Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
33 Strony « < 28 29 30 31 32 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Skandale seksualne wśród kleru polskiego
     
Gerhard
 

podkułacznik
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.583
Nr użytkownika: 20.448

Zawód: Deweloper baz danych
 
 
post 28/05/2020, 6:57 Quote Post

QUOTE(szczypiorek @ 27/05/2020, 7:53)
No tak, Rydzyk i jego media. Tam zawsze coś ciekawego wyskoczy. Zajrzałem i ja. A tam słynny ksiądz Oko i jego przemyślenia. Naprawdę warto wink.gif

Fragment na zachętę:

"– Myślę, że większość księży jest tym oburzona, że to jest przesada, że to jest zbyt daleko posunięte działanie. Grupa ludzi, którzy stoją za akcją „Zranieni w Kościele” związana jest ze środowiskiem „Więzi”, „Znaku”, „Tygodnika Powszechnego” – a przecież to są ludzie obciążeni strasznymi rzeczami. Ci ludzie walczą z nauczaniem Kościoła, ze św. Janem Pawłem II. Oni od zawsze walczą m.in. z zakazem antykoncepcji. Nie raz mniej lub bardziej popierają aborcję, homoherezję. To jest tzw. sekta Michnika. Dlatego to środowisko nazwano sektą Michnika, bo jeżeli jest jakiś spór między Michnikiem a Papieżem, to stają po stronie Michnika. W takich kwestiach jak homoherezja, aborcja, eutanazja czy antykoncepcja – zaznaczył ks. prof. Dariusz Oko"


Bardzo ciekawe.
Zwłaszcza, że Karol Wojtyła był związany ze środowiskiem "Znaku" i środowiskiem "Tygodnika Powszechnego".
Pisał artykuły do obu.
A redaktorzy TP: Turowicz i Boniecki przez dziesiątki lat korespondowali i spotykali się z JP2.

Wychodzi na to, że Jan Paweł II sam należał do sekty Michnika i sam siebie zwalczał smile.gif


QUOTE(znak)
Pierwszym artykułem, opublikowanym przez Karola Wojtyłę na łamach miesięcznika „Znak”, był esej O humanizmie św. Jana od Krzyża (1951), napisany na marginesie jego pracy naukowej. Artykuł rozpoczął długą i owocną współpracę młodego i obiecującego księdza doktora (a już wkrótce profesora i biskupa) Wojtyły z redakcją pisma. Co jakiś czas przynosił on tu teksty dłuższe (np. Myśli o małżeństwie czy Uwagi o życiu wewnętrznym młodej inteligencji) albo nieco trudniejsze (np. Natura ludzka jako podstawa formacji etycznej czy fragmenty książki Osoba i czyn) aniżeli te, które mógł zamieszczać w „Tygodniku Powszechnym”, mając na uwadze, rzecz jasna, jego objętość i profil. W miesięczniku miały swój pierwodruk również – ogłaszane pod pseudonimami (Andrzej Jawień, Stanisław Andrzej Gruda) – poematy i utwory sceniczne, m.in. Przed sklepem jubilera. Medytacja o sakramencie małżeństwa…


QUOTE(Tygodnik_Powszechny)
Artur Sporniak: Karol Wojtyła debiutował w „Tygodniku Powszechnym” w 1949 r. Czy Ksiądz widział tekst debiutu w maszynopisie?
Ks. Andrzej Bardecki: Byłem świadkiem sceny, kiedy ks. Karol Wojtyła pojawił się w redakcji na Wiślnej 12 ze swoim pierwszym artykułem. (...) Zobaczyłem Jerzego Turowicza rozmawiającego z nieznanym mi młodym księdzem. W pewnym momencie ksiądz położył na biurku wyciągnięty z teczki tekst (...): „Mission de France”. Nazwisko autora nie utkwiło mi w pamięci. Po latach zorientowałem się, że był to pierwszy tekst ks. Wojtyły. (...)

W 18. numerze 1950 r. wierszem, który zajął całą pierwszą stronę (!), debiutował... Andrzej Jawień.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #436

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.830
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 28/05/2020, 11:32 Quote Post

Bunt księży w Kaliszu. Zamiast poprzeć biskupa Janiaka napisali do Watykanu

Część kaliskich księży odmówiła podpisania listu poparcia dla biskupa Edwarda Janiaka, który jest oskarżany o tuszowanie przypadków pedofilii w swojej diecezji. Dla odmiany o wyjaśnienie sprawy - podobnie jak prymas Polski - poprosili Watykan.


https://wtk.pl/news/59012-bunt-ksiezy-w-kal...ali-do-watykanu
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #437

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.830
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 29/05/2020, 6:03 Quote Post

Ks. Isakowicz-Zaleski: ofiar wykorzystania seksualnego ciągle przybywa

- Biskup Edward Janiak powinien podać się do dymisji. To samo powinni uczynić ci, którzy tuszowali i przerzucali sprawców do innych parafii czy diecezji. Liczę też, że w końcu powstanie komisja państwowa, która zajmie się sprawami Kościoła - mówi w rozmowie z Onetem ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.


Szymon Piegza, Onet: W ubiegłym roku po premierze filmu "Tylko nie mów nikomu" umówiliśmy się na spotkanie i poważną rozmowę. Teraz jesteśmy krótko po premierze drugiego filmu braci Sekielskich - "Zabawa w chowanego". Czy coś się zmieniło przez ostatni rok?

W świadomości wiernych świeckich i szeregowych księży zmieniło się dość dużo. Jest większa wrażliwość na te problemy. Jednak w samych strukturach kościelnych zmiana jest niewielka. Doszło wprawdzie do spektakularnych wydarzeń jak np. usunięcie z sanktuarium maryjnym w Licheniu pomnika ks. Eugeniusza Machulskiego, oskarżanego o kontakty seksualne z młodym mężczyzną, ale przełomu ogólnie nie było.

Za to było sporo zapowiedzi i obietnic. Zarówno ze strony hierarchów polskiego Kościoła, jak i rządzących.

Po filmie padło dużo deklaracji. Na pewno część kurii biskupich reaguje już inaczej na doniesienia, które składają ofiary przestępstw dokonanych przez duchownych. Niektóre diecezje robią to wręcz wzorcowo. Jednak nadal nie rozcięto starych wrzodów.

Takim przykładem jest sprawa arcybiskupa Juliusza Paetza. Do dziś nikt nie chce wyjaśnić, czy zarzuty o molestowanie kleryków, postawione mu 2001 r. przez grupę księży i świeckich z Poznania, były prawdziwe, czy nie. Po jego śmierci, która miała miejsce pół roku temu, następca, a zarazem przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Stanisław Gądecki obiecał, że sprawa zostanie wyjaśniona i oczyszczona dla dobra Kościoła. Słowa nie dotrzymał.


Co więcej, kilku swoim księżom, którzy domagali się owego wyjaśnienia, wydał zakaz wypowiedzi w mediach.

W ubiegłym roku powiedział nam ksiądz, że oczekuje rezygnacji polskich biskupów, co nie nastąpiło. Czy ma ksiądz jeszcze nadzieję, że "Kościół sam się oczyści"?

Rok temu wyraziłem nadzieję, że zostanie zmieniony skład prezydium episkopatu. Że przyjdą młodsi księżą biskupi, którzy będą lepiej rozumieli te problemy. Wybory się odbyły, ale niestety w myśl zasady "nihil novi” – wybrano znów tych samych. Nuncjatura papiesk w Warszawie też na to wszystkie nie reaguje, choć powinna być uchem i okiem Watykanu.
Same filmy niczego nie zmienią. Potrzebne są wewnętrzne reformy polskiego Kościoła. Nadzieją byłby większy udział ludzi świeckich np. w zarządzaniu sprawami finansowymi i gospodarczymi. Dotyczy to także wizytowania parafii czy lekcji katechezy w szkołach.


A co, jeśli chodzi o problem wykorzystywania seksualnego w Kościele oraz jego tuszowania. Co się musi zmienić, by stawić temu skuteczny opór?

Moim zdaniem, do rozwiązywania tych problemów w Kościele też powinno się dopuścić ludzi świeckich. Na przykład, delegatami biskupa do spraw ochrony nieletnich winni być nie duchowni, ale świeccy, także kobiety, posiadający znajomość spraw rodzinnych i wychowawczych.

Jedna z ofiar, kobieta, która jako nastolatka była molestowana przez ważnego duchownego, opowiadała mi niedawno, że po zgłoszeniu się do nuncjatury papieskiej była przesłuchiwana przez grupę urzędników. Sami księża, grzeczni i kulturalni, ale mający tylko teoretyczną wiedzę o problemach życiowych. W tej sytuacji aż się prosiło, aby w tej grupie znalazła się też matka rodziny, czy psycholog z dużym doświadczeniem.


Wciąż niestety mamy do czynienia z takimi sytuacjami, jak w kurii kaliskiej, gdzie ofiary księdza Arkadiusza H. nie zostały nawet wysłuchane. Również bp Edward Janiak przyczynił się do tuszowania księdza pedofila. W filmie zostać przypomniany też przypadek Pawła Kani i diecezji wrocławskiej. Jaki wpływ na bpa Janiaka miała współpraca z kard. Gulbinowiczem?

Kardynał Henryk Gulbinowicz z Wrocławia to postać zasłużona do Kościoła i ojczyzny. Za niezłomną działalność w czasach komunizmu otrzymał nawet Order Orła Białego z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W ubiegłym roku jednak pojawiły się oskarżenia pod jego adresem o molestowanie chłopców. Sprawa trafiła do Watykanu. Jego wychowankami i byłymi biskupami pomocniczymi są biskup Edward Janiak, obecnie w Kaliszu i biskup Jan Tyrawa, obecnie w Bydgoszczy. Za tymi hierarchami ciągną się, co jest pokazane w filmie, zarzuty o tuszowanie pedofilii, której mieli się dopuszczać inni duchowni wrocławscy.

7 lutego br. sąd w Bydgoszczy nakazał diecezjom wrocławskiej i bydgoskiej wypłacić ofierze jednego z tych duchownych odszkodowanie w wysokości 300 tys. zł. To może być początek kolejnych spraw. Wspomniani biskupi, wywodzący się z Wrocławia i bardzo ściśle ze sobą powiązani, przerzucali też z jednej diecezji do drugiej swoich podwładnych, mających skłonności pedofilskie.


W kontekście wyżej wymienionych mówił ksiądz też niedawno o byłym nuncjuszu papieskim - abp. Józefie Kowalczyku.

Ogromny wpływ na praktycznie wszystkie nominacje biskupie w Polsce mieli abp. Józef Kowalczyk i kard. Stanisław Dziwisz. Pierwszy z nich czynił to przez prawie trzy dekady, najpierw jako kierownik sekcji polskiej w Sekretariacie Stanu w Watykanie, a następnie jako nuncjusz w Warszawie. Nawiasem mówiąc, jest to sytuacja bez precedensu, aby nuncjuszem był biskup tej samej narodowości i pełni tę funkcję aż 22 lata. To on typował kandydatów na biskupów i wystawiał im opinie.

Drugi z hierarchów, robił to samo przez dziesiątki lat, ale nieformalnie jako "szara eminencja” przy papieżu. Na pewno przez te lata biskupami zostało w Polsce wiele prawych i uczciwych duchownych. Jednak i nuncjusz, i sekretarz papieski, wypromowali też ludzi, którzy z pewnych względów, nigdy nie powinni zostać biskupami. Na przykład, ze względu na swoje związki z "lawendową mafią”, czyli lobby homoseksualnym.


Kogo ksiądz ma na myśli?

Z wielu rozmów, jakie odbyłem w ciągu ostatnich kilkunastu lat, zbierając materiały do swoich książek, wynika jasno, że o wielu tych negatywnych sprawach obaj hierarchowie wiedzieli, a pomimo to promowali konkretnych duchownych. Nawet tych, którzy dopuszczali się skandali obyczajowych.

Sprawa abp. Paetza jest tutaj klasykiem. Jak stwierdził pół roku temu na konferencji we Wrocławiu szef Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcin Przeciszewski, o skandalach obyczajowych tego duchownego wiedziano już wtedy, gdy w latach 70. był on bliskim współpracownikiem papieża Pawła VI. Gdy skandali nie dało się dłużej kryć, został on "za karę" biskupem w Łomży, a później dzięki wpływowym protektorom trafił do Poznania.

Osobną sprawą były związki niektórych kandydatów na biskupów z komunistyczną bezpieką. Nawiasem mówiąc, obaj hierarchowie: Kowalczyk i Dziwisz w 2006 roku zdecydowanie sprzeciwiali się lustracji, którą w końcu, mówiąc kolokwialnie, zadeptali.


Po raz kolejny mówi ksiądz o "lawendowej mafii". Jaka jest faktyczna skala tego problemu w polskim Kościele?

Po raz pierwszy o homo-lobby w Watykanie i pewnej "lawendowej" kurii w Polsce wspomnieliśmy wraz z Tomaszem Terlikowskim w książce "Chodzi mi tylko o prawdę” w 2012 r. Po tej publikacji zostałem wezwany na radę kapłańską Krakowie, gdzie musiałem tłumaczyć się z tej publikacji. Dodam, że nigdy nie słyszałem, aby w podobny sposób przesłuchiwano jakiekolwiek innego autora.

Po tym przesłuchiwaniu przekazałem kard. Dziwiszowi cały plik informacji od czytelników oraz złożyłem na piśmie, o którą to kurię chodzi. Potwierdziła to też jedna z dziennikarek katolickich, która z okazji promocji swojej książki przyjechała do kardynała. Nawiasem mówiąc, biskup, przełożony owej kurii, zarejestrowany przez komunistyczny wywiad jako TW "Lucjan”, czyli biskup Wiesław Mering nadal urzęduje, gdyż nic z tym problemem nie zrobiono. Podobnie zbagatelizowano przypadek TW "Filozofa", czyli abpa Józefa Życińskiego.

Dziś w Krakowie, pod nowymi rządami, lawenda znów kwitnie. Na szczęście jest wielu duchownych i świeckich, którzy coraz głośniej upominają się o prawdę i oczyszczenie Kościoła.


W takim razie, jak ksiądz ocenia, to, co się dzieje obecnie w kurii kaliskiej?

Fatalnie. Powiem krótko: biskup Janiak powinien podać się do dymisji. To samo powinni uczynić ci, którzy tuszowali i przerzucali sprawców do innych parafii czy diecezji.

Liczę też, że w końcu powstanie komisja państwowa, która zajmie się również sprawami Kościoła.

Ta miała powstać już rok temu i nadal jej nie ma.

Przede wszystkim władze państwowe i politycy prawie wszystkich opcji politycznych są niekonsekwentni w sprawie zwalczania pedofilii. Tak, jak Lech Wałęsa "jestem za, a nawet przeciw". W ubiegłym roku uchwalono powołanie komisji państwowej ds. pedofilii. Uchwalono nawet jej budżet. Po jednym kandydacie mieli wskazać prezydent RP, rzecznik praw dziecka i Senat. Trzech kandydatów miał wskazać Sejm. Dziś to jeden wielki blamaż klasy politycznej. A ofiar wciąż przybywa, choć to nie tylko problem Kościoła.

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/z...mentuje/9915dtp
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #438

     
Ida Wielkie Gniazdo
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 300
Nr użytkownika: 98.200

 
 
post 29/05/2020, 10:10 Quote Post

QUOTE(Gerhard @ 28/05/2020, 6:57)

Bardzo ciekawe.
Zwłaszcza, że Karol Wojtyła był związany ze środowiskiem "Znaku" i środowiskiem "Tygodnika Powszechnego".
Pisał artykuły do obu.
A redaktorzy  TP: Turowicz i Boniecki przez dziesiątki lat korespondowali i spotykali się z JP2.




*




Jan Paweł... rolleyes.gif confused1.gif widzę, że wąż zaczął połykać własny ogon.

To przecież i Jan Paweł chronił pedofilów(przynajmniej to mu zarzucają). Tego słynnego Maciela to nawet nazywał "wzorem dla kapłanów i młodego pokolenia"
A kto biskupów w Polsce mianował(np Edwarda Janiaka)? Nie Wojtyła?


QUOTE(Gerhard @ 28/05/2020, 6:57)
Wychodzi na to, że Jan Paweł II sam należał do sekty Michnika i sam siebie zwalczał smile.gif
*



No cóż, tyle razy przepraszał za "grzechy Kościoła", że właściwie nie tak daleko mu było do sekty Michnika.


"Ks. Isakowicz-Zaleski: ofiar wykorzystania seksualnego ciągle przybywa"

Ale, Chochliku, ks. Isakowicz uważa, że pedofilia to pochodna homoseksualizmu i że najpierw trzeba rozprawić się z homolobby w Kościele.
Czyli mówi to samo, co tak potępiany tu, ks Oko.
 
User is online!  PMMini Profile Post #439

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.447
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 29/05/2020, 10:20 Quote Post

IWG
QUOTE
ks. Isakowicz uważa, że pedofilia to pochodna homoseksualizmu


Oczywiście poglądy Isakowicza-Zaleskiego są specyficzne, ale nawet on nie stawia tak jednoznacznej tezy.

QUOTE
Po filmie braci Sekielskich pojawiają się głosy oburzenia, że nie można zrównywać mafii lawendowej i homoseksualizmu z pedofilią. Bo homoseksualizm to nie pedofilia.

Nikt z nas wypowiadających się w filmie nie zrównuje homoseksualizmu z pedofilią. Twierdzę coś innego: wiele czynów pedofilskich to akty o charakterze homoseksualnym. To przecież fakt, że w wielu przypadkach pedofilii księży, ich ofiarami padają chłopcy lub młodzi mężczyźni.

Mówimy o Kościele, o strukturze zdominowanej przez mężczyzn.

Nie wypowiadam się o pedofilii w innych środowiskach. Księża żyją w środowisku męskim, gdzie homoseksualizm jest znacznie częstszym zjawiskiem niż w innych grupach. Ale „mafia lawendowa” tuszuje różne skandale seksualne, nie tylko krzywdzenie dzieci. Ten układ jest szerszy. Wskażę choćby na sprawę poznańskiego arcybiskupa Juliusza Paetza. Akurat byłem na studiach w Rzymie, kiedy w 2002 roku wybuchła jego sprawa. Wiem, jak to było wtedy komentowane w Watykanie i to przez polskich księży.


Źródło (już tu linkowane zresztą):
https://plus.gloswielkopolski.pl/abp-paetz-...ar/c15-14983443

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 29/05/2020, 10:52
 
User is offline  PMMini Profile Post #440

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.830
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 30/05/2020, 6:00 Quote Post

Ksiądz Bałoniak zapewnia, że nie tuszował pedofilii. I ujawnia orientację seksualną jednej z ofiar ks. Arkadiusza H.

Nieprawdą jest, że pani Ewa Hurna zgłaszała mi wykorzystanie seksualne swojego syna Andrzeja przez ks. Arkadiusza - pisze w swoim oświadczeniu ks. Bałoniak. To odpowiedź na naszą publikację, w której ujawniliśmy, że duchowny mógł tuszować pedofilię ks. H. - antybohatera filmu Sekielskich "Zabawa w chowanego". Ks. Bałoniak mówi, że z matką Andrzeja Hurnego rozmawiał raz, ale nie o pedofilii, a o orientacji jej syna.

W środę opublikowaliśmy tekst o przestępstwach popełnianych przez ks. H. oraz osobach, które mogły posiadać o nich wiedzę pt.: "Kolejny ksiądz tuszował przestępstwa ks. Arkadiusza H.?". Napisaliśmy w nim m.in.: "Jak wynika z zeznań złożonych w sprawie Arkadiusza H., które czytaliśmy, jeden ze świadków w kontekście ukrywania czynów przestępczych popełnianych przez H. wymienił nazwisko kolejnego duchownego - ks. Piotra Bałoniaka".

Matka ofiary ks. H: czuję wielki ból czytając to oświadczenie

W ostatnich dniach rozmawialiśmy też z Ewą Hurną, która powiedziała nam: - Rozmawialiśmy o tym [molestowanie Andrzeja Hurnego przez ks. H - red.] z księdzem Piotrem, który w przeszłości był w naszej parafii.

Dziś kobieta mówi nam, że czuje wielki ból czytając oświadczenie duchownego. - Ksiądz Bałoniak wytyka błędy merytoryczne, a nie pamięta najważniejszego faktu z naszej rozmowy – płaczu matki szukającej sprawiedliwości dla swojego skrzywdzonego syna i cierpiącej rodziny, którą znał i pamiętał – uważa Ewa Hurna.

Pisaliśmy też, że kontaktowaliśmy się z ks. Bałoniakiem, który zaprzeczył, jakoby wiedział o sprawie ks. H. i molestowaniu Andrzeja Hurny. Wczoraj na stronie kaliskiej kurii Bałoniak opublikował oświadczenie. Wróciliśmy do naszych źródeł, by dziś odpowiedzieć zgodnie z naszą wiedzą.

Jak wynika z naszych ustaleń, to prawda, że Ewa Hurna rozmawiała z księdzem Bałoniakiem. Spotkanie wyglądało tak, jak opisuje je Bałoniak. Z wyjątkiem jednego szczegółu, o czym za chwilę. "Rozmawiała [ze mną - red.] tylko jeden raz, po kilku latach od mojego odejścia z Sycowa, podczas przypadkowego spotkania przy kościele Matki Bożej Częstochowskiej. Rozmowa nie dotyczyła jednak nadużyć seksualnych wobec Andrzeja Hurnego, ale orientacji seksualnej jej dorosłego wówczas już syna. Pani Ewa Hurna żaliła się, iż syn w dramatycznych okolicznościach wyznał rodzinie, że jest osobą homoseksualną. Żadne inne rozmowy na ten temat nie miały miejsca" - pisze Bałoniak.

Ustaliliśmy, że owszem, Ewa Hurny mówiła o homoseksualizmie syna, ale miała dodać, że jest to "wina" ks. H. Zdesperowana kobieta łączyła wówczas orientację syna z tym, że był on wykorzystywany.

Sam Andrzej Hurny swojej orientacji nie ukrywa, natomiast należy zauważyć, że w filmie braci Sekielskich nie ma o tym mowy, ponieważ nie to było jego tematem. Tym samym ks. Bałoniak przedstawiając swoją wersję wydarzeń w publicznym oświadczeniu zamieszczonym na stronie kurii kaliskiej, powołuje się na kwestię wyjątkowo delikatną – mianowicie orientację homoseksualną nie zważając, że wspomniana osoba może sobie tego nie życzyć.

Ofiara ks. Arkadiusza H.: ciągle ważniejsze inne rzeczy niż sedno sprawy

Bałoniak nie kontaktował się z Hurnym, by skonsultować, czy może o tak delikatnej i, bądź co bądź, prywatnej sprawie, napisać publicznie. Sam Andrzej Hurny o tym fragmencie mówi, że jego "retoryka nie różni się od formy, z jaką jego rodzina spotykała się przez lata, próbując zgłosić sprawę duchownym Kościoła katolickiego.

- Ciągle ważniejsza jest moja orientacja seksualna oraz drugoplanowe nieścisłości z emocjonalnego przekazu mamy, niż sedno sprawy - popełnienie przestępstwa - mówi nam.

Z kolei inne ofiary ks. H., z którymi mamy stały kontakt, są zbulwersowane wyciąganiem w kontekście tej dyskusji orientacji skrzywdzonego. Ich zdaniem, działania ks. Bałoniaka to próba zdyskredytowania Hurnego w oczach opinii publicznej, co oceniają jednoznacznie negatywnie.

Informacje o tym, jakoby ks. Bałoniak wiedział o czynach ks. H. mamy potwierdzone nie tylko w rozmowach z naszymi źródłami, ale także w zeznaniach złożonych w prokuraturze, o czym już pisaliśmy. Przypomnijmy tylko, zeznano, że księdzu Piotrowi Bałoniakowi sprawę H. zgłaszano ustnie. Czytamy: "Oni (nazwisk jest więcej - przyp. red., w tym również ks. Bałoniak) nigdy nie zaproponowali nam pomocy, wysłuchali, ale na tym się skończyło". W zeznaniach jest też odnotowane, że zgłaszająca osoba wie, że ks. Bałoniak "był wiele lat w Rzymie przy Ojcu Świętym".

Ks. Bałoniak w swoim oświadczeniu podkreśla, że w parafii Św. Ap. Piotra i Pawła w Sycowie w latach 1997 – 1999 był wikariuszem, a nie proboszczem. To prawda. Ten drobny błąd poprawiliśmy tuż po publikacji tekstu, na długo przed wydanym oświadczeniem. Jednocześnie chcemy podkreślić, że stanowisko kościelne ks. Bałoniaka nie stanowi przedmiotu sprawy. Podobnie, jak i orientacja seksualna ofiar molestowania.

A co dalej ze sprawą bp. Napierały?

Nasz tekst o ks. Białoniaku to jedna z wielu publikacji dot. Kościoła w Kaliszu. W zeszłym tygodniu pisaliśmy o podejrzeniach wobec biskupa seniora Stanisława Napierały, który wyświęcał kapłanów w sobotę, w katedrze w Kaliszu. Miał on wiedzieć o czynach ks. Arkadiusza H., tak samo jak biskup Edward Janiak. Przypomnijmy, Janiak w konsekwencji naszych publikacji nagłaśniających jego planowaną obecność na sobotnich uroczystościach, w katedrze w Kaliszu, ostatecznie się nie pojawił. Zastępował go właśnie Napierała.

Pojechaliśmy porozmawiać z biskupem na miejscu o całej sprawie, tuż przed uroczystościami. Ksiądz biskup odmówił komentarza, poprosiliśmy wiec rzecznika kurii o przekazanie naszej prośby o spotkanie drogą pisemną. Odpowiedź otrzymaliśmy i domyślamy się, że biskup wyda oświadczenie w sprawie, choć rzecznik zastrzega sobie prawo do powstrzymania się od interpretacji słów biskupa.

Poniżej zamieszczamy treść listu od biskupa.

W odpowiedzi na powyższą wiadomość poprosiliśmy także o spotkanie z biskupem pomocniczym Łukaszem Buzunem. Przewodniczył on święceniom kapłańskim w Ostrowie Wlkp., ponieważ uroczystości sobotnie - ze względów sanitarnych - odbywały się w dwóch miejscach. A w poniedziałek zwołał posiedzenie Rady Kapłańskiej, gdzie miał zaproponować kapłanom podpisanie trzystronicowego listu poparcia dla bp. Janiaka. Duchowni nie zgodzili się na taki gest wobec podejrzewanego o tuszowanie pedofilii kapłana. W zamian napisali do Watykanu prośbę o wyjaśnienie całej sprawy.

Chcemy porozmawiać z Buzunem m.in. liście poparcia dla Janiaka. Czekamy na odpowiedź.


https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/z...wiadamy/4w7e48b

W tekście artykułu wstawione jest oświadczenie ks. Bałoniaka i list od biskupa, ale nie da rady ich wstawić do posta, więc zachęcam do ich przeczytania na stronie Onetu. smile.gif
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #441

     
Ida Wielkie Gniazdo
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 300
Nr użytkownika: 98.200

 
 
post 30/05/2020, 15:02 Quote Post

QUOTE(ChochlikTW @ 30/05/2020, 6:00)


Ustaliliśmy, że owszem, Ewa Hurny mówiła o homoseksualizmie syna, ale miała dodać, że jest to "wina" ks. H. Zdesperowana kobieta łączyła wówczas orientację syna z tym, że był on wykorzystywany.

*




Homofobka?
 
User is online!  PMMini Profile Post #442

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.830
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 30/05/2020, 15:30 Quote Post

QUOTE(Ida Wielkie Gniazdo @ 30/05/2020, 16:02)
QUOTE(ChochlikTW @ 30/05/2020, 6:00)


Ustaliliśmy, że owszem, Ewa Hurny mówiła o homoseksualizmie syna, ale miała dodać, że jest to "wina" ks. H. Zdesperowana kobieta łączyła wówczas orientację syna z tym, że był on wykorzystywany.

*




Homofobka?
*


Jak zawsze potrafisz spostrzec jądro problemu. rolleyes.gif
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #443

     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 8.404
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 30/05/2020, 16:23 Quote Post

ChochlikTW
CODE
Dziś w Krakowie, pod nowymi rządami, lawenda znów kwitnie.

No to mnie Jędraszewski zaskoczył biggrin.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #444

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.830
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 2/06/2020, 5:55 Quote Post

Kalisz: oskarżani o tuszowanie pedofilii księża mogą być zapraszani na uroczystości miejskie

Pod apelem do władz Kalisza o niezapraszanie biskupa Edwarda Janiaka, antybohatera filmu Sekielskich "Zabawa w chowanego", na uroczystości miejskie podpisało się już ponad tysiąc osób. Ale prezydent Kalisza nie zamierza uniemożliwiać biskupowi udziału w nich. - Miasto Kalisz nie będzie wskazywać, kogo diecezja poprosi o reprezentowanie instytucji - podkreśla Krystian Kinastowski. A problem nie dotyczy tylko biskupa Janiaka.

Nowy film braci Sekielskich "Zabawa w chowanego" opowiada historię m.in. dwóch braci wykorzystywanych przez tego samego księdza - Arkadiusza H. O czynach pedofilskich księdza miał wiedzieć m.in. biskup diecezji kaliskiej Edward Janiak. Biskup jednak przez trzy lata nie reagował na niepokojące doniesienia na temat księdza. Po premierze dokumentu pojawiły się głosy, że biskup Janiak powinien podać się do dymisji. Ale do tej pory nawet nie przeprosił za swoje zaniedbania.

Część mieszkańców Kalisza, poruszona ujawnionymi informacjami, domaga się, aby biskup Janiak nie był zapraszany na uroczystości miejskie. - Po premierze dokumentu braci Sekielskich było widać wzburzenie wśród mieszkańców Kalisza, to poruszało miasto. Nie zamierzamy tego tak zostawić. Poczuliśmy obowiązek, aby odnieść się do całej sprawy - mówiła Onetowi Maria Dąbek, autorka petycji, pod którą podpisało się ponad tys. osób.

Prezydent Kalisza negatywnie odpowiada na apel

Z podobną prośbą do prezydenta Kalisza zwróciła się także radna KO Barbara Oliwiecka. Krystian Kinastowski nie zamierza jednak uniemożliwić biskupowi Janiakowi udziału w miejskich uroczystościach. Chociaż film Sekielskich widział.

- To bardzo delikatna sprawa. Przedstawiona w nim sytuacja jest bardzo przykra i myślę, że diecezja, a nie Miasto, musi się z nią uporać - komentuje dla Onetu prezydent Kalisza. Ale jednocześnie dodaje, że Rada Miasta Kalisza nie powinna stanowić forum do dyskusji o takich sprawach.

- Uważam, że tego typu wnioski czy petycje niezupełnie wynikają z troski o ofiary, czy sam problem. Patrzę z podejrzeniem na tego typu inicjatywy, jeśli uczestniczą w nich przedstawiciele środowisk politycznych, a tak jest w tym przypadku - uważa Kinastowski.

Prezydent Kalisza tłumaczy, że na wydarzenia organizowane przez miasto zapraszani są przedstawiciele różnych instytucji, również kościołów i związków wyznaniowych. - Miasto Kalisz nie będzie wskazywać, kogo diecezja poprosi o reprezentowanie instytucji - podkreśla Krystian Kinastowski.

Pedofilię w Kościele miał tuszować nie tylko biskup Janiak

Jak ujawniliśmy w Onecie, problem tuszowania pedofilii może dotyczyć nie tylko biskupa Edwarda Janiaka. Matka jednej z ofiar Arkadiusza H. w rozmowie z Onetem przyznała, że o wszystkim powiedziała także biskupowi Stanisławowi Napierale, o sprawie rozmawiała także z ks. Piotrem Bałoniakiem. Ten pierwszy nie skomentował tych oskarżeń, drugi z kolei zapewnia, że o sprawie wykorzystywania chłopców przez ks. Arkadiusza H. dowiedział się z filmu "Sekielskich".

To oznacza, że jest duża szansa na to, że w uroczystościach organizowanych przez miasto weźmie udział duchowny, który jest podejrzewany o ukrywanie pedofilii w Kościele. Na razie w najtrudniejszym położeniu znalazł się biskup Edward Janiak, ponieważ jego sprawa trafiła już do Watykanu.

Biskup jednak zdaje się tym nie przejmować. W sobotę, 23 maja, miał on wyświęcić diakonów z diecezji kaliskiej. Po nagłośnieniu sprawy przez Onet zastąpił go biskup Napierała, również oskarżany o tuszowanie pedofilii.

Co dalej ze sprawą Napierały?

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o podejrzeniach wobec biskupa seniora Stanisława Napierały, który wyświęcał kapłanów w sobotę, w katedrze w Kaliszu. Miał on wiedzieć o czynach ks. Arkadiusza H., tak samo jak biskup Edward Janiak. Przypomnijmy, Janiak w konsekwencji naszych publikacji nagłaśniających jego planowaną obecność na sobotnich uroczystościach, w katedrze w Kaliszu, ostatecznie się nie pojawił. Zastępował go właśnie Napierała.

Pojechaliśmy porozmawiać z biskupem na miejscu o całej sprawie, tuż przed uroczystościami. Ksiądz biskup odmówił komentarza, poprosiliśmy wiec rzecznika kurii o przekazanie naszej prośby o spotkanie drogą pisemną. Odpowiedź otrzymaliśmy i domyślamy się, że biskup wyda oświadczenie w sprawie, choć rzecznik zastrzega sobie prawo do powstrzymania się od interpretacji słów biskupa.

W odpowiedzi na powyższą wiadomość poprosiliśmy także o spotkanie z biskupem pomocniczym Łukaszem Buzunem. Przewodniczył on święceniom kapłańskim w Ostrowie Wlkp., ponieważ uroczystości sobotnie - ze względów sanitarnych - odbywały się w dwóch miejscach. A w poniedziałek zwołał posiedzenie Rady Kapłańskiej, gdzie miał zaproponować kapłanom podpisanie trzystronicowego listu poparcia dla bp. Janiaka. Duchowni nie zgodzili się na taki gest wobec podejrzewanego o tuszowanie pedofilii kapłana. W zamian napisali do Watykanu prośbę o wyjaśnienie całej sprawy.

Chcemy porozmawiać z Buzunem m.in. liście poparcia dla Janiaka. Czekamy na odpowiedź.

Jak poinformowała poznańska "Gazeta Wyborcza" biskup Janiak w sobotę przewodniczył uroczystej mszy w kaliskiej katedrze, a w niedzielę - w kościele w Strzałkowie, w którym poświęcił też dwa odnowione ołtarze. W sobotę podczas kazania mówił m.in. o atakach na Kościół.


https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/z...zani-na/gzr0927
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #445

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.447
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 2/06/2020, 7:58 Quote Post

"Kto tuszował pedofilię w Radomiu?"

"Zeznania obciążające ks. Stanisława S. złożyło dotąd w prokuraturze dziewięć osób. Śledczy szukają innych osób, które mógł skrzywdzić"

Całość: https://www.rp.pl/Kosciol/306019924-Kto-tus...-w-Radomiu.html
 
User is offline  PMMini Profile Post #446

     
Eire
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 197
Nr użytkownika: 25.966

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 2/06/2020, 20:44 Quote Post

W tygodniku Niedziela (a konkretnie w lokalnym wydaniu - wrocławskim) p. Agnieszka Bugała przeprowadziła rozmowę z księdzem Isakowiczem - Zaleskim. Wywiad ukazał się na stronie internetowej lokalnego wydania; dziennikarka została wezwana do redakcji głównej, po rozmowie ogłosiła rezygnację z pracy w tygodniku, a wywiad został usunięty.
Zrobił się huczek i wywiad jest już dostępny. Wklejam całość. Myślę, że warto na spokojnie przeczytać. Sporo o filmie braci Sekielskich, sporo o błędach przywódców polskiego Kościoła, sporo o lawendowej mafii w Kościele w ogóle.
P.s. pogrubienie moje.

- Agnieszka Bugała: Księże, poprosiłam o tę rozmowę, bo po premierze drugiego filmu Sekielskich my, świeccy wierni, jesteśmy zdezorientowani. Z jednej strony słyszymy o zatrważającym procederze przenoszenia kapłanów-pedofili do innych parafii, z drugiej słyszymy, że samo mówienie o tym i wskazywanie winnych procederu jest szkodzeniem, szkalowaniem i atakiem na Kościół. Nie jestem dziennikarką śledczą, ale jako katolicki dziennikarz mam prawo zapytać katolickiego księdza, który zdecydował się wziąć udział w tym filmie, o powód.

- Ks. Isakowicz – Zaleski: Może mnie pani pytać o wszystko, zobaczymy co z tej naszej rozmowy uda się pani opublikować.

- Po emisji pierwszego filmu braci Sekielskich pt. „Tylko nie mów nikomu” reakcje hierarchów były różne – od prymasa, który za pedofilię w Kościele przepraszał, po abp. Sławoja Leszka Głódzia, który filmu nie widział, ale powiedział do jednej z kamer, że „ma inne zajęcia i nie ogląda „byle czego”. Okazało się również, że główny informator współpracujący z Sekielskim, Marek L. okazał się oszustem. Czy to Księdza nie zniechęciło do udzielenia twarzy i głosu sprawie?

- Uważam, że należy mówić na ten temat w różnych miejscach, nie tylko w tych, które są związane z Kościołem, ale także w tych, które są z dala od Kościoła, bo problem jest bardzo ważny i nie widzę przeciwskazań. Co do oszusta – to był jeden z elementów poprzedniego filmu, ale oprócz – zdemaskowanego zresztą – jednego oszusta, film pokazał wiele prawdziwych rzeczy w tej sprawie i dowiódł, że mówienie na ten temat ma ogromne znaczenie społeczne. Ja nie zgłosiłem się do udziału w filmie. To twórcy zgłosili się do mnie, przyjechali i nagrali moją wypowiedź. Warunek, jaki postawiłem to aby tego, co powiem nie cenzurować.

- Mam wrażenie, że poruszamy się na dwóch płaszczyznach – z jednej strony problem pedofilii w Kościele – i stosunek do niej wielu wydaje się być jasny – z drugiej – mówienie o problemie, zwłaszcza w przestrzeni publicznej, jest oceniane jako bezpośrednie uderzenie w Kościół.

- To najczęściej powtarzany błąd, niestety firmowany przez ludzi Kościoła. Nie uderza w Kościół ten, kto wskazuje i demaskuje zło, jakie ma miejsce, ale ten, kto próbuje to ukryć. Przenoszenie księży z parafii na parafię, lekceważenie ofiar i bólu, który im zadano – to jest uderzenie w Kościół. To wymaga oczyszczenia, naprawy.

- Filmy barci Sekielskich mają specyficzną konstrukcję. Po drugiej części widać, że jest to metoda, nie przypadek. Mam na myśli filmowanie ukrytą kamerą osób, które film pokazuje jako podejrzane, ale jeszcze nie skazane prawomocnym wyrokiem. A jednak w Polsce każdy, nawet przestępca z wyrokiem, ma prawo do ochrony swojego wizerunku. Podam przykład z dziennikarskiego podwórka: Kiedy robię materiał w więzieniu w Wołowie – a są tam osadzeni z dużymi wyrokami, to więzienie o zaostrzonym rygorze – muszę każdego z moich rozmówców poprosić o pisemną zgodę na fotografowanie i opublikowanie nie tylko jego twarzy, ale czasem tyłu głowy, bo jest tam, np. rozpoznawalny tatuaż. W filmie mamy zupełnie inne metody pracy. Czy Księdzu to nie przeszkadzało? Nagrywanie bez zgody rozmówców? Siostra zakonna, przyłapana kamerą w zakrystii, która się rozpłakała i pobiegła przed ołtarz?

- O ile pamiętam film, to osoby nagrywane ukrytą kamerą nie były wymieniane z imienia i nazwiska. Obejrzałem film i nie ma tam niczego, czego bym nie wiedział wcześniej.

Jeśli chodzi o siostrę zakonną, to uważam, ze zrobiono z niej kozła ofiarnego. Znam siostry zakonne, szanuję je i cenię, ale one są bezradne. W systemie polskiego Kościoła nie mają nic do powiedzenia. Opisywałem w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w książce pt. „Chodzi mi tylko o prawdę” w 2012 r. przypadek w diecezji krakowskiej – nawet zeznawałem w sądzie kościelnym w tej sprawie – że molestowania wobec ministranta dokonywał proboszcz, który ma gigantyczną teczkę w IPN, zwerbowano go z powodów homoseksualnych – świadkiem był wikary i siostra zakonna. Siostra zakonna złożyła zeznania, ale naciśnięto na nią, szybko je wycofała i została przeniesiona. Ale ja nie mam żalu do tej siostry, ten system tak działa. A w filmie? Cóż ta biedna siostra miała zrobić? Jeśli jakiś fragment w filmie miałbym zakwestionować, to właśnie ten. Ta scena nie była potrzebna, wszyscy w tej społeczności wiedzą kim jest siostra a ona nie była sprawcą, żeby ją nagabywać.

- Ale gdy chłopak z kamerą wchodzi do pustego korytarza to wiemy, z logiki filmu, kogo chce spotkać, zresztą później spotyka i nagrywa Arkadiusza H. w kaplicy szpitalnej…

- Tyle, że problem tego wszystkiego leży w zupełnie innym miejscu. Gdyby Kościół chciał, jasno, wyraźnie i skutecznie, zwalczyć pedofilię i wszystkie inne zażyłości, bo to nie jest jedyny nierozwiązany systemowo problem w Kościele, to byśmy takich filmów nie musieli kręcić. Dopóki nie ma odwagi tego przeprowadzić, to daje amunicję wszystkim innym środowiskom, także, albo przede wszystkim, nieprzychylnym Kościołowi. Podstawowym błędem Kościoła od roku 1990 – według mnie – jest grzech zaniechania. To było bardzo wyraźne widać przy sprawie abp Paetza w 2002 r. , oraz lustracji w 2006 r., gdy konkretni hierarchowie blokowali i tuszowali tę sprawę.

Pierwszy film braci Sekielskich, niezależnie jak byśmy to oceniali, powinien przynieść konkretne działania Kościoła. Niestety, nie przyniósł. Jeśli dziś mamy mieć do kogokolwiek pretensje – mówię to z pełną odpowiedzialnością – to nie do dziennikarzy, którzy są mniej, lub bardziej tendencyjni, ale do władz kościelnych, które tego nie zrobiły i nie widzą potrzeby oczyszczenia. Różne deklaracje, które padają, są deklaracjami pustymi, za którymi nie idzie żadne działanie. Dziś jesteśmy w sytuacji, w której Kościół sam sobie przygotował grunt pod to, że oddał pole innym osobom – które kręcą filmy, przygotowują publikacje, które wyjaśniają te sprawy. Bardzo wyraźnie odczułem to w roku 2006 r., gdy byłem zwolennikiem samolustarcji przez Kościół, ale kard. Dziwisz to zablokował, zamiótł pod dywan i przez 14 lat nic nie zrobił w tej sprawie. To samo w sprawie abp Paetza, dlatego te sprawy będą ciągle wracały, bo błąd jest po stronie Kościoła.

- Na czym polega ten błąd?

- Składają się na niego trzy elementy. Pierwszy to mentalność z czasów komunizmu, że Kościół jest oblężoną twierdzą i żadną miarą nie można rozwiązywać jego problemów w sposób jawny, publiczny. O ile w czasach komunizmu było to uzasadnione – Kościół był atakowany, był IV wydział SB, który zwalczał Kościół, itd. – to teraz już nie jest, przecież od 30 lat żyjemy w wolnym kraju, w wolnym państwie i nie ma żadnego powodu, żeby Kościół miał dalej stosować tę zasadę oblężonej twierdzy. Drugi powód to lekceważenie opinii publicznej. Wielokrotnie spotykałem się z takimi słowami: „Pokrzyczą dziennikarze, napiszą, wszystko ucichnie”. Ale jest trzeci, moim zdaniem bardzo ważny i o tym chciałem powiedzieć w filmie: zło pochodzi od tzw. mafii lawendowej, czyli księży, coraz liczniejszej grupy, homoseksualistów, powiązanych ze sobą w wielu sprawach, będących czasem dla siebie wzajemnymi partnerami, którzy tuszują nie tylko te sprawy – i to było widać przy lustracji, gdzie kard. Dziwisz wprost mi powiedział, że nie mogę pisać o homoseksualistach. Te trzy powody blokują możliwość oczyszczenia i nie widzę możliwości zmiany. Nie wierzę już w deklaracje księdza Prymasa. Bo cóż z nich wynika? Wychodzi godzinę po filmie… A jakby filmu nie było, to by nie było reakcji?

- Ale mamy też sytuację bez precedensu – po raz pierwszy, godzinę po filmie, który sugeruje popełnienie i ukrywanie przestępstwa w Kościele – dwóch hierarchów wydaje sprzeczne oświadczenia. Prymas mówi „że nie dochowano obowiązujących w Kościele standardów ochrony dzieci i młodzieży”, a kuria kaliska, w imieniu bp. Janiaka pisze w oświadczeniu, że „podjęta została współpraca z prokuraturą zgodnie z przepisami prawa karnego. Jednocześnie wszczęto wstępne postępowanie kanoniczne, powiadomiono Kongregację Nauki Wiary”…

- I to jest wielka radość dla tych, którzy wierzą, że tylko filmy Sekielskich są w stanie pokazać nie tylko przestępstwa, które Kościół ukrywa, ale też bezradność Kościoła. Bardzo słusznie to pani zauważyła, ale rodzi się pytanie: Na co Ksiądz Prymas czekał? Na film?

- Czy myśli Ksiądz, że Ksiądz Prymas wiedział wcześniej o tym niedopełnieniu, o którym mówi w oświadczeniu?


- Proszę pani, mogę powiedzieć z cała pewnością i zobaczy pani analogię – o lustracji i o problemach z homoseksualistami wiedzieli wszyscy po kolei dostojnicy kościelni, z którymi rozmawiałem, łącznie ze wspominamy już kard. Stanisławem Dziwiszem. Ale jaka była ich rada? „Wrzuć to pieca, na co ci to jest potrzebne, nikt się historią nie interesuje”, itd. Ale kiedy byłem uparty i dalej prowadziłem badania, to dwa razy kardynał zaatakował mnie publicznie – wysyłając komunikaty, dając zakaz publikowania. Gdyby Kościół sam chciał to zrobić, to by zrobił. „Nie widziałem, pierwszy raz słyszę” – to są takie wymówki, które w tych sprawach brzmią dziecinnie.

- Ksiądz jest historykiem, zna wartość dokumentów w przygotowaniu jakiejkolwiek publikacji, porozmawiajmy jeszcze chwilę o rzetelności warstwy dokumentacyjnej filmu, bo jednak po premierze Prokuratura Krajowa wydała ważne oświadczenie. Z dat, które prokuratora podała wynika, że we wrześniu 2019 r. wpłynął zarzut przeciw Arkadiuszowi H. W filmie wyemitowanym 17 maja 2020 r. nie pada ta informacja. Jest za to sugestia, że nie ma współpracy między kurią i prokuraturą. To rzuca cień na wiarygodność filmu, wręcz sugeruje manipulację faktami. Gdy odkrywamy elementy manipulacyjne, to tracimy zaufanie.

- A moje zaufanie do ludzi Kościoła, a jestem księdzem od 40 lat, podważają te wszystkie „nie wiem”, „nie słyszałem”, „nie jestem kompetentny”, „to tamten biskup”, „ja byłem tylko pomocniczym” – i tak piłeczka lata, a ofiar przybywa. Kościół jest instytucją, ma dwa tysiące lat i równocześnie jest to Kościół, który naucza – mówi politykom co jest dobre, a co złe, naucza społeczeństwo – ma rolę mentora, ma taki mandat i to jest rola, którą ja akceptuję i wspieram, ale jeśli zaczyna się wikłać w myślenie, że on funkcjonuje na innych zasadach i w gruncie rzeczy sam swoich orędzi nie wypełnia, to ja jestem zaniepokojony i będę reagował.

Wie pani, co mnie zaniepokoiło w tym filmie najbardziej? Odpowiedź biskupa Janiaka, który, w sądzie, na wyraźne pytanie, czy pan – forma jest tragiczna, ale tak do niego mówiono, niestety – wiedział o tych sytuacjach, odpowiada: „Nie mogę powiedzieć tak, i nie powiem nie”. To jest rzecz, która dyskwalifikuje go do dalszego bycia zarządcą diecezji.

- W jednym z wywiadów apelował Ksiądz, by podał się do dymisji…

- Dlatego, że podstawową zasadą ewangeliczną, której wymaga się od każdego kleryka, jest zasada „niech mowa wasza będzie ta-tak, nie-nie, a co jest nadto od diabła pochodzi”. Jeżeli biskup, w sądzie, w obecności kamer sądowych, mówi takie rzeczy, to znaczy, że on kompletnie odszedł od tej zasady. I to nie jest już taka kwestia, czy prokuratura wcześniej wiedziała, czy później. Ja patrzę na Kościół i widzę, że biskup nie potrafi powiedzieć prawdy publicznie, w sądzie. I to jest szok.

Ale jest jeszcze druga, szokująca wypowiedź w tym filmie, jednego z braci – że biskup powinien także troszczyć się od dusze krzywdzonych, którzy bardzo często, z tego powodu, odchodzą z Kościoła, a nie tylko dbać o los sprawcy. To wypisz wymaluj sytuacja moja sprzed 14 lat. Kiedy ja mówiłem o ofiarach to nie było ważne, najważniejsze było to, aby broń Boże sprawca nie poniósł konsekwencji. Kard. Dziwisz powołał w Krakowie komisję „Pamięć i Troska”, na której czele stanął Jan Szkodoń – dzisiaj sam ma problemy, bo jest oskarżany o zachowania pedofilskie – który wydał ogromny dokument. I w tym dokumencie nie ma ani jednego słowa „ofiara”, w ogóle to pojęcie nie istnieje! Istnieje pojęcie „dobro Kościoła”, troska, „by osoba nie została pomówiona” – i ja się z tym wszystkim zgadzam, ale nie ma słowa o ofiarach. Z moich rozmów z różnymi ofiarami, to są najczęściej ludzie dorośli, wynika, że mają największy żal do Kościoła o to, że nikt nie chce otoczyć ich ojcowską troską – jest procedura, paragraf, sztuczka, analiza, kto powiedział a kto nie powiedział, nie w tym terminie, nie pod ten adres napisał – to wszystko jest dobre dla adwokatów świeckich, ale nie dla Kościoła.

- Może dlatego, że w tych sprawach mamy do czynienia również z prawnikami, tyle, że kościelnymi?

- Ale pokrzywdzeni potrzebują w Kościele nie tylko sprawnych znawców paragrafów, ale pochylenia nad ich raną! To jest prawdziwa, głęboka istota Kościoła. Opowiem historię, która zobrazuje moją diagnozę tego problemu. Młoda kobieta, która była molestowana przez duchownego napisała do nuncjatury. Dostała odpowiedź, po wielu miesiącach, że może zeznawać. I rzeczywiście, pojechała do Warszawy, nuncjusz ją przyjął, wszystko zgodnie z protokołem i konfrontacja – komisja pięciu księży, którzy ją przesłuchują. I ona mówi mi tak: W jaki sposób ja mam mówić o intymnych doświadczeniach, które przeżyłam jako mała dziewczynka, przed pięcioma mężczyznami, którzy każą wypełniać rubryki i podchodzą do tej mojej traumy na zasadzie: formularz, pieczątka? Aż się prosi, żeby w takiej komisji były osoby świeckie, żeby były kobiety, przed którymi łatwiej można się otworzyć, które to rozumieją. Opowiadała zdruzgotana: zero empatii. Wszystko grzecznie, kawka, szczęść Boże, ale żadnej empatii wobec ofiary. I Kościół dlatego przegrywa, oddaje to pole, bo nie stosuje tych najprostszych zasad, które nawet na policji już są – przychodzi psycholog, specjalista, który potrafi odróżnić konfabulację od prawdy, pozwoli się wygadać, stworzy warunki psychologicznego komfortu. No i są kobiety, które niosą pomoc kobietom – to jest naprawdę bardzo ważne, bez tego nie ruszymy dalej.

Też doświadczyłem różnych rzeczy w Kościele i wiem, że chłód i sztywność są na porządku dziennym, a ofiary potrzebują ojcowskiej troski, nie urzędnika w kurii, który załatwia sprawę, wypełnia rubryki i wraca do domu. Musimy tym ludziom zacząć służyć.

- Ja obejrzałam ten film nie tylko jako dziennikarz, ale też jako mama trójki dzieci. I chyba najbardziej zabolała mnie ta sytuacja w kurii, gdy rodzice przychodzą w imieniu swoich dzieci. Zwykliśmy nazywać ordynariuszy diecezji ojcami, a tu mamy sytuację odczuwalnego dyskomfortu – jak najszybciej skończyć to spotkanie, nie wchodzić w szczegóły, no a skoro są dorośli, to niech przyjdą sami.

- To są, niestety mechanizmy, które są powielane od wielu, wielu lat: biją w nas, trzeba się bronić, czyli jesteśmy my i oni.

- Ale czy to jeszcze Kościół Chrystusa?

- Kiedy wyszła książka pt. „Chodzi mi tylko o prawdę” wezwano mnie do kurii krakowskiej na tzw. Radę Kapłańską, gdzie byłem przesłuchiwany – dlaczegoś napisał, czy ty sobie zdajesz sprawę co zrobiłeś, itd. Zostałem potraktowany jako przestępca. Jednak gdy doszło wreszcie do dyskusji merytorycznej, a więc na temat konkretów, to okazało się, że wielu młodych księży, którzy tam byli, zaczęli brać moją stronę mówiąc: No dobrze, ale dokąd się da to tuszować? Jeden z księży profesorów, który był tam obecny, zresztą mój wychowawca z seminarium, powiedział przy wszystkich, że te problemy to są zgniłe beczki z kapustą w budynku, wcześniej czy później beczki eksplodują i będzie smród, nie tylko w piwnicy, ale w całym budynku. Powiedział, że trzeba te beczki wynieść. I ktoś musi to zrobić, choć najlepiej byłoby zrobić to wspólnie.

- Tak, tyle że angażowanie się w „wynoszenie beczek” może skończyć się tak, jak to, co obserwujemy teraz w ataku na Tomasza Terlikowskiego. Wszyscy są zgorszeni jego udziałem w filmie, ale niewielu przypomina o kamieniu młyńskim u szyi, o którym mówił Chrystus w przypadku zgorszenia maluczkich…Czy to jest rzeczywista obrona Kościoła, potrzebna i właściwa?

- Ja nie wiem, czego bronią ci, którzy atakują Terlikowskiego – powiem ryzykownie, że świętego spokoju kurii, ale z pewnością nie Kościoła. Ja znów odwołuję się do wydarzeń z poprzednich lat – bo trzykrotnie to przeżyłem – winny nie jest sprawca, ale ten, który to opisał. A więc jeśli nie piszesz, to jesteś dobrym księdzem, dziennikarzem katolickim, dobrym członkiem Kościoła. Jesteś dobry, gdy przymykasz oczy na zło. A przecież lekarz musi powiedzieć pacjentowi diagnozę, aby móc go leczyć, nie może go oszukiwać, bo gdy nie zacznie się leczyć, to umrze! I to dzieje się w Kościele – ludzie Kościoła uciekają przez diagnozą o nich samych.

- A może nie aż tak, może raczej zasada pani Dulskiej: pierzmy brudy we własnym domu? I to pranie brudów być może się dzieje, ale poza okiem kamer?

- Oboje wiemy, że dopóki nie ma skandalu, nie ma reakcji. Dziennikarze to nie są wrogowie Kościoła, to są ludzie, którzy bardzo często zwracają uwagę na słuszne sprawy i trzeba ich wysłuchać, a nawet jeśli ich działania mają być inspiracją, to przyjmijmy ją. Ludzie świeccy są konieczni w strukturach Kościoła, aby on mógł być spójny, kompletny, aby mógł się oczyszczać i zmieniać. Dość takich delegatur, gdzie biskup mianuje księdza, który jest od niego zależny, jest jego panem życia i śmierci i nagle ten podporządkowany z zasady ksiądz ma być delegatem do spraw pedofilii. Nie, niech to będą ludzie świeccy, którzy lepiej to rozumieją jako ojciec, czy matka rodziny, a przede wszystkim są niezależni w wyrażaniu swojej opinii.

- A czy nie jest tak, że gdy włącza się nam mechanizm obrony Kościoła, w niektórych sytuacjach ważny i dobry, to tak naprawdę utożsamiamy kościół hierarchiczny z Kościołem – mistycznym Ciałem Chrystusa i stąd tyle nieporozumień? Stawiamy znak równości między ludźmi Kościoła, którzy są czasem antyświadectwem – z Oblubienicą Chrystusa.

- To nie jest to samo. Kościół musi być jak akwarium – przeźroczysty. Każdy musi móc zobaczyć co tam w środku jest. A co jest najważniejsze w akwarium, aby woda była klarowna o czysta?

- Filtr.

- Tak, potrzebna jest aparatura, która doprowadza tlen i oczyszcza zbiornik. Akwarium zostawione samemu sobie, bez filtra, po pewnym czasie zarasta glonami, a woda mętnieje i ryby umierają. Przejrzystość Kościoła jest konieczna, musi być element, który go filtruje. Prawo kanoniczne tak stanowi, że biskup właściwie przed nikim za nic nie odpowiada.

- Odpowiada, jest jeszcze Stolica Apostolska.

- Tak, ale jeśli ktoś blokuje przepływ informacji między daną diecezją a Watykanem, to papież o niczym może nie mieć pojęcia. To przecież wydarzyło się w przypadku abp Paetza, kiedy dopiero szukająca sprawiedliwości pani Wanda Półtawska przebiła się przez kordon obrońców Kościoła, którzy blokowali informacje wysyłane z Poznania do Jana Pawła II.

- Dobrze, to w jaki sposób wprowadzić do drogiego nam Akwarium filtr i co miałoby nim być, bo rozumiem, że prawdy ewangeliczne nie wystarczają?

- Czas, aby ludzie świeccy zostali zaangażowani do współpracy i pomocy, fachowcy, eksperci. Przed laty trzy osoby napisały do mnie z pani archidiecezji, wrocławskiej, o tym, że były molestowane i ich historie najpierw krył kard. Gulbinowicz, potem abp Gołębiewski dopiero jak przyszedł obecny metropolita to nadał sprawie właściwy bieg.

- Czyli?

- Zrobił to, co należy, natychmiast skierował sprawę do Watykanu i dwie z trzech już się zakończyły, na jedną jeszcze czekamy.

- W filmie mówi Ksiądz bardzo mocne zdanie i dla mnie, jako świeckiej osoby wstrząsające, mianowicie, że w czasie studiów rzymskich starszy kapłan doradzał zamykanie na noc drzwi od środka. Nie chodzi o wyobraźnię, chodzi o wyobraźnię skali problemu – nasuwa się refleksja: jak bardzo musi być zepsuty system, gdy dochodzi do takich sytuacji. Ostrzeżenie trzeba rozumieć jako sytuację, w której niczego nie możemy zmienić, jest jak jest…

- System jest zepsuty. I znów wrócę do niechlubnego przykładu Poznania, molestowanych kleryków i abp Paetza. Byłem w Rzymie w 2002 r., gdy sprawa Paetza była na ustach wszystkich, tych z Polski i tych z innych krajów. Ta sprawa pokazała, że system jest zepsuty i niewydolny. Wszyscy wiedzieli, ale potrzeba było pani Półtawskiej, świeckiej osoby, która przebiła się do Watykanu i powiedziała swojemu przyjacielowi o tym, co się dzieje w Polsce. Zresztą, o tym później pani Półtawska mówiła, list księży poznańskich musiała przemycić do Ojca Świętego, to nie była prosta sprawa. To pokazuje do jakiego stopnia okłamywano Jana Pawła II. Dlatego nie zgadzam się z tymi, którzy mówią, że to rzuca cień na osobę świętego Papieża. W żadnym wypadku nie rzuca, to pokazuje, że w otoczeniu papieża, niektórzy, bo nie wszyscy, zachowywali się w sposób skandaliczny. Tuszowanie tej sprawy, jak i kilku innych, jak np. sprawy założyciela Legionistów Chrystusa o. Marciala Maciela Degollado pokazuje jakich papież miał współpracowników, jak troszczyli się o niego i o Kościół.

- Bracia Sekielscy zapowiedzieli już trzecią część filmu. Czy to zapowiada dewojtylizację? Ten termin wciąż powraca?

- W żadnym wypadku. Papież był krystaliczny, nikt i nic nie jest w stanie zakwestionować jego świętości. Jednak wielu księży w Watykanie to są homoseksualiści, którzy się wspierają, awansują i dość często w wypaczony sposób postrzegają rzeczywistość. Zresztą, na własne uszy słyszała pani wypowiedź Marcina Przeciszewskiego na Forum Młodych we Wrocławiu, które pani prowadziła…

- Tak, Marcin Przeciszewski, prezes KAI publicznie przyznał, że skandaliczne zachowania i skłonności Juliusza Paetza były w Watykanie znane i za karę wyświęcono go na biskupa i posłano do Łomży.

- Tak, świadkiem tej wypowiedzi był nawet Prymas. I teraz konkluzja, jak zepsuty musi być system, który wyświęcenie kapłana na biskupa uważa za karę?

- …

- Ciąg dalszy tej historii niestety jest taki, że na terenie diecezji łomżyńskiej dochodziło do molestowania wśród duchownych. Niektórzy, o skłonnościach homoseksualnych, zrobili szybkie i błyskotliwe kariery, byli wysyłani za granicę.

- Skąd ma Ksiądz tę wiedzę?

- Dostaję listy, tak jak wcześniej z pani diecezji, czy z innych miejsc. Paetz nie tylko działał w Poznaniu i Rzymie, później działał też, bardzo swobodnie, w Łomży.

- I nikt nie reagował?

- Nuncjusz, abp Józef Kowalczyk nie tylko o tym wiedział, ale przez 18 lat tuszował to, co powinno trafić do Watykanu. Wypowiedź Przeciszewskiego była o tyle ważna, że pokazuje, że powoli dojrzewamy do mówienia prawdy. Gdybym ja powiedział to pięć lat temu, to byłbym suspendowany.

- Czyli Ksiądz miał tę wiedzę?

- Tak, pisałem też w tej sprawie, ale było to rzucanie grochem o ścianę. System jest dość szczelny, rozbicie go jest trudne, ale konieczne.

- Wszyscy, którzy zaatakowali Księdza za udział w filmie zwracali uwagę na dwie rzeczy: data premiery – przed wyjątkowym jubileuszem Papieża – i powoływanie się na to, że w strukturach Kościoła są ludzie bez powołania, zwerbowani przez służby, którzy od lat mu szkodzą.

- Drugi zarzut należy do teorii spiskowych. W książce „Księża wobec bezpieki” dość dokładnie to badam i opisuję – wrzucanych, na siłę, agentów, była garstka. To nie byli ludzie, którzy zrobili choćby karierę, bo nie wytrzymali i odeszli – to jest np. przypadek jezuity Turowskiego, który był oficerem SB, wstąpił do zakonu jezuitów i wytrzymał tam 10 lat. To, że problemy Kościoła są spowodowane sabotażem i inwigilacją to są mity, nie fakty. Nawet, gdyby uznać, że ta koncepcja ma sens, to tym bardziej Kościół powinien chcieć lustracji w trybie pilnym. Teraz sprawa jest przedawniona, minęło 30 lat, ze znanych mi agentów żyje jeszcze kilku, reszta już jest na Sądzie Bożym.

- A nie przeszkadzało Księdzu, że to jednak „prezent” na urodziny Świętego?

- Nie ma dobrej daty, na takie sprawy każda data jest zła. Za chwilkę będziemy przed Bożym Ciałem. W Kościele zawsze jesteśmy przed czymś, albo po czymś. Jeśli ktoś nie chce, to znajdzie tysiąc powodów, by zablokować taką publikację. Problem leży w tym, że gdyby Kościół zaczął porządki po pierwszym filmie, to drugi nie miałby z czego powstać.

- Ale jednocześnie jesteśmy w takiej sytuacji, że po pierwszym filmie to właśnie Kościół zareagował, powołał Fundację św. Józefa, a inne środowiska – zobaczyliśmy ten problem choćby w przypadku znanego muzyka i historii z Tęczowym Music Boxem – nie zrobiły nic, nie zareagowały…

- Proszę pani, a czy politycy coś robią? Rządzi prawica, mamy powołaną komisję, państwową, do walki z pedofilią – do jej powołania według mnie też przyczynił się film Sekielskich – i od 9 miesięcy nikt nie jest w stanie wskazać kandydatów. Po drugim filmie zrobił to dopiero Rzecznik Praw Dziecka. Senat też nie zrobił – tam rządzi Koalicja. Sejm – nie podjął, premier – nie podjął. Popatrzmy też na to, że istnieje silne lobby, które nie chce rozwiązania tego problemu.

- Skąd taka diagnoza?

- Bo wyjdą niecne sprawy, w różnych środowiskach.

- Uparcie powiem: czekam jednak, aż bracia Sekielscy zrobią film o Tęczowym Music Boxie, dołączą do pana Mariusza Zielke i pokażą skalę problemu.

- Zostańmy w naszej rozmowie w Kościele, bo obojgu jest nam on drogi. Kościół ma być wzorem do naśladowania, a nie jednym z wielu miejsc, w których również źle się dzieje. On ma mandat głoszenia Ewangelii, a więc wie jak dochodzić prawdy, chronić słabych – sam musi szukać sprawiedliwości, musi się oczyszczać, naprawiać zło jako pierwszy. Wtedy ma pełne prawo moralne mówić innym jak postępować. Mówienie: u innych też tak jest, albo gorzej, to marne pocieszanie się, sama pani przyzna.

- Przyznaję, całym sercem. Tylko w działaniach braci Sekielskich brakuje mi symetrii i muszę postawić pytanie – sobie, a w naszej rozmowie również Księdzu - dlaczego kolejny film o pedofilii w Kościele i zapowiadana rewizja działań Jana Pawła II?

- Może dlatego, że to Kościół jest punktem odniesienia dla wielu osób, środowisk i spraw? Nawet ci, którzy są daleko, patrzą na Kościół, on budzi emocje. Dzieje się tak dlatego, że założył go Bóg, a nie człowiek, więc ta boskość przyciąga. Kościół musi być wzorem, nawet w tym jak robić porządki.

- Rozmawialiśmy o akwarium, a może powinniśmy o źródle? Jeśli zanieczyścimy źródło…

- Będziemy mieć zatrute rzeki, na zawsze. Moim zdaniem bez interwencji papieża Franciszka Kościół w Polsce już sobie nie poradzi z porządkami, oczyszczaniem i reformą. Czekam na jego głos.
 
User is offline  PMMini Profile Post #447

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.830
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 3/06/2020, 11:53 Quote Post

Stolica Apostolska zdecydowała, że dochodzenie wstępne w sprawie biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka przeprowadzi metropolita poznański abp Stanisław Gądecki. Dyskusja nt. duchownego wybuchła po premierze filmu "Zabawa w chowanego".

Stolica Apostolska zdecydowała, że dochodzenie wstępne w sprawie biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka przeprowadzi metropolita poznański abp Stanisław Gądecki. Dyskusja nt. duchownego wybuchła po premierze filmu "Zabawa w chowanego".

Komunikat ws. biskupa Edwarda Janiaka opublikowano na stronie Archidiecezji Poznańskiej. Czytamy w nim, że Kongregacja ds. biskupów "upoważniła arcybiskupa metropolitę poznańskiego do przeprowadzenia dochodzenia wstępnego w sprawie zasygnalizowanych zaniedbań biskupa kaliskiego w prowadzeniu spraw o nadużycia seksualne na szkodę osób małoletnich ze strony niektórych duchownych".

Archidiecezja Poznańska poinformowała, że wydana decyzja "odpowiada pragnieniu Ojca Świętego Franciszka ochrony osób małoletnich i dochodzenia do prawdy co do postawionych zarzutów".

Podkreślono również, że wyłączną kompetencję do zajmowania się oskarżeniami o nadużycia seksualne w diecezji kaliskiej posiada abp Stanisław Gądecki. Taki stan rzeczy trwać ma do czasu podjęcia innych decyzji.

"Zabawa w chowanego". Abp Gądecki przeprowadzi dochodzenie ws. biskupa Janiaka

Biskupowi kaliskiemu Edwardowi Janiakowi zarzuca się, że tuszował on przypadki wykorzystywania małoletnich przez innych duchownych. Z informacji przedstawionych w najnowszym filmie dokumentalnym braci Sekielskich "Zabawa w chowanego" wynika, że hierarcha miał nie reagować na doniesienia o pedofilskich zachowaniach podlegającego mu księdza.

Natychmiast po premierze produkcji Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Wojciech Polak ogłosił, że zwróci się o wszczęcie postępowania nakazanego przez papieża Franciszka w liście apostolskim w formie Motu proprio.


https://wiadomosci.wp.pl/zabawa-w-chowanego...17242407929985a
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #448

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.447
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 5/06/2020, 10:28 Quote Post

Klasyka.

https://twitter.com/jozefmoneta/status/1268814985158893568
 
User is offline  PMMini Profile Post #449

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 5.830
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 5/06/2020, 12:24 Quote Post

QUOTE(szczypiorek @ 5/06/2020, 11:28)

Nic zaskakującego, bo przecież to Radio Maryja. rolleyes.gif Nie przeszkadzało im, że prowadził modlitwę i odprawiał mszę pedofil.

Wraca sprawa ks. Michała M., który kilkanaście lat temu został skazany za molestowanie dzieci. Nowe informacje w sprawie zebrali reporterzy TVN24, którzy dotarli do samego duchownego i jego ofiar. Okazuje się, że ks. Michał M. wciąż jest aktywny, a co tydzień mogą usłyszeć go słuchacze Radia Maryja.

https://www.wprost.pl/kraj/10218691/ks-mich...diu-maryja.html

Katolicki Głos w Twoim domu
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #450

33 Strony « < 28 29 30 31 32 > »  
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej