Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Dzień z życia w 1976 roku,
     
Marek Zak
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.880
Nr użytkownika: 72.286

Marek Zak
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Korpomiś & Pisarz
 
 
post 7/05/2012, 7:53 Quote Post


QUOTE
/saywiechu]
Miałem kumpli, którzy posiadali imponujące zestawy kolejek PIKO, bo na nie ich rodziców było stać, choć byli robotnikami.
/


Kolega poruszył ważną sprawę. Gdy przyszedłem do pracy w fabryce, zarabiałem jako inżynier 3.100 + 300 (dodatek za kierowanie). Mój brygadzista zarabiał ponad 6.000 i często częstował mnie papierosem, mówiąc kpiąco, że pewnie mnie nie stać.
W fabrycznym sklepie królował salceson i głowizna. Ekspedientka zachęcała, twierdząc, że jak zjem , będę mądrzejszy. Alkoholu się nie kupowało, bo piło się darmowy spirytus zakładowy. Po prostu raj.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
szuba44
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 290
Nr użytkownika: 48.921

andrzej szuba
Stopień akademicki: magister
Zawód: inzynier
 
 
post 14/07/2012, 21:30 Quote Post

W 1976 roku miałem praktykę letnia jako student Politechniki Krakowskiej W Autosanie w Sanoku. Do Sanoka jechaliśmy pociągiem, który ciągnęła lokomotywa parowa. Przed Sanokiem pociąg stanął a maszynista z pomocnikiem zaczęli oliwić smarownica prowadnice. Później umyli ręce i zjedli po kawałku kiełbasy. Nie przeszkadzało im to ze cały skład pociągu gapił się na nich. W zakładzie zameldowaliśmy sie u prowadzącego praktyki i dostaliśmy zakwaterowanie w domu nad Sanem. Ponieważ była piękna pogoda kapaliśmy sie w rzece i wylegiwaliśmy się na brzegu. Od poznanych nad rzeka dziewczyn dowiedzieliśmy się ze w zakładzie pojawili sie praktykanci ( czyli my ) ale słuch po nich zaginał. Postanowiliśmy wiec następnego dnia pojawić się zakładzie.
Tam dowiedzieliśmy sie o wypadkach w Radomiu i tzw." warchołach radomskich" którzy rabowali sklepy podczas zamieszek. W samym zakładzie ze zdziwieniem zauważyłem na montażu, ze komplet resorów tylnych do Autosana byl importowany z Hiszpanii. Jak widać w PRL-u nigdy nie udało sie całkowicie odgrodzić od świata. Ogólnie Sanok pod względem komunikacyjnym i nie tylko lepiej funkcjonował niż Kraków. Bylo to regułą w PRL-u ze mniejsze miasta sobie lepiej radziły niz te wielkie. Nie było dzisiejszych problemów z bezrobociem w takich miastach. Wynikało to tez z tego ze trwała zimna wojna i było ogromne zapotrzebowanie na sile robocza.
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
Salceson
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 73
Nr użytkownika: 83.608

Rafa³ Salceseñski
 
 
post 5/12/2013, 17:27 Quote Post

QUOTE(szuba44 @ 14/07/2012, 21:30)
Ogólnie Sanok pod względem komunikacyjnym i nie tylko lepiej funkcjonował niż Kraków. Bylo to regułą w PRL-u ze mniejsze miasta sobie lepiej radziły niz te wielkie. Nie było dzisiejszych problemów z bezrobociem w takich miastach. Wynikało to tez z tego ze trwała zimna wojna i  było ogromne  zapotrzebowanie na sile robocza.
*



Ja mam inne odczucia, ale z lat 80tych. Mój wuj był lekarzem w Kutnie i czasem zdarzało nam się wpadać do wujostwa ze stolicy. W Centrum były odrapane kamienice, szare, sypiące się, często bez kanalizacji. Na obrzeżach miasta zaś blokowiska. Może takie same jak w Warszawie, ale standard mieszkań to były to totalne kiszki. Zaopatrzenie w sklepach to była totalna masakra. Dosłownie nawet octu ani makaron. Było trochę kaszy i rzucali czasem nisko gatunkowe mięso albo podroby. Ciocia po wołowinę na tatara wyprawiała się do pobliskich chłopów. W Kutnie rzeczywistość PRLu o wiele straszniej kuła niż w stolicy
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

3 Strony < 1 2 3 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej