Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony « < 2 3 4 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Ziemia Dobrzyńska, między Drwęcą,Wisłą i Skrwą
     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 26/10/2019, 18:20 Quote Post

QUOTE
"Niestety wojna przerwała badania,Których nigdy już nie kontynuowano. Nie podjęto też badań na terenie trzech innych grodzisk, położonych w okolicy Skępego."


"Grzępe" przebadał w 1980 r. A. Gajda a wcześniej (1956)prowadzili penetracje badacze toruńscy

Coś, (chyba wiercenia) profesor Kajzer przeprowadził na "Okopie" ale nie jestem pewien. Ponowne przebadanie znalezionych przed wojną skorup jest wspomniane w dyskusji kilka postów wcześniej. Co do trzeciego grodziska - "Laluszki", wszyscy przestali o nim myśleć uważając, że A. Zalewskiemu coś się pomyliło. Jednak on wymieniając trzecie grodzisko "znacznych rozmiarów" widział je nad brzegiem Jeziora Płociczno, wtedy zwanego J. Wólka - J. Wólczańskie. Grodzisko Grzępa (Babie Ławy - Czermno) leży nad J. Mielne, z którym profesor Kajzer uważał, że Zalewski je pomylił. Jak wspomniałem wcześniej w Niecce Skępskiej jeszcze za mojej młodości było siedem jezior, jednak już w zaniku. Zielińscy utworzyli z nich stawy rybne na Chałaciach i meliorując okolice wysuszyli teren. Jezioro Wólczańskie było VII, ostatnim w kolejności a J. Mielne V.
Wspomniane przez Ciebie J. Święte jest III z kolei płynąc w górę Mienia, i faktycznie legenda głosi, że była na nim przedchrześcijańska osada na palach ze "świątynią", która runęła do wody. Ponoć, nocami słychać ciche bicie dzwonów unoszące się nad wodą.

Poniżej jest zdjęcie niby "Okopu" ale jest to "Grzępa" przed zalesieniem. Na następnym, "Bagna Patana" i zanikające jeziora w pobliżu wioski Babie Ławy. Mapka przedstawia jeziora skępskiej niecki z 1916 r. Dorysowałem na niej błękitną kreską, poziom wody nieznacznie podniesiony wg dzisiejszego stanu.

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 26/10/2019, 18:34

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek Załączony obrazek

Załączony/e plik/i
Dodany plik  4.Na_mapie_z_1916_dawniejsze_jeziora.bmp ( 606.5k ) Liczba pobrań: 33
 
User is offline  PMMini Profile Post #46

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 26/10/2019, 20:19 Quote Post

Mikołaj Kościelecki prawdopodobnie, idąc za przykładem możnych z Włoch, przeniósł swą siedzibę z miasteczka (w tamtych czasach pewnie latem nie do mieszkania), do Wioski skępskiej gdzie pobudował nad brzegiem jeziora wieżę mieszkalną otoczoną fosą. Może decyzja została podjęta po którymś pożarze, lub po pomorze - epidemii nawiedzającej kilka razy miasteczko. Wioskę skępską założono zapewne długo przed zbudowaniem klasztoru w Wymyślinie, to jest przed wspomnianym 1498 rokiem (kiedy wystawiono zezwolenie na zbudowanie). Sprowadzeni do Skępego zakonnicy, przed zbudowaniem klasztoru (1508 -1510) przez jakiś czas mieszkali w zabudowaniach folwarcznych istniejącej już Wioski. Taki przebieg powstania Wioski (skępskiej) zarysowany jest w książce "Sanktuarium M.B. Skępskiej" Piotra Śliwińskiego i w kronikach klasztornych.

L. Kajzer i A. Horonziak, autorzy „Budownictwo Obronne Ziemi Dobrzyńskiej – wstęp do badań”, w księgach bobrownickich pod datą 20 sierpnia 1736r (Castr. Bobrovn. rel. 14, f. 384 v-388 v.), w inwentarzu majętności skępskiej, odnaleźli zapis opisujący budynki: „dwór, idąc do dwora fosa od jeziora ciągnąca się, która w koło dwór obchodzi, przez którą fosę most z dylów. Wchodząc do dwora sień, do której drzwi proste, na dwóch zawiasach żelaznych z klamką żelazną i antabą. W tejże sieni okien dwa, stare, złe w drewno, w każdym oknie kwater dwa, kominy dwa murowane. Do pierwszego pokoju... /w nawiasie następuje streszczenie autorów następującej treści:/ (i dalej opisano drugi pokój z piecem wielkim farfurowym na gałkach toczonych, mały pokoik, sionkę, pokój z piecem zielonym, apteczkę, narożny pokój (może alkierz ?) oraz stołową izbę, także z farfurowym piecem)... dwór wszystek cały zły... ściany... z zamków powystępowały, dach stary, zły, gontami pobity... Idąc ze dwora mostek z dylów przez fosę (to już drugi mostek, /przyp. aut.”BOZD”/)” do skarbu, który skarbiec murowany pod dachówką reperacyi potrzebuje (pod którym znajdowały się 2 sklepione izby przyziemia). Dalej autorzy podsumowują: „z przytoczonego opisu wynika, iż był to dwór barokowy, chyba wzniesiony w konstrukcji zrębowej, zapewne po „potopie szwedzkim” i, że „w jego bryle nie było już żadnych urządzeń obronnych, zaś o bezpieczeństwie mieszkańców, a także o walorze ideowym siedziby, informowało tylko pomieszczenie rezydencji na kopcu otoczonym fosą. ...Ponieważ relikty nasypu odciętego fosą nie zachowały się, trudno wnioskować, czy był to pierwszy dwór wzniesiony w tym miejscu, czy kolejny posadowiony na miejscu starszego”. (BOZD str.100)

Znalazłem „opis z lustracji” (wcześniejszej) przeprowadzonej w XVI wieku, do której dotrwał drewniany budynek - dwór warowny, otoczony fosą w Wiosce skępskiej. Oto treść informacji: „Przypuszcza się, że zbudowano go pod koniec XVI wieku skąd pochodzi najstarszy opis w inwentarzu dóbr sporządzony w 1571r. Mówi się tam o istnieniu domu urzędniczego i wieży mieszkalnej.” („Sanktuarium M.B. Skępskiej” Piotr Śliwiński str. 53 powołuje się na Chomętowski Wł.(Ed.), Materiały do dziejów rolnictwa w Polsce w XVI i XVII w. Dobra Skępe, Biblioteka Ordynacji Krasińskich, seria II t.2, s 106.)

Wg mnie są to opisy tych samych obiektów, tylko ta późniejsza lustracja (p.Kajzera) przedstawia budowle w stanie destrukcji, już po rozebraniu górnych kondygnacji, które podobnie jak wieża mieszkalna bp. płockich w Ciechocinie były drewniane lub szachulcowe a piwnice i przyziemie murowane. Pozostawiono same przyziemie i przykryto je dachem używając jako skarbiec - "lamus" podobny jak w Szpetalu Górnym.

Prawdopodobnie Gustaw Zieliński przebudował przyziemie wieży mieszkalnej przeznaczając je na bibliotekę, nazywaną "Belwederkiem". Miała dobudowaną trzykondygnacyjną wieżyczkę widokową, którą wykorzystywano jako wieżę ciśnień jeszcze w latach siedemdziesiątych.

Śladu po tych budowlach nie ma, oprócz wskazanych przeze mnie, nieznacznych wzgórków widocznych na skanie lidarowym, których autorzy BOZD nie zauważyli.

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 26/10/2019, 21:07

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #47

     
W.G.
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 39
Nr użytkownika: 104.486

 
 
post 27/10/2019, 4:59 Quote Post

Witam.
Zyta Wegner,Rodem ze Skępego,str.17.
W miejscach takich stawiano również pogańskie świątynie.I stąd prawdopodobnie,jeszcze z czasów pogańskich wywodzi się nazwa Jezioro Święte.Znana legenda z kolei mówi,iż nazwa ma związek,z zatopionym w wodach jeziora kościołem.Ci którzy mają szczęście,usłyszą dobiegający z głębin głos dzwonu.(Legenda powtarza się chyba w wielu innych regionach Polski).
Miniatura-,,Okop"-to nie Okop na pewno,ale czy ,,Grzępa"przed zalesieniem?.Raz tam tylko byłem,ale ten obiekt zdecydowanie mniejszym się mnie widział,węższym u podstawy i wyższym,na skarpie posadowionym(u stóp bagno żółwionośne mającym)lecz to może (wysokość)wina konfiguracji terenu.Myślę że to nie ,,Grzępa"jednak,lecz upierał się nie będę.
,,Belweder Skępski"-z wymienionej wyżej xięgi autorstwa Pani Zyty Wegner (str.108) cytat:Piętrowy budynek z trójkondygnacyjną wieżą,usytuowany nad jeziorem,wzniesiony z przeznaczeniem na bibliotekę i miejsce pracy właściciela(Gustawa Zielińskiego).Pełnił też funkcję miejsca męskich spotkań towarzyskich,podczas których dyskutowano o polityce,historii i literaturze.Po śmierci poety(tegoż Gustawa Zielińskiego)uległ powolnemu zniszczeniu: w 1935 rozebrano część piętrową,w latach 70-tych-wieżę.
Nie uwierzysz Dziadku Jacku,pytając Skępian o rodowodzie wręcz starożytnym, A.D.2019 o ,,dom z wieżą', ,,wielkie oczy" ujrzałem,nikt go nie pamiętał...Cytat o dziedzicu Gustawie Zielińskim(1809-1881) mogę na forum zamieścić na zainteresowanych życzenie,hiba(czaisz bazę?)więcej już nic do dodania nie mam w tym temacie,lecz jego kontynuację na forum monitorował będę.
Pozdrawiam,W.G.
 
User is offline  PMMini Profile Post #48

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 28/10/2019, 17:47 Quote Post

QUOTE
Myślę że to nie Grzępa" jednak,lecz upierał się nie będę.

Zdjęcie Zyta Wagner nie wiem skąd wzięła ale ja swoje z teczki WKZ-tów. Warstwice, które zamieszczam poniżej też pochodzą z tego źródła a pstryknąłem z "BOZD" Kajzera i Horąziaka.
Załączony obrazek
QUOTE
Po śmierci poety(tegoż Gustawa Zielińskiego)uległ powolnemu zniszczeniu: w 1935 rozebrano część piętrową,w latach 70-tych-wieżę.

Ja, że szukam śladów średniowiecza, bardziej interesuje się tym, jak i kiedy przerobiono średniowieczną wieżę mieszkalną na "skarbiec - lamus" i czy dwór na tym drugim kopcu faktycznie był nie wiele młodszy od wieży. Jeśli w inwentarzu dóbr sporządzonym w 1571r mówi się "o istnieniu domu urzędniczego i wieży mieszkalnej”, to ten "dom" mógłby też swym rodowodem sięgnąć końcówki średniowiecza mimo, że miał "piec wielki farfurowy na gałkach toczonych". Piece takie można było dostawiać w późniejszych czasach do istniejących w sieni aż dwóch kominów . Destrukcja ukazana w następnej lustracji mogła być spowodowana "nieobecnością" właściciela, którym był wtedy chyba biskup Konstanty Józef Zieliński, arcybiskup lwowski. Wcześniej pełnił funkcję sekretarza Króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Podczas bezkrólewia, będąc prymasem Polski zastępował króla. W 1704 roku dokonał koronacji Stanisława Leszczyńskiego na króla Polski. Opowiedział się przeciwko Augustowi II Mocnemu, który został ogłoszony królem przez mniejszość szlachty, przekupionej przez Rosjan. Z tego powodu był ścigany przez zwolenników króla i carskich agentów. Według jednej z wersji został pojmany i porwany przez szpiegów carskich gdy ukrywał się w lasach pod Skępem na przeciwnym dworowi brzegu jeziora, w miejscu zwanym dziś "Biskupią Górą". Według innej - w czasie podróży, pod Poznaniem został porwany i wywieziony w głąb Rosii.
Został zesłany na Syberię ale ślad po nim urywa się jednak w więzieniu w Moskwie gdzie prawdopodobnie zmarł.

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 28/10/2019, 17:51
 
User is offline  PMMini Profile Post #49

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 29/10/2019, 17:20 Quote Post

Ciekawym miejscem sięgającym swą historią jeszcze głębiej niż średniowiecze, jest Przełom Rzeki Mień. Tak też nazwano założony tam rezerwat. W rejonie, na Niżu Środkowoeuropejskim, prawie górski przełom rzeki z 28 metrowym spadkiem na odcinku (faktycznym) 1,5 km jest zaskoczeniem. Prawdopodobnie, powstały w momencie wycofywania się lodowca zbiornik wodny na terenie niecki skępskiej, znalazł upust między pagórkami moreny wypchniętej jego czołem i wyżłobił wąwóz w kierunku doliny „pierwotnego”, zwanego dziś Lewym Mieniem. Biorąc pod uwagę cały czas cofania się lodowca, możliwe że „przelanie” było zjawiskiem dość nagłym. Strome wąwozy nie zdążyły do dziś ulec erozji i pozostały nadal prawie naturalnymi urwiskami. Szkoda tylko, że niski stan wody na jeziorach nie dostarcza wody dla rwącej kiedyś "Strugi" - tak nazywanej przez okolicznych mieszkańców tą część Mienia, wypływającej z Jez. Wielkiego. Jeden z budowanych w tym miejscu (w Żuchowie) od średniowiecza młynów miał zapis, w którym fundator klasztoru oo. Bernardynów w Wymyślinie gwarantował zakonnikom darmowe mielenie zboża.

Historia powstania klasztoru zapisana w zakonnej kronice niesie w sobie wspomnienie zwycięskiej bitwy nad trzystuosobowym oddziałem krzyżackich ”kiryśników” nad J. Mielnem w 1462 roku. Na jej pamiątkę, w tamtym miejscu położono ogromny kamień, prawdopodobnie jako nagrobek dla pochowanych, poległych uczestników. Postawiono również krzyż. Podróżni przejeżdżający obok, widywali nad nim jasność i ukazującą się Matkę Boską. Doznawano cudów. W kronice klasztornej wpisany jest Jan z Pobiedzisk (istniejący w rzeczywistości gródek pod Poznaniem), który we śnie miał widzenie o cudach pod Skępem, i który tu przybył i powrócił rozczarowany do domu, gdyż nie zastał nawet kaplicy, i zwątpił w możliwość uleczenia. Po powrocie do domu ponownie miał widzenie, by powrócił w to miejsce i namówił tutejszego dziedzica do postawienia kaplicy. Tak też się stało. Ludzie zaczęli przybywać na to miejsce, do nowo pobudowanej drewnianej kaplicy - kościółka by prosić o uzdrowienia.

Umiejscowienie kamienia a zarazem miejsca bitwy, koliduje z faktami w dalszej części kroniki. Otóż, „chroma (chodząca o kulach) kasztelanka, przejeżdżając często tędy do miasteczka doznała również uzdrowienia. W podzięce ufundowała figurę Najświętszej Panienki, również w cudowny sposób znalezioną w pracowni poznańskiego mistrza. Ponoć artysta nie przypominał jej sobie i stała zapomniana w jakimś kącie”.

Te fakty o położeniu cudownego miejsca z kamieniem między miastem Skępem a siedzibą Kościeleckich wykluczają by umiejscawiać wydarzenia nad Jeziorem Mielnem, gdyż jest ono całkowicie po przeciwnej stronie Skępego. Jak jednak wytłumaczyć zapis o bitwie stoczonej nad nazywanym tak jeziorem.
Z opisu A. Zalewskiego, że „gród Grzępa znajduje się na południowej stronie jeziora Czermno albo Jazy”, może poddawać w wątpliwość, iż Jezioro Mielne było tym samym do dziś nazwanym jeziorem. Jeśli tam „Jaz pusty na tejże strudze, …” więc młyna również tam nie było. Młyn jeszcze przed założeniem klasztoru jak pisałem był i jest do dzisiaj na Mieniu - strudze wypływającej z J. Wielkiego, w Żuchowie, na początku przełomu. W tamtym młynie zakonnicy dostali prawo zapisane w akcie fundacyjnym na mielenie swego zboża. Może dzisiejsze Jezioro Wielkie w średniowieczu nazywane było od tego młyna Jeziorem Mielnem, bo że było mniejsze od istniejącego wtedy na miejscu dzisiejszych Bagien Patana nie ulega nawet wątpliwości. Nie mogę się oprzeć myśleniu o tym, że „osaczenie oddziału kiryśników i wybicie ich do nogi” nastąpiło na brzegu dzisiejszego Jeziora Wielkiego. Najeźdźcy weszli w naturalną pułapkę przy zatoce, dziś już będącej podmokłą łąką, do której wpada rzeczka płynąca opodal klasztornego muru, rozgraniczająca Wymyślin od Wioski. Wracającym wzdłuż brzegu jeziora Krzyżakom, w okolicy Borku, pozostałości średniowiecznych borów, gdzie w przekazach ukazywała się Matka Boska, zagrodziły drogę oddziały polskie (z Golubia pod dowództwem A. Zielonki). Stąd to „osaczenie”. To tam, prawie na miejscu obecnego klasztoru odbyła się ta bitwa. Inaczej nie uda się połączyć obecności cudownych pojawień się Skępskiej Panienki, położenia krzyża i kamienia, nad którym się miała pokazywać i faktu przejeżdżania kasztelanki Kościeleckiej udającej się tamtędy do miasta ze swej siedziby w Wiosce.

Ponadto, dalsza części legendy opowiada o tym, że dziedzic zezwolił zakonnikom zająć pod klasztor taki obszar, jaki zdoła któryś z zakonników obejść z ogromnym, opodal leżącym kamieniem. (Czy nie był to kamień z nagrobka?) Ku zdziwieniu dziedzica nie dosyć, że znalazł się wśród zakonników mocarz, który udźwignął kamień ale również zdołał z nim, ponoć z pomocą Najświętszej Panienki obejść tak wielki obszar, że starczyło miejsca na dość pokaźny klasztor z wewnętrznym dziedzińcem, dodatkowymi krużgankami dla wiernych przy kościele, ogrodami i sadem a także z gospodą i zabudowaniami dla pątników gdzie by mogli się posilić i odpocząć.

Legendę opowiedziałem z dziecięcej pamięci. Poskładałem ją po swojemu pod kątem sprecyzowania miejsca bitwy, ale zbytnio się nie różni od tej podanej w książce Piotra Śliwińskiego „Sanktuarium Matki Boskiej Skępskiej”, w której podpierał się spisaną klasztorną kroniką. W niej - szczegółowo opracowanej historii sanktuarium i okolicy poznamy i inne wydarzenia związane z dziejami klasztoru. Jest tam epizod wojen szwedzkich podczas, których klasztor dwukrotnie był spalony (za trzecim razem opłacono „wykup” (SMBS str.84)). Poznamy fundatorów i jego odbudowę, dowiemy się o obydwu powstaniach, w których nawet jeden z księży zginął opodal w bitwie pod Koziołkiem, o reperkusjach cara i kasacie zakonu, w którego zabudowaniach powstała carska szkoła mająca kształcić rusyfikujących polski naród nauczycieli a wbrew tym zamiarom, wychowywała do powojennych czasów patriotów znanych z kart historii. Są opowiedziane wydarzenia z II W. światowej, w czasie której założono w klasztorze szkołę Hitlerjugend a w kościele odbywały się strzelania. Przeczytamy o dowódcy tej szkoły, który mieszkając naprzeciw, zabawiał się z gośćmi strzelaniem z balkonu do kopi figury „Skępskiej Panienki” umieszczonej we wnęce bramy klasztornej. Pozostawiono otwory po kulach oprawiając je złotymi blaszkami gdyż uznano za cud, że z tak wielu pocisków żaden nie trafił, mimo niewielkiej odległości i dość pokaźnych rozmiarów figury. O potwierdzeniu cudu świadczyć miał również fakt, że sprawca krótko „po”, został rozszarpany przez wilki. Z tej książki dowiemy się o historii ukrycia oryginału gotyckiej figury i o nieraz niewyobrażalnych losach tutejszych ojców zakonników, które splotły się z podobnymi, mieszkającej tu ludności.

Przewijający się przez całą legendę kamień w końcu został wykorzystany do budowy fundamentów kościoła co zapobiegło przed potłuczeniem go przez pątników, którzy w bałwochwalczym zamyśle kawałki zabierali do domów.
Ten dzisiejszy murowany kościół postawiony w miejscu drewnianej, niewielkiej kaplicy w 1508–1510, na pewno był budowany w stylu gotyckim. W nawie kaplicy św. Anny i pod wieżą od nowości zachowały się sklepienia kolebkowo-krzyżowe . W nawie głównej, sklepienia kolebkowe podczas odbudowy po pożarach zastąpiły pierwotne drewniane.
 
User is offline  PMMini Profile Post #50

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 30/10/2019, 21:56 Quote Post

Warto by też przeczytać zachowany zapis o stanie Skępego po „Potopie” – świadectwo zwane „przysięgą z 1660 roku”:
„... W miasteczku Skępem gospodarzów z komornikami, 2 szewcami i z nami przysięgającymi (ławnik Walenty i tkacz Szymon) nic więcej nie masz, tylko w liczbie 50; inni zaś tak rzemieślnicy jak i gospodarze rolni i którzybykolwiek in genere przedtem w miasteczku pozostawali, częścią poumierali, częścią przez Szwedów podczas przeszłej wojny są pozabijani. Włók także nic więcej nie masz w tymże miasteczku zasianych tylko 3, wszystkie insze podczas wojny szwedzkiej przeszłej spustoszone i niesiane leżą. Tych odumarłych mieszkanków i pozabijanych domy, place i insze grunty przez wojnę i insze calamitates są spustoszone i żadnego pożytku z nich nie masz...”. („SMBS”, str. 28)



Zanim opuścimy Nieckę Skępską, schodząc przełomem Mienia w kierunku Lipna na „Wyrzuty” (prawie nie wykonalne gdyż nie ma tam ścieżki dla turystów), wspomnę jeszcze o „trakcie” zwanym kiedyś „Droga Klasztorka”. Nazwę zauważyłem na mapie w Geoportalu przy krzywej kresce biegnącej przez skępskie lasy w stronę Dobrzynia nad Wisłą. Przypomniałem sobie wtedy przedwojenny film z umajonym statkiem na Wiśle pod Dobrzyniem i to, że pielgrzymi z Warszawy do Skępego część drogi przebywali właśnie na statkach. Dzięki kartografom, którzy przenieśli ze starych map tradycyjną nazwę wiemy którędy ten trakt przebiegał.

W XIX lub na samym początku XX wieku wprowadzając nowoczesną gospodarkę leśną wyznaczono proste, równoleżnikowe i południkowe dukty dzielące obszar tych rozległych lasów na mniejsze sektory. Jeden z tych duktów zastąpił odwieczny trakt z Dobrzynia n. Wisłą do Skępego. Na zdjęciach satelitarnych i lotniczych stary trakt wydawał się już opuszczony i zarośnięty więc z obawą myślałem o jego przebyciu.

Nim skończyłem zbierać materiał do „Moich wędrówek po Ziemi Dobrzyńskiej”, przeszedłem tym traktem osobiście, zaczynając pod krzyżem stojącym na grodzisku w Dobrzyniu oddanym przez Konrada mazowieckiego Kawalerom Jezusa Chrystusa - Braciom dobrzyńskim. Szliśmy, omijając widoczne z lewej strony Płomiany Jana, obrońcy Dobrzynia przed Krzyżakami. Doszliśmy do Mokowa z miejscem po gródku pobudowanym przez Dobrzyńców, a za rzeczką Świnką z mostkiem, na której brodu dawniej strzegł ten gród, minęliśmy rozjazd z Kapliczką na Kochoń i Mokówko by iść dalej, lekko pod górkę, malowniczo wysadzoną wierzbami polną drogą.
Ponownie na asfalt weszliśmy przed samą wsią Kamienne Brody. Ślady brodu tu także pozostały tylko w nazwie. Zapewne kontrole nad nim miała miejscowość Kamień i jeśli Kotowy, to zapewne założony przez herbowych „Kotów morskich” co dostali nadania od Jagiełły. Na mapie zagłębienie w terenie (w średniowieczu zapewne mokre) rozciąga się od Wielgiego po Jasień. Za wsią, kawałek po asfalcie, który skręca w kierunku na Borowo skierowaliśmy się polną drogą do wsi Będzeń. Malownicze miejsce z kilkoma domami przy jeziorku, z pomostem, parkingiem i starą kapliczką przy chyba równie starym domu. Można napisać, że tu kończyła się cywilizacja. Po krótkim odpoczynku weszliśmy na wzniesienie gdzie zaczynały się lasy ciągnące się do Orłowa, w którym „resztki” cywilizacji z dala wskazywał wysoki maszt telekomunikacyjny. Łączność jednak była tylko na polach wsi – w lesie żadna nawigacja nie działała ani przed ani za Orłowem. We wsi o kilku domach i pięciu wychodzących z niej drogach, ładnie udekorowanej kapliczce na skrzyżowaniu, spokój, cisza, i całkowity brak możliwości zaciągnięcia języka. (Czyżby wszyscy na odpuście w Skępem). Gdyby nie solidne przygotowanie topograficzne z wydrukiem mapy z Geoportalu, to ciężko byłoby wybrać kierunek mimo, że nadajnik telekomunikacyjny nad głową. Wybraliśmy oczywiście kierunek na północ, drogą polną, która zaraz za wsią rozwidlała się na jeszcze mniej uczęszczaną odnogę. Jak można się domyśleć wybór padł na tą gorszą, skręcającą lekko w lewo, mimo że przez mały odcinek, ta lepsza, równolegle przebiegająca, prześwitując przez drzewa, zachęcała do wejścia na nią. Ona prowadzi wg „linijki nowoczesnych, nowożytnych geodetów” prosto do skrzyżowania z również odwiecznym traktem zwanym „Trakt Płocki”. To nowsze z nim skrzyżowanie od chyba przed wojny zwie się „Świni Ogon” Pamiętam w dzieciństwie grzybobranie, gdy z rowerami staliśmy na tym skrzyżowaniu i musieliśmy się zdecydować którą z ośmiu dróg wybrać. Nie było jeszcze asfaltowej drogi Lipno – Płock.
Wybrana w Orłowie, ta gorsza droga, wijąc się nieznacznie, co rusz przecinając równoleżnikowe, równiutkie dukty (jeden z kapliczką na skrzyżowaniu), doprowadziła nas do asfaltowego Traktu płockiego. Patrząc na przeciwległą stronę, gdzie witał nas jeszcze ciemniejszy las spodziewałem się najgorszego odcinka tej trasy. Na zdjęciach satelitarnych tego kawałka drogi prawie nie było widać. Na mapach jednak jest. Przeszliśmy na drugą stronę i zostaliśmy zaskoczeni. Okazało się, że droga istnieje i na dodatek jest solidnie wykonaną drogą żwirową a tylko wielkie drzewa łączące się konarami zasłaniały ją przed obiektywami „aparatów urządzeń szpiegowskich”. Jeszcze większym zaskoczeniem było, gdy za chwilę weszliśmy na asfaltową drogę z tabliczką o dotacji unijnej na jej wykonanie.
Tą średniowieczną arterię wyasfaltowano i zrobiono z niej bardzo wąski, na jeden samochód trakt, zapewne dla gospodarki leśnej i wozów strażackich, które dzięki niej w kilka minut mogą przebyć tą dawniej rozplanowywaną na cały dzień trasę. Udostępnienie dla ogółu tej drogi (wspaniała trasa rowerowa), przyczyni się do poznania okolicy przez turystów. Prowadzi ona przy uroczysku – rezerwacie „Stary Zagaj”, z którego wąwozów wypływa „Lewy Mień”. Można stamtąd kierować się wzdłuż doliny Lewego Mienia przez Pokrzywnik, Żuchowo, w którym przechodząc na drugą stronę przełomu niedaleko Wyrzutów dotrzemy do Karnkowa, wsi ze średniowieczną metryką. Nie zaglądając w głąb uroczyska poszliśmy asfaltem dalej by dotrzeć do miejsca, w którym połączyły się dwie drogi, Klasztorka i nowy trakt od skrzyżowania „Świni Ogon”. Tam również stoi kapliczka.
Dalej droga przebiegała w pobliżu Żagna i prawie przy nadleśnictwie Głęboczek, przy rozwidleniu prowadzącym do Skępego wokół jeziora. Tu już tylko kawałek do skrzyżowania z drogą na Żagno skąd widać Jezioro Wielkie i Józefkowo na jego końcu. Dalej majątek Zielińskich we Wiosce i stara szosa z Lipna, z której już widać było Klasztor otoczony ogromną ciżbą pątników przybyłych z różnych stron Ziemi Dobrzyńskiej.


Przeszedłem „odkryty ponownie”, średniowieczny trakt „Drogę Klasztorkę”, prowadzący z Dobrzynia n. Wisłą do Skępego.
Nie czułem nóg. Zmęczenie jednak przeszło gdy po uroczystościach odpustowych zasiadłem w zajeździe „Mihałuwka” (już na trasie do Warszawy) przy podwójnej misce czarniny z kluskami kartoflanymi i kuflu sierpeckiego Kasztelana.

Figurkę Panienki Skępskiej można do niedawna było zobaczyć na kolumience przed kościołem klasztornym oo. Bernardynów na ul. Czerniakowskiej w Warszawie. Przywędrowała tu wraz z ojcami ze Skępego, którzy w podwarszawskim Czerniakowie pobudowali następny swój klasztor. Dawniej, co roku (na 8 września) odbywały się stąd piesze pielgrzymki do Królowej Mazowsza i Kujaw. Potwierdzeniem tego królowania jest fakt, że na 12 figurek z mazowieckich kapliczek zebranych w warszawskim Muzeum Etnograficznym 8 jest ludowym wyobrażeniem Panienki Skępskiej.

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 30/10/2019, 22:15

Załączony/e plik/i
Dodany plik  2.Klasztorka___trakt_Sk_pe___Dobrzy___z_lotu_ptaka_.bmp ( 861.38k ) Liczba pobrań: 18
Dodany plik  3.Klasztorka___trakt_Sk_pe___Dobrzy_.bmp ( 815.68k ) Liczba pobrań: 14
 
User is offline  PMMini Profile Post #51

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 1/11/2019, 20:19 Quote Post

„Klasztorką” powróciliśmy do Skępego. Mogła ona mieć dalszy przebieg. Jeśli się przyjrzeć mapie to zawiodłaby nawet do Starorypina i dalej przez Świecie n. Drwęcą do granicy z Prusami. Po drodze przechodziłaby przez wsie wymieniane w średniowieczu. Konturowa mapa Ziemi Dobrzyńskiej nałożona na schematyczną mapkę (fragment z „Podziałów administracyjnych Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej” Powierskiego i Guldona) w tym miejscu jednak pokazuje pustkę osadniczą. Nad zlewnią Mienia mamy zaznaczony teren nie zamieszkały, co chyba nie jest zgodne rzeczywistością.
Załączony obrazekZałączony obrazek

W niewielkiej odległości od „Strugi” płynącej Przełomem Rzeki Mień, równolegle biegnie droga, którą można zjechać do gajówki na Wyrzutach (samochodem – jeśli się ma go w wersji terenowej). Stamtąd, pod górkę wzdłuż rzeczki zwanej Młynarką, również wymywającą głębokie jary w zboczach doliny Mienia, dostaniemy się na warszawską „dziesiątkę”, do wsi Karnkowo.
Nie ma świadectw istnienia jej we wczesnym średniowieczu. Właściciel, Mikołaj Karnkowski w 1456 roku był wojewodą Halickim na Rusi a jego syn Jan, sekretarzem Jana Olbrachta oraz Zygmunta Starego. Drugi syn Tadeusz, miał trzech synów. Jeden z nich Stanisław, otrzymał biskupstwo Kujawskie a w 1581 roku został arcybiskupem gnieźnieńskim. Jako prymas Polski koronował Stefana Batorego. Był zajadłym przeciwnikiem reformacji religijnej stąd nazywany był „młotem kacerzów”. (Wg str. UM w Lipnie).

Jak podano w „Słowniku g. K.P.” „już w XV w należało do rodu tego imienia i nieprzerwanie stanowi wyłącznie jej rezydencyję. Naczelną wsi tej ozdobę stanowi kościół na nieco wzniesionym pagórku…” Wspomina się tam o historii pobudowania kościoła. Powstał na miejscu drewnianego, który został rozebrany mimo, że jego stan nie wymagał tego. (według Paprockiego S.g.K.P.) Wtedy to panujący Stefan Batory, zawstydził dziedzica będącego biskupem włocławskim, że „w rodzinnym gnieździe dozwala istnieć drewnianemu kościołkowi i gdy biskup oświadczył gotowość wystawienia murowanego i zaprosił króla na uroczystości poświęcenia, król odrzekł, że za 7 tygodni wracać będzie z Gdańska…”. Ponoć biskup dotrzymał słowa i w siedem tygodni powstał niewielki kościół „mniemać wypada, że przeznaczony był jedynie na nadworną kaplicę i przyjęcie zwłok zmarłych do pieczar tamże znajdujących się.”

Czy w miejscu poprzedniego, drewnianego kościoła lub w jego bliskości istniała jakaś warowna siedziba Karnkowskich już się nie dowiemy. Kościół ze swą niewielką górką leży na skrzyżowaniu drogi „dziesiątki” z drogą do Chodorążka w jedną a w drugą, drogi biegnącej wzdłuż wspominanego jaru do leśnictwa Karnkowo i dalej w dolinę Mienia na Wyrzuty. Za kościołem istnieje jeszcze murowany dziewiętnastowieczny dwór dziedziców Karnkowskich. Skrzyżowanie tych dróg wielokrotnie modernizowane, a ostatnio znacznie poszerzone oraz budowa dworu i samego kościoła zapewne zmieniły wygląd „głębokiego parowu zaraz za wsią poczynającego się, uformowanego przez strugę płynącą do Mienia”. (S.g.K.P.)

Po przeciwnej stronie drogi do Chodorążka i rowka po Młynarce, wśród domostw znajduje się niepozorna górka. Czy ona mogła być kopcem pod poprzednim dworem lub wieżą mieszkalną Karnkowskich?
Załączony obrazek

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 1/11/2019, 23:03
 
User is offline  PMMini Profile Post #52

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 2/11/2019, 13:42 Quote Post

Podobnie jak do Karnkowa z Wyrzutów można się dostać na przeciwny, lewy brzeg Mienia i w niewielkiej odległości od krawędzi doliny leżącej wsi Wierzbick. W Karnkowskim kościele jest wmurowana kropielnica, „kamień od wody święconej” ze spalonego kościoła z Wierzbicka. Znaleziono ją w pogorzelisku, po pożarze i przekazano do tego, najbliższego kościoła.

W „Słowniku geograficznym K.P” znajdujemy wiadomości o dokumencie Dersława z Wierzbicka z 1363 r. W 1434r roku Mikołaj Słup z Wierzbicka dał się zapisać jako kasztelan dobrzyński. W Wierzbicku w XVI w. istniała już parafia: "Przy wsi w niewielkim oddaleniu, znajduje się koliste wzgórze, zdaje się ręką ludzką usypane, a na nim widoczne są jeszcze fundamenty dawnego kościoła parafialnego ...nieistniejący kościołek wzniesiony był przez sędziego Ziemi Dobrzyńskiej, dziedzica Wierzbicka w 1379 roku . Ten nieznany z nazwiska dziedzic wraz z Mikołajem ze Złotopola pod Lipnem sądził spór o 10000 złp pomiędzy Władysławem, królem polskim a Iwonem zwanym Marsalek z przydomkiem Ślup." Dalej, że: „kościół zbudowany był z drewna modrzewiowego i spłonął w 1700 roku a znaleziony kamień od wody święconej został ze stosownym napisem pomieszczony w kruchcie kościoła w Karnkowie".

Idąc śladem wskazującym na ród Kretkowskich (właścicieli Wierzbicka), znalazłem wzmiankę o Wierzbicku i nazwisko nieznanego dziedzica z powyższego cytatu.

„Kretkowscy nie stanowili dużego rodu. Byli oni odgałęzieniem Dołężan. których protoplastą był prawdopodobnie niderlandzki rycerz Hugo Butyr (syn Jana IV z Arkel, rycerza pierwszej krucjaty zmarłego w Jerozolimie w 1112 roku), wójt biskupi Utrechtu, komes na Kałdusie (w Chełmnie). Ród Kretkowskich wyodrębnił się z dobrzyńskiego pnia Dołęgów w drugiej połowie XIV wieku, podobnie jak Wierzbiccy i Lasoccy. Ich wspólnym przodkiem był prawdopodobnie sędzia dobrzyński Myślibor (nieznany dziedzic ze Sł. g. K.P), zaś bezpośrednim przodkiem Kretkowskich - Jan z Kretkowa, wnuk Myślibora i syn Andrzeja Słupa z Wierzbicka (zm. ok. 1413/15). Jan z Kretkowa (ok. 1362-1433/1434) zapoczątkował ekspansję rodu w kierunku południowym, na Kujawy. Prawdopodobnie bezpośrednią przyczyną tego procesu były złe doświadczenia wynikające z bliskiego sąsiedztwa krzyżackiego. Syn Jana, również Jan (ok. 1400-1452), jako 12 letni chłopiec uwięziony został przez Krzyżaków w Brodnicy i uwolniony dopiero wskutek interwencji Władysława Jagiełły i wielkiego mistrza. Jan ojciec, mógł się obawiać zemsty ze strony Zakonu, bowiem był uczestnikiem Wielkiej Wojny i bitwy pod Grunwaldem.” / http://www.baruchowo.pl/getdoc/84531dc2-ac...ona-Szkola.aspx /
(link już nie czynny ale te wiadomości były zamieszczone na stronie Baruchowa i jak pamiętam pochodziły z książki o Kretkowskich (http://ksiazkihistoryczne.pl/historia-polski-sredniowiecze-kretkowscy-i-ich-dzieje-od-polowy-xiv-wieku/p,145173). Są zbieżne z tymi na wikipedii)

W ten sposób odnalazłem fundatora kościoła w Wierzbicku, którym był „sędzia dobrzyński Myślibor w 1379 roku". Na pewno to nie był moment zaistnienia miejscowości.
Wspomniany Hugo Butyr komes na Kałdusie (w Chełmnie) będąc przodkiem Kretkowskich - Dołęgów pochodzących z Wierzbicka może wskazywać nam ślady w głęboką historię. „Skępskie skorupy” porównuje się (wskazując podobieństwa) ze znalezionymi w Kałdusie i leżącym po drodze Jedwabnem. Oznacza to, że „technika” wędrowała po regionie i zapewne nosicielami byli zasiedlający go ludzie – czemuż by nie garncarze sprowadzeni przez Dołężan. Czy pagórek po kościele był miejscem po ich gródku? Zapewne się już nigdy o tym nie dowiemy.

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 2/11/2019, 21:21
 
User is offline  PMMini Profile Post #53

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 3/11/2019, 13:11 Quote Post

Nieopodal Wierzbicka, po tej samej stronie Mienia istnieje wieś Głodowo. Z jej historią wiąże się od XVI wieku nazwisko rodziny Głodowskich herbu Dąbrowa. Istnieje tam grodzisko, dziś bardzo zniszczone i przez zalesienie trudne do odnalezienia. Było zapewne grodem książęcym o czym świadczy jego dwuczłonowość. Na mniejszym, wyższym majdanie prawdopodobnie usytuowany był wkopany w ziemie budynek – możliwe, że wieża mieszkalna, a obszerniejszy, niższy majdan zabudowano obrzeżnie. Został porównany przez T. Kiersnowską („Trzynastowieczna siedziba”,wg BOZD) do grodu, rezydencji obronnej Konrada Mazowieckiego w Błoniu.

Powstał na wzniesieniu otoczonym mokradłami w głębokim wąwozie cieku bez nazwy z jednej strony i doliny rzeki Mień, która w tamtych czasach była bagniskiem a może nawet na stałe wypełniona wodą. Zbudowano go około 1200 roku a schyłek określono na 1300 rok, na rzecz pobliskiego castrum w Lipnie. (B.O.Z.D.)

W sąsiedztwie grodziska, w pobliżu „Świńskiego Bagna” można odszukać kamienie związane z pogańskim kultem religijnym. Ja ich nie szukałem – samo dostanie się na grodzisko w czasie słoty sprawiło i tak dużo zachodu.
Załączony obrazek Załączony obrazek
Zamiast kamieni odnalazłem w pobliżu kopiec, który mógłby być pozostałością po wieży lub dworze na kopcu. O nim nigdzie wiadomości nie ma.
 
User is offline  PMMini Profile Post #54

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 4/11/2019, 21:00 Quote Post

W pobliżu Lipna położona jest miejscowość Jastrzębie, którą uważano jako wieś służebną dla Lipna - hodującą jastrzębie. Nazwa jednak bardziej pochodzi od jej położenia na wyniosłym płaskowyżu, które jak gniazdo jastrzębia zapewniało kontrolę nad rozległą doliną Mienia z lokowanym w jej meandrze Lipnem. Jeśli zbudowano by tam wieżę, to zapewne byłby z niej widok aż pod Grodzeń, Złotopole i dalej leżący Kikół, jak też w stronę Nagórzynka, Karnkowa i Wierzbicka.
Wieś, w źródłach historycznych jest wymieniona już w 1271 roku jako majątek rycerski Mikołaja i Bodzenty z Karnkowa.(Wiadomość z portalu „Nasze Kujawsko – pomorskie”). W „Słowniku g. KP” (na str. 670) znalazłem wcześniejszą wzmiankę, że „Bolesław mazowiecki w 1229 r. potwierdził biskupowi płockiemu posiadłości : Górzno, Gółkowo, Grązawy, Jastrzębie, Jeżewo i Mazowsze”. (Jeśli jest mowa o Mazowszu pod Kikołem to i o Jastrzębie lipnowskie może chodzić). Miejscowość była w średniowieczu gniazdem rodowym Jastrzębskich herbu Dołęga, którzy posiadali wieś co najmniej do końca XVI w.
W kartotece grodzisk WKZ we Włocławku, jest mowa o „anonimowej wyspie w Jastrzębiu wskazywanej na miejsce istnienia grodu”. (B.O.Z.D. str. 11) Jak napisali autorzy, wiadomość ta „została zweryfikowana w 1994 roku”. Zapewne zrezygnowano z poszukiwania wyspy w wyżynnej okolicy Jastrzębia, gdzie nie było nigdy jeziora a nawet rzeki. Wyspa jednak istnieje na małym stawie. Może została sztucznie usypana, podobnie jak wyspy - kopce pod wieżą i dworem w Wiosce skępskiej. Obecnie jest „wysepką dla łabędzi” w podworskim parku.


W niewielkiej odległości od Jastrzębia leży wieś Złotopole. Według „Słownika g. K.P.” (powołującego się na Kod. Dypl. II, 110), pierwszy raz pisemnie Złotopole zostało wymienione już w 1258 roku przez Bogusza, wojewodę łęczyckiego, nadającego je szpitalowi św. Gotarda pod Włocławkiem. Rok później jest potwierdzone w liczbie posiadłości biskupstwa włocławskiego i innym, rozgraniczenia wsi Jankowo (Kod. Dypl. II, 614, 755). W latach 1262 i 1288 istnieją dokumenty zamiany własności na mocy układów między opatem i biskupem na wsie Złotopole i Komorowo (Kumorowo). W latach 1302–1306 książę dobrzyński Siemowit przejął dawną własność klasztoru cysterskiego ze Szpetala, w tym również osadę Złotopole. W 1358 roku zostawiono ślad przejścia Złotopola wraz z innymi wsiami na własność Hektora Łąckiego (rycerz z Łącka). W 1408 roku (Kod. Dypl. pol. I, 281) jako właściciel pojawia się „Nikolaus de Slotopole subjudex dobrinensis”.
„We wsi znajduje się park krajobrazowy z częściowo zachowanym podpiwniczeniem dawnego dworu z przełomu XIX i XX w. oraz cmentarzysko kultury grobów kloszowych pochodzące z wczesnej epoki żelaza z dziesięcioma zlokalizowanymi grobami ciałopalnymi (400–250 lat p.n.e.), w których podczas badań archeologicznych w latach 1985–1992 odkryto przedmioty z neolitu. Przy drodze krajowej stoi kapliczka murowana z XX w.” http://www.nasze.kujawsko-pomorskie.pl/cie...pnowski%29.html


Wędrując „wirtualnie” po okolicach Lipna nie sposób ominąć Maliszewo. Istnienie tam grodziska jedyny raz jest wspomniane, na dodatek wspólnie z Lipnem w „Podziale administracyjnym Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej” Zenona Guldona i Jana Powierskiego (W-wa 1974) : „leżą nad Mieniem grodziska w Maliszewie i Lipnie gdzie gród wymieniono w 1330 roku” (str.147). Powołali się na R. Jakimowicza: „Sprawozdanie z działalności Państwowego Konserwatora zabytków Prehistorycznych Okręgu Warszawskiego za rok 1923” („Wiadomości Archeologiczne” T8, str.220) oraz „MPH IV” (str.39).
Czy R. Jakimowicz faktycznie widział grodzisko w Maliszewie jest trudno sprawdzić. O notatce dawnego „starożytnika”, jak nazwali go autorzy „B.O.Z.D” nie wspomnieli w swej publikacji. O drugiej pozycji na którą się powołują Zenon Guldon i Jan Powierski - MPH IV str. 39 („Monumenta Poloniae Historica”, „Chronica Terre Prussie” (W-wa 1961r)) wspominają przy omawianiu grodziska w Lipnie. Nie znalazłem tam nic o Maliszewie. Swoje ustalenia związane z Lipnem omówię przy omawianiu tej miejscowości.
Właścicielami, którzy dali się zapisać byli: „Maliszewscy v. Maleszewscy herbu Godziemba z Maliszewa pod Lipnem par. i pow. lipnowski, dawni przybysze z Kujaw. Lutko z Maliszewa z rodu Godziembów brał udział w 1434 r. w obiorze Jagiellończyka na tron przez szlachtę dobrzyńską. Źródła w XVI w. wymieniają 7 Maliszewskich”. (Wykaz - Spis szlachty Ziemi Dobrzyńskiej za ostatnich Jagiellonów Publikacja Antoniego Bilińskiego, Warszawa 1932 r) (czy są wcześniejsi?)
O autorce „Maliszewo dawniej i dziś” i podesłanym artykule opublikowanym przez Gustawa Zielińskiego w czasopiśmie Wisła pisałem już dawniej: „…na gruntach wsi Maliszewo położonej o milę blisko Lipna a należącej do p. Gockowskiego, na polu należącym do włościanina Wasilewskiego znajduje się posąg kamienny bardzo pierwotnej roboty, który zapewne jest figurą bożka pogańskiego. Posąg ten ma być naturalnej wielkości postaci człowieka z twarzą ludzką, długimi uszami i bydlęcymi rogami. Dziś posąg podobno jest zakopany w ziemi, gdyż dawniej wystając nad poziom pola, przeszkadzał w uprawie roli. W tejże miejscowości, nad płynącą tam rzeczułką, po wzgórzach piaszczystych trafiają się urny. … „ .
„Ponadto o odkryciu tym w Maliszewie piszą w "Archeologia Polski", tom 42, str. 298 z 1997, że znaleziony posąg w Maliszewie został zniszczony przez samych odkrywców. Natomiast Małgorzata Kowalczyk w "Wierzenia pogańskie za pierwszych Piastów"(Łódź 1968) na str. 63 pisze, że zniszczony posąg wykonany był z masy solnej z domieszką piasku. Posąg miał 3 m wysokości i miał rogi lub wąsy.


Z Maliszewem sąsiaduje wieś Ośmiałowo. „Ośniałowscy v. Ośmiałowscy herbu Nałęcz i herbu Trąby z Ośniałowa v. Ośmiałowa pod Lipnem, nadanego 28 stycznia 1316 r. wraz z Radomicami przez Anastazję ks. łęczycką i dobrzyńską (matka Władysława „Garbacza” i Bolesława, wdowa po Siemowicie, córka Lwa Halickiego) na prawie niemieckim komesowi Albrechtowi z Klecka. Źródła z lat 1535-68 wymieniają 11. Ośmiałowskich, drobnej szlachty, z których większość należy do herbu Trąby. Jakub O. 1565-8 używa pieczęci własnej z herbem Nałęcz i literami M. O.. który w 1541 r. posiadał części w Ośmiałowie. Bartosz O. 1535-65, ojciec Mateusza, brat rodzony Jana, Stefana, Macieja i Małgorzaty Lutomirskiej z Lipna, a stryj rodzony Stanisława, syna Macieja, pieczętuje się w 1565 pieczęcią własną dość lichej roboty z herbem Trąby i literami M.P. - Manu Propria, oraz trzecią literą O. poniżej dwóch tych liter. O. dom znaczny w ziemi dobrzyńskiej w drugiej połowie XVII i w XVIII w., byli herbu Trąby.”
(Wykaz - Spis szlachty Ziemi Dobrzyńskiej za ostatnich Jagiellonów Publikacja Antoniego Bilińskiego, Warszawa 1932 r)


Przy Ośmiałowie wymieniono Radomice leżące na trakcie do Włocławka i Bobrownik, mające następną średniowieczną wzmiankę w „S. g K.P”. (TIX, str. 420): „…nadał je książę dobrzyński Kazimierz (Kaźko słupski) niejakiemu Jakuszowi „diktus Schlachta”, który po śmierci księcia w obecności wdowy po nim Małgorzaty sprzedał Radomice w Lipnie w 1378 roku Andrzejowi, sędziemu dobrzyńskiemu, za 300 kóp groszy (Mucz. Rzysz. II). (Ta wiadomość daje nam do przemyślenia jeszcze jeden wątek, który rozwinę przy omawianiu Lipna.)


Brzeźno to wieś położona 8 km na zachód od Lipna, sąsiadująca z Maliszewem. Obie leżą na trasie starego traktu z Lipna nad Wisłę gdzie była odwieczna przeprawa na Kujawy. „Oddalenie” od dzisiejszej cywilizacji obrazuje fakt, że utwardzoną drogę po tysiącu lat użytkowania zbudowano kilka lat temu w momencie robienia zdjęcia XVII wiecznego kościółka, który ostatnio rozebrano i przeniesiono do skansenu. Wioska wzmiankowana była już w 1321 roku jako należąca do parafii w Bobrownikach.(?)
Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #55

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 8/11/2019, 17:25 Quote Post

Lipno

W tej wędrówce dotarłem do miejsca, z którego w 2006 roku wyszedłem w poszukiwaniu śladów przedlokacyjnego Lipna. W zgromadzonych przeze mnie notatkach (przez te lata gubionych bardzo często po drodze), zaistniało około 130 miejscowości spotykanych na trasach „moich wędrówek”. 59 z nich ma odrębne, obszerniejsze podtematy. Niewiele z tych miejsc sprowokowało naukowców do głębszych poszukiwań a nawet jeśli, to większych opracowań doczekały się przeważnie pozostałości po murowanych obiektach. We wiadomościach szukałem podpowiedzi, którą przez analogię mógłbym wykorzystać do „zbudowania” wcześniejszej historii Lipna. (Marlon, jeśli go jeszcze pamiętacie, napisałby w tym wypadku, ”że może być wyssana z palca”.)


W „Budownictwie obronnym i rezydencjonalnym Ziemi Dobrzyńskiej” (BOZD)L.Kajzera i A.Horonziaka, 1995, sugeruje się zaistnienie grodu na Wzgórzu św. Antoniego w Lipnie, łącząc go z momentem likwidacji grodu w Głodowie w 1300 roku. Ciężko mi było zrozumieć dlaczego? Wzmianka o tym „castrum” miała być „założycielskim”, pierwszym wspomnieniem Lipna. Również według innych badaczy, wokół wymienianego „castrum Lipa” na Wzgórzu św. Antoniego, około tego roku powstało „najstarsze” Lipno.

Załączony obrazekZałączony obrazek

Przy Maliszewie wspominałem, że w „Podziale administracyjnym Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej[/I” Zenona Guldona i Jana Powierskiego (W-wa 1974) napisano: „leżą nad Mieniem grodziska w Maliszewie i Lipnie gdzie gród wymieniono w 1330 roku” (str.147). Powołali się na R. Jakimowicza: „Sprawozdanie z działalności Państwowego Konserwatora zabytków Prehistorycznych Okręgu Warszawskiego za rok 1923” („Wiadomości Archeologiczne” T8, str.220) oraz „MPH IV” (str.39). O notatce dawnego „starożytnika”, jak nazwali go autorzy „B.O.Z.D” związanej z Maliszewem, nie wspomnieli w swej publikacji. O drugiej pozycji na którą powołują się Zenon Guldon i Jan Powierski - MPH IV str. 39 („Monumenta Poloniae Historica”- „Chronica Terre Prussie” (W-wa 1961r)) wspominają przy omawianiu grodziska w Lipnie. Przejrzałem „Kronikę ziem pruskich” Piotra z Duisburga (w tłumaczeniu Sławomira Wyszomirskiego z 2004) i pod wskazanym 1330 rokiem nie znalazłem nic o Maliszewie a sugerowane „castrum Lippa” okazało się krzyżackim Lipienkiem zza Drwęcy na ziemi chełmińskiej, obleganym w tym roku przez Władysława Łokietka.

Znaleziony wcześniej przeze mnie „Henrico de Lippa Juveni” jako świadek z „zezwolenia na nowe lokacje dla Zakonu” z 1329 roku, w ten sposób również okazał się nie najstarszym wymienianym mieszkańcem Lipna, lecz rycerzem z tamtego, niewielkiego zamku krzyżackiego.
Dodatkowo rozwiała się sugestia o tym, że „Juveni” stojące nie przy imieniu wymienianego a za nazwą miejscowości może oznaczać, iż chodziło o „Młodsze Lipno”, co nasuwało jednoznacznie możliwość istnienia „Starszego”.

Załączony obrazekZałączony obrazek

Nazwę „Lipa” i kilku pod lipnowskich wsi Głodowo, Komorowo, w „moich poszukiwaniach śladów przedlokacyjnego Lipna” spotkałem wyszczególnione, w pracy „Terytoria plemienne w ustroju administracyjnym Polski piastowskiej (wiek XII-XIII) (z 1927)” autorstwa Stanisława Arnolda. Wskazał on nazwę wsi granicznej kasztelanii pułtuskiej na dokumencie Konrada Mazowieckiego z 1230 - 40 r. jako „nasze” Lipno.
Jest to jednak dzisiejsza wieś Lipa, która wraz z pozostałymi wsiami z dokumentu, istnieje w okolicy Pułtuska i idealnie wpasowuje się w linie graniczną kasztelanii pułtuskiej, odległej od naszego castrum o 100 km. Lipno jednak w spisie majątku kościoła Wniebowzięcia NMP z 1775 (z „Materiałów do dziejów Ziemi Płockiej - Ziemia Dobrzyńska” pod redakcją Michała Mariana Grzybowskiego str. 223) ma zapis o kawałku ziemi będącej wcześniej własnością innego, już wtedy nie istniejącego lipnowskiego kościoła Św. Ducha, który „przyłączony został przez konsystorz pułtuski w 1724r”, co wskazuje, że władza kościelna jeszcze do niedawna sięgała tu z takiej odległości.

Jak poinformował mnie na początku moich „poszukiwań” WUOZ z Włocławka, przeprowadzone na Wzgórzu św. Antoniego odwierty, jak również badania w czasie remontu sąsiadującego ze wzgórzem budynku mieszkalnego nie dostarczyły materiału do datowań. Wykluczenie wskazania na Lipno w „Kronice ziem pruskich” i brak jakichkolwiek możliwych do datowań pozostałości po grodzie nie uwiarygodnia hipotez osnutych wokół „castrum Lipe”. Tak więc, wszystko co do tej pory zostało napisane o przedlokacyjnych dziejach Lipna jest tylko interpretacją luźnych faktów z tego okresu, które można ułożyć również w inny, (jaki się chce sposócool.gif, uważając by jednak nie kolidowały z chronologią dziejów Ziemi Dobrzyńskiej.



W historii Lipna czytamy: „Przywilejem z 4 lipca 1222 r. książę osadził tu (na Ziemi Dobrzyńskiej - 25 km od Lipna) zakon rycerski Braci Dobrzyńskich. Za radą misjonarza Chrystiana - Niemca, opata cystersów oliwskich, Konrad nadał im zamek Dobrzyń, a biskup płocki Guenther podarował część swych ziem od Wisły aż po rzekę Mień.(Teren ten jak wykazałem przy Mokowie, został opisany przez proboszcza jako zwrócony kościołowi dobrzyńskiemu, nie jako nadany Dobrzyńcom. Dostali oni ziemię "między rzekami Kamienicą a Chełmicą – do Prusów", którzy w najazdach od strony Ziemi Chełmińskiej przekraczali Drwęcę a w tym czasie nawet Mień, docierając do Dobrzynia i Płocka.) Zakon liczył 14 rycerzy i miał na celu obronę ziemi dobrzyńskiej przed najazdami Prusów. W ten sposób Lipno znalazło się pod rządami Braci Dobrzyńskich. (Ja też uważam, że wtedy już Lipno istniało ale nie ma na to dowodów - więc czy należało do Dobrzyńców?). Rycerze nie spełnili jednak swojego zadania, gdyż w 1225 r. zakon został pokonany przez Prusów w bitwie pod Brodnicą. W następnym roku Konrad Mazowiecki sprowadził Krzyżaków na ziemię chełmińską, ci zaś, pod pozorem walki z poganami, zaczęli organizować własne państwo. Rozpoczął się okres długotrwałych i krwawych walk, podczas których Lipno, będące w posiadaniu Krzyżaków, dotkliwie ucierpiało. (Nadal uważam, że tak mogła przebiegać historia Lipna ale to są tylko domysły). Układ zawarty między Konradem a Krzyżakami w 1235 r. przywracał Ziemię Dobrzyńską księciu polskiemu. Ten ostatni aktem wystawionym na wiecu w Dankowie 2 lipca 1236 r. nadał ją swemu synowi Bolesławowi.”… (Z. Góźdź – „Historia Lipna”)
Historia ta jednak nie wyjaśnia dziejów Lipna a tym bardziej z wcześniejszych okresów.

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 8/11/2019, 17:34
 
User is offline  PMMini Profile Post #56

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 8/11/2019, 18:55 Quote Post

Parkowe wzgórze – „Piekiełko”


Istnienie w pobliskim Głodowie kamieni związanych z kultem religijnym, wskazuje czasy zasiedlenia na wcześniejsze niż przybycie na ten teren Piastów. „Solna baba” z sąsiedniego Maliszewa potwierdza obecność w tych okolicach społeczności, którą po ponownych datowaniach „skorup ze Skępego”(również nie odległego - „Studia nad osadnictwem średniowiecznym Ziemi Chełmińskiej” (tom 4, 2002r. UMK) Marcin Weinkauf „Ceramika naczyniowa z wczesnośredniowiecznego grodziska i osady w Skępem”.), odróżnia się kulturowo (chociaż odrobinę) od Mazowszan i Kujawian, prawie zwąc ich plemieniem Dobrzyniaków, mającym wcześniej powiązania bardziej z Pomorzem niż południowymi sąsiadami.

Czy zbudowane około 1200 roku Głodowo może być zalążkiem Lipna? Prawdopodobnie zostało założone jako gród książęcy o znaczeniu militarnym, by bronić lub zhołdować społeczność już istniejącą w okolicy, którą przyłączono do państwa Piastów. Odgrzebana z zapomnienia i chyba nigdy nie nagłaśniana sugestia lipnowskiego nauczyciela pana Chylińskiego(?), iż na „Piekiełku” – wywyższeniu w masywie wzgórza parkowego istniał gród, jest bardzo prawdopodobna. To ten gród był może „Starym Lipnem”, a że nie został przekazany Bożogrobcom jak Starorypin nie ma śladów w zapiskach. Nie był on tak ogromny jak sobie go w wyobraźni rozbudowałem. Nie miał obwałowanego podgrodzia zajmującego pozostały obszar parku. Tak ogromnych grodów na Ziemi Dobrzyńskiej nie znaleziono – chyba, że całe wzgórze klasztorne wokół cmentarza w Oborach by okazało się ogromną osadą. Starorypin ze swym ufortyfikowanym podgrodziem byłby wtedy mniejszy.

Załączony obrazekZałączony obrazekZałączony obrazek

Niewielki gródek na „Piekiełku”, może nawet z niezabudowanym majdanem gromadził w czasie najazdów mieszkańców „opola” z parkowego wzgórza. Legenda głosi, że Łokietek wracając z wyprawy na Krzyżaków zawitał do Lipna i kazał je obwałować. Zapewne nie dowiemy się czy legenda dotyczyła osady na parkowym wzgórzu, czy osady wokół również nie potwierdzonego artefaktami grodziska, mylnie skojarzonego z Castrum Lippa, figurującym pod 1330 rokiem w kronice Duisburga, a może już chodziło o miasto znane z lokacji. Może to tylko niczym nie poparta legenda. Informacja odnaleziona przy Górznie, że tamtejszy, pierwszy drewniany kościół i parafia założona w 1325 r. przez Zakon Bożogrobców (Kanoników Regularnych - Stróżów grobu Jerozolimskiego) wchodziła pierwotnie w skład dekanatu lipnowskiego (czemu nie bliższego rypińskiego – czyżby go nie było w tym czasie?) wskazuje, że w Lipnie istniał już od jakiegoś czasu kościół, który swą nadrzędnością dekanalną sięgał aż za Rypin. Kościół w lokowanym na nowym miejscu Lipnie, nawet gdyby był budowany jednocześnie z zakładanym w 1349 roku miastem nie mógł być tym kościołem.

Załączony obrazekZałączony obrazek

Na warstwicowej mapie miasta (podkładem była mapa z lat pięćdziesiątych XX wieku wzorowana na przedwojennej) usunąłem zabudowania zakrywające ukształtowanie terenu i pouzupełniałem warstwice. „Jedynką” zaznaczyłem „Piekiełko” – ziemny obiekt na parkowym płaskowyżu, który jest dziś zamieniony w amfiteatr ze zbudowaną betonową muszlą koncertową. (Szkoda, że budowano ją bez nadzoru archeologicznego.) Opodal, na wschód, zaznaczone „dwójką” jest Wzgórze Św. Antoniego. Ich wysokości ponad poziom morza są prawie jednakowe; „Piekiełko” 102,2, Wzg. Św. Antoniego 103 m npm. „Piekiełko” jest już bardzo przeformowane, ale nawet teraz ma szczątkowe ślady „odcięcia” w postaci wykopu, z którego usypano wał od strony parku, uwidoczniony w warstwicach na powojennych mapach. „Trójką” zaznaczyłem miejsce, w którym lokowano dzisiejsze Lipno w 1349 roku.

Załączony obrazek

Cały masyw parkowego wzgórza, wraz z niższą półka nad rzeką otoczony był mokradłami. Istnieje zdjęcie (powyżej), na którym wejście do parku przy ul. Okrzei poprzedza niewielki mostek nad rowem, zapewne w dawnych czasach odwadniającym bagnistą nieckę od północy. Tam, w miejscu ulicy Kościuszki były podmokłe łąki, możliwe, że łączące się z podobnymi po południowej stronie parku. Na planie z XVII wieku, w okolicy przedszkola, przy parku widać dość duże oczko wodne. Od wschodu istnieje dzisiaj strumyk odprowadzający do Mienia wodę z kotlinki leżącej na południe. W głębi jest staw a cała dolina co wiosnę, do niedawna zamieniała się w płytkie zalewisko.

Załączony obrazekZałączony obrazek

Zdjęcie z motolotni pokazuje nie zabudowane jeszcze do dziś tereny miasta, które były niemożliwe do zabudowania ze względu na wysoki poziom wód gruntowych. Można sobie wyobrazić „stan powodziowy” – prawie „potopowy”, z zalaną całą doliną Mienia i to nie aż w tak bardzo zamierzchłych czasach (lata 60 XXw). Przy bardzo wielkich powodziach zapewne fala powodziowa przelewała się obniżeniem z lewej strony kościelnego pagórka i dzisiejszą ulicą Przekop, o której jeszcze będzie mowa na następnych stronach. Wiemy przecież, że na wcześniejszych mapach miasto leżało nad jeziorem (nawet dwoma – jedno przed groblą a drugie za),a dzielnica za groblą zwana była „Zastawiem”. Istniały tam nawet kościoły Św. Barbary i Św. Ducha.
Jezioro uwidocznione jest jeszcze na „pożółkłej, siedemnastowiecznej mapce.

Zapis w starej teczce WKZ mówi o relacji jednej z mieszkanek Lipna, wspominającej o istnieniu tam murowanych strażnic(?). (Ponoć w tym miejscu Krzyżacy, podczas którejś okupacji Z.D. zaczęli budować zamek.) Na to wszystko nie istnieją potwierdzenia w artefaktach ani w jakichkolwiek zapisach. Czy te fakty również układają się w historię, która nie wykracza poza ramy dziejów Ziemi Dobrzyńskiej? Czy one się mogą równoważyć z wcześniejszymi ustaleniami i je zastąpić?

Załączony obrazekZałączony obrazek

Na skanie lidarowym doliny Mienia widać z prawej grodzisko Głodowo a z lewej miejsca, które R. Jakimowicz typował na grodzisko Maliszewo.

Tak więc gród na dzisiejszym „Piekiełku” i osada mająca swe opole na parkowym masywie wcale nie jest taka nie do zaakceptowania – przecież to tylko hipoteza wcale nie mniej realna jak „wydumania” na podstawie błędnego odczytania krzyżackiej kroniki. Jeśli istniał, to trzeba jego istnienie umieścić chyba w czasie przed piastowym. Czy dotrwał do czasów późniejszych, tylko można snuć przypuszczenia. Jego wgląd na rozlewiska Mienia i przebiegający tam odwieczny trakt z brodem z Dobrzynia do Steklina (wymienianych w „falsyfikacie mogileńskim”), późniejsza bliskość grodu w Głogowie i nie znalezionego Maliszewa dawałby mu bardzo strategiczne znaczenie. Może został spalony w czasie najazdów Prusów u początków XIII w., a jego następcą miało być Castrum Lipa na Wzgórzu Św. Antoniego?

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 9/11/2019, 10:23
 
User is offline  PMMini Profile Post #57

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 9/11/2019, 17:43 Quote Post

Castrum na Wzgórzu Św. Antoniego

Ponoć „stara teczka WKZ przechowywana gdzieś w UM zawiera również informacje o istnieniu studni na Wzg. św. Antoniego. Może w tej studni są jakieś artefakty określające wiek budowli, w nowożytności tak przeformowanej, że nie sposób tego ustalić mimo, że wykonano wiele odwiertów sondażowych. Jak wspomniałem nadzór archeologiczny nad remontem sąsiadującej ze wzgórzem kamienicy również nie przyniósł wyjaśnienia. Ciężko tą fortalicję umiejscowić w jakimkolwiek czasie. Zapewne była drewniana jeśli poza formą ziemną nie pozostał po niej ślad. Podobnie odpowiedziano na moje zapytanie w WUOZ.

... Tak więc prawdopodobny okres użytkowania obiektu zamyka się w granicach około 30 lat. I tu zdaniem badaczy należy szukać przyczyn całkowitego zatarcia śladów użytkowania obiektu. Jest on nie tylko bardzo zniszczony ale i użytkowany był bardzo krótko. Po opuszczeniu terenu przez Krzyżaków po 1343 r. warowni nie odbudowano. Wyżej przedstawione sądy są tylko hipotezami na temat grodu-zamku w Lipnie.

(Z odpowiedzi na moje pytanie o stan badań nad grodem w Lipnie od: WUOZ Włocławek <wosoz.wloclawek@neostrada.pl>Data: 10 marca 2009 15:00, Temat: Informacje na temat grodziska w Lipnie).


Podstawa kopca mieści się w polu prostokąta o wymiarach 100 x 40 m. Wzgórze podzielone jest na trzy poziomy. Na najniższym, od strony (dawniej bagnistego) wąwozu oddzielającego go od parkowego wzgórza, można odróżnić niewielki 7 x 18 m majdan. Jest on nieznacznie tylko wyniesiony ponad rodzimy teren o niecałe 2m. Nie można rozróżnić prowadzącej do niego pochyłości, będącej wjazdem, tak wyraźnej jak zachowany wjazd od południa na następny, wyższy, drugi taras. Różnica poziomów wynosi ok. 3 m a jego wymiary to 20 x 15 m. Ponad nim, 3 m wyżej, usypany jest o prawie kwadratowym, płaskim wierzchołku 20 x 20 m górny kopiec. To najwyższy poziom – 103,6 m n.p.m. i około 29 metrów ponad łąki odległej dość doliny rzeki Mień. Z dwóch stron można kopiec ten obejść, wyraźnymi wąskimi półkami, na taras o wymiarach 8 x 24 m leżący od strony ulicy, która jest poniżej jego poziomu o ok. 3 m. Z ulicy na drugi 
poziom i z niego na trzeci - najwyższy, prowadzą betonowe schody wykonane prawdopodobnie w XIX w. Bliżej krawędzi tarasu od strony ulicy, na betonowej kolumnie stoi pomnik patrona Lipna św. Antoni Padewski.

Załączony obrazekZałączony obrazekZałączony obrazek

Pozostałości castrum i warstwice z planu sprowokowały mnie do narysowania rysunku nazywanego „próbą rekonstrukcji”. Uwzględniając dzisiejsze ukształtowanie terenu, po wyeliminowaniu istniejących zabudowań powstał widok na okolicę, którą miał kontrolować drewniany zamek zwany Castrum Lippe. Zbudowany został na grani wzniesienia dość łagodnie opadającego w stronę rzeki, przy drodze wiodącej do przeprawy lub brodu.
Zapewne miał tej przeprawy bronić. Czy byłoby to jedyne zadanie tej fortalicji? Raczej nie, gdyż zbudowano go również przy drodze – jedynym, prawie suchym przejściu na płaskowyż parkowego wzgórza. Możliwe, że tam (z prawej strony rysunku widoczne zbocze) istniało osiedle odbudowane wokół spalonego gródka na „Piekiełku”. Zamek mógł je również bronić, lub jeśli został zbudowany przez Krzyżaków, kontrolować. Skłaniam się jednak do tego, że został pobudowany wcześniej przez Łokietka lub jego bratanków przed zamianą na Ziemię Łęczycką. W czasie zajęcia Ziemi Dobrzyńskiej przez Krzyżaków wspieranych przez króla czeskiego Jana Luksemburskiego w 1329 roku, mógł zostać spalony i już nie odbudowany.

Załączony obrazekZałączony obrazek

Prawdopodobna jest również druga możliwość. Zamek a może tylko obronny dwór na kopcu mógł powstać za Kaźka słupskiego, który władał Ziemią Dobrzyńską a po jego śmierci mieszkała w nim jego żona Małgorzata. Przy wspomnieniu Radomic (kilka stron wcześniej) podałem, że w „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego”. (TIX, str. 420): znalazłem wiadomość, iż „…nadał je książę dobrzyński Kazimierz (Kaźko słupski) niejakiemu Jakuszowi „diktus Schlachta”, który po śmierci księcia w obecności wdowy po nim Małgorzaty sprzedał Radomice w Lipnie w 1378 roku Andrzejowi, sędziemu dobrzyńskiemu, za 300 kóp groszy (Mucz. Rzysz. II).
Nie znam tego dokumentu, ale jeśli podpisała go księżna Małgorzata w Lipnie 1378 roku, to można się domyślać, że tu mieszkała. Zamek wg tej wersji nie istniał w czasie wojny z Krzyżakami za króla Łokietka a powstał gdy zaistniało nowe miast z lokacji w 1349 roku.
Rysunek powinien mieć w oddali (po prawej stronie zamku), na wydmowatym półwyspie widoczne obwałowane miasto, ze smukłą wieżą już istniejącego kościoła. Nie może też być prawdą, że wokół castrum istniało jakieś osiedle – (wcześniejsze Lipno), gdyż teren ten do miasta został włączony dopiero dodatkową lokacją w 1422 r. Wtedy, Lipno otrzymało od króla Władysława Jagiełły akt powtórnej lokacji powiększającej obszar miasta o 60 łanów.
Na dalekim horyzoncie od lewej, za meandrem rzeki widać lasy z ukrytym za nimi Maliszewem, Biskupinem, i przeprawą przez Wisłę w Przepuście. Trochę w prawo dojrzymy wzgórza, wśród których ukrywa się Złotopole a dalej Kikół z jeszcze dalszym Steklinem i Czernikowem. Po prawej stronie twierdzy widoczne są wzgórza, na których ulokowało się Jastrzębie i trochę dalej Grodzeń przy trasie na Rypin, Golub i Brodnicę. Patrzący stoi na drodze okrążającej parkowy masyw gdyż nad rzeką nie było przejścia przez straszne mokradła rozlewającej się rzeki. Droga ta prowadziła do Głodowa, Wierzbicka a przez „Wyrzuty” do Karnkowa i dalej do Skępego (nie było ul.Skępskiej) lub traktem do Płocka. Gdybyśmy poszli w lewo, doszli byśmy przez Radomice do Bobrownik a na rozwidleniu tuż za zakrętem można by wybrać trakt na Dobrzyń.

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 9/11/2019, 17:54
 
User is offline  PMMini Profile Post #58

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.212
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 9/11/2019, 20:28 Quote Post

Miasto Lipno (z lokacji w1349)

Czy do lokowania miasta sprowokowało księcia dobrzyńskiego Władysława Garbacza wyludnienie wcześniejszymi wojnami i panująca w 1348 roku zaraza zwana „czarną śmiercią”? Czy to był kres „znanego pospolicie” wcześniej miasta, leżącego na płaskowyżu obecnego parku czy jak sugerują inni wokół castrum Lippa? Tego się również nie dowiemy. Dzisiejsze Lipno ma początek pisemnie znany od tego właśnie aktu. Spotykamy go w cytowanych fragmentach u wcześniejszych badaczy. Najbardziej znany zwrot, wyczerniony powyżej, użyty w akcie oznacza, że Lipno istniało już wcześniej i było znane. Wszyscy piszący o Lipnie przyjęli, że wyznaczono dla miasta nową lokalizację. Akt lokacji zamieszczę w całości bo jest napisany niesamowitym językiem i przeczytanie go w całości, nie w wybranych fragmentach może wskaże inną interpretacje. Przetłumaczył go z istniejących odpisów po łacinie (na prośbę Marcina Sikory, który prosi by zawsze wymieniać tłumacza) Michał Rzepiela (michalr@ijp-pan.krakow.pl> z Instytutu Języka Polskiego Polskiej Akademii Nauk w Krakowie) .


Roku 1349, dnia 15 kwietnia, w Bobrownikach

Ponieważ natura ludzka odznacza się nietrwałą pamięcią, a upływ czasu sprawia, że etapy zmiennych spraw stają się odleglejsze, konieczne jest, aby wszystkie czyny, które dokonują się w naszych ulotnych czasach, z uwagi na pamięć przyszłych pokoleń zostały uwiecznione dostojeństwem dokumentów i podpisami świadków. Przeto niech będzie to wiadome ludziom, żyjącym obecnie i przyszłego pokolenia, do których uszu dotrze treść tej zapiski:
Że my Władysław, z Bożej łaski książę ziemi łęczyckiej i dobrzyńskiej, pragnąc przyczynić się najobfitszymi owocami bogactw do większej i wdzięczniejszej pomyślności naszej ziemi dobrzyńskiej, na podstawie dojrzałej i pożytecznej rady naszych dostojników, mężowi wielkiej 
prawości, emanującemu niezwykłym pięknem cnót i czarem wytwornych obyczajów, nazywającemu się Mikołaj Rudnik, chcąc odwdzięczyć się za jego wiernie wobec nas pełnione posługi i za te, które jeszcze spełni w przyszłości, przyznaliśmy i ofiarowaliśmy pod lokację na mocy prawa niemieckiego, czy też chełmińskiego nasze obejmujące dwadzieścia sześć wolnych łanów miasto, zwane pospolicie Lipno, dając temu miastu i wszystkim jego mieszkańcom na okres dwunastu lat prawo korzystania z pełnej i wielorakiej wolności, stosownie do wszystkich wymogów formalno-prawnych w naszym mieście Rypin, a przyznając na zawsze wszystkim przebywającym na stałe w naszym mieście Lipno wszystkie i poszczególne prawa niemieckie, czy też chełmińskie, w sądach, opłatach, poborach podatków i we wszelkich innych powszechnych lub specjalnych zwyczajach (ziemskich), jakiejkolwiek by one nie nosiły nazwy, postanowiliśmy owo prawo niemieckie czy też chełmińskie bardziej szczegółowo za pośrednictwem obecnego dokumentu uściślić, to znaczy stosownie do tego prawa, z którego korzystają obywatele w Rypinie.

Na mocy lokacji wyżej wspomnianego naszego miasta Lipno wspomniany Mikołaj Rudnik i jego prawowici dziedzice oraz prawomocni spadkobiercy otrzymają wójtostwo owego miasta dziedzicznego wraz z dwunastoma łanami wolnymi i co trzecim denarem pochodzącym z sądu, i to zarówno w sprawach dużych, jak i małych, tak samo co trzeci denar od wszystkich krzywd lub wykroczeń, jakimikolwiek nazwami by ich nie określano, o ile owe czyny zostały popełnione w tym mieście. Dajemy ponadto często wspominanemu Mikołajowi i jego prawowitym potomkom co trzeci kamień łoju z tamtejszych kramów. Od stoisk zaś sukienników, szewców, piekarzy, od założonych i mających być założonymi zabudowań i placów pod budowę, jak również od wszystkich zysków i poszczególnych przychodów, które mogą zostać uzyskane w tym mieście, niech zachowa dla siebie i swoich potomków co trzeci denar wraz z wolnym dostępem do połowy łaźni miejskiej (lub do połowy dochodów z łaźni od tłumacza).

Przyznajemy ponadto z naszej specjalnej łaski często wymienianemu Mikołajowi Rudnikowi zboże i słód dla jego domu i jego potomków czy też miarę (tj. daninę w postaci ciał sypkich od tłumacza), a w naszym młynie na zawsze dajemy mu prawo do swobodnego mielenia bez jakichkolwiek opłat lub zapłaty w zbożu. W mieście natomiast niech ma w swobodnym posiadaniu połowę co drugiej parceli i pięć morgów, które potocznie nazywają się „morgi”, by móc tam wraz ze swymi potomkami swobodnie zakładać ogrody, którymi będzie mógł dysponować na własny użytek, stosownie do tego, co on lub jego dzieci uznają za pożyteczniejsze i bardziej pożądane, które będzie mógł sprzedawać, zamieniać, ofiarowywać, jednak za naszą na równi zgodą i akceptacją.

Żeby zaś ta nasza obecna darowizna, dokonana pod wpływem dojrzałego i pożytecznego namysłu i owej darowizny poświadczenie uzyskały potwierdzoną moc prawną, poleciliśmy wystawić mu ten dokument i umocnić go naszą pieczęcią większą.

Działo się i dano w Bobrownikach w ostatnią środę po Święcie Zmartwychwstania Pańskiego, Roku Pańskiego 1349, w obecności świadków: hrabiów, Jana podkomorzego łęczyckiego, Adama Tyczmana z Radomina, Bernarda z Makowa (chyba Mokowa), Macieja syna Niemierzy, Marcina z Godziszewa Dobrzyńskiego, Eberharda wójta, Wojsława proboszcza rypińskiego i wielu innych wiarygodnych osób. Spisane zostało za pośrednictwem naszego notariusza Henryka.




Akt tak zwanej lokacji nie wskazuje jej miejsca. Odczytajmy jeszcze raz ten fragment dokumentu:
…przyznaliśmy i ofiarowaliśmy pod lokację na mocy prawa niemieckiego, czy też chełmińskiego nasze obejmujące dwadzieścia sześć wolnych łanów miasto, zwane pospolicie Lipno, dając temu miastu i wszystkim jego mieszkańcom…

Odnoszę wrażenie, że Lipno o którym mowa, już istniało w tym niby nowo lokowanym miejscu. Nie ma żadnego wyszczególnienia lokalizacji ani nowej, ani też starej. Jest podany konkretny obszar istniejącego już miasta. Mikołaj Rudnik nie został nazwany zasadźcą lecz otrzymał dziedziczne wójtostwo na zarządzanie miastem, już istniejącym wcześniej na innym prawie. Wygląda to podobnie jak nadanie w 1329 r. przez tego samego Garbacza praw chełmińskich dla istniejącej wcześniej wsi Woli Ogonów. Akt wg mnie zawiera tylko „prawa”, na dodatek odsyłając do szczegółowych praw istniejącego od niedawna nowo lokowanego Rypina.

Wyobrażałem sobie, że w czasie lokacji miast na prawie chełmińskim „mierniczy” wyznaczał teren, wbijając słupki graniczne określające jego zarys. Następnie wyznaczał rynek i wymierzał wokół niego działki. W przypadku Lipna tak się chyba nie stało. Lipno w tym momencie już istniało. Miało kramy, jatki a nawet łaźnie, zapewne więc jakaś zabudowa była. Teren ograniczony szeroko rozlewającą się rzeką prawie z trzech stron a z czwartej podmokłym obniżeniem, które też mogło być okresowo zalewane nie wymagał konkretnego opisania, tym bardziej, że Lipno było już pospolicie znane i wszyscy wiedzieli gdzie leży. Od kiedy taki stan trwał? Zaraza i wojny mogły dziesiątkować ludność już tu istniejącego miasta, które przeniosło się na wypiętrzoną łachę pośród rozlewisk Mienia o wiele wcześniej niż uważają badacze.

Zaledwie rok później wydano Peczkonowi zezwolenie na pobudowanie młyna więc i grobli spiętrzającej wodę na podmokłych łąkach. Wiązało się to również z wykopaniem przekopu w miejscu dzisiejszej ulicy Przekop (powstałej po jego zasypaniu). A może przekop nie był potrzebny bo i tak nadmiar wody przepływał podmokłą dolinką. Widoczny na siedemnastowiecznym planie rowek wykopano później, gdy Lipno zaczęło ekspansję na południe i osuszano teren by go pozyskać. Czy trzy wieki wcześniej ten przekop wyglądał inaczej? Czy ziemia z niego uzyskana posłużyła do zbudowaniu ziemnego wału osłaniającego z tej strony miasto.

Załączony obrazekZałączony obrazek

Zapewne ufortyfikowanie jeśli było, było ziemno drewniane jak w Górznie ale żadnych wzmianek nigdzie o tym nie znaleziono. W jakimś filmie (dla dzieci/młodzieży) ukazana była scena broniących się na murach lipnowian przed atakującymi Krzyżakami. To była nieprawda. Wizerunek murowanej bramy w herbie miasta też miał je nobilitować gdyż Lipno nigdy takiej nie miało. Cegłę jednak potrafiono wypalać. Pobudowano z niej bardzo duży kościół. Pozostał ślad na mapie w postaci stawu – glinianki po wschodniej stronie kościoła i w wielu innych miejscach. Nawet jedna z uliczek nazywa się „Cegielna”. Wszystkie domy w mieście były drewniane z budynkami gospodarczymi na zapleczu jak na wsi. Widać to jeszcze na planie z XVII w. jako czarne plamki oznaczającą istniejącą drewnianą zabudowę. W tym czasie przy rynku tylko ratusz narysowany jest jako murowany. Budynki w średniowieczu otaczały prostokątny rynek, na którym nie wiadomo czy istniał wtedy ratusz. (W Skępem go nie było - rajcy tam zbierali się w izbie nad karczmą.)
Od 1371 roku miasto stało się stolicą powiatu. Posiadało jeszcze w tym czasie wspominany zamek albo dwór obronny. Jako centralnie położone w Ziemi Dobrzyńskiej zwiększyło swe znaczenie. Odbywały się w nim sejmiki szlacheckie, których zjazdy przeprowadzano w kościele, którego budowa skończyła się w 1380 r. Na łąkach odbywały się pokazy rycerskie.

Załączony obrazekZałączony obrazekZałączony obrazek

Brak umocnień był przyczyną częstych zniszczeń od początku istnienia miasta. Każda Krzyżacka okupacja Ziemi Dobrzyńskiej przynosiła znaczne straty. Palono domy, brano do niewoli. Miasto nie zdążyło się ufortyfikować. Rysunek, który narysowałem przedstawia wydumany przeze mnie widok. Nim „przewędrowałem” przez średniowiecze Ziemi Dobrzyńskiej, tak sobie wyobrażałem „bramę dobrzyńską”, tą która mogłaby być od strony ul. Przekop. Podobną bramę w wyobraźni „widziałem” broniącą miasta od strony grobli na Mieniu, gdzie niektórzy opisujący dzieje miasta nawet umiejscawiali port rzeczny. Były tam na pewno młyny (od tego pierwszego zbudowanego przez Peczkona w 1350 roku), garbarnie, tartaki, browary i octownie.
Miasto zaczynało się nie mieścić na lokowanym przez księcia Władysława Garbacza miejscu. By pomóc w rozwoju i przyśpieszyć odbudowę po okupacji Krzyżackiej, w 1422 roku Lipno otrzymało od króla Władysława Jagiełły akt powtórnej lokacji zwiększający obszar miasta o 60 łanów. Wtedy nastąpiła zabudowa terenu poza obniżeniem „na przekopiu” i może powstanie tam ulicy od niego zwanej „Przekop”. Czas zabudowania górnego tarasu wokół pozostałości dworu na kopcu czy jak jest przyjęte „castrum Lippa” chyba przypada na nowożytność. Był przerywany przez wojny ze Szwedami i napoleońskimi, kiedy to nawet lipnowski kościół był spalony. Istnieją lustracje mówiące o stanie kościoła, w którym przywieziona ze zniszczonego zamku w Bobrownikach szafa z księgami grodzkimi, stała pod chórem bo jedynie tam dach nie przeciekał. Nie było miejsca na nią gdzie indziej, gdyż wszystkie trwałe budowle w całej okolicy były zniszczone. Pocztówka z 1917 roku z widokiem kościoła ze śladem wyraźnie obniżonego dachu jest również tego dowodem.



Tak więc do historii Lipna zamiast dołożyć faktów ja je odjąłem. Nie znalazłem nic nowego a poskreślałem już utrwalone legendy. Jednak jak mówił profesor Leszek Kajzer zacytowany w odpowiedzi na moje pytanie przez WUOZ Włocławek: że „nie odnalezienie czegoś nie oznacza, że tego czegoś nie było” daje nadzieje i pozwala dalej wysuwać hipotezy.
(Z odpowiedzi na moje pytanie o stan badań nad grodem w Lipnie od: WUOZ Włocławek <wosoz.wloclawek@neostrada.pl>Data: 10 marca 2009

Ten post był edytowany przez Dziadek Jacek: 9/11/2019, 20:37
 
User is offline  PMMini Profile Post #59

4 Strony « < 2 3 4 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej