Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
10 Strony « < 8 9 10 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Zaufany doradca ks. Czartoryskiego, Rok 1731: propozycje zmian
     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.465
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post Wczoraj, 16:57 Quote Post

A co ja napisałem 2 posty wyżej?

"Z tym trzeba powoli, bo jest ten problem, że po jakimś czasie inni też się w nie uzbroją i z przewagi technologicznej nici.
Można ją utrzymać 20 góra 30 lat (przykład Prusy i karabin Dreysego), więc trzeba się wstrzelić w najlepszy moment (czyli kiedy przypuszczalnie będą potrzebne), a będzie to wtedy kiedy sąsiedzi się zorientują co jest grane i postanowią nam sprawić bęcki."

Na razie można produkować normalne sztucery dla myśliwych i strzelania do tarczy, a w odpowiedniej chwili, rozpocząć ich produkcję z zamkami kapiszonowymi (kosmetyczna zmiana kurka i panewki) i wprowadzić nowe pociski dzięki czemu się nie trzeba będzie bawić w wbijanie.

Ten post był edytowany przez Realchief: Wczoraj, 17:13
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #136

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.627
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post Wczoraj, 18:34 Quote Post

Koledzy! Nie mówie nie, ale od karabinów, dział i rakiet dużo ważniejsza jest organizacja i taktyka. Oraz kadry.

Chce mieć wielkie jednostki broni połączonych, taktyke post-napoleońską i sprzet kampingowy umożliwiający prowadzenie działań przez cały rok.

Potrzebuje ludzi, którym można bedzie takie narzedzie prowadzenia wojny powierzyć.

Szkoła Rycerska OTL nie wychowała ANI JEDNEGO wodza przez duże "w". Nawet porządnego "rzemieślnika" taktyki - nie udało sie urobić. Musze Wam przytaczać długi szereg kompromitacji, jakich sie w tym i w nastepnym stuleciu dopuściliśmy..?

Z czegoś to przecież wynikało. Nie z braku praktyki. Poniatowski praktyke miał. Dąbrowski praktyke miał. Kościuszko praktyke miał (fakt - inżynieryjną: ale też - tylko na tym sie naprawde znał). I co..? Żadnemu z nich dywizji piechoty nie powierze! Przy wiecej niż trzech batalionach - gubia sie jak dzieci we mgle. A jak im dodać kawalerie i jakie działo - to już kompletna tragedia...

Od tego trzeba zacząć! Nie od karabinów.

Inaczej bedziemy mieli stado lwów z baranem na czele. I trzeciorzedny carski generał przerobi nas na mielone...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #137

     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.465
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post Wczoraj, 18:51 Quote Post

Zacząć to jak pisałem trzeba od sieci dróg i twierdz z magazynami.
Umożliwi to szybkie przemieszczanie się własnych wojsk i ich zaopatrzenie i przeszkodzi w robieniu tego samego przez przeciwnika.
Cały XVIII wiek wojny wyglądały w ten sposób, że przeciwnicy się bawili w próby odcięcia wroga od magazynów przy równoczesnym utrzymaniu dostępu do swoich, całe wojny wygrywano lub przegrywano realnie bez stoczenia bitwy, bo o oddaleniu się na dalej niż kilka dni marszu od własnego magazynu mowy być nie mogło.
Zmienił to dopiero Napoleon dążąc do zniszczenia wojska przeciwnika co było szokiem.

W wojnie obronnej więc armia jest potrzeba w zasadzie by była po prostu, bo w ten sposób zagrażając przeciwnikowi samym swoim istnieniem uniemożliwi mu skuteczne obleganie i zdobywanie naszych magazynów.
"Dobry generał może walczyć całe życie i nie być zmuszonym do bitwy" Maurycy Saski.
Żadnych geniuszy do tego nie potrzeba.
Zdolni wodzowie za to są potrzebni do ofensywy lub szybkiego rozstrzygnięcia wojny.
Paru panów do podkupienia z zagranicy podałem.
Najprostszy do zdobycia ATL Seydlitz akurat tak czy siak się przyda, bo zgrupowania kawalerii do odcinania przeciwnika od logistyki są świetne.

Ten post był edytowany przez Realchief: Wczoraj, 18:58
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #138

     
orkan
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.878
Nr użytkownika: 58.347

Stopień akademicki: mgr
 
 
post Wczoraj, 20:12 Quote Post

Ależ my mieliśmy już wielkie jednostki połączonych broni. Partii wielkopolskiej i partii ukraińskiej była podporządkowana i piechota i jazda.

Trzba będzie artylerię formować od zera.

Już August II Mocny przeprowadzał kompanamenty bronii połączonych. Powinniśmy je przywrócić. Odbywały się między majem a sierpniem.

Z zagranicy trafiał nam się gorszu sort. Może poszukac u nas. Mamy niemieckie rody zamiszkujące Pomorze i Inflanty wydających znakomitych dowódców. von der Groeben czy von Dohna. Pruska lini Denhoffów. Oprócz nich Bricken
Bulow
Brunnaw
Fircks
von Finck
Folkersamb
Goess
Korff
Koschkull
Manteuffel
Mirbach
Rappe
Rosen
Sacken
Treyden
Wolff
Vettinghoff

Szkoła rycerska nie szkoliła wodzów tylko dobrych oficerów niskiego i średniego szczebla oraz urzędników niskiego i średniego szczebla. Niestety większość ówczesnych talentów dowodzenia to samorodki. Kosciuszko to dobry defensor. Dobrze wybiera pozycje obronne i nieźle przygotowuje inżynieryjnie. Nie wiem co masz do zarzucenia Poniatowskiemu. Kampanie 1809 mistrzowsko rozegrał. Dąbrowski był przeciętnym dowódcą.


Naczelnego wodza już ci podał Realchief. Natomiast do tańca potrzeba mu dobrych rzemieślników a to Szkoła Rycerska powinna zapewnić. Na dobrego Kwatermistrza (Oboźnego) Generalnego (Wielkiego) jako szefa Sztabu Oboźnego Wielkiego (odpowiednik dzisiejszego sztabu generalnego) nadaje się nasz inspektor piechoty.


Natomiast wodzów zdolnych do dowodzenia wieloma rodzajami wojsk wykujemy na kompanamentach wiosennych gdzie manewrują i obozują znaczne ilości batalionów chorągwi i baterii razem wspólnie. Gdzie artyleria rozbija dla jazdy kozły hiszpańskie, gdzie piechota wspiera natarcie jazdy i na odwrót. Jeśli chcemy zamiast brytyjskiego naparzania z bronii palnej brylantowe manewry finezyjnie zgrane w czasie współdziałaniem jazdy piechoty i artylerii.

Wymienieni przeze mnie oficerowie mogą na nich złapać doświadczenie i oszlifować swój diament jeśli go mają. To dla nich będzie ważna zmiana. Z wojsk garnizonowych, policji stają się znowu armią polową. Uczestnictwo na tych kompanamentach mobilnej milicji oswoi obie formacje do potrzeby współdziałania i pozwoli wyłapać problemy przy uzupełnianiu przez milicje rezerwową skadrowanych jednostek regularnych i milicje mobilną do stanów wojennych.


Aby mogło to nastąpić powinnyśmy przeznaczyć większe środki na artylerie w tym polową i oblężniczą. Można to zrobić reformują starą kwartę i nową kwartę w kwartę sprawiedliwą. Przyniosło to w OTL 5 krotny wzrost dochodów przy spadku obciążenia z 40% do 20%.








 
User is offline  PMMini Profile Post #139

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.303
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post Wczoraj, 20:27 Quote Post

Cóż, można spróbować powołać po prostu Sztab Generalny z prawdziwego zdarzenia (raczej po wojnie alter-siedmioletniej; ona sama zresztą winna dostarczyć wianuszka doświadczonych podoficerów i oficerów), a tuż po nim - Akademię Sztabu Generalnego, kształcącą (raczej na kursach, niż pełnoprawnych studiach) oficerów wyższych, co do zasady przyszłych i obecnych generałów. Zamiast jednej, Szkoły Rycerskie niech będą trzy - i uczą jak najwięcej, także "szeregowych", żołnierzy. Tak, aby każdy z nich na czas W mógł bez większego problemu objąć dowodzenie nad rezerwistami...
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #140

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.627
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post Wczoraj, 20:47 Quote Post

Kiedy ja właśnie NIE MAM NAJMNIEJSZEGO ZAMIARU STOSOWAĆ SIE DO XVIII-WIECZNYCH REGUŁ PROWADZENIA WOJNY. Ja nie chce finezyjnych marszów i kontrmarszów, nie chce wojny dżentelmenów, nie chce tego całego blichtru, peruk, pończoch i całej reszty. Ja chce dopaść najsilniejszą kolumne wroga - i zniszczyć ją, wypruwając flaki tak, żeby sie ziemia czerwona zrobiła. Ostrzał - niech bedzie i rakietowy - szarża artylerii konnej - wściekły atak na bagnety - nieprzerwany pościg aż do całkowitego zniszczenia "siły żywej". Tak, żeby było po wojnie w ciągu tygodnia!

Jeśli Wam sie wydaje, że my mamy luksus toczenia wojen latami - to jesteście w grubym błedzie..! Na taki luksus mogą sobie pozwolić obrońcy status quo. My to status quo, czy tego chcemy, czy nie chcemy - wywracamy do góry nogami. I musimy to zrobić tak brutalnie, jak to tylko możliwe - i tak szybko, jak to tylko możliwe. Inaczej nasi sąsiedzi zdążą sie miedzy sobą porozumieć - i żadne wynalazki nam wtedy nie pomogą...

Jak chodzi o karabiny, to mam dla Was dużo ambitniejsze zadanie niż akcelerowanie postepu w samej ich konstrukcji (co zresztą jest mało istotne - bo wszystko, czego chce, da sie osiągnąć przy pomocy poczciwej fuzji wz. 1777...). Naprawde - dużo ambitniejsze zadanie!

Otóż: nie zbudujemy centralnej manufaktury broni palnej. To zbyt niebezpieczne: jest to zbyt oczywisty krok, zbyt łatwy do wyśledzenia, rzucający sie w oczy.

Zbudujemy kilkanaście takich manufaktur. Co jeszcze bardziej skomplikuje zadanie, jakie przed Wami stawiam!

Otóż - ni mniej ni wiecej, a chciałbym doprowadzić do standaryzacji i wymienności cześci - i to nawet pomiedzy produktami różnych, teoretycznie nic ze sobą nie mających wspólnego manufaktur...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #141

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.303
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post Wczoraj, 21:01 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 20/01/2019, 21:47)
Kiedy ja właśnie NIE MAM NAJMNIEJSZEGO ZAMIARU STOSOWAĆ SIE DO XVIII-WIECZNYCH REGUŁ PROWADZENIA WOJNY. Ja nie chce finezyjnych marszów i kontrmarszów, nie chce wojny dżentelmenów, nie chce tego całego blichtru, peruk, pończoch i całej reszty. Ja chce dopaść najsilniejszą kolumne wroga - i zniszczyć ją, wypruwając flaki tak, żeby sie ziemia czerwona zrobiła. Ostrzał - niech bedzie i rakietowy - szarża artylerii konnej - wściekły atak na bagnety - nieprzerwany pościg aż do całkowitego zniszczenia "siły żywej". Tak, żeby było po wojnie w ciągu tygodnia!
*


Do pewnego momentu nie ma wyboru - po prostu w armii potrzebna jest nie jedna, a dwie rewolucje.
Pierwsza, trwająca od PoD do powiedzmy okolic 1745 roku, trwałaby znacznie dłużej i doprowadziłaby do zrobienia dwóch rzeczy: po pierwsze rdzeń armii - armia państwowa - stałby się bardzo nowoczesną, ale zupełnie normalną jak na tamtą epokę armią, a do tego przecież także dość małą. Po drugie - powstałby system rezerw, który w przyszłości dałby te twoje pół miliona szwejów. Ponadto powstałby zalążek systemu uzupełnień, szkolnictwo wojskowe, zalążek SG i tak dalej, może zalążek floty (póki nie istnieją jakieś kompanie handlowe - niemal zbędnej...). Do tego oczywiście powstałby zalążek przemysłu zbrojeniowego, systemu logistycznego, co tam jeszcze potrzeba.
Tymczasem około 1760 roku (a w każdym razie możliwie najbliżej "roku kryzysu, tzn. zmiany na tronie - tak na 2-4 lata wstecz) powinna nastąpić, czyniona rękami m.in. weteranów wojny alter-siedmioletniej, druga rewolucja, która pozwoliłaby przejść na etap pośredni - a więc tu bym widział to, o czym pisze orkan, plus jakieś powiązanie milicji z armią regularną. Zmiany w przemyśle, choć drobne, można zrobić i wcześniej - choćby to postulowane przez ciebie rozproszenie produkcji z zachowaniem wymienności produkcji (IMO to ostatnie nie przed ~1750 - potrzebne są kadry, pamiętaj, że Francuzi osiągnęli to gdzieś za Napoleona w AN IX...). Być może potrzebna byłaby i trzecia rewolucja, obliczona na maksymalnie pięć lat - przejście do systemu napoleońskiego lub nowocześniejszego, wdrożenie choć w części armii nowocześniejszej broni (kapiszonowce, Dreyse, Minie, artyleria rakietowa, nowocześniejsze haubice, szrapnele, może rewolwery...) - ale to musi być zrobione jak najpóźniej! Uprzednio bowiem musi dojść do takiego wyszkolenia kadr i takiej akumulacji środków, by jak najszybciej osiągnąć gotowość nie do obronienia się przed Rosją, ale do zniszczenia jej w ciągu maksymalnie pół roku - tak, żeby Rosjanie nie zdążyli się zmobilizować, a my byśmy byli w stanie dojść do Moskwy i Pitra, wywieść wszystko, a w czasie odwrotu wywieść ludzi, majątek i palić za sobą, co się da.
CODE

Jeśli Wam sie wydaje, że my mamy luksus toczenia wojen latami - to jesteście w grubym błedzie..! Na taki luksus mogą sobie pozwolić obrońcy [i]status quo[/i]. My to [i]status quo[/i], czy tego chcemy, czy nie chcemy - wywracamy do góry nogami. I musimy to zrobić tak brutalnie, jak to tylko możliwe - i tak szybko, jak to tylko możliwe. Inaczej nasi sąsiedzi zdążą sie miedzy sobą porozumieć - i żadne wynalazki nam wtedy nie pomogą...

Fajno. Ale zbyt wcześnie nie możemy tego wprowadzić - z powodów podawanych wcześniej. Stąd wykonałbym wszystko w 2, może nawet 3 skokach. W efekcie gdzieś w okolicach 1770-75 powinniśmy być zdolni do zrobienia głupiego dowcipu któremuś z sąsiadów, a może i dwu naraz - o ile przeciw Moskwie wystąpią jednocześnie Szwecja i Turcja...
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #142

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.627
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post Wczoraj, 21:11 Quote Post

Istnieje duże ryzyko, że poświecając zbyt wiele uwagi pierwszemu "etapowi przejściowemu" - utkniemy na nim już na zawsze. No bo istotnie: jak już raz wyszkolimy DOBRZE armie XVIII-wieczną - to jak chcesz sprawić, żeby owa armia rekami i nogami nie broniła sie przed jakąkolwiek innowacją..? Trepy są z natury tepe i zachowawcze...

No i dalej - nie widze jakiegoś wiarygodnie wyglądającego patentu na wyhodowanie generałów. Kurcze - Prusacy mieli patent! Jaki..?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #143

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.303
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post Wczoraj, 21:20 Quote Post

QUOTE(jkobus @ 20/01/2019, 22:11)
Istnieje duże ryzyko, że poświecając zbyt wiele uwagi pierwszemu "etapowi przejściowemu" - utkniemy na nim już na zawsze. No bo istotnie: jak już raz wyszkolimy DOBRZE armie XVIII-wieczną - to jak chcesz sprawić, żeby owa armia rekami i nogami nie broniła sie przed jakąkolwiek innowacją..? Trepy są z natury tepe i zachowawcze...
*


Oj są. Ale jakąś kuźnię kadr musisz mieć - bo jak puścisz stado lada jak wyszkolonych chłopów bez dowódców, to ci co najwyżej baby pogwałcą i okradną resztę kraju, nie pobiwszy nikogo - może poza sąsiednimi podobnymi sobie kupami. Jako bodziec można potraktować rewolucję związaną ze zmianą władzy. Ale jak to zrealizować, to się już ty martw. Bo na pewno COŚ trzeba będzie zacząć z krajem robić w ramach sejmu konwokacyjnego. Może wtedy?
CODE

No i dalej - nie widze jakiegoś wiarygodnie wyglądającego patentu na wyhodowanie generałów. Kurcze - Prusacy mieli patent! Jaki..?

Regulaminy, manewry, zabójcza dyscyplina. Po prostu armia pruska stała się trochę, jak dawniej rzymska, swego rodzaju samograjem. No i - jednak doświadczenie mieli Prusacy gdzie zdobywać, stąd tak chciałbym mieć te korpusy ekspedycyjne.
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #144

     
Szklara92
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 435
Nr użytkownika: 90.591

Zawód: Budowniczy
 
 
post Wczoraj, 21:53 Quote Post

No a jak w XIX wieku radzili sobie zachodni doradcy np modernizujac japońską armię? Może trzeba ruszyć tym śladem. Fakt mogli oni transportować broń że swojego kraju itp. Jednak może to być dobry kierunek.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #145

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.303
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post Wczoraj, 21:57 Quote Post

QUOTE(Szklara92 @ 20/01/2019, 22:53)
No a jak w XIX wieku radzili sobie zachodni doradcy np modernizujac japońską armię? Może trzeba ruszyć tym śladem. Fakt mogli oni transportować broń że swojego kraju itp. Jednak może to być dobry kierunek.
*


Tak, tylko Japończykom nie groziło wlezienie w każdej chwili 100 tysięcy Austriaków z jednej i 200 tysięcy Rosjan z drugiej strony.
A może wystarczy w ramach reform sejmu konwokacyjnego przypomnieć o konieczności mobilizacji i o skutkach tego?
Dlaczego szyk zwarty? Z kilku powodów. Po pierwsze niewyszkolonym żołnierzom okresu napoleońskiego łatwiej było go utrzymać. Napoleon ciągle potrzebował żołnierzy, dlatego nie tylko wcielał do swej armii jednostki sojuszników vide Polacy, ale też wymagał skrócenia czasu szkolenia, za które często rekrutom musiał wystarczyć czas podróży od miejsca wcielenia w szeregi armii do momentu dotarcia do jednostki macierzystej walczącej na froncie. Jak zwrócił uwagę Lanciarus, głęboki szyk kolumnowy pozwalał na łatwiejsze sformowanie czworoboku, co w epoce, kiedy kawaleria odgrywała jeszcze niezmiernie ważną rolę była nieodzowne. Jednostka piechoty, której nie udało sformować się czworoboku, skazana była przy małym doświadczeniu i odporności psychicznej na rozjechanie przez wrogą kawalerię. Jednym wówczas ratunkiem dla piechura było padnięcie na ziemię i liczenie na uniknięcie poważniejszych kontuzji. Zwarty szyk zapewniał większą odporność psychiczną. Wiadomo, w takim tłumie ludzie czują się pewniej. Poza tym utrzymanie zwartego szyku i tak zwane szlusowanie, czyli zwieranie szeregów w celu wypełnienia luk powstałych w wyniku start, pozwalało na dojście do linii nieprzyjaciela w postaci nieprzerwanej linii bagnetów. Zwarte szyki znane były od starożytności i zapewniały utrzymanie dyscypliny w oddziale, szczególnie poddanym ostremu ostrzałowi i sprawiały, że żołnierz był osłaniany przez swoich sąsiadów. Nie mniej ważne z punktu widzenia psychologii było to, że żołnierz widzący z bliska śmierć sąsiada w szyku wyzwalał w sobie szał bojowy, chęć pomszczenia kolegi z oddziału. Aby zachować szyk zwarty, żołnierze w czasach napoleońskich poruszali się na polu bitwy z szybkością 76 kroków na minutę, co pozwalało przebyć w tym czasie około 50 metrów, przy kroku długości 65 cm.

I drugi pomysł, z tego samego postu:
W ataku armia francuska, stosowała trzy podstawowe szyki. Liniowy, zwany en bataille, o głębokości trzech szeregów. W takim wypadku kompanie batalionu stały jedna obok drugiej tworząc rozciagniety front i dysponując większą siłą ognia. Atak kolumnami odbywał się w postaci ataku plutonami bądź dywizjonami. W pierwszym, kompanie ustawione były jedna za drugą. W pierwszej kolejności szła kompania o największym morale, duchu walki. Stanowiła ona osłonę dla pozostałych kompanii, skupiając na sobie ogień przeciwników, ale jednocześnie przez swój hart ducha nieustannie prąc do przodu, pociągała za sobą pozostałe kompanie. Z reguły była to druga z wyborowych kompanii batalionu, czyli obok woltyżerów, grenadierska. Do tej kompanii dobierani byli specjalni ludzie, o wyższym wzroście, co w połączeniu z wysokim nakryciem głowy w postaci bermycy, sprawiało, że ludzie ci wyglądali na olbrzymów. Kompania grenadierska mogła iść także z tyłu batalionu, niejako popychając zwykłe kompanie fizylierskie. Atak dywizjonami polegał na ustawieniu rozwiniętych obok siebie kompanii grenadierskiej i woltyżerów. Za nimi ustawiały się kompanie fizylierskie. Na logikę widać, że taka kolumna atakowa była dwa razy szersza od natarcia kolumną plutonową, czyli przy pełnym stanie kompanii szerokość frontu oddziału wynosiła 80 metrów.
A gdyby tak w ramach mobilizacji... rozwijać kompanie do batalionów? To znaczy - rolę napoleońskiej kompanii grenadierów w nowym batalionie (liczącym 4-6 kompanii?) pełniłaby kompania zawodowa (albo jej większość - część żołnierzy byłaby oddawana do pozostałych kompanii na podoficerów), pozostałe wywodziłyby się z milicji. W ten sposób w armii polowej można by uzyskać błyskawicznie 4-6-krotny wzrost liczebności piechoty. Za mało nadal (z około maksymalnie - jak sądzę - 35 na 210 tysięcy), ale oprócz tego byłyby jakieś niemal czysto milicyjno-rezerwowe, stanowiące odwody (np. czwarte bataliony pułków, czwarte pułki dywizji itd.).



BTW co z noszeniem może nie buławy hetmańskiej, ale powiedzmy pagonów pułkownika w plecaku?

...a poza tym uważam, że husaria powinna zostać zachowana (jako krzyżówka kirasjerów i ułanów - co najmniej w kirysach i z lancami). I że nasza armia, gdy już zostanie ujawniona, powinna się odróżniać barwą od sąsiadów. Mundury mogłyby nawiązywać do kontuszy dajmy na to, niektórych formacji zaś (lekkiej piechoty?) do ubioru chłopskiego. Tak, żeby nie dało się pomylić WP z żadną inną armią.

Ten post był edytowany przez Tromp: Dzisiaj, 00:37
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #146

10 Strony « < 8 9 10 
2 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
1 Zarejestrowanych: Tromp


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej