Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
8 Strony « < 6 7 8 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Holenderskie Indie Wsch. 1941-1942 - M.A. Piegzik
     
Piegziu
 

Tajny Agent Piegziu
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 8.662
Nr użytkownika: 48.576

M.A.P.
Zawód: prawnik, japonista
 
 
post 18/02/2017, 3:27 Quote Post

QUOTE(Darth Stalin @ 17/02/2017, 10:24)
To rozbuduj pracę (materiały przecież masz) i wydaj w Inforcie albo Napoleonie. Jak np. Rogacki z "Pruską Iławą"...
*


Nie sądzę, aby kiedykolwiek ukazała się moja praca w tym temacie w języku polskim, ani wydana przez polskiego wydawcę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #106

     
Lord Mich
 

Capitaine
********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 3.104
Nr użytkownika: 15.415

Michal Piekarski
Zawód: :)
 
 
post 8/05/2018, 21:31 Quote Post

Osprey wyda książkę w temacie, może Napoleon wyda kiedyś jako uzupełnienie HB-ka?
https://ospreypublishing.com/the-royal-neth...es-army-1936-42

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #107

     
Dom97
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 5
Nr użytkownika: 80.754

Wojciech Szurgot
Zawód: Adwokat
 
 
post 11/02/2019, 10:39 Quote Post

Wojna na Pacyfiku zawsze wywoływała moje zainteresowanie. Wydaje się, że w Polsce od czasów Zbigniewa Flisowskiego i jego książek wojna na Pacyfiku była też znana szerokiemu kręgowi czytelników. Walki morskie na Morzu Jawajskim były opisany choćby w książce Zbigniewa Flisowskiego "Ognie Morza Jawajskiego" (a potem w "Burzy nad Pacyfikiem"). W Polsce była też wydana świetna książka "Bitwa na Morzu Jawajskim" Tadeusza M.Gelewskiego. Na początku lat 90 XX wieku świetną książkę o walkach powietrznych z Japończykami w początkowej fazie wojny napisał Zbigniew Krala, Kampanie powietrzne II wojny światowej. Daleki Wschód. Część I. Autor obecnej książki "Holenderskie Indie Wschodnie 1941-1942" opisał ponownie ten sam fragment walk na Pacyfiku. Szczególnie cenne w książce jest opisanie walk lądowych na terenie Holenderskich Indii Wschodnich. Do tej pory w Polsce tej fazy walk nikt nie opisał. Bardzo ciekawe jest opisanie sytuacji w Holenderskich Indiach Wschodnich przed atakiem Japończyków i relacji Holandia-Japonia przed atakiem Japończyków. Książka jest bardzo interesująca. Jestem ciągle w trakcie lektury, ale brakuje mi odpowiedzi na pewne pytania natury ogólnej.
1. Czy alianci liczyli na pokonanie Japończyków? Czy cała idea obrony Holenderskich Indii Wschodnich miała militarny sens? Dlaczego Holendrzy tak agresywnie reagowali na żądania Japończyków jak nie mieli środków do obrony? Czy taka postawa nie była ogromnym błędem?
2. Czy cała kampania w istocie nie doprowadziła do ogromnych strat wojskowych i w rezultacie nie zmarnotrawiono ogromnych środków militarnych? Pisząc wprost dlaczego alianci nie wycofali się z wielu rejonów walk?
 
User is offline  PMMini Profile Post #108

     
Piegziu
 

Tajny Agent Piegziu
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 8.662
Nr użytkownika: 48.576

M.A.P.
Zawód: prawnik, japonista
 
 
post 11/02/2019, 20:37 Quote Post

Postaram się w miarę syntetycznie odpowiedzieć na poniższe pytania.
QUOTE(Dom97 @ 11/02/2019, 10:39)
1. Czy alianci liczyli na pokonanie Japończyków? Czy cała idea obrony Holenderskich Indii Wschodnich miała militarny sens? Dlaczego Holendrzy tak agresywnie reagowali na żądania Japończyków jak nie mieli środków do obrony? Czy taka postawa nie była ogromnym błędem?
*


Tak, alianci liczyli na pokonanie Japończyków. W pierwszej kolejności byli przekonani, że sankcje ekonomiczne (kompleksowe i nałożone przez wszystkich sojuszników) są w stanie powstrzymać politykę agresji. Gdy okazało się to niemożliwe z wielu względów, liczono się z przewagą i japońską inicjatywą strategiczną, lecz podstawowy plan zakładał powstrzymanie wroga na tzw. barierze malajskiej, której zachodnią flankę i jednocześnie najważniejszą bramę stanowił Singapur, centralną - Jawa i wschodnią - Ambon wraz z Nową Gwineą. To również nie powiodło się z powodu błyskotliwych operacji japońskiej floty oraz armii, które zdecydowały się na odważne ruchy w kierunku południowym. Często pojawia się takie sformułowanie, że Japonia była jedynym państwem przygotowanym do drugiej wojny w 100%. Nie wiem czy jedynym (ciężko mi to osądzić), ale na pewno mogę potwierdzić, że faktycznie w 100%.

Obrona Holenderskich Indii Wschodnich miała militarny sens. Co więcej, miała również bardzo głęboki sens polityczny i ekonomiczny, ponieważ bez tej kolonii i jej zasobów surowcowych japońska gospodarka była skazana na niebyt w perspektywie 2-3 lat. Problemem aliantów było ogólne nieprzygotowanie do wojny, rozczłonkowanie sił zbrojnych pomiędzy kilka dużych obszarów (Malaje, Filipiny, Holenderskie Indie Wschodnie) i generalnie zaskoczenie taktyczne. Japończycy dobrali idealną dla siebie taktykę - po zadaniu ciosu otwarcia pod Pearl Harbor od razu bili wszystkich aliantów jednocześnie, uniemożliwiając udzielanie sobie wsparcia. Dobrali do tego optymalne siły, które pomimo tego, że nie miały jakoś specjalnie dużej przewagi liczebnej, górowały organizacją, uzbrojeniem, doświadczeniem, wolą walki, etc. W tym okresie jedna japońska dywizja piechoty miała potencjał bojowy równy mniej więcej dwóm dywizjom alianckim, pomijając w tym rozrachunku słabe jednostki kolonialne.

Holendrzy w gruncie rzeczy nie zachowywali się aż tak agresywnie. Liczyli na pomoc swoich sojuszników - Brytyjczyków, a od wiosny 1941 r. również Amerykanów. Mało kto wtedy spodziewał się, że Japonia zdecyduje się wojnę ze światowym gigantem. Do tego bardziej zaczepną i konfrontacyjną postawę Holendrów można uzasadnić tym, że Holenderskie Indie Wschodnie były ich jedną rzeczywistą kartą po upadku metropolii. Aby zachować jakiekolwiek wpływy polityczne i nie stać się klientem Wielkiej Brytanii (pomimo i tak już silnej zależności), Holendrzy nie mogli pozwolić na gospodarczą lub polityczną wasalizację swojej azjatyckiej kolonii, a tym bardziej jej bezkrwawe opanowanie w stylu Indochin Francuskich.

Moje zdanie jest takie, że Holendrzy nie popełnili błędu. Podjęli słuszną decyzję strategiczną o związaniu się z Wielką Brytanią oraz Stanami Zjednoczonymi. Nie mogli zrobić nic, aby samodzielnie uratować swoją kolonię przed zajęciem. Tutaj główne decyzje zapadały w Londynie i Waszyngtonie i to do nich należy mieć ewentualne pretensje.

QUOTE
2. Czy cała kampania w istocie nie doprowadziła do ogromnych strat wojskowych i w rezultacie nie zmarnotrawiono ogromnych środków militarnych? Pisząc wprost dlaczego alianci nie wycofali się z wielu rejonów walk?

Kampania doprowadziła do ogromnych strat, ale z przytoczonych wyżej powodów nie można było po prostu oddać Japończykom pola. Japończycy zaatakowali w jednym z najgorszych dla Wielkiej Brytanii i Holandii momentów, zaś Stany Zjednoczone zostały całkowicie zaskoczone i wyautowane na kilka miesięcy z wojny. Wszyscy jednak doskonale zdawali sobie sprawę, że zasoby Japonii są ograniczone i prędzej czy później ofensywa ulegnie wyhamowaniu i wtedy dzięki olbrzymiej przewadze materiałowej uda się odbić utracone regiony. Pierwsze alianckie szacunki były zbyt optymistyczne, ale generalnie np. już w styczniu 1942 r. brytyjscy planiści floty i marynarki trzeźwo przewidywali upadek Singapuru, Rangunu i konieczność oparcia się na granicy indyjsko-birmańskiej. W sumie przewidzieli co do joty przebieg walk na zachodniej flance wojny na Pacyfiku i wykorzystując początkowo bardzo ograniczone siły, de facto wiązali Japończyków do czasu uzyskania przewagi.

Alianci próbowali wycofywać się z wielu rejonów, ale Japończycy po prostu byli szybsi. Do stycznia mieliśmy do czynienia z pierwszym szokiem, gwałtownym upadkiem najważniejszych pozycji. W lutym chciano przełamać impas, ale w dalszym ciągu japońska machina wojenna była rozpędzona. W marcu już starano się ewakuować możliwie najwięcej sił, czego chociażby ofiarą padli obrońcy Jawy - zmniejszono tranzyt myśliwców do symbolicznego minimum. Dlatego też chociażby niektórzy Holendrzy czuli się opuszczeni, czy nawet zdradzeni przez sojuszników. Pomimo tego, że doskonale rozumieli, że posiłki dla nich na tym etapie kampanii to marnotrawstwo środków.
 
User is offline  PMMini Profile Post #109

     
Wulfila
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 127
Nr użytkownika: 98.916

 
 
post 12/02/2019, 17:18 Quote Post

Nie należy też zapominać o czynniku geograficznym. Przy takiej ilości wysp i rozległości obszaru do obrony, strona atakująca ZAWSZE wygrywa. Tak przy okazji, w książce "Samuraj" Saburo Sakai, autor wspomina o bitwie powietrznej nad Surabają 19 lutego 1942r. Czy jest ona znana z innych opracowań?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #110

     
Piegziu
 

Tajny Agent Piegziu
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 8.662
Nr użytkownika: 48.576

M.A.P.
Zawód: prawnik, japonista
 
 
post 12/02/2019, 20:02 Quote Post

Nie spotkałem się z żadnym opracowaniem polskiego autora.

Kilkustronicowy opis wydarzeń nad Surabają (wraz z kilkoma cytatami) jest w Bloody Shambles vol. 2 - w latach 90' książka była wydana po polsku przez Lamparta pod tytułem Krwawa Jatka.

Holendrzy i Japończycy też poświęcają tej bitwie nieco miejsca w swoich opracowaniach o kampanii w Holenderskich Indiach Wschodnich, ale sama monografia bitwy nie powstała (i raczej nie powstanie).
 
User is offline  PMMini Profile Post #111

8 Strony « < 6 7 8 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej