Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Partyzantka w Powstaniu Listopadowym
     
Hieronim Lubomirski
 

Hetman Wielki Koronny
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.581
Nr użytkownika: 1.410

Zawód: Kawaler Maltanski
 
 
post 16/06/2011, 20:10 Quote Post

Jak oceniacie znaczenie partyzantki w powstaniu? Kogo uznalibyście za najzdolniejszego dowódcę partyzanckiego? Jaką akcje partyzantów podczas wojny uznajecie za najciekawszą i dlaczego? Czy dowództwo powstańcze należycie wykorzystywało potencjał tkwiący w partyzantce? Zapraszam do dyskusji.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
jancet
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 762
Nr użytkownika: 52.484

Stopień akademicki:
Zawód: BANITA
 
 
post 18/06/2011, 21:55 Quote Post

Chyba, Hieronimie, znasz już mój stosunek do wszelakiego rodzaju rankingów wydarzeń i postaci historycznych, więc nie zdziwi Cię, że uchylę się od brania w nim udziału. W tym przypadku będzie jednak także drugi tego powód - sława dowódcy i spektakularne sukcesy źle służą partyzanckiemu oddziałowi, bowiem powodują, że przeciwnik bardzo chce go zniszczyć, a że z założenia ma znaczną przewagę, to tego niechybnie dokona.

W tamtej wojnie największą chyba sławę wśród dowódców partyzanckich zdobyli i odnieśli najbardziej spektakularne sukcesy dwaj dowódcy, działający nad Niemnem, głównie w woj. augustowskim - Puszet (po likwidacji oddziału dotarł w przebraniu do Warszawy) i Szon (rozstrzelany). Bardzo znany jest też Zaliwski, działający głównie na Kurpiach - dołączył wraz ze swym oddziałem do sił regularnych. Ale bardzo skuteczny zdaje się być mało znany Godlewski, który z resztą był nie tyle dowódcą jakiegoś oddziału, co raczej organizatorem partyzantki na Kurpiach.

Co do roli i wykorzystania potencjału, to dowództwo naczelne dużą wagę przywiązywało do partyzantki i małej wojny, natomiast nie do końca zdawano sobie sprawę z tego, na czym ta wojna partyzancka ma polegać. Widać - szczególnie na Ukrainie i Podolu - tendencję do tworzenia wielkich ugrupowań powstańczych, o liczebności dywizji, lecz na skutek słabego wyszkolenia i karności oraz braku artylerii o minimalnej zdolności bojowej. Przyczyniło się to do szybkiego upadku tamtejszych powstań, co z kolei uwolniło korpusy I Armii i umożliwiło ofensywę Rydygiera. Trzymanie się partyzanckiej formuły działań, z oddziałami co najwyżej kilkaset ludzi liczącymi, chowającymi się po lasach i jarach, ale znoszącymi gońców, transporty, małe komendy, dałoby zapewne lepszy rezultat.

Tyle na dziś smile.gif .
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
mobydick1z
 

Błękitno-purpurowy Matuzalem
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.181
Nr użytkownika: 64.238

Braveheart
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Jakiś jest.
 
 
post 20/06/2011, 13:58 Quote Post

QUOTE(jancet @ 18/06/2011, 21:55)
Trzymanie się partyzanckiej formuły działań, z oddziałami co najwyżej kilkaset ludzi liczącymi, chowającymi się po lasach i jarach, ale znoszącymi gońców, transporty, małe komendy, dałoby zapewne lepszy rezultat.

Pewnie mniejsze oddziały dałyby większy rezultat, ale problem partyzantki miał jeszcze inne podłoże. Polskie dowództwo poza formalnym wsparciem partyzantki, czyli tzw. "małej wojny", nie zrobiło nic, aby wesprzeć walczących partyzantów. Oni zostali pozostawieni sami sobie, więc nie było możliwości, aby taki sposób walki przyniósł dla powstania wymierne korzyści.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
jancet
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 762
Nr użytkownika: 52.484

Stopień akademicki:
Zawód: BANITA
 
 
post 25/06/2011, 22:09 Quote Post

QUOTE(mobydick1z @ 20/06/2011, 13:58)
problem partyzantki miał jeszcze inne podłoże. Polskie dowództwo poza formalnym wsparciem partyzantki, czyli tzw. "małej wojny", nie zrobiło nic, aby wesprzeć walczących partyzantów. Oni zostali pozostawieni sami sobie

Skąd to wiesz?

Oddziały partyzanckie, aby mogły być skuteczne, muszą pozostać nieznane. O wsparciu im udzielanym nie debatuje się na radach wojennych, nie mówi w rozkazach dziennych i nie przekazuje się tych informacji prasie. Wsparcie należy im udzielać w sposób niezauważalny.

Ale to nie znaczy, że wsparcia nie było.

Podam Ci kilka przykładów wsparcia oddziałów partyzanckich w woj. augustowskim.

Zdaje się (przepraszam, pisał o tym chyba Tokarz, teraz muszę polegać na swojej pamięci), że w grudniu w tym województwie zebrało się kilka tysięcy konnych i zbrojnych ochotników, jednak nie zostali oni wcieleni do armii, tylko wezwani do rozejścia się do domów.

Pomijając wiarygodność liczby tych ochotników, zapewne kilkakrotnie zawyżonej, trzeba zauważyć, że gdyby ich wcielono do regularnej armii, to zapewne partyzantki w augustowskim by nie było.

W lutym 24 pułk piechoty (2 woj. augustowskiego) został odcięty gdzieś na Suwalszczyźnie. Dlaczego? Czyżby dowództwo polskie nie przewidziało, że będzie wojna? A może jednak należy się pytać nie "dlaczego" tylko "po co"?

Ciekawe, że Puzyrewski, opisujący tak szczegółowo wszystkie wydarzenia z pierwszych dni wojny, nic nie pisze o wzięciu do niewoli tego oddziału. Czyli cca 2000 ludzi, z oficerami i podoficerami, trochę już przeszkolonych, uzbrojonych w co najmniej kilkaset karabinów, odzianych i obutych - znika. Rozpływa się we mgle. Czyli po lasach. Tyle mniej-więcej liczą kilka tygodni później oddziały Puszeta i Szona.

No i same osoby Puszeta i Szona - wprawdzie w chwili wybuchu powstania nie byli oni w wojsku, tylko w państwowej straży leśnej, jednak zostali wcieleni do wojska z zadaniem tworzenia partyzantki. Podobnie jak Zaliwski. Nota bene jądro jego oddziału to żołnierze armii regularnej.

W grudniu powołano dwa bataliony Kurpiów po 600 ludzi. Jednak potem w wykazach KRW jest jeden. Co się stało z drugim?

Podsumowując - władze powstania wsparły działania partyzanckie w woj. augustowskim i płockim poprzez przeznaczenie do nich min. 2500 ludzi z wojsk regularnych z ponad 1000 sztuk broni palnej, w tym co najmniej 3 oficerów wyższych i zapewne wielu oficerów niższych i podoficerów.

Ten post był edytowany przez jancet: 25/06/2011, 22:11
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
mobydick1z
 

Błękitno-purpurowy Matuzalem
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.181
Nr użytkownika: 64.238

Braveheart
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Jakiś jest.
 
 
post 25/06/2011, 23:22 Quote Post

Przypadki, które opisujesz są zapewne prawdziwe. Niemniej partyzantka nie pomogła powstańcom w wygraniu wojny (Zaznaczam, że dla mnie wygranie wojny w tym wypadku niekoniecznie musi oznaczać uzyskanie niepodległości). Założenia Prądzyńskiego uwzględniały udział partyzantki na szeroką skalę. W powstaniu jakoś tego szczególnie nie widać. Działania partyzantów miały być utajnione, ale ich efektów nie dałoby się ukryć, zważywszy, że założenie było takie, aby partyzanci działali na tyłach wroga, w celu przeszkadzania mu w jego manewrach. Mogłoby nie być informacji o działaniach partyzantów po polskiej stronie, ale dlaczego tego nie widać po stronie rosyjskiej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
jancet
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 762
Nr użytkownika: 52.484

Stopień akademicki:
Zawód: BANITA
 
 
post 26/06/2011, 16:34 Quote Post

QUOTE(mobydick1z @ 25/06/2011, 23:22)
że założenie było takie, aby partyzanci działali na tyłach wroga, w celu przeszkadzania mu w jego manewrach.

To za dużo. Nie mogli przeszkodzić w manewrach, ale mogli i mieli zagrażać liniom komunikacyjnym, zmuszając do detaszowania znacznych sił w celu ich ochrony.

QUOTE(mobydick1z)
Mogłoby nie być informacji o działaniach partyzantów po polskiej stronie, ale dlaczego tego nie widać po stronie rosyjskiej.

Ależ widać!
Tak jak nasi ukrywali informacje o partyzantce, aby wrogowi nie ułatwiać jej zwalczania, tak i przeciwnicy nie chwalili się swymi zmaganiami w walce z chłopskimi bandami.
Znaczenie partyzantki w źródłach rosyjskich można odczytać przede wszystkim w liczbie oddziałów detaszowanych, zatrzymanych w marszu, obsadzających określony teren. Ale i w bezpośrednich wzmiankach np. u Puzyrewskiego.

Spróbuję podliczyć wojska rosyjskie, które wg stanu na dzień 31 marca zostały zatrzymane na tyłach w związku z działalnością partyzancką przeciwnika (plik w załączeniu).

Niestety mamy dwa problemy metodyczne.

Pierwszy to to, że partyzantka mogła być jednym z powodów zatrzymania formacji na tyłach, ale nie jedynym, a także nie najważniejszym. Ustalenie tych proporcji może być trudne.

Drugi to to, że nie sposób oddzielić oddziałów, pozostawionych na tyłach w związku z faktycznymi działaniami partyzantów od tych, które zostały tam pozostawione w związku z obawą, że takie działania mogą wkrótce się tam rozpocząć. Podobnie nie możemy rozróżnić oddziałów pozostawionych na tyłach ze względu na działalność partyzantów, podlegających (choćby formalnie) NW od powstańców (przyszłych powstańców) litewskich, wołyńskich, podolskich i ukrainnych. Gdyby ci powstańcy konsekwentnie prowadzili działania partyzanckie, sprawiliby Rosjanom bardzo dużo kłopotu. Niestety nader często podejmowali próby opanowania trwałej bazy terytorialnej, co kończyło się fatalnie i ułatwiło Rosjanom ich pacyfikację.

W każdym razie można podjąć próbę podliczenia wojsk, które pozostały wyłączone z walk I Linii przynajmniej po części ze względu na konieczność walki z oddziałami powstańczymi i partyzanckimi, oraz z obawy, że takie oddziały mogą na danym terenie pojawić.

II Armia Dybicza

Na Białorusi, licząc od Białegostoku po Mińsk: 11,2 tys. ludzi z 314 działami, w znakomitej większości bez zaprzęgów, z II KP i KGren. Siły te (z wyjątkiem owych dział bez zaprzęgów) miały iść nad Wisłę, jednak zostały zatrzymane na Białorusi ze względu na obawę przed wybuchem powstania na tym terenie, w regionie Puszczy Białowieskiej pojawiły się oddziały partyzanckie.

Na Litwie, od Suwałk aż za Wilno: 16,9 tys. ludzi ze 134 zaprzężonymi działami, siły te zostały tu skierowane w celu niszczenia partyzanckich oddziałów powstania litewskiego.

Wzdłuż szosy kowieńskiej, od Ostrołęki po Augustów stał w straży przedniej korpusik Sackena, a za nim Gwardia. Wydzielone oddziały Gwardii chroniły odcinek szosy kowieńskiej komunikacyjnych od Miastkowa po Augustów, Sacken osłaniał Gwardię nad Narwią w okolicach Ostrołęki. Wprawdzie na przeciwko działał Umiński, jednak siła jego korpusu mogła być przeszkodą jedynie dla samego Sackena, Gwardia zgniotłaby go bez trudu. Jednak oba ugrupowania nie tylko, że nie zaatakowały Umińskiego, ale także po jego odejściu pozostały niemal na miejscu, mimo że nie miały na przeciw siebie praktycznie żadnych regularnych wojsk.

Dlaczego Gwardia się nie ruszyła? Można domniemywać, ze car życzył sobie, aby Gwardia uczestniczyła co najwyżej w walnej, rozstrzygającej bitwie. Ale można też domniemywać, że przejście Gwardii poza Łomżę, a tym bardziej poza Ostrołękę, pozostawiałoby znaczący odcinek szosy kowieńskiej (petersburskiej) bez osłony, co wobec intensywności działań partyzanckich byłoby bardzo ryzykowne. Siły zgrupowane nad Narwią liczyły 28,8 tys. bagnetów i szabel oraz 80 dział.

I Armia Tołstoja

Niewiele mam o niej informacji, z resztą w naszej literaturze przede wszystkim mówi się o korpusie Rüdigera. Ufając Kołaczkowskiemu siłę samych III i IV Korpusu Piechoty należy oszacować na 36 tys. ludzi (w tym 4,8 tys. jazdy) i 176 dział. Siły te, podobnie jak inne korpusy I Armii, obsadziły Wołyń, Podole i Ukrainę i tam pozostały z zadaniem stłumienia spodziewanych powstań.

W sumie w związku z działaniami istniejących oddziałów partyzanckich, już dziejących się i oczekiwanych powstań na przełomie marca i kwietnia Rosjanie trzymali na tyłach ponad 90 tysięcy bagnetów i szabel, nie licząc kozaków, weteranów, żandarmerii, saperów, artylerzystów etc., a także nowo formującej się, specjalnie do walki z partyzantami i powstańcami, Armii Rezerwowej.

Jednocześnie w województwach "frontowych", czyli w podlaskim i lubelskim, w korpusach Rosena, Pawła Pahlena, Piotra Pahlena, Szachowskiego, Witte'a, Kreutza, czyli w całych faktycznie rozporządzalnych siłach Dybicza było niespełna 90 tysięcy bagnetów i szabel.

Czyli fifty-fifty. Jedynie połowę swych wojsk Rosjanie przeznaczali do walki z regularną armią polską, drugą połowę rezerwując do walki z partyzantami i faktycznymi lub domniemanymi powstaniami. W tym 11 tysięcy ludzi do walki z powstaniem na Białorusi, którego w ogóle nie było !!! I to nie licząc Armii Rezerwowej !!!

Działania partyzanckie i powstańcze na tyłach wroga odegrały w tej wojnie rolę nie do przecenienia. Jeżeli na przełomie marca i kwietnia mieliśmy stosunek sił na głównym teatrze działań, pozwalający choćby marzyć o zwycięstwie, stało się tak dzięki nim.

Ten post był edytowany przez jancet: 26/06/2011, 21:05

Załączony/e plik/i
Dodany plik  PP_pu_ki_rosyjskie.xls ( 71.5k ) Liczba pobrań: 191
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Andrzej80
 

powstaniec
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.321
Nr użytkownika: 16.934

Andrzej
Stopień akademicki: magister
Zawód: historyk archiwista
 
 
post 13/07/2013, 15:29 Quote Post

Jedna z zalet oddziałów partyzanckich było to, że napadali na tyły armii rosyjskiej, utrudniali zaopatrzenie armii rosyjskiej czy nekaniem ich niepodziewanymi atakami. Nie robili może im wielkiej szkody ale przynajmniej spowalnili ruchy armii rosyjskiej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
Furiusz
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 300
Nr użytkownika: 63.284

Zawód: student
 
 
post 16/12/2016, 19:03 Quote Post

W innym temacie wrzuciłem to:
A. Gołyński, Pamiętnik podolskiego powstania 1830-1831 roku, Warszawa 1979, s.65 wspomina, że dopiero 19/31 marca powrócił wysłannik Podola Mikołaj Denysko z Warszawy zasadniczo bez odpowiedzi. Wysłano go tam 26 listopada/9 grudnia, stracono więc sporo czasu. Gołyński oblicza siły powstania, zapewne na wyrost na 6000 koni, zwłaszcza wobec słabego odzewu ze strony centralnego kierownictwa powstania listopadowego. Tym niemniej chęć była na tyle silna, że i tak postanowiono walczyć - (s.68) Z tak mało zadowalającymi, sprzecznymi sobie odpowiedziami wrócił Denysko na Podole i je Radzie Centralnej zakomunikował, które Rada natychmiast całemu Towarzystwu udzieliła. Jednomyślna opinia całego Towarzystwa była, żeby ze zbliżeniem się pory powstać.

Dalej pisze - Trudno jest odgadnąć, dlaczego mając tak wyraźne polecenia od Dwernickiego, ażeby wszędzie powstanie do boju wyprowadzał, pan Chrościkowski od razu do tego nie przystąpił. s.92 dalej s. 93 Pan Chrościkowski był jeden, który przybywszy pierwszych dni kwietnia z tak decydującymi rozkazami, powinien był skłonić Radę i wszystkich naczelników do powstania jak najprędszego albo to uczynić, co później zrobił, naznaczając samowolnie termin powstania na 15/27 kwietnia, który 13/25 kwietnia odwołał.
Łatwo sobie wyobrazić jaki bałagan musiało to wywołać, zwłaszcza, ze wobec braku działań ze strony Chrościkowskiego miejscowi spiskowcy wysłali własnych emisariuszy do Dwernickiego. ów człowiek był jedynym realnym wsparciem centralnego kierownictwa powstania listopadowego jakie odnotowuje Gołyński (pomijając korpus Dwernickiego którego losy są dobrze znane)


K. Lewandowski, Pamiętnik wychodźca polskiego, Warszawa 1977, s. 74 wspomina "Panowie po dwóch z każdej kompanii na ochotnika do województwa płockiego robić powstanie ogólne". Ledwiem usłyszał to wezwanie, kiedy się zrywam i mówię: "Ja ide", a ze mną Wołowicz, a Szyrma oddaje nam dwie kartki drukowane i powiada: "Z tym przedstawcie się panu kamińskiemu, jest on z województwa płockiego, obywatel powszechnie znany i szanowany, a teraz odziany od dyktatora władzą najwyższą w swym województwie do utworzenia u uzbrojenia [wyraz nieczytelny] całej tej okolicy. (...)". Na wyprawę ową pojechać miało 28 akademików. Lewandowski nie wspomina, w czasie swojej działalności partyzanckiej o wojsku regularnym z jednym wyjątkiem - w Przasnyszu mieli trafić na (...) 8 żołnierzy z ósmego pułku liniowego, co byli po wsiach na egzekucji, a teraz dążą za pułkiem do Warszawy. (s.79), wykorzystano ich do zaatakowania oddziału kozaków w Chorzelach. Warto może nadmienić, że jeden z uczestników owej akcji uzbrojony był w broń opisaną jak następuje Patrzymy, a tu lanca tak starożytna, że mi się zdawało, że pochodzi z czasów pierwszych Słowian. - s.80
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej