Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Bobolice: ten zamek jest mój a tamten brata, O rekonstrukcji i podobnych inicjatywach
     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 16/11/2009, 0:52 Quote Post

Witam smile.gif

W ostatnim "Dużym Formacie" (czwartkowy dodatek do Gazety Wyborczej) z 12 listopada 2009 r. jest ciekawy wywiad z panem Jarosławem Laseckim - jednym z dwóch braci, którzy w minionych latach zakupili ruiny zamków "jurajskich" w Bobolicach (1999) oraz Mirowie (2004). Zainteresowanym osobom podaję odnośnik do wywiadu w wersji on-line (zob. też: Szlak Orlich Gniazd).

Z w/w wywiadu można się dowiedzieć m.in. jak doszło do nabycia zamku, o trwających pracach rekonstrukcyjnych oraz planach rodziny Laseckich na przyszłość. Moją natomiast uwagę zwróciła sama sprawa nabycia zamku przez osoby prywatne, tak skrytykowana przez prof. Janusza Bielskiego. Cytuję:

Reporterka, Krystyna Naszkowska (KN):
- (...) przeczytam panu list, jaki do gazety przysłał historyk sztuki prof. Janusz Bielski: "Wykupywanie przez ludzi bogatych za niewielkie pieniądze od miejscowej ludności terenów, na których od setek lat znajdują się ruiny średniowiecznych zamków, i ich restaurowanie, czyli bezsensowne przerabianie dla własnych prywatnych potrzeb i dla zaspokojenia swojej próżności, jak to się robi obecnie w Bobolicach i będzie się prawdopodobnie robiło w Mirowie, to działania karygodne. Prawdziwy turysta będzie to omijał z daleka".

Jarosław Lasecki (JL):
- No cóż, nie znam pana profesora, ale każde słowo w tym liście to nieprawda. Po pierwsze, pieniądze, jakie zapłaciliśmy, były naprawdę duże, a nie niewielkie - kilkaset tysięcy złotych za coś, czego nie da się wykorzystać dla działalności biznesowej. Po drugie, nie dla własnych potrzeb, bo nigdy nie było pomysłu, że mamy tam zamieszkać i zamknąć dla turystów. Po trzecie, robimy to, by uratować zamek. A proszę powiedzieć, czy pan profesor ma alternatywę dla tych ruin?

(KN):
- No, zdania wśród konserwatorów są podzielone. Wielu uważa, że ruiny powinno pozostawić się w ich naturalnym pięknie.

(JL):
- To ja będę dalej kontrowersyjny i powiem, że większość tych, którzy tak uważają, to są ludzie, którzy zbudowali całą swoją naukową karierę na komunistycznej doktrynie konserwatorskiej, która sprowadza się do tego, że nie należy niczego odbudowywać, bo najwyższym dobrem jest ruina. Ta ideologia bardzo głęboko została nam wszystkim zaszczepiona, także naukowcom, po to, byśmy zapomnieli, skąd się wzięliśmy. Bo łatwiej człowiekiem manipulować, jak zapomni o swoich korzeniach. Ale gdybyśmy trzymali się tej doktryny, to nie byłoby warszawskiej Starówki, Zamku Królewskiego w Warszawie itd.


Niewiele dalej jest też ciekawy fragment dot. trudów współpracy braci Laseckich z konserwatorem zabytków:

(KN):
- Dlaczego tak pan lekceważy opinię fachowców z urzędu konserwatorskiego?

(JL):
- Proszę bardzo! Tu jest np. taka ekspertyza fachowca. Pisze on, że dach na zamku ma być dwu- lub wielospadowy o maksymalnym nachyleniu 30 stopni, czyli prawie płaski. I dalej pisze tenże fachowiec, że dach należy pokryć strzechą, gontem lub dachówką ceramiczną. Tylko że student pierwszego roku architektury wie, że dla dachówki spadek dachu wynosi minimum 35 stopni, dla gontu - minimum 45, a dla strzechy - 55 stopni. To znaczy, że fachowiec mówi mi: panie, wydaj pan swoje własne pieniądze i pokryj pan dach, a za pięć lat się to rozleci, wtedy wydasz pan jeszcze raz swoje pieniądze na nowe pokrycie, bo my tak chcemy.


Myślę, że poza rozmową o samym zamku w Bobolicach, który od kilku lat odzyskuje dawne kształty, można się na tym przykładzie pokusić o jakąś szerszą dyskusję na temat podobnych inicjatyw, kompetencji państwa w roli opiekuna zabytków czy kierunków rozwoju turystyki...

Jakie jest Wasze zdanie? Czy malowniczo wpisane w jurajski pejzaż ruiny należało zostawić nietknięte? Czy rację ma profesor Bielski, który w swych listach do redakcji GW nie zgadza się na sprzedaż zamków prywatnym inwestorom i pisze o "bezsensownym przerabianiu ich dla własnych prywatnych potrzeb i dla zaspokojenia swojej próżności"?

Czy konserwator zabytków słusznie daje swoje wytyczne i stoi na straży przebiegu prac rekonstrukcyjnych?

A może powinno się jednak docenić takich ludzi jak bracia Laseccy, którzy nie zawahali się wydać swoich prywatnych pieniędzy na odbudowę zamku, a projekt realizowanej przez siebie rekonstrukcji konsultowali z wieloma specjalistami (wśród nich są np. dr Stanisław Kołodziejski, prof. Janusz Bogdanowski, prof. Leszek Kajzer). Zamek, po odzyskaniu świetności, ma być nadal dostępny dla zwiedzających, więc dla wielu turystów będzie to kolejna atrakcja, nie mówiąc już o tym, że do tego da zarobić wielu okolicznym mieszkańcom (wszak turyści zostawią tu trochę grosza, gdy będą chcieli kupić pamiątki, posilić się czy przenocować)...

Jestem ciekawy Waszych opinii...

Serdeczności smile.gif
B.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
lancelot
 

Żelazna pięść
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 12.480
Nr użytkownika: 36.860

bogumil chruszczewski
Stopień akademicki: rebajlo
Zawód: Podstarza³y wilk
 
 
post 16/11/2009, 11:59 Quote Post

NIe jestem zwolennikiem pozostawiania ruin w ich formie obecnej (jak w takim wypadku wyglądała by dziś Warszawa?) jednakże wszelkie rekonstrukcje, których będzie się dokonywać powinny (muszą) być niezwykle głęboko przemyślane i poddane w fazie projektowej daleko idącej ocenie i ingerencji specjalistów finansowanej przez inwestora. Powinna ona sięgać nie tylko formy tejże rekonstukcji ale równiez użytego materiału i technik budowalanych opartej na wnikliwych badaniach a także sięgającej tylko tak daleko, na ile pozwala potwierdzona pewność przyjęcia danych założeń lub co najmniej jej znaczące uprawdopodobnienie. Wszelkie fragmenty rekonstruowane powinny byc przy tym wyraźnie wizualnie oddzielone od tych oryginalnych. Za oczywiste uważam również wymóg przeprowadzenia wcześniej gruntownych prac restauratorskich i archeologicznych. Zastanawiam się, czy koszt takiego przedsięwzięcia nie przewyższył by przypadkiem kosztu stworzenia kopii danego obiektu? No ale to już absolutnie nie mój problem, ja zamku kupował raczej nie będe.
Jakby na poboczu pozostaje taka oto kwestia:
QUOTE
Pisze on, że dach na zamku ma być dwu- lub wielospadowy o maksymalnym nachyleniu 30 stopni, czyli prawie płaski. I dalej pisze tenże fachowiec, że dach należy pokryć strzechą, gontem lub dachówką ceramiczną. Tylko że student pierwszego roku architektury wie, że dla dachówki spadek dachu wynosi minimum 35 stopni, dla gontu - minimum 45, a dla strzechy - 55 stopni. To znaczy, że fachowiec mówi mi: panie, wydaj pan swoje własne pieniądze i pokryj pan dach, a za pięć lat się to rozleci, wtedy wydasz pan jeszcze raz swoje pieniądze na nowe pokrycie, bo my tak chcemy.
Czyżby więc nasi przodkowie budujący owe siedziby byli idiotami, którzy nie zdawali sobie sprawy z tego, jakie są niezbedne dla danej konstrukcji wymogi, czy też ktoś tu coś "kręci".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 17/11/2009, 1:56 Quote Post

Dzięki, Lancelocie, za Twój głos w dyskusji (mam nadzieję, że nie ostatni - w tym miejscu myślę również o innych Forumowiczach).

W dużej mierze zgadzam się z tym, co napisałeś. Co śmieszniejsze, sam również zadałem sobie wcześniej pytanie, czy koszt całej inicjatywy nie jest przypadkiem wyższy, niż zbudowanie zamku od nowa. No, ale to nie to samo (w grę wchodzi lokalizacja, aspekt "historyczny", itd.).

Poniżej dzielę się swoimi kilkoma przemyśleniami:

1. Znam przypadek, gdzie pewien zamek został sprzedany za stosunkowo niewielkie pieniądze (powiedzmy, że był to koszt niezłego samochodu) osobie prywatnej, a kilka lat później spłonął w dość tajemniczych okolicznościach. Brak jest dowodów, by to jednoznacznie stwierdzić, więc i ja nie posunę się do tego, ale dość uzasadnione wydaje się być przypuszczenie, że było to celowe podpalenie dla wyłudzenia odszkodowania. Na szczęście jest to jeden z nielicznych przykładów na to, do czego może doprowadzić sprzedaż zabytków nieodpowiedzialnym osobom (a jeśli byłoby to faktycznie podpalenie, to przestępcom).

2. Powyższe - to jednak wyjątek. Kto przeczytał kilka moich postów na tym forum, ten zapewne zorientował się, że jestem miłośnikiem budowli obronnych - i jako taki znam przynajmniej kilka przykładów ruin pozostawionych "samym sobie". Może wyobrażenie tajemniczych i nieco zapomnianych ruin wydaje się z pozoru romantyczne, ale chyba niewiele jest z romantyzmu w zawalajacych się murach, często niemiłosiernie wymalowanych sprayami przez domorosłych "artystów", służących pijakom jako miejsce libacji, nierzadko rozbieranych przez okoliczną ludność (wszak to nadal świetne miejsce "pozyskania" budulca) czy pełniących funkcję "wysypiska śmieci". Nie chcę tu malować jakiegoś czarnego obrazu, ale faktem jest, że taki los spotyka opuszczone ruiny...

3. I jeszcze przykład Gniewu - czyli "flagowego" konwentualnego zamku krzyżackiego, którego losy chyba właśnie teraz się ważą (polecam ten artykuł). Dobitnie pokazuje on, jak wielkich nakładów finansowych wymaga utrzymanie historycznego obiektu, i jak może to być problematyczne (czy wręcz nieosiągalne) dla budżetów gmin.

4. Cóż, zmierzam nieuchronnie do jednego - zabytki potrzebują prywatnego kapitału - czyli wsparcia ze strony osób fizycznych, firm czy instytucji, które będą w stanie wyłożyć własne środki i zaopiekować się danym obiektem. Dlatego też nie rozumiem twierdzeń pana profesora J.Bielskiego, generalnie krytykującego powierzanie zabytkom tym, którzy takie pieniądze mają - i są chętni je zainwestować...

5. Tzw. "turysta" zapewne chciałby mieć możliwość obejrzenia świetnie zachowanego zamku, zwiedzenia go w towarzystwie profesjonalnego przewodnika, i najchętniej za darmo - albo najwyżej za "symboliczną złotówkę". Niestety, na takie "inwestycje" może brakować chętnych...
Potencjalny inwestor prawdopodobnie będzie zainteresowany czymś więcej, niż tylko pozbyciem się iluś-tam milionów złotych (ludzie bywają wspaniałomyślni, ale nie do tego stopnia). Czy się to podoba, czy nie, trzeba zaakceptować komercjalizację - polegającą np. na wybudowaniu hotelu, założeniu restauracji, sklepiku pamiątkarskiego, organizowaniu różnych "eventów", itd... To nie jest bynajmniej "bezsensowne przerabianie dla własnych prywatnych potrzeb i dla zaspokojenia swojej próżności".

6. Kwestia zatem chyba w tym, ile pozostawi się swobody inwestorom, a na ile będzie się "kontrolowało" ich prace. Miałem okazję rozmawiać z kilkoma osobami, które nabywały zabytki bądź zamierzały to zrobić, i chyba wszystkie bez wyjątku narzekały na duży opór po stronie konserwatorów. Rzecz w tym, że ludzie ci najczęściej chcieli dość "lekko" zadysponować pieniędzmi inwestora - zupełnie jak własnymi, w najmniejszym stopniu nie licząc się z odczuciami osoby, która przed nimi stoi i może chcieć mieć jakiś wpływ na to, w jaki sposób zostaną one wydane. Zwłaszcza, że konserwator nie koniecznie musi być autorytetem (bo skąd gwarancja, że jest?), a wydaje dość arbitralne decyzje (według własnego uznania)... Przychodzi mi na myśl relacja "urzędas" i petent - skądś to chyba znamy...

7. Z drugiej strony, bo przecież jest ta druga strona, rekonstrukcja zabytku - to nie budowa prywatnej willi, i na pewno muszą być dokonane odpowiednie badania, zatrudnieni specjaliści - wszystko to, o czym Lancelot susznie wspomniał wyżej... A zatem gdzie jest rozsądna granica?

8. Odnośnie samych Bobolic - choć ciężko mi to ocenić, to jednak wydaje mi się, że bracia Laseccy dość solidnie przystąpili do swojej inwestycji. Pozwolę sobie zacytować inny fragment rzeczonego wywiadu:

(JL):
- Żeby opracować metodę ratowania zamku, skontaktowaliśmy się z największymi autorytetami - archeologami, architektami, inżynierami, konserwatorami. Pytaliśmy m.in. archeologów - prof. Leszka Kajzera i dr. Sławomira Dryję, architekta dr. Waldemara Niewaldę, architekta krajobrazu prof. Janusza Bogdanowskiego. Zrobiliśmy wszechstronne badania archeologiczne, eksperci z Instytutu Geologii i Górnictwa z Katowic prześwietlili całą skałę, na której stoi zamek.

I z tymi opiniami poszliśmy do konserwatora zabytków w Częstochowie, żeby doradził, który ze sposobów ratowania zabytku mamy wybrać, który jest najlepszy. I dostawaliśmy od niego pisma, które zaczynały się: "Moim zdaniem...". To jest coś niebywałego, że przedstawia się opinie wielu ekspertów, a na to jeden urzędnik odpowiada, że jego zdaniem należy zrobić inaczej. Trudno uwierzyć, ale my w ciągu jednego roku byliśmy 182 razy w urzędzie konserwatora zabytków
(...).

9. No i jeszcze zostaje kwestia kąta nachylenia dachówki... smile.gif
Nie wiem. Nie znam się. Nie potrafię na to odpowiedzieć. Mogę się co najwyżej domyślać, że może rozwój budownictwa (kilkaset lat w końcu minęło smile.gif) doprowadził konstruktorów do innych wniosków, do powstania innych norm... Pewnie zależy to też od rodzajów dachówek, technologii ich produkcji... Nie wiem, nie będę dalej kombinował smile.gif

10. Dodaję od siebie dwa zdjęcia z Bobolic, zrobione w czerwcu 2008 roku. Wtedy jeszcze nie było położonych dachów (bardziej aktualne zdjęcia znajdziecie w linkowanym wywiadzie).

user posted image

user posted image

I co, chyba nie wyglada to tak źle? wink.gif
W każdym razie wydaje mi się, że bracia Laseccy zrobili kawałek porządnej roboty...


Zachęcam do dalszej dyskusji smile.gif

Pozdrowienia,
B.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Necrotrup
 

oszołom przemawiający językiem nienawiści ;)
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.742
Nr użytkownika: 1.208

 
 
post 17/11/2009, 8:14 Quote Post

Zdarzyło mi się rozmawiać kiedyś ze specjalistą od dworów i dworków. Opowiadał on, jak to nowemu właścicielowi dworku, który chciał położyć na wjeździe kostkę, tłumaczył, że może być przy dworku tylko bruk.
Takie podejście wydaje mi się nazbyt ortodoksyjne. Trzeba pamiętać, że w normalnych warunkach, tj. bez PRL-u, te obiekty byłyby własnością prywatną od "przedwojny" do teraz. I właściciele przebudowaliby je według swego uznania. Przecież przez cały czas ich funkcjonowania jako siedziby właścicieli ciągle były przebudowywane, o zachowaniu stanu zastanego - czyli odziedziczonego po rodzicach - nie ma w ogóle co mówić. Przecież gdyby nie PRL, to tę wspomnianą wyżej kostkę zakładaliby potomkowie przedwojennych właścicieli dworków. I podobnie, zamki przebudowywaliby według swoich potrzeb również właściciele - potomkowie przedwojennych.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 18/11/2009, 1:16 Quote Post

A właśnie, słuszny argument... W końcu kiedyś to było prywatne - i nie było z tym problemów.

Może PRL za bardzo przyzwyczaił "nas" do państwowej własności, i teraz sama myśl, że coś już takie nie będzie, jest ciągle zbyt trudna do zaakceptowania...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.076
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 18/11/2009, 9:54 Quote Post

QUOTE(Necrotrup @ 17/11/2009, 8:14)
Zdarzyło mi się rozmawiać kiedyś ze specjalistą od dworów i dworków. Opowiadał on, jak to nowemu właścicielowi dworku, który chciał położyć na wjeździe kostkę, tłumaczył, że może być przy dworku tylko bruk.
Takie podejście wydaje mi się nazbyt ortodoksyjne. Trzeba pamiętać, że w normalnych warunkach, tj. bez PRL-u, te obiekty byłyby własnością prywatną od "przedwojny" do teraz. I właściciele przebudowaliby je według swego uznania. Przecież przez cały czas ich funkcjonowania jako siedziby właścicieli ciągle były przebudowywane, o zachowaniu stanu zastanego - czyli odziedziczonego po rodzicach - nie ma w ogóle co mówić. Przecież gdyby nie PRL, to tę wspomnianą wyżej kostkę zakładaliby potomkowie przedwojennych właścicieli dworków. I podobnie, zamki przebudowywaliby według swoich potrzeb również właściciele - potomkowie przedwojennych.
*



Ja zamierzałem kiedyś kupić na Żuławach dom "podcieniowy" i go wyremontować. Nawet by mi go za reparacje wojenne gmina z niewielkimi opłatami przekazała. Zasięgałem języka u jegomościa, który coś wspaniałego robił od lat z posiadłością po Holendrach. Robił to już wiele lat. Minęło też wiele od tego czasu. On chyba nadal bawi się z konserwatorami. Ta moja chałupa już nie istnieje. Ja za podpowiedzią jegomościa zbudowałem nowy i nowoczesny dom, pokryłem wiórem osikowym, porobiłem parę postarzających retuszów i mieszkam w prawie "najstarszej chałupie" we wsi.
Podziwiam ludzi, którzy z takim mozołem coś podobnego robią. Mając pieniądze też bym tak chciał - bo nie ma wspanialszej rzeczy od przywracania czegoś do dawnej świetności. Jestem za rekonstrukcją i wprowadzaniem nowych materiałów i technologi ale pod mądrą opieką konserwatorów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
lancelot
 

Żelazna pięść
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 12.480
Nr użytkownika: 36.860

bogumil chruszczewski
Stopień akademicki: rebajlo
Zawód: Podstarza³y wilk
 
 
post 18/11/2009, 22:25 Quote Post

QUOTE
wprowadzaniem nowych materiałów i technologi
otóż, jest to włąśnie aspekt dla mnie problematyczny. Jasnym wydaje mi się, że łomy wapienne do rekonstrukcji będą wydobywane w nowoczesnych kamieniołomach i nowoczesnymi metodami, jednakże miom zdaniem powinny byc łączone zaprawą odpowiadająca tej z epoki użytkowania obiektu i w sposób przypominający ten, jaki wówczas stosowano, nawet ze szkodą dla trwałości czy walorów użytkowych.
Bobolice zaś na fotkach wyglądaja nieźle, mam tylko pytanie: w jakim stopniu zaznaczono granicę stanu zachowanego i rekonstrukcji? Mnie wydaje się to nader istotne.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 19/11/2009, 0:29 Quote Post

QUOTE(lancelot @ 18/11/2009, 23:25)
(...) Bobolice zaś na fotkach wyglądaja nieźle, mam tylko pytanie: w jakim stopniu zaznaczono granicę stanu zachowanego i rekonstrukcji? Mnie wydaje się to nader istotne.
*


Tak to wyglądało w chwili zakupu, tak przy początkowych pracach, a tak wygląda obecnie. Cała wieża brama jest odbudowana praktycznie od "zera", natomiast w przypadku budynku wydaje mi się, że nie ma żadnego wyróżnienia substancji historycznej od przeważającej części zrekonstruowanej. W każdym razie będąc tam niczego takiego nie dostrzegłem.

Jak miałoby to być wyodrębnione? Poprzez np. inny odcień kamienia?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.076
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 19/11/2009, 13:47 Quote Post

Kamień zszarzeje i po latach tylko odróżnisz go po innej, mniej skorodowanej powierzchni, ale to jest tylko to co widać. Wewnątrz nad belkowanym widocznym stropem, pod posadzkami nawet z łupanego kamienia powinien być odporny na pożary beton, a te posadzki powinny mieć ogrzewanie podłogowe by w pomieszczeniach nie było kaloryferów. podobnie z oknami i drzwiami - nie musi to być drewno "siekierą ciosane" ale wystarczy, że jakąś metodą powierzchownie postarzone. W niektórych wypadkach dopuścił bym nawet stolarkę plastykową. Unikał bym jednak, aż tak nowoczesnych połączeń jakie widać w którymś z krzyżackich zamków w temacie Bodzia, gdzie do fajnie zachowanej - odbudowanej części zamku przyklejono wstawkę ze ścianą kurtynową wykonaną ze szkła i aluminium. Takie coś ewentualnie dopuścił bym w zabudowie miejskiej nie jednak na odrębnym obiekcie jakim jest zamek.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
_Bodzio_
 

IV ranga
****
Grupa: Moderatorzy
Postów: 378
Nr użytkownika: 39.314

Bogdan D.
Stopień akademicki: magister
Zawód: ekonomista
 
 
post 15/07/2015, 20:00 Quote Post

Update po niemal sześciu latach - oglądałem program w telewizji, gdzie prezentowano odrestaurowany zamek i wybudowany nieopodal hotel (kompleks musi zarabiać na siebie), i zaciekawiony tym - wszedłem na stronę http://www.hotelzamekbobolice.pl

Zamek przeszedł metamorfozę - obecnie wygląda tak:
user posted image
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej