Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Zagadka śmierci gen. Pattona, Kto za tym stał i czy w ogóle ktoś stał?
 
Czy Patton zginął w wypadku czy w wyniku intrygi mającej na celu usunięcie jego jako niewygodnego mocno rozgadanego generała?
a) wypadek [ 52 ]  [31.90%]
b) zabójstwo na zlecenie [ 106 ]  [65.03%]
c) inne [ 5 ]  [3.07%]
Suma głosów: 163
Goście nie mogą głosować 
     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 17.161
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 11/07/2012, 9:19 Quote Post

QUOTE
Dlatego wiec, skoro w żaden sposób, nie szło Pattona uspokoić bo był bezkompromisowy, i nawet tacy mistrzowie świata jak Amerykanie tego kozaka nie byli w stanie zneutralizować, to niestety musiano go uspokoić go na zawsze i prawdopodobnie stąd ta cała szopka z tym wypadkiem itd....
Smutne to ale taka jest niestety polityka, albo trzyma się z mafią mająca władzę i kłamie jak każdą, albo stawia się wszystkim gorzką prawdą i dostaje czapę ale w najlepszym razie pudło czy zesłanie. Pattona nie bardzo można było zamknąć albo zesłać to musiano się go pozbyć...

A możesz to w jakikolwiek sposób udowodnić? Przedstawić jak np. próbowano go "uspokoić" i poniesiono w tym względzie porażkę? Ponieważ mnie wypowiedź El Muerte w tym temacie przekonuje - podał konkretny przykład a nie tylko własne przemyślenia.

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
Halsey42
 

Dauntless Wildcat Avenger
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.912
Nr użytkownika: 63.420

Tomasz Borówka
 
 
post 11/07/2012, 10:49 Quote Post

A kto miałby rozkazać zabicie Pattona? Ten sam Truman, który groźniejszego przecież dlań MacArthura odesłał tylko na zieloną trawkę?
 
User is offline  PMMini Profile Post #32

     
Karghul
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.595
Nr użytkownika: 72.667

 
 
post 11/07/2012, 11:41 Quote Post

QUOTE(Halsey42 @ 11/07/2012, 9:49)
A kto miałby rozkazać zabicie Pattona?

"Uny"
Jesli zapytacie mnie kto to te "uny" to moge Wam odpowiedziec tylko, ze "pany hrozne i bitne" nic wiecej ...

Żarty na bok, jak powiedział król Dezmod, gdy wśród uczty goście nagle zaczęli sinieć i umierać.
QUOTE(Halsey42 @ 11/07/2012, 9:49)
Ten sam Truman, który groźniejszego przecież dlań MacArthura odesłał tylko na zieloną trawkę?

Jesli chodzi o Trumana i jego postawe wobec Sowietow to wystarczy zajrzec do wiki i odnalezc kilka perelek:
QUOTE
If we see that Germany is winning we ought to help Russia and if Russia is winning we ought to help Germany, and that way let them kill as many as possible, although I don't want to see Hitler victorious under any circumstances.

QUOTE
The Russians are liars – you can't trust them. At Potsdam they agreed to everything and broke their word. It's too bad the second world power is like this, but that's the way it is, and we must keep our strength.

I najwazniejsze:
QUOTE
the policy of the United States to support free people who are resisting attempted subjugation by armed minorities or by outside pressures


Gdyby ta wiedze rozszerzyc o kilka ksiazek to postawa Trumana wobec Sowietow nie odbiegala za bardzo od tej Pattona, choc miala "polityczne oblicze" (no moze poza tym cytatem z 24 czerwca 1941r. wink.gif )
 
User is online!  PMMini Profile Post #33

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.474
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 11/07/2012, 13:21 Quote Post

Lata temu czytałem autobiograficzne książki całej trójki generałów (Eisenhowera, Bradleya i Pattona). O ile szczegóły musiałbym sobie przypomnieć poprzez ponowną lekturę, o tyle pamiętam dokładnie, że z lektury książki Pattona przebija duży szacunek wobec Bradleya i, nie tyle strach, co bardzo jasna świadomość, że wkurzanie tego dowódcy zdecydowanie nie leży w jego interesie. To samo wobec Eisenhowera. Żeby była jasność: nie poczytuje tego Pattonowi za żadne "tchórzostwo", tylko za zdrowy rozsądek.

Z kolei z książek Ike'a i Bradleya nie można powiedzieć, że bije jakikolwiek strach przed Pattonem. U Bradleya wyczuwa się często pewne zniecierpliwienie podszyte sympatią wobec kolegi, a u Ike'a w ogóle traktowanie Pattona, jako jednego z obowiązków i tyle.
Zresztą u obu generałów pod warstwą dobroduszności leżały pokłady żelaznej woli i niebezpiecznie było ich wkurzać...
Wygląda na to, że Patton zdecydownie o tym wiedział, co świadczy, że nie był głupi.

Ten post był edytowany przez emigrant: 11/07/2012, 13:22
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
mate21
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 830
Nr użytkownika: 17.255

Zawód: poszukiwacz prawdy
 
 
post 25/04/2013, 22:32 Quote Post

We wspomnieniach Pattona jest jedno dosyć zagadkowe wydarzenie,podróż z 20 kwietnia do sztabu 3 korpusu w Reidfeldzie, podczas której samolot Pattona został ostrzelany. Patton, stwierdził: "Przed samym przybyciem tam zauważyłem kilka pocisków z prawej strony naszego samolotu, który w tym samym momencie nurkiem zaczął schodzić ku ziemi i omal nie zderzył się z samolotem wyglądającym na Spitfire'a. Samolot ten powtórzył swój manewr, znów zaczął strzelać i znów chybił. Nie uległo już wątpliwości, że zostaliśmy zaatakowani, a ponieważ nie można było zrobić nic innego, próbowałem sfotografować napastnika, byłem jednak do tego stopnia zdenerwowany,iż zapomniałem zdjąć z obiektywu pokrywkę i nic nie wyszło. Przy trzecim ataku napastnik zeszedł tak szybko, a my znajdowaliśmy się tak blisko ziemi, że nie był w stanie wyjść z lotu nurkowego i ku naszemu zadowoleniu roztrzaskał się. W czasie gdy Codman i ja lecieliśmy lotem koszącym, usiłując uciec przed tym wojowniczym dżentelmenem, cztery inne samoloty krążyły nad nami, ale nas nie atakowały".

Opisana sytuacja nie wygląda na nieporozumienie i wydaje się dosyć dziwna.
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
mate21
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 830
Nr użytkownika: 17.255

Zawód: poszukiwacz prawdy
 
 
post 21/06/2015, 14:15 Quote Post

Wspomniane w powyższym poście wydarzenie zostało trochę rozwinięte w książce "Zabić Pattona". Wyczytać tam można:
"Patton ma na głowie nie tylko radzieckie zagrożenie. Brał udział w wielu wypadkach, w których omal nie zginął. Pierwsza była próba zestrzelenia jego samolotu przez myśliwiec Supermarine Spitfire kila tygodni wcześniej. Wiele takich samolotów Brytyjczycy pożyczyli Polskim Siłom Powietrznym, początkowo Amerykanie uważali więc, że polski polski pilot zaatakował L-5 Pattona. Okazało się, jednak, że jedyne stacjonujące podówczas w Niemczech polskie skrzydło wyposażone w spitfire'a znajdowało się dalego na północy. Zasięg bojowy spitfire'a wynosi 635 km, niemożliwe jest więc, aby polskie myśliwce wykonały lot tam i z powrotem z bazy Nordhorn do oddalonego o niemal o pół tysiąca kilometrów na południe miejsca, w którym zaatakowano Pattona. w dniu zamachu nie odnotowano również utraty żadnego polskiego samolotu ani nie zginął polski pilot- mimo, że inkryminowany myśliwiec nosił polskie oznakowanie. Winowajcą mógł być jednakże pilot radziecki. Churchill był na tyle miły, że przekazał lotnictwu Stalina tysiąc spitfire'ów typu IX przeznaczonych do walki z Niemcami".

Następnie autor opisuje wypadek drogowy, w którym niemiecki wóz zaprzęgnięty w woły wbił się w samochodów Pattona.
Jeżeli chodzi o wrogów Pattona, którzy mieli by go usunąć wskazano, że agenci wywiadu wojskowego ostrzegali Pattona przed niebezpieczeństwem. Uważali, że po piętach depcze Pattonowi Ludowy Komisariat Bezpieczeństwa Państwowego. O grożącym Pattonowi niebezpieczeństwie wiedział William Donnovan, ale jako wróg Pattona zlekceważył informacje, które otrzymał od Stephena Skubika, agenta specjalnego w Korpusie Kontrwywiadu Armii Stanów Zjednoczonych. Skubik miał spotkać się z Banderą, który przekazał informację, że NKGN otrzymało od Stalina rozkaz zamordowania generała Pattona. To co sugerował Bandera, potwierdzają także w rozmowach z Skubikiem, prof. Roman Smal-Stocki oraz generał Pawło Szandruk.
Powodem, którym kierował się Stalin miał być atak Pattona na Czechy.

Ten post był edytowany przez mate21: 21/06/2015, 19:20
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
Botras
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.336
Nr użytkownika: 19.101

 
 
post 21/06/2015, 15:01 Quote Post

Tylko one były jeszcze dalej niż polskie Spitfire.
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
Andrea$
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.966
Nr użytkownika: 45.545

Zawód: student
 
 
post 25/06/2015, 15:07 Quote Post

QUOTE
"Patton ma na głowie nie tylko radzieckie zagrożenie. Brał udział w wielu wypadkach, w których omal nie zginął. Pierwsza była próba zestrzelenia jego samolotu przez myśliwiec Supermarine Spitfire kila tygodni wcześniej. Wiele takich samolotów Brytyjczycy pożyczyli Polskim Siłom Powietrznym, początkowo Amerykanie uważali więc, że polski polski pilot zaatakował L-5 Pattona. Okazało się, jednak, że jedyne stacjonujące podówczas w Niemczech polskie skrzydło wyposażone w spitfire'a znajdowało się dalego na północy. Zasięg bojowy spitfire'a wynosi 635 km, niemożliwe jest więc, aby polskie myśliwce wykonały lot tam i z powrotem z bazy Nordhorn do oddalonego o niemal o pół tysiąca kilometrów na południe miejsca, w którym zaatakowano Pattona. w dniu zamachu nie odnotowano również utraty żadnego polskiego samolotu ani nie zginął polski pilot- mimo, że inkryminowany myśliwiec nosił polskie oznakowanie. Winowajcą mógł być jednakże pilot radziecki. Churchill był na tyle miły, że przekazał lotnictwu Stalina tysiąc spitfire'ów typu IX przeznaczonych do walki z Niemcami".


Wilcox z uporem maniaka próbuje, całkowicie bezpodstawnie, wskazać Polaków jako winnych śmierci Pattona. Jakim cudem on w ogóle połączył atak na Pattona 20 kwietnia z Polakami? Sam Patton nie wspomina słowem, o tym, by atakował go polski myśliwiec.
Druga kwestia, to to, że Amerykanie raczej kiepsko rozróżniali typy radzieckich samolotów i równie dobrze mógł to być Jak-9.
Trzecia, że jak już wspomniano - radzieckie Spity były tysiące kilometrów od Frontu, stanowiąc siły obrony powietrznej Moskwy, oraz stacjonowały na Północy.
Czwarta - Wilcox w swojej książce niepotrzebnie wsadza masę wątków, kompletnie nic nie wnoszących do tematu - całą treść książki można byłoby zmieścić w jednym dłuższym eseju. Nie wiadomo po co pisze on, przykładowo, o Banderze, jednocześnie bardzo słabo rozrysowując postać i fałszując obraz UPA, albo o działaniach zespołu Jedburgh Bazaty w 1944 roku - po co to? Oczywiście, nazwisk w tej książce doszukać się nie da (poza tymi najbardziej znanymi, jak Donovan, Bandera, Eisenhower). Generalnie słaba książka, ale...


...ale są pewne wątpliwości. Mianowicie:

a) w Fort Knox nie stoi samochód Pattona. Prezentowany egzemplarz pochodzi z innej serii i innego roku, ma inne numery seryjne, w dodatku nieumiejętnie zatarte pilnikiem.
b ) dlaczego w wypadku tylko Patton odniósł obrażenia, a zarówno Gay, jak i Woodring odnieśli raczej symboliczne obrażenia w postaci zadrapań i siniaków? Ktoś powie, że Patton uderzył w ramę wozu - ale przy zderzeniu powinien polecieć w kompletnie drugą stronę, zresztą w Cadillacu nie ma takich elementów, które złamałyby kark. Samochód ten zresztą ma długą maskę i kształt wydłużonej kropli - w przypadku zderzenia czołowego cała energia poszłaby w przód samochodu, a pasażerom by się nic nie stało.
c) dlaczego kpr. Thompson został puszczony od razu, bez jakiegokolwiek zatrzymania? Kapral w wypadku morduje jednego z najwyższych rangą dowódców US Army, po czym się go puszcza bez porządnego przesłuchania? Zresztą Thompsona już potem nikt nigdy nie widział.
d) dlaczego stan Pattona pogorszył się z dnia na dzień, co jest praktycznie niemożliwe? Lekarze byli zdumieni jego stanem zdrowia i chcieli go przenieść do USA na pokładzie samolotu - a to nie była lekka podróż. Patton był twardym facetem i szybko dochodził do siebie. Tymczasem dzień przed śmiercią jego stan zdrowia pogorszył się dokumentnie.
e) dlaczego przedstawiciele władz wymusili na żonie Pattona, by nie wyraziła zgody na sekcję?

Żeby nie było, nie wierzę w bajki o pneumatycznym karabinie, zdolnym wyrzucać kawał gumy, czy strzelającym doniczkami, ani w zablokowanie okna (Grudzień! I co, Patton jechał z otwartym oknem, bo lubił, jak mu śnieg padał do środka?).

Swoją drogą, to zarówno Ike, jak i Bradley mieli się czego bać. Patton miał dużo do powiedzenia o ich niefrasobliwości w 1944 roku, zarówno o kompromitującej porażce w Hürtgenwald, gdzie Eisenhower, a wraz z nim Bradley z uporem maniaka pchali amerykańskie dywizje do walki o kawał nic nie znaczącego lasu, gdzie poniosły horrendalne straty, a także o kompromitacji wywiadu w Ardenach, który nie zdołał wykryć niemieckich przygotowań do ataku. Patton miał też sporo do powiedzenia w kwestii stagnacji w Normandii, kiedy bezskutecznie prosił o przydzielenie go na front. No i wreszcie - o oddaniu Pragi Sowietom. A na to Ike pozwolić sobie nie mógł, bo szykował się do prezydentury. Wiadomo zresztą, że nikt nie przyzna się w autobiografii do wydania polecenia zgładzenia niepokornego podwładnego.

Patton, w odróżnieniu od MacArthura, miał sporo do powiedzenia. MacArthur na Pacyfiku nie miał kłopotliwych przełożonych, bo sam był szefem, zresztą krytykowanym za ambicjonalne traktowanie Filipin. Jego główny rywal, czyli adm. Nimitz, nie miał mu za wiele do zarzucenia, działało to zresztą w drugą stronę. Bohater z Filipin mógł krytykować Trumana - ale w starciu z Ike'm, który swoją karierę polityczną budował parę lat, nie miał szansy wygrać. Na niekorzyść MacArthura podziałały ''groźby'' (bo Doug nie miał zamiaru ich tam zrzucać, chodziło raczej o zwrócenie uwagi świata na to, że Chińczycy bezprawnie wtrącają się w konflikt) użycia bomb atomowych wobec Chin, a społeczeństwo już znało dramat mieszkańców Hiroshimy i Nagasaki.

Ten post był edytowany przez wysoki: 25/06/2015, 20:52
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
mate21
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 830
Nr użytkownika: 17.255

Zawód: poszukiwacz prawdy
 
 
post 25/06/2015, 21:23 Quote Post

Nie do końca się zgodzę, że próbuje się nas wmanewrować w zamach na Pattona, autor się zastanawia nad tym do kogo należał spitfire, po Polakach podaje także Rosjan, poza tym wymieniając Polaków jednocześnie stwierdza, że byłoby to niemożliwe ze względu na zasięg tego typu samolotu.

Co do niektórych wątków w tej książce to się zgodzę, średnio ma się do książki o Pattonie opis ostatnich godzin życia Hitlera, czy opis postaci Stalina, to tak na prawdę niewiele wnosi do tezy o zamachu na Pattona. Co do Bandery pojawia się w książce tylko jako osoba dostarczająca informację o planowanym przez sowieckie służby specjalne zamachu na Pattona.

Postać Bazaty- no cóż pojawia się w pewnym aspekcie, po prostu Bazata w 1976 r. przyznał się na łamach prasy do dokonania zamachu na Pattona, miał to ustalić z Williamem Donnovanem, to Bazata tłumaczył, dlaczego stan Pattona tak nagle się pogorszył, że według niego Patton został po prostu dobity przez służby radzieckie.
Co do samego wypadku to nieścisłości jest więcej sprawca wypadku zostaje przetransportowany do Wielkiej Brytanii przez służby amerykańskie, wersje sprawcy oraz kierowcy Pattona zupełnie sobie przeczą. Kierowca Pattona wskazywał, że oprócz sprawcy wypadku w tym pojeździe przebywały jeszcze 2 inne osoby, sprawca wypadku twierdzi, że tylko on znajdował się w kabinie samochodu. Poza tym cały wypadek wyglądał tak by celowano właśnie w Pattona.
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

3 Strony < 1 2 3 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej