Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Malta, Malta, Gozo, Comino - fotorelacja
     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 18/09/2011, 9:14 Quote Post

Intro

Czy wiecie co to jest model win-win? Opiszę to na prostym przykładzie: nadchodzi urlop, żona chce mieć słońce, plażę, kąpiele i relaks, mąż chciałby z kolei coś pozwiedzać, i udaje się znaleźć takie rozwiązanie, że obie strony są zadowolone. Nam udało się znaleźć... Maltę smile.gif

Poniżej krótka i zilustrowana wyłącznie własnymi fotkami relacja z pobytu. Z oczywistych względów jest bardzo okrojona: po pierwsze, byliśmy tam raptem sześć pełnych dni - a to jednak niewiele, po drugie - bijąc się w pierś przyznaję, że trochę czasu spędziliśmy na byczeniu się po dość intensywnym półroczu (a przecież nie będę opisywał, jak się pławiłem w hotelowym jacuzzi czy popijałem drinki w cieniu parasola), wreszcie po trzecie - tutejsze temperatury są tak wysokie, że w ciągu dnia bywają trudne do wytrzymania i nieco zniechęcają do intensywnych eksploracji... Cóż, urlop ma przynosić frajdę - i niech to zastąpi wszelkie dalsze wyjaśnienia. Mimo tych wszystkich ograniczeń co nieco udało nam się zobaczyć - i o tym będzie poniżej.

user posted image
Zdjęcie: Fort St Angelo widziany z północnego brzegu miasta Isla (Senglea), wrzesień 2011
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 18/09/2011, 9:16 Quote Post

1. O Malcie słów kilka

No dobrze, to jeszcze chwilka na kilka słów o celu naszej wyprawy. Malta - to po trzykroć liczba 400:
  • ma powierzchnię zaledwie nieco ponad 400 km kwadratowych (dla porównania – sama Warszawa ma niemal 520 km kwadratowych),
  • ma około 400 tys. mieszkańców (co daje gęstość zaludnienia porównywalną do wysoko uprzemysłowionych regionów),
  • ma niemal 400 kościołów (może ciut mniej - gdzieś wyczytałem, że mówi się, że jest ich tyle co dni w roku).
Czyli mamy obraz stłoczonych wiernych wink.gif

Główne dochody czerpane są przede wszystkim z turystyki - wyspę odwiedza rocznie ponad milion osób, z czego największy odsetek - to mieszkańcy UK (może to wynikać z faktu, że do 1964 roku Malta pozostawała pod panowaniem Brytyjczyków i do dziś jest to widoczne - np. panuje tu lewostronny ruch uliczny, język angielski funkcjonuje praktycznie równolegle obok maltańskiego, czerwone budki telefoniczne i pojemniki na listy są identyczne jak w Londynie, a kontakty elektryczne przeznaczone są do brytyjskich trójbolcowych wtyczek).

Wyspa miała przez wieki strategiczne znaczenie, początek osadnictwa datuje się tu na jakieś 5200 lat przed Chrystusem. Historia Malty bywała burzliwa, odcisnęli na niej piętno Fenicjanie, Rzymianie, Arabowie, Normanowie, joannici czy wspomniani już wyżej Brytyjczycy, co miało istotny wpływ na ludność, jej kulturę, zabytki...

Malta leży niespełna 100 km na południe od Sycylii. U jej północno-zachodnich brzegów znajdują się dwie mniejsze wyspy: malutka Comino (z malowniczymi grotami i pięknym kąpieliskiem) oraz Gozo (głównie rolnicza, ale mająca również kilka kurortów z luksusowymi ośrodkami).

user posted image
Mury obronne średniowiecznej Mdiny - dawnej stolicy Malty, wrzesień 2011

OK, tyle tytułem wstępu, każdy zainteresowany łatwo znajdzie więcej informacji o Malcie czy Gozo, a my tymczasem ruszajmy w drogę.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 18/09/2011, 9:19 Quote Post

2. Valletta

Obecną stolicą Malty jest Valletta. Z uwagi na atrakcje turystyczne z pewnością warto tu skierować swoje kroki. Niektórzy twierdzą, że na jej zwiedzenie trzeba przeznaczyć 2-3 dni, inni uważają, że wystarczą dwie godziny. Zapewne i jedni, i drudzy mają rację - tak naprawdę zależy, czy nastawiamy się na spacer tutejszymi ulicami i umilenie sobie czasu w którejś z kafejek, czy też na bardziej wnikliwą eksplorację oraz zwiedzenie wystaw i muzeów.

user posted image
Zdjęcie: widok na Vallettę z zatoki Marsamxett Harbour, wrzesień 2011

Budowę miasta za Fortem St. Elmo (św. Elma) rozpoczęto wkrótce po Wielkim Oblężeniu – heroicznej obronie Malty przed tureckimi wojskami Sulejmana Wspaniałego. Dziś Valletta – to centrum handlu i biznesu, ważny węzeł komunikacyjny, siedziba urzędów i biur, skarbnica architektury, kultury i sztuki. Spośród wielu zabytków w pierwszej kolejności należałoby wymienić:
  • Pałac Wielkich Mistrzów (Grand Masters' Palace) – historyczną rezydencję mistrza zakonu joannitów,
  • St John's Co-Cathedral – czyli katedrę św. Jana z niezwykle bogatym wnętrzem, w której znajduje się m.in. krypta ze szczątkami dwunastu wielkich mistrzów, a także słynny obraz Caravaggia 'Ścięcie świętego Jana',
  • rycerskie 'oberże', przy czym nie chodzi o polskie znaczenie tego słowa (zajazd, gospoda) – joannici dzielili się na osiem grup narodowościowych – langues, zwanych również sekcjami, a każda z nich miała własną, odrębną kwaterę zwaną 'auberge' – oberżą; do dziś zachowało się pięć z nich, przy czym mają różne przeznaczenie,
  • wystawę 'Malta Experience' zlokalizowaną w dawnym szpitalu zakonnym,
  • 'National War Museum' – muzeum wojny mieszczące się w Forcie św. Elma,
  • kościoły i inne budynki wraz z muzeami i wystawami.
Powyższe nie wyczerpuje bynajmniej tematu, zainteresowanych muszę jednak odesłać do netu i przewodników (a najlepiej do samej Valletty smile.gif), poniżej jeszcze dwie wystawy, do których obejrzenia chciałem dodatkowo zachęcić:

The Great Siege of Malta
- wystawa audiowizualna dedykowana przede wszystkim dla młodszych gości (choć nie tylko), przedstawia okoliczności, w jakich doszło do oblężenia Malty przez Turków w roku 1565 oraz przebieg tych dramatycznych wydarzeń. Dla widzów przygotowano dwadzieścia kilka scenek z figurami ludzkimi w skali 1:1, a dekoracja i proste efekty dźwiękowo-wizualne pomagają zbudować odpowiedni nastrój. Każdy otrzymuje również audio-przewodnik, w którym nagrane są w kilku językach (w tym w jęz. angielskim) ścieżki dźwiękowe dla każdej scenki.
Wystawa mieści się na placu Republic Square, wstęp dla osoby dorosłej - EUR 7,50.

Grandmaster's Palace – The Armoury
- czyli oczywiście zbrojownia w pałacu wielkich mistrzów i coś, co tygrysy lubią najbardziej wink.gif. W środku znajduje się około 6 tysięcy eksponatów z zakresu broni i uzbrojenia.
Wstęp dla osoby dorosłej – EUR 6,00
(czyli wychodzi średnio euro za obejrzenie tysiąca eksponatów wink.gif).

Koniecznie, absolutnie koniecznie kilka zdjęć:

user posted image
Plakat przy wejściu na wystawę – nie można nie wejść smile.gif

user posted image
Sala pierwsza: zbroje, na pierwszym planie - niezwykle bogato dekorowana zbroja rycerska Wielkiego Mistrza Adlofa de Wignacourt (1601-1622) w stylu włoskim, stworzona prawdopodobnie przez samego Geronima Spacini - słynnego płatnerza z Mediolanu.

user posted image
Sala druga: tu zobaczymy przede wszystkim broń białą i palną.

Podczas naszej wizyty Malta obchodziła właśnie rocznicę zwycięskiej obrony przed Turkami, więc może zróbmy sobie teraz krótką podróż w czasie...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 18/09/2011, 9:23 Quote Post

3. Wielkie Oblężenie
- czyli nasza mała podróż w czasie

Ciężko w kilku akapitach opisać Wielkie Oblężenie (Great Siege), a do tego ja ten temat wziąłem pod lupę właściwie dopiero szykując się do naszej wyprawy. Cóż, patrząc pod kątem historycznym jest to wspaniały przykład walki obleganych z wielokrotnie silniejszym atakującym, a także jedna z ważniejszych kart historii w rozwoju imperium osmańskiego. Było to starcie, w którym decydującą rolę odgrywał proch i broń strzelecka, a w kontekście kulturowym - walka dwóch różnorodnych światów i religii: wschodu z zachodem, islamu z chrześcijaństwem.

Joannici, po oddaniu Turkom wyspy Rodos w roku 1522, zdążyli bardzo dobrze się usadowić i ufortyfikować na otrzymanej od cesarza Karola V Malcie, przekształcając wapienne tereny w potężną twierdzę. W tym czasie posiadali trzy forty - na terenie dzisiejszej Valletty był to fort św. Elma (St Elmo), zaś po drugiej stronie zatoki Wielkiego Portu (Grand Harbour) - forty św. Anioła (St. Angelo) oraz św. Michała (St Michael). Obecność joannitów, a zwłaszcza sukcesy odnoszone na morzu przez zakonną flotę, od dawna musiały irytować budujących swe imperium Turków, którzy postanowili rozprawić się z niewygodnym przeciwnikiem (podobno nazwali forty joannitów gniazdem żmij) i zająć wyspę o strategicznym położeniu.

Przeciwko niewielkiej Malcie sułtan Sulejman Wspaniały wysłał flotę 180 okrętów, na pokładzie których przewiózł ponad 30 tysięcy wojska (spotkałem się również z cyfrą 40 tysięcy). Po stronie obrońców znajdowało się zaledwie kilkuset kawalerów maltańskich (tak zaczęto joannitów nazywać po osiedleniu się na Malcie) wspomaganych przez kilka tysięcy sprzymierzonego wojska i mieszkańców Malty. Walki rozpoczęły się pod koniec maja 1565 roku, a ciężar osmańskiego uderzenia przyjął na siebie Fort St Elmo.

user posted image
Rysunek: forty joannitów podczas Wielkiego Oblężenia oraz rozmieszczenie wojsk tureckich – kadr z filmu z serii „Wojownicy” pt. „Ostatni krzyżowcy”

Turcy rozpoczęli oblężenie od silnego ostrzału artyleryjskiego prowadzonego z lądu. Posiadali znacznie potężniejsze armaty od joannitów, a ich największe działo, przewiezione w dwóch częściach i złożone na miejscu, posiadało około 6 metrów długości i ciężar 18 ton. Wyrzucało kule o wadze 70 kilogramów (!) na dystans około 3000 metrów. Działa joannitów były o ponad połowę krótsze i wyrzucały zaledwie 4,5 kilogramowe kule na dystans nie większy niż 1000 metrów.

Fort St Elmo bronił się przez około miesiąc, jednak ostatecznie Turcy wdarli się przez wyłomy w murach i opanowali go w dniu 23 czerwca 1565 roku. Pozostałych przy życiu obrońców zabito, a ciała wrzucono do zatoki, aby fale wyrzuciły je przy brzegach Fortu St Angelo, siejąc postrach wśród jego obrońców. Dowodzący obroną Malty wielki mistrz Jean Parisot de la Valette nie czekał długo z odpowiedzią i zafundował Turkom równie konkretny i spektakularny odwet - kazał ściąć głowy wszystkim tureckim jeńcom i wystrzelić je z armat w kierunku osmańskiego obozu.

Wkrótce Turcy zaczęli szturmować dwa kolejne forty, zwłaszcza St Angelo. Udało im się zrobić podkop i za pomocą min wysadzić fragment murów twierdzy. Walki musiały być bardzo zawzięte i zapewne mieć niezwykle dramatyczny przebieg, ale obrońcom udało się odeprzeć ataki i naprawić wyłomy. Warto przy tej okazji wspomnieć o kilku broniach stosowanych przez joannitów:
  • płonących obręczach, które były staczane w kierunku atakujących – zapewne ich duża ilość potrafiła stworzyć przesuwającą się ścianę ognia, która mogła być okrutną i śmiercionośną bronią. Brak wzmianki o wcześniejszym stosowaniu tego typu obręczy pozwala przypuszczać, że był to wynalazek joannitów;
  • lancach ogniowych, z których przez kilka minut wydobywał się płomień powstały ze spalania w zbiorniku specjalnego ładunku – był to swego rodzaju miotacz ognia tamtych czasów, świetnie nadający się przy obronie wyłomów w murach podczas bezpośrednich starć,
  • nieco prymitywnych granatach ceramicznych, które były wyrzucane przez joannitów w kierunku szturmujących wojsk.
Po kilku odpartych szturmach, podczas których do obrony zmobilizowano wszystkich mieszkańców – również osoby ciężko ranne, Maltańczycy w końcu otrzymali wsparcie od wicekróla Hiszpanii. I choć posiłki były skromne, to w bardzo znaczny sposób wpłynęło to na morale obu stron, a joannici umiejętnie rozsiali plotki wyolbrzymiające siłę odsieczy. Zrezygnowani Turcy w dniu 8 września opuścili wyspę i odpłynęli w stronę Konstantynopola. W starciach stracili około połowy swoich sił, nie odnosząc celu.

Zwycięstwo chrześcijan nie byłoby możliwe, gdyby nie niezłomna postawa i bardzo skuteczne dowodzenie mistrza de la Valette. Dla upamiętnienia zwycięstwa warowne miasto Birgu (to, którego strzegł Fort St Angelo) nazwano Vittoriosą oraz zaczęto, za fortem St Elmo, wznosić nowe miasto, które - od nazwiska dowodzącego heroiczną obroną wielkiego mistrza - nazwano Vallettą. Stało się ono później główną siedzibą zakonu oraz stolicą Malty. Dzień 8 września jest świętem narodowym, podczas którego Maltańczycy hucznie obchodzą swój Dzień Zwycięstwa - i nie pytajcie skąd wiem wink.gif

user posted image
Obraz przedstawiający mistrza de la Valette – zbrojownia w Pałacu Wielkich Mistrzów

No, to wracamy do teraźniejszości smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 18/09/2011, 9:25 Quote Post

4. Three Cities i Grand Harbour

Kontynuując zwiedzanie tej części Malty warto udać się do tzw. Trzech Miast – Three Cities. Tak naprawdę dziś podział na „miasta” jest jedynie umowny, gdyż Valletta wraz z Trzema Miastami na wschodzie oraz Sliemą na zachodzie tworzy jedną aglomerację miejską (w naszym rozumieniu byłyby to raczej dzielnice) – można raczej mówić jedynie o podziale funkcjonalnym, gdzie Valletta będzie siedzibą większości urzędów etc., a z kolei na terenie Sliemy znajduje się największa liczba hoteli oraz restauracji i kafejek dla turystów. Jednak historycznie Three Cities stanowiły trzy odrębne miasta:
  • Vittoriosa (przed Wielkim Oblężeniem: Birgu),
  • Cospicua (niegdyś Bormla), oraz
  • Senglea (niegdyś Isla).
Na terenie Vittoriosy warto zwiedzić Fort St Angelo oraz udać się do muzeum morskiego (Malta Marine Museum) i pałacu inkwizytorów (Inquisitors' Palace), interesujące będą też niektóre budynki i oberże rycerskie czy kościół Church of St Lawrence. Wąskie i malownicze uliczki, choć niedługie, znakomicie będą się nadawały na krótki spacer, a ich cień pozwoli odetchnąć od prażącego słońca.
Senglea ma atrakcyjne wybrzeże z kilkoma przytulnymi kawiarenkami i widokiem na zatokę. Z kolei na obszarze Cospicuy ciekawe będą bastiony z XVII wieku określane nazwą Margherita Lines.

Three Cities oddziela od Valetty zatoka Grand Harbour, po której wodach przemyka się sporo statków turystycznych różnej wielkości. Około dwugodzinny rejs po wodach zatoki, idealny podczas upalnego dnia, pozwoli dokładnie przyjrzeć się okolicy, do tego będziecie mogli utrwalić widoki na zdjęciach oraz wysłuchać wielu ciekawostek.

user posted image
Zdjęcie: widok na Sengleę z zatoki Grand Harbour, wrzesień 2011
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 18/09/2011, 23:25 Quote Post

5. Mdina

Malutka, obwiedziona murami obronnymi Mdina sprawia wrażenie miejsca, w którym zatrzymał się czas. Jest jednym z niewielu maltańskich miast, we wnoszeniu których nie brali udziału joannici. Zbudowali ją jeszcze Rzymianie - jako przedmieście przyległego do niej Rabatu (wówczas nazywała się Melita), później zaś Arabowie oddzielili ją od Rabatu, otoczyli murami i wykopali suchą fosę, przez co to Rabat stał się przedmieściem Mdiny.

Niewiele tu osób, a wąski i kręte uliczki miasta są nie tylko puste, ale panuje na nich absolutna cisza – Mdina wyłączona jest bowiem z ruchu kołowego i na jej obszar mogą wjeżdżać wyłącznie jej mieszkańcy oraz, w określonych przedziałach czasu, dostawcy.

user posted image user posted image
Mdina, z lewej strony: jedna z opustoszałych uliczek. Obok: wnętrze katedry św. św. Piotra i Pawła, zdjęcia własne - wrzesień 2011

Po tym, jak joannici przenieśli stolicę do wzniesionej po Wielkim Oblężeniu Valletty, rola Mdiny znacznie zmniejszyła się. Trzęsienie ziemi z 1693 roku niemal doszczętnie zniszczyło miasto, jednak bardzo szybko je wówczas odbudowano, przywracając mu świetność. Mdina jest niezwykle atrakcyjna architektonicznie i jest to jedno z tych miejsc, których odwiedzenie na długo zapada w pamięci.

Warto zwiedzić tu:
  • katedrę św. św. Piotra i Pawła,
  • Cathedral Museum – skrywające skarby ze starej katedry zniszczonej podczas trzęsienia ziemi z 1693 roku,
  • lochy miejskie – Mdina Dungeons,
  • wystawy audiowizualne Mdina Experience oraz, o ile dobrze pamiętam, Knights Hospitalers (poświęconą joannitom),
  • Muzeum Historii Naturalnej (Museum of Natural History) mieszczące się w Palazzo Vilhena,
  • Palazzo Falson,
  • fortyfikacje, z których rozlega się miejscami fantastyczny widok na okolice.
O ile architektonicznie i klimatycznie Mdina jest urzekająca, o tyle odradzam wstępowania do tutejszych lokali. To snobistyczne miejsca, w których ceny są dwukrotnie wyższe niż choćby w sąsiednim Rabacie. Odnieśliśmy wrażenie, że nadęty staff nie do końca zdaje sobie sprawę, kto jest dla kogo – czy kelnerzy dla obsłużenia gości, czy goście dla umilenia życia znudzonej jak mops obsługi lokalu. Ja naprawdę nie jestem wymagającym facetem smile.gif i nie żądam, by mnie obtańcowywano przy stole, ale jeśli kelner dopiero po 10 minutach podaje kartę dań, robiąc z tego wielką łaskę, to wychodzę.
Chodźmy tedy przekąsić coś do Rabatu – żywego miasta, w którego restauracjach stołują się na codzień jego mieszkańcy – będzie to autentyczne poznawanie prawdziwej maltańskiej kuchni, bez stylizacji i fochów. A przy okazji mamy tu pewien bardzo ważny obiekt do zwiedzenia – czy już domyślacie się, o czym mówię? smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 18/09/2011, 23:32 Quote Post

6. Rabat

Jest nieporównywalnie większy od Mdiny i mimo, że również wydaje się cichy i spokojny, to jednak nie jest tak uśpiony - widać toczące się tu życie. I nic w tym dziwnego - wszak jest to najważniejszy ośrodek handlu w środkowej części Malty. Oprocz tego miasto oferuje zwiedzającym sporo architektury – kościoły, kaplice, okazałe budynki, pozostałości z czasów rzymskich oraz... katakumby.

Najwspanialszy przykład tych ostatnich mieści się przy ulicy świętej Agaty. Katakumby św. Pawła (St Paul's Catacombs) - to gigantyczny podziemny labirynt, który obecnie ma powierzchnię około 2000 metrów kwadratowych i blisko kilometr korytarzy. Pierwotnie katakumby były zapewne mniej rozległe, dokonywano tu pochówków (pogańskich, punickich, chrześcijańskich i żydowskich) poza terenem starożytnego miasta Melita. Z czasem musiano rozszerzyć ich zasięg. Katakumby pochodzą z IV-V wieku. Przy niektórych grobach dojrzymy wyciosane z kamienia stoły, przy których w okresie wczesnego chrześcijaństwa spożywano wspólny posiłek – agapę. Wyczytałem, że z obawy na ryzyko zagubienia się nie wpuszcza się tu gości bez przewodnika, ale podczas naszej wizyty mogliśmy swobodnie poruszać się samodzielnie.

user posted image
St Paul's Catacombs, wrzesień 2011

Wstęp dla osoby dorosłej – EUR 5,00.
Koniecznie!

Nieopodal są również Katakumby św. Agaty (St Agatha's Catacombs), jednak obecnie nie są dostępne do zwiedzania. Na dziedzińcu terenu kościelnego można za to zejść do podziemnej kapicy jaskiniowej, w której zdaje się znajdują się stare malowidła – niestety podczas naszej wizyty była ona zamknięta.

Z innych zabytków Rabatu na uwagę zasługuje kościół farny św. Pawła - wzniesiony w miejscu jednej z najstarszych kaplic chrześcijańskich na Malcie, wraz z przyległą grotą św. Pawła, w której podobno święty przebywał przez jakiś czas i głosił swe nauki.

Czy mi się zdaje, czy teraz – po duchowych uniesieniach – czas na coś dla ciała? wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 19/09/2011, 18:42 Quote Post

7. Coś dla ciała
- czyli przerwa na smaki lokalne i obce

Kuchnia maltańska jest złożona i różnorodna, w dużym stopniu pozostaje pod wpływem Sycylii i Włoch. Ponadto na Malcie jest wiele restauracji, w których podaje się dania z innych regionów świata. Poniżej skupię się na kilku specjałach bądź maltańskich, bądź też takich, których podczas pobytu warto spróbować.

Narodową potrawą jest fenek – danie z królika w sosie czosnkowym z czerwonym winem.

Maltańczycy lubią słodycze i dość często się widzi lokale z napisem pastizzeria – to lokalne cukiernie. Maltańczycy produkują rożne cukierki, w wielu miejscach widziałem także kilka rodzajów chałwy, a w jednym ze sklepów nawet chałwę... polską smile.gif - tak więc nie wszystko, co zechcecie kupić, musi akurat pochodzić z tego obszaru wink.gif

Mieliśmy szczęście spróbować pysznej ryby lampuki, którą w zasadzie można dostać jedynie od września do listopada, gdy ławice tego gatunku opływają wybrzeża Malty. Jej polska nazwa – to koryfena, smagla bądź tzw. złota makrela, znana jest również pod nazwami dorado (hiszpański), mahi-mahi (hawajski) oraz dolphin fish (angielski).

user posted image
Lampuki – tak wyglądała, zanim ją pochłonąłem. Wrzesień 2011

Inne typowo maltańskie dania – to aljotta - zupa rybna z czosnkiem, ziołami i ryżem, bragioli – rodzaj rolady wołowej, clamar – kałamarnica, czy też timpana – zapiekanka z makaronu, mięsa, warzyw i sera.

Skoro dotarliśmy do sera, to amatorom rodzimego oscypka z ręką na sercu polecam ser wytwarzany z mleka owczego na wyspie Gozo (dotrzemy tam później) - pod nazwą gbejna (czy też gbejniet). Sprzedawany jest w niewielkich krążkach, często powleczonych ziołami i pieprzem bądź pikantną papryką. Wyróżnia się przy tym jego dwa rodzaje:
- friski – świeży, bardziej wilgotny, delikatniejszy w smaku,
- moxxi – suszony na powietrzu, bardziej kruchy i pikantniejszy.
Mi smakowały oba smile.gif

user posted image
Słynny ser owczy z wyspy Gozo – tu: w wersji moxxi

Podczas przejazdów przez rolnicze tereny, gdzie naszym oczom ukażą się niewielkie poletka poprzedzielane niskimi, ułożonymi z kamieni murkami, pewnie niejedną osobę zdziwi obecność olbrzymich kaktusów i ich kolorowych owoców, kształtem i wielkością przypominających cytryny, ale pomarańczowo-czerwonych i, niestety, uzbrojonych w kolce. Są to wolno rosnące opuncje i ich owoce zwane po angielsku prickly pear. Są dzikie i można je śmiało zrywać, a te dojrzałe potrafią być pyszne - trzeba jednak uważać, by się nie pokłuć. Z ich miąższu maltańczycy wyrabiają likiery oraz rodzaj marmolady i inne przetwory.

user posted image
Wyspa Gozo: owoce dziko rosnących opuncji – wrzesień 2011

Na Malcie znajdziemy też inne owoce, np. granaty. Malta ma niewiele terenów nadających się na uprawy, stąd produkcja rolna jest niewielka i bywała zaniechiwana, pomału jednak wraca się do produkcji oliwek i winogron – oczywiście wiadomo, co się z nich produkuje.

user posted image
Wyspa Gozo, dojrzałe granaty aż pękają na drzewach – wrzesień 2011

Jak wspomniałem, na Malcie bez problemu można trafić do restauracji serwujących kuchnie z innych regionów świata. Nam bardzo przypadła do gustu jedna z pizzerii prowadzonych przez rodowitego Włocha - niby nic szczególnego, ale mieliśmy okazję przekonać się, jak jednak różni się prawdziwa włoska pizza od tego, co znane jest pod tym pojęciem nad Wisłą, obserwując przy tym na żywo cały proces przygotowywania posiłku.

W zakresie typowych maltańskich napojów oferta jest skromniejsza. Na pewno warto skosztować produkowanego na Malcie gazowanego napoju Kinnie wytwarzanego z soku gorzkich pomarańcz. Nie specjalnie przypadł mi on do gustu i zdecydowanie bardziej wolę Fantę, nie mówiąc o zwykłym soku pomarańczowym, ale amatorzy soku grejpfrutowego mogą zapewne być zadowoleni odkrywając ten smak.

Skoro doszliśmy do napitków, to warto zwrócić uwagę na maltańskie piwa. Niemal wszędzie można dość tanio kupić piwo Cisk – jest to całkiem niezły lager, który Maltańczycy powszechnie piją podczas wieczornych spotkań w pubach czy kafejkach. Nie jest może zbyt wyszukany, ale i tak w mojej opinii przewyższa smakiem popularne, masowe piwa dostępne w Polsce. Kto ma ochotę na coś bardziej oryginalnego, polecam skosztowania piw typu ale, np. Hopleaf.

user posted image user posted image
Piwa: lager Cisk (na pierwszym planie z lewej strony) oraz ale HopLeaf (zdjęcie z prawej)

Amatorzy wina też powinni być zadowoleni z miejscowych produktów, głównie białego wina z wyspy Gozo. Jeśli macie ochotę na coś naprawdę oryginalnego, to zamiast iść do wystrojonej i wytwornej, nastawionej wyłącznie na turystów restauracji z winami butelkowanymi idźcie raczej do małej, lokalnej kafejki czy jadłodajni, gdzie właściciel zaserwuje wam wino rozlewane z beczki czy baniaka. Te miejsca, w których stołują się przede wszystkim rodowici Maltańczycy, mają znacznie więcej klimatu niż sztucznie ozdobione restauranty.

Tyle razy wspominałem o wyspie Gozo, może czas udać się teraz właśnie tam? smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 19/09/2011, 22:57 Quote Post

8. Gozo
- czyli mniejsza siostra Malty.

W pełni zasługuje na takie określenie: jest czterokrotnie mniejsza od Malty oraz ma czternastokrotnie mniej mieszkańców. Duża ich część trudni się rolnictwem i hodowlą (głównie na potrzeby własne i Malty). Jest tu ciszej i spokojniej, choć nie wszędzie - jest bowiem kilka ośrodków przyciągających całe rzesze turystów. Podobno tutaj piękna nimfa Kalipse więziła Odyseusza wracającego spod Troi wink.gif

Najpopularniejszą formą zwiedzenia Gozo jest udanie się na całodzienną wycieczkę z Malty, w praktyce jednak jest się na miejscu zaledwie kilka godzin i nie da rady wszystkiego zwiedzić. Ci, którym zależy na miejskim klimacie, powinni wybrać stolicę wysepki – Victorię (którą często określa się starą nazwą – Rabat), gdzie można zwiedzić np. jej okazałą twierdzę. Ci, którzy chcą się bardziej zrelaksować, mogą udać się do wioski Xlendi, by spędzić czas przy malowniczym wybrzeżu usianym kafejkami, bądź też dojechać do Il-Quawra, gdzie znajduje się małe jeziorko połączone z morzem tunelem w skale. Są to niezwykle malownicze zakątki wyspy.

Po Gozo krążą autobusy Citysightseeing z opcją hop-on / hop-off, co - jak zapewne wszyscy dobrze wiedzą choćby z innych wypraw – oznacza, że w dowolnym momencie można wysiąść z pojazdu, zwiedzić co się chce, po czym wrócić na przystanek i wsiąść do najbliższego autobusu, bez żadnych dodatkowych opłat. To bardzo dogodna forma komunikacji, a dodatkowo ma się możliwość poznania wielu zakątków wyspy, zarówno poprzez częste przesiadki, jak i z samego pokładu autobusu. Inną opcją jest wynajęcie na kilka godzin samochodu terenowego, którym podróżuje się tam, gdzie się tylko zapragnie (trzeba jednak pamiętać o lewostronnym ruchu).

Ja ze swoich eksploracji chciałem przedstawić dwa obiekty, jakie udało nam się zwiedzić w wiosce Xaghra.


Świątynia Ggantija

Ruiny tej świątyni są bodaj najstarszymi wolno stojącymi kamiennymi konstrukcjami, jakie dotąd odkryto na świecie. Według legendy kompleks wybudowała olbrzymka Ggantija, która – trzymając na rękach dziecko – kamienne bloki przenosiła na głowie.

Zespół tworzą właściwie dwie przyległe do siebie, odkryte świątynie posiadające po kilka wnęk. W niektórych z nich znajdują się pozostałości stołów ofiarnych, na których prawdopodobnie dokonywano rytualnego uboju zwierząt. Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 5 euro i uprawnia do wejścia do drugiego z zabytków wioski, o którym poniżej.

user posted image
Xaghra, świątynia Ggantija – wrzesień 2011


Wiatrak Ta' Kola

Mając w ręku bilet ze świątyni Ggantija, wchodzimy już za darmo do wiatraku Ta' Kola. Zbudowany w roku 1725, należy do niewielu takich obiektów na Gozo, które dotrwały do naszych czasów. Wewnątrz urządzono muzeum, w którym prezentowane są urządzenia młyna (oryginalne oraz repliki), a także opisana jest historia produkcji pieczywa na Gozo oraz zrekonstruowana część mieszkalna młynarza i jego rodziny.

user posted image
Xaghra, wiatrak Ta' Kola – wrzesień 2011

Gdy byliśmy w Xaghrze, ulice wioski były bogato udekorowane – były to pozostałości z obchodów w poprzednim dniu Dnia Zwycięstwa (chodzi o Wielkie Oblężenie), kiedy to przechodziła tędy procesja z figurą Matki Boskiej.

Sightseeing pozwoliło nam na objechanie właściwie całej trasy po wyspie, ale niestety nie pozostało już dostatecznie dużo czasu, aby udać się do innych miejsc – wielka szkoda. Trzeba jednak dodać, że wrześniowy upał tak dotkliwie nam doskwierał, że z czysto fizycznych względów momentami bardziej tęskniliśmy za odrobiną cienia i jakimś chłodnym napojem do picia, niż byliśmy zainteresowani dalszym zwiedzaniem. Żeby jednak to zrozumieć, trzeba to odczuć na własnej skórze...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 20/09/2011, 20:57 Quote Post

9. Comino

Została nam jeszcze Comino – najmniejsza zamieszkana wyspa całego archipelagu. Jest położona mniej więcej w połowie drogi między Maltą a Gozo. Obecnie jest tu jeden czy dwa hotele, mała wioska, kaplica, posterunek policji i... rzeźnia oraz wysoka wieża – Comino Tower – wzniesiona w 1618 roku z polecenia wielkiego mistrza zakonu joannitów, Alofa de Wignacourta, dla zabezpieczenia Kanału Gozo przed okrętami piratów.

Ale Comino – to przede wszystkim małe, piaszczyste plaże, jakich mało jest na skalistej Malcie, zatoki i skalne groty oraz piękny, turkusowy kolor wody, zwłaszcza w słynnej Błękitnej Lagunie. Pewnie każdy z Was nie raz widział ten akwen, być może nawet o tym nie wiedząc – jest to bowiem plener dla wielu „rajskich” reklamówek.

user posted image
Comino, wpływając do jednej z grot... Wrzesień 2011.
To nie jest efekt pracy z edytorem zdjęć – kolory wody są autentyczne!


Na Comino regularnie płyną statki z Malty oraz z Gozo, więc raczej łatwo się tu dostać - i spędzić uroczy dzień smile.gif

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 20/09/2011, 23:40 Quote Post

10. Bye bye, Malta
plus garść informacji (bardziej lub mniej) praktycznych

Na tym pomału kończy się moja relacja z pobytu. Mam świadomość, że wielu rzeczy nie udało nam się zwiedzić, toteż potraktujmy temat jako otwarty. Jeśli ktoś z Forumowiczów był na Malcie i miał okazję zobaczyć więcej, niech kontynuuje wątek i pisze poniżej.

W międzyczasie zdążyłem już podać nieco informacji praktycznych, więc dodam jeszcze tylko kilka - tytułem uzupełnienia.

Na Maltę lata z Polski przynajmniej kilka linii lotniczych – na pewno Air Malta oraz Lufthansa. „Na lenia” można nie bawić się w wyszukiwanie połączeń i hoteli, tylko wykupić pakiet wycieczkowy w którymś z biur podróży, i tak właśnie zrobiliśmy my (było to jedno z większych biur mających przedstawicielstwo w Polsce). Kosztowało nas to za dwie osoby ok. 6000 złotych – w cenie były przeloty w obie strony, transport między lotniskiem a hotelem, zakwaterowanie w czterogwiazdkowym hotelu w Sliemie (z pięknym widokiem na zatokę Marsamxett Harbour i Vallettę) oraz śniadania. Obiadów nie warto brać, bo zwiąże Was to czasowo z hotelem, w samym środku dnia.

Komunikacja po wyspie jest bardzo dogodna – cały czas kursują autobusy, zapewniając regularne połączenia z niemal każdym punktem na Malcie. Wbrew popularnym zdjęciom nie są to stare, żółte „old-schoolowe” wehikuły (podczas całego pobytu widziałem może dwa takie pojazdy) – otóż stosunkowo niedawno przedsiębiorstwo komunikacyjne wprowadziło na ulice nowoczesne, niskopodłogowe i znakomicie klimatyzowane busy w kolorze turkusowym. Naprawdę miło się nimi podróżuje, a bilet kosztuje EUR 1,30 – warto jednak kupić „return ticket” za EUR 2,60, który nie tylko umożliwi Wam powrót (jak wskazywałaby nazwa), ale w ogóle podróżowanie dowolną ilością autobusów podczas danej doby.

Rejsy po zatoce czy na Gozo organizowane są niemal masowo – nie będę więc wymieniał nazw firm, gdyż nie sposób ich nie zauważyć - z czasem będziecie łukiem omijali kioski, z których konkurujący sprzedawcy zagadują przechodniów. Ceny są różne, generalnie im większa jednostka – tym niższa opłata, ale też wolniej się płynie, mniej zwiedza. Na Gozo można popłynąć dużym statkiem pasażerskim, płacąc za podróż w jedną stronę niecałe 5 euro. Ale chyba znacznie bardziej opłacalne są opcje złożone, np. za 40 euro można popłynąć w obie strony łodzią motorową - wraz z postojem na Comino, korzystaniem do woli z objazdu wyspy autobusami „Sightseeing” oraz dodatkowo rejsem po zatoce Grand Harbour w kolejnym dniu. Solidny pakiet na półtora dnia.

Wstępy do muzeów i galerii wahają się w granicach 5 – 8 euro. Za posiłki trzeba zapłacić od kilku do kilkunastu euro w bardziej wyszukanych lokalach, za kawę – od 0,60 do 1,50 euro, za piwo – od 1,50 do jakiś 3 euro. Ogólnie ceny w lokalach są porównywalne do polskich, a na pewno znacznie niższe od zachodnioeuropejskich.

Język angielski jest w powszechnym użyciu obok maltańskiego, więc komunikacja jest prosta. Maltańczycy są ogólnie przyjaznymi ludźmi, zapytani - chętnie pomagają, tylko niekiedy bywają nieco zniecierpliwieni turystami. Jednocześnie sami raczej nie narzucają się i stosunkowo mało jest „agresywnej” sprzedaży. Podoba mi się to, że nikt nikogo nie chce wystrychnąć na dudka – jeśli na ladzie stoi talerz z przekąskami, to jest to poczęstunek-zachęta dla gości, jeśli dostaniecie dodatkowo jakieś frykasy – to są one już w cenie, przy hotelowym minibarku jest cennik, z którego jasno wynika co ile kosztuje (i nie są to wysokie ceny) i nikt Wam nie chce czegoś podstępnie wcisnąć, by później dopisać do rachunku datę urodzenia (jakże to różne od takiej czeskiej Pragi).

user posted image
Valletta, zbliżając się do Fortu St Elmo... Wrzesień 2011.

Nic, tylko jechać smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Bazyli
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.789
Nr użytkownika: 13.822

Stopień akademicki: jakiś jest...
Zawód: handlowiec pogl¹dami
 
 
post 21/09/2011, 9:02 Quote Post

Bodzio,
Dzięki za ciekawą relację.
Może i ja się kiedyś skuszę rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
mariusz 70
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.883
Nr użytkownika: 51.390

mariusz kukowski
Stopień akademicki: pisze,czyta
Zawód: wykonywany:pracuje
 
 
post 8/09/2012, 12:08 Quote Post

Swietna relacja.
Bede na Malcie w przyszlym miesiacu.Niestety zawitam tam statkiem tylko na kilka godzin,a wiec pytanie do zalozyciela tematu.
Jak bys zaplanowal ok.8 godzinny pobyt w stolicy,aby maksymalnie ten czas wykorzystac ?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Travis
 

Pogromca rezunów
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.370
Nr użytkownika: 25.441

Stopień akademicki: magister
Zawód: Polski Patriota
 
 
post 8/09/2012, 12:38 Quote Post

QUOTE
Swietna relacja.
Bede na Malcie w przyszlym miesiacu.Niestety zawitam tam statkiem tylko na kilka godzin,a wiec pytanie do zalozyciela tematu.
Jak bys zaplanowal ok.8 godzinny pobyt w stolicy,aby maksymalnie ten czas wykorzystac ?

Witaj Mariusz! Kopę lat wink.gif Priorytetowo zobacz Muzeum w Pałacu Wielkich Mistrzów w Valletcie (zdjęcia w trzecim poście)!

Ten post był edytowany przez Travis: 8/09/2012, 12:40
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
mariusz 70
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.883
Nr użytkownika: 51.390

mariusz kukowski
Stopień akademicki: pisze,czyta
Zawód: wykonywany:pracuje
 
 
post 8/09/2012, 13:56 Quote Post

Witam serdecznie Travisie smile.gif
To sie oczywiscie wie.Chodzi mi po prostu o jak najlepsze zaplanowanie kilkugodzinnego pobytu.Tzn.interesuje mnie oczywiscie Palac WM,fortyfikacje,a i o owych tawernach gdzie serwuja wino z barylki nie zamierzam zapomniec. rolleyes.gif Martwi mnie natomiast sama przestrzen Wielkiego Portu,a wiec interesuje mnie jak najlepiej dotrzec z jednego fortu do drugiego,czy istnieje jakas siec komunikacji wodnej,aby nie biegac kilometrami w kolo.A jesli tak,to ile taka wycieczka obejmujaca trzy forty by ewentualnie trwala.
Niestety zupelnie nie mam pojecia gdzie nasz statek zacumuje,a wiec planowanie dnia troszke w ciemno i pewnie nie obedzie sie bez niespodzianek.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej