Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony « < 2 3 4 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Ludzka przemoc: skala i odbiór w dziejach
     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.772
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 16/04/2018, 12:22 Quote Post

QUOTE
Moja teoria to wzrastający stosunek kosztów agresji do zysków. Tera siurpryza - instynkt samozacowawczy jest prostą pochodną tego. Po prostu koszty tak przerosły zyski, że agresja stała się wysoce nieopłacalna, a nawet doszły do punktu, w którym zagrażają przetrwaniu samego agresora. Ot i wsio.


Nie tak bezpośrednio. Twoja teoria:
Po prostu rośnie dobrobyt i ludzie mają coraz więcej do stracenia. Agresja opłaca się tym bardziej im korzystniejszy jest stosunek zysków do kosztów. Czyli czy agresor dzięki agresji będzie do przodu czy do tyłu, i jak bardzo. A ten stosunek systematycznie spada - w zasadzie jest już poniżej jedności, czyli agresja jest nieopłacalna. Jak Bolesław Chrobry poszedł na Kijów to na tym zarobił. A po takiej DWS stratni byli wszyscy, a zwycięzcy to w sumie ci, co stracili mniej od przegranych.

Jak już zauważyliśmy I wojna światowa i wybuch następnej po niej, jeszcze gorszej, niepokojąco psują tą teorie. Podobnie jak wskaźniki długości życia-aż do XX wieku w zasadzie niezmienne. Instynkt samozachowawczy decydujący o braku kolejnej wony zakrzywia tą teorie,pozorna obserwacja zgodna z teorią, ale faktycznie przyczyna nie leży jak w teorii-> ekonomia a chęć życia to wcale nie jest to samo.

QUOTE
Chrześcijaństwo mogło być w pewnych okolicznościach i do pewnego momentu czynnikiem łagodzącym. W jakim stopniu? A tu sobie można porównać percepcję okrucieństwa w krajach chrześcijańskich i niechrześcijańskich na podobnym poziomie rozwoju. Dla bogatego zachodu takim porównaniem będzie Japonia, Korea pd. czy Tajwan. Może i jest jakaś różnica, ale szczerze mówiąc nie porywa.


Absolutnie nie mówię że jedynym. I uważam że spokojnie można dokonać porównania z Aztekami i zadać pytanie skąd różnice w percepcji przemocy na tym konkretnym przykładzie. Co do innych cywilizacji, ciężko się odnieść, jedynie nasuwają się Japończycy ze swoim okrucieństwem w IIWŚ, tylko że za mało wiem o całej historii Japonii, a może być tak że ten okres był wypaczeniem na tle reszty (trochę jak u Niemców). Istotniejsze jest co innego-czy Budda, Konfucjusz, Gandhi itd. nie mieli analogicznego wpływu na mentalność tamtejszych społeczności jak na zachodzie Jezus?

Ten post był edytowany przez Rommel 100: 16/04/2018, 12:23
 
User is offline  PMMini Profile Post #46

     
MaG11
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 128
Nr użytkownika: 102.530

Stopień akademicki: lek.stom
Zawód: lekarz stomatolog
 
 
post 16/04/2018, 14:59 Quote Post

QUOTE
  Dla bogatego zachodu takim porównaniem będzie Japonia, Korea pd. czy Tajwan.


Akurat Korea Płd to kraj bardziej chrześcijański od większości zachodniej Europy.30 % ludności deklaruje się jako chrześcijanie różnych wyznań.
 
User is offline  PMMini Profile Post #47

     
kmat
 

Podkarpacki Rabator
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 7.265
Nr użytkownika: 40.110

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 18/04/2018, 14:36 Quote Post

Rommel 100
CODE
Jak już zauważyliśmy I wojna światowa i wybuch następnej po niej, jeszcze gorszej, niepokojąco psują tą teorie.

Czy ja wiem czy PWS psuje? Jak wojska napoleońskie wracały spod Moskwy, to zapadły w pamięć mieszkańców obszarów przez które przeszły jako ciężka plaga. Przy PWS takich rzeczy już nie było. Już prędzej DWS, a i to niekoniecznie. Primo nazizm to była jednak bardzo specyficzna i nietypowa ideologia. Nigdy wcześniej ani później nie było czegoś tak wprost zorientowanego na to, co w naszej etyce uchodzi za zło. Inne autokracje w naszym kręgu cywilizacyjnym w tym okresie były jednak dużo spokojniejsze i humanitarniejsze. Nawet Włochy to przecież był hippisowski piknik przy Niemcach. Jedyne porównywalne to te zamontowane przez Hitlera jak ustasze i strzałokrzyżowcy. Druga rzecz - Niemcy masowo do tych rzezi jednak nie byli zaganiani. To cedowano na wyspecjalizowane służby coby biednego Hansa trzymać we względnej nieświadomości i spokoju ducha mu nie burzyć. Trzecia rzecz - okrucieństwo III Rzeszy na wschodzie było wyraźnie wyższe niż na zachodzie. A na wschodzie był niższy poziom cywilizacyjny i techniczny, co miało ten skutek, że o ile nie rosły zyski z agresji to malały straty i ryzyko. Czyli stosunek zysków do kosztów był korzystniejszy. Ten sam mechanizm zresztą był widoczny w inwazji Włoch na Etiopię, czy podboju Nowego Świata - najeźdźcy zachowywali się tam dużo gorzej niż u siebie. Po prostu o wiele niższe koszty temu sprzyjały.
CODE
Podobnie jak wskaźniki długości życia-aż do XX wieku w zasadzie niezmienne.

Co oczywiście nie jest prawdą. W tym linku do Wiki jednak widać, że w średniowieczu długość życia jednak pełzła w górę, a przyśpieszać już zaczęła we wczesnej nowożytności. Problem jest inny. To co realnie jest istotne to nie długość życia a dożywania tych, którzy dzieciństwo mają za sobą. Podstawą agresji zwykle jest kohorta wiekowa mężczyzn tak gdzieś w przedziale 20-40 lat. I to ich dalsza oczekiwana długość życia jest tu istotna.
CODE
ekonomia a chęć życia to wcale nie jest to samo.

Ależ oczywiście że jest. Życie jest w końcu pewnym dobrem..
CODE
Co do innych cywilizacji, ciężko się odnieść, jedynie nasuwają się Japończycy ze swoim okrucieństwem w IIWŚ, tylko że za mało wiem o całej historii Japonii, a może być tak że ten okres był wypaczeniem na tle reszty (trochę jak u Niemców).

Zasadniczo przeciwnikami Japończyków byli tam inni Azjaci. Gdzie jest myk - otóż inni Azjaci byli sporo niżej rozwinięci technologicznie. Więc ich zabijanie nie generowało jakichś wielkich kosztów i nie narażało na jakieś wielkie ryzyko.

MaG11
CODE
Akurat Korea Płd to kraj bardziej chrześcijański od większości zachodniej Europy.30 % ludności deklaruje się jako chrześcijanie różnych wyznań.

Ale jest to bardzo świeże chrześcijaństwo. Pytanie czy miało czas aby się poważniej odcisnąć na miejscowej mentalności.
 
User is offline  PMMini Profile Post #48

     
Rommel 100
 

Antynazista
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.772
Nr użytkownika: 9.466

Stopień akademicki: Mgr
Zawód: Matematyk
 
 
post 18/04/2018, 18:38 Quote Post

QUOTE
Czy ja wiem czy PWS psuje?


Psuje, podobnie jak i druga. Znaczy trzeba mieć na uwadze że to nie matematyka i tu każda teoria w jakimś stopniu uogólnia. Nie mniej aż tak poważny problem jak dwie wojny światowe trudno olać. Nie chce po raz kolejny kopiować Twojej teorii, ale w oczywisty sposób obecne konfliktu w rodzaju Syrii, Afganisatnu, jakby nie patrzeć mniej krwawe niż wojny światowe, powinny nastąpić po XIX-wiecznych konfliktach które przyjmijmy, bo zapewne da sie polemizować, były łągodniejsze niż w poprzednich stuleciach.
Tymczasem doszło do kataklizmów uważanych za najgorsze w dziejach.

QUOTE
Przy PWS takich rzeczy już nie było.


Twoja teoria łączy wzrost agresywności, częstotliwości wojen z odbiorem przemocy w niej mającej miejsce. Jeśli więc w czasie PWŚ nie doszło do brutalnych rzezi, a sama wojna jednak wybuchła oznacza, że związek między tymi procesami wcale nie musi być istotny.

Po za tym było conajmniej dwa zdarzenia o których należy wspomnieć-rzeź Ormian, rewolucja w Rosji.
Przydałoby się również, bo nie jest to znów odległy okres, o zagładzie w belgijskim Kongo, ale to wpisuje się w to, że określenie stulecia przed PWŚ jako łagodne, jako kontrowersyjne.

QUOTE
Primo nazizm to była jednak bardzo specyficzna i nietypowa ideologia.  Nigdy wcześniej ani później nie było czegoś tak wprost zorientowanego na to, co w naszej etyce uchodzi za zło.


Nietypowa była w XX-wiecznym świecie. Jakby cofnąć się do starożytności to była, w istotnym jej zakresie, stosunku do podbitych ludów i niewolnictwa, w normie.

QUOTE
Jedyne porównywalne to te zamontowane przez Hitlera jak ustasze i strzałokrzyżowcy.


Skoro już porównujemy do współczesnych, to największy wkład w Holocaust po za Niemcami mieli Rumunii.
Nie wolno zapominać o rzezi Wołynia, a o Nankinie, czyli Japończykach, już wspominałem.
Ach, no i ZSRR ze swoimi akcjami.

QUOTE
Trzecia rzecz - okrucieństwo III Rzeszy na wschodzie było wyraźnie wyższe niż na zachodzie. A na wschodzie był niższy poziom cywilizacyjny i techniczny, co miało ten skutek, że o ile nie rosły zyski z agresji to malały straty i ryzyko. Czyli stosunek zysków do kosztów był korzystniejszy.


To już jest dziwaczna teza. Ale istoniejsze jest co innego. Stosunek Niemców do Wschodu i Zachodu wynikał wprost z ideologii, nie ekonomii. Naziści mieli Brytyjczyków czy Norwegów za zbłąkanych braci Germanów, ale jak szło o Żydów to jechali do Auschwitz tak samo polscy jak holenderscy.

QUOTE
Ten sam mechanizm zresztą był widoczny w inwazji Włoch na Etiopię, czy podboju Nowego Świata - najeźdźcy zachowywali się tam dużo gorzej niż u siebie. Po prostu o wiele niższe koszty temu sprzyjały.


Upatrywałbym to w mentalności-uznanie tych grup za mniej wartościowych ludzi.

Ogólnie kmat myślę że Twoja teoria jest tak ogólna, tak luźna i tak nieścisła, że z jednej strony ciężko ją wprost obalić, a z drugiej można ją na silę wcisnąć jako wyjaśnienie. Np. rozmawiałem z kimś niedawno w tym temacie-pojawia się pytanie kto czerpie zyski z wojen? Czy nie tylko elity, a tymczasem percepcja wobec przemocy przekłada się na cały "Boży lud".
I tak można mnożyć.

Mnie w zasadzie wystarczy XX wiek by zwątpić.

QUOTE
Ależ oczywiście że jest. Życie jest w końcu pewnym dobrem..


Zawieranie jest w jedną stronę. Tzn. można potraktować walkę o życie jako darwinowską ekonomie. Ale potocznie rozumiana ekonomia wykracza w swej całej istocie po za walke o przetrwanie w dżungli.

QUOTE
Zasadniczo przeciwnikami Japończyków byli tam inni Azjaci. Gdzie jest myk - otóż inni Azjaci byli sporo niżej rozwinięci technologicznie. Więc ich zabijanie nie generowało jakichś wielkich kosztów i nie narażało na jakieś wielkie ryzyko.


Japończycy wyżywali się tak samo na Chińczykach jak na Brytyjczykach czy Amerykanach, a fakt rzekomej wyższości technologicznej tych drugich tylko nakręcał Japończyków.

QUOTE
Co oczywiście nie jest prawdą. W tym linku do Wiki jednak widać, że w średniowieczu długość życia jednak pełzła w górę, a przyśpieszać już zaczęła we wczesnej nowożytności. Problem jest inny. To co realnie jest istotne to nie długość życia a dożywania tych, którzy dzieciństwo mają za sobą. Podstawą agresji zwykle jest kohorta wiekowa mężczyzn tak gdzieś w przedziale 20-40 lat. I to ich dalsza oczekiwana długość życia jest tu istotna.


Spojrzałem jeszcze raz:
Dla Europy przyjmuje się najczęściej, że ludzie przeciętnie dożywali następującego wieku[16]:

Wiek lub rok Ogół
V wiek 25 lat
XV wiek 28 lat
1800 33 lata
1850 36,5 lat
1900 48 lat
1950 66 lat


Istotne zmiany to dopiero koniec XIX wieku, akurat jak miały zacząć się najgorsze wojny w dziejach.



Dzisiejsza myśl która jest kontynuacja rozważań na temat roli chrześcijaństwa spowodowała że "sobie siadłem".

Pomyślałem, to w zasadzie powinno być dla mnie od początku oczywiste.
Miałem okazje przejrzeć Vadamecum do WOS-u, a tam rozdzaił o historii Praw Człowieka.
Pojawia się wzmianka o chrześcijaństwa.
Z pamiętnych, Wielka Karta Swobód, Deklaracja Praw w UK,prace filozofów Oświecenia, rewolucje amerykańskie i francuskie, kodeks Napoleona, Karta Atlantycka... itd.

Nawet przypomniałem sobie jak w opracowaniu historycznym "Historia Zimnej Wojny", przy okazji dekolonizacji historycy zauważają, że mieszkańcy kolonii zaczęli domagać się praw które im koloniści zagwarantowali w spisanych po wojennych prawach. Tym samym w ich społeczeństwach doszło do mentalnych zmian.

Tak widzę ciąg tych zmian, każdy kolejny krok, który robi z faraońskiego niewolnika traktowanego jako rzecz,poprzez człowieka z pewnymi prawami, aż do pełnoprawnego obywatela XXI wieku.

Aby zrozumieć więc przemiany w percepcji odbioru na okrucieństwa wobec ludzi, należy zadać pytanie, czemu w pewnych momentach ludzie zaczęli domagać się uznania ich równości, niezbywalności praw, to zaś się sprowadza do pytań o przyczyny powstania chrześcijaństwa, rewolucji francuskiej itd. a na to są z grubsza znane odpowiedzi.

W tym kontekście można uznać że faktycznie naziści zanegowali cywilizacje, ale nadal nie uważałbym że chceili się zwyczajnie cofnąć do starożytnych praw, gdyż fundamentem było darwinowskie, rasistowskie spojrzenie na świat, a to było nową w historii "propozycją", na kształtowanie społeczeństwa.

Ten post był edytowany przez Rommel 100: 18/04/2018, 18:57
 
User is offline  PMMini Profile Post #49

     
marc20
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.139
Nr użytkownika: 80.503

Stopień akademicki: student
Zawód: student
 
 
post 18/04/2018, 21:18 Quote Post

QUOTE(Rommel 100 @ 18/04/2018, 18:38)
QUOTE
Trzecia rzecz - okrucieństwo III Rzeszy na wschodzie było wyraźnie wyższe niż na zachodzie. A na wschodzie był niższy poziom cywilizacyjny i techniczny, co miało ten skutek, że o ile nie rosły zyski z agresji to malały straty i ryzyko. Czyli stosunek zysków do kosztów był korzystniejszy.


To już jest dziwaczna teza. Ale istotniejsze jest co innego. Stosunek Niemców do Wschodu i Zachodu wynikał wprost z ideologii, nie ekonomii. Naziści mieli Brytyjczyków czy Norwegów za zbłąkanych braci Germanów, ale jak szło o Żydów to jechali do Auschwitz tak samo polscy jak holenderscy.
(...)
Upatrywałbym to w mentalności-uznanie tych grup za mniej wartościowych ludzi.

Ogólnie kmat myślę że Twoja teoria jest tak ogólna, tak luźna i tak nieścisła, że z jednej strony ciężko ją wprost obalić, a z drugiej można ją na silę wcisnąć jako wyjaśnienie. Np. rozmawiałem z kimś niedawno w tym temacie-pojawia się pytanie kto czerpie zyski z wojen? Czy nie tylko elity, a tymczasem percepcja wobec przemocy przekłada się na cały "Boży lud".
I tak można mnożyć.

Jest np. taki cytat Adolfa Hitlera:

http://www.bhpoland.org/strona/ksiazki/RPS%20AH.pdf

Główna kwatera Fuhrera 23 września 1941 wieczorem

"Co za sens wyznaczać granicę między dwoma światami, jakimi są Europa i Azja, na
średniej wielkości łańcuchu górskim, jakim jest Ural! Równie dobrze możnaby ogłosić
granicą którąś z rosyjskich rzek. Nie - geograficznie Azja przechodzi w Europę bez naturalnej granicy.
Granica będzie tu, gdzie germańsko-niemiecka narodowość oddzieli się od słowiańskiej,
ta granica będzie leżała tam, gdzie my ją ustalimy, to jest nasze zadanie.
Spyta ktoś: kto wam dał prawo rozszerzać na Wschód germańsko- niemiecka przestrzeń
? Poznanie siebie daje nam to prawo. Jeśli ktoś się na coś waży i to mu się udaje, cały świat
przyznaje mu rację. Odpowiedź na to pytanie daje tylko życie.To nonsens, żeby naród stojący wyżej ledwo zipał na skrawku ziemi, gdy obok prymitywna rosyjska masa, z której kultura nie ma żadnego pożytku, rozpiera się na bezkresie najlepszej ziemi świata. My się tu biedzimy na polderach i w mozole osuszamy bagna, a na Ukrainie czeka na nas niezmordowana w swej płodności ziemia z dziesięcioma metrami humusu.
Czy tygrys, który atakuje człowieka, zginie, czy człowiek ulegnie tygrysowi, ziemia będzie
się kręciła po staremu. Silniejszy zwycięża. Takie jest prawo natury, świat się nie zmieni,
to prawo pozostanie w mocy.
Powie ktoś: to zły świat, nie chcę na takim żyć. A mnie on się podoba! Jeżeli powodem
kosmicznego smutku jest zakochanie, to powiem: poczekaj jeszcze rok, nie ta, to inna!
Ale jeżeli ktoś uważa, że lepiej ze sobą skończyć
. w porządku, rób co chcesz, tylko zwracam ci uwagę na jedno: całkiem się z tego świata
nie wyrwiesz, materiały, z których jest zbudowane twoje ciało, zostaną w gospodarstwie
Natury, a co do ducha, nie wiadomo, czy i twoja dusza nie trafi z powrotem do jakiegoś
rezerwuaru, by pewnego dnia w jakiejś formie tu wrócić. Nie chciałbym tylko, żeby wszyscy ludzie byli tacy.
O ile Kościół stawia człowiekowi przed oczyma tamten świat, żeby mu ułatwić umieranie,
o tyle my nastawiamy się na to, żeby człowiek kształtował swoje życie. Na to potrzeba
dostosowania się do praw natury, i jeśli tylko będziemy stosować nasze zasady, na dłuższą
metę będziemy silniejsi niż Kościół.
Nigdy nie wolno narodowemu socjalizmowi starać się,w małpi sposób, kultowo
naśladować religii. Jest jedynie zobowiązany nieustannie naukowo rozbudowywać swoją
teorię, która jest niczym więcej jak hołdem złożonym rozumowi.
Naszym zadaniem jest wychowanie człowieka, który będzie widział
piękne i prawdziwie wspaniałe strony życia, który nie zamieni się przedwcześnie w
ponurego zrzędę. Chcemy cieszyć się pełnią życia, trzymać się go i unikać wszystkiego, co według ludzkiej miary szkodzi bliźniemu. Jeśli teraz szkodzę Rosjanom, to tylko dlatego, że inaczej oni szkodziliby mi.
Tak robi i dobry Bóg: rzuca nagle masy ludzi na ziemię i niech się każdy sam martwi o siebie. Jeden zabiera drugiemu, i koniec końców pewne jest tylko to, że zwycięża silniejszy.
To zresztą najsensowniejszy układ, gdyby było odwrotnie, nic by nie powstało. Gdybyśmy
nie przestrzegali praw natury, nakazujących korzystanie z prawa silniejszego, to pewnego
dnia pożarłyby nas dzikie zwierzęta, potem owady pożarłyby dzikie zwierzęta, aż w
końcu pozostałyby tylko mikroby."


To co się rzuca w oczy - potencjalne zyski ze zdobycia nowych ziem były mitologizowane - gdzie na Ukrainie gleba ma 10-metrową warstwę próchnicy ??

W nagranej rozmowie z Manneheimem 1942 r.
https://www.youtube.com/watch?v=QNCJuReSs2Q
potwierdza,że właściwie nie miał pojęcia na co się porywa,ile ZSRR ma czołgów,samolotów itd... i jeśli,wiedząc to, miałby wydać rozkaz ataku - to głównie w obawie utracenia inicjatywy,wyprzedzenia przez Stalina własną inwazją i walki na dwa fronty.
QUOTE
Psuje, podobnie jak i druga. Znaczy trzeba mieć na uwadze że to nie matematyka i tu każda teoria w jakimś stopniu uogólnia. Nie mniej aż tak poważny problem jak dwie wojny światowe trudno olać. Nie chce po raz kolejny kopiować Twojej teorii, ale w oczywisty sposób obecne konfliktu w rodzaju Syrii, Afganisatnu, jakby nie patrzeć mniej krwawe niż wojny światowe, powinny nastąpić po XIX-wiecznych konfliktach które przyjmijmy, bo zapewne da sie polemizować, były łągodniejsze niż w poprzednich stuleciach.
Tymczasem doszło do kataklizmów uważanych za najgorsze w dziejach.

Tu już trzeba się bawić w porównania. Największe,dobrze znane straty, to miał chyba Paragwaj w swojej wojnie z XIX w.
Pamiętam,na Polsat Viasat History leciał dokument "prywatne życie koronowanych głów" - porównano tam Ludwika XIV do Adolfa Hitlera. W tym sensie,że jego portrety krążyły po kraju podobnie Fuhrera w III Rzeszy w celu umacniania wiary w wodza.

Poza tym warto przeczytać: „WOJNA TOTALNA” W OPINIACH SIEDEMNASTOWIECZNYCH. ZBOMBARDOWANIE BRUKSELI PRZEZ LUDWIKA XIV W 1695 ROKU:
http://journals.pan.pl/dlibra/publication/...n/96469/content

"(...)Skalę zniszczeń dokonanych przez oddziały François de Neufville, marszałka Villeroy, podczas bombardowania w 1695 r. najlepiej uświadamiają obrazy. Dzieło pędzla nieznanego artysty powstałe pod koniec XVII w. i znajdujące się obecnie w belgijskich Musée Royaux des Beaux-Arts przedstawia płonące miasto.
W dali widać wyłącznie ogień, który ogarnia zabudowania centralnie usytuowanego Grand Place, sięgając po Katedrę św. Michała i Guduli, zaś na pierwszym planie ludzi, którzy w pośpiechu opuszczają Brukselę wraz z dobytkiem,inwentarzem żywym i mobiliami, które udało im się zabrać ze sobą. Podobna
jest wymowa serii dwunastu rycin autorstwa Augustina Coppensa i Richardavan Orleya, wydanych jeszcze w 1695 roku 14. Owa zagłada miasta znakomicie mieściłaby się w nowożytnych realiach, gdyby nie fakt, że celem oddziałów Ludwika XIV nie było zdobycie Brukseli, jedynie jej destrukcja.(...)
W ówczesnej prasie w zasadzie usprawiedliwiano wszelkie operacje wojskowe, o ile miały one znaczenie militarne 79. Wojna totalna prowadzona przez Ludwika XIV w wydaniu „brukselskim” była jednak kontrowersyjna, bo bezsensowna. Efektem bombardowania było właściwie tylko zniszczenie miasta. Mimo że marszałek Villeroy rozłożył baterie artylerii pod Brukselą, a następnie zniszczył miasto, koalicjanci nie przerwali oblężenia Namuru, a nawet zwiększyli siły aliansu antyfrancuskiego, wciągając do Ligi Danię 80. 31 sierpnia oblężeni kapitulowali, a ich poddanie się zostało podpisane już następnego dnia przez elektora Maksymiliana Emanuela oraz marszałka de Boufflers. Część armii fran-cuskiej, która operowała w rejonie Brukseli, wycofała sięw tej sytuacji w stronę Enghien

tu nieco więcej:
https://ciekawostkihistoryczne.pl/2018/01/2...l-sobie-rece/#5

"Wprawdzie król nie zdążył spełnić gróźb w stosunku do Niderlandów, ale jego mściwość w pełni odczuła rok później Genua. W maju 1684 roku Ludwik XIV kazał zbombardować miasto za to, że ośmieliło się wspierać Hiszpanię. Mieszkańcy zezwalali bowiem Hiszpanom na rekrutację najemników i budowanie galer na swoim terenie. Król Słońce wysłał do miasta swoją flotę, z której zrzucił na Genuę 13 tysięcy pocisków moździerzowych. Miasto stanęło w ogniu. Dwie trzecie budynków zostało doszczętnie zniszczonych.

Największym barbarzyństwem francuski monarcha popisał się jednak na początku wojny dziewięcioletniej (1688-1697). Wysłał swoje wojska do Palatynatu pod wodzą ministra wojny, Françoisa Michela Le Tellier de Louvois. I zgodził się na to, by jego wysłannik zastosował na ziemiach niemieckich taktykę spalonej ziemi. Wierny sługa podjął się zadania z wyjątkową gorliwością. Dosłownie zrównał z ziemią około dwudziestu miast. Tak jeden z biografów Ludwika, Georges Bordonove, opisał działania oddziałów francuskich:

Nie oszczędzono niczego, ani wspaniałego zamku elektora Palatynatu, ani świątyń, ani klasztorów, ani szpitali, wiosek, dworków czy choćby rozproszonych po bogatej krainie gospodarstw. Wyrywano nawet pędy winorośli, wycinano drzewa owocowe. Za francuskimi oddziałami, które dokonywały grabieży, ciągnęła się rzeka ognia."

Ten post był edytowany przez marc20: 18/04/2018, 21:25
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #50

4 Strony « < 2 3 4 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej