Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Działania SB wobec Michała Boniego,
     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.497
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 15/07/2014, 0:07 Quote Post

QUOTE(fgdxx @ 14/07/2014, 23:06)


Wersja Dakowskiego jest znana nie od dziś (zresztą przytaczana była w artykule z Rzepy, który podlinkowałem). Tylko, że mamy tu słowo przeciwko słowu a do tego sporo niejasności. Na przykład twierdzenie, że Urbański doskonale znał sprawę gdy tymczasem ten zaprzeczył (czy dziś by to podtrzymał ?).

Na swojej stronie Dakowski pisał o Bonim :

QUOTE
Ludzie środowiska WOLI wycisnęli z niego to przyznanie się dwadzieścia lat wcześniej. Wiedzieli o tym (wtedy!) Andrzej Urbański, Maciej Zalewski, szefowa Międzyzakładowego Komitetu Koordynacyjnego „Celina”. Kto jeszcze? Ostrzeżenia dotarły wówczas zapewne do ok. 15-20 osób. Szeptanka zaś – do całego środowiska podziemnej Warszawy. Amnezja Andrzeja Urbańskiego wynika najpewniej z przepracowania.


Co do wpadek drukarni :

QUOTE
Przy okazji prostuję (zgodnie z wolą Boniego) : Tylko przez pośpiech dziennikarzy przypisano mi pogląd, jakobyśmy ok. 86-87 roku uznali, że to przez Boniego wpadały drukarnie. Było odwrotnie: Przy okazji nerwowych i intensywnych poszukiwań przyczyn różnych wpadek - Michał pękł i powiedział paru osobom o swej współpracy z SB. Zresztą w innej wersji, niż ta, którą podał do wierzenia ostatnio: Mianowicie, że go dopadli, gdy z ekipą, nad ranem malował hasła koło Dworca Wschodniego. I że potem się złamał. Ma wyraźne kłopoty z wyborem wersji.


za : http://www.dakowski.pl/index.php?option=co...d=328&Itemid=53

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 15/07/2014, 0:29
 
User is offline  PMMini Profile Post #16

     
Mixxer5
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.179
Nr użytkownika: 77.688

 
 
post 15/07/2014, 9:53 Quote Post

QUOTE(balum @ 14/07/2014, 12:19)
QUOTE
A jakieś źródła?

W tej chwili moja pamięć jego występów. Np. z pierwszej kampanii prezydenckiej.
QUOTE
dlaczego ustawa lustracyjna jednak przeszła?

która? bo było ich wiele.
Tobie pewnie chodzi o uchwałę. Bo posłowie wykazali sie delikatnie rzecz ujmując niefrasobliwością. Nie pomyśleli.
*



Dobra, niech będzie jedno i drugie. Ale zabieramy się od złej strony- skoro z Korwina jest gbur, cham i prostak- to w jaki sposób uprawnia to jednego z ministrów do bycia takowym? Jeśli uznajemy, że Boni zwyzywał Korwina w ramach rewanżu za ówczesne obelgi- ok, ale w czym on w takim układzie jest od niego lepszy? A jeśli jest lepszy, to za kłamstwa powinien był przeprosić (nie za bycie agentem, tylko za to co mówił odnośnie Korwina). Rzucenie z mównicy "przepraszam, że udało się wam odkryć co i jak" (no bo- szczerze- w 2007 to trochę późno, żeby uznać, że to było wyznanie skruszonego grzesznika), nie przystoi- bo jest zwyczajnie niewspółmierne do winy. Chyba, że mierzymy go miarą Korwina, ale jeśli tak- to czemu miałby nie dostać po gębie? W końcu ostatnio sporo osób postuluje aby się na nim zrewanżować.

QUOTE(szczypiorek @ 15/07/2014, 0:07)
QUOTE(fgdxx @ 14/07/2014, 23:06)


Wersja Dakowskiego jest znana nie od dziś (zresztą przytaczana była w artykule z Rzepy, który podlinkowałem). Tylko, że mamy tu słowo przeciwko słowu a do tego sporo niejasności. Na przykład twierdzenie, że Urbański doskonale znał sprawę gdy tymczasem ten zaprzeczył (czy dziś by to podtrzymał ?).

Na swojej stronie Dakowski pisał o Bonim :

QUOTE
Ludzie środowiska WOLI wycisnęli z niego to przyznanie się dwadzieścia lat wcześniej. Wiedzieli o tym (wtedy!) Andrzej Urbański, Maciej Zalewski, szefowa Międzyzakładowego Komitetu Koordynacyjnego „Celina”. Kto jeszcze? Ostrzeżenia dotarły wówczas zapewne do ok. 15-20 osób. Szeptanka zaś – do całego środowiska podziemnej Warszawy. Amnezja Andrzeja Urbańskiego wynika najpewniej z przepracowania.


Co do wpadek drukarni :

QUOTE
Przy okazji prostuję (zgodnie z wolą Boniego) : Tylko przez pośpiech dziennikarzy przypisano mi pogląd, jakobyśmy ok. 86-87 roku uznali, że to przez Boniego wpadały drukarnie. Było odwrotnie: Przy okazji nerwowych i intensywnych poszukiwań przyczyn różnych wpadek - Michał pękł i powiedział paru osobom o swej współpracy z SB. Zresztą w innej wersji, niż ta, którą podał do wierzenia ostatnio: Mianowicie, że go dopadli, gdy z ekipą, nad ranem malował hasła koło Dworca Wschodniego. I że potem się złamał. Ma wyraźne kłopoty z wyborem wersji.


za : http://www.dakowski.pl/index.php?option=co...d=328&Itemid=53
*



Zazwyczaj wszelkie wątpliwości rozstrzygamy na korzyść oskarżonego, ale w tym wypadku bym się wstrzymał. Jeśli Boni NAPRAWDĘ czuł wstyd, a poza tym nie zrobił nic, co możnaby uznać za naganne (samo podpisanie papierka w takich warunkach to przecież nic za co można by mieć pretensje...), to czemu dopiero w 2007? Czemu nie 10 lat wcześniej? Albo zaraz po upadku komuny? A skoro tak niechętnie się do tego przyznał, dopiero gdy sprawę wywlókł ktoś inny- to naprawdę nie powinien był zostać ministrem...
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 15/07/2014, 13:11 Quote Post

QUOTE
za kłamstwa powinien był przeprosić

Jakie kłamstwa? Nazwanie kogoś wariatem czy idiotą to inwektywy.
A w rzucaniu inwektyw Boniemu do Korwina bardzo daleko.
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.497
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 15/07/2014, 14:05 Quote Post

Mixxer5
CODE
Jeśli Boni NAPRAWDĘ czuł wstyd, a poza tym nie zrobił nic, co możnaby uznać za naganne (samo podpisanie papierka w takich warunkach to przecież nic za co można by mieć pretensje...), to czemu dopiero w 2007?


Z tego co na przykład pisał Dakowski wynikałoby, iż o tym, że Boniego wyhaczyło SB już w latach osiemdziesiątych wiedziało "całe środowisko podziemnej Warszawy". Mało tego - zgodnie z jego wersją Boni sam się przyznał przed innymi działaczami podziemia. No ale jak pisałem - potem jest trochę nieścisłości. Za słabo znam sprawę, żeby coś wyrokować.

Ale nawet idąc tym tropem. Jeżeli "wszyscy wiedzieli" to tak naprawdę o czym wiedzieli tak do końca ? O tym, że Boni rozmawiał z esbekami ? O tym, że podpisał papiery ? O tym, że sypał ? Czy może o tym, że jak chce Korwin-Mikke nie tylko kapował ale i brał za to pieniądze ?

Tak czy siak ... Czy Boni powinien wszystko nagłośnić już na początku III RP ? Czy powinien zrobić coś w rodzaju coming out'u ? Szczerze - nie mam pojęcia. Ale może coś jest na rzeczy, że błędem było ukrywanie tych kontaktów tak długo przed tzw. "szeroką opinią publiczną" .

Wolę na ten moment wstrzymać się od głosu. Za słabo znam sprawę.

balum
QUOTE
A w rzucaniu inwektyw Boniemu do Korwina bardzo daleko.


To na pewno. Przykład pierwszy z brzegu (swieżynka) :

QUOTE
Wypowiada się p.Jan-Klaudiusz Juncker, poddany Wielkiego Księcia Luksemburga, kandydat na szefa Komisji Europejskiej. Już przedtem byliśmy zdecydowani głosować przeciwko temu federaście - ale to jest w dodatku dupek żołędny

http://korwin-mikke.pl/blog/wpis/siedze_na...i_obrad_pe/2266

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 15/07/2014, 14:06
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 15/07/2014, 15:15 Quote Post

Pytanie. Czy Boni kłamał? Czy głosił kiedyś, że żadnego zobowiązania nigdy nie podpisał?
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.497
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 15/07/2014, 16:44 Quote Post

Wyłowiłem w sieci oświadczenie Boniego :

QUOTE
Oświadczenie Michała Boniego

Środa, 31 października 2007 (16:09) Świadom obowiązków wynikających z procedury złożenia oświadczenia lustracyjnego, odpowiedzialności przed opinią publiczną, gotowy do odważnego zmierzenia się z własną przeszłością, oświadczam:

Pod koniec sierpnia 1985 roku do mieszkania mojej przyszłej żony wkroczyła Służba Bezpieczeństwa, co było związane z jej udziałem w kolportażu nielegalnych wydawnictw. Po wielogodzinnej rewizji i znalezieniu nielegalnej bibuły zagrożono mi zabraniem trzyletniego dziecka do milicyjnego domu dziecka i rozpowszechnieniem informacji o mojej zdradzie małżeńskiej (byłem wtedy formalnie w związku z inną osobą). Rozwieziono nas w osobne miejsca i wymuszono podpisanie deklaracji współpracy z SB, strasząc, że bez tego żadne z nas nie opuści aresztu i nie będzie mogło objąć opieki nad dzieckiem.

Mimo tego, że zatrzymano mnie właściwie przypadkowo, strach i szantaż okazały się silniejsze. Nie chciałem też narażać działań konspiracyjnych, które wówczas prowadziłem. Od marca 1983 kierowałem podziemnym pismem "WOLA", należałem do podziemnych struktur MKK, przygotowywałem do druku przeprowadzony miesiąc wcześniej wywiad ze Zbigniewem Bujakiem. O moim zaangażowaniu SB nie wiedziała.

Deklarację podpisałem pod presją, z intencją nie wywiązywania się z obowiązku współpracy. Współpracy nie podjąłem, nie było też żadnej próby namawiania mnie do współpracy aż do drugiej połowy 1987 roku. Po wyjściu z aresztu, z lęku przed upokorzeniem i utratą twarzy - nie poinformowałem jednak o podpisaniu deklaracji kolegów ze struktur podziemnych.

Późną jesienią 1987 roku rozpoczęło się nagabywanie. Po telefonicznej odmowie spotkania, pod drzwiami Katedry Kultury Polskiej UW (gdzie wtedy pracowałem) natknąłem się na mężczyznę, który powiedział, żebym uważał, bo podpisałem deklarację współpracy.

W obawie przed ujawnieniem tej prawdy - spotkałem się z funkcjonariuszem w pobliskiej kawiarni. Pytania dotyczyły ogólnego tła wydarzeń, rozwoju działania opozycji w formach jawnych. Unikałem mówienia czegokolwiek konkretnego, odpowiadałem ogólnikami. Zorientowałem się, że SB nie wiedziała o faktycznym zakresie mojej działalności podziemnej.

Podobne nagabywania zdarzały się kilkakrotnie - i dotyczyły mojej jawnej i otwartej działalności, a nie zaangażowania podziemnego. W 1987 roku powstało Duszpasterstwo Ludzi Pracy WOLA i pismo "PRACA", rozwijał się ruch samorządów pracowniczych, ujawniła się Tajna Komisja Zakładowa "Solidarności" na Uniwersytecie Warszawskim, której byłem członkiem, a później przewodniczącym, od jesieni 1988 roku w podziemiach kościoła św. Józefa przy ul. Deotymy, co środę odbywały się otwarte spotkania komisji zakładowych Regionu Mazowsze (gdzie bywałem i zbierałem materiały do "WOLI").

Tak jak pamiętam, kilkanaście razy, w tym też telefonicznie (w okresie od drugiej połowy 1987 oraz w 1988 roku i na początku 1989) usiłowano na mnie wymusić spotkania. Odmawiałem, ale do kilku wymian zdań doszło - pod presją, iż jeśli tego nie zrobię, zostanie ujawniona moja deklaracja współpracy. Bałem się tego. Kontynuowałem i rozwijałem różnorodną działalność podziemną i opozycyjną, aż do odzyskania przez Polskę wolności w 1989 roku. Jestem przekonany, iż mam swoją kartę w podziemnej "Solidarności". Nigdy nikogo na nic złego nie naraziłem.

Nie czytałem swojej teczki. Nie znam wersji SB. Opisane tu fakty istnieją w mojej pamięci i przedstawiam je uczciwie, wstydząc się swojej słabości. Z całą mocą zaznaczam, iż nie przekazywałem żadnych informacji konkretnych - ani o osobach, ani o działaniach.

Przez lata nie umiałem pokonać lęku. Bałem się, iż otwarte wyznanie będzie dla mnie upokorzeniem nie do uniesienia. Od pewnego czasu jednak uważam, iż życie pod presją upokorzenia nie pozwalało mi wyzwolić się z lęku i kazało odrzucać, wypierać słabość. To dlatego nie podjąłem trudu procesu lustracyjnego w odpowiednim momencie. Dzisiaj czuję, że ważniejsza od strachu, błędów i wstydu - jest pokora. Bo tylko pokora pozwala zrozumieć własną słabość, ocenić ją twardo i boleśnie, i odważnie żyć dalej patrząc sobie i innym w oczy.

Przepraszam.

Michał Boni


QUOTE
****************************************************************

W 1992 roku, po ujawnieniu listy Macierewicza, poprosiłem mecenasa Jacka Taylora o dotarcie (jako mojego pełnomocnika) do materiałów na mój temat. Otrzymałem informację, iż istnieją tylko dwie fiszki z odręcznymi adnotacjami pracowników SB z lat 1988-89. Jedna to "Karta czynnej rejestracji SB" z datą rejestracji 15.II.1988 rok i pięcioma zapisami z roku 1988, zawierającymi m.in. adnotacje "sprawdzenie przed rozpracowaniem". Druga, informuje o wyrejestrowaniu z powodu "nieprzydatności operacyjnej".

Daty z roku 1988 wskazywały na fakt inwigilacji mojej osoby i wiążą się z: dużym spotkaniem na temat samorządu pracowniczego w kościele św. Klemensa przy ul. Karolkowej z udziałem Lecha Wałęsy i ok. 200 osób, które to spotkanie prowadziłem; z pielgrzymką KUL do Włoch, w której uczestniczyłem oraz z zakładaniem na UW we wrześniu 1988 roku jawnego Klubu im. Jana Strzeleckiego.

Wedle informacji od mec. Taylora w dokumentach na mój temat znajdował się wpis: ktw (kandydat na tajnego współpracownika) ze skreśleniem ołówkiem literki "k", co miało oznaczać, iż zostałem tajnym współpracownikiem (w "Dzienniku Rejestracyjnym" ten wpis ma datę 6 lutego 1989).



http://fakty.interia.pl/news-oswiadczenie-...ed_tyt_zdj_lead
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Mixxer5
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.179
Nr użytkownika: 77.688

 
 
post 15/07/2014, 23:40 Quote Post

QUOTE(balum @ 15/07/2014, 13:11)
QUOTE
za kłamstwa powinien był przeprosić

Jakie kłamstwa? Nazwanie kogoś wariatem czy idiotą to inwektywy.
A w rzucaniu inwektyw Boniemu do Korwina bardzo daleko.
*



Jeszcze napiszę jak już wstanę, ale na szybko- Korwin napisał na Fb, że powodem przyłożenia Boniemu było nie nazwanie go wariatem (bo- cytat z pamięci- "ktoś naprawdę może tak uważać"), tylko nazwanie Korwina kłamcą, w sytuacji gdy kłamstwa nie powiedział.
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.497
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 16/07/2014, 0:14 Quote Post

Mixxer5

QUOTE
Jeszcze napiszę jak już wstanę, ale na szybko- Korwin napisał na Fb, że powodem przyłożenia Boniemu było nie nazwanie go wariatem (bo- cytat z pamięci- "ktoś naprawdę może tak uważać"), tylko nazwanie Korwina kłamcą, w sytuacji gdy kłamstwa nie powiedział.


Tu jest teraz ciekawy problem etyczno-logiczny (że tak to ujmę). A właściwie kilka problemów, które mi chodzą po głowie.

Bo załóżmy było tak :

Korwin mówi : "Boni byłeś agentem"

Boni : "Kłamiesz"

To teraz :

1. Co rozumieć przez "agenta" ? Czy po prostu osobę zarejestrowaną jako TW ? Dodajmy, że były przypadki (jeśli się mylę proszę mnie poprawić), iż opisywano pewne osoby jako TW nawet bez ich zgody i wiedzy. Boni (o ile kojarzę) tak to przedstawia w swoim przypadku.

2. O ile doczytałem Boni aż do 1989 roku (!) był "ktw" czyli kandydatem na TW. Owo "k" zostało przekreślone właśnie niemal w przeddzień obalenia systemu. Czy Boni coś bliżej wiedział o tych zabiegach wokół niego i zmiany statusu ? A jeśli wiedział, że chcieli z niego zrobić "pełnoprawnego" agenta czy miał wiedzę, że ostatecznie tak go zarejestrowano - jako nie kandydata ale po prostu TW ?

3. Czy jeśli zarejestrowano go jako TW a on bynajmniej nie sypał i nikomu nie zaszkodził to był tym agentem czy nie był ? Mam na myśli praktykę działania agentury a nie to jak smutni panowie zapisali to w kartotece Boniego.

4. Jaką wiedzę o swoich "papierach" posiadał Boni w momencie zgłoszenia przez JKM ustawy lustracyjnej ?

A to tylko część takich (myślę, że tylko z pozoru) głupich pytań.

JKM być może nie rozkładał tego na czynniki pierwsze , albo coś wie czego my nie wiemy (na przykład to, że TW Znak brał kasę - tak sugeruje). W każdym razie uznał, że musi Boniego spoliczkować. Co też zrobił.

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 16/07/2014, 0:18
 
User is offline  PMMini Profile Post #23

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 16/07/2014, 6:52 Quote Post

QUOTE(Mixxer5 @ 16/07/2014, 0:40)
Korwin napisał na Fb, że powodem przyłożenia Boniemu było nie nazwanie go wariatem (bo- cytat z pamięci- "ktoś naprawdę może tak uważać"), tylko nazwanie Korwina kłamcą, w sytuacji gdy kłamstwa nie powiedział.
*


A wyjaśnił, jakie to kłamstwo niesłusznie zarzucił Boni JKM?
Bo jesli chodzi o bycie przez Boniego agentem, to sam JKM głosi, ze dopiero to wykaże.
Aczkolwiek bardziej by mnie interesowało, by udowodnił, że nie kłamał, głoszac, że w Emowie ABW szkoliła terrorystów na Majdan.
 
User is offline  PMMini Profile Post #24

     
Jaum
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.329
Nr użytkownika: 76.075

 
 
post 16/07/2014, 16:42 Quote Post

CODE
Bo jesli chodzi o bycie przez Boniego agentem, to sam JKM głosi, ze dopiero to wykaże.

Z oswiadczenia Boniego mozna wywnioskowac ze zachowal sie jak zwykly tchorz podpisujac wspolprace-jest agentem,a do tego tchorzem co pokazal zreszta dlugo zwlekajac z ujawnieniem tych informacji jak i po policzku od JKM.
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
1234
 

Wielki Wuj
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.895
Nr użytkownika: 4.636

 
 
post 16/07/2014, 16:54 Quote Post

Ja tam bym nie rżnął cwaniaka, gdyby mi ubek powiedział, że moje dziecko mogą w drodze ze szkoły zboczeńcy porwać. Pewno jestem tchórzem.
Ale zawsze podziwiałem takich odważnych, którzy mimo to robili swoje.
Dziś też robią swoje, ale tylko przed ekranem kompa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.497
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 16/07/2014, 17:04 Quote Post

QUOTE(Jaum @ 16/07/2014, 17:42)
CODE
Bo jesli chodzi o bycie przez Boniego agentem, to sam JKM głosi, ze dopiero to wykaże.

Z oswiadczenia Boniego mozna wywnioskowac ze zachowal sie jak zwykly tchorz podpisujac wspolprace-jest agentem,a do tego tchorzem co pokazal zreszta dlugo zwlekajac z ujawnieniem tych informacji jak i po policzku od JKM.
*



Samo podpisanie jeszcze nic nie musiało oznaczać. Istotne było czy dany delikwent przekazywał potem istotne dla SB informacje. Nie wiemy czy Boni coś wysypał swoimi rozmowami. On twierdzi, że nie. Ale jak było naprawdę ? Na pewno błędem było (co sam przyznał), że po zatrzymaniu nie powiedział o tym ludziom z podziemia.
 
User is offline  PMMini Profile Post #27

     
Thiodorow
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 236
Nr użytkownika: 43.788

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: analityk
 
 
post 16/07/2014, 18:18 Quote Post

QUOTE(szczypiorek @ 16/07/2014, 17:04)

Samo podpisanie jeszcze nic nie musiało oznaczać. Istotne było czy dany delikwent przekazywał potem istotne dla SB informacje. Nie wiemy czy Boni coś wysypał swoimi rozmowami. On twierdzi, że nie. Ale jak było naprawdę ? Na pewno błędem było (co sam przyznał), że po zatrzymaniu nie powiedział o tym ludziom z podziemia.
*



Otóż szczypiorku nie zgadzam się z Tobą. Samo podpisanie dokumentu o współpracy jest wystarczające do zostania agentem.
Masz natomiast rację w tym, że gdyby Boni po podpisaniu powiedział o tym współkonspiratorom i wycofał się z działalności mógłby z podniesioną głową odpierać wszystkie zarzuty - tak, znam takich ludzi, rozumiem ich i szanuję. Ale tenże Boni szedł w zaparte przez 20 lat, a złamał się dopiero po otrzymaniu propozycji ministerialnej - i to jest obrzydliwe, bo zrobił to dla kasy (niektórzy powiedzieliby - ponownie).
Boni nie podpisał "lojalki" o powstrzymaniu się od obaleniu siłą ustroju, a pewnie ani siły ani broni nie miał, ale podpisał papier o donoszeniu. I to dopiero w 1987 roku - szok.
 
User is offline  PMMini Profile Post #28

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 17/07/2014, 7:16 Quote Post

QUOTE
Samo podpisanie dokumentu o współpracy jest wystarczające do zostania agentem.

Bo?
QUOTE
Ale tenże Boni szedł w zaparte przez 20 lat

To twierdził kiedys, ze żadnego zobowiązania nie podpisał? Kiedy, gdzie i w jakiej formie?
QUOTE
podpisał papier o donoszeniu. I to dopiero w 1987 roku - szok.

Szok, ze dopiero w 1987 r. SB udalo sie go zmusic do podpisania? Ze potrzebowali az 7 lat?

Ten post był edytowany przez balum: 17/07/2014, 7:17
 
User is offline  PMMini Profile Post #29

     
Jaum
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.329
Nr użytkownika: 76.075

 
 
post 17/07/2014, 10:29 Quote Post

CODE
Ja tam bym nie rżnął cwaniaka, gdyby mi ubek powiedział, że moje dziecko mogą w drodze ze szkoły zboczeńcy porwać. Pewno jestem tchórzem.
Ale zawsze podziwiałem takich odważnych, którzy mimo to robili swoje.
Dziś też robią swoje, ale tylko przed ekranem kompa.

Tak samo jak wielu dzialaczom w czasie Stanu Wojennego grozono smiercia a mimo to sie nie lamali.A Boni dal sie zlamac smiesznym grozbom wtedy kiedy jako wysoko postawiony czlonek podziemia mogl wiedziec ze sa one puste.Juz nie chce mowic o ludziach ktorych nie lamaly tortury w czasie wojny czy po 1945.Tych ktorzy naprawde walczyli z komunizmem
 
User is offline  PMMini Profile Post #30

7 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej