Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Powstanie Warszawskie _ Jeńcy niemieccy w Powstaniu Warszawskim

Napisany przez: gtsw64 15/09/2009, 11:28

Fragment książki E. Ostrowskiej "W alejach spacerują tygrysy"
"Według decyzji władz powstańczych gestapowcy, członkowie SS i SA, żandarmi i policjanci, mają być przekazywania Sądowi Wojennemu, oficerowie i żołnierze Wehrmachtu skierowani do obozów jenieckich, zaś cywilni reichs, volks i stammdeutsche zatrzymani w specjalnych miejscach odosobnienia".
W związku z powyższym fragmentem mam kilka pytań:
- co to był Sąd Wojenny oraz gdzie się mieścił i czy wydał jakieś wyroki (jeśli tak to jakie i czy je ewentualnie wykonano)
- czy istniał (ewentualnie gdzie) obóz jeniecki, ilu było jeńców i co się z nimi ewentualnie stało.
- czy były (gdzie)miejsca odosobnienia (ilu było tam zatrzymanych i ewentualnie co się z nimi stało)
- czy wiadomo ilu dokładnie jeńców poddało się oddziałom powstańczym.
- czy były akty samosądów na jeńcach(ze strony regularnych jednostek powstańczych)
Proszę o informacje.
Pozdrawiam.

Napisany przez: Maria49 22/10/2009, 21:57

hm.... możliwe że to "moja wojna" Joe J. Heydecker opowiada o Wermachcie i o niewoli w czasie powstania w Warszawie ewentualnie Angora z 28 wrzesia nr 38 dalsze i wcześniejsze są tam kawałki tej książki.

Napisany przez: pawelciol 23/10/2009, 12:46

Tych fragmentów jest więcej w innych numerach : tam było coś , że chyba SS i policja szła od razu pod ścianę po "identyfikacji" ...

Napisany przez: gtsw64 24/10/2009, 2:18

QUOTE
tam było coś , że chyba SS i policja szła od razu pod ścianę po "identyfikacji" ...

W takim przypadku był by to samosąd ( w takim razie po co powołano Sąd Wojenny?)

Napisany przez: Gronostaj 24/10/2009, 12:20

QUOTE(gtsw64 @ 24/10/2009, 3:18)
QUOTE
tam było coś , że chyba SS i policja szła od razu pod ścianę po "identyfikacji" ...

W takim przypadku był by to samosąd ( w takim razie po co powołano Sąd Wojenny?)
*


Istnienie takiej instytucji niekoniecznie musiało wykluczać zjawisko samosądów. Przede wszystkim należy się dowiedzieć kiedy w ogóle taki Sąd Wojenny powołano do życia i czy jakieś wewnętrzne instrukcje wydane przed wybuchem powstania regulowały kwestię jeńców. Myślę, że na pewno już na długo przed 1 sierpnia dowództwo AK podjęło w tym zakresie pewne decyzje ( byłoby zresztą rzeczą dziwną gdyby takich nie podjęto).
Do tego dochodzi jeszcze czynnik psychologiczny - wcale nie powiedziane, że w ferworze walki poszczególne oddziały powstańcze musiały respektować wytyczne kierowania wziętych do niewoli żołnierzy wroga w ręce Sądu Wojennego. Rozdrażnieni rebelianci mogli ich po prostu zabić - zupełnie normalne i myślę, że takich przypadków mogło być wiele.

Przepraszam autora, że w niniejszym poście nie ma praktycznie żadnych konkretów, ale ma wiedza nie jest w tym temacie dostatecznie duża.

Pozdrawiam!

Napisany przez: Janek Krasicki 25/10/2009, 14:28

Z relacji z drugiej ręki wiem że żołdacy RONA i Dirlewangerowcy nie byli brani do niewoli,mimo upomnień z "góry" ze sztabów.Co do walk o PASTE i Komende Policji to kilku Niemców odebrało sobie życie,zostali zidentyfikowani i ozkazało się że mieli czape zaocznie jeszcze prze powstaniem.

8 sierpnia na Mokotowie rozstrzelano SS-Untersturmfuhrera Horsta Steina,volksdeutscha z Luksemburga,Wojskowy Sąd Specjalny skazał go za dowodzenie oddziałem opowiedzialnym za masakre ludności cywilnej na ul.Olesińskiej.

Napisany przez: Cartaphilus 22/05/2012, 10:11

Dorzucę jeszcze, że powstańcy zdobyli dwa czołgi typu pantera. Od pojmanych czołgistów, po ich przesłuchaniu, dowiedzieli się jak je obsługiwać.

Napisany przez: Rommel 100 13/02/2013, 1:15

QUOTE
hm.... możliwe że to "moja wojna" Joe J. Heydecker opowiada o Wermachcie i o niewoli w czasie powstania w Warszawie


Sam autor to straszny pacyfista i antynazista. O powstaniu warszawskim, a przede wszystkim o niewoli jest relacja Niemca z którym przeprowadził wywiad z żołnierzem Beckem, kierowcą "Tygrysa". Szybko wpadł do niewoli. Jego opis w moim odczuciu jest taki że jak na realia wojny (zwłaszcza na wschodzie) jego i kolegów traktowano jako tako. Ale generalnie był często bity, wyzywany, psychicznie gnębiony itp. Jakby czepiać się, to łamano prawa jeńców wojennych.

Przykład

Oczywiście często pozwalali sobie na żarty. Uważali że to zabawne, kiedy podchodzili do nas i zmuszali do prób odwagi, z bagnetem nasadzanym na karabin. Przykładali nam go do czoła i mówili: "No a teraz strzelam". Ale muszę powiedzieć że właściwie nie robiło to na nas wrażenia. Myśleliśmy sobie, że mu tego nie wolno. Bo w tym czasie skończyły się rozstrzeliwania, były tylko na początku. Później byliśmy dla powstańców za ważni, jako siła robocza do pracy przy barykadach. Wykorzystywali nas oczywiście wbrew konwencji międzynarodowej

*Zabrali go do innego pomieszczenia. Był tam taki wielki facet, młody, który mnie zawsze bił. I ten go bił, można powiedzieć, co pół godziny. Tamten wył dzień i noc. Potem się zdobył na desperacki czyn. Pobiegł pędem na górę i go rozwalili. Później tam leżał. Jak wychodziliśmy do roboty to muchy znad niego wzlatywały

Zaczęli nas traktować o wiele ostrzej. Urządzili nawet bieg przez rózgi. Pojedynczo w pomieszczeniu gdzie zabrali nam ostatnie rzeczy. Mnie odebrali nawet prawo jazdy, moje prawo jazdy czołgisty. Każdy musiał tamtędy przebiec do innego pomieszczenia. A tam wszyscy musieliśmy stać. Pomieszczenie było praktycznie na dwadzieścia osób, a stało w nim dwadzieścia pięć, jeden przy drugim. Tam się też załatwialiśmy. Kazali nam tak stać osiem godzin. Przy tym upał, a z góry bomby


*Chodziło o człowieka cywila niemieckiego, którego podejrzewano o to że jest z Gestapo.

Generalnie polecam, jest to relacja z zupełnie innego punktu widzenia, ani to Niemcy którzy litują się nad zbrodniami, ani sami zbrodniarze, w zasadzie zwykły Niemiec, oddany ojczyźnie, wierzący w słuszność sprawy.
Przykład jego postawy, poglądów:

Nas zaprowadzili do jakieś piwnicy. Światło było wykręcone. Drudzy się pytali "Co z nami zrobią?". Powiedziałem bez przesady: "A jakby co to pokażcie że jesteście niemieckimi żołnierzami". Bo ja przeszedłem inną szkołę.


Raz musieliśmy też oddać honory. Postawili portret Hitlera. Kazali nam przed nim maszerować krokiem paradnym. Moi dwaj koledzy i ja tworzyliśmy taką osobną paczkę, wykonaliśmy prawdziwy paradny krok i salutowaliśmy. Zauważyli że robimy to naprawdę chętnie. Jedni patrzyli na nas z uznaniem, inni z kolei z o wiele mniejszym uznaniem się o nas wyrażali. Potem jeden z naszych kolegów podszedł, napluł na portret furhera i roztrzaskał nogą. Temu dali papierosy. Ale dla nas facet był skończony.


Powstanie podsumowuje autor:
Na początku Polacy w Warszawie byli bardzo pewni swego. Nie wierzyli, że mamy jeszcze tyle sił, żeby zdławić powstanie. We wspomnieniach podziwiam i patrzę z uznaniem na dzielność z jaką walczyli. Lania jednak, jakie dostałem, nie mogę usprawiedliwić. Ja też byłem pełen nienawiści jak stamtąd wychodziłem. Ale później, dzisiaj, widzi się to inaczej. Tak jakby mnie przy tym wcale nie było. Czas przysłania wszystko.

QUOTE
tam było coś , że chyba SS i policja szła od razu pod ścianę po "identyfikacji" ...


A wtedy już wymacali pierwszych, których wyprowadzili na rozstrzelanie- znaczy, którzy już nie wrócili. Powiedziano nam, że jakiś duchowny już tam jest, jakiś ksiądz. Ten też od razu wychodził, prawdopodobnie. Strzał w potylicę, w każdym razie. Rozstrzeliwali SS i policję.

QUOTE
Dorzucę jeszcze, że powstańcy zdobyli dwa czołgi typu pantera. Od pojmanych czołgistów, po ich przesłuchaniu, dowiedzieli się jak je obsługiwać.


Pracowaliśmy więc przy barykadach. Zawsze mówiłem innym: "Budujcie tak żeby się cieszyli i padali jak nasi będą strzelać". A mnie Polacy zawsze pytali jako specjalistę od czołgów: "Czy tygrys przez to przejdzie?"
Mówiłem: "Nie, Żaden tygrys przez to nie przejdzie".
I wiarygodnie im przedstawiałem dlaczego nie przejdzie. Między innymi powiedziałem że jak przyjdzie z działem, to działo się rozjustuje. I powiedziałem coś takiego, że jak się to dostanie w koło napędowe i takie tam. W rzeczywistości jedno uderzenie, granat rozpryskowy i barykada się zawalała.

Napisany przez: Sleppy 9/05/2013, 19:58

Wspomnienia sapera - Mathiasa Schenka
- To byl czysty przypadek. Po prostu wysadzalem kolejne drzwi. Zakladam ladunek i slysze: "Nicht schießen!". Biala flaga w oknie. Drzwi sie otworzyly i wyszlo 30 niemieckich zolnierzy. Plakali z radosci, wycalowali mnie. Mowili, ze Polacy, ktorzy wzieli ich do niewoli, traktowali ich dobrze.

Na ostatniej odprawie z dowódcami Obwodów, przeprowadzonej w godz. 7°°-9°° 1.VIII.1944 Komendant Okr. Warsz. AK płk "Monter" określił stosunek AK do Niemców następująco:
"I. Zachowanie wobec Niemców:
a) żołnierzy zdających broń oszczędzamy [jako jeńców traktujemy];
cool.gif jeśli opór - likwidować;
c) zabitych - uprzątnąć;
d) wolno likwidować - policję, SS, żandarmerię, gestapo;
e) cywilnych z bronią, oddających - jako jeńców, opornych - likwidować;
f) policja polska - jako Wehrmacht".

Janusz Marszałek w „Ochronie porządku i bezpieczeństwa publicznego w Powstaniu Warszawskim pisze że w Śródmieściu przetrzymywano średnio 300- 400 jeńców. Z tego 160 zginęło pod niemieckimi bombami, ale wzięto 270 nowych w dniach 20-23 sierpnia. Po kapitulacji oddano Niemcom dwie grupy: 122 + ok. 200 jeńców.

Napisany przez: pawelboch 29/10/2017, 18:27

W jednej z relacji powstańczych jeńców SS-manów rozstrzeliwują jacyś uwolnieni i wcieleni do oddziału powstańczego Rosjanie ("Sowieci"?), bo Polacy nie bardzo mieli ochotę.
pzdr.

Napisany przez: Fuser 21/08/2019, 8:55

Czy jest gdzieś więcej informacji o najwyższym rangą jeńcu wziętym do niewoli podczas Powstania - majorze Maxie Dirske - jego losach przed, w trakcie i po Powstaniu?
Czy jest gdzieś szerszy opis zbombardowania przez Niemców kina "Helgoland", gdzie przetrzymywani byli jeńcy?
Co z jeńcami wziętymi do niewoli w innych dzielnicach niż Śródmieście? Ilu ich było, gdzie i co się z nimi stało?


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)