnie równe i konfederaci wybiorą pole bitwy...

Załączone obrazki:
- mapka
- obraz Dona Troianiego – General Cleburne at Franklin
- obraz dona Troianiego – kontratak brygady płk. Opdycke’a pod Franklin.

Zdjęcia 6 generałów Konfederacji poległych pod Franklin (zaliczam także Cartera, który został ciężko ranny i zmarł 10 dni później).

Od lewej do prawej:

- Cleburne
- Granbury
- Gist
- Strahl
- Adams
- Carter

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 1/09/2006, 17:57 Quote Post

QUOTE(The General @ 12/08/2006, 9:19)
Mimo to był pełen optymizmu i snuł nierealne plany - chciał pobić federalnych w Tennessee, potem wkroczyć do Kentucky i z tamtąd do Wirgini aby wspomóc armię Lee w walce a Grantem.


W liście datowanym na 6-go grudnia 1864 roku, generał Beauregard, który dowodził zachodnim teatrem wojennym, napisał do prezydenta Jeffersona Davisa list, w którym wyjaśniał powody kampanii w Tennessee:

Augusta, Georgia, Dec. 6, 1864

"To His Excellency, Jefferson Davis,
President Confederate States.

"...I did not countermand the campaign in Tennessee to pursue Sherman with Hood’s army for the following reasons:

"1st. The Roads and creeks from the Tennessee to the Coosa river across Sand and Lookout Mountains had been, by the prevailing heavy rains, rendered almost impassable to artillery and the wagon trains.

"2nd. General Sherman, with an army better appointed, had already the start about two hundred seventy five miles on comparatively good roads. The transfer of Hood’s army into Georgia could not have been more expeditious by railway than by marching through the country, on account of the delays unavoidably resulting from the condition of the railroads.

"3rd. To pursue Sherman, the passage of the Army of Tennessee would, necessarily, have been over roads with all the bridges destroyed, and through a devastated country, affording no subsistence or forage; and, moreover, it was feared that a retrograde movement on our part would seriously deplete the army by desertions.

"4th. To have sent off the most or the whole of the Army of Tennessee in pursuit of Sherman, would have opened to Thomas’s force the richest portion of the State of Alabama, and would have made nearly certain the capture of Montgomery, Selma, and Mobile, without insuring the defeat of Sherman.

"...Under these circumstances, after consultation with General Hood, I concluded to allow him to prosecute with vigor his campaign into Tennessee and Kentucky, hoping that by defeating Thomas’s army and such other forces as might hastily be sent against him, he would compel Sherman, should he reach the coast of Georgia or South Carolina, to repair at once to the defense of Kentucky and, perhaps, Ohio, and thus prevent him from reinforcing Grant. Meanwhile, supplies might be sent to Virginia from Middle and East Tennessee, thus relieving Georgia from the present constant drain upon it’s limited resources.

"I remain very respectfully, your obedient servant.

"P. G. T. Beauregard, General."


QUOTE(The General @ 12/08/2006, 9:19)
29 listopada konfederaci mieli dużą szansę na przecięcie drogi odwrotu armii federalnej pod Spring Hill, co jednak ostatecznie się nie udało.


Bardzo lakoniczne stwierdzenie smile.gif. Należałoby to jednak rozwinąć. Generał Hood, dzięki świetnemu manewrowi wyszedł na tyły oddziałów Schofielda. Tylko z powodu błędów i nie wykonania rozkazów przed podwładnych, wojska federalne zdołały uciec z pułapki przez noc.

Rankiem generał Hood nie mógł się otrząsnąć z szoku, jak opisał to później "the best move of my career as a soldier…come to naught".

Jednakże wśród normalnych żołnierzy pojawił się nowy duch. Konfederaccy żołnierze pisali później, "Each man felt a pride in wiping out the stain" lub "Their spirits were animated by encouraging orders from General Hood who held out to them the prospect that at any moment he might call upon them to deal the enemy a decisive blow."

Sierżant Major Sumner A. Cunningham napisał w magazynie "Confederate Veteran" w kwietniu 1893 roku, "...the march to Spring Hill, where the Federal retreat was so nearly cut off, a failure for which it was understood General Hood was not to blame, created an enthusiasm for him equal to that entertained for Stonewall Jackson after his extraordinary achievements…The soldiers were full of ardor, and confident of success. They had unbounded faith in General Hood, whom they believed would achieve a victory that would give us Nashville."

Dlaczego więc Hood uderzył? Pod Franklin Hood miał przeciw sobie 20,000 żołnierzy federalnych Schofielda. Jeśli dotarliby do Nashville połączyliby się z kolejnymi 20,000 generała Thomasa w ufortyfikowanym Nashville.
Hood został wysłany do Tennessee przez rząd Południa w celu zdobycia Nashville i jeśli nie zaatakowałby 20,000 żołnierze Schofielda popołudniem 30go listopada 1864 roku, musiałby atakować 40,000 żołnierzy federalnych, następnego ranka lub później, w świetnie ufortyfikowanym Nashville.

Jego wybór to zaatakować równie liczebne Federalne siły w relatywnie lekko ufortyfikowanym Franklin lub zaatakować dwukrotnie liczebne siły Federalne w mocno ufortyfikowanym Nashville. Można też było zrezygnować i się wycofać. Tylko to już nic nie dawało.

Generał napewno rozważył, że Federalni byli fizycznie zmęczeni - maszerowali desperacko całą noc (uciekli z pod Spring Hill), a potem cały ranek kopali okopy, konstruowali umocnienia, kiedy Konfederaci spali smacznie przez całą noc na polach koło Spring Hill i byli relatywnie wypoczęci.

Hood napewno pamiętał też nauki z West Point, gdzie wszyscy kadeci byli uczeni sławnych maksym Napoleona. W XIX wieku były one uważane ze fundamentalne.
Szósta maksyma Napoleona mówiła: "When once the offensive has been assumed, it must be assumed to the last extremity. However skillful he maneuvers, a retreat will always weaken the morale of an army, because in losing the chances of success, these last are transferred to the enemy."

Dodatkowo patrząc na Franklin z wzgórza Winstead, generał Hood mógł zobaczyć panikę wojsk Federalnych. Weteran Armii Tennessee, Sierżant Major Sumner A. Cunningham, napisał w kwietniowym (1893) numerze 'Confederate Veteran': "The enemy were greatly excited. We could see them running to and fro. Wagon trains were being pressed across the Harpeth River, and on toward Nashville."

Tak, więc generał Hood zaatakował. Pod Chattanogą o wiele lepsze pozycje obronne zostały wzięte przez żołnierzy Federalnych w frontalnym ataku.

Na koniec pare słów od "wroga", weterana bitwy pod Franklin L.A. Simmons, który napisał w swojej pracy z 1866 roku, The History of the 84th Regiment Illinois Volunteers:
"In speaking of this battle, very many are inclined to wonder at the terrible pertinacity of the rebel General Hood, in dashing column after column with such tremendous force and energy upon our center -- involving their decimation, almost their annihilation? Yet this we have considered a most brilliant design, and the brightest record of his generalship, that will be preserved in history. He was playing a stupendous game, for enormous stakes. Could he have succeeded in breaking the center, our whole army was at his mercy. In our rear was a deep and rapid river, swollen by recent rains -- only fordable by infantry at one or two places -- and to retreat across it an utter impossibility. To break the center was to defeat our army; and defeat inevitably involved a surrender. If this army surrendered to him, Nashville, with all its fortifications, all its vast accumulation of army stores, was at his mercy, and could be taken in a day. Hence, with heavy odds -- a vastly superior force -- in his hands, he made the impetuous attack upon our center, and lost in the momentous game. His army well understood that they were fighting for the possession of Nashville. Ours knew they were fighting to preserve that valuable city, and to avoid annihilation."

---

QUOTE(The General @ 12/08/2006, 9:37)
Hood podobno popłakał się, ale mimo to zdecydował się kontynouwać kampanię (dla tego pana byłoby najlepiej gdyby rany jakie odniósł pod Gettysburgiem i Chickamaugą wyłączyły go kompletnie z aktywnej służby w armii).


Dla Południa byłoby lepiej, gdyby generałowie Hardee, Stewart, S.D.Lee wykonywali jego rozkazy pod Atlanta. W ten czas być może nie byłoby Spring Hill - Franklin - Nashville.

Byłoby miło też, gdyby wykonywali jego rozkazy pod Spring Hill.

QUOTE(The General @ 12/08/2006, 9:37)
I pomyśleć, że przed rozpoczęciem ofensywy, generał John Bell Hood, niegdyś dowódca brygady teksaskiej w armii generała Lee, obiecywał żołnierzom AoT, że w Tennessee będą walczyć tylko wtedy gdy siły będą co najmnie równe i konfederaci wybiorą pole bitwy...


Pod Spring Hill i Franklin siły były równe smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 1/09/2006, 21:24 Quote Post

QUOTE
Należałoby to jednak rozwinąć. Generał Hood, dzięki świetnemu manewrowi wyszedł na tyły oddziałów Schofielda. Tylko z powodu błędów i nie wykonania rozkazów przed podwładnych, wojska federalne zdołały uciec z pułapki przez noc.


Równie dobrze można powiedzieć, że federalnym udało się uciec, ponieważ Hood nie przypilnował, aby jak to Nico przytoczyłeś, jego manewr życia został zrealizowany. A przecież był w pobliżu i mimo wszystko powinien trzymać rękę na pulsie i reagować na wszelkie okoliczniości zagrażające jego boskiemu planowi.

QUOTE
Sierżant Major Sumner A. Cunningham napisał w magazynie "Confederate Veteran" w kwietniu 1893 roku, "...the march to Spring Hill, where the Federal retreat was so nearly cut off, a failure for which it was understood General Hood was not to blame, created an enthusiasm for him equal to that entertained for Stonewall Jackson after his extraordinary achievements…The soldiers were full of ardor, and confident of success. They had unbounded faith in General Hood, whom they believed would achieve a victory that would give us Nashville."


Ta wypowiedź wygląda jakby napisł ją obrońca Hooda, albo ktoś kto służył w korpusie gen. Lee i był pod Columbią, a o całej sprawie dowiedział się z drugiej ręki. Najlepsze jest ostatnie zdanie:)
W korpusie Franka Cheathama raczej żadnego entuzjazum pod adresem Hooda nie było, a wśród kadry oficerskiej nastroje były nie najlepsze po tym jak się dowiedziano, że Hood oskarżył ten właśnie korpus o niepowodzenie. A co do szeregowych żołnierzy – po prostu byli wściekli, a nie pełni entuzjazmu w stosunku do głównodowodzącego. Przytoczę to choćby słowa jednego z szeregowych żołnierzy, który uczestniczył w tej całej operacji:
„I have never seen more intense rage and profound disgust than was expressed by the weary, fot-sore, battle-worn Confederate soldiers when they discovered that their officers had allowed their prey to escape”.

QUOTE
Dlaczego więc Hood uderzył? Pod Franklin Hood miał przeciw sobie 20,000 żołnierzy federalnych Schofielda. Jeśli dotarliby do Nashville połączyliby się z kolejnymi 20,000 generała Thomasa w ufortyfikowanym Nashville.


Zgodzę się co do motywów ataku – Hood po prostu uznał, że frontalny atak był ostatnią realną szansą na dopadnięcie Schofielda zanim ten dotrze do Nashville. I postanowił zaryzykować, tylko że szanse na powodzenie tego ataku były małe (trochę przypomina mi to sytuację z atakiem konfederatów trzeciego dnia bitwy pod Gettysburgiem).
Federalni byli w bardzo dobrych umocnieniach jak na standardy polowe, których nie musieli budować, bo zbudowano je tu już ponad rok temu. Po prostu tylko je wzmocnili i „doprowadzili do stanu używalności”. I jeszcze te okropne kolczaste krzaki które ogromnie utrudniły ataki prawemu skrzydłu konfederatów...

QUOTE
Dodatkowo patrząc na Franklin z wzgórza Winstead, generał Hood mógł zobaczyć panikę wojsk Federalnych. Weteran Armii Tennessee, Sierżant Major Sumner A. Cunningham, napisał w kwietniowym (1893) numerze 'Confederate Veteran': "The enemy were greatly excited. We could see them running to and fro. Wagon trains were being pressed across the Harpeth River, and on toward Nashville."


Tan cały sierżant Cunningham to pewnie widział dywizję Wooda, dla której nie było miejsca w linii i została wycofana na drugi brzeg. To samo z wozami, które odesłano bo i po co były potrzebne w mieście.

QUOTE
Tak, więc generał Hood zaatakował. Pod Chattanogą o wiele lepsze pozycje obronne zostały wzięte przez żołnierzy Federalnych w frontalnym ataku.


Nico, gdybym miał wybierać to wolałbym szturmować górki wokół Chattanogi niż federalną pozycję pod Franklin, bo tam przynajmniej można było się gdzie ukryć. Np. w wielu miejscach konfederacka artyleria nie mogła razić niebieskich gdy ci już dotarli do stoku, bo nie można było tak nisko opuścić luf. Pod Chattanoogą to konfederacji popełnili błąd, bo w miejscach gdzie niebiescy się przebili część rebeliantów zajmowała pozycje u podnoża Grzbietu Misyjnego, a część na jego górze. Jak się okazało pierwsza linia była słabiutka i szybko została przegnana, a druga równie słaba w nastałym zamieszaniu nie była w stanie skutecznie się bronić. Tam gdzie trzymano jedną solidną linię (odcinek broniony przez Cleburne’a) niebiescy nie mieli życia.

QUOTE
Hood napewno pamiętał też nauki z West Point, gdzie wszyscy kadeci byli uczeni sławnych maksym Napoleona. W XIX wieku były one uważane ze fundamentalne.
Szósta maksyma Napoleona mówiła: "When once the offensive has been assumed, it must be assumed to the last extremity. However skillful he maneuvers, a retreat will always weaken the morale of an army, because in losing the chances of success, these last are transferred to the enemy."


Ten tekst z pewnością znał również George Meade, z tym że on miał na tyle odwagi i rozumu, że potrafił odwołać atak, którego szanse powodzenia były niewielkie (czytaj Mine Run). I jak się okazało nie wpłynęło to w sposób demoralizujący na żołnierzy, a wręcz przeciwnie...

QUOTE
Dla Południa byłoby lepiej, gdyby generałowie Hardee, Stewart, S.D.Lee wykonywali jego rozkazy pod Atlanta. W ten czas być może nie byłoby Spring Hill - Franklin - Nashville.


Generałowie ci, starali się jak tylko mogli wykonywać plany generała Hooda, które często jednak były bardzo ambitne. Np. początkowe zadanie jakie miał wykonać korpus Hardee w ramach tzw. bitwy o Atlantę, to chyba bardziej pasowałby do żołnierzy-robotów niż śmiertelników. I byłoby również miło, gdyby Hood trzymał rękę na pulsie, pilnował, że jego plany są realizowane i stosownie reagował na wszelkie zmiany okoliczności.
Ale tutaj dyskutujemy o kampanii w Tennessee, o Atlancie możemy pogadać w innym topiku bo nam Stonewal to wszystko powycina:)
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 1/09/2006, 22:22 Quote Post

Hood wydawał jasne rozkazy pod Spring Hill to podkomendni nie umieli ich wykonać. Mówisz, że Hood powinien trzymac ręke na pulsie. Czy wszyscy dowódcy korpusów i dywizji byli dziecmi, których nie można zostawić samemu? To byli oficerowie, którzy walczyli od wielu wielu lat.

Dłuższy tekst z "The Sound of Brown’s Guns, The Battle of Spring Hill, Nov. 29, 1864" napisanym przez Alethea Sayers, dokładnie opisuje tamtejszy dzień i problemy z wykonywaniem prostych rozkazów przez korpus Cheathama.

"Approximately one mile south of Spring Hill, on the Rally Hill Pike, while wading across Rutherford Creek, Hood issued his first orders to Generals Cheatham and Cleburne to "attack the enemy at once, vigorously and get possession of the pike..." Hood then outlined his battle plan, and instructed Cheatham to hurry along the men crossing the creek, while he rode ahead with Cleburne's Division. At 3: 45 P.M., Cleburne's Division aligned themselves along the Rally Hill Pike, facing east, and on the southern outskirts of Spring Hill. Three-quarters of a mile east, and on the back side of a large knoll, was the vital Franklin Pike, which the Confederates needed possession of. After personally supervising Cleburne's advance, Hood rode back to find Cheatham and bring up his two remaining divisions, those of John C. Brown and William B. Bate. Hood did not see Cheatham, however he did find Bate's Division standing alongside Rally Hill Pike awaiting orders. He directed Bate to move his division east towards the Franklin Pike and support Cleburne's left. Cleburne's attack was initially successful, driving a brigade of Wagner's division, Stanley's corps, back to the southern outskirts of the town. But the attack was stalled by Union artillery, which had been placed on an elevation to the right and left of the pike. While reforming to renew his attack, Cheatham arrived on the field and ordered Cleburne to await the arrival of Brown's Division to support Cleburne's right.

Brown's Division was in place by 4:45 P.M., and could plainly see Lane's Federal brigade in their front. In the process of sending skirmishers forward, General Brown received a message that the Union line in his front overlapped his line on the right. Brown decided to suspend his forward movement until he could advice Cheatham of this fact. But Cheatham had ridden off to find Bate's Division and bring them into line. Despite repeated urgings from his officers, Brown refused to move forward until his right flanks could be supported.

It was shortly after 5 P.M. when Bate's sharpshooters reached the Columbia-Franklin Pike. They began firing on Union soldiers that were moving south towards Spring Hill. This is where a member of Cheatham's staff found them when he delivered Cheatham's order to pull back from the pike and connect with Cleburne's right. In disbelief, General Bate initially refused to obey the order, as he was doing exactly what General Hood had told him to do. But after sending a courier to find Hood and verify the new orders, Bate did manage to pull him men back and extend his right to connect with Cleburne's left. It was now 9 P.M., and Bate's Division went into bivouac just to the north of the Cheairs Plantation, less than 100 yards from the pike.

General Cheatham had ridden back to Brown's position at 5:30 P.M. to find the Confederate attack stalled. When Brown explained his decision, Cheatham concurred with Brown, stating that he would report the situation to General Hood and bring up A.P. Stewart's Corps to support Brown's exposed right flanks.

Lt. Gen. Alexander P. Stewart's Corps, consisting of 8,000 men, had been ordered to remain on the south side of Rutherford Creek until he was brought forward at 5:30 P.M. Coming across Hood at 6:15, Hood directed his corps to move north of Spring Hill and place themselves across the Columbia Pike. Hood further explained that this movement would place Stewart behind Cheatham's Corps but his right would extend beyond Cheatham's. It was apparent by these instructions that Hood was uninformed of Cheatham's change in position, as Brown's right was now angling away from the Columbia Pike. Stewart recalled that Hood was very agitated and concerned over not hearing sounds of battle.

Shortly after Stewart's Corps advanced northward on a country lane that ran just parallel to Rally Hill Pike, an irate Hood greeted Cheatham. "Why in God's name have you not attacked the enemy and taken possession of the pike?"

Cheatham explained Brown's situation and requested that Stewart be brought up to support Brown's right flank. Witness to this exchange between Hood and Cheatham, Captain Joseph Cummings got the distinct impression that Cheatham thought it would be folly to initiate a night attack. However, Hood was in no mood to hear excuses, ordering a courier after Stewart to redirect his movements. Cheatham assured Hood that by extending Brown's right, Stewart's Corps would then be across the pike.

At 9 P.M., Hood retired to Oaklawn, the home of Absolom Thompson, with the impression that his orders to seize the pike were still being carried out. It wasn't until around 10 P.M., when Generals Stewart and Forrest awoke Hood, that he now realized that he and Cheatham had been operating under distinctly different battle-plans. Hood had seen the threat as coming from the South, where the bulk of the Union army had been cutoff from Spring Hill. Cheatham became focused on attacking the Union forces in Spring Hill, and had pulled back every man from the Columbia Pike to achieve this. Hood now sought to put some force across the vital pike and the Federal escape route by turning to his cavalry commander. Forrest assured him that he would do all he could if he were supplied much needed ammunition.

While the meeting between Stewart, Forrest and Hood was taking place, Ed Johnson's Division crossed the Rutherford Creek and went into bivouac to the left of Bate's Division. Just a short distance in Johnson's front, marched a long line of blue infantry, making a perilous night journey silently northward and through the teeth of Hood's trap.

Witness to this unbelievable sight was a barefoot, Confederate private, who made his way to Oaklawn around midnight. Hood was once more awakened and informed that the Yankees were moving up the pike. Orders were sent to Cheatham to advance to the pike and fire on the enemy there. Receiving the order, Cheatham sent word to Johnson's Division to be ready to advance. But after a reconnaissance at 2 A.M., the pike was found silent and empty. By that time, Schofield's entire force was in hurried flight towards Franklin and then onto Nashville.

Of the many rumors or mysteries that have long surrounded the events of Spring Hill, such as; Cheatham drank the evening away in the company of the local ladies, or that Hood was either drunk or in a state of drug induced euphoria, all have been debunked by modern historians with the exception of one. General Stephen D. Lee would write of Spring Hill: "...the responsibility rests on one not suspected. He was drunk, and it was not Cheatham either."


Proszę sobie wyliczyć ile razy Hood wydawał rozkazy do odcięcia drogi odwrotu wojskom Federalnym. Cheatham generałem Jacksonem nie był, ale chyba proste rozkazy umiał wykonywać?

Co do ostatniego zdania jest to aluzja do jednego generała dywizji z korpusu Cheathama (Brown`a lub Bate`a), który napisał wspomnienia. Miały się one ukazać po jego śmierci (dlaczego nie chciał, żeby ukazały się za jego życia?). Rodzina jednak spaliła manuskrypt zaraz po jego śmierci, czego nie chciała ujawnić?

-----

41st pułk z Tennessee w którym służył Sierżant Major Sumner A. Cunningham należał do korpusu Cheathama. Do tego samego korpusu o którym napisałeś: "W korpusie Franka Cheathama raczej żadnego entuzjazum pod adresem Hooda nie było (...)"

Jak się poczyta o wyczynach dowódcy tego korpusu i jego generałów dywizji Batesa i Browna pod Spring Hill to się nie dziwie, że Hood do nich entuzjazmem nie pałał.

---

Twierdzisz, że generała Hooda tak nielubiano w korpusie Cheathama. Ciekawe, mam tutaj kolejny cytat od żołnierza tego korpusu. Nie byle jaki to żołnierz, ale sławetny szeregowy Sam Watkins z 1go pułku Tennessee.

Watkins, którego znany Ś.P. historyk Shelby Foote nazywał "my favorite Civil War memorialist", napisał w swoich wspomnieniach "Company Aytch", następujący tekst:

"He [Hood] was a noble, brave and good man, and we loved him for his virtues and goodness of heart. We all loved Hood, he was such a clever fellow, and a good man. Poor fellow, I loved him, not as a general, but as a good man. Every impulse of his nature was to do good, and to serve his country as best he could. General John B. Hood did all that he could. The die had been cast. Our cause had been lost before he took command. He fought with the everlasting grip of the bulldog and the fierceness of the wounded tiger. The army had been decimated until it was a mere skeleton...when he commenced his march into Tennessee."

Dr. Samuel Thompson z 41-go Tennessee (korpus Cheathama) napisał po wojnie:
"Many, we know, will disagree with us, but we think to calmly and impartially view General Hood's course we will be forced to accord to him abilities of the highest order and a military commander with but few superiors. What became of General Hood for the remainder of the war we do not know, but if he was removed for failure in Tennessee, he was treated very unjustly. That he did so, we believe was no fault of his. He failed simply because he had not men and supplies to contend with the immense force that was against him."

---

Meade miał luksus tego, że cokolwiek zrobiłby pod Mine Run i tak na dłuższą metę to nic nie zmieniało. Hood musiał coś zrobić, żeby choć trochę pomóc Konfederacji. Odwrót nie wchodził w rachubę. Atak frontalny jak wiemy nie powiódł się. W takim razie co innego mógł zrobić Hood pod Franklin? Słucham smile.gif?

---

Pierwsza bitwa od Atlantą - Peachtree Creek - nie była ambitna. Po prostu mieli uderzyć i zniszczyć przeciwnika dzięki przewadza liczebnej, który został złapany na przechodzeniu przez rzekę.
Jeden z bardziej zasłużonych generałów - Hardee - po prostu nie skoordynował swoich ataków i związku z tym tylko 1/3 sił jego korpusu wzięła udział w bitwie.

Jeśli taki dowódca jak Hardee nie umie wykonać prostych rozkazów to ja się pytam kto ma je wykonać? Hood ma pilnować wszystkich? Czyli jak zawiniliby wszyscy dowódcy korpusów (trzech) to wina spadłaby na Hooda, bo nie był wszędzie naraz i nie pilnował? Nie przypominam sobie Lee przy korpusie Jacksona, pilnującego go czy przypadkiem nie robi czegoś źle.
Lee również nie pilnował Ewella pod Gettysburgiem i ten raz za razem chrzanił. Jakoś nikt nie napisał, że Lee (parafrazując Ciebie smile.gif ) "nie trzymał ręki na pulsie, nie pilnował, czy jego plany są realizowane i nie reagował na wszelkie zmiany okoliczności".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.519
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/09/2006, 12:33 Quote Post

Szanowni Przedmówcy!
Cieszę się, iż zaproponowany przeze mnie temat o ostatniej wielkiej operacji ofensywnej wojsk Konfederacji zaowocował tak interesująca dyskusją. Alku i Nico! Wyrazy uznania dla Waszej wiedzy i umiejętności obrony prezentowanego przez siebie stanowiska.
Ze swej strony chciałbym jedynie dodać, iż kampania ta pokazała znów starą bolączkę konfederackiej Armii Tennessee, czyli niesnaski między generałami, które już częstokroć w przeszłości niweczyły wysiłek jej szeregowych żołnierzy. Generał Cheatham nie należał rzeczywiście do baranków i dla obrony swojego stanowiska gotów był nawet wyzwać na pojedynek gen. Braxtona Bragga, wcześniejszego wodza owej armii. W kontekście wzajemnych animozji między czołowymi dowódcami i faktu, iż, jak pisałeś Alku, gen. William Bate miał pod Franklin ściśle współdziałać z Patem Cleburnem, mam do Was obu pytanie - jak jesienią roku 1864 układały się stosunki między tymi dwoma panami? Moje pytanie bierze się z tego, iż to właśnie intryga Bate'a zniweczyła, a przynajmniej podkopała, projekt emancypacyjny Cleburne'a (częściowe zniesienie niewolnictwa i masowy zaciąg czarnych do armii Południa). Kiedy się to działo, Bate był jedynie brygadierem, zaś Irlandczyk dywizjonerem. Pod Franklin obaj dowodzili dywizjami, a Twój Alku bohater, zdaniem części historyków, poprzez swój plan zasadniczej reformy społeczno-wojskowej utracił pewny awans na komendanta korpusu.
Odnośnie Spring Hill pragnę przypomnieć o kilku trudnościach, jakie napotkali Południowcy, a które dotąd tutaj nie były podnoszone. Po pierwsze - tradycyjna bolączka, czyli brak adekwatnych map (przypominam słowa gen. Richarda Taylora, który o terenach nad rzeką Chickahominy - okolice stolicy CSA, miasta Richmond! - napisał, iż podczas bitwy siedmiodniowej konfederaci nie wiedzieli o nich więcej, niż o dorzeczu Konga!). Na mapach stało jedno, a w terenie drugie. Na szczęście zwiad działał, a oficerowie patrolowi potrafili z pamięci rysować ad hoc mapy dla Hooda i innych luminarzy Armii Tennessee. Po drugie - braki aprowizacyjne, wyrażające się chociażby tym, iż co czwarty podkomendny pana Johna nie miał butów, więc w warunkach późnej jesieni takiemu żołnierzowi bardzo trudno było maszerować.
W temacie Hood a Spring Hill przypominam, iż wódz Armii Tennessee strał się wszystkiego dopilnować, lecz to nie było fizyczną możliwością. Przez szereg długich godzin kaleki generał uganiał się na koniu, by wszystko grało jak trzeba, co przypłacił w końcu bardzo bolesnym upadkiem z niego. Niezrażony wrócił na siodło, ale w końcu znużony musiął spocząć i oczekiwać na zaplanowany przez siebie atak, który nigdy nie nastąpił.
Hood a Franklin? Oprócz tego, co napisałeś Nico, należałoby dodać, iż Spring Hill przekonało jednonogiego generała, iż jego podwładni mają problemy z przeprowadzeniem złożonej operacji oskrzydlającej, więc środek prosty, w postaci frontalnego uderzenia, jest jedynym możliwym wyjściem.
Czym była kampania Hooda? Była niewątpliwie ostatnią poważną próbą zmiany niekorzystnego dla konfederatów wyniku wojny. Miała ona pełną aprobatę prezydenta Jeffersona Davisa, który od dawna stawiał na Hooda jako na dowódcę zdolnego do ofensywnych operacji, które są w stanie złamać opór Unii. Davis wiedział bowiem, iż jedynie zwycięstwa militarne i to zdecydowane, a nie tylko polegające na uniknięciu kolejnej klęski, mogą dać CSA upragnioną niepodległość. Davis wiedział o tym nawet wtedy, gdy część wysokich dowódców konfederackich stawiała na defensywę i wydłużanie wojny, dopóki McClellan nie wygra z Lincolnem wyborów prezydenckich, który to tryumf polityczny miał jakoby zapewnić Konfederacji własny byt państwowy (teza nie wytrzymująca poważnej krytyki historycznej). Swego czasu w dziale "Polska w niewoli" nasi koledzy doszli do wniosku, w kontekście ofensywy polskiej przeciwko gwardii carskiej w roku 1831, iż lepiej jest się ważyć na coś wielkiego i przegrać, niż przegrać nie robiąc nic. Generał Hood i jego armia odważyli się.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 2/09/2006, 13:51 Quote Post

Co do Cleburnea to kiedy przedstawił swój projekt wyższym oficerom AoT, dotyczący uzbrajania niewolników, otrzymał poparcie czternastu generałów i pułkowników, w tym: Cheathama, Hardeego, Hindmana.
Przeciwni byli Walker, P.Anderson, W.Bate (o którym piszesz). Jak pisze dalej Albert Castel w "Decisions in the West: Atlanta Campaign" - "all division commanders denounce it, they consider it, in Anderson`s words, 'revolting to Southern sentiment, Southern pride, and Southern honor'. Johnston likewise disapproves, altough he does not say so."

Nie mniej Johnston nie pozwolił przesłać memorandum do Departamentu Wojny i doradził wszystkim by siedzieli cicho na ten temat.

Cleburnea wydał Major General W.H.T.Walker, arystokrata z Georgii, absolwent West Point, weteran wojny z Seminolami i Meksykiem. Uznał propozycje generała za 'zdradziecką', wziął kopie memorandum od niego i przesłał do prezydenta Davisa.

A.Castel pisze, że Davis nie zdziwił się, ani nie oburzył. Nawet prywatnie (autor podkreśla - 'very much in private')popierał , ale wiedział, że większość Południowców tego nie poprze. Poinstruował Johnstona, by nie publikował tego memorandum.

Co do McClellana i wyborów pozwole się nie zgodzić wink.gif. Uważam, że jakaś szansa dla Południa to była. Nie koniecznie automatyczny pokój i niepodległość. Ale osłabienie wysiłku wojennego, mniejsze pobory do armii, brak zgody na taktyke Granta. Już kiedy demokraci opanowali niektóre legistratury stanowe w 1862 roku, sabotowali oni działania niektórych gubernatorów, odmawiając im pieniędzy na ekwipowanie kolejnych regimentów.

"When in the spring of 1863 the Democratic-controlled legistrature, seeking to curtail his power, had adjourned without appropriating any money, he [governor Morton] kept the state government and its war effort going by obtaining money from wealthy men, Republican officeholders and the War Department."

Działo się tak w stanie Idiana smile.gif.

Albert Castel - "Decisions in the West: Atlanta Campaign"

---

Pozdrawiam serdecznie takich pasjonatów Wojny Secesyjnej smile.gif, miło nie być samemu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 3/09/2006, 19:11 Quote Post

Nico,

1. Opis autorstwa pani S., który wkleiłeś jest jak najbardziej ogólnym opisem, o czym można się przekonać choćby na podstawie tego jak opisuje rolę dywizji Cleburne'a.

2. Ja również mogę podać kilka negatywnych opnii żołnierzy AoT o Hoodzie, ale takie obrzucanie się cytatami nie ma sensu. Możesz uważać, że większosć AoT kochała Hooda, ja uważam że tak nie było i niech tak zostanie.

3.
QUOTE
Of the many rumors or mysteries that have long surrounded the events of Spring Hill, such as; Cheatham drank the evening away in the company of the local ladies, or that Hood was either drunk or in a state of drug induced euphoria, all have been debunked by modern historians with the exception of one. General Stephen D. Lee would write of Spring Hill: "...the responsibility rests on one not suspected. He was drunk, and it was not Cheatham either."


Wszystko co powyżej zostało wymienione to mity.
S.D. Lee zawsze łagodnie traktował Hooda, ale nie ma co się dziwić, bo to jemu przecież zawdzięczał dowodzenie korpusem w AoT. W przypadku SH generał ten nie jest kompetentną osobą do opisywania co tam się wydarzyło, bo go tam nie było.
Nie tylko zasugerował, że Cheatham mógł być pijany, ale w kolejnych zadniach listu który zacytowany jest u góry, a której to części już nie widzimy, zasugerował iż Brown był całkowicie pijany i Cheateham go potem krył. Cały ten tekst można znaleźć w liście Lee do pewnego pułkownika, który został napisany w 1902 r.! Staruszek SD Lee tak był przekonany co do swojej alkoholowej wersji, że nawet gadał o tym na spotkaniach weteranów. Całą sprawę Eric Jacobson omawia w swojej książce w rozdziale poświęconym właśnie mitom Spring Hill...

A tak na marginesie – jest to kolejny przypadek naciągania faktów i szukania sensacji. W podobny sposób, 30-lat po wojnie do wachlarza faktów wciągnięto historię o nieśmiertelnikach pod Cold Harbor i w podobny sposób kilka lat po wojnie oskarżono Granta o pijaństwo na staktu podczas oblęzenia Vicksburga, oby przytoczyć tylko te dwie sprawy.

----------

Spring Hill, tak jak ja to pojmuję:

1. Pierwszą rzeczą którą musimy wziąść pod uwagę, jest iż sytuacja miała miejsce ostatniego dnia listopada, zachód słońca miał miejsce o 16.35. Pominę rozważania związane z tym, dlaczego konfederaci dotarli tak późno w tą okolicę – czyli niedokładne mapy i nadwrażliwość Hooda, który spowolnił marsz gdy wyskoczyła mu na flance brygada wysłana przez Schofielda (akurat w tym przypadku Hood jest usprawidliwiony, ponieważ nie mógł wiedzieć, że to tylko zwiad; z drugiej jednak strony powinna mu o tym donieść kawaleria).

2. Frank Cheatham zaklinał się, że gdy przekraczano Rutheford Creek, Hood rozkazał uderzyć na Spring Hill. Ta sama A. Sayers którą wkleiłeś, w jeszcze innym artykule pisze, iż gdy Hood rozmawiał z Cleburne i Cheathamem to jego rozkazy rzeczywiście mogły dotyczyć ataku na miasteczko, a potem, gdy Cheatham odjechał na chwilę do dywizji Bate’a Hood zmienił zdanie i zdecydował się przeciąć drogę na południe od Spring Hill, nie informując już o tym Cheathama (w podobnym tonie pojmuje to Wiley Sword).
Sprawy definitywnie nie rozstrzygnie się nigdy, ponieważ relacje Hooda i Cheathama się wykluczają, ale faktem jest, że o godzinie 15.45 dywizja Cleburne’a formuje szeregi na południe od Spring Hill i rusza do akcji. Front dywizji skierowany jest w kierunku zachodnim, ku drodze z Columbii. Analiza szyku w jaki uformowała się dywizja świadczy, że jej zamierzeniem było przecięcie drogi na południe od SH i zwrócenie się frontem na południe. W tym czasie wokół miasteczka była jedna federalna dywizja (3 brygady), trochę artylerii oraz wozy z zaopatrzeniem. Dziwna sytacja co nie? Tak jakby Hood wogóle nie wziął pod uwagę, że chcąc zająć drogę na południe od miasta narażaja się na atak z północy (i z południa). Dziwne to tym bardziej, że Forrest rozmawiał i z Hoodem i z Cleburnem, a to przecież ta niebieska piechota przegnała jego kawalerzystów z miasteczka i musiał o tym napomnieć.

3. Krótko po rozpoczęciu ataku prawe skrzydło dywizji Cleburne’a - brygada Lowrey’a, otrzymuje niespodziewany ogień z kierunku północnego, prosto w swoją flankę. Przykra niepodzianka dla konfederatów. Lowrey, na rozkaz Cleburne’a zmienia front swojej brygady w kierunku północnym, tak aby zająć się nieprzyjacielem. Wkrótce dołącza do niego brygada Govana i następuje atak na niebieskich (jak się potem okazało była to brygada Luthera Bradley’a z dywizji Wagnera). Po ostrej walce federalni zostają przegnani, a konfederatów zatrzymuje ogień federalnej artylerii ustawionej na południe od SH. Konfederaci wycofują się, ale Cleburne nie daje za wygraną i przegrupowuje swoich ludzi do kolejnego ataku (obie strony w tej fazie potraciły po ok. 300 ludzi). Wysyła kuriera do Cheathama z informację, że nie mógł podążyć w kierunku zachodnim i zająć drogi, ponieważ jego prawa flanka została zaatakowana przez nieprzyjaciela i właśnie przegrupowuje swoich ludzi do kolejnego ataku na nieprzyjaciela. W odpowiedzi przychodzą instrukcję, aby przygotować ludzi i czekać, aż dywizja Browna zajmnie miejsce na prawej flance i poprowadzi atak.

4. Dywizja Browna (minus brygada Gista i pewna część brygady Strahla) formuje się na prawo od Cleburne’a. Żołnierze brygady stacjonujcej na prawym skrzydle w zapadających ciemnociach dostrzegają nieprzyjacielskich żołnierzy, którzy znajdują się poza flanką dywizji. Brown, po konsultacji ze swoimi brygadzistami dochodzi do wniosku, że jeżeli ruszy do produ jego flanka znajdzie się w niebezpieczeństwie i dywizję mogą czekać duże nieprzyjemności. Postanowiono wstrzymać atak do czasu aż spiesząca na pole bitwy brygada Gista pokryje ten teren. Wraz z Gistem pojawia się Cheatham, który podobno rozkazuje natychmiast ruszać do ataku. Podobno, ponieważ Brown twierdził, że dowódca korpusu zaaprobował jego decyzje i udał się do Hooda, oraz że wkrótce zjawił sie kurier od Hooda z rozkazem poczekania, aż jednostki z korpusu Stewarta ubezpieczą flankę Browna.
Potem okazało się, że na flance Browna była tylko jakaś tyraliera, która w zapadających ciemnościach została wzięta za większą jednostkę.
Gdzie była kawaleria? Dlaczego została wycofana z flanki Browna? Czyżby Hood pozwolił jej odpocząć??

5. W między czasie dywizja Bate’a (2.100 ludzi) posuwa się w kierunku drogi z Columbii, na południe od pozostałych dywizji, i gdy jest już w bliskiej odległości od szosy, zostaje odwołana przez Cheathama z rozkazem uformowania się na lewej flance dywizji Cleburne’a. Dywizja działała w oparciu o rozkazy od Hooda, o których Cheatham nie wiedział.

6. ak więc mamy taką sytację – Hood jest w pobliżu i nie reaguje na to, że cały korpus Cheathama zmienia front w kierunku północnym i zamiast zająć Columbia Pike na południe od miasta, przygotowuje się do ataku na samo Spring Hill. Cheatcham działa wyrażnie tak, jakby rzeczywiście nie wiedział o planach Hooda.

7. Za korpusem Cheathama podążał korpus AP Stewarta, ale Hood nie pozwolił mu przekroczyć Rutheford Creek (2 czy 3 km na południony-wschód od SH). Zamiast tego Stewart otrzymuje najpierw rozkaz do uformowania się na południe od potoku, a gdy korpus już się uformował to przychodzi rozkaz aby wysłać jedną dywizję na północ. Ostatecznie po zachodzie słońca przychodzi rozkaz aby pozostałe dywizje przekroczyły RC. Tak więc przez brak zdecydowania Hooda cały korpus został unieruchomiony i nie wziął udziału w walce. Stewart napisał potem, że zatrzymanie jego korpusu na południe od RC było fatalnym błędem. Hood powiedział mu, że zatrzymał jego korpus aby zablokować jakąś drogę, ale jak to Stewart wyjaśnił – to zadanie mogła wykonać jedna dywizja, a on sam wraz z pozostałymi dwoma powinien wspomóc wysiłki Cheathama pod SH.
Na biadolenie Hooda, że Cheatham nie wypełnia planu, Stewart przyznał potem że miał już na końcu języka pytanie, dlaczego Hood sam sie nie pofatygował i nie przypilnował, że jego plany są realizowane, ale w ostatniej chwili się powstrzymał, uważając że było by to zbyt obraźliwe.
Część ludzi Stewarta ostatecznie uformowała się na prawym skrzydle, ale na zdecydowaną akcję było za późno.

Winną za niepowodzenie pod SH można obciążyć kilka osób (Hood, Cheatham, Brown, a nawet Cleburne i Forrest) i każdy zrobi to wedle swojego uznania.

Hood nie umiał porozumieć się z Cheathamem i najprawdopodobniej Cheatcham nie wiedział, że Hood zmienił plan ataku z miasta na drogę, zmarnował korpus Stewarta i na dodatek ulotnił się z frontu. Cheatham powinien być bardziej elastyczny i nawet jeżeli działał w oparciu o instrukcje nakazujące atak na SH, to powinno mu przyjść do głowy że drogę trzeba zablokować za wszelką cenę i najlepiej zrobić to i w mieście i na południe od niego.

Jako, że Pat Cleburne jest moim ulubionym generałem, osobiście przychylam się do jego punktu widzenia. Podczas marszu do Franklin, kilka godzin przed śmiercią, Pat Cleburne rozmawiał z gen. Brownem, który przekazał mu, że Hood obarcza korpus Cheathama (a szczególnie ich dywizje) za niepowodzenie pod Spring Hill. Cleburne się zdenerwował ponieważ nie czuł się winny i zapewnił Browna, że po zakończeniu kampanii będzie domagał się wyjaśnienia tych zarzutów przed sądem wojskowym. Na koniec gdy Brown zapytał się kogo Cleburne uważa za winnego, ten odparł (Nico, skoro lubisz teksty w wersji oryginalnej więc nie będę tłumaczył):

„Of course responsibility rest with the Commander-in-Chier (Hood) as he was upon the field during the afternoon and was fully advised during the night of the movement of the enemy”.

QUOTE
Meade miał luksus tego, że cokolwiek zrobiłby pod Mine Run i tak na dłuższą metę to nic nie zmieniało. Hood musiał coś zrobić, żeby choć trochę pomóc Konfederacji. Odwrót nie wchodził w rachubę. Atak frontalny jak wiemy nie powiódł się. W takim razie co innego mógł zrobić Hood pod Franklin? Słucham?


Myślisz, że w listopadzie 1864 r. jeszcze coś mogło pomóc Konfederacji? Wojna była już przegrana, a Hood ze swoją małą armią niewiele mógł zdziałać w ofensywie. Jeżeli chodzi o pytanie:
- Hood mógł jeszcze raz spróbować manewru oskrzydlającego, tak jak to zaproponował Forrest. Jeżeli i to zakończyłoby się fiaskiem, to chyba trzeba było przezimować w środkowym Tennessee. Konfederaci nie byli przygotowani do działań ofensywnych pod kątem logistycznym, a zima była okropna. Samo oblężenie Nashville byłoby problematyczne, ponieważ federalni szybko ściągnęliby odpowiednią ilość żołnierzy i pewnie przegnali południowców.

Nawet gdyby zniszczono większą część dwóch korpusów Schofielda to moim zdaniem Hood i tak nie zdobyłby Nashville. Do obrony miasta Thomas miał okryty złą sławą korpus AJ Smitha, tysiące czarnych żołnierzy z USCT, kawalerzystów Wilsona oraz kilka innych pomniejszych jednostek. Biorąc pod uwagę możliwości organizacyjne federalnych, w ciągu 2 tygodnii pod Nashville zebrała by się armia przewyższająca liczebnie rebeliantów.

Skoro wojna była już przegrana to nie grałbym va banque, tylko przezimował w środkowym Tennessee, postraszył federalnych tu i tam.., albo ostatecznie wycofał się na południe, aby walczyć do końca...

PS. Miałem na myśli bitwę z 22 lipca, którą to m.in. nazywa się bitwą o Atlantę. Nie chodziło mi o Peachtree Creek, choć tam też była niezła komedia.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 3/09/2006, 19:46 Quote Post

Ja nie uważam, że AoT kochało Hooda, tylko nie zgadzam się z ogólnymi twierdzeniami jakoby go nie znosili wszyscy.

---

Spring Hill każdy pojmuje po swojemu smile.gif. Ja zgadzam się z tekstami, które tutaj cytowałem i jako, że czuje sympatie do generała Hooda przychylam się do jego opinii również smile.gif.

Na zakończenie wkleje list gubernatora Tennessee Ishama Harrisa, który był razem z AoT podczas tejże kampanii. List z 25go grudnia 1864 roku.

"I have been with General Hood from the beginning of the campaign, and beg to say, disastrous as it has ended, I am not able to see anything that General Hood has done that he should not, nor neglected anything that he should have done which it was possible to do. Indeed, the more that I have seen and known of him and his policy, the more that I have been pleased with him and regret to say that if all had performed their parts as well as he, the results would have been very different."

---

Co do pana Wileya Sworda i jego książki na temat kampanii 1864 w Tennessee to przekłamuje oraz dobarwia w niej fakty namiętnie, żeby tylko dokopać generałowi Hoodowi.

Zainteresowanych odsyłam tutaj

---

Oczywiście, że w listopadzie było dawno po ptakach. Skoro jednak walczono, należało robić to do końca i starać się zrobić wszystko co w danej mocy, by jeszcze 'dokopać' przeciwnikowi.

---

Atak z flanki niestety nie miał większych szans powodzenia pod Franklin.
Generał Forrest prosił Hooda, "Give me one strong division of infantry with my cavalry …and I can flank the enemy." Jednakże Forrest musiałby przejść przez bród rzeki Harpeth, której stan był wysoki ze względu na deszcze. Dalej był jeszcze Fort Gragner pilnujący flanki i do tego pozostało tylko trzy godziny słońca. No i jesczcze była tam jeszcze kawaleria Wilsona, tego samego, który w Selmie w 1865 roku 'dokopał' Forrestowi.

---

Kiedy wojna jest przegrana, gra się właśnie va banque, bo czas gra na 'naszą' niekorzyść.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 3/09/2006, 20:03 Quote Post

QUOTE
W kontekście wzajemnych animozji między czołowymi dowódcami i faktu, iż, jak pisałeś Alku, gen. William Bate miał pod Franklin ściśle współdziałać z Patem Cleburnem, mam do Was obu pytanie - jak jesienią roku 1864 układały się stosunki między tymi dwoma panami?

Tak jak to Nico wyjaśnił, głównym oponentem Pata w tej sprawie był WHT Walker. Co do Bate'a, choć poparł Walkera, to jednak nie przypominam sobie aby Cleburne miał z nim kłopoty. Generalnie facet był trochę narwany... a pod Shiloh walczył w brygadzie Cleburne'a jako dowódca 2 pułku z Tennessee.

QUOTE
Twój Alku bohater, zdaniem części historyków, poprzez swój plan zasadniczej reformy społeczno-wojskowej utracił pewny awans na komendanta korpusu.

Jedni twiedzą że miało to wpływ, inni że nie, bo Davis nie był skłonny mianować na zaszczytne stanowisko generała porucznika, osoby która była obcokrajowcem, a na dodatek nie ukończyła amerykańskiej szkoły wojskowej.

QUOTE
Po drugie - braki aprowizacyjne, wyrażające się chociażby tym, iż co czwarty podkomendny pana Johna nie miał butów, więc w warunkach późnej jesieni takiemu żołnierzowi bardzo trudno było maszerować.

Tak jak napisałem w poprzednim poście, możliwości skutecznych działań ofensywnych Armii Tennessee późną jesienią i zimą były małe, głównie ze względu na problemy z zaopatrzeniem. Jesień tego roku była jedną z najgorszych jakie zanotowano. Szczytem możliwości konfederatów było środkowe Tennessee.

QUOTE
W temacie Hood a Spring Hill przypominam, iż wódz Armii Tennessee strał się wszystkiego dopilnować, lecz to nie było fizyczną możliwością. Przez szereg długich godzin kaleki generał uganiał się na koniu, by wszystko grało jak trzeba, co przypłacił w końcu bardzo bolesnym upadkiem z niego. Niezrażony wrócił na siodło, ale w końcu znużony musiął spocząć i oczekiwać na zaplanowany przez siebie atak, który nigdy nie nastąpił.

Tak jak już kiedyś wspomniałem - kaleka Hood nie nadawał się do aktywnej służby w polu. Na początku kampanii 1864 jakoś dawał sobie radę, ale z czasem było coraz gorzej. Davis nigdy nie powinien mianować tak okaleczonego człowieka na dowódcę armii.

QUOTE
Czym była kampania Hooda? Była niewątpliwie ostatnią poważną próbą zmiany niekorzystnego dla konfederatów wyniku wojny.

Nie było już sans na zmianę wyniku wojny. A w takiej jesienno-zimowej ofensywie ostatniej nadziei to się można było tylko dać powystrzelać. Konfederacja odzyskuje Tennessee w 1865? Albo AoT łączy się z Lee pod Petersburgiem po pełnym przygód marszu przez ćwierć kontynentu?
Sam Hood raczej nie miał sprecyzowanych planów po wkroczeniu do Tenessee. Nawet nie miał pojęcia jakie siły federalne stacjonują w Tennessee, a o tym że Sherman zakończył pościg i jest w Atlancie (a nie północnej Georgii) dowiedziano się najprawdopodobniej dopiero 15 listopada. Jedyne co wiedział, to że jakieś niebieskie siły zbierają się w mieście Pulaski.

QUOTE
Co do pana Wileya Sworda i jego książki na temat kampanii 1864 w Tennessee to przekłamuje oraz dobarwia w niej fakty namiętnie, żeby tylko dokopać generałowi Hoodowi.
Zainteresowanych odsyłam
http://www.johnbellhood.org/sword.htm


Ten gościu to podobno jakiś potomek Hooda.
Mi się tam książka Sworda podoba i nawet przeczytałem ją już 2 razy. Co prawda autor jest bardzo krytyczny w stosunku do Hooda i miłośników tego generała będzie to denerwować, ale generalnie książka jest fajna (oczywiście, jak w każdej ksiażce i w tej są błędy).

Jeżeli chodzi o Spring Hill i Franklin - teraz nr 1 jest zupełnie nowa książka:
www.historydesigns.com/jacobsonhome.htm

Nawet chyba temu Samowi Hoodowi się spodobała...gdzieś czytałem jego komentarz.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 3/09/2006, 20:36 Quote Post

Tak, pisał mi Sam Hood (potomek, ale nie w prostej linii), że książka jest OK smile.gif.

Od siebie polecam - Albert Castel, Decision in the West: The Atlanta Campaign 1864.

Co do kalectwa. Hood się nie nadawał? Co z Ewellem bez nogi, podróżującym na wozie za swoim korpusem. Co z A.P.Hillem, który ciągle był chory. Co z Lee, który w krytycznym momencie nad rzeką Północnej Anny w 1864 zachorował i nie miał kto wydać rozkazu zniszczenia, odizolowanego od reszty armii Granta, korpusu Hancocka.

Błędem Hooda było to, że próbował z AoT dokonać cudów jakie dokonywała ANV. Tylko nie zauważył, że nie ma tu żadnego Jacksona, Longstreeta, czy Stuarta. Tym wystarczał rozkaz - '(..) wie dobrze jak ja co ma robić z nieprzyjacielem.' Tutaj trzeba było pilnować generałów jak dzieci...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.519
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
 
 
post 3/09/2006, 20:55 Quote Post

Szanowni Przedmówcy!
Widzę, że dyskusja zatacza coraz szersze kręgi i wciągnięto w nią już nawet potomków bohaterów czy też antybohaterów (zależy od opcji przyjętej przez dyskutanta) wojny secesyjnej. Ja tymczasem chciałem napisać słów kilka do Alka o gen. Patricku Cleburne. Obcokrajowiec? Nie ukończył żadnej amerykańskiej szkoły wojskowej? To go dyskwalifikowało jako generała-porucznika? Forrest, o którego pyta na naszym Forum pewien młody człowiek, nie tylko, iż szkół takowych nie kończył, ale nawet przed rokiem 1861 w armii nie służył, gdy tymczasem Irlandczyk był podoficerem w wojskach brytyjskich. Forrest generałem-porucznikiem został. O Irlandczyku tymczasem pisano, iż on jest bardziej z Arkansas niż ze Szmaragdowej Wyspy. Pan Patrick bardzo silnie wrósł w społeczność Południa i to bardzo wyraźnie widać w jego własnych słowach.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 4/09/2006, 13:37 Quote Post

QUOTE
Tak, pisał mi Sam Hood (potomek, ale nie w prostej linii), że książka jest OK

Ale też są małe błędy, jeden czy dwa... o jednym nawet poinformowałem autora. Grzecznie podziękował i wyjaśnił dlaczego się pomylił. Podobno w 'second printing' wszystko zostanie poprawione. Co do książki Sworda to nie jest takza zła - Jacobson tak pisze we wstępie o tej pozycji:
"Wiley's Sword The Confederacy's Last Hurrah... was relased and earned its place as a worthy succersor to Hay. Sword offered a sweeping look at the Tennessee campaign and provided a magnificent overview of the Spring Hill and Frankin".

Więcej o księżce Jacobsona w najbliższym wydaniu Secesji, gdzie zamieszczę którką recenzję.

QUOTE
Co do kalectwa. Hood się nie nadawał? Co z Ewellem bez nogi, podróżującym na wozie za swoim korpusem. Co z A.P.Hillem, który ciągle był chory. Co z Lee, który w krytycznym momencie nad rzeką Północnej Anny w 1864 zachorował i nie miał kto wydać rozkazu zniszczenia, odizolowanego od reszty armii Granta, korpusu Hancocka.

Panowie! Amputacja nogi w dzisiejszych czasach jest poważnym zabiegiem, a co dopiero w czasie wojny secesyjnej!

O AP Hillu, dyskutowaliśmy w topiku o dowódcach i pomimo że go lubię to tak podumowałem moją wypowiedź "Jednak biorąc po uwagę stan zdrowia Małego Powella, Lee powinien go zastąpić kimś innym. Taki Cadmus Wilcox by sobie spokojnie poradził w dowodzeniu korpusem".

Co do Ewella - wystarczy prześledzić jego karierę jako dowódcy korpusu i dostaniemy odpowiedź. Utrata nogi na pewno w jakimś stopniu zmieniła Ewella – jego psychikę, a na pewno dyspozycyjność. To już nie był ten sam człowiek co przedtem. To samo z Hancockiem, który nigdy już nie pozbierał się po okropnej ranie gettysburdzkiej, a jego gwiazda stopniowo gasła, aż ostatecznie ustąpił ze stanowiska dowódcy korpusu po tym jak jego ludzie zbierali tęgie lania pod Petersburgiem.
Generalnie to Lee był chwilowo chory w czasie North Anna więc mówi się trudno :) Ale jak sam widzisz Nico – Lee, nie będąć w stanie "trzymać ręki na pulsie" wolał odwołać całą operację, niż powierzać ją swoim dowódcom. Po prostu nie wierzył, że podołają temu zadaniu. Założyłbym się o każde pieniądze, że gdyby miał wtedy do dyspozycji Longstreeta lub Jacksona to z czystym sumieniem powierzyłby im kierowanie tą operacją.

QUOTE
Atak z flanki niestety nie miał większych szans powodzenia pod Franklin. Generał Forrest prosił Hooda, "Give me one strong division of infantry with my cavalry …and I can flank the enemy."

Forrest nie był człowiekiem, który łatwo rzucał słowa na wiatr. Jego kawaleria przekroczyła rzekę tego dnia więc dobrze wiedział, że jest to wykonalne. A federalna kawaleria nie była jak na razie dla niego wielką przeszkodą. Manewr oskrzydlający zaproponował dwukrotnie, m.in. poczas narady na Winstead Hill, biorąc w ten sposób odpowiedzialność na siebie. Sam atak frontalny Forrest nazwał po prostu głupotą i lekkomyślnością. Podczas narady na wzgórzu, Hood zapytał o opinię również Cleburne’a i Cheatchama i obaj odradzali frontalny atak. Niestety nawet opinia tych 3 doświadczonych fighterów nie przekonała Hooda.
Jak się czyta opinie żołnierzy co sądzą o frontalnym ataku, to niemal każdy przeczuwał że to będzie masakra. Generał Cockrell nie sądził że przeżyje tą walkę (ostatecznie odniósł 4 rany) i po wojnie napisał, że gdyby rozkaz przyszedł od Joe Johnstona to był go nie wykonał i Johnston na pewno by to zrozumiał :)

QUOTE
"I have been with General Hood from the beginning of the campaign, and beg to say, disastrous as it has ended, I am not able to see anything that General Hood has done that he should not, nor neglected anything that he should have done which it was possible to do. Indeed, the more that I have seen and known of him and his policy, the more that I have been pleased with him and regret to say that if all had performed their parts as well as he, the results would have been very different."

Nico, a jak racjonalnie wytłumaczysz decyzję Hooda o kontynuowaniu kampanii i zajęciu pozycji wokół Nashville? Tym bardziej że wkleiłeś tu słowa adiutanta Hooda – gubernatora Harrisa, który nie potrafił zauważyć żadnych błędów ze strony swojego szefa? Przecież decyzja Hooda była niczym innym jak wsadzaniem głowy do paszczy lwa!

AoT udała się tam w sile +/- 24.000 piechotników i 4.000 kawalerzystów. Po Franklin AoT była „fizycznym i psychicznym wrakiem". Większość żołnierzy nie tylko była załamana, ale nie posiadała odpowiedniego ubioru aby przetrwać nadchodzącą zimę. Choćby słowa cytowanego już Sama Watkinsa:
„We bivouac on the cold and hard-frozen ground, and when we walk about, the echo of our footsteps sound like the echo of a tombstone. The earth is crusted with snow, and the wind from the northwest is piercing our very bones. We can see our ragged soldiers, with sunken cheeks and famine-glistening eyes”

Jak wytłumaczyć późniejsze decyzje Hooda o podzieleniu armii – np. resztki Brygady z Missouri zostają wysłane na zachód, kawaleria Forresta i dywizja Bate’a w okolice Murfreesboro, a wszystko w obliczu dużo bardziej liczniejszej i zaopatrzonej armii federalnej. Jak to wszystko racjonalnie wytłumaczyć???


General Hood has betrayed us (The Army of Tenn).
This was not the kind of fighting he promised us at Tuscumbia and Florence Ala. when we started into Tenn. This was not a "fight with equal numbers and choice of the ground" by no means.
And the wails and cries of widows and orphans made at Franklin Tenn Nov 30th 1864 will heat up the fires of the bottomless pit to burn the soul of Gen J B Hood for Murdering their husbands and fathers at that place that day.
It can’t be called anything else but cold blooded Murder.

Capt. S. Foster,
Granbury’s Texas Brigade
Cleburne’s Div


PS. Stonewallu, na prawdę trudno jest jednoznacznie określić dlaczego Cleburne został pominięty. Np. gdy Hood został dowódcą armii i poprosił Hardee aby wskazał kandydata na objęcie poprzedniego stanowiska Hooda, Hardee wskazał Franka Cheathama, który to przecież popierał propozycje uzbrojenia czarnych, aktywnie uczestniczył w ruchach anty-Braggowskich, nie ukończył West Point, a jego dokonania na szczeblu dywizji nie były tak imponujące jak Cleburne’a. Dlaczego Hardee, przyjaciel Pata wskazał właśnie Cheathama? Może dlatego iż został nieco wcześniej mianowany Maj Gen niż Cleburne?
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 4/09/2006, 16:53 Quote Post

Piszesz, że Forrest brał odpowiedzialność na siebie za obejście z flanki. Tylko, po tym jakby mu się nie udało (powiedz mi co zdziałałby w trzy godziny?) wszyscy by obwinili Hooda, za to, że zgodził się na to.

---

Longstreet też odradzał Lee atak na wzgórze Cementarne i "Szary Lis", najgenialniejszy wódz tamtej epoki nie posłuchał się swego najbardziej zaufanego dowódcy korpusu.
Szeregowi żołnierze stojąc na grzebiecie Seminaryjnym również mówili, że będzie drugie Malvern Hill.

Gdyby AoT przebiła sie przez pozycje Schofielda pod Franklin i rozbiła jego oddziały nikt by nawet nie zajęknął się, że atak frontalny był głupotą.

--

Czy AoT miało się szansę przebić? Dlaczego nie? Hood zrobił dokładnie to samo pod Gaines Mill na rozkaz generała Lee.

"The attack (at Franklin) which entailed so great a sacrifice of life, had become a necessity as imperative as that which impelled General Lee to order the assault at Gaines' Mill, when our troops charged across an open space, a distance of one mile, under a most galling fire of musketry and artillery, against an enemy heavily entrenched."

---

Generał Hood zbudował silne pozycje obronne wokoł Nashville, liczył na atak Federalnych na umocnione pozycje, który zostanie odparty. Później zaś mógł pójść Konfederacki kontratak.

Napewno nie było to bez sensu, gdyż sam Grant bombardował Thomasa depeszami, żeby atakować. Thomas zaś siedział i czekał na posiłki (zaatakował dopiero, gdy dostał posiłki z St.Louis generała A.J.Smitha). 11go grudnia Grant pisał: "If you delay attacking longer, the mortifying spectacle will be witnessed of a rebel army moving for the Ohio..." Grant osobiście wyruszył z Virginii, aby zająć się tą sprawą osobiście. Twierdzisz, że było to bez sensu. Generał Grant miał jednak trochę inne zdanie i osobiście pofatygował się. smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
The General
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.970
Nr użytkownika: 19.808

 
 
post 5/09/2006, 8:18 Quote Post

QUOTE
Piszesz, że Forrest brał odpowiedzialność na siebie za obejście z flanki. Tylko, po tym jakby mu się nie udało (powiedz mi co zdziałałby w trzy godziny?) wszyscy by obwinili Hooda, za to, że zgodził się na to.

Ja akurat uważam odwrotnie – propozycja Forresta dawała Hoodowi możwilość odparcia ewentualnej krytyki, za to że nie zaatakował wycofującej sie armii federalnej. Całą sprawę jeszcze by podkolorował (jak to miał w zwyczaju) i było by OK.
Trudno powiedzieć co zdziałałby Forrest, ale skoro wysunął taką propozycję, to jakiś plan musiał mieć.

QUOTE
Czy AoT miało się szansę przebić? Dlaczego nie? Hood zrobił dokładnie to samo pod Gaines Mill na rozkaz generała Lee.

Pod Gaines’s Mill pozycja wojsk federalnych obsadzana przez V korpus Portera (ostatecznie ok. 30.000 żołnierzy) była pod ciągłym atakiem wielu dywizji konfederackich (ok. 57.000 żołnierzy) poczynając od godziny 14.00 aż do zmroku (21.00).
Pozycja była silna pod względem geograficznym (taka mała wyżyna), a federalni pobudowali tam na szybko nie za mocne umocnienia (choć prawie wszystkim rebeliantom wydawało się, że były one potężne). Federalni trzymali się tak długo dzięki własnej sile ognia i naturalnym przeszkodom, które utrudniały rebeliantom podejście (m.in. okoliczne bagna). Pod koniec dnia, po wielu godzinach walk, linia unionistów rzeczywiście pękła pod naporem konfederatów, co przypisuje się m.in. atakowi dywizji Whitinga, a dokładniej generałowi Hoodowi który osobiście poprowadził do ataku swój dawny 4 pułk z Texasu i 18 pułk z Georgii. Należy pamiętać, że takie przebicia miały w tym czasie miejsce również w innych punktach.

Co do Franklin – na 30 minut przed zachodem słońca, około 20.000 południowców zaatakowało frontalnie, na odkrytej powierzchni, podobną ilość wojsk nieprzyjaciela, będących na dodatek w silnych umocnieniach. Taka Brygada z Missouri to została zniszczona w kilka/kilkanaście minut atakując na przeciwko jankesów uzbrojonych w wielostrzałowe karabiny Henry’ego i artylerię. Myślę, że gdyby federalni nie popełnili błędu zostawiając dwie brygady na wysuniętej linii, to południowcy nawet nie przebili by się w środkowej części.

QUOTE
Generał Hood zbudował silne pozycje obronne wokoł Nashville, liczył na atak Federalnych na umocnione pozycje, który zostanie odparty. Później zaś mógł pójść Konfederacki kontratak.

Tak, to jeden z motywów Hooda – ale popatrz sam jake to naiwne i dziecinne myślenie! Ot, federalni będą tańczyć do muzyki Hooda! W Nashville dowodził George Thomas, jeden z najbardziej rozważnych dowódców tej wojny, który to na dodatek dopiero co uczestniczył w szkoleniu zorganizowanym przez Shermana na temat: „Jak zdobyć Atlantę unikając frontalnych ataków na pozycje nieprzyjaciela”.
Tak więc Hood swojej szansy upatrywał w jakimś katastrofalnej decyzji swoich przeciwników, przy czym nie zważał na los swoich żołnierzy - cytując choćby jednego z nich „jesteśmy bez namiotów, każdy ma jedynie stary zniszczony koc do przykrycia się w nocy”. Do tego były problemy z żywnością, drewnem, a jeden z żołnierzy Hooda szacował, że około 3.500 konfederatów nie posiadało butów!
Umocnienia, które pobudowano to były silne, ale do skutecznej obrony trzeba posiadać jeszcze odpowiednią ilość żołnierzy, o czym Hood się przekonał gdy go zaatakowano.

Taki właśnie był JB Hood, The Gallant Hood of Texas, prosty człowieczek, któremu odwagi i poświęceń dla Sprawy odmówić nie można, ale któremu trochę w głowie brakowało, aby podołać większym obowiązkom. Umiał się bić i był świetnym dowódcą dywizji co udowodnił w misjach tymu „wskaż mi cel, a ja go zniszczę” (Gaines’s Mill, Antietam), ale kompletnie nie nadawał się do roli osoby, która powinna patrzyć na działania wojenne z szerszej perspektywy, która odpowiedzialna jest los całej armii, tysięcy żołnierzy...

QUOTE
Napewno nie było to bez sensu, gdyż sam Grant bombardował Thomasa depeszami, żeby atakować. Thomas zaś siedział i czekał na posiłki (zaatakował dopiero, gdy dostał posiłki z St.Louis generała A.J.Smitha). 11go grudnia Grant pisał: "If you delay attacking longer, the mortifying spectacle will be witnessed of a rebel army moving for the Ohio..." Grant osobiście wyruszył z Virginii, aby zająć się tą sprawą osobiście. Twierdzisz, że było to bez sensu. Generał Grant miał jednak trochę inne zdanie i osobiście pofatygował się.

Większość korpusu AJ Smitha dotarła do Nashville 30 listopada, czyli w dzień bitwy pod Franklin.
Thomas opóźniał atak, ponieważ czekał aż Wilson zreorganiuje kawalerię – po prostu za bardzo obawiał się Forresta (którego siły przeceniał), który to od początku kampanii robił z niebieskimi kawalerzystami co chciał. I tak też poinformował Waszyngton 1 grudnia – „.... retire to the fortifications around Nashville until General Wilson can get his cavalry equipped”.
Bardzo zaniepokoiło to Lincolna, Hallecka i Granta, ponieważ Thomas nie określił jak długo ma zamiar czekać. Równie dobrze Wilson mógł przygotowywać swoją kawalerię przez miesiąc czy dwa, bo wiedziano, że są problemy z końmi. Na dodatek nie do zaakceptowania była sytuacja w której armia konfederacka grasuje po Tennessee, a jej wypady niszczą linie kolejowe czy docierają nawet do rzeki Ohio. Oczami polityków i generałów w Wirginii, Thomas miał Hooda jak na dłoni i wystarczyło tylko chcieć podjąć ofensywę, aby wbić kolejny gwóźdź do trumny drugiej ważnej armii Konfederacji i skończyć ten cyrk.
Równie katastrofalny byłby odwrót Hooda spod Nashville, ponieważ trzeba było by go gonić pewnie przez następne pół roku.
Nawet zwykli żołnierze Thomasa dostrzegali „jak potasowane są karty” pisząc do domu listy, w których obawiali się, że armia Hooda nie zechce z nimi walczyć i ucieknie na południe, przedłużając w ten sposób wojnę.
W końcu ponaglany do działania Thomas zgodził się zaatakować, ale plany te pokrzyżowała okropna pogoda i ostatecznie zaatakował „dopiero” 15 grudnia.
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Nico
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.938
Nr użytkownika: 3.969

 
 
post 5/09/2006, 18:23 Quote Post

Miło słyszeć jak wysoko cenisz generała Forresta. smile.gif

QUOTE
Całą sprawę jeszcze by podkolorował (jak to miał w zwyczaju) i było by OK.


Jednak równie dobrze mógłby ktoś powiedzieć. Wystarczy wysłać generała Lee na północ z armią i będzie OK. wink.gif

---

Co do Franklin zapomniałeś dodać, relatywnie wypoczęci Konfederaci zaatakowali zmęczonego, niewyspanego przeciwnika, który uciekał całą noc, a dzień poświęcił na budowę umocnień.

---

QUOTE
Tak, to jeden z motywów Hooda – ale popatrz sam jake to naiwne i dziecinne myślenie!


Zawsze mnie to intrygowało. Na generała Hooda sypią się gromy, nazywany jest "rzeźnikiem", "mordercą". Ty piszesz, że "naiwnie myślał". Natomiast w podobnym przypadku, dotyczącym ataku Picketta pod Gettysburgiem historcy piszą - "popełnił błąd", "przecenił skuteczność ostrzału artyleryjskiego", "wykrwawił armię". Niby to samo, ale jakie eufemizmy.
Generał Lee zrobił tragiczny błąd, do tego powtórzył tak naprawdę Malvern Hill. Jednak nigdy nie dosięgła go taka krytyka jak generała Hooda. Czy tylko dlatego, że Lee to symbol Południa? Pomijam już fakt jak istotna była bitwa pod Gettysburgiem.

Uważam, że generał Hood nie zasługuje na taką krytykę, skoro genialnmu Lee nikt takiej krytyki nie zarzucił za Gettysburg.

Generał Hood popełnił błąd w swoich założeniach, przegrał i w pamiętnikach napisał jasno, a pro po kampanii w Tennessee - "Advance and Retreat" - "...that I alone was responsible...".

QUOTE
W Nashville dowodził George Thomas, jeden z najbardziej rozważnych dowódców tej wojny


Rozważność i jego zdolności zostały docenione dopiero po wojnie, po analizie jego dokonań. Grant wolał Shermana w 1864 niż Thomasa pomimo o niebo lepszych dokonań tego drugiego.

QUOTE
który to na dodatek dopiero co uczestniczył w szkoleniu zorganizowanym przez Shermana na temat: „Jak zdobyć Atlantę unikając frontalnych ataków na pozycje nieprzyjaciela”.


Świetnie smile.gif. Zapomniał tylko przesłać generałowi Hoodowi kopii tego szkolenia? wink.gif Generał Lee napewno byłby mądrzejszy pod Gettysburgiem, gdyby dostał którąś ze ksiązek opisujących tą bitwę wink.gif.

QUOTE
Tak więc Hood swojej szansy upatrywał w jakimś katastrofalnej decyzji swoich przeciwników, przy czym nie zważał na los swoich żołnierzy - cytując choćby jednego z nich „jesteśmy bez namiotów, każdy ma jedynie stary zniszczony koc do przykrycia się w nocy”. Do tego były problemy z żywnością, drewnem, a jeden z żołnierzy Hooda szacował, że około 3.500 konfederatów nie posiadało butów!


Zabawne oskarżenie. Generał Lee robił dokładnie to samo w kwietniu 1865 roku, uciękając w kierunku Appomattox. Na co liczył generał Lee, tylko na cud, że się przedrze do Północnej Karoliny i połączył z generał Joe. Nie mając żadnej przewagi w kawalerii już, kiedy armia Federalną była już bardziej mobilna od Konfederatów. Generał Lee też w takim razie "swojej szansy upatrywał w jakimś katastrofalnej decyzji swoich przeciwników, przy czym nie zważał na los swoich żołnierzy", skoro ich gnał z okopów pod Petersburgiem dalej.

Nikt z historyków jednak nic takiego nie zarzucił generałowi Lee smile.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

6 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej