Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
9 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Nawyki żywieniowe i imprezy w PRL
     
konto_usuniete_28.02.16
 

Unregistered

 
 
post 20/09/2015, 14:19 Quote Post

QUOTE(Duncan1306 @ 20/09/2015, 14:09)
Z braku mięsa często się jadło biały i żółty ser. Pamietam dotąd jak moja ówczesna małżonka na początku lat 80- tych robiła w sumie kilkanaście dan których podstawą był biały ser i kaszanka - łącznie z pizzą.
A dotąd pamiętam jak w 1981 wchodzę do sklepu GS na Suwalszczyźnie a na półkach tylko ocet .....
*


No to Lubin w KGHM, był dużo bogatszy tam jak okiem sięgnąć w "supermarkecie"( oryginalna nazwa z PRL), był ocet i kapusta w główkach, tyle ze to był moment ... potem się pojawił normalny asortyment, choć na kartki, zresztą pisze o mieście przodującej klasy robotniczej"górników", w innych regonach kraju mogło być inaczej...
QUOTE
Tu: http://www.fakt.pl/polityka/sprawdzilismy-...uly,531145.html się zajmowali prawdziwością tego stwierdzenia, choć dodatkowo trzeba też pamiętać przy wszelkich porównaniach, że dziś jest mniej mięsa w "mięsie

Co fakt to fakt, ile jest miesa w szynce z Lidla za 12.5 PLN ?
Inna sprawa statystyki rodem z PRL nie uwzględniają instytucji "Pani baby z mięsem", wiejskich świniobić wraz z eksportem dla rodzin w miastach, itp.

Ten post był edytowany przez lancaster: 20/09/2015, 14:24
 
Post #31

     
Duncan1306
 

Milutki tygrysek lewakożerca
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.452
Nr użytkownika: 97.206

Wlodzimierz Sodula
Zawód: amator historii
 
 
post 20/09/2015, 14:33 Quote Post

QUOTE(lancaster @ 20/09/2015, 15:19)
...
Co fakt to fakt, ile jest miesa w szynce z Lidla za 12.5 PLN ?
Inna sprawa statystyki rodem z PRL nie uwzględniają instytucji "Pani baby z mięsem", wiejskich świniobić wraz z eksportem dla rodzin w miastach, itp.
*


Ja rodzinki wiejskiej nie miałem a na panią z cielęciną stać mnie było może z raz w miesiącu. Ale to fakt że wiele rodzin w ten sposób mogło podreperować spożycie mięsa w dobie kartkowej.
 
User is online!  PMMini Profile Post #32

     
konto_usuniete_28.02.16
 

Unregistered

 
 
post 20/09/2015, 14:46 Quote Post

QUOTE(Duncan1306 @ 20/09/2015, 14:33)
QUOTE(lancaster @ 20/09/2015, 15:19)
...
Co fakt to fakt, ile jest miesa w szynce z Lidla za 12.5 PLN ?
Inna sprawa statystyki rodem z PRL nie uwzględniają instytucji "Pani baby z mięsem", wiejskich świniobić wraz z eksportem dla rodzin w miastach, itp.
*


Ja rodzinki wiejskiej nie miałem a na panią z cielęciną stać mnie było może z raz w miesiącu. Ale to fakt że wiele rodzin w ten sposób mogło podreperować spożycie mięsa w dobie kartkowej.
*


Możliwości było wiele, kto pamięta ? Baltone, a Pewex, tam obok spodni levisa, czy wódki eksportowej, obok radiomagnetofonów Sanyo,była znakomita szynka konserwowa Krakusa ( zdaje mi się ???) w cenie zaledwie 3 - 4 DM za 800 g puszkę smile.gif
Niesamowita wyzszosc współczesności, nad epoką PRL, polega na tym ze dziś musimy się jedynie martwic o pieniądze....zakup za rzeczone nie jest problemem wink.gif czyli normalność smile.gif
 
Post #33

     
Razorblade1967
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.155
Nr użytkownika: 57.526

Zawód: emeryt
 
 
post 20/09/2015, 14:47 Quote Post

QUOTE(lancaster @ 20/09/2015, 14:25)
BTW- orzechy przeciw dukatom, iż Polacy jedzą "mniej mięsa"niż za PRL  smile.gif( ma ktoś badania), pomimo tego ze rzeczone można kupić wszędzie, w kazdej ilości, tanio .... inne nawyki żywieniowe, i tyle  wink.gif

Z badaniami dotyczącymi PRL jest o tyle problem, że trudno stwierdzić na ile oddają rzeczywistą sytuację. Istniał duży obrót pozasklepowy i jak to niby policzyć? Skoro nawet dane produkcyjne zwierząt hodowlanych też muszą być zafałszowane bo trudno uwzględnić produkcję nieewidencjonowaną, a takowa była i to całkiem spora.

Ale zgodzę się z Tobą - jak sobie zrobię "rachunek sumienia" to faktycznie wychodzi mi, że w czasach PRL jadłem więcej mięsa niż obecnie i to pomimo, że jak najbardziej jestem "mięsożerny". Po prostu wtedy królował kotlet z ziemniakami, a dzisiaj człowiek odzywia się nieco inaczej... juz nawet nie ze względów zdrowotnych to ze względu na dużą różnorodność możliwości czego w siermiężnym PRL nie miałem.

A taka ciekawostka z całkowicie schyłkowego PRL mi się przypomniała... pierwsze "hamburgery" (jakoś 1986 czy 1987) czyli zwyczajna bułka taka jak teraz jakaś "kajzerka" czy "bułka wrocławska" (nie wiem zbytnio... nieobyty jestem bo jakiś czas temu zarzuciłem całkowicie jedzenie pieczywa - ze względów "masowych"), przekrojona na pół i z włożonym do środka normalnym, smażonym mielonym (tylko "sklepanym na płasko"), posmarowanym musztardą. Sprzedawane z przyczepy kempngowej N126... Ot taki "powiew Ameryki".

A jeśli chodzi o jakieś danie "imprezowe" to z moich wspomnień były to kuleczki z mielonego boczku z cebulą i przyprawami... Boczek wtedy bywał odpowiednio tłusty (dzisiaj nie kupuję prawie wcale, bo on jakiś taki chudy i do niczego za bardzo mi nie pasuje) to "podkład" pod wódeczkę był niezły.

Mielony boczek z cebulą, bułka i ogórek... taki "zestaw przekąskowy" - oczywiście na normalne koleżeńskie imprezki, bo na bardziej uroczystych to się tradycyjnie po polsku "stół uginał" choć pozornie przecież "niczego nie było"...
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
konto_usuniete_28.02.16
 

Unregistered

 
 
post 20/09/2015, 15:11 Quote Post

QUOTE
A taka ciekawostka z całkowicie schyłkowego PRL mi się przypomniała... pierwsze "hamburgery" (jakoś 1986 czy 1987) czyli zwyczajna bułka taka jak teraz jakaś "kajzerka" czy "bułka wrocławska" (nie wiem zbytnio... nieobyty jestem bo jakiś czas temu zarzuciłem całkowicie jedzenie pieczywa - ze względów "masowych"), przekrojona na pół i z włożonym do środka normalnym, smażonym mielonym (tylko "sklepanym na płasko"), posmarowanym musztardą. Sprzedawane z przyczepy kempngowej N126... Ot taki "powiew Ameryki".

Fakt.....ciekawym czy współczesne badania dotyczące ilości spożywanego przez Polaków mięsa, biorą po uwagę KFC, Maca, czy innego BurgerKinga, a to jest powszechne .... kto nie pogardzi kubełkiem Deep-Fried Chicken wink.gif
I ważna, bardzo ważna uwaga, co do nawyków żywieniowych rodem z PRL - grilla nie było confused1.gif bywały ogniska gdzie się piekło kiełbachę, ale to nie to samo co dziś ....
 
Post #35

     
Duncan1306
 

Milutki tygrysek lewakożerca
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.452
Nr użytkownika: 97.206

Wlodzimierz Sodula
Zawód: amator historii
 
 
post 20/09/2015, 15:22 Quote Post

Takie pieczenie kiełbasek na patyku i ziemniaków w popiele to był standart na wszelkiego rodzaju obozach letnich. Nawet Biały Mazur lepiej smakował do takich ziemniaczków -o ile człowiek był w stanie odszukać je w gorącym popiele rolleyes.gif
 
User is online!  PMMini Profile Post #36

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.925
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 20/09/2015, 15:39 Quote Post

QUOTE(lancaster @ 20/09/2015, 15:46)
QUOTE(Duncan1306 @ 20/09/2015, 14:33)
QUOTE(lancaster @ 20/09/2015, 15:19)
...
Co fakt to fakt, ile jest miesa w szynce z Lidla za 12.5 PLN ?
Inna sprawa statystyki rodem z PRL nie uwzględniają instytucji "Pani baby z mięsem", wiejskich świniobić wraz z eksportem dla rodzin w miastach, itp.
*


Ja rodzinki wiejskiej nie miałem a na panią z cielęciną stać mnie było może z raz w miesiącu. Ale to fakt że wiele rodzin w ten sposób mogło podreperować spożycie mięsa w dobie kartkowej.
*


Możliwości było wiele, kto pamięta ? Baltone, a Pewex, tam obok spodni levisa, czy wódki eksportowej, obok radiomagnetofonów Sanyo,była znakomita szynka konserwowa Krakusa ( zdaje mi się ???) w cenie zaledwie 3 - 4 DM za 800 g puszkę smile.gif
Niesamowita wyzszosc współczesności, nad epoką PRL, polega na tym ze dziś musimy się jedynie martwic o pieniądze....zakup za rzeczone nie jest problemem wink.gif czyli normalność smile.gif
*


Jasne, dzisiaj ten Krakus nadal istnieje ale wtedy był jeden a dzisiaj mamy cały zalew. No i ile dzisiaj osób potrzebuje takiej wielkiej puchy? A wtedy niemal legenda - "produkt eksportowy", to coś znaczyło wink.gif.

QUOTE
Możliwości było wiele, kto pamięta ?

Na mięso, oprócz rodziny ze wsi czy pani z mięsem w PRL był np. taki sposób.
Ktoś produkował mączkę kostną. Do jej produkcji potrzeba było oczywiście kości. Więc starał się o przydział na kości i jechał do odpowiedniego zakładu mięsnego. Kości wtedy nie były tak dokładnie czyszczone jak dzisiaj, więc już w tym momencie miał, co prawda drobne i wymagające pracy, kawałki mięsa. Mógł mieć "szczęście" i dostać takie kości trochę gorzej doczyszczone. Ale mógł też mieć większe "szczęście" i na zakładzie mogło zabraknąć odpowiedniej ilości kości. A przydział musiał się zgadzać, więc braki trzeba było uzupełnić innym dostępnym w takim zakładzie produktem wink.gif.
Życie otwierało wiele prostych możliwości...

QUOTE
bywały ogniska gdzie się piekło kiełbachę, ale to nie to samo co dziś ....

Fakt, zapomnielibyśmy o tym ważnym elemencie imprez na świeżym powietrzu, ognisku zapalanym zawsze po harcersku jedną zapałką smile.gif.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
saywiehu
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 543
Nr użytkownika: 21.212

Zawód: szybki- nie wolny
 
 
post 20/09/2015, 15:53 Quote Post

Były grille smile.gif Elektryczne smile.gif
Biorąc pod uwagę charakter wszelkich spotkań rodzinnych, imprez, lepiej komponowały się w kuchni przedstawicieli wiodącej klasy robotniczej niż na działce. Bo: działki były mniej rekreacyjne niż teraz (ostra walka o plony marchewki, kapusty etc.), a imprezy odbywały się głównie w mieszkaniach.
Można było grillować m.in. za pomocą takiego urządzonka:
http://imged.pl/4844/opiekacz-rozen-predom...awa-1734844.jpg
a Mama potrafiła przyrządzić na nim istne cuuuda. Ale bardziej popularne były takie konstrukcje:
http://sprzedajemy.pl/legendarny-party-gri...dr-prl,14613582
sorry, jedyne co na szybko znalazłem na necie. To było chyba w każdym mieszkaniu.

Imprezy na świeżym powietrzu chyba głównie dotyczyły młodzieży niż dorosłych, pomijając takie wypasy jak 1 Maja, 22 Lipca, dożynki itd. "Wypasy", bo można wtedy było zdrowo pokupić.

Ten post był edytowany przez saywiehu: 20/09/2015, 15:55
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
Razorblade1967
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.155
Nr użytkownika: 57.526

Zawód: emeryt
 
 
post 20/09/2015, 15:58 Quote Post

QUOTE(lancaster @ 20/09/2015, 16:11)
Fakt.....ciekawym czy współczesne badania dotyczące ilości spożywanego przez Polaków mięsa, biorą po uwagę KFC, Maca, czy innego BurgerKinga, a to jest powszechne .... kto nie pogardzi kubełkiem Deep-Fried Chicken   wink.gif

No fakt... potem człowiek idzie ulicą, a tam co druga młoda dziewczyna ma "hamburgerozę". wink.gif

QUOTE(lancaster @ 20/09/2015, 16:11)
I ważna, bardzo ważna uwaga, co do nawyków żywieniowych rodem z PRL - grilla nie było confused1.gif bywały ogniska gdzie się piekło kiełbachę, ale to nie to samo co dziś ....

Grilla owszem nie było... bo w czasach PRL nazywało się to rusztem - kiełbasa z rusztu oraz kiełbasa z rożna jak najbardziej bywała pieczona np. w sezonie na działkach, jak również była spotykana na festynach itp.

Ale faktycznie królowało ognisko i ziemniak w popiele oraz kiełbasa na patyku...

Ten post był edytowany przez Razorblade1967: 20/09/2015, 16:00
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
konto_usuniete_28.02.16
 

Unregistered

 
 
post 20/09/2015, 17:10 Quote Post

Pisząc wielkim boldem " Grilla nie było ", miałem na myśli brak powszechności nowej, świeckiej tradycji wśród Polaków, co to kilka lat temu do zadu stała się narodowym sportem .
Mianowicie grillowania co tygodniowego w przydomowym ogrodzie, na działce, a nawet na balkonie w wieżowcu( widziałem i takie dictum rolleyes.gif ).
Nie oszukujmy się wink.gif, kto w PRL notorycznie, niemal tydzień w tydzień grillował by kiełbaski, karkówkę, kurczaka, steaki, ect. Dodatkowo serwując do tego kilka gatunków piwa, i zapraszał na takowe znajomych, ten wcześniej, czy później naraziłby się, na wizytę panów Milicjantów z wydziału przeciwdziałania przestepczosci gospodarczej, irchy, czy innego SB, jako spekulant, czy paskarz, i element podejrzany . sad.gif
 
Post #40

     
Razorblade1967
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.155
Nr użytkownika: 57.526

Zawód: emeryt
 
 
post 20/09/2015, 17:57 Quote Post

QUOTE(lancaster @ 20/09/2015, 18:10)
Nie oszukujmy się  wink.gif, kto w PRL notorycznie, niemal tydzień w tydzień grillował by kiełbaski, karkówkę, kurczaka, steaki, ect. Dodatkowo serwując do tego kilka gatunków piwa, i zapraszał na takowe znajomych, ten wcześniej, czy później naraziłby się, na wizytę panów Milicjantów z wydziału przeciwdziałania przestepczosci gospodarczej, irchy, czy innego SB, jako spekulant, czy paskarz, i element podejrzany .  sad.gif

Jak rozumiem to pewna ironia... ale dodam takie spostrzeżenie, że akurat ten kto mógł robić powyższe to akurat mało się obawiał reakcji wspomnianych organów bo wtedy był w "układzie" i tyle. Jednak na nasze powszechne "załatwianie" (akceptowalne społecznie i uprawiane praktycznie przez wszytskich - dzisiaj to byłaby po prostu kradzież, oszustwo i malwersacje) to akurat "władza" patrzyła "przez palce" (byle nie przesadzać... i nie "ciągnąć koparką"... "łyżeczką" to wszytscy ciągnęli - jedni większą, a inni mniejszą... kwestia możliwości) - był to swoisty "wentyl bezpieczeństwa", bo ludzie musieli jakoś żyć, a w końcu ci co mieli pilnować byśmy gromadnie tego PRL-u nie okradali to sami go okradali nie gorzej. Kto co "załatwia" i skąd było "publiczną tajemnicą", a władza to aż tak głupi nie była... w sumie pół narodu możnaby pozamykać z tej okazji.

Ale oczywiście Twoje spostrzeżenie jest trafne - nie było cotygodniowego "grilla", ale na działkach się "imprezowało", choć może nie gromadnie, a raczej kameralnie i "wielkie żarcie" odbywało się o wiele rzadziej niż obecnie. Za to domowe "prywatki" i różne spotkania towarzyskie były bardzo częste. I bynajmniej nie przy "słonych paluszkach".

Dzisiaj chodzi się "na miasto", wtedy nie było za bardzo dokąd... zwykłe knajpy zamykano wcześnie, czasem już o 21 (przychodziła sprzątaczka na 10 minut przed zamknięciem i bezceremonialnie podnosiła klientom szklanki i talerzyki oraz wycierała szmatą stół... był to znak, że "czas wychodzić"), a "nocne lokale" to dla większości ludzi były po prostu niedostepne cenowo.

Imprezowało się więc w domach, na różnym poziomie zresztą... w zależności od okoliczności było mniej lub bardziej "na bogato". Jednak domowe imprezy były o wiele częstsze niż obecnie. Dzisiaj po prostu nie warto się wysilać, pichcić, robić sobie bajzel w chałupie, a potem "wielkie sprzątanie". Prościej umówić się w knajpie - wypić, nażreć się, a potem "obetrzeć pysk" i wyjść do domu (no i taksówka przyjeżdza pod drzwi lokalu... nie trzeba jak dawniej stać w kolejce na postoju w nadziei, że przyjedzie kolejna taksówka).

To chyba przynajmniej wg mnie najwieksza różnica w "imprezowaniu" pomiędzy PRL, a dzisiaj. Bo prawdę powiedziawszy w samym domowym imprezowaniu wielkich różnic nie widzę... ot prostego kotleta, miskę mielonych, jakieś bocki i ogórki zastąpiły nieco bardziej wyszukane potrawy, a "czystą" dostępne obecnie w rozsądnych cenach (bardzo rozsądnych od czasów wstąpienia do UE) "lepsze alkohole". Ale zdaża mi się bywać na domowych imprezach gdzie "króluje tradycja" czyli kotlety i klopsy w różnej postaci, bigos, tradycyjna sałatka jarzynowa lub śledziowa oraz "zwykła" biała wódka... no może tylko nieco bardziej strawna niż kiedyś "Czysta" czy brrr... "Vistula" (to było dopiero paskudztwo).

A ze wspomnień imprezowych z PRL-u to mnie kolejne wspomnienie naszło... Gdy latem siedziało się nad morzem na polach namiotowych i kempingach (różnica tylko standartu - te drugie miały bieżącą i ciepłą wodę, normalne kibelki oraz prąd do przyczep) to z rozrzewnieniem wspominam picie pod wędzonego śledzia. Te śledzie roznosili panowie w wiklinowych koszyczkach, pochodziły z domowych wędzarni (zwykle na bazie beczki 200l) okolicznych rybaków... Ale co to były za śledzie, duże i tłuste jak obecnie makrele, a i smakujące duzo lepiej niż to co dostępne obecnie. Nawet "Vistula" pod te śledzie "dobrze wchodziła".

Ten post był edytowany przez memex: 21/09/2015, 6:54
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
konto_usuniete_28.02.16
 

Unregistered

 
 
post 20/09/2015, 19:29 Quote Post

A czy ktokolwiek oprócz mnie pamięta, dania mięsopodobne to jest kotlety z kryla, lub coś na kształt ośmiorniczek, czy sushi PRL kałamarnice, czy jak się te kalmary w nauce morskiej nazywa rolleyes.gif , ja to jadałem i jako jedynemu mi to smakowało .....było po prostu dobre.
 
Post #42

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.372
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 20/09/2015, 19:41 Quote Post

No ba.

W latach 80-tych władza, z typowym dla siebie wyrafinowaniem, próbowała krylowi zrobić PR jako arcyzdrowej alternatywie dla mięsa.

Do tej pory nie rozumiem, o co im chodziło z tym krylem. Czy przypadkiem nie władowali się w jakąś technologię ich połowu w "Dalmorze" i nie wiedzieli potem, co z tym zrobić?
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
Razorblade1967
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.155
Nr użytkownika: 57.526

Zawód: emeryt
 
 
post 20/09/2015, 19:46 Quote Post

QUOTE(lancaster @ 20/09/2015, 20:29)
A czy ktokolwiek oprócz mnie pamięta, dania mięsopodobne to jest kotlety z kryla...

Oczywiście - przecież kryl to było coś co w PRL podlegało "reklamowaniu"... chyba na każdym rybnym były plakaty zachęcające do jedzenia kryla. Przyznam, że choć nie byłem "fanem" tego stwora to w sumie też mi to w miarę smakowało.

To teraz może nieco na odwót... pamiętasz powiedzenie (przepraszam za wyrażenie, ale to tzw. powszechnie znany, przynajmniej kiedyś tekst): "Jedzcie dorsze - gówno gorsze". I pomysleć, że po latach dorsz jest "szanowaną rybą"! A wtedy tanie to było, dostępne i mało kto chciał to jeść... świat się zmienia. Kiedyś, w PRL generalnie wiele ryb było w "kulinarnej pogardzie", królowała "świnina". Dzisiaj mamy inne ciągoty i przyzwyczajenia kulinarne. Tylko ryby są niestety dużo droższe od świńskiego mięsa...

QUOTE(Baszybuzuk @ 20/09/2015, 20:41)
W latach 80-tych władza, z typowym dla siebie wyrafinowaniem, próbowała krylowi zrobić PR jako arcyzdrowej alternatywie dla mięsa.

Przy czym akurat tak naprawdę to "ciemnoty" nie wciskali... tzw. "owoce morza" są jednak od "czerwonego mięcha", a szczególnie "świniny" zdrowsze. Tyle, że obecnie nie trzeba o tym nikogo chyba przekonywać... raczej to teraz bardzo niskie ceny świńskiego mięsa są "motorem napędownym" jego spożycia.


Ten post był edytowany przez Razorblade1967: 20/09/2015, 19:53
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
konto_usuniete_28.02.16
 

Unregistered

 
 
post 20/09/2015, 19:50 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 20/09/2015, 19:41)
No ba.

W latach 80-tych władza, z typowym dla siebie wyrafinowaniem, próbowała krylowi zrobić PR jako arcyzdrowej alternatywie dla mięsa.

Do tej pory nie rozumiem, o co im chodziło z tym krylem. Czy przypadkiem nie władowali się w jakąś technologię ich połowu w "Dalmorze" i nie wiedzieli potem, co z tym zrobić?
*


Kryl to wbrew pozorom zdrowe i bogate źródło białka, a i smaczne tylko ten a la PRL był podawany bez obróbki jak świniom :
" ...Szczętki mają smak słony i bardziej intensywny niż krewetki. Do masowej konsumpcji i przemysłowego przetworzenia muszą być obierane, ponieważ ich egzoszkielet zawiera fluorki, które w dużych ilościach mogą być toksyczne[40]. Nadmierne spożycie okiami może także wywoływać biegunkę. Olej z kryla jest natomiast bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych typu omega-3, DHA oraz EPA.."
za wiki.
Co do kalmarów, były super tanie, a i super dobre ..... tu jednak pojawiała się bariera nie do przebycia dla Polaków z lat 70-80 ubiegłego wieku ... CTQJ( WTF) jak to jeść, co to jest dry.gif nie wygląda jak mielone( a kryl tak wyglądał) słowem obce paskudztwo, Japończyk by nie pogardził, moja Mama potrafiła to przygotować z książek kucharskich co dostawała od rodziny w Reichu, reszta rodaków byla na straconej pozycji.... sad.gif
 
Post #45

9 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej