Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Inny sposób życia Aborygenów ?
     
mardinus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 177
Nr użytkownika: 934

Piotr Kaczmarzyk
Zawód: Platnerz
 
 
post 9/02/2010, 20:28 Quote Post

Chodziło mi wlasnie o emu

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.430
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 9/02/2010, 20:52 Quote Post

QUOTE(yarovit @ 9/02/2010, 12:58)
A widziałeś kiedyś, jak wyglądają np. dzika kukurydza lub dziki ryż?
*



A Ty widziałeś? Jeśli tak to bardzo ciekawe, z tego co wiem, nie znamy rośliny wyjściowej ani w przypadku ryżu, ani kukurydzy.
Dziki ryż amerykański, który właściwie nie jest ryżem, można swobodnie kupić w sklepach, na wygląd właściwie nie różni się od tego chińskiego.
Kukurydzę uprawia się od jakichś 7000 lat, najstarsze znane kolby są wielkości małego palca u ręki.
Zauważ, że te rośliny mają pewien widoczny potencjał by je wykorzystać, nawet jeśli dziki przodek kukurydzy miał kolby o połowę mniejsze.
Rośliny zbożowe to trawy jest ich około 6 000 gatunków, ile z nich zostało zaadoptowanych do uprawy w kierunku pozyskiwania ziarna? Dlaczego, skoro tak łatwo wszystko uprawiać, nie korzysta się np. z ziarna perzu? Bardzo wydajna, rośnie wszędzie, łatwa w uprawie a jednak nie przekształcono go w roślinę uprawną, nie korzysta się z jego ziarna.
Z tego co pamiętam były pewne próby z krzyżowaniem zboża i perzu w ZSRR, nic z tego nie wyszło.
A poza tym prosiłem o rośliny australijskie, ani kukurydza ani ryż tam nie występuje.

QUOTE
Aborygeni utrzymywali (sporadyczne, ale zawsze) kontakty z Azją płd-wsch


Jakie to były kontakty?
Aborygeni wyjeżdżali sobie na wakacje do sąsiadów? Czy może odwrotnie?

QUOTE
można przecież napisać o wilku, żbiku, turze, bawole, dziku czy muflonie. Przecież tych dzikich i knąbrnych zwierząt nie da się udomowić, prawda?


Jak widać - da się, z tym że, wilk i kot udomowiły się same, Nie wszystkie gatunki bawołów zostały udomowione, ciekawe dlaczego?

QUOTE
nie widzę więc żadnej przeszkody w możliwości udomowienia choćby kangurów.


Czekam więc na dowody takich możliwości.

QUOTE
Szwedzi nawet eksperymentowali


Zgadza się, eksperymentowali ale był to krótkotrwały zryw, nic z tego nie wyszło, łoś nigdy nie został udomowiony. Znacznie lepszym pomysłem były buty dla konia.

Goworożec
QUOTE
Wikipedia to nie jedyne źródło wiedzy


Więc z niej nie korzystaj. wink.gif

QUOTE
Renifery są wykorzystywane


Tak a nawet jeździ się na nich wierzchem, doi, stosuje się dobór sztuczny... i nadal nie zmienia to faktu, że reniferowi daleko do udomowienia, jest on nadal dzikim (albo półdzikim) zwierzęciem.

QUOTE
Hiena w starożytnym Egipcie bywała trzymana jako zwierzę mięsne


No i... To ma być dowód na udomowienie?
Jak złapię dzikiego bażanta albo całe stado utuczę je, zabiję i zjem to znaczy, że je udomowiłem?

Jest taka fajna anegdotka o zwierzętach Australii. Nie pamiętam jej już dokładnie ale przytoczę.

„Przepis na przyrządzenie ptaka (tu powinna być nazwa).
Zabij, oskub, wypatrosz, wrzuć do kociołka, zalej wodą i przykryj kamieniem. Dodaj przyprawy do smaku i gotuj dopóki kamień nie stanie się miękki. Gdy to się stanie zjedz kamień jeśli już naprawdę musisz coś zjeść”
Sens jest uchwycony i doskonale obrazuje wielką przydatność spożywczą większości zwierząt Australii.
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
Travis
 

Pogromca rezunów
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.370
Nr użytkownika: 25.441

Stopień akademicki: magister
Zawód: Polski Patriota
 
 
post 9/02/2010, 21:03 Quote Post

Aquarius wygladasz na niezle obeznanego z tematem. Powiedz w takim razie co z tymi kangurami. Przeciez mieso kangurze jest jadalne. We wspolczesnej Australii bez trudu mozna zjesc w restauracji stek z kangura (podobno nienajgorszy). Kangury moznaby udomowic i nie trzebaby juz bylo na nie polowac. Czemu Aborygeni tego nie zrobili? Moze przybyli do Australii odlaczajac sie od rodzaju ludzkiego jeszcze zanim ludzie w ogole udomowil jakiekolwiek zwierzeta i stad nie mieli takiego wzorca.
 
User is offline  PMMini Profile Post #18

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.430
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 9/02/2010, 21:25 Quote Post

QUOTE(Travis @ 9/02/2010, 21:03)
bez trudu mozna zjesc w restauracji stek z kangura
*



Tylko ten stek nie pochodzi z hodowli tylko z polowania.
Dziś trzyma się kangury ale trudno tu mówić o hodowli, o udomowieniu tym bardziej. W Polsce są „farmy”, w których trzyma się jelenie ale są one traktowane jako dziczyzna.

QUOTE
nie mieli takiego wzorca


A to sam sobie policz. Rdzenni Australijczycy przybyli na ten kontynent jakieś 65 – 40 tysięcy lat temu i tworzą dzięki temu najstarszą kulturę, pierwsze udomowione zwierzę to pies jakieś 15 – 8 tysięcy p.n.e.
 
User is offline  PMMini Profile Post #19

     
yarovit
 

Lemming Pride Worldwide
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.684
Nr użytkownika: 22.276

Zawód: Radca prawny
 
 
post 9/02/2010, 21:38 Quote Post

QUOTE(Aquarius @ 9/02/2010, 20:52)
A Ty widziałeś? Jeśli tak to bardzo ciekawe, z tego co wiem, nie znamy rośliny wyjściowej ani w przypadku ryżu, ani kukurydzy.


To źle wiesz. Przodkowie kukurydzy i ryżu występują w stanie dzikim i w ogóle nie przypominają znanych nam roślin uprawnych.

Dzika kukurydza wygląda tak.
Dziki ryż wygląda tak.

Tutaj zaś masz ciekawe porównanie kolb kukurydzy. Ta po skrajnej lewej to dzika kukurydza.

Tak na marginesie, to ryż (Oriza sativa) wywodzi się z Azji, nie zaś z Ameryki. Amerykański "dziki ryż" (Zizania aquatica) nie ma nic wspólnego z tym prawdziwym.

QUOTE
A poza tym prosiłem o rośliny australijskie, ani kukurydza ani ryż tam nie występuje.


Zadałeś bezsensowne pytanie. Chodzi mi o to, że potencjał do udomowienia wykazuje mnóstwo roślin z różnych stron świata. To raczej do Ciebie powinien należeć dowód, że australijskie rośliny są z niewiadomych przyczyn inne od reszty i nie nadają się do udomowienia.

QUOTE
Jakie to były kontakty?
Aborygeni wyjeżdżali sobie na wakacje do sąsiadów? Czy może odwrotnie?


Aborygeni byli odwiedzani przez mieszkańców wysp indonezyjskich.
To nic nie zmienia. Chińczycy nie pływali do Ameryki, ale przejęli już w 17 wieku amerykańskie słodkie ziemniaki (pataty).

QUOTE
Jak widać - da się, z tym że, wilk i kot udomowiły się same, Nie wszystkie gatunki bawołów zostały udomowione, ciekawe dlaczego?


Widzisz, sam przyznajesz, że się da. A więc przyznajesz mi rację.

QUOTE
QUOTE
nie widzę więc żadnej przeszkody w możliwości udomowienia choćby kangurów.


Czekam więc na dowody takich możliwości.


Ponownie, to chyba Ty powinieneś udowodnić, że z jakiś niewiadomych powodów fauna Australii nie nadaje się do udomowienia, w przeciwieństwie do zwierząt z całej reszty świata.
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
Travis
 

Pogromca rezunów
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.370
Nr użytkownika: 25.441

Stopień akademicki: magister
Zawód: Polski Patriota
 
 
post 9/02/2010, 22:03 Quote Post

Panowie, to jak bylo z tymi kontaktami w koncu? Australie nie dziela przeciez jakies kosmiczne odleglosci od Azji Poludniowo-Wschodniej. A wysoka cywilizacja istniala w niej juz w epoce starozytnej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
yarovit
 

Lemming Pride Worldwide
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.684
Nr użytkownika: 22.276

Zawód: Radca prawny
 
 
post 9/02/2010, 22:28 Quote Post

QUOTE(Travis @ 9/02/2010, 22:03)
Panowie, to jak bylo z tymi kontaktami w koncu? Australie nie dziela przeciez jakies kosmiczne odleglosci od Azji Poludniowo-Wschodniej. A wysoka cywilizacja istniala w niej juz w epoce starozytnej.
*



Kontakty Aborygenów z mieszkańcami Azji Płd-Wsch są dość dobrze poświadczone. Dotyczy to w szczególności mieszkańców Makassaru, państewka które znajdowało się na indonezyjskiej wyspie Celebes. Makassarczycy słynęli jako znakomici żeglarze i odwiedzali północne wybrzeża Australii. Jak się zdaje, w paru miejscach nawet zmieszali się z Aborygenami.
 
User is offline  PMMini Profile Post #22

     
mardinus
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 177
Nr użytkownika: 934

Piotr Kaczmarzyk
Zawód: Platnerz
 
 
post 9/02/2010, 23:26 Quote Post

Dyskusja zmierza w złym kierunku sad.gif sad.gif sad.gif

Teraz zadam pytanie : Czy uprawa roli i hodowla są wymagane aby zaistniało osiedlenie sie ludzi?
Czy mozna budowac osady (z stałymi domami itp) nie podejmując hodowli lub uprawy?

Czy są takie miejsca w których gospodarka zbieracko-łowiecka mogłabyć prowadzona np z jakiegoś osiedla , lub wioski?



A co z osiedlami sezonowymi ? -Np na czas obfitosci przez kilka miesięcy w danej okolicy?

Np okolice sezonowaego jeziora na pustkowiu - w ktorym ryby mozna by było łowić przez kilka miesiecy w roku.- a zwierzeta zawsze by przychodziły do wodopoju ........??

Grupa która by została na stałe (lub na jakiś długi czas ) nad taki jeziorem miałaby zabezpieczony byt przez wiekszość roku.

A jezioro takie powinno sie strzec przed intruzami (ludzmi lub lwami workowatymi - przez długi czas ludzie konkurowali z nimi )itp.(osada obronna )a w osadzie gromadzić zapasy na czas bez obfitosci jedzenia. (np suszyc ryby )

To moja fantazja - ale pokazuje ,że teoretycznie zakładanie osad bez hodowli i uprawy jest mozliwe.

Przy okazji powstaje naturalne "sadownictwo" - ludzie zbierają owoce i jagody i przynoszą je do osady - a zbieraja tylko te dobre (najsłodsze i najwieksze) a "pestki "tych owoców zostają wydalone w okolicach osady - i tam wyrastają wlasnie te rosliny ktore daja dobre owoce ...(taki mechanizm zaobserwowano na bliskim wschodzie w osiedlach pierwszych rolników)





 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #23

     
Goworozec
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 115
Nr użytkownika: 61.376

Stopień akademicki: dr
Zawód: zoolog - ekolog
 
 
post 9/02/2010, 23:39 Quote Post

Aquarius
QUOTE
i nadal nie zmienia to faktu, że reniferowi daleko do udomowienia, jest on nadal dzikim (albo półdzikim) zwierzęciem.


Drogi Kolego poproszę Cię o definicję pojęcia "udomowiony".
Tak się składa, że wykładam na uczelni rolniczej - wydział hodowli i chętnie z Tobą podyskutuję na ten temat.

Jeżeli Cię uraziłem odwołaniem do "WIKI" to przepraszam.
Wydawało mi się po prostu, że swoje wiadomości o reniferach czerpiesz właśnie z tego źródła.

Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #24

     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.844
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 10/02/2010, 0:05 Quote Post

Coś mi się kołacze, że udomowione zwierzęta z reguły są stadne. Kot to bodaj jedyny wyjątek, ale i to udomowienie jest takie sobie.
Jeszcze jedna kwestia, Homo sapiens żyje sobie już jakieś 100-200 tys. lat. zabawy z hodowlą tego i owego to sama końcówka tego okresu. W zasadzie to Aborygeni są typowi a inni nie smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #25

     
Arderyk
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 196
Nr użytkownika: 54.496

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 10/02/2010, 10:01 Quote Post

Definicja miasta wg. naszej ulubionej wikipedii -

QUOTE
historycznie ukształtowana jednostka osadnicza charakteryzująca się dużą intensywnością zabudowy, małą ilością terenów rolniczych, ludnością pracującą poza rolnictwem (w przemyśle lub w usługach) prowadzącą specyficzny miejski styl życia.


Do tego dodałbym podział na klasy społeczne - władze, kapłanów, rzemieślników...

A teraz krótka charakterystyka Aborygenów przez kolegę daigotsu (w innym temacie jest post) -
QUOTE
Australijscy Aborygeni nie dość że byli rozproszeni na olbrzymich przestrzeniach, to jeszcze cywilizacyjnie a tym samym organizacyjnie stali znacznie niżej od Maorysów - ich plemiona nie były w zasadzie żadnymi ścisłymi jednostkami organizacyjnymi, podstawową komórką była rodzina, koczowniczy tryb życia i niski poziom technologiczny uniemożliwiał tworzenie jakichkolwiek wspólnot terytorialnych mogących stawiać zorganizowany opór...Jednocześnie wobec braku oparcia w jakichś większych wspólnotach Aborygeni szybko ulegali zgubnemu procesowi akulturacji, popadali w alkoholizm itd - innymi słowy nastąpił w ich przypadku inspirowany przez bezmyślną politykę angielską regres cywilizacyjny (w przypadku Tasmańczyków można mówić o ludobójstwie)


A więc Aborygeni nie spełniali ani jednego warunku by móc stać sie miastowymi smile.gif, nie prowadzili osiadłego trybu życia, nie znali rolnictwa,o usługach i przemyśle nie wspominając rolleyes.gif
Co do zwierząt to może czasem jakieś dziecko znajdowało sierotę- małego kangurka i go oswajało, ale nikt nie wpadł na pomysł hodowli kangurów czy innych tamtejszych zwierzat(ew. poza psami), musieliby zmienić zbyt wiele w swoim sposobie życia(przestać wędrowac) przy czym korzyści nie byłyby oszałamiające - samymi kangurami by nie wyżyli.

 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.430
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 10/02/2010, 16:29 Quote Post

QUOTE(yarovit @ 9/02/2010, 21:38)
To źle wiesz. Dzika kukurydza wygląda tak.
Dziki ryż wygląda tak.
*



Niezupełnie.
Kukurydza to hybryda, to co pokazałeś jest jednym z dwu elementów składowych co jest drugim „rodzicem” kukurydzy jeszcze nie wiadomo, są teorie ale nie ma pewności.

Co do ryżu znowu, przypuszcza się, że jego przodkiem był ryż trwały Oryza Perennis ale nie ma 100% pewności, że tak jest.

QUOTE
Tak na marginesie,


A tak na marginesie, to co ja napisałem?

QUOTE
A więc przyznajesz mi rację.


Jesteś w błędzie. Przyznaję Ci rację o możliwości udomowienia bydła, muflonów itp. a nie kangurów. Taka mała, subtelna różnica.

QUOTE
Aborygeni byli odwiedzani przez mieszkańców wysp indonezyjskich.
To nic nie zmienia.


Niestety, ale to bardzo wiele zmienia.
Rdzenni Australijczycy nie mieli szans spotkać się z uprawą, nie mieli od kogo się nauczyć, nie mieli od kogo zapożyczyć przydatnych roślin.
Chińczycy to nietrafiony przykład, wielowiekowa rolnicza kultura to trochę co innego niż łowcy – zbieracze. Ilu Polaków było w Ameryce? A jednak zaczęli uprawiać ziemniaki. O czym to świadczy? Tylko o tym, że rolnicy mogą spróbować uprawiać nowe rośliny.

QUOTE
To raczej do Ciebie powinien należeć dowód,

QUOTE
to chyba Ty powinieneś udowodnić,



Dlaczego spodziewałem się takiego stwierdzenia? Macie tu taki dziwny zwyczaj. Zaczynam dochodzić do wniosku, że to odpowiedź na brak argumentów.
Czyżbyś Ty niczego nie twierdził? Ty niczego nie musisz udowadniać? Jeżeli nie, to cała ta wymiana zdań jest bez sensu.
Za moim stwierdzeniem stoi bardzo silny argument: brak uprawnych roślin zbożowych pochodzących z Australii, brak roślin uprawnych bulwowych pochodzących z Australii, brak roślin strączkowych pochodzących z Australii… itd. Brak zwierząt hodowlanych pochodzących z Australii. Nawet Europejczycy nie próbowali niczego miejscowego udomowić.
To Ty twierdzisz, że na tym kontynencie są rośliny o wielkim potencjale, Ty twierdzisz, że można udomowić jakieś torbacze.
Na prośbę o dowód, wykręcasz się.

Goworożec
QUOTE
Drogi Kolego poproszę Cię o definicję pojęcia "udomowiony".


Taka, wydaje mi się, że wyczerpuje zjawisko udomowienia:

Udomowienie, domestykacja, długotrwały i stały proces sztucznej selekcji osobników zwierząt mający na celu uzyskanie i utrwalenie ich cech i właściwości korzystnych z punktu widzenia potrzeb człowieka. Udomowieniu poddawane są głównie zwierzęta stadne. Gatunki żyjące w stanie dzikim samotnie, jak np. kot, w dużym stopniu zachowują swoją indywidualność i niezależność.

Zwierzęta udomowione znacznie różnią się od swych dzikich przodków, inaczej się zachowują, z reguły wcześniej uzyskują dojrzałość płciową, są w większości poliestryczne (ruja kilka razy w roku), cechują się wyższą produkcją np. jaj, mleka, wełny i mięsa. Mają mocniejszą budowę szkieletu, zmiany w budowie czaszki i kręgosłupa, krótsze kończyny, np. większa liczba kręgów lędźwiowych u świń jest wynikiem selekcji w kierunku polepszenia umięśnienia lędźwi.


To za Onet.Wiem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #27

     
cyberlukas
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 15
Nr użytkownika: 72.203

Lukasz
Stopień akademicki: cybejlukasek@tlen.pl
Zawód: cybejlukasek@tlen.pl
 
 
post 16/04/2011, 11:46 Quote Post

co do łosi to było nawet w galileo że jest taka hodowla w szwecji czy innym państwie skandynawskim że jako jedyna farma na świecie hodowąla łosie aby z ich mleka robić ser (podobno jest najdroższym serem europy
 
User is offline  PMMini Profile Post #28

     
Konto Usuniete 13.04.15
 

Unregistered

 
 
post 5/07/2011, 18:22 Quote Post

Należy zauważyć że rodzima fauna i flora Australii nie obfituje w gatunki nadające się do udomowienia. W sytuacji w jakiej znaleźli się Aborygeni wybór łowiecko-zbierackiego trybu życia był całkiem uzasadniony. Niemniej Jared Diamond twierdził w książce Strzelby, zarazki, maszyny że kultura rodzimych mieszkańców Australii mimo wszystko ulegała zmianom. Aborygeni zakładali np coraz większe półstałe osady których gospodarka oparta była między innymi na hodowli węgorzy.

Ten post był edytowany przez Amandil: 5/07/2011, 18:24
 
Post #29

     
sabreman
 

Wielki Seneszal
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 803
Nr użytkownika: 15.565

Zawód: z³o wcielone
 
 
post 6/07/2011, 2:08 Quote Post

QUOTE
Co do zwierząt to może czasem jakieś dziecko znajdowało sierotę- małego kangurka i go oswajało, ale nikt nie wpadł na pomysł hodowli kangurów czy innych tamtejszych zwierzat(ew. poza psami), musieliby zmienić zbyt wiele w swoim sposobie życia(przestać wędrowac) przy czym korzyści nie byłyby oszałamiające - samymi kangurami by nie wyżyli.


To tak nie wygląda. Początkiem oswojenia jest dręczenie zagonionej zwierzyny przez myśliwego, które po jakimś czasie przekształca się w zabawę. Zwierzę zbyt zmęczone by dalej uciekać może albo umierać ze strachu, albo uznać że to ciekawa sytuacja podobna do tej gdy jeden osobnik z jego stada triumfował nad drugim i zacząć się uczyć języka znaków które służą do komunikacji z człowiekiem.

Problem leży w tym że po całych pokoleniach przetrwałych w ciężkich warunkach drapieżniki (wliczając człowieka) rzucają się na zdobycz bez opamiętania, przyzwyczajając ofiary do nieprzejednanego lęku. Sam drapieżnik również go wykaże gdy zostanie złapany - spięty już jest (właściwie żyje na okrągło w stresie, niepewny jutra), a rodzaju reakcji i jego gwałtowności miał się od kogo nauczyć...

Nawet jeśli w Australii zdarzał się dobrobyt, to behawior był utrwalony. Diabeł tasmański nie wytrzymywał w niewoli wcale. Z kolei oposy podobno żerują na śmietniskach - ale możliwe że Aborygeni traktowali je jak szkodniki gospodarcze i przekąskę w jednym. W każdym razie na ogół nie dysponowali nadwyżkami żywności, gdyż przyzwyczaili się do dosyć łapczywego odżywiania, czym zatem mieliby je dokarmiać (i czy w ogóle by się na to zdecydowali?).

Warto w ogóle trochę ich naświetlić. Plemię (takie jak u Indian) praktycznie nie istniało, raczej szeroko rozgałęziona rodzina - quasi klan, czy też szczep. Każdy z nich był rządzony przez starszyznę, która zaklepywała sobie przywileje, a to jeszcze bardziej zmniejsza szansę na przypadek wymyślony przez kolegę. Udane łowy to ich święto - dzielą łupy zanim głód karze się zbuntować młodszym krewnym, a gdy zaspokoją jeden apetyt, zabierają się z ochotą za ten drugi - nawet grupowo (problem ze znalezieniem dostatecznie odlegle spokrewnionej żony). Mieli pierwszeństwo we wszystkim, żenili się z najładniejszymi nastolatkami, co powodowało że obawiający się starokawalerstwa młodsi wiekiem decydowali się nawet na ucieczkę z dziewczyną, były nawet święte miejsca w których mogli się regularnie chronić by później wrócić odbyć pokutę za ślub (rozdziewiczenie) bez błogosławieństwa starszych (ratowało to nieco klanowy rozpłód). Ponieważ stare=święte, pogrzeb odbywał się w żołądkach bliskich krewnych (rytualna nekrofagia).

Czy w takim gerontocentrycznym i lolitofilnym społeczeństwie z elementami małżeństwa grupowego (jeśli można tak nazwać przymusową poliandrię) mogła się naturalnie zawiązać żywsza współpraca w zakresie wymiany idei? Wątpię. W hierarchii każdy miał swoje miejsce i liczyła się prymitywna tradycja konsumpcji. Jak każda strategia przeżycia, i ona podlegała zmianom, ale na pewno pozostałaby zawsze prosta (bo do tego też zawsze zmierzała). Nie jestem pewien czy przestawiliby się kiedykolwiek na inną egzystencję, skoro i dzisiaj robią to bardziej pod wpływem presjii (jeżeli już).

Polinezyjczycy musieli przynajmniej rywalizować z innymi ludami, Guancze też nie byli sami na Wyspach Kanaryjskich. Jednoczenie się przeciw znienawidzonym lub przerażającym wrogom może zdziałać cuda w dziedzinie mobilizowania do modernizacji, może tu jest przyczyna, jednak zawsze są gdzieś te dużo prymitywniejsze ludy, np. Buszmeni, Hotentoci, Wedowie, Papuasi, ale już np. niekoniecznie Maorysi.

Co do Tasmanów - zdaje się że trafili tam kiedy jeszcze nie była to wyspa (pytanie czy mieli zwyczaj myśleć o przyszłości skoro pozwolili się tam uwięzić naturze). Nie ma czegoś takiego jak zanik "zaawansowanej" techniki, takiej jak żeglarstwo czy rybołówstwo. Na skutek klęski głodu może zaniknąć np. państwo i nie odbudowywać się setki lat bo brakowało zagrożeń ze strony sąsiadów. Ale nic nie ginie bez śladu. Na Wyspie Wielkanocnej doszło akurat do rzezi "długouchych", prawdopodobnie był to spontaniczny bunt niewolników-robotników, całkowita ruina cywilizacji nieporównywalna z czymkolwiek w historii, dlatego nie polecam jej do podpierania ogólnych sądów o ludzkości.

Aha, i naprawdę b. wątpię z tymi kangurami - to nie są duże niewinne króliczki, one biją i kopią! Osadnicy chętnie zrobiliby z nich ekwiwalent własnych zwierząt hodowlanych, ale nauczyli się że z tym zwierzakiem nie można sobie pozwolić na nieostrożność. To samo dotyczy podobno i innych "sympatycznych" stworzonek z Australii.

Ten post był edytowany przez sabreman: 6/07/2011, 5:44
 
User is offline  PMMini Profile Post #30

7 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej