Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Amerykańska wojna secesyjna _ Luizjana w ogniu

Napisany przez: Stonewall 31/01/2009, 15:13

Temat niniejszy stanowi kontynuację dyskusji zaczętej w miejscu poniższym:
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=51995

Rianie!
Za moją sprawą działalność Białej Ligi gościła już na stronach niniejszego Forum. Wspominałem w jej kontekście chociażby boje toczone w roku 1874 na ulicach Nowego Orleanu. Dowódcą sił zmagających się z bojownikami White League był wówczas sam gen. James Longstreet, którego osoby chyba nie trzeba bliżej przedstawiać. Walki te zresztą wspomina artykuł, którego tekst ukazał nam wyżej The General. Artykuł ów, który na razie tylko szybko przebiegłem wzrokiem, nie podaje jednak, o ile czegoś nie przeoczyłem, iż dawny druh Roberta Lee został w ich trakcie raniony, a nawet (chyba, że pamięć płata mi figle) zdaje się, że pojmany przez swoich niegdysiejszych towarzyszy broni. O bojach nowoorleańskich czytałem lata temu w literaturze poświęconej luizjańskiej Rekonstrukcji i detali już z głowy przywołać nie mogę. Kołacze mi się pod czaszką, że siły obu stron były nader liczne, bo White League miała wystawić 6 tys. ludzi, a Longstreet dysponował 3 tys. milicjantów (przede wszystkim czarnoskórych). O walkach tych lakonicznie piszę także w swojej książce „Sharpsburg 1862”, gdy ukazuję w Zakończeniu powojenne losy pana Jamesa.

Dobrze się stało, że nasz kolega Aleksander – bardziej znany jako The General – przypomniał w ramach niniejszego forum temat militarnych działań okresu Rekonstrukcji. Są to sprawy, które nawet w samej Ameryce niezbyt często się przedstawia, a co dopiero u nas, gdzie praktycznie taki temat nie istnieje. Warto także, aby ujmować go jako fragment większej całości, którą tworzą dzieje stosunków rasowych w Luizjanie. Obszar ten bowiem wyróżniał się jeszcze w czasach kolonialnych prawodawstwem niewolniczym nieco odmiennym w stosunku do reszty Ameryki Północnej, czego przejawem była większa swoboda tamtejszych niewolników. W Luizjanie wytworzyła się także specyficzna kultura afro-kreolska, która rzutowała na dalsze dzieje ujścia Missisipi. Dzieje te kształtowały się pod wpływem rewolucji haitańskiej z przełomu XVIII i XIX stulecia, napływu Anglosasów po zakupie Luizjany przez USA, bitwy nowoorleańskiej roku 1815, a wreszcie powikłanych losów czarnoskórych i białych Luizjańczyków w dobie wojny secesyjnej (świetnie obrazuje je przywoływana już na naszym Forum historia życia pierwszego poległego czarnego oficera Unii, czyli pana André Cailloux).

Mam nadzieję, iż niniejszy topic posłuży nam do lepszego poznania mało znanych kart z dziejów USA. Liczę przy tym, iż miejsce to nie stanie się obszarem bicia piany i kolejnych przepychanek słownych, które zupełnie nie prowadzą do zrozumienia czegokolwiek z przeszłości i teraźniejszości Ameryki.

Napisany przez: The General 31/01/2009, 19:47

Stonewallu, gwoli wyjaśnienia. O ile sobie dobrze przypominam pisałeś kiedyś, że Longstreet po wojnie walczył o prawa Murzynów czy coś w tym stylu. Prawda jest taka, że James Longstreet przez całą wojnę domową walczył w szeregach armii CSA m.in. o utrzymanie instytucji niewolnictwa. W wyniku wojny instytucja ta umarła i James Longstreet zdecydował, że należy zaakceptować rezultaty wojny i iść dalej. Nowe Południe postanowił budować ramię w ramię z Republikanami, efektem czego był epizod związany z dowodzeniem milicją stanową w Nowym Orleanie. Wykonywał więc rozkazy gubernatora i walcząc z Ligą głównie bronił polityki władz stanowych (i głowy gubernatora) co oczywiście w jakimś stopniu wiązało się i z walką o prawa czarnej ludności, bo ta z Republikanami trzymała.

BTW, ciekawe co nasz generał czuł, gdy z lini WL dało się słyszeć stary dobry rebel yell rolleyes.gif

QUOTE
Dobrze się stało, że nasz kolega Aleksander – bardziej znany jako The General – przypomniał w ramach niniejszego forum temat militarnych działań okresu Rekonstrukcji. Są to sprawy, które nawet w samej Ameryce niezbyt często się przedstawia, a co dopiero u nas, gdzie praktycznie taki temat nie istnieje.

Niezbyt często się przedstawia, bo to były lata nienawiści i wielu złych rzeczy Stonewallu. O czymś takim ludzie woleliby zapomnieć, ale zapomnieć nie można. Niemniej jednak poznanie historii Rekonstrukcji jest konieczne do zrozumienia samej wojny secesyjnej.

--

QUOTE
A czy owa White League miała jakieś dokonania na polu bardziej militarnym (np. przeciwko regularnej armii okupantów)?? No bo jeśli zajmowała się głównie terroryzowaniem Murzynów - to "ruchem oporu" chyba nazwać ich nie można...

Oddziały federalne, których i tak za wiele na Południu nie było, nigdy nie były aktywnym uczestnikiem sporów między republikanami i konserwatystami. Pełniły raczej rolę takiego strażaka, który gdy już się paliło był wysyłany aby zgasić ogień.
Ani Liga ani KKK nie działały aktywnie przeciwko władzy federalnej, bo bały się interwencji wojska - nawet po pokonaniu oddziałów wspomnianego Longstreeta Biali Legioniści ustąpili, gdy do Nowego Orleanu przybyły oddziały federalne. Organizacjie paramilitarne skupiały się na walce z opozycyjnymi władzami stanowymi, której głównym elementem były akcje przeciwko czarnej ludności (Murzyni stanowili podporę Partii Republikańskiej). Efektem był terror.

W całej tej Rekonstrukcji nie dostrzegam żadnego patriotycznego ruchu oporu czy coś tym w stylu, tylko dążenie za wszelką cenę do odzyskania władzy przez konserwatystów na szczeblu stanowym, który wiązał się także z powrotem na łono polityki krajowej. Nie znam także wielu niereformowalnych rebeliantów, którzy nie chcieli mieć z USA nic do czynienia.

Napisany przez: Stonewall 31/01/2009, 21:33

Drodzy Forumowicze!
W uzupełnieniu do tego, co już podał Alek, napiszę tylko, że James Longstreet pod koniec wojny secesyjnej okazał się gorącym orędownikiem służby Afroamerykanów w funkcji pełnoprawnych żołnierzy Konfederacji.

Rian pytał o rolę wojska federalnego w wydarzeniach rozgrywających się na Dolnym Południu po wojnie secesyjnej. Rola ta czasem okazywała się kontrowersyjna, a odbicie owych kontrowersji znalazło się nawet w tak interesującej naszego kolegę polskiej literaturze indianistycznej. Otóż Grzegorz Swoboda na stronie 77 swojego „Little Big Horn 1876” wspomniał dochodzenie w sprawie nadużywania stanowiska przez majora Lewisa Merrilla, oficera 7 pułku kawalerii (tego który w walczył w tytułowej bitwie opracowania pana Grzegorza). Rzecz dotyczyła służby części owej jednostki na Południu, a meritum sprawy stanowiło przyjęcie przez Merrilla bardzo wysokiej nagrody za schwytanie białych rasistów (ponad 21 tys. dolarów). Jako oficer US Army pan Lewis takiej nagrody nie powinien przyjąć. Z całego wspomnianego dochodzenia wynikły liczne niesnaski w 7 pułku, które zaciążyły nad przygotowaniami jednostki do kampanii roku 1876. Sam Merrill, osobiście niechętny Custerowi, nie wziął udziału w bitwie nad Little Big Horn, wszak przebywał w tym czasie w Filadelfii, o czym Swoboda pisze na stronie 123. Warto dodać przy tym, że – nie ma tego we wspomnianej pracy – kompanie Merrilla w latach 70 stacjonowały właśnie w Luizjanie, a o nich i samym panu Lewisie można sporo przeczytać w „Army Generals and Reconstruction: Louisiana 1862-1877” Josepha G. Dawsona III, którą to książkę opublikowało w roku 1994 Louisiana University Press. Pozycję tę można dostać chociażby w bibliotece Katedry Amerykanistyki UJ.

Coś jeszcze? Myślę, że warto zainteresować się nie tylko zbrojnym oporem względem nowych porządków zaprowadzanych na Południu po ustaniu wojny secesyjnej, ale także innymi formami owego oporu. Swego czasu w jednym z przewodników turystycznych wyczytałem, że nowoorleański coroczny karnawałowy pochód w Mardi Gras był wykorzystywany w latach 70 XIX wieku do protestowania przeciwko republikanom i do wyszydzania ich władzy. Warto byłoby poznać dalsze szczegóły i w tej materii.

Napisany przez: Rian 1/02/2009, 0:18

QUOTE
BTW, ciekawe co nasz generał czuł, gdy z lini WL dało się słyszeć stary dobry rebel yell

Jeśli wywiesiliby sztandar Konfederacji - to Longstreet mógłby się popłakać... Ciekawe co czuł, gdy brali go do niewoli?? A może jego linie właśnie dlatego tak łatwo "puściły", bo Longstreet miał jakieś sentymenty??

Napisany przez: kundel1 1/02/2009, 1:06

Przypuszczam , że ewolucja poglądów i postawy Longstreeta miała jakiś związek (ale jaki?) z jego konwersją na katolicyzm w 1877, co też w tym kraju i epoce świadczyło raczej o nonkonformiźmie generała.

Napisany przez: haze 1/02/2009, 12:42

QUOTE(kundel1 @ 1/02/2009, 1:06)
Przypuszczam , że ewolucja poglądów i postawy Longstreeta miała jakiś związek (ale jaki?) z jego konwersją na katolicyzm w 1877, co też w tym kraju i epoce świadczyło raczej o nonkonformiźmie generała.
*



Niestety sam Longstreet nie zostawił żadnych zapisków dotyczących przyczyn swojej konwersji. Żarliwym katolikem pozostał do śmierci.
Ale raczej nie miało to wpływu na poglądy polityczne, zwłaszcza wcześniej. Longstreet sam pisał iż popiera Republikanów, gdyż w ten sposób można kontrolować głosy czarnej ludności.

Napisany przez: The General 1/02/2009, 19:50

QUOTE(Stonewall @ 31/01/2009, 22:33)
Otóż Grzegorz Swoboda na stronie 77 swojego „Little Big Horn 1876” wspomniał dochodzenie w sprawie nadużywania stanowiska przez majora Lewisa Merrilla, oficera 7 pułku kawalerii (tego który w walczył w tytułowej bitwie opracowania pana Grzegorza). Rzecz dotyczyła służby części owej jednostki na Południu, a meritum sprawy stanowiło przyjęcie przez Merrilla bardzo wysokiej nagrody za schwytanie białych rasistów (ponad 21 tys. dolarów). Jako oficer US Army pan Lewis takiej nagrody nie powinien przyjąć.
*


Twardy jak skała major Merrill jest jednym z bohaterów walki z terrorystami. Jego zdecydowane działania sprawiły, że wielkie procesy KKK w Południowej Karolinie doszły do skutku. Jako wojskowy nagrody od władz stanowych oczywiście nie powinien przyjąć, ale przyjął i potem prześladowało go to do końca życia. Ale podkreślmy, że przyjęcie nagrody odbyło się oficjalnie więc najwyraźniej takie rzeczy zakazane nie były. Przeciwko Białej Lidze nasz twardy jak skała major również walczył...

W dyskusji tej dopomogłyby nam takie dwa pikantne dokumenty, których jednak nie mogę w sieci znaleźć... tzn. program wyborczy luizjańskich Demokratów z 1865 oraz manifest Ligi. Ale znalazłem sławny szkic z Harper’s Weekly - Worse Than Slavery: White League and KKK

user posted image

Napisany przez: Konto Usuniete 10.01.15 1/02/2009, 20:02

Znalazłem w sieci artykulik z epoki:

http://query.nytimes.com/gst/abstract.html?res=9F00E5DB1738E23ABC4F52DFBF66838F669FDE

Napisany przez: The General 2/02/2009, 21:06

Autor artykułu słusznie pisze, że choć w gronie białych suprematów były pewne frakcje to cel ten sam - sprzeciw wobec XIV i XV poprawki do konstytucji (tych, które zrobiły z ex-niewolników obywateli i zapewniły im prawo głosu w wyborach) i wrogość wobec tych, którzy domagają się aby w/w prawa były egzekwowane.

Tak naprawdę południowcy potrzebowali prawie 100 lat, aby przełknąć te poprawki i choćby na tym przykładzie widać, że głoszone przez niektórych wizje Południa, które samo byłoby w stanie poradzić sobie z kształtowaniem stosunków społecznych na jakimś przyzmoitym poziomie to fikcja. Na Południu los Murzynów mógł być tylko jeden - służyć posłusznie lub emigrować.

Napisany przez: Nico 2/02/2009, 22:26

QUOTE(The General @ 2/02/2009, 20:06)
Na Południu los Murzynów mógł być tylko jeden - służyć posłusznie lub emigrować.


To chyba i tak lepszy niż ten na północy i to 50 lat po Wojnie Secesyjnej. Miasto Lincolna, oaza mlekiem i miodem płynącą dla Murzynów smile.gif.

http://en.wikipedia.org/wiki/Springfield_Race_Riot_of_1908

Kogo skazali za te bestialskie mordy? laugh.gif Czy choć jednemu jankesowi włos z głowy spadł. Przeczytajcie, a dowiecie się.

Generale, kiedy opowiesz o tym co działo się na północy i to w latach 60 ych XX wieku, jak dochodziło do zamieszek pomiędzy czarnymi i białymi? Co to, amnezja lokalna? Generał dalej niż poza mapę Południa nie wychodzi.

Skomentował bym jeszcze dziesiątki innych 'bajadurzeń' Generała w tym temacie, ale naprawdę szkoda mojego czasu (i mojego powtarzania się). Kłamliwa propaganda i przeinaczanie faktów przez Generała na temat Południa ciągnie się tutaj ho ho ho, a może i dłużej.

Napisany przez: Stonewall 2/02/2009, 23:51

Panowie!
Historia USA to zarówno Colfax, jak też Springfield. Jeśli będziemy tylko patrzeć na jedną z miejscowości, a nie na obie, wtedy nasze spojrzenie będzie bardzo wąskie i może doprowadzić nas do fałszywych wniosków. Myślę, że powinniśmy skończyć z wszelką ortodoksją i przestać spoglądać na historię podług gotowych tez. Myślę także, że same argumenty merytoryczne - takie bez wspominania o „bajdurzeniu” kogokolwiek - wystarczą. Uważam również, że temat niniejszy winien być poświęcony sytuacji panującej w Luizjanie, a nie w Springfield lub Detroit. Odnośnie stosunków rasowych w stanach północnych możemy dyskutować w innych tematach. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby Nico taki temat właśnie założył. W innym wypadku dojdzie tutaj do meczu pingpongowego między znanymi adwersarzami, zaś mecz taki może zakończyć się żółtymi, a nawet czerwonymi kartkami dla ewentualnych pingpongistów. Przypominam Wam także, że istnieje dział poświęcony historii powszechnej ogólnie. Tam możecie się spierać na temat stosunków rasowych w Ameryce na całej przestrzeni dziejów.

Napisany przez: The General 3/02/2009, 17:40

QUOTE(Nico @ 2/02/2009, 23:26)
To chyba i tak lepszy niż ten na północy i to 50 lat po Wojnie Secesyjnej. Miasto Lincolna, oaza mlekiem i miodem płynącą dla Murzynów smile.gif.
*


Wydarzenia takie jak te i tak bledną z tym co wyrabiano w byłych stanach niewolniczych. A to, że miasto Lincolna nie ma znaczenia - to była przygraniczna Północ i tereny te od samego początku istnienia republiki przesiąkały południowym tokiem myślenia.

QUOTE
Generał dalej niż poza mapę Południa nie wychodzi.

Wychodzi Senatorze i z analizy mu wychodzi, że cywilizacja to Nowa Anglia. Reszta to mniej lub bardziej cywilizowana dzicz. Zobaczmy na przykład jak wyglądała sprawa linczów:

user posted image

A tu link do bardziej dokładnych danych. Jak widać stany ex-Konfederacji przodują w aktach samowolnego wymierzania sprawiedliwości:

http://www.law.umkc.edu/faculty/projects/ftrials/shipp/lynchingsstate.html

QUOTE
Skomentował bym jeszcze dziesiątki innych 'bajadurzeń' Generała w tym temacie, ale naprawdę szkoda mojego czasu (i mojego powtarzania się). Kłamliwa propaganda i przeinaczanie faktów przez Generała na temat Południa ciągnie się tutaj ho ho ho, a może i dłużej.

Zdaje się, że FAKTY naszemu Senatorowi nie pasują... ohmy.gif cóż tym gorzej dla faktów sleep.gif

--

QUOTE(Stonewall)
Historia USA to zarówno Colfax, jak też Springfield. Jeśli będziemy tylko patrzeć na jedną z miejscowości, a nie na obie, wtedy nasze spojrzenie będzie bardzo wąskie i może doprowadzić nas do fałszywych wniosków.

Masz rację Stonewallu, ale patrzmy uważnie i wnikliwie (do rozwagi komentarz odnoście Border North wyżej).

[...]

Napisany przez: Nico 3/02/2009, 19:04

QUOTE(The General @ 3/02/2009, 16:40)
Wydarzenia takie jak te i tak bledną z tym co wyrabiano w byłych stanach niewolniczych. A to, że miasto Lincolna nie ma znaczenia - to była przygraniczna Północ i tereny te od samego początku istnienia republiki przesiąkały południowym tokiem myślenia.


Przygraniczne Południe? Chicago to też przygraniczne Południe, a może stany pogranicza. Generale, bajadurzycie jak zawsze widzę. Fakty wam nie pasują to się zaraz okazuje, że stany północne to Południowe biggrin.gif. A ile pułków te 'Południowo-północne' stany jak Illinois wystawiły dla Konfederacji?

QUOTE(The General @ 3/02/2009, 16:40)
Wychodzi Senatorze i z analizy mu wychodzi, że cywilizacja to Nowa Anglia. Reszta to mniej lub bardziej cywilizowana dzicz. Zobaczmy na przykład jak wyglądała sprawa linczów:


No tak, Ci którzy handlowali niewolnikami, a potem głośno się domagali ich uwolnienia (hipokryzja godna Generała) to wzór cywilizacyjny. Lenin też najpierw wprowadził NEP, a potem okradł znów tych co się wzbogacili. Może uczył się od Nowej Anglii?

QUOTE(The General @ 3/02/2009, 16:40)
A tu link do bardziej dokładnych danych. Jak widać stany ex-Konfederacji przodują w aktach samowolnego wymierzania sprawiedliwości:


A ile z tych linczów nie było uzasadnionych? Bo statystyki to piękna rzecz którymi można manipulować, żeby tylko coś udowodnić (a tym jankesi jak wiemy przodują).

Poza tym jak władza nie umiała chronić swoich obywateli to logiczne, że brali sprawy w swoje ręce.

QUOTE(The General @ 3/02/2009, 16:40)
Zdaje się, że FAKTY naszemu Senatorowi nie pasują... ohmy.gif cóż tym gorzej dla faktów sleep.gif


Napisał ten od 'Południowego stanu Illinois' laugh.gif

Napisany przez: Stonewall 3/02/2009, 19:31

Drodzy Forumowicze!
W związku z tym, że znani adwersarze nie posłuchali moich rad i zamiast wnosić świeży powiew wiedzy na temat Luizjany w latach 60 i 70 XIX wieku powrócili do słownych przepychanek, których wymowa jest już powszechnie znana, zamykam niniejszy temat. Uważam, iż spełnił on swoją funkcję informacyjną, wszak Forumowicze dowiedzieli się o zbrojnych aktach przemocy okresu Rekonstrukcji, poznali linki wiodące do ciekawych artykułów dotyczących wspomnianych wydarzeń, a także zaznajomili się z bezkompromisową linią tutejszego moderatora, który nie będzie tolerował „meczów pingpongowych” (wzajemnie przebijanie piłeczki oskarżeń przez użytkowników noszących pseudonimy Nico i The General). W przyszłości zamknięciu mogą ulec kolejne tematy, o ile będą one jedynie areną jałowego sporu.

Uważam, że osoby zaciekawione Rekonstrukcją w Luizjanie zyskały wystarczający zasób wiedzy i linków, aby samodzielnie poszukiwać dalszych informacji w tym temacie i rozwijać swoje zainteresowania. Topic niniejszy wobec postawy części Forumowiczów już im pomóc w tym nie może. Dla ułatwienia korzystania z tego, co już napisano, przypominam linki umieszczone przez Generała, jakie to linki widnieją w temacie inspirującym tę dyskusję:
http://warhistorian.org/mershon/hogue-colfax.pdf
http://www.warhistorian.org/mershon/hogue-1877-coup.pdf



Temat ponownie otwieram
Sarissoforoj

Napisany przez: The General 12/10/2010, 20:47

Temat ten w zasadzie zaczął się od kolorowych i całkowicie chybionych porównań jakie powypisywał jeden z naszych niestrudzonych obrońców niewolniczej konfederacji, po tym jak umieściłem powyższe linki do artykułów prof. Jamesa K. Hogue.
Tak się składa, że właśnie kończę czytać jego książkę p.t. „Uncivil War: Five New Orleans Street Battles and the Rise and Fall of Radical Reconstruction” (LSU Press, 2006), w której przedstawił krótkie analizy najistotniejszych konfliktów zbrojnych okresu rekonstrukcji w Luizjanie. Hogue skupił się głównie na Nowym Orleanie, a starcia wrogich frakcji na ulicach tego miasta nazwał „bitwami ulicznymi” (street battles). Sprawa nie jest łatwa, ale postaram się pokrótce opisać te zbrojne oblicze rekonstrukcji w Luizjanie. Będzie to historia typu - JAK UMIERAŁA WOLNOŚĆ.

Pierwszą opisaną w książce „bitwą uliczną” są zamieszki do których doszło 30 lipca 1866 roku podczas przemarszu byłych czarnych żołnierzy Unii pod mury budynku, w którym zebrać się miała zwołana przez gubernatora konwencja stanowa. Całe to wydarzenie miało swoje korzenie w dość chwiejnej polityce gubernatora Luizjany Jamesa M. Wellsa. Wells był plantatorskim oligarchą znad rzeki Red River, gdzie przed wojną posiadał piękną plantację, na której niewolił niemal setkę czarnych ludzi. Przejawiał jednak unionistyczne sympatie w wyniku czego ostatecznie został gubernatorem Luizjany, rozpoczynając piastowanie swojego urzędu w marcu 1865 (jesienią wybrano go ponownie).
Początki jego urzędowania zaznaczyły się dużą przychylnością wobec powracających do domu ex-konfederatów, a programowo gubernator w pełni wpisywał się w plan rekonstrukcji firmowany przez prezydenta Johnsona tzn. przywrócenie powojennych relacji na Południu za wyjątkiem funkcjonowania instytucji niewolnictwa. Przychylne postępowanie gubernatora wobec byłych rebeliantów doprowadziło do coraz to większego udziału tych ludzi we władzach stanowych, co w ostateczności zaowocowało ich konfrontacją z gubernatorem, który przecież nie był jednym z nich. To zaś sprawiło, że Wells zwrócił się w stronę luizjańskich republikanów, którzy z niechęcią obserwowali odbudowę starego reżimu i już dawno doszli do wniosku, że jedynym sposobem na przejęcie władzy jest nadanie praw wyborczych murzynom. I tu Welles wyszedł im naprzeciw, bowiem po ostatecznym zerwaniu z ex-rebeliantami postanowił zwołać konwencję stanową, na której miano podjąć kroki ku nadaniu praw wyborczych murzynom oraz ich ograniczeniu dla byłych rebeliantów. Ci oczywiście za żadne skarby świata nie chcieli do tego dopuścić, a mieli ku temu środki, bowiem w tym czasie byli konfederaci - teraz już występujący pod sztandarami konserwatystów lub demokratów, kontrolowali legistraturę stanową oraz niemal wszystkie kluczowe stanowiska w stanie oraz mieście Nowy Orlean. W swoim ręku mieli m.in. urzędy zastępcy gubernatora, prokuratora generalnego oraz burmistrza Nowego Orleanu, na czele policji Nowego Orleanu stał były pułkownik konfederacji (potem przyznał, że co najmniej 2/3 ówczesnych miejskich policjantów stanowili weterani armii CSA), a szeryfem hrabstwa Orlean został Harry T. Hays, który podczas wojny dowodził luizjańską brygadą piechoty w Armii Północnej Wirginii. Podczas rekonstrukcji prezydenckiej scenariusz taki powtarzał się niemal we wszystkich stanach byłej konfederacji – byli rebelianci stopniowo zyskiwali coraz to większą władzę, biali unioniści byli marginalizowani, a czarnych czekało życie wyznaczone przez ramy Czarnych Kodeksów. Ci nasi luizjańscy konserwatyści uzyskali przychylność samego prezydenta Johnsona w wyniku czego głównodowodzący wojskami federalnymi w mieście gen. Baird nie otrzymał precyzyjnych rozkazów dot. postępowania w nadciągającej konfrontacji pomiędzy konkurującymi stronnictwami. Na dwa dni przed planowaną konwencją cała konserwatywna śmietanka miasta zebrała się na tajnym spotkaniu, w trakcie którego ustalono, że najlepiej będzie jak pozwoli się konwencji zebrać, po czym do akcji wkroczy oddział szeryfa Haysa, który wszystkich aresztuje. Dodatkowo burmistrz miasta ogłosił całą konwencję za nielegalną. 30 lipca 1866 r. w budynku Mechanics’ Institute zebrali się co dzielniejsi delegaci na konwencję stanową, a wokół niego zarówno biali jak i czarni mieszkańcy miasta. Do zamieszek doszło, gdy w okolice budynku dotarł „Marsz Wolności” zorganizowany przez ok. 200 byłych czarnych żołnierzy Unii, którzy domagali się prawa do głosowania. Pomiędzy białymi i czarnymi mieszkańcami doszło do wymiany ciosów, a także padły strzały. Wkrótce do akcji ruszyli miejscy policjanci oraz ludzie szeryfa, którzy całą swoją uwagę skupili na murzynach oraz na próbie wtargnięcia do sali zajmowanej przez delegatów. Delegaci zostali rozgonieni, a w okolicy doszło do istnego polowania na murzynów. Wojsko federalnie przybyło na miejsce gdy już praktycznie było po głównych walkach. Oficjalna wojskowa lista ofiar obejmuje 38 zabitych i 184 rannych, choć prawdziwe liczby na pewno były większe. Ofiarami w większości byli murzyni, zginęło także kilku „rzucających się w oczy” republikańskich delegatów. Masakry w Memphis (maj ’66) oraz w Nowym Orleanie nieco wstrząsnęły krajem i poddały pod znak zapytania program Rekonstrukcji forsowany przez prezydenta Johnsona. W jesiennych wyborach do Kongresu Partia Republikańska uzyskała znaczne poparcie, a wizja powracających do władzy ex-rebeliantów oraz będące tego następstwem krwawe zamieszki, w których gineli byli żołnierze Unii przyczyniły się do uzyskania przez postępowe skrzydło Partii Republikańskiej zielonego światła do rozprawy z prezydentem Johnsonem i jego wizją rekonstrukcji.

Wydarzenia te, jak również komentarze prof. Hogue możemy zobaczyć w 2 i 3 części filmu umieszczonego na Youtube, który już kiedyś tu prezentowałem - Aftershock: Beyond the Civil War. Poniżej link do części 3, która przenosi nas w środek opisanych wyżej wydarzeń:
http://www.youtube.com/watch?v=dXUc0zXbUHY&feature=related

Wkrótce – Bitwa uliczna roku 1872.

Napisany przez: The General 17/10/2010, 20:29

Zanim przejdziemy do wydarzeń roku 1872 musimy sobie przypomnieć kilka faktów, o których nas uczono bądź też nie uczono w szkole. Tak więc zdominowany przez Republikanów Kongres USA ostatecznie zdecydował się przejąć wodze prowadzenia Rekonstrukcji od prezydenta Johnsona. Wstępnie musimy zaznaczyć, że 13 czerwca 1866 Kongres uchwalił XIV poprawkę do konstytucji, która m.in. klarowała pojęcie obywatela USA ostatecznie obalając decyzję w sprawie Dreda Scotta, zabraniała stanom uchwalać praw, które ograniczałyby wolność i prawa obywateli USA, a także wyłączała z życia politycznego, każdego kto złożył przysięgę na konstytucję po czym wziął udział z rebelii. Poprawkę tę Johnson krytykował i otwarcie namawiał stany Południa do jej odrzucenia. Niemal wszystkie go posłuchały, a władze interesującej nas Luizjany odrzuciły ją jednogłośnie w lutym 1867 r. Jest to bardzo istotne, bowiem nadciągająca Rekonstrukcja kongresowa w dużej mierze będzie polegać na wdrożeniu w życie właśnie XIV poprawki (a później XV). W marcu 1867 roku Kongres uchwalił pierwszą wersję ustawy o rekonstrukcji. Na mocy tego prawa stany byłej konfederacji (za wyjątkiem Tennessee, który przyjął XIII i XIV poprawkę i powrócił do Unii) zostały podzielone na 5 okręgów wojskowych, z czego Luizjana i Teksas oddano pod jurysdykcję wszystkim chyba znanego generała Philipa Sheridana. Dowódcy poszczególnych okręgów mieli w zasadzie uprawnienia gubernatorów, bo sprawowali władzę w sensie wojskowym i cywilnym. Dodatkowo stany musiały napisać na nowo swoje konstytucje, zapewnić prawo wyborcze dla wszystkich mężczyzn za wyjątkiem osób odsuniętych na podstawie XIV poprawki, a także ratyfikować tę poprawkę. Generał Sheridan słynął z tego, że był bardzo energicznym człowiekiem i jego działania w Luizjanie całkowicie to potwierdziły. Od razu zwolnił wszystkich oficjeli powiązanych z masakrą z 30 lipca 1866, a także gubernatora Wellsa, którego uznał za przeszkodę na drodze do przywrócenia normalności. Latem 1868 r. urzędnicy Sheridana zarejestrowali ok. 78 tyś. czarnych i 48 tyś. białych osób uprawnionych do wyboru delegatów na konwencję stanową (niemal połowa białych samowolnie zrezygnowała bądź została odsunięta z udziału w głosowaniu). W wyborach triumfowali Republikanie, a nowa konstytucja została zatwierdzona w kwietniu 1868 roku. Konstytucja ta m.in. gwarantowała równość praw politycznych bez względu na rasę, kładła podstawy pod stworzenie zintegrowanego systemu szkolnictwa i pozbawiała praw politycznych byłych cywilnych i wojskowych dygnitarzy konfederacji, którzy publicznie nie wyrzekli się poparcia dla secesji. Nowym gubernatorem został wybrany Henry Clay Warmoth – 26-letni były pułkownik wojsk Unii. We władzach stanowych koalicja republikańska zyskała przewagę i nic dziwnego, że tym razem XIV poprawka została przyjęta. Wkrótce po tym Luizjana formalnie powróciła do Unii. Na Południu w końcu zaczęła powstawać wystarczająco silna Partia Republikańska, która ogólnie mówiąc składała się z koalicji rodowitych białych unionistów, przybyszów z Północy oraz Murzynów. Sam generał Sheridan nie zobaczył efektów swojej działalności, bo sfrustrowany prezydent Johnson wymógł jego odwołanie we wrześniu 1867 r. Jeśli chodzi o zbrojne oblicze Rekonstrukcji w Luizjanie to należy wspomnieć, że już od 1866 r. na terenie tego stanu zaczęły powstawać paramilitarne organizacje na miarę sławnego Ku Klux Klanu. W tym czasie w Luizjanie bardzo popularne było bractwo o nazwie Rycerze Białej Kamelii, którego głównym celem było utrzymanie supremacji rasy białej i przywrócenie do władzy starej ekipy. Wszelkiego tego typu organizacje były bardzo aktywne podczas wyborów prezydenckich jesienią 1868 roku. Terror w Luizjanie był tak duży (szczególnie na prowincji), że Republikanie nie byli w stanie zorganizować skutecznej kampanii i w rezultacie w Luizjanie wygrał kandydat Demokratów – Seymour (Grant wygrał całe wybory). Widziałem już różne liczby ofiar terroru podczas tej kampanii i najbezpieczniej będzie jeśli napiszę, że co najmniej 1000 osób zostało zabitych i głównie byli to murzyni. Stało się tak, bo US Army była niemal zupełnie bierna. Następca Sheridana – gen. Rousseau, który był Demokratą, wprost oświadczył gubernatorowi Warmothowi, że udział czarnych w wyborach zakończy się jedną wielką jatką i najlepiej będzie jeśli zostaną w domach. Widząc, że nie można do końca polegać na armii, Republikanie postanowili bronić się sami. Pierwszym krokiem, jeszcze przed wyborami prezydenckimi, było utworzenie nowoorleańskiej Policji Metropolitalnej, która zastąpiła zdominowane przez weteranów armii CSA poprzednie oddziały prewencji. PM składała się zarówno z białych jak i czarnych policjantów i była podporządkowana bezpośrednio gubernatorowi stanu. Podczas wyborów prezydenckich gubernatorowie kilku stanów Południa skutecznie użyli milicji stanowej do walki z terrorem politycznym, dlatego w obliczu coraz to większej redukcji sił US Army kolejnym krokiem republikańskich władz Luizjany było utworzenie w 1870 roku Milicji Stanowej na czele której stanął były generał konfederacji James Longstreet. „Stanowa” to trochę za dużo powiedziane, bowiem efektywny zasięg działania milicji ograniczał się w zasadzie do okręgu Nowego Orleanu i hrabstw z nim graniczących. Niemniej jednak powstała i należy podkreślić, że służyli w niej zarówno biali jak i czarni, a także byli unioniści i konfederaci. Jeżeli chodzi o tę "bitwę uliczną roku 1872" to bezpośrednią przyczyną tych wydarzeń były spory powstałe wewnątrz luizjańskiej Partii Republikańskiej. Wobec gubernatora Warmotha powstała opozycja skupiona wokół federalnych urzędników zatrudnionych w nowoorleańskim urzędzie celnym. Ludzie ci ostatecznie sprzymierzyli się z konserwatystami i chcieli Warmotha usunąć z urzędu zastępując go byłym konfederatem George W. Carterem. 1 stycznia 1872 r. władze Luizjany zebrały się na posiedzeniu i pzez najbliższe dni delegaci w zasadzie jedynie oskarżali się nawzajem. Po południu 3 stycznia w urzędzie celnym doszło do spotkania republikańskich oponentów Warmotha oraz ich nowych demokratycznych sojuszników, na którym ustalono, że szeryf federalny (jeden z członków opozycji) wraz ze swoimi ludźmi aresztuje gubernatora i jego najbliższych współpracowników. Zdecydowano się poprosić o pomoc wojsko, ale jego dowódca odmówił współpracy, choć pomny wydarzeń z 1866 roku rozkazał wojsku wyjść na ulice. Tutaj możemy podkreślić, że na początku 1871 r. liczba wojsk federalnych w Luizjanie nie była duża, bo liczyła niespełna 700 żołnierzy – mniej niż przed wojną. Rankiem 4 stycznia 1872 ludzie szeryfa zjawili się w siedzibie władz stanowych i aresztowali Warmotha oraz kilku jego współpracowników. Opozycjoniści zwołali posiedzenie władz stanowych, na którym jednak okazało się, że nie dysponują odpowiednim kworum aby cokolwiek zrobić. Po wpłaceniu kaucji gubernator Warmoth został zwolniony i natychmiast przystąpił do kontrataku. Wydał proklamację ostrzegającą przed zawiązanym spiskiem wobec prawowitych władz stanu i jeszcze na ten sam dzień zwołał kolejne posiedzenie władz. Celem ochrony delegatów gubernator postawił na nogi policję metropolitalną oraz milicję stanową. O wyznaczonej godzinie stawiło się wystarczająco dużo deputowanych i udało się przegłosować wydalenie pana Cartera. Sam Carter i jego ludzie nie zostali wpuszczeni na te obrady i postanowili zebrać się w pobliskim budynku, gdzie ogłosili się prawdziwymi władzami stanu. Carter poprosił o uznanie prezydenta Granta, ten jednak odmówił. W między czasie na ulice zostały wysłane uzbrojone oddziały opozycjonistów, których celem było poszukiwanie wiernych gubernatorowi delegatów. Generał Longstreet miał duże problemy z mobilizacją milicji, bo część jej dowódców należała do spisku, ale zdołał zebrać na tyle dużo ludzi, że w raz z MP oraz oddziałami wojsk federalnych skutecznie zniechęcili opozycjonistów do bezpośredniego ataku na budynek władz. Niemniej jednak 9 stycznia został zamordowany jeden z wiernych gubernatorowi delegatów i w odpowiedzi na to gubernator rozkazał swoim oddziałom zająć budynek opozycyjnych władz i aresztować Cartera. Jednocześnie ogłosił wszystkie zbrojne oddziały opozycjonistów za nielegalne i rozkazał im się rozwiązać. Zdecydowana postawa gubernatora zaowocowała, bowiem w ciągu kilku najbliższych dni wszyscy okazali się już tym wszystkim zmęczeni i opozycja odpuściła. Taka to była właśnie ta tzw. bitwa uliczna roku 1872 – może nie były to krwawe wydarzenia, ale za to bardzo nerwowe. Najwięcej ucierpiała chyba milicja stanowa, bowiem wiele osób, które próbowało ją budować zostało zniesmaczonych tą całą walką o władzę i odeszło. W przyszłości będzie ich bardzo brakować, bowiem nad Luizjanę nadciągają coraz to bardziej burzowe chmury.

Wkrótce opis wydarzeń roku 1873.

Napisany przez: The General 18/10/2010, 20:19

Widzę, że w ostatnim swoim poście trochę za bardzo się rozpisałem więc teraz będzie bardziej zwięźle sleep.gif Rok 1872 zakończył się wyborami do władz stanowych, w których próbowało zaistnieć kilka różnych frakcji i w wyniku których za zwycięzców uznała się zarówno koalicja Demokratów na czele z kandydatem na gubernatora panem Johnem McEnery, jak i Republikanie na czele z kandydatem na gubernatora panem Williamem P. Kellogiem. Z początkiem nowego roku zarówno jeden jak i drugi pan ogłosił się gubernatorem Luizjany, a ich stronnictwa utworzyły rządy stanowe. Nikt tak naprawdę nie wiedział co z tym wszystkim zrobić, ale z czasem Demokratom zaczął się palić grunt pod nogami i pod koniec lutego pan McEnery wydał taką dziwną proklamację, w której wezwał swoich zwolenników do stawienia się na dzień 1 marca w szeregi jego milicji stanowej. Na jej czele postawił byłego konfederata pana Ogdena. 5 marca milicja ta w sile 200 ludzi ruszyła zaatakować stanowy arsenał mieszczący się w budynku o dźwięcznej nazwie Cabildo. Ich plany pokrzyżował nasz dzielny generał Longstreet, który na czele MP i milicji wiernej Kelloggowi najpierw zatrzymał oddział Ogdena, a po przybyciu wojsk federalnych aresztował pokaźną jego część. Republikanie poszli za ciosem i następnego dnia oddziały Longstreeta z rozkazu Kellogga zajeły siedzibę władz rządu McEnery’ego. W Nowym Orleanie Republikanie triumfowali i Luizjana ponownie miała jedne władze. Podobne tarcia pomiędzy wrogimi frakcjami politycznymi rozgrywały w niemal każdym hrabstwie Luizjany. Najkrwawsze okazały się wydarzenia, które rozegrały się 14 kwietnia 1873 roku w Colfax, hrabstwo Grant Parish. Ponad setka uzbrojonych zwolenników Demokratów zaatakowała budynek sądu w Colfax, który został zajęty przez milicję hrabstwa, złożoną głównie z murzynów. W wyniku ataku zginęło co najmniej 60 czarnych obrońców oraz 3 białych agresorów. Był to najkrwawszy dzień Rekonstrukcji.

Wkrótce opis roku 1874.

Napisany przez: The General 19/10/2010, 20:28

Administracja Kellogga nie wyciągnęła surowych konsekwencji wobec opozycjonistów co przy braku skutecznych działań federalnych organów sprawiedliwości wobec sprawców masakry w Colfax jeszcze bardziej zachęciło konserwatystów do obalenia rządów republikańskich. Wkrótce tysiące białych luizjańczyków wstąpi w szeregi paramilitarnej organizacji zwanej Białą Ligą. W zasadzie nie była to scentralizowana organizacja i powstało wiele Białych Lig, które łączył współny cel --> w ich ramach uzbrojeni po zęby biali konserwatyści otwarcie manifestowali swoją siłę celem zastraszenie i wyeliminowania z życia politycznego działaczy republikańskich. I jakby nie patrzyć to Biała Liga była nieoficjalnym zbrojnym skrzydłem konserwatywnej Demokratycznej Partii Luizjany. Gubernator Kellogg miał dużo różnych kłopotów na głowie (np. w 1873 krajem wstrząsnął poważny kryzys gospodarczy, który odbił się również na Luizjanie) i wydaje się, że zlekceważył zbrojne pokazy opozycji. Niewiele również zrobił, aby zwiększyć efektywność swojej milicji stanowej, ale tutaj istotną rzeczą jest, że w jej szeregi ostatecznie wcielił policję metropolitalną. Jako ciekawostkę podam, że w „Uncivil War” możemy znaleźć załączniki przedstawiające schematy organizacyjne milicji stanowej z 1871 i 1874 roku i w 1874 r. oprócz Brygady Metropolitalnej najciekawszą chyba jednostką jest oddział kawalerii z hrabstwa Catahoula Parish. Jednostka ta dowodzona była przez kapitana Jamesa Forsytha i składała się z byłych żołnierzy konfederacji, którzy po wojnie przystali do Partii Republikańskiej. To ci jedni z nielicznych białych mieszkańców Dolnego Południa, którzy białym suprematom powiedzieli stanowcze NIE i chcieli budować nowe lepsze Południe. Jeśli chodzi o Białą Ligę to wkrótce miała ona swoją prasę, która systematycznie wypuszczała artykuły nawołujące do jak najszybszego obalenia republikanów i przywrócenia starego porządku. Na prowincji oddziały Białej Ligi prowadziły bardzo skuteczną kampanię terroru i zastraszania zwolenników Republikanów i systematycznie niszczyły struktury tej partii. Schemat tych działań był bardzo prosty – uzbrojeni po zęby konserwatyści organizowali masowe wiece, na których publicznie wzywali lokalnych działaczy republikańskich do zrzeczenia się piastowanych urzędów. Ci jeśli posłuchali to dobrze, a jeśli nie to narażali siebie i swoje rodziny na ataki ze strony konserwatystów. Najgorzej wydarzenia potoczyły się w hrabstwie Red River Parish, gdzie w sierpniu 1874 Liga zmasakrowała 6 białych Republikanów (tzw. Coushatta Massacre). Najlepiej zorganizowanym oddziałem Białej Ligii był ten z Nowego Orleanu, na czele którego stał znany nam już pan Ogden. W kolejnym załączniku do „Uncivil War” znajdziemy imienną listę oficerów nowoorleańskiej Ligi, którzy wzięli udział w bitwie ulicznej 1874 r. Jak się okazuję 88% z nich miało za sobą służbę w siłach zbrojnych konfederacji, a najokazalej reprezentowana była słynna jednostka artylerii z armii gen. Lee – luizjańska Washington Artillery. Autor pisze, że w 1874 roku piętą achillesową nowoorleańskiej Białej Ligi był brak nowoczesnej broni, co w ostateczności było główną przyczyną „bitwy ulicznej” tego roku. Podczas gdy jednostki Białej Ligii otwarcie ćwiczyły na ulicach Nowego Orleanu (nieuzbrojone, aby nie prowokować milicji stanowej), ich przywódcy ściągali do miasta broń. Dowódca Brygady Metropolitalnej rozkazał swoim ludziom przeczesywać miasto w poszukiwaniu magazynów broni i dzięki informacjom uzyskanym od swoich tajnych agentów udało się skonfiskować kilka transportów broni przeznaczonych dla Białej Ligii. Konserwatyści planowali wielką rozróbę podczas jesiennych wyborów, ale konfiskacje broni popchnęły ich do szybszego działania. W podjęciu decyzji pomogła im także nieobecność większych sił federalnych w Luizjanie, bowiem luizjański kontyngent US Army w dalszym ciągu przebywał w swoich letnich obozach w Mississippi. 14 września 1874 roku konserwatyści przystąpili do działania. W tym dniu prominentny demokrata pan B.D. Penn (w poprzednich wyborach startował na stanowisko zastępcy gubernatora) ogłosił się tymczasowym gubernatorem Luizjany i wezwał administrację Kellogga do ustąpienia. Penn mianował Ogdena dowódcą milicji stanowej i wezwał wszystkich luizjańczyków do obrony powstającego rządu konserwatystów. Tego samego dnia doszło do wydarzeń, o których na tym forum już wspominano, a mianowicie generał Longstreet poprowadził swoją milicję stanową do walki z Białą Ligą, w trakcie której milicja została rozproszona. Po rozbiciu milicji bojówkarze Białej Ligii dozbrajali się gdzie tylko mogli, plądrując między innymi milicyjny arsenał i lokalne posterunki policji. Do wieczora Nowy Orlean był w rękach Białej Ligi. Gubernator Kellog znalazł schronienie w federalnym urzędzie celnym, a inni republikańscy oficjele wraz z niedobitkami milicji zabarykadowali się w siedzibie władz stanowych oraz w stanowym arsenale. Z czasem większość z nich złożyła broń lub zdołała się wymknąć i tak 15 września 1874 roku luizjańska milicja stanowa w zasadzie przestała istnieć.

C.d.n.

Napisany przez: The General 21/10/2010, 20:15

Pomimo odniesionego zwycięstwa konserwatyści mieli problem, bowiem ich działania doprowadziły do obalenia rządu Luizjany, który był oficjalnie uznawany przez Waszyngton, a trudno było przypuszczać, że republikański prezydent przymknie oko na zbrojne obalenie jednego z republikańskich rządów stanowych. Grant już od dłuższego czasu przyglądał się sytuacji w Luizjanie i jak tylko otrzymał wiadomość o walkach w Nowym Orleanie natychmiast zaczął działać. 15 września 1874 roku prezydent wydał proklamację wzywającą do rozejścia się z ulic Nowego Orleanu wszelkiego elementu awanturniczego. Dwa dni później do miasta powrócił luizjański kontyngent US Army pod dowództwem gen. Emory’ego. Prezydent wysłał do Luizjany również trzy dodatkowe pułki piechoty, baterię artylerii oraz doświadczonych w walkach z Ku Klux Klanem żołnierzy 7 pułku kawalerii USA pod dowództwem majora Merrilla. Postawił również w gotowości marynarkę, a także oddelegował do Luizjany generała Philipa Sheridana z misją rozeznania sytuacji na miejscu. 19 września generał Emory przywrócił do władzy gubernatora Kellogga. Konserwatyści gorliwie protestowali przeciwko takiej interwencji armii, jednak nie zdecydowali się na bezpośrednią konfrontację i posłusznie wykonywali wszelkie rozkazy federalnych dowódców. Koncentracja armii sprawiła, że jesienne wybory stanowe przebiegały w miarę spokojnie. Ich wyniki pokazały jednak jak skuteczna była wcześniejsza kampania terroru w wykonaniu Białej Ligii - Republikanie potracili wiele głosów i w nowych władzach stanowych obie konkurujące frakcje miały taką samą ilość przedstawicieli. 4 stycznia 1875 roku zebrała się nowa registratura stanowa i jedną z pierwszych rzeczy jaką przyszło jej się zając, było rozstrzygnięcie kto obsadzi 5 spornych miejsc w niższej izbie władz stanowych. Konserwatyści szybko przystąpili do działania i nawet nikt nie wiedział kiedy jeden z ich delegatów mianował się przewodniczącym tego zgromadzenia, a na sporne miejsca zostali wybranie demokraci. Wynikła z tego poważna awantura, którą ostatecznie uspokoiła interwencja wojska. Na wniosek gubernatora Kellogga wojskowi wyprowadzili tych 5 demokratów, którzy zajęli sporne miejsca, w proteście na co inni przedstawiciele tej partii opuścili budynek. Widząc co się dzieje generał Sheridan zdecydował się objąć bezpośrednie dowództwo. W depeszy do prezydenta Granta, Sheridan przyrównał przywódców Białej Ligii do zwykłych bandytów, którzy powinni podlegać sądownictwu wojskowemu oraz proponował podjęcie energicznych kroków celem poskromienia szerzącego się terroru. Depesza ta, a także odpowiedź z Waszyngtonu spowodowały wielkie larum w państwie, bowiem Demokraci (i nie tylko) zaczęli niemiłosiernie atakować administrację Granta za nadużywanie wojska do interwencji w wewnętrzne sprawy stanów. Całą sprawę ostatecznie rozwiązał pewien kongresman z Nowego Jorku, któremu z trudem udało się doprowadzić zwaśnione partie Luizjany do tymczasowego zawieszenia broni - w zamian za oddanie konserwatystom spornych miejsc w niższej izbie władz stanowych Republikanie uzyskali zapewnienie, że administracja gubernatora Kellogga będzie mogła dociągnąć do końca swojej kadencji. Co bardziej wojowniczy konserwatyści dalej snuli spiski, jednak do końca roku ’75 skupili się głównie na kampanii promującej wprowadzenie ścisłej segregacji rasowej w stanie. Dziesiątki białych suprematów z Luizjany wzięło również udział w krwawej kampanii w Mississippi, w wyniku której udało im się obalić tamtejsze władze republikańskie, którym pomny wydarzeń w Nowym Orleanie, rząd federalny nie udzielił pomocy. I tak z początkiem 1876 roku tylko w Luizjanie, Południowej Karolinie i na Florydzie południowi republikanie mieli jeszcze coś do powiedzenia.

Wkrótce ostatnia część zbrojnego oblicza Rekonstrukcji w Luizjanie.

Napisany przez: The General 23/10/2010, 15:27

OK, ostatnia część naszej historii:

Nic dziwnego, że w Luizjanie, Południowej Karolinie i na Florydzie południowi Republikanie mieli jeszcze coś do powiedzenia, bowiem gdyby założyć warunki idealnej demokracji to koalicja republikańska potencjalnie dysponowała tam większym elektoratem i skazana była na rządzenie. Konserwatyści chcąc powrócić do władzy musieli po prostu uciekać się do użycia siły i tym sposobem ograniczać elektorat republikański. W 1876 roku w Luizjanie odbyły się wybory zarówno gubernatorskie jak i prezydenckie. Kandydatem luizjańskich Demokratów na gubernatora został były generał konfederacji Francis Nicholls, Republikanów zaś Stephen B. Packard. Podczas samych wyborów w zasadzie mieliśmy powtórkę z historii, bo obie partie ogłosiły się zwycięzcami. Równie skomplikowana sytuacja powstała na szczeblu krajowym, gdzie Demokrata Tilden otrzymał więcej głosów ludu, ale przegrał w kolegium elektorskim jednym głosem z Republikaninem Hayesem i po przy założeniu, że głosy elektorskie Luizjany, Południowej Karoliny i Florydy zostaną zaliczone jako republikańskie. Z początkiem 1877 roku luizjańscy Demokracji i Republikanie utworzyli dwa konkurencyjne rządy i zarówno Nicholls jak i Packard mianowali się gubernatorami. Dla ochrony swojego rządu konserwatyści dysponowali dobrze zorganizowanymi bojówkami Białej Ligii, żywotność rządu republikanów zależała zaś głównie od obecności wojsk federalnych, bo nieliczna reaktywowana Policja Metropolitalna była zbyt słaba. 8 stycznia na rozkaz generała Nichollsa około 3 tyś. bojowników Białej Ligii zebrało się w centrum miasta, po czym zajęło budynek sądu najwyższego Luizjany, arsenał stanowy oraz miejskie posterunki policji. Następnie białoligowcy otoczyli szczelnym kordonem rejon budynku, w którym obradowały republikańskie władze. Wszystko to zostało zorganizowane w tajemnicy i wykonane tak sprawnie, że Republikanie zostali całkowicie zaskoczeni. Wszyscy niecierpliwie czekali na to co zrobi Waszyngton, ale ustępujący prezydent Grant niewiele mógł zrobić. Uwaga całego kraju skupiona była na rozstrzygnięciu wyborów prezydenckich i sytuacja była napięta do tego stopnia, że niektórzy przepowiadali rychły wybuch kolejnej wojny domowej. W takiej sytuacji wojska federalne niewiele zrobiły, aby pomóc oblężonym władzom republikańskim. Generał Nicholls zachował się tu bardzo sprytnie, bo wymógł na swoich zwolennikach, aby ci nie dali swoim zachowaniem żadnego pretekstu do interwencji wojsk federalnych tylko spokojnie czekali na rozstrzygnięcie wyników wyborów prezydenckich. Sprawa ta rozstrzygnęła się pod koniec lutego 1877 r. gdy przedstawiciele Partii Republikańskiej i Demokratycznej dobili sławnego targu zwanego kompromisem z roku 1877. Demokraci zgodzili uznać się Hayesa za prezydenta w zamian za co uzyskali między innymi zgodę na przejęcie władzy w Luizjanie, Południowej Karolinie i na Florydzie. I tak też się stało, bo dzień przed swoją inauguracją prezydent Hayes wysłał telegram do gubernatora Packarda, w którym namawiał go do abdykacji. Wkrótce Luizjanę odwiedził sam vice-prezydent USA, który poradził republikańskim delegatom aby poszukali sobie miejsca we władzach sformowanych przez demokratów lub po prostu wrócili do domów. I tak też się stało. 19 kwietnia prezydent Hayes wycofał żołnierzy federalnych ochraniających gmach władz stanowych, krótko po czym został on przejęty przez bojówkarzy Białej Ligii. 25 kwietnia 1877 roku urzędowanie w budynku objął Francis Nicholls. To był koniec Rekonstrukcji w Luizjanie.

Nigdy nie poznamy prawdziwej liczby ofiar zbrojnego oblicza Rekonstrukcji w Luizjanie. Z tego co wiemy można powiedzieć, że w okresie tym co najmniej 3500 osób straciło życie w następstwie terroryzmu politycznego. Podczas krwawych kampanii w wykonaniu białych suprematów spod znaku Rycerzy Białej Kamelii czy Białej Ligii szczególnie ucierpieli czarni południowcy, którym nie dane było cieszyć się z owoców emancypacji. Dla nich nadchodziły jeszcze cięższe czasy, bo rządy białych konserwatystów w Luizjanie będą trwać nieprzerwanie do 1972 roku. Będą to lata segregacji rasowej (w zasadzie słynna sprawa Plessy v Fergusson dotyczyła wydarzeń z Luizjany), podczas których konserwatywne władze skutecznie wspierać będzie powstała na bazie Białej Ligii Gwardia Narodowa Stanu Luizjana. Była to taka mała armia stanowa, która w każdej chwili mogła zostać użyta przez gubernatora, tak jak na przykład w 1887 roku, gdy krwawo stłumiła strajk pracowników przemysłu cukrowego. Czekać trzeba było kolejnych 100 lat, aby amerykańscy rasiści zaczeli się jako tako cywilizować.

Napisany przez: The General 25/10/2010, 19:02

Ojojoj Generał się naprodukował, a forum milczy i komentarzy brak... sad.gif

Tak się składa, że w temacie tym powinni brylować nasi spece od rekonstruowania luizjańskich oddziałów konfederacji, bo jak każdy uważny czytelnik moich postów zapewne zauważył, kadra oficerska oraz szeregowi żołnierze tych sił wiedli prym w zbrojnym obliczu Rekonstrukcji po stronie konserwatystów. Living History zobowiązuje więc pożyjemy, zobaczymy czy Grotek lub jego koledzy wniosą nam coś do tego tematu.

Napisany przez: konto_usuniete_28.02.16 25/10/2010, 19:38

QUOTE(The General @ 25/10/2010, 19:02)
Ojojoj Generał się naprodukował, a forum milczy i komentarzy brak... :(

Tak się składa, że w temacie tym powinni brylować nasi spece od rekonstruowania luizjańskich oddziałów konfederacji, bo jak każdy uważny czytelnik moich postów zapewne zauważył, kadra oficerska oraz szeregowi żołnierze tych sił wiedli prym w zbrojnym obliczu Rekonstrukcji po stronie konserwatystów. Living History zobowiązuje więc pożyjemy, zobaczymy czy Grotek lub jego koledzy wniosą nam coś do tego tematu.
*


Generale ,
Bo nas z wrażenia zatkało ( mnie przynajmniej ) , seryjnie kawal dobrej roboty czytało się z przyjemnością ( ale nie jestem specem od rekonstruowania luizjańskich oddziałów ) , w każdym razie respect wink.gif


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)