Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony  1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Co z tymi maszynami: niefortunne zakupy,
     
piotrozycki
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 80.013

 
 
post 1/10/2014, 14:40 Quote Post

Ponoć ekipa Gierka w ramach inwestycji w przemysł zakupiła na zachodzie maszyny z, którymi były problemy. Nie wiem o co dokładnie chodziło, ale słyszałem 3 wyjaśnienia:
1. Maszyny były nie przystosowane do polskich surowców, czy jakoś tak( osobiście w to nie wierze),
2. Były zamawiane u różnych producentów- problemy z kompatybilnością( bardziej prawdopodobne, ale...)
3. Maszyny te były sterowane przy pomocy komputerów, które zachód zabronił sprzedawać do krajów bloku wschodniego( ... ta wersja wydaje mi się najbardziej prawdopodobna).
Jak było naprawdę?
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
drab
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 383
Nr użytkownika: 16.001

Janek
Stopień akademicki: posiadam
Zawód: rozne
 
 
post 1/10/2014, 16:48 Quote Post

QUOTE(piotrozycki @ 1/10/2014, 15:40)
Ponoć ekipa Gierka w ramach inwestycji w przemysł zakupiła na zachodzie maszyny z, którymi były problemy. Nie wiem o co dokładnie chodziło, ale słyszałem 3 wyjaśnienia:
    1. Maszyny były nie przystosowane do polskich surowców, czy jakoś tak( osobiście w to nie wierze),
    2. Były zamawiane u różnych producentów- problemy z kompatybilnością( bardziej prawdopodobne, ale...)
    3. Maszyny te były sterowane przy pomocy komputerów, które zachód zabronił sprzedawać do krajów bloku wschodniego( ... ta wersja wydaje mi się najbardziej prawdopodobna).
  Jak było naprawdę?
*


Witam.
A jakieś bliższe informacje ? Do czego miały służyć "owe tajemnicze maszyny", w jakiej gałęzi przemysłu miały być wykorzystywane ?
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
minimax
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 501
Nr użytkownika: 42.000

Zawód: uczen
 
 
post 1/10/2014, 19:06 Quote Post

Pewnie chodzi o traktory Massey Fergusona, zamówione w systemie calowym nie metrycznym.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
piotrozycki
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 2
Nr użytkownika: 80.013

 
 
post 2/10/2014, 2:59 Quote Post

Żadnych szczegółów nie znam i sam jestem ich ciekaw. Jakby ktoś wiedział, lub miał jakieś materiały o tym traktujące byłoby super.
P.S. Prawdopodobnie nie chodzi o traktory, a o maszyny fabryczne.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Grapeshot
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.133
Nr użytkownika: 79.211

Steven Murphy
Zawód: Marine Engineer
 
 
post 2/10/2014, 5:13 Quote Post

Wiem, że Huta Stalowa Wola zakupiła w Holandii obrabiarki do metalu ok. roku 1971, na których nasi nie byli w stanie pracować. Widziałem tam taką tokarkę, na wydziale M4, do której sprowadzono faceta z Holandii, który demonstrował pracę na tej tokarce. Tokarka miała wykonywać jakieś czynności samoczynnie ale tak jak pamiętam to niszczyła nóż. Po tej demonstracji tokarka dalej nie była w użyciu. Nie wiem jak to się skończyło. Facet z Holandii wzbudzał wtedy zainteresowanie załogi wydziału jako Very Important Person. Takie to były czasy.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.207
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 2/10/2014, 9:59 Quote Post

Grapeshot: w normalnie dzialajacym systemie, zakup maszyny jest powiazany z wyslaniem pracownika na szkolenie w obsludze urzadzenia. Jest oczywiste, ze za rzadow Edwarda system dostawal dygotow nad kazdym wydanym dolarem wiec rezultaty byly takie jakie opisales.
W biurze w ktorym pracowalem, po wielkich staraniach kupiona zostala kopiarka Rank Xerox. Po kilkunastu tygodniach uzywania maszyna po prostu zdechla bo jako zwykla kopiarka, byla zatrudniona w formie maszyny drukarskiej pracujacej non stop po 10-12 godzin. Afera, szukanie winnych, medrkowanie o zmarnowaniu drogocennych dewiz - kompletne jaja. Starsi wiekiem urzednicy mruczeli pod nosem: za Bieruta winni (a tych by sie na pewno znalazlo) poszliby pod mur.

N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
master86
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.739
Nr użytkownika: 67.202

Robert
 
 
post 2/10/2014, 12:10 Quote Post

Do tego dorzućcie autobusy Berlieta, do których nie było - z tego, co słyszałem na studiach - części zamiennych i serwisu. Generalnie, modernizowano przemysł na hop-siup, kupowano maszyny, którymi mało kto (lub nikt w kraju) nie umiał się posługiwać, kupowano sprzęt (jak te autobusy), których nikt nie był w stanie serwisować.
No, ale wydźwięk propagandowy był - Zachodnia technologia wink.gif

Ten post był edytowany przez master86: 2/10/2014, 12:11
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 2/10/2014, 12:43 Quote Post


Pamiętam z lat osiemdzesiątych, więc administracja Gierka jest poza podejrzeniami iż dla sądeckich zakładów naprawczych taboru kolejowego zakupiono partię obrabiarek sterowanych numerycznie.
Wybudowano dla nich nawet oddzielną, nową halę.
Z całego zakładu chodziły tam wycieczki, co by se te cuda pooglądać.
Wystarczyło wsadzić w maszynę jakiś kawałek metalu, a maszyna, zgodnie z nastawionym programem, obrabiała to.
Wydajność wzrosła, dokładność wzrosła, a pracownik obrabiany materiał jedynie musiał włożyć, a potem wyciągnąć. No po prostu wygoda, czystość, sterylność.
Ale Polak potrafi wink.gif
W tych ZNTK było spore biuro inżynierskie, słynące z "innowacji".
Uznano że te maszyny za wolno pracują i postanowio je "podkręcić".
Innowacja polegała na zwiększeniu obrotów, prędkości suportu i innych czynności poprzez przyspieszenie silników elektrycznych, sterowanych tyrystorowo.
Wydajność faktycznie wzrosła, dyrekcja była zadowolona i posypały się nagrody dla kadry inżynierskiej.
Potem jednak zaczęły się problemy;
Fajczyły się układy sterowania i silniki.
Próbowano to naprawiać. Spalone silniki przezwajano w zakładowej manufakturze, ale guzik to pomagało, bo się paliły od nowa.
Na spaloną elektronikę nie było bata, bo nie posiadano bazy elementowej do jej naprawy.
No i trza było się przeprosić z producentem. To była jakaś niemiecka firma na H... (musiałbym sobie przypomnieć), której specjaliści przyjechali, pośmiali się, wymienili co trzeba i ustawili parametry fabryczne.

Mogłbym jeszcze coś napisać odnośnie "polnische wirtschaft" w przypadku suwnic i przesuwnic, sprowadzonych do ZNTK Nowy Sącz w ramach Ciotki Unrry, ale nie wiem czy by to było w temacie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Thiodorow
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 236
Nr użytkownika: 43.788

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: analityk
 
 
post 3/10/2014, 14:12 Quote Post

QUOTE
Do tego dorzućcie autobusy Berlieta, do których nie było - z tego, co słyszałem na studiach - części zamiennych i serwisu.


Znacznie większym problemem tych autobusów był nacisk jednostkowy na oś, który był wyższy niż przewidywała PN dla budowy dróg. Jak wyglądały ulice po kilku latach użytkowania berlietów większość z nas pamięta.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
kossa
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 146
Nr użytkownika: 79.888

Zawód: konstruktor
 
 
post 3/10/2014, 15:34 Quote Post

QUOTE
o była jakaś niemiecka firma na H... (musiałbym sobie przypomnieć), której specjaliści przyjechali, pośmiali się, wymienili co trzeba i ustawili parametry fabryczne.


Pewnie chodzi Ci o Heidenhaina.
http://en.wikipedia.org/wiki/Heidenhain
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 3/10/2014, 17:12 Quote Post

Jednak wyżej się pomyliłem.
Te maszyny dostarczyła firma WAHAB.

Niżej daję ciąg dalszy mych doświadczeń;

Pracowałem jako elektryk przy remontach suwnic; To takie "bydlęta" jeżdżące wzdłuż hali na wysokości kilkunastu metrów.
Tak nawiasem - Pracowały tam suwnice zbudowane w Sincinnati (USA). Był to dar od "Ciotki Unrry".
Jeszcze na początku lat 90-ych były takie egzemplarze, na których nie wykonano kapitalnych remontów i "śmigały" one na oryginalnych silnikach, opornicach, przełącznikach i okablowaniu.
Na części z nich te remonty jednak wykonano, co stanowiło temat do doktoryzowania się przez naszych inżynierów i zbierania przez nich nagród.
Oryginały z amerykańskiego stanu Ohio cechowały się topornością i niezawodnością.
Nasze remonty polegały na wymianie całej elektryki od A do Z.
Prawda jest taka, że po tych remontach awaryjność suwnic bardzo wzrosła i niektóre "z tyłka wyjęte" rozwiązania inżynierów, modyfikowano na poziomie majstra i szeregowych pracowników.



Ten post był edytowany przez poldas372: 3/10/2014, 17:21
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
czarny piotruś
 

IX ranga
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.638
Nr użytkownika: 77.765

 
 
post 3/10/2014, 18:07 Quote Post

smile.gif co to wielbłąd ? To koń zaprojektowany przez zespól wybitnych inżynierów....
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.123
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 3/10/2014, 19:15 Quote Post

Eeee tam - https://www.youtube.com/watch?v=uPZj1p_smCA
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
szuba44
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 290
Nr użytkownika: 48.921

andrzej szuba
Stopień akademicki: magister
Zawód: inzynier
 
 
post 3/10/2014, 20:04 Quote Post

Po przeczytaniu postów zauważyłem ze:
- niektórzy piszący jeszcze tkwią w czasach komuny. Ówczesna władza komunistyczna starała się skonfliktować robotników z inżynierami. Komuna bala się inteligencji technicznej bo ta była stosunkowo niezależna jeśli chodzi o zmianę pracy. Ostatecznie wyrzucony z pracy inżynier mógł pracować jako robotnik i świetnie sobie dawał rade. Inteligencja humanistyczna była o wiele mniej odporna i musiała często jeść z reki władzy. Sam przez jakiś czas pracowałem na własny rachunek jako modelarz. Nie miałem np. kłopotu z przeczytaniem instrukcji odlewania żywicy epoksydowej np. po niemiecku.
- co do wniosków racjonalizatorskich bo takie opisywano w postach, były to działania na sile, często ze strony pracowników szeregowych, ale bez analizy od strony technicznej. Efekty były porażające np. po skróceniu wiązek elektrycznych dla malucha ( pomimo naszych protestów) nie można było ich zamontować.
- Jelcz/Berliet był właściwie prototypem o 3 drzwiach, który z braku taboru autobusowego był niedopuszczalnie przeciążany. Wcześniejsze autobusy to były po prostu ciężarówki a Berliet miał konstrukcje przestrzenna z przekroji zamkniętych i zawieszenia dające komfort. Tylko takie autobusy dzisiaj jeżdżą.
- Co do maszyn niefortunnie zakupionych to po jakimś czasie i tak sobie poradzono z ich obsługa. Sam pamiętam kłopoty z obrabiarka do satelit w mechanizmie różnicowym dla F126 p. Trzeba pamiętać ze byliśmy w tym okresie jednak dość zacofani
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Fuser
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.852
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 3/10/2014, 22:04 Quote Post

Materiał PKF na ten temat: http://www.kronikarp.pl/szukaj,23954,tag-692226,strona-5
 
User is online!  PMMini Profile Post #15

3 Strony  1 2 3 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej