Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Apogeum imperiów - podboje kolonialne _ Wielki Trek 1835-1848

Napisany przez: Oliphaunt 20/05/2009, 13:35

To w sumie jedno z niewielu wydarzeń z dziejów Południowej Afryki, o którym cokolwiek wiemy, choc zazwyczaj jest to samo haslo. Co zatem wiemy o Wielkim Treku? Czm był? Jakie były jego przyczyny, przebieg i skutki?

Napisany przez: Oliphaunt 24/05/2009, 13:45

W jednymz opracowań, znalazlem taki fragment, o tyle ciekawy, ze tradycyjnie przedstawia się Wielki Trek w kategoriach konfliktu nie tylko z Brytyjczykami, ale także, a może nawet przede wszystkim z Afrykanami.

"Wojna 1834 – 1835 sprawiła, że droga migracji wprost na wschód została zamknięta. Jedyną realną opcją stał się północny kierunek migracji, poprzez Trans-Orangię. Szlak ponownie wytyczył Louis Tregardt. Wojna bowiem nie tylko zablokowała możliwość ekspansji bezpośrednio na wschód, ale także zmusiła Tregardta to porzucenia swojej siedziby wśród Xhosa i emigracji na północ do Trans-Orangii i dalej do Transwalu. W przypadku drugiej migracji L. Tregardta ponownie pojawia się interesujący element, otóż nie wyruszył on na północ sam, a w towarzystwie Mnyaluzy, wuja Ngqiki i jednego z wodzów Rharhabe-Xhosa. Mamy więc do czynienia ze wspólną migracją grupy veeburów i części Xhosa. Charakterystyczne jest przesłanie emigrantów: „Ci Burowie bardzo zniesławiali Anglików i mówili: <<Jeszcze nie mamy prochu, ale będziemy go mieli. Powiedzcie swoim wodzom by przybyli do nas. Anglicy schwytają ich, tak jak to zrobili wcześniej z innymi i uczynią z was wszystkich swoje sługi. Nie ufajcie Anglikom.>> Z kolei Xhosa powiedzieli: <<Nie możemy powrócić, już jest za późno. Nasi wodzowie i nasze bydło są już po drugiej stronie rzeki. Umyalousie [Mnyaluza] chce jeszcze przebyć trzy rzeki. Wtedy dotrzemy do wielkiego buszu, gdzie chcemy się osiedlić razem z Burami. Louis Trichard i Umyaloosie są naszymi wodzami: nie możemy powrócić>>.”
I znowu dla kogoś przyzwyczajonego do postrzegania relacji miedzy veeburami i Xhosa jedynie w kategoriach konfliktu to może być zaskakujące. Tymczasem warto pamiętać, że mamy tutaj do czynienia z przedstawicielami dwóch grup, które najmocniej dotknęło zamknięcie pogranicza, którym najbardziej zależało na powrocie do możliwości, jakie stwarzało otwarte pogranicze. Oczywiście wielu Burów, tak jak P.L. Uys, umiało się odnaleźć w nowej sytuacji politycznej i czerpać korzyści z nowych możliwości gospodarczych. Ale jak widać, przynajmniej dla części veeburów realną opcją była współpraca z Afrykanami przeciw brytyjskim próbom narzucenia swojej wizji ładu na pograniczu Kolonii. Tregardt wpisuje się w tym względzie w długą listę pogranicznych farmerów i niespokojnych duchów szukających wsparcia Xhosa w swojej walce z władzami kolonialnymi. Dla niego sojusz z Mnyaluzą miał jeszcze jedne walor: wobec szczupłości sił własnych obecność towarzyszących mu Xhosa zwiększała bezpieczeństwo jego grupy .
Ostatecznie drogi Tegardta i Mnyaluzy rozeszły się w Trans-Orangii, w dolinie rzeki Caledon. Podczas gdy trekker postanowił podążyć dalej, w towarzystwie Janse van Rensburga, wódz Xhosa wolał pozostać w żyznej dolinie, gdzie podobnie jak wielu innych przywódców zajmował się głównie łupieskimi napadami na sąsiadów, aż wreszcie w 1838 roku został pokonany i poniósł śmierć w starciu z siłami Moshweshwe".

Napisany przez: Rian 24/05/2009, 14:40

Ta współpraca Burów z Afrykanami - to pewnie coś jak współpraca białych z Indianami. Najpierw - gdy Indianie byli im potrzebni (bo biali byli zbyt nieliczni) - wchodzili w kontakty i sojusze z plemionami. Potem, gdy wzrośli w siłę - zagarniali ich ziemie...

Napisany przez: Ironside 24/05/2009, 15:48

Warto wspomnieć o tym, że część Voortrekkerów stoczyła podczas swojego marszu wojnę z Zulusami króla Dingane. Chodzi tu o grupę, na której czele stał jeden z największych afrykanerskich bohaterów - Andries Pretorius. Kolumna prowadzona przez Pretoriusa liczyła kilkaset rodzi, z czego jedynie ok. 470 mężczyzn. Dnia 16 grudnia 1838 co najmniej dziesięciotysięczna armia Zulusów zaatakowała Burów, którzy schronili się za szańcem zbudowanym z wozów. Bitwa ta stanowi bez wątpienia jedno z najbardziej niesamowitych starć w historii świata. W ciągu kilkugodzinnego starcia trzech Burów (w tym sam Pretorius) odniosło rany, natomiast straty Zulusów wyniosły około 3 tysięcy zabitych! Starcie przeszło do historii jako bitwa nad Krwawą Rzeką i zajęła poczesne miejsce w świadomości narodowej Afrykanerów, przesądziła o zwycięstwie w wojnie z Zulusami, a Pretoriusowi zapewniła wielką sławę.

Napisany przez: Oliphaunt 24/05/2009, 21:33

QUOTE(Rian @ 24/05/2009, 15:40)
Ta współpraca Burów z Afrykanami - to pewnie coś jak współpraca białych z Indianami. Najpierw - gdy Indianie byli im potrzebni (bo biali byli zbyt nieliczni) - wchodzili w kontakty i sojusze z plemionami. Potem, gdy wzrośli w siłę - zagarniali ich ziemie...
*



Może i tak, ale chyba bałbym się zbyt dalekich analogii, tymbardziej, że Xhosa i Burowie koegzystowali wtedy już od ponad 60 lat, a z mojej lektury wynika, że Burom zdarzało się, nie raz nie dwa współpracować z Afrykanami przeciw Brytyjczykom.

A co do Blood River to warto pamiętać, ze przed Blood River była bitwa pod Italeni, gdzie Zulusi pokonali siły burskie idące na odsiecz Voortrekkerom z Natalu.

Napisany przez: Rian 25/05/2009, 12:39

QUOTE
Może i tak, ale chyba bałbym się zbyt dalekich analogii, tymbardziej, że Xhosa i Burowie koegzystowali wtedy już od ponad 60 lat, a z mojej lektury wynika, że Burom zdarzało się, nie raz nie dwa współpracować z Afrykanami przeciw Brytyjczykom.

Tak samo jak Francuzi całe dziesięciolecia długo współpracowali z Indianami przeciw brytyjczykom (dużo słabiej Brytyjczycy z Indianami przeciw Francuzom) a potem Brytyjczycy z Indianami przeciwko Amerykanom.

Napisany przez: Oliphaunt 26/05/2009, 22:13

QUOTE(Rian @ 25/05/2009, 13:39)
Tak samo jak Francuzi całe dziesięciolecia długo współpracowali z Indianami przeciw brytyjczykom (dużo słabiej Brytyjczycy z Indianami przeciw Francuzom) a potem Brytyjczycy z Indianami przeciwko Amerykanom.
*


Tyle, że problem polega na tym, iż nie mamy do czynienia z państwem, czy nawet ze skonsolidowaną społecznością (piszę o Burach - Voortrekkerach), tylko z szeregiem społeczności, ktore kształtowały swoje relacje z Afrykanami w najprzeróznieszy sposob i nie wydaje sie by miały bardziej dalekosiężne plany. Mamy do czynienia raczej z reagowaniem na sytuację i planowanie w krótkim systnasie, gdzie kluczem było własne miejsce w określonych warunkach. smile.gif

Napisany przez: NeoJasnogród 8/08/2009, 22:51

Trochę o pochodzeniu Louisa Trigardta.Jego dziadek Carolus Gustav Tregard był imigrantem ze Szwecji,który przybył do Afryki w roku 1742 jako marynarz w służbie Powszechnej Zjednoczonej Holenderskiej Uprzywilejownej Kompanii Wschodnioindyjskiej (bo tak brzmiała pełna nazwa biggrin.gif ) Należy dodać,że od XVII Amsterdam ściągał mnóstwo imigrantów ze Skandynawii,którzy osiedlali się głównie w dzielnicach Jordaan i Waterlooplein.VOC chętnie zatrudniała Norwegów,Szwedów,Duńczyków,czy Niemców z miast hanzeatyckich jako ludzi często obeznanych z morzem.
Następnie Tregard obsługiwał flagi sygnałowe na Wzgórzu Sygnałowym.Pisownię "Tregard" - ze szwedzkiego "trädgard"-"ogród" zastąpiono formami"Tregardt" i "Trigardt" a pod koniec XIX wieku rozpowszechniła się forma "Trichardt",którą potomkowie mylnie wywodzili z francuskiego - no,ale pochodzenie hugenockie nobilitowało nie tylko w Południowej Afryce,lecz chociażby w Ameryce Północnej lub Prusach.Forma "Trichardt" zostala utrwaona w nazwie miejscowości Louis Trichardt w północnym Transwalu.Obecnie jest to Makhado na cześć wodza z plemienia Venda.
PS.Holendrzy bardzo często zatrudniali cudzoziemców z całej Europy.Przykładem jest nasz rodak Krzysztof Arciszewski z Kompanii Zachodnioindyjskiej.

Napisany przez: Oliphaunt 22/07/2015, 15:50

QUOTE(Oliphaunt @ 24/05/2009, 22:33)
A co do Blood River to warto pamiętać, ze przed Blood River była bitwa pod Italeni, gdzie Zulusi pokonali siły burskie idące na odsiecz Voortrekkerom z Natalu.
*


Tak a propos, właśnie ukazał się w "Przeglądzie Historyczno-wojskowym" t. XVI(LVII), nr 2(252), artykuł Michała Leśniewskiego "Bitwa pod Italeni (eThaleni) 10 kwietnia 1838 roku".

Napisany przez: wysoki 22/07/2015, 20:18

QUOTE(Oliphaunt @ 22/07/2015, 16:50)
QUOTE(Oliphaunt @ 24/05/2009, 22:33)
A co do Blood River to warto pamiętać, ze przed Blood River była bitwa pod Italeni, gdzie Zulusi pokonali siły burskie idące na odsiecz Voortrekkerom z Natalu.
*


Tak a propos, właśnie ukazał się w "Przeglądzie Historyczno-wojskowym" t. XVI(LVII), nr 2(252), artykuł Michała Leśniewskiego "Bitwa pod Italeni (eThaleni) 10 kwietnia 1838 roku".
*


Ciekawe jak bardzo rozbudowany w stosunku do dawnej pracy. Na szczęście PH-W szybko będzie dostępny za darmo.

Napisany przez: Oliphaunt 22/07/2015, 22:02

QUOTE(wysoki @ 22/07/2015, 21:18)
Ciekawe jak bardzo rozbudowany w stosunku do dawnej pracy. Na szczęście PH-W szybko będzie dostępny za darmo.
*


A której pracy myślisz? Ten tekst ma ponad 14 stron i trzy mapy. smile.gif

Napisany przez: wysoki 23/07/2015, 7:33

QUOTE(Oliphaunt @ 22/07/2015, 23:02)
QUOTE(wysoki @ 22/07/2015, 21:18)
Ciekawe jak bardzo rozbudowany w stosunku do dawnej pracy. Na szczęście PH-W szybko będzie dostępny za darmo.
*


A której pracy myślisz? Ten tekst ma ponad 14 stron i trzy mapy. smile.gif
*


Trzy mapy - super, może się skuszę na wersję papierową smile.gif.

Natomiast chodziło mi o jego książkę Wojna burska 1899-1902, wydaną w 2001 r.

Napisany przez: Oliphaunt 23/07/2015, 8:13

QUOTE(wysoki @ 23/07/2015, 8:33)
Trzy mapy - super, może się skuszę na wersję papierową smile.gif.

Mapy są takie sobie, zwłaszcza druga.

QUOTE
Natomiast chodziło mi o jego książkę Wojna burska 1899-1902, wydaną w 2001 r.
*

Ale to inna wojna (Bursko-zuluska 1838-1840). Nawet nie pamiętam czy w tamtej książce wspominał to starcie. Jeżeli nawet to w kilku zdaniach.

Napisany przez: wysoki 23/07/2015, 11:15

QUOTE(Oliphaunt @ 23/07/2015, 9:13)
QUOTE(wysoki @ 23/07/2015, 8:33)
Trzy mapy - super, może się skuszę na wersję papierową smile.gif.

Mapy są takie sobie, zwłaszcza druga.

QUOTE
Natomiast chodziło mi o jego książkę Wojna burska 1899-1902, wydaną w 2001 r.
*

Ale to inna wojna (Bursko-zuluska 1838-1840). Nawet nie pamiętam czy w tamtej książce wspominał to starcie. Jeżeli nawet to w kilku zdaniach.
*


Oczywiście, że to inna wojna, ale widzę, iż zbyt dawno temu ją czytałem - wydawało mi się, że było w niej dużo o wcześniejszych walkach. Teraz widzę, że pomyliłem ją z którąś z innych prac.
Skoro wcześniej prawie nic o tym nie było to jeszcze lepiej, praca napisana w całości od nowa zachęca mnie jeszcze bardziej smile.gif.

A co do mapek - jest plan bitwy czy same ogólne?

Napisany przez: Oliphaunt 23/07/2015, 12:20

QUOTE(wysoki @ 23/07/2015, 12:15)
Oczywiście, że to inna wojna, ale widzę, iż zbyt dawno temu ją czytałem - wydawało mi się, że było w niej dużo o wcześniejszych walkach. Teraz widzę, że pomyliłem ją z którąś z innych prac.

Pokrótce opisana była w Afrykanie, Burowie, Brytyjczycy z 2008. Ale tam jest nawet niecały akapit.

QUOTE
A co do mapek - jest plan bitwy czy same ogólne?
*


Dwie ogólne i plan bitwy.

Napisany przez: wysoki 23/07/2015, 13:16

No to dzięki za zwrócenie uwagi na artykuł i informacje co w nim jest smile.gif

Napisany przez: Oliphaunt 17/12/2016, 12:27

Wczoraj była kolejna, 178 rocznica bitwy nad Blood River (16.12.1838), w której Voortrekkerzy (464 + ponad 200 kolorowych służących) pokonali armię zuluską (ok. 12.000). Według danych oficjalnych, podawanych natychmiast po bitwie, zginęło 3000 Zulusów. Niektórzy kwestionują te straty, uznając, że to nie możliwe by były takie wielkie biorąc pod uwagę uzbrojenie tamtych czasów. Nie biorą jednak pod uwagę kilku czynników.
1) Ogień był prowadzony na dystansach do 50 metrów;
2) Burowie byli myśliwymi, umieli celnie strzelać i szybko przeładowywać;
3) Mieli więcej niż jedną strzelbę na głowę i ludzi którzy mogli im pomagać w przeładowywaniu;
4) Używali broni na grubą zwierzynę, strzelającej amunicją o wadze ponad 56 gram;
5) Nie strzelali pełnymi pociskami tylko ładunkami składającymi się z 12-14 loftek (czyli każda loftka ważyła najmniej 4-5 gram);
6) Zulusi walczyli w gęstych szykach;
Dlatego wierzę w starty Zulusów opisywane w źródłach, choć może raczej te 3000 +, to była łączna liczba zabitych i rannych.

Napisany przez: mlukas 17/12/2016, 15:38

Dla mnie Wielki Trek i wędrówka Burów to ostatnia migracja indo-europejska w starym stylu. Konie, bydło, wozy i całe rodziny wędrujące w poszukiwaniu miejsca do zasiedlenia. A po drodze walki z tubylcami. Tak mogło to wyglądać kilka tysięcy lat temu właśnie.


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)