Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Polska bron atomowa, Plany co do konstrukcji bomby atomowej
     
etubel
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 605
Nr użytkownika: 23.553

Przemyslaw Mazur
Stopień akademicki: mgr
Zawód: archiwista
 
 
post 6/12/2006, 15:48 Quote Post

Trudno w to uwierzyć ale istnieją pogłoski o domniemanych planach budowy bomby nuklearnej z inicjatywy ekipy Gierka. Broń ta miała nas nie tyle uniezależnić od "Wschodniego Brata" co wzmocnić naszą pozycję w "obozie demokracji ludowej". Próbną eksplozję planowano dokonać w podziemnych sztolniach pod Bieszczadami. Ciekaw jestem czy Wiecie coś więcej na ten temat.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Belfer historyk
 

VIII ranga
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 3.525
Nr użytkownika: 8.375

Pawel
Stopień akademicki: posiadam
Zawód: patrz nick
 
 
post 6/12/2006, 15:51 Quote Post

Temat o polskiej bombie atomowej równiez jest juz na forum. Proponuję poszukać.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Arbago
 

Fingrowianin
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.775
Nr użytkownika: 38.089

 
 
post 4/12/2008, 22:24 Quote Post

Pan Belfer Historyk nas tutaj poucza jak prawdziwy belfer, a ja będę niegrzecznym urwisem i odświerzę właśnie ten temat. Porozmawiajmy o tej bombie jeszcze raz! Dlaczego? Dlatego, że tego tupu plany istniały w epoce gierkowskiej, tudzież pochodzą z tej epoki, więc temat ten pasuje do tego działu jak ulał.

Co powiecie na temat tych planów, ja jedynym źródłem jaki spotkałem na temat tych planów były publikacje w gazecie "Fakt" parę lat temu w dodatku do gazety na tematy historyczne.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.383
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 5/12/2008, 11:10 Quote Post

Hej
QUOTE(Arbago @ 4/12/2008, 22:24)
Co powiecie na temat tych planów,
*



Nic nie powiemy bo żadnych nie widzieliśmy smile.gif.

Faktem jest że od lat 70. na WAT działał taki stwór jak Instytut Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosyntezy (chyba zresztą istnieje do dziś). Prowadzono tam próby doprowadzenia do reakcji termojądrowej w maluteńkiej szklanej kulce wypełnionej mieszaniną deuterowo-trytową, drogą ściskania tej kulki przez jednoczesne oświetlenie jej potężnymi wiązkami laserowymi ze wszystkich stron, potem także przez skoordynowane działanie laserów i wybuchu odpowiednio "ustawionych" ładunków kumulacyjnych. Do prawdziwej samopodtrzymującej się reakcji nie zdołano w ten sposób doprowadzić, chociaż synteza w układzie oczywiście zachodziła, leciały neutrony itd. Celem programu była taka forma elektrowni termojądrowej o działaniu pulsacyjnym, gdzie takie małe kulki z mieszaniny DT (potem robiono je z polietylenu bodajże czy polistyrenu, zawierającego w cząsteczkach zamiast zwykłego wodoru deuter i tryt) byłyby podawane w tempie powiedzmy kilka na sekundę, odpalane tymi laserami, eksplodując i oddając ciepło do jakiegoś układu, gdzie podgrzewałoby ono np. wodę a para napędzałaby turbiny itd. itd.
Nie było to w sumie wszystko razem nic niezwykłego, podobne rzeczy robiono w tym okresie w wielu krajach, i z podobnymi wynikami, raczej naukowymi czysto niż praktycznymi. Polskim wkładem były owe eksplozje kumulacyjne, które chyba prof.S.Kaliski wprowadził jako pierwszy do tej metody.
Potencjalne zastosowanie militarne całego tego kramu jest w pierwszym przybliżeniu znikome. Nie da się zbudować sensownej bomby wodorowej, podgrzewając mieszaninę DT w wyżej wymieniony sposób. Ale...
Warto zwrócić uwagę, że opracowywane do tego projektu technologie obejmowały takie rzeczy jak produkcję trytu; umiejętność włączania prądu z milisekundową dokładnością (przełączniki w rodzaju krytronów); umiejętność precyzyjnego operowania ładunkami kumulacyjnymi i detonowania ich jednocześnie z wielką dokładnością tzn. budowania skomplikowanych układów wybuchowych do generowania wysokich ciśnień przez zderzanie się w jednym miejscu fal uderzeniowych z wielu jednocześnie odpalonych ładunków. Tak się składa, że te same umiejętności są także potrzebne do zbudowania klasycznej bomby jądrowej typu implozyjnego, w której odpowiednio "ustawiona" eksplozja ładunków wyb. ściska kulę z plutonu do stanu krytycznego. Gdyby więc można w jakiś sposób wejść w posiadanie owego plutonu czy wzbogaconego uranu "bombowej" jakości i w "bombowej" ilości - ukraść, kupić na czarnym rynku, dostać od kogoś... - , to dysponując wspomnianymi wyżej technologiami można by pokusić się o budowę bomby jądrowej w rodzaju Gadgeta i to nawet z mądrzejszym zapalnikiem... smile.gif
Polecam popularnonaukowy program tv "Sonda" z lat 70-80., wiele jego odcinków jest na sieci do ściągnięcia. W odcinku o superszybkiej fotografii (tytuł "Lupa czasu" czy jakoś tak...) prezentowane są zdjęcia implozji owych układów z WATu i wyglądają tak powiedzmy sobie w sposób bardzo oczywisty smile.gif. Oczywiście czym innym jest ściśnięcie kulki wielkości łebka od szpilki a czym innym kilku-kilkunastocentymetrowej kuli z plutonu, gdyby ktoś chciał to zrobić to nie byłoby tak całkiem łatwo się przeskalować, ale prawdopodobnie byłoby to wykonalne dla tych ludzi z WAT.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
Alexander Malinowski 3
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.420
Nr użytkownika: 100.863

Alexander Malinowski
Zawód: Informatyk
 
 
post 17/05/2019, 20:26 Quote Post

Mam pytanie, czy prawdą jest to, że Gierek zamierzał zdobyć broń atomową poprzez eksperymenty z laserem i kulkami z deuterku litu? Czy jest prawdą, że chciał to utrzymać w tajemnicy przed towarzyszami radzieckimi, czyli celem uzyskania broni jądrowej była walka o niepodległość?
Czy był na tyle naiwny, że wierzył, że utrzymanie tajemnicy jest możliwe?

Jeżeli na te wszystkie pytania opowiemy tak, to Gierek jawi nam się jako Konrad Wallenrod, a zgodnie z zasadami rządzącymi polską romantyczną pamięć historyczną, powinien przejść z kategorii zdrajców do bohaterów oraz do kategorii wyklętych, bo przez wiele lat jego rola była źle rozumiana.

W takim przypadku IPN powinien wydać odpowiednie zarządzenie i powinniśmy od nowa nazywać ulice jego imieniem.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
petroCPN SA
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 489
Nr użytkownika: 104.458

Stopień akademicki: doktor
Zawód: wyk³adowca
 
 
post 17/05/2019, 20:54 Quote Post

Raczej teoria spiskowa i nic więcej. "Atomowa legenda" otaczała generała Sylwestra Kaliskiego, profesora WAT-u.
https://wiadomosci.onet.pl/kiosk/sylwester-...-generala/7plx4
"36 lat temu "Życie Warszawy" donosiło: "W Warszawie po długiej chorobie, spowodowanej ciężkimi obrażeniami odniesionymi w wypadku samochodowym, zmarł jeden z najwybitniejszych uczonych polskich, profesor Sylwester Kaliski, członek KC PZPR, poseł na Sejm PRL, minister nauki, szkolnictwa wyższego i techniki".
[...] na początku sierpnia 1978 roku jego niebieski Fiat Mirafiori, którym państwo Kaliscy jechali na wczasy, na prostym odcinku drogi wypadł z jedni i uderzył w drzewo.
[...] Nie wszyscy wierzyli w nieszczęśliwy wypadek. Niektórzy węszyli spisek, nawet z udziałem KGB, które miało przeprowadzić zamach na generała. 53-letni Kaliski dowodził wtedy zespołem prowadzącym badania nad syntezą termojądrową, nie brakowało opinii, że generał w tajemnicy pracuje nad pierwszą polską bombą termojądrową, co miało nie spodobać się "Wielkiemu Bratu".
Informacje te nigdy nie znalazły potwierdzenia. Prokuratorzy wyjaśniający przyczyny wypadku, w którym zginął generał, w końcu umorzyli śledztwo, nikomu nie stawiając zarzutów. W zamach nie wierzyła rodzina generała ani jego współpracownicy, którzy po latach opowiadali o zamiłowaniu Kaliskiego do brawurowej jazdy samochodem i kilku jego wcześniejszych wypadkach.
Plotka żyła jednak swoim życiem. Spekulacje podsycił jeszcze Piotr Jaroszewicz, który w okresie "dekady Edwarda Gierka" piastował stanowisko premiera. Na krótko przed swoją śmiercią Jaroszewicz udzielił wywiadu, w którym mówił wprost o swoich podejrzeniach i (jego zdaniem) nieprzypadkowej śmierci generała Kaliskiego. Inny generał – Czesław Kiszczak – również po latach dementował te doniesienia. Spekulacji odnośnie śmierci profesora to jednak nie zakończyło.
Rozmawiałem z synem profesora Kaliskiego, który wspomina, że tamtego, feralnego dnia ojciec był zmęczony. Nie wierzy w teorię o zamachu - mówi nam Piotr Maszkowski, historyk [...]

Bodaj najistotniejszym punktem tej historii jest rok 1973, kiedy to zespół kierowany przez prof. Zbigniewa Puzewicza i prof. Sylwestra Kaliskiego przeprowadził eksperyment, w którym zarejestrowano neutrony z reakcji syntezy termojądrowej.
Nie było to nowatorskie odkrycie, w kilku innych państwach również prowadzona podobne badania. Ale sukces eksperymentu profesorów Puzewicza i Kaliskiego pozwolił Polsce wejść do elitarnego klubu państw, badających energię termojądrową – mówi nam Maszkowski.
Synteza (inaczej nazywana fuzją) termojądrową była zawodowym "konikiem" generała Kaliskiego. Profesor (wraz ze swoim zespołem) pracował nad tym, żeby w warunkach laboratoryjnych oprowadzić do kontrolowanej fuzji, używając do tego lasera, a w późniejszych próbach także impulsu elektrycznego i konwencjonalnego ładunku wybuchowego.
[...]
Badania miały charakter pokojowy i jawny. Kaliski publikował wyniki swoich badań w specjalistycznej prasie i książkach. Kiedy polscy naukowcy ogłosili powodzenie "eksperymentu Focus" zyskali słuszne uznanie. Tym bardziej że tematem zajmowało się zaledwie kilka państw świata – oczywiście ze Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim na czele. Można było więc odnotować sukces.
Był on niewątpliwie potrzebny komunistycznej propagandzie. Dokonania naukowców doskonale wpisywały się też w scenariusz technologicznego i inwestycyjnego skoku, który miała zanotować Polska pod wodzą Edwarda Gierka. Dla profesora Kaliskiego oznaczało to kolejny awans – w 1974 roku został mianowany ministrem nauki, szkolnictwa wyższego i techniki

Generał uchodził za pupilka Edwarda Gierka, był chętnie przyjmowanym gościem w gabinecie I sekretarza. Marzeniem Gierka było dołączenie do wąskiego grona państw badających energię jądrową, co choć po trochu umożliwiły sukcesy zespołu współkierowanego przez generała Kaliskiego. Ale ambicje ówczesnego I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR sięgały jednak dalej. Gierek chciał, żeby Polska posiadała własną bombę termojądrową. Wspominał o tym generał Czesław Kiszczak, w latach siedemdziesiątych szef wywiadu wojskowego, od razu zaznaczając, że "
wszyscy wiedzieli, że to przekracza nasze możliwości". O ambicjach Edwarda Gierka pisał też Janusz Rolicki, w książce poświęconej I sekretarzowi.
"Gierkowi bomba ta była potrzebna, jak mówił, aby Polska na zawsze była wolna od tak zwanej braterskiej pomocy, czyli zmory zbrojnej interwencji Moskwy"[I} - pisze w "Gierku" Rolicki.
Dla wielu to dowód na to, że synteza termojądrowa, nad którą pracował prof. Kaliski tylko oficjalnie była próbą dokonania przełomu w energetyce i uzyskania wydajnego źródła energii. Według tej spiskowej teorii, drugim dnem badań zespołu kierowanego przez generała było stworzenie fundamentów pod budowę pierwszej polskiej bomby termojądrowej. Czy to w ogóle było możliwe?
[...] [/I]"jestem przekonany, że prof. Kaliski zdawał sobie sprawę, że synteza laserowa do bomby termojądrowej jest absolutnie nieprzydatna, to nie wykluczam, że mogło mu się wydawać, że przy pomocy klasycznego wybuchu jest to możliwe. Do dzisiaj jednak żadne z państw metody tej nie zastosowało w praktyce" - mówił "Odkrywcy" w 2005 roku profesor Jan Badziak z Instytutu Fizyki Plazmy i Mikrosyntezy Laserowej,
A rozmawiający wtedy z profesorem Piotr Maszkowski, w tym samym numerze miesięcznika podsumowuje:
"Choć udane badania z lat 70. były wielce obiecujące, nie wydaje się, żeby mogły kiedykolwiek wprowadzić nas do elitarnego klubu państw posiadających broń atomową. Przynajmniej z technicznego punktu widzenia".

Tyle że zwolennicy teorii prowadzenia prac nad pierwszą polską bombą termojądrową [...d]owodzą z kolei, że komunistyczne władze nie szczędziły pieniędzy na badania, a nawet planowały stworzenie poligonu w Bieszczadach, gdzie miano przeprowadzać próbne eksplozję.
W rzeczywistości, w Bieszczadach nie ma (i nie było) żadnego tajnego ośrodka [...]. Generał Kaliski swoje eksperymenty przeprowadzał na terenie Instytutu Fizyki Plazmy i Mikrosyntezy Laserowej, działającego od 1976 roku w bliskim sąsiedztwie stołecznej Wojskowej Akademii Technicznej. Instytut powstał na skutek działań profesora, on sam został jego pierwszym dyrektorem. Dziś Instytut nosi jego imię."


Ten post był edytowany przez petroCPN SA: 17/05/2019, 20:58
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Grzegorz_B
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 636
Nr użytkownika: 99.929

Stopień akademicki: dr
Zawód: IT
 
 
post 17/05/2019, 21:25 Quote Post

QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 17/05/2019, 20:26)
Mam pytanie, czy prawdą jest to, że Gierek zamierzał zdobyć broń atomową poprzez eksperymenty z laserem i kulkami z deuterku litu? Czy jest prawdą, że chciał to utrzymać w tajemnicy przed towarzyszami radzieckimi, czyli celem uzyskania broni jądrowej była walka o niepodległość?


Teoria spiskowa. Same badania nad energią atomową owszem, w końcu zamysł i jakieś tam plany Żarnowca to jeszcze kadencja Gierka.

Natomiast wymysły o broni atomowej czy użyciu jej w celu uzyskania niepodległości to mrzonki.
Trudno powiedzieć co jest bardziej odjechane - pomysł że da się to przeprowadzić od A do Z w tajemnicy przed Rosjanami, to że mając taką bombę możnaby z nią zrobić coś sensownego przeciw ZSRR czy w końcu sam pomysł na co ta "niepodległość" miałaby niby być potrzebna Gierkowi.

To że Kiszczak coś tam wspomniał... no cóż, może Gierek walnął kiedyś przed towarzyszami że fajnie byłoby mieć atomówkę. Ale to jeszcze nie oznacza instytutów, poligonów czy próbnych wybuchów. Które BTW byłyby raczej nie do przegapienia nawet w Bieszczadach.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.383
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 17/05/2019, 22:50 Quote Post

Hej
QUOTE(petroCPN SA @ 17/05/2019, 20:54)
Dla wielu to dowód na to, że synteza termojądrowa, nad którą pracował prof. Kaliski tylko oficjalnie była próbą dokonania przełomu w energetyce i uzyskania wydajnego źródła energii. Według tej spiskowej teorii, drugim dnem badań zespołu kierowanego przez generała było stworzenie fundamentów pod budowę pierwszej polskiej bomby termojądrowej. Czy to w ogóle było możliwe?
[...]  [/I]"jestem przekonany, że prof. Kaliski zdawał sobie sprawę, że synteza laserowa do bomby termojądrowej jest absolutnie nieprzydatna, to nie wykluczam, że mogło mu się wydawać, że przy pomocy klasycznego wybuchu jest to możliwe. Do dzisiaj jednak żadne z państw metody tej nie zastosowało w praktyce"[i] - mówił "Odkrywcy" w 2005 roku profesor Jan Badziak z Instytutu Fizyki Plazmy i Mikrosyntezy Laserowej,


Już tłumaczę. Tą metodą nie da się doprowadzić do termojądrowej detonacji. A już na pewno nie bomby w sensie jakiejś broni taktycznej.

Pomysł S. Kaliskiego (może zresztą i nie jego, w paru ośrodkach na świecie tego próbowano) polegał na tym, że małą kulkę szklaną zawierającą około miligrama mieszaniny D-T (deuteru i trytu) oświetlano ze wszystkich stron jednocześnie odpowiednio ustawionymi silnymi impulsami światła laserowego. Powierzchnia kulki odparowywała wybuchowo, a wytworzona fala uderzeniowa ściskała i nagrzewała zawartość, jak się spodziewano, do osiągnięcia kryterium Lawsona czyli zapłonu samopodtrzymującej się reakcji termojądrowej. Było to takie studium potencjalnej elektrowni termojądrowej typu pulsacyjnego, w której podobne kulki byłyby wstrzeliwane do układu w tempie powiedzmy kilku na sekundę, a wytworzona energia nagrzewałaby powiedzmy wodę w jakimś wymienniku ciepła, a ta zmieniając się w parę napędzałaby turbiny elektrowni itd.

W praktyce to nie wyszło, reakcja owszem przyspieszała ogromnie, neutrony były generowane masowo, niemniej do samopodtrzymującej się reakcji, która dawałaby więcej energii niż dostarczono do układu, nie doszło ani trochę. W kolejnym etapie kulkę szklaną, która była okropnie trudna i żmudna do sporządzenia zastąpiono kulką z deuterowanego polietylenu (czyli takiego, co w cząsteczkach zamiast atomów zwykłego wodoru miał deuter i tryt). A implozję spowodowaną laserowymi impulsami postanowiono wspomóc jednoczesną detonacją szeregu ładunków wybuchowych tak by wytworzone fale uderzeniowe zbiegły się i dodatkowo ścisnęły tę kulkę D-T. I też nie pomogło, reakcja przyspieszyła, ale do kryterium Lawsona zabrakło jeszcze ho ho ho.

Ale napiszę jeszcze coś co mi się przed laty nasunęło na myśl, gdy o tym czytałem. Otóż technologie potrzebne do takich zabaw są praktycznie takie same, jak do budowy klasycznej bomby atomowej typu Gadget/Fat Man. Umiejętność konstruowania takich złożonych układów wybuchowych, których detonacja koncentrowałaby się w małym obszarze, jednoczesnego ich detonowania z ogromną dokładnością - konstruowanie elektrodetonatorów i potwornie szybkich układów zapłonowych, formowanie materiału wybuchowego z wielką precyzją - to są właściwie te same technologie których potrzeba do takiego Gadgeta. W sumie nawet ta kulka D-T mogłaby się przydać jako zapalnik (źródło neutronów).

Można się więc zastanowić (teoria spiskowa!) czy ktoś stojący za tym projektem nie miał na oku takiego drugiego dna: po opanowaniu technologii zdobyć jakoś (kupić na czarnym rynku, ukraść czy coś) pluton i zbudować sobie klasyczną bombę atomową.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej