Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kombatanctwo -przekleństwo Historii Polski, Kiedy to się zaczęło?
     
Roch
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 611
Nr użytkownika: 35.400

Stanislaw Majewski
Stopień akademicki: magister
Zawód: politolog
 
 
post 13/03/2008, 23:28 Quote Post

W dziesięciolecie "Bitwy Warszawskiej" z 1920r., w czasie defilady na Polach Mokotowskich, Józef Piłsudski z ironią skomentował z trybuny: "ej, chłopcy, żebym ja miał was w 20-tym roku tylu, co teraz". Powodem był fakt, że podobno ok. 3/4 defilujących "kombatantów" wcale w tej bitwie nie uczestniczyło...
Potem były czasy II wojny światowej. I znowu setki tysięcy ludzi, zarówno w PRL, jak i za granicą uzyskały status "kombatanta".
Obecnie o status "kombatanta" mogą się ubiegać osoby "walczące" o wolność Polski aż do 1989r..
Więc nie martwy się, organizacja "ZBOWID" powołana dla uczczenia ludzi walczących z Niemcami w czasie II wojny światowej, nie umrze wraz z nimi...
Jest jednak jeden „problem moralno-etyczno-finansowy”...
Bycie kombatantem wiąże się z nieraz wysoką „rentą” płacona z budżetu państwa.
A kasa już nie ma ŻADNEGO związku z patriotyzmem (chyba, że ktoś został fizycznie inwalidą w czasie wykonywania zadania bojowego).
Jak myślicie: za „spanie na styropianie” (a robiło to kilka milionów ludzi, w tym mój tata) należy im dać renty?
Czy raczej, jak to jest praktykowane w innych krajach, ich przywódcom parę medali...
I pytanie do forumowiczów: gdzie jest granica pomiędzy PATRIOTYZMEM, a cynicznym wykorzystywaniem swoich działań w celu wzbogacenia się?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
pulemietczik
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.814
Nr użytkownika: 39.443

Stopień akademicki: dr
Zawód: wpisuje PESEL-e
 
 
post 13/03/2008, 23:50 Quote Post

Za uczestnictwo w czymś? Na jakiej podstawie? Sam bywałem zatrzymywany i korona z głowy mi nie spadła.

Renty powinny dostać osoby z doznanym w czasie wojny uszczerbkiem na zdrowiu i tyle.

Emerytury - wojskowi jak w każdym normalnym zawodzie (są tam jakieś przeliczniki za lata wojny i pokoju)


Inne przywileje są niemoralne. Jeżeli ziązki kombatantow chcą jakieś - mogą wypłacać je swoim członkom

Z tego co wiem największym problem są darmowe leki - kiedyś 10-20% budżetu lekowego szło na kombatantów. Teraz trocchę mniej - ale np dalej przywileje lekowe mają żony kombatantów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.483
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 14/03/2008, 13:13 Quote Post

Popatrz sobie na plany stworzenia Korpusu Weteranów pezrz obecnego prezydenta. Niby chiodzi o uczczenie tych, którzy walczyli z bronia w ręku, ale nie ma okreslenia, do jakiej daty.
Czyli facet rzucający kamieniami w 1980 też może zostać kombatantem
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
lekarz
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 440
Nr użytkownika: 8.240

Zawód: prawnik
 
 
post 14/03/2008, 14:40 Quote Post

a to już dość daleko idąca nadinterpretacja. nie jestem oczywiście zwolennikiem zrównywania KOR-u, Solidarności, komandosów etc. z np. powstańcami warszawskimi ale nie widzę problemu w uhonorowaniu w pamięci zbiorowej ludzi, którzy jednak sporo ryzykowali, narażając się PRL-owskiej władzy.

rzadziej oczywiście życie (ale w końcu parę osób też zginęło) ale, powiedzmy sobie, wspomnienia Kuronia, członków Komitetu Prymasowskiego, etc. też dają do myślenia. SB się raczej nie przejmowało, czy wskutek obicia ktoś będzie trwale uszkodzony czy też tylko posiniaczony.

to też swego rodzaju weteraństwo, być może inne, ale odwagi nie można odmówić.

przekleństwem jest coś innego - gdy ludzie, których zasług nikt nie może negować, wysnuwają z tego wniosek o jakimś monopolu na rację czy szczególnej legitymacji do sprawowania władzy. to się zwykle potem marnie kończy sad.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Necrotrup
 

oszołom przemawiający językiem nienawiści ;)
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.743
Nr użytkownika: 1.208

 
 
post 14/03/2008, 14:56 Quote Post

QUOTE
Bycie kombatantem wiąże się z nieraz wysoką „rentą” płacona z budżetu państwa.

Serio? Ile?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
pulemietczik
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.814
Nr użytkownika: 39.443

Stopień akademicki: dr
Zawód: wpisuje PESEL-e
 
 
post 14/03/2008, 15:55 Quote Post

QUOTE
nie widzę problemu w uhonorowaniu w pamięci zbiorowej ludzi, którzy jednak sporo ryzykowali, narażając się PRL-owskiej władzy.


Uhonorowanie - tak - ale to coś innego niż przywileje. Za rzucanie kamieniami albo zatrzymania 48 - jakiś brązowy medal na starość i tyle. Weźmy pod uwagę, że tzw. "szary" opozycjonista wcale nie jest rządny zaszczytów i nie pełni żadnych funkcji publicznych.

Natomiast- za uszczerbek na zdrowiu są renty na ogólnie przyjętych zasadach, nie ma tu miejsca na jakieś szczególne przywileje.

Zgadzam się z Necrotrupem, że duże renty to mit.
Per analogiam z emeryturami UB-ków uznaje się, ze Solidarnościowcy też coś takiego dostaną, a przecież nie dostaną, bo nie pracowali w UB. Chyba, że rehabilitujemy TW i ci dostaną emerytury za donoszenie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Roch
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 611
Nr użytkownika: 35.400

Stanislaw Majewski
Stopień akademicki: magister
Zawód: politolog
 
 
post 16/03/2008, 1:31 Quote Post

QUOTE
przekleństwem jest coś innego - gdy ludzie, których zasług nikt nie może negować, wysnuwają z tego wniosek o jakimś monopolu na rację czy szczególnej legitymacji do sprawowania władzy. to się zwykle potem marnie kończy

Cieszę się, że ktoś zauważył być może GŁÓWNY element mojego tematu. "Przekleństwo kombatanctwa" w Polsce od ok. XVII. Polega głównie na tym, że panuje POWSZECHNY POGLĄD: zasłużył się jako opozycjonista, to NALEŻY mu się COŚ. I mieliśmy po 1989r. żałosnych w praktyce posłów, senatorów, ministrów, a nawet prezydenta...
I faktycznie: najczęściej WSPANIAŁY opozycjonista (bo łatwo było krytykować władzę) okazywał się MARNYM politykiem, gdy już tą władzę przejął.
I to nie tylko w Polsce. W Australii w latach 70-tych dwie kadencje rządów "związkowców" rozłożyły ten kraj "na łopatki", w Argentynie rządy prezydenta Aliende miały dla społeczeństwa jeszcze gorszy finał..
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Bartłomiej Rychlewski
 

naczelny opluwacz , wróg ludzkości postępowej
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.116
Nr użytkownika: 7.736

Stopień akademicki: mgr nauk tajemnych
Zawód: prawnik oprawca
 
 
post 16/03/2008, 9:47 Quote Post

Zabiorę głos w dyskusji, choć zastrzegam, że nie mam pomysłu na rozwiązanie problemu tak, aby było sprawiedliwie i żeby wszyscy byli zadowoleni (to już zwłaszcza).

Uważam, że każde cywilizowane państwo i naród każdy powinny obejmować szczególną opieką tych, którzy walczyli o jego niezawisły byt. Problem w tym , że nie ma i nie będzie jeszcze długo zgody, co to tego co uznać należy za walkę i jej cel. Inaczej będę widział to ja, inaczej koledzy magister czy 1234.

Drugie istotne zagadnienie to skład osobowy korpusu kombatantów - to też sprawa nierozwiązywalna. Oprócz całkiem sporej grupy zwykłych oszustów ( sam natknąłem się na kilkunastu + znany chyba problem ,,cudownego rozmnożenia" legionistów w dwudziestoleciu międzywojennym) jest równie spora grupa tych, co do których nie wiedziałbym jak począć
( Akowcy, którzy po wejściu Sowietów przeszli na ich listę płac, część partyzantów AL).

Wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, rodzą się niezdrowe emocje zazdrość i zwykła chyba podłość. Rozmawiałem kiedyś z jednym człowiekiem, który wyraził się o swoim sąsiedzie, że pobiera ,,bandycka rentę a przecież we wojsku ani nawet w bandach nie był" - problem w tym , że chodziło o współpracownika grupy zbrojnego podziemia antykomunistycznego, któremu bezpieka spaliła dom, obrabowała go i zamknęła na śledztwo podczas którego wybiła mu zęby polamała palce i żebra i odbiła pięty a potem w imieniu Rzeczypospolitej Wojskowy Sąd Rejonowy skazał go na 5 lat więzienia i ograbił do cna.Człowiek ten w 1992 r. uzyskał odszkodowanie i nabył prawa kombatanckie, w związku z czym został przez część społeczeństwa znienawidzony a przez innych uznany za ,,cwaniaka", który załapał się na forsę bo się czasy zmieniły ( tu przypomina mi się jeden z forumowiczów, który z uporem maniaka pisze o ,,nowej polityce historycznej uprawianej przez IPN - ale to chyba off topic)

Nie wiem także, co począć z takimi Michnikiem, czy Kuroniem - ja uważam, że walczyli oni raczej o swoje partykularne inteeresy partyjniackie , a nie o niepodległość, ale zasługi w walce z komunizmem w Polsce niewątpliwie mają.

Wiem jedno, że nie może być tak, by obrońcy Rzeczypospolitej żyli w biedzie, bo to Ją przede wszystkim hańbi.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
pulemietczik
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.814
Nr użytkownika: 39.443

Stopień akademicki: dr
Zawód: wpisuje PESEL-e
 
 
post 16/03/2008, 13:31 Quote Post

No właśnie - w dyskusji o kombatanctwie są cztery problemy:
1/przywileje i pretensje do udziału we władzy kombatantów (każdej maści)
2/wysokie emerytury byłych pracowników "organów"
3/pomoc osobom, które doznały uszczerbek na zdrowiu, mieniu itd
4/nierozliczenie z przeszłością. Jak pisał kol Chomik w poście o gułagach - byli esesmani jeżeli nawet uniknęli kary starają się siedzieć cicho, natomiast pracownicy "organów" nie mają "obciachu" w agresywnym krytykowaniu każego, kto śmie im coś zarzucić.

Najczęsciej myli się problem 1 i 2 z 3 - tzn jeżeli opozycjonista, któremu spalono mieszkanie i obito nery stra się o rentę i odszkodowanie - uważa się, że chce emerytury jak bezpieka i udziału we władzy. Wiele środków masowego przekazu w taki sposób tworzy reportarze, zaciemniając istote sprawy.

Jak rozwiązać sprawę? Udział we władzy - całkowicie zgadzam się z kol Rochem i Bartłomiejem, że opozycjoniści typu bojownika i zadymiarza raczej źle sprawdzaja się u władzy. Pisze o tym sporo Ziemkiewicz - powtórze tylko "Ktoś kto nauczył się nie ustępować nawet przed więzieniem nie ustapi przed żadnymi argumentami" Nie jest to oczywiście reguła, nie znaczy, że udział w opozycji deprecjonuje, ale nie powinien być jedynym argumentem. Widział ktoś z jakiego innego powodu Zbigniew Bujak został prezesem Głównego Urzędu Ceł?

Natomiast co do problemu trzeciego - pomocy prześladowanym - da się to chyba zrobić w ramach istniejącego prawa cywilnego. Szkoda, że organizacje grupujące byłych opozycjonistów (Stowaryszenie Wolnego Słowa?) nie powołały żadnej instytucji, która prowadziłaby takie sprawy. Wsród byłych opozycjonistów jest trochę milionerów, możliwa byłaby jakaś moralna presja na darowiznę celem prowadzenia opieki prawnej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Roch
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 611
Nr użytkownika: 35.400

Stanislaw Majewski
Stopień akademicki: magister
Zawód: politolog
 
 
post 18/03/2008, 4:41 Quote Post

QUOTE
No właśnie - w dyskusji o kombatanctwie są cztery problemy:
1/przywileje i pretensje do udziału we władzy kombatantów (każdej maści)

Jedynym PRZYWILEJEM kazdego kombatanta ZA SŁUŻBĘ ojczyźnie powinno byc prawo do defilady w rocznice świąt narodowych.

QUOTE
2/wysokie emerytury byłych pracowników "organów"

Tu "zawalili sprawę" sami solidarnościowcy przejmujący władzę: albo należało JEDNOZNACZNIE uznać byłych pracowników UB i SB za przestępców (I POWOŁAĆ W 100% z NOWYCH ludzi NOWY KONTRWYWIAD, bo kazdy kraj musi takowy posiadać),
albo...uznać ich za normalnych pracowników państwowych (ZAWODOWCÓW), SPALIĆ WSZYSTKIE TECZKI, i sądzić TYLKO tych, którzy byli "nadgorliwi" w czasie służby (z powództwa cywilnego ofiar i ich rodzin).

QUOTE
3/pomoc osobom, które doznały uszczerbek na zdrowiu, mieniu itd

Ta sprawa nie podlega dyskusji!

QUOTE
4/nierozliczenie z przeszłością. Jak pisał kol Chomik w poście o gułagach - byli esesmani jeżeli nawet uniknęli kary starają się siedzieć cicho, natomiast pracownicy "organów" nie mają "obciachu" w agresywnym krytykowaniu każego, kto śmie im coś zarzucić.

Nie istniało by coś takiego, gdyby politycy po 1989r. zdecydowanie coś z tym zrobili (jak w innych byłych krajach socjalistycznych). A tak ciągle mamy typowe "polskie piekło": oskarżenia, procesy, grzebanie w teczkach (ulubione zajęcie polityków)...
I, CO NAJGORSZE, nadal końca tego nie widać!!!
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
klemenko
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 28
Nr użytkownika: 34.675

Krzysztof
Stopień akademicki: magister
Zawód: urzêdnik pañstwowy
 
 
post 18/03/2008, 10:25 Quote Post

Naszym przekleństwem jest również używanie słowa kombatant, oznaczającego zupełnie co innego. Kombatant to ten, kto aktualnie bierze udział w walce, a nie 60 lat temu. Dlatego też prawidłowo to planowane dziwne ciało przy prezydencie ma się nazywać korpusem weteranów (a nie kombatantów!) i jest to chyba jedyny plus tego pomysłu. Powstańców z 1863 r. określano mianem weteranów, a nie kombatantów. Na świecie też mówi się o weteranach albo co najwyżej o BYŁYCH kombatantach.
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
widzącyzlublina
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 200
Nr użytkownika: 14.127

Andrzej Tym
Stopień akademicki: mgr
Zawód: emeryt
 
 
post 16/10/2008, 21:36 Quote Post

"Kombatanctwo" jako "przekleństwo historii Polski" nieco rożni sie od podobnych problemow historii innych państw i narodow. Np jest cały naród kombatantow holocaustu a w Bułgarii ustawowy przywilej pierwszeństwa dzieci kombatantow doprowadzil do tego, że wogóle zabrakło miejsc na studiach wyższych dla innych kandydatów.
W Polsce inne wplywy na "historie" mieli "kombatanci" NSZ, AK, SB, Zwiazku Patiotów Polskich w ZSRR, Solidarności,środowiska doradcow Solidarności, rożnych formacji WP itd.
W tych grupach najczęściej najsilniejsze byly wplywy kombatantow w różny sposób najbardziej fałszywych np. Sekretarzem Generalnym Rady Glownej ZBOWiD (niemal pierwszym ministrem ds kombatantów) byl fałszywy "komendant czerwonych gdyńskich kosynierow" Kazimierz Rusinek, jedyny pozostawiony przy życiu czlonek więźniarskiej konspiracji w Stuthofie (jak Cyrankiewicz z organizacji Witolda Pileckiego w Oświęcimiu).
Szczyty nonsensu osiągnięte zostaly w czasie załatwiania "kombatanctwa" tych skazanych w PRL na kary śmierci, na których egzekucje nie zostaly wykonane. Gdy Wałęsa (obecnie najwspanialszy kombatant) został prezydentem obiecał im uroczyste zbiorowe odznaczenie orderami Virtuti Militari w Sali Kongrespwej PKiN w dniu 3 Maja. Wkrótce otrzymali informacje, że każdy ma napisać wniosek o takie odznaczenie lecz nie może go uzasadniać otrzymaniem wyroku śmierci ani uzasadnieniem tego wyroku lecz tylko "dzialalnością kombatancką". Większość dopiero opuścila więzienia i nie zdążyli jeszcze wstąpić do związkow kombatanckich (bardzo licznych i formalnie jakby pasożytniczo niekonkurencyjnych) ani założyć swojego. Jednak niektórzy ze skazanych np Chrzanowski lub Siła Nowicki byli już od dawna osobistościami wpływowymi. Minister Obrony Narodowej Onyszkiewicz oddelegował kilkunastu pułkowników do rozpatrywania ich wnioskow (ze względu na ustawowe prawo przyznawania tego orderu).
Po kikudziewsieciu latach zabielania historii glod informacji z archiwow sadów i UB (szybko zamyjanych pod patronatem Michnika i Kieresa) byl tak wielki a możliwości zostania kombatantem na podstawie dwu poświadczen tez duże, że nawet udostępnianie informacji z archiwow Kieresa mialo posmak kombatanctwa i np Zofia Leszczyńska jako niemal monopolistka na publikowanie i interpretowanie informacji o więźniach Zamku Lubelskiego z lat 44-56 mimo, że nie należala do AK jest już prezesem Związku Żolnierzy AK (nie "światowego" lecz raczej kanapowego) w stopniu porucznika AK. Zarówno "dzialacze kombatanccy" (już w wysokich stopniach) i etatowi historycy naukowej lub biurokratycznej historii raczej nie są sklonni widzieć w tym coś gorszego niż w ujawnieniu tego faktu. A mlodzi nawet palikotowcy gotowi nadstawić piersi na medale i tytuły rozdawane hojnie za opiekę lub "projekty" z zakresu "ochrony pamieci walk i męczeństwa" (zarowno "komitet ochrony pamięci walk i męczeństwa przy wojewodzie jak IPN lub Min Kultury i Dziedzictwa) np "projekt pomniki w internecie" na stronie Lubelskiego Towarzystwa Genealogicznego entuzjastycznie chcą naśladować Zofię Leszczyńską . ktora otrzymala od tych instytucji masę medali, tytulów i odznaczeń chociaż mogily więźniów Zamku ekshumowano bezimiennie w latach 70 tych w celu ich sprzedaży na nowe pogrzeby . Właśnie za braki takich "pomników"najlatwiej dostać medale.
"Kombatanctwa" w Polsce maja więc funkcje zbliżone do korporacji w rodzaju medycznej, prawniczej lub religijnych i cieszą się dużą niezależnością od prokuratury lub ZUS, ktory potrafi wysłać ze skierowaniem na prześwietlenie ręki klijenta, który jest oczywiście bezręki.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Gronostaj
 

Dławiciel Brabancki
*********
Grupa: Banita
Postów: 5.155
Nr użytkownika: 31.572

Zawód: BANITA
 
 
post 17/10/2008, 20:17 Quote Post

QUOTE(Roch @ 14/03/2008, 0:28)
Powodem był fakt, że podobno ok. 3/4 defilujących "kombatantów" wcale w tej bitwie nie uczestniczyło...
*


Mogli walczyć w innych miejscach, pod Lwowem, czy Komarowem, czy w innych miejscach.
QUOTE(Roch @ 14/03/2008, 0:28)
I pytanie do forumowiczów: gdzie jest granica pomiędzy PATRIOTYZMEM, a cynicznym wykorzystywaniem swoich działań w celu wzbogacenia się?
*


Mojego Ojca komunistyczni okupanci, (którym teraz lepiej się powodzi niż Jemu) za to, że walczył o wolną Polskę wtrącili na prawie dwa lata do więzienia i żadnego statusu "kombatanta" do dziś nie posiada, wiec sądzę, że chyba troszeczkę przesadzasz.

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2021 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej