Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Źródła dochodów szlachty
     
Arkan997
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 961
Nr użytkownika: 93.492

 
 
post 20/12/2014, 16:51 Quote Post

Witam,
Od pewnego czasu interesuje się zyskami szlachty w XVII wiecznej Polsce. Zwykle podręczniki do historii i internet mówi to samo; handel zbożem, hodowla bydła i owiec, dzierżawa; młynów, tartaków, karczm, stawów.
Jednak interesuje mnie czy szlachta miała jeszcze w czymś swój udział? Chyba na Viasat History w programie ,,Farma w epoce.." było, że w renesansie można było nieźle zarobić sprzedając cynę klasztorom na witraże, bądź to na wytopie żelaza.
Ale, do rzeczy. Na czym jeszcze szlachcic mógł zarobić na swoich włościach? Jakie były dochody urzędników np. woźnego?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
jkobus
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.947
Nr użytkownika: 65.292

Jacek Kobus
Stopień akademicki: mgr
Zawód: rolnik
 
 
post 21/12/2014, 6:28 Quote Post

1. Jak podaje Marian hr. Czapski w swojej "Historyi powszechnej konia" (Poznań, 1874), pszczółka, klaczka, pszenica - wyprowadzą z długów szlachcica. Tak więc podstawą była eksploatacja tych zasobów, które były do dyspozycji w gospodarstwie i sprzedaż płodów rolnych i leśnych: zboża, drewna i efektów jego przerobu (smoła, potaż), miodu, wosku, skór, wełny, lnu, suszonego lub solonego mięsa i ryb, serów, masła, koni, żywego bydła (szczególnie na Ukrainie, skąd stada bydła pędzono co roku aż poza zachodnie granica RON - do Wrocławia i dalej, w głąb Niemiec - zupełnie jak potem na Dzikim Zachodzie). Produkty te pozyskiwano albo produkując je we własnym folwarku, albo też - jako rentę produktową od chłopów. Niewykluczone, że przynajmniej niektórzy właściciele lub dzierżawcy skupowali też od swoich lub okolicznych chłopów ich produkty na rynkach lokalnych, żeby potem sprzedać je dalej, w hurcie. Co prawda szlachcie nie wolno było parać się handlem, ale:
i) od czego pośrednicy i faktorzy (głównie żydowscy).
ii) i tak nikt nie był w stanie tego sprawdzić, osobliwie gdy chodziło o wielkiego magnata (bo nie było instytucji państwowej "heroldii", pilnującej spisu i statusu rodzin szlacheckich, a "nagana szlachectwa", czyli pozbawienie go, mogło być tylko efektem procesu prywatnoskargowego - bądź teraz człeku odważny i zaskarż takiego Radziwiłła albo chociaż Dyabła Stadnickiego, że niegodny szlachectwa, bo handlem się para - zaskarż i... przeżyj!).

2. Jeśli sądzić po Henryka Rzewuskiego "Pamiątkach Soplicy" (nie pamiętam dokładnej daty wydania, ale to był koniec lat 30-tych XIX wieku), to przynajmniej w czasach saskich i stanisławowskich, rynek kredytowy był - wbrew pozorom i narzekaniom na "brak pieniądza w obiegu" - naprawdę nieźle rozwinięty. Powszechnym zjawiskiem było zawierania transakcji terminowych (tj. takich, gdzie strony umawiają się z góry na dostarczenie towaru i/lub zapłatę w określonym terminie - a świadectwo zawarcia takiej umowy w postaci "karty" staje się "derywatem", albo też "papierem wartościowym pochodnym" - i samo jest przedmiotem obrotu, co umożliwia nader wyrafinowaną spekulację), w obiegu funkcjonowało przynajmniej kilka różnych rodzajów "papierów dłużnych" (weksli, "kart"). Jak ktoś miał smykałkę do liczb, albo dobrego faktora - mógł na tym fortunę zbić. A kto już fortunę miał, mógł ją pomnażać, pieniądze puszczając w obieg (popularnością cieszyło się powierzanie określonych - z reguły dużych sum - kahałom żydowskim, czyli samorządnym gminom, co uchodziło za szczególnie bezpieczną lokatę, bo jej zabezpieczeniem był cały majątek wszystkich członków danej gminy starozakonnych).

3. Lubomirscy dorobili się fortuny na warzeniu soli z solanek. Do czego pił Czarniecki w swoich legendarnych słowach jam nie z soli, ani z roli, wskazując zarazem, że szlachetnym sposobem dorobienia się majątku było dosłużenie się łaski królewskiej w wyniku zasług wojennych (ale z tego, co boli). Tak, owszem, wiele fortun magnackich - poprzez nadania albo ziem, albo stanowisk urzędniczych związanych z określonymi dochodami (o czym niżej) powstało. Tym niemniej przypadki, gdy szlachcic zajmował się pozyskiwaniem takich lub innych kopalin, a nawet organizacją produkcji rzemieślniczej - nie należały do rzadkości.

4. Jak chodzi o wynagrodzenie urzędników, to zasadniczo było ono trzech rodzajów:
- starostowie, zarówno grodowi (a więc posiadający władzę sądowniczą), jak i niegrodowi (czyli tylko zarządzający określonymi fragmentami domeny królewskiej) pozyskiwali dochody z majątków, które były im powierzone, odprowadzający tylko (rzadko rewaloryzowany) czynsz do kasy królewskiej lub do kasy RON ("kwartę" na wojsko). To był najpewniejszy sposób uzyskania dochodów - nic więc dziwnego, że starostwa były najbardziej pożądanymi urzędami i pozyskanie odpowiednio "tłustego" starostwa, a najlepiej kilku (Zamoyski miał kilkanaście...), było pewnym środkiem do materialnego awansu całego rodu,
- w przypadku niektórych urzędów, urzędnikom przysługiwała pensja, czyli tzw. "jurgielt", wypłacany - o ile pieniędzy w skarbcu wystarczyło, co nie zawsze się zdarzało, dlatego "jurgielt" był o wiele mniej pożądanym wynagrodzeniem, zaległości w jego wypłacie sięgały lat - zwykle raz do roku, na św. Marcina,
- prawie każdy urząd, w tym np. urząd woźnego, ale też urząd wojewody, czy... oficera w wojsku - wiązał się z możliwością pobierania opłat od, powiedzmy - interesantów (stron postępowania sądowego, miast czy... żołnierzy), co też mogło być, w pewnych przypadkach, całkiem dobrym i dość pewnym środkiem utrzymania, a i - zbicia fortuny małej lub dużej.

Edit: to, o czym mowa powyżej, to oczywiście źródła dochodów, by tak rzec "zewnętrznych", czyli pośrednio tylko związanych z posiadanym majątkiem (jak sprzedaż uzyskanych w nim produktów). Natomiast, oczywiście, każdy majątek szlachecki, o ile tylko był zamieszkany i zagospodarowany, generował pewne - dość pewne i przewidywalne - dochody "wewnętrzne". Tutaj należały:
1. Czynsze dzierżawne (renty) od chłopów i mieszczan. Czynsze (renty) mogły być trzech rodzajów:
- renta odrobkowa (czyli tzw. "pańszczyzna" - świadczenie określonej ilości pracy na pańskim),
- renta produktowa (czyli oddawanie panu określonej części lub - częściej - określonej ilości produktów rolnych lub leśnych, a czasem także rzemieślniczych),
- renta pieniężna (spotykana relatywnie najrzadziej, ale bynajmniej nie tak znowu rzadko: były rejony kraju, gdzie takie czynsze spotykało się dość powszechnie, były i takie, gdzie nie było ich prawie wcale).
2. Opłaty wynikające z czynności urzędowych jakie wobec swoich poddanych wykonywał pan "prawem rycerskim", tj. np.:
- opłaty za rozstrzyganie sporów sądowych między chłopami, grzywny oraz części zasądzanych nawiązek (grzywna to kara, a nawiązka to odszkodowanie dla poszkodowanego - grzywnę pobiera ten, kto sprawuje sąd, nawiązka należy się skarżącemu, ale część z niej - także jest wynagrodzeniem sędziego),
- opłaty za zgody na zawieranie małżeństw i wykonywanie innych czynności cywilnoprawnych (np.: przyjęcie spadku przez chłopa),
3. Przywileje, które wyewoluowały w następstwie egzekwowania "prawa rycerskiego" oraz skupowania przez panów wójtostw i innych dziedzicznych urzędów chłopskich:
- przywilej propinacyjny (monopol na produkcję i wyszynk napojów wyskokowych - najczęściej realizowany poprzez wydzierżawienie go arendarzowi/arendarzom, prowadzącym karczmy na terenie domeny),
- monopol na mełło (posidanie młynów),
- monopol na łaźnie, jatki (rzeźnie), opłaty targowe z lokalnych jarmarków, specjalne opłaty od Żydów, którym przyznano prawo posiadania np. synagogi czy łaźni rytualnej,
- inne monopole funkcjonujące na terenie domeny (np. w okolicach Piaseczna pod Warszawą, w pierwszej połowie XIX wieku lokalny właściciel ziemski założył papiernię - a ponieważ do produkcji papieru potrzebował szmat, pozyskiwał je od miejscowych chłopów, w zamian dostarczając im kolorowego papieru do wycinanek - tak się zrodziła tradycja i pewien rodzaj sztuki ludowej...).

Uff... jak widać - polski szlachcic był bardzo zapracowanym przedsiębiorcą i doprawdy trudno się dziwić zdziwieniu Sarmatów, gdy czytali lub słyszeli opowiadania o pasożytniczym, próżniaczym życiu szlachty np. francuskiej czy angielskiej, która wszystko co miała puszczała w dzierżawę i tylko wydawała pieniądze...

Ten post był edytowany przez jkobus: 21/12/2014, 7:10
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Arkan997
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 961
Nr użytkownika: 93.492

 
 
post 27/12/2014, 14:43 Quote Post

Dziękuje za informacje smile.gif

Ale jeszcze takie pytania mam, wygrzebałem ze starych podręczników kilka dodatkowych informacji, jednak przyniosły one kolejne pytania.
1. Szlachta (zwłaszcza w XVIII wieku) uwielbiała grać w karty, czy zdarzały się przypadki, że szlachcic grał w to zawodowo? Tzn. był to jego sposób na życie.
2. Pożyczanie pieniędzy innym szlachcicom, spora część szlachty pożyczała swoje pieniądze innym Panom Braciom, ale robili to z dobroci serca, czy raczej na wysoki procent? (Zgaduje, że w skrajnych przypadkach mogło się to skończyć zajazdem)
3. Taka informacja. Dzierżawa młynów, tartaków lub karczm, pozwalała drobnej szlachcie na utrzymanie ziemiańskiego stylu życia. Innymi słowy jeśli szlachcic nie miał ziemi a miał dajmy na to młyn. Ile mógł z niego wycisnąć rocznie?
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Ulfberht
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 205
Nr użytkownika: 94.874

 
 
post 27/12/2014, 15:16 Quote Post

QUOTE(Arkan997 @ 27/12/2014, 14:43)
1. Szlachta (zwłaszcza w XVIII wieku) uwielbiała grać w karty, czy zdarzały się przypadki, że szlachcic grał w to zawodowo? Tzn. był to jego sposób na życie.
*


Nie sądzę, aby szlachcic zajmował się tym zawodowo, może gołota próbowała szczęścia w kartach, aby polepszyć swój los, ale średniozamożny szlachcic grał zapewne dla rozrywki.

QUOTE(Arkan997 @ 27/12/2014, 14:43)
2. Pożyczanie pieniędzy innym szlachcicom, spora część szlachty pożyczała swoje pieniądze innym Panom Braciom, ale robili to z dobroci serca, czy raczej na wysoki procent? (Zgaduje, że w skrajnych przypadkach mogło się to skończyć zajazdem)
*


Zapewne pożyczki były na wysoki procent, tutaj ciekawy filmik o rodzinie Mickiewiczów i pożyczaniu przez nich pieniędzy na wysoki procent
https://www.youtube.com/watch?v=6BKRpWiJni4
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Arkan997
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 961
Nr użytkownika: 93.492

 
 
post 4/01/2015, 14:28 Quote Post

A co z królami cygańskimi?

Z tego co zrozumiałem na Wikipedii, szlachta podporządkowała sobie okolicznych cygan i taki szlachcic zostawał ich królem. To prawda?
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
prym
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.559
Nr użytkownika: 70.734

Pawel Rymarczyk
Stopień akademicki: mgr
Zawód: tlumacz
 
 
post 4/01/2015, 15:28 Quote Post

Bardzo opłacalne były dzierżawy ceł. Jeżeli jakaś osoba była w stanie je uzyskiwać przez kilka lat z rzędu gwarantowały w zasadzie wejście do grona najbogatszych rodzin w RON-ie. Przykładem niech tu będzie Konstanty Korniakt. Szlachcic mógł trzymać dzierżawy ceł i innych regaliów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Ulfberht
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 205
Nr użytkownika: 94.874

 
 
post 4/01/2015, 15:59 Quote Post

QUOTE(Arkan997 @ 4/01/2015, 14:28)
A co z królami cygańskimi?

Z tego co zrozumiałem na Wikipedii, szlachta podporządkowała sobie okolicznych cygan i taki szlachcic zostawał ich królem. To prawda?
*


Wydaje mi się, że jest to prawda, ale nie wiadomo na jaką skalę to robiono...
Według mnie tylko nieliczni szlachcice zostawali takimi królami, ale mogę się mylić.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Arkan997
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 961
Nr użytkownika: 93.492

 
 
post 26/01/2015, 11:37 Quote Post

Zebrałem jeszcze kilka informacji.

Przede wszystkim warto wspomnieć, że warto było inwestować w swoje ziemie, jeśli taki szlachcic zbudowałby np. tartak, młyn, karczmę, most lub jatkę (rzeźnie) a następnie oddał je w dzierżawę (najlepiej żydom) mógł na tym nieźle wyjść.
Dla drobnej szlachty oddanie chociaż jednej z tych budowli w dzierżawę było sposobem na utrzymaniem ziemiańskiego stylu życia, więc co tu pisać o szlachcie średniej która mogła lepiej zagospodarowywać swoje włości.

Poza tym w samym folwarkach rozwijało się warzywnictwo, sadownictwo, pszczelarstwo, hodowla ryb. Osadzano rzemieślników wytwarzających proste gatunki tkanin, narzędzia, meble itp. W XVI w. zaczęto budować browary i gorzelnie które zaopatrywały zarówno folwark jak i wieś w piwo i gorzałkę.

Folwarki odległe od rzek (czyli takie które towary nie szły na eksport) zaopatrywały rynek lokalny oraz regionalny poprzez targi i jarmarki w miasteczkach.

Poprzez wykup lub przechwytywanie dzierżaw szlachta zastępowała mieszczan w prowadzeniu żup solnych, kopalń ołowiu i srebra, hut żelaza


Rozwińmy temat na magnaterie dobra? Na początek sam dodam kilka własnych przykładów.

Wielkie posiadłości ziemskie wyposażone w rozwiniętą administracje zwane latyfundiami, nie były kierowane bezpośrednio przez właściciela, a przez jego ,,klientele" Czyli szlachtę znajdującą się na służbie takiego bogacza. Pozwalał on zakładać na swoich włościach folwarki a w zamian oczekiwał, że będą oni go reprezentować, na sejmikach i sejmach. Zasilała szeregi ich armii najczęściej jako oficerowie. Dzierżawili cła.

Wielu, oczekiwało rozwiązania systemu cechowego, który służył utrzymaniu wysokich cen na produkty rzemiosła miejskiego. Nie doszło jednak do tego ponieważ wielu magnatów zakładało cechy w miastach prywatnych czerpiąc z tego dochody i poprzez organizacje cechową rozciągając kontrole nad produkcją i życiem miasta.
Poza tym z takiego miasta można było jeszcze trochę wycisnąć np. poprzez opłaty miejskie lub opłaty targowe dla kupców.

U schyłku XVI wieku zakończył się okres szybkiego wzrostu cen na zboże w Europie Zachodniej. Co przyniosło pewne załamanie się polskiego eksportu. W rywalizacji o najkorzystniejsze warunki wygrywali wielcy posiadacze ziemscy. Przy wielkich ilościach eksportowanego zboża okresowe obniżki cen nie były dla nich tak dotkliwe. W przeciwieństwie do drobnych producentów latyfundyści mieli możliwości zorganizowania masowego, a wiec i tańszego transportu zboża. Łatwiej też zdobywali niezbędne informacje o warunkach zbytu produkcji rolnej. W najtrudniejszej sytuacji znaleźli się chłopi pospołu z drobną szlachtą, którzy mimo ograniczonych dotąd z ogólnej pomyślności gospodarczej.

W ślad za tym zjawiskiem rozpoczął się proces koncentracji własności ziemskiej. Istota tego procesu sprowadzała się do skupienia w rękach magnatów coraz większego obszaru ziemi. Magnaci wykupywali ziemię tej części szlachty która nie mogła poradzić sobie z wahaniami na rynku, ze sekytkami klęsk żywiołowych (suszy, powodzi, długotrwałych i mroźnych zim spowodowanych ochłodzeniem klimatu w XVII w.) lub też z powodu własnej niegospodarności. W wyniku tego procesu szlachta zagrodowa i cząstkowa dysponowała coraz mniejszym areałem lub też traciła ziemie całkowicie. Nie pozostała to, rzecz jasna bez wpływu na jej pozycje społeczno-polityczna. Stan posiadania natomiast utrzymywała szlachta śtednia.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Arheim
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.006
Nr użytkownika: 70.627

Stopień akademicki: MS
 
 
post 26/01/2015, 14:07 Quote Post

Jesli zajmowal sie tylko kupiectwem ,mial np.jatki i kramy to automatycznie szlachcicem przestawal byc ,szlachcic musial byc przywiazany do ziemi nawet dzierzawa wystarczyla (Niechcic w Lalka).
Jesli pracowal u oligarchy byl klientem u przemyslowca czy w tartaku stawal sie robotnikiem.
Jesli bogaty kupiec ,mieszczanin kupywal ziemie stawal sie ziemianinem wink.gif
Oczywiscie to byly przemiany XIXw.

Ten post był edytowany przez Arheim: 26/01/2015, 14:57
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Arkan997
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 961
Nr użytkownika: 93.492

 
 
post 3/02/2015, 17:06 Quote Post

Patrzą na zjawisko jakim było frochtarstwa można stwierdzić, że magnaci zarabiali wynajmując swoje statki rzeczne.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Barg
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.779
Nr użytkownika: 56.976

 
 
post 3/02/2015, 20:39 Quote Post

A masz jakieś źródło mówiące o wynajmowaniu statków rzecznych przez magnatów? Do tego jakie to były statki i jaka skala tego wynajmu. Może też ile statków rzecznych było na polskich rzekach? Co głównie transportowano i skąd?
 
User is online!  PMMini Profile Post #11

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.174
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 3/02/2015, 21:29 Quote Post

QUOTE(Barg @ 3/02/2015, 20:39)
A masz jakieś źródło mówiące o wynajmowaniu statków rzecznych przez magnatów? Do tego jakie to były statki i jaka skala tego wynajmu. Może też ile statków rzecznych było na polskich rzekach? Co głównie transportowano i skąd?
*


O wynajmowaniu nie znalazłem źródła ale o budowie szkut i spławianiu zboża można tu poczytać:
http://myvimu.com/thread/593-oryle-znad-bu...omment_56045300

QUOTE
Ruch w porcie przekraczał 1000 statków rocznie, w niektórych latach 1640-1643 prawie 2000.
Wyporność statków od 50 do 200 łasztów, większość 50 łąsztowych.
Szkuta – jednomasztowy polski statek rzeczny, który przywoził zboże Wisłą do Gdańska z Polski do 40 łasztów.


Biedniejsi szlachcice a nawet chłopstwo zamiast budować szkuty o stutonowej wyporności (jak ta spod Czerska) budowali małe krypy, które po sprzedaży zboża w Gdańsku również sprzedawali jako materiał budowlany lub na opał.

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 3/02/2015, 21:31
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Arkan997
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 961
Nr użytkownika: 93.492

 
 
post 26/02/2015, 18:17 Quote Post

Ostatnio zaczytałem się w Pamiętniki Paska, był tam fragment, w którym oficerowie złoszczą się na paska, za to, że nie brał pieniędzy od ludności w czasie, powiedzmy aprowizacji. Jak mówią mógł zebrać parę tysięcy.
Zresztą nawet jak nie brał był inny sposób na zarabianie, o czym wspominał. Że jego żołnierze co otrzymali w jednej wiosce sprzedawali w innej.
Dodatkowo, można też wspomnieć o łupach z wojen których jak wiemy nie brakowało, czy nawet rokoszu, konfederacji, zajazdu itp.
Nieźle można było zarobić jeśli do niewoli trafił się jakiś dostojnik wtedy sam koń na którym siedział był wart z 800-1000 zł. A okup mógł wynieść nawet tysiąc talarów!
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej