Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Generalicja LWP,
     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.501
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 17/01/2011, 13:21 Quote Post

QUOTE(lancelot @ 17/01/2011, 12:42)
Taka skala demonstracji powinna powiedzieć władzy (wszystko jedno jakiej), że społeczeństwo jest na prawdę BARDZO niezadowolone i dać asumpt do przemyślenia kierunku prowadzonej polityki.

No, zgadza się. Ale najczęściej władza zastanawia dopiero po stłumieniu protestów. A powiedzieć sobie trzeba szczerze: protest protestowi nierówny. Chodzi mi głównie o przyczyny i środki użyte do protestu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
kunigas
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 712
Nr użytkownika: 55.341

Stopień akademicki: BANITA
 
 
post 17/01/2011, 14:05 Quote Post

QUOTE(orkan @ 15/01/2011, 8:19)
Nie masz pojęcia o czym piszesz. Nad MONem było zwierzchnictwo. KOK z I sekretarzem KC PZPR a w Gdańsku sprawy przejeła osoba nr 2 w państwie Zenon Kliszko i to on wydawał rozkazy zmierzające do konfrontacji z robotnikami. W tym momencie rola szefa MON i jego zastępców była żadna. Raporty do Gomułki i polecenia dla Kliszki szły z pominięciem Rakowieckiej. Prawdopodobnie meldunek o wydaniu rozkazu przez Kliszkę otwarcia ognia w SKP dotarł do MON po fakcie.

Służyłem w LWP ( przymusowo) więc wiem co to jest droga służbowa.Żaden dowódca dywizji czy okręgu wojskowego nie miał prawa przyjmować rozkazów BEZPOŚREDNIO od Kociołka.
Wiem też że Jaruzelski był członkiem KOK , nawet jeśli decyzja była kolegialna a on nie przeciwstawił się czy też nie złożył rezygnacji , ponosi odpowiedzialność za decyzje KOK.
QUOTE(orkan @ 15/01/2011, 8:19)
Oczywiście że dowódca batalionu blokującego SKP sam decyzji nie podjął. Był podwładnym Kliszki operacyjnie a służbowo dowódcy dywizji.

Przełożonym d-cy dywizji był dowódca okręgu wojskowego i dalej w górę prędzej czy później pojawia się Jaruzelski.
QUOTE(orkan @ 15/01/2011, 8:19)
Minister nie zajmował się takimi duperelami jak wydawanie ostrej amunicji żołnierzom. Jak jechali tępić kontrrewolucje amunicje takową wydaje się z automatu. Tu chodzi o bezpieczeństwo żołnierzy.

Nie ma żadnego automatu , decyzja o użyciu wojska musiała przejść przez ręce Jaruzelskiego , musiał więc ją co najmniej akceptować.
QUOTE(orkan @ 15/01/2011, 8:19)
Jaruzelski nie był od ścigania swoich podwładnych za przekroczenie uprawnień bo żaden z nich ich nie przekroczył. Żołnierze nie strzelali w tłum tylko w bruk.

Żołnierz działa zgodnie z rozkazem przełożonego , jeśli w drabince przekazanych rozkazów pominięto Jaruzelskiego to ten kto był bezpośrednim podwładnym Jaruzelskiego i przekazał rozkaz dalej w dół , popełnił przestępstwo i to Jaruzelski powinien to wyjaśnić , czy to w formie dyscyplinarnej czy karnej.
Napisz jeszcze że użycie broni było reakcją na rabowanie sklepów wink.gif
QUOTE(orkan @ 15/01/2011, 8:19)
Przypisywanie całej odpowiedzialności Jaruzelowi za grudzień 1970 jest tak mocno naciągane jak włoski makaron.

nie ma czegoś takiego jak cała czy częściowa odpowiedzialność , każdy odpowiada za SWOJE działania i zaniechania.I Jaruzelski odpowiada właśnie za sprawstwo kierownicze , tak samo jak szef mafii odpowiada za zlecone przez siebie działania , choć osobiście nie bierze w nich udziału.


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Sebaar
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 184
Nr użytkownika: 26.685

 
 
post 21/11/2013, 21:40 Quote Post

Jeżeli mowa generalicji LWP to koniecznie trzeba wspomnieć o osobnikach którzy kończyli radzieckie uczelnie wojskowe. Jaruzelski w 1990 roku w rozmowie z Gorbaczowem podkreślał:
QUOTE
...100 procent naszych generałów i pułkowników to ci, którzy kończyli radzieckie akademie wojskowe. To zabezpiecza nam rezerwę doświadczonych, normalnie wykształconych ludzi na lata naprzód...


Pomimo iż na kursy do ZSRR wysyłynano ludzi "pewnych ideologicznie", co ciekawe program nauczania miał opinie przeładowanego kwestiami ideologicznymi i zawierającego wiedzę przestarzałą. Ale wyjazdy na naukę miały inny cel, rozpracowanie oficerów wysłanych do ZSRR oraz werbunek tajnych współpracowników wśród kursantów.

Oczywiście przy awansach liczyła lojalność wobec danej grupy interesów, a nie konkretne osiągnięcia służbowe n.p. Kiszczak.
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
orkan
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.140
Nr użytkownika: 58.347

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 21/11/2013, 23:35 Quote Post

QUOTE
Jeżeli mowa o generalicji LWP to koniecznie trzeba wspomnieć o osobnikach którzy kończyli radzieckie uczelnie wojskowe. 

A kończenie szkół radzieckich, enerdowskich, czechosłowackich itd. było jakimś przestępstwem? Tym bardziej że WP przyjęło radziecką doktrynę wojskową która od 1955 ewoluowała od atomowego pola walki w bardziej konwencjonalną?
QUOTE
...100 procent naszych generałów i pułkowników to ci, którzy kończyli radzieckie akademie wojskowe. To zabezpiecza nam rezerwę doświadczonych, normalnie wykształconych ludzi na lata naprzód...

Nie wiem gdzie to powiedział i czy w ogóle to wypowiedział bo jako były szef szkół wojskowych, pewnie on sam najlepiej wiedział, że nie stać nas było na wysyłanie wszystkich mjr, ppłk przyszłych płk. na zagraniczne uczelnie. Jednak mile było widziane aby przyszły dowódca brygady, dywizji czy armii czy z-ca ds. liniowych tych szczebli czy szef sztabu tych szczebli mieli skończoną radziecką lub zagraniczną uczelnię. Jednak uczelnie NATO dla Polaków były zakniete z oczywistych względów. Mój wój kmdr który z wojsk lądowych przeszedł do MW, do końca komuny doszedł do kmdr por. Aby zostać kmdr ppor czyli mjr musiał zaliczyć jakiś cywilny fakultet aby zostać oficerem starszym. Skończył tu UG i aby dalej awansować nie musiał kończyć ani Leningradzkiej ani Moskiewskiej czy Rostockiej uczelni. Wymóg ukończenia cywilnego fakultetu przez starszych oficerów wprowadził Jaruzelski jeszcze w latach 60-tych.
QUOTE
Pomimo iż na kursy do ZSRR wysyłano ludzi "pewnych ideologicznie", co ciekawe program nauczania miał opinie przeładowanego kwestiami ideologicznymi i zawierającego wiedzę przestarzałą.

Raczej kierowano ludzi jakoś się wyróżniających podczas szkolenia bojowego co do których jakiś "patron" (minister, wiceminister, dowódca okręgu czy dywizji) miał plany powierzenia mu stanowiska szefa sztabu z-cy ds. liniowych czy technicznych ZT lub ZO. Takim który wpadł oko szefowi artylerii WOW a potem ministrowi Spychalskiemu był generał Skalski - były akowiec internowany na Syberię w 1944 i artylerzysta. Po ukończeniu radzieckich szkół (swojej branżowej artyleryjskiej oraz tej dla przyszłych sztabowców czyli woroszyłówki) z artylerzysty stał się "operatorem" dochodząc do stanowiska szefa "jedynki" czyli I Zarządu (operacyjnego) Sztabu Generalnego WP.

Wiedza na pewna nie była przestarzała. Np. aby wykształcić kadry dla Bemowa Piskiego musieliśmy wysłać grupę artylerzystów lufowych OPL aby w szkołach rakietowców ZSRR stali się rakietowcami OPL. W Polsce nikt nie miał takiej wiedzy aby ten ośrodek samodzielnie uruchomić. Tak samo artylerzyści lufowi z artylerii lądowej stawali się rakietowcami dzięki absolwentom radzieckich szkół. W latach 60tych to na pewno nie była wiedza przestarzała i takich przykładów mogę ci mnożyć bez liku aby obalić to obiegowe i tylko obiegowe przekonanie że szkoły radzieckie kształciły źle a ich program nauczania tez był beznadziejny. Oficerowie polscy mieli możliwość poznania najnowszych światowych trendów w inżynierii pola walki jak i w najnowszych trendach technicznych. Często to było okraszone najnowszym doświadczeniem bojowym bo zagraniczni doradcy po powrocie do ZSRR także trafiali na uczelnie wojskowe. To że były również niektóre koncepcje błędne to nie znaczy ze wszystkie.

To że Sikorski wywiesił mapę z 1970 - ćwiczenia studyjne kontrataku WP i UW na zachód to nie znaczy że była ona aktualna w 1973 kiedy to w NATO i UW rozpoczęto działania kładące nacisk na działania konwencjonalne (czego symptomem było zwiększenie ilości artylerii lufowej w ZT i w ZO wyposażonej w elektroniczny SKO i nowoczesne przyrządy nawigacyjne, czy wzrost ilości samolotów myśliwsko-bombowych mających większy udźwig uzbrojenia względem dotychczasowych taktycznych nosicieli broni masowej zagłady, wyposażonych w precyzyjne kompleksy celownicze) zastępując amunicje atomową konwencjonalną amunicją precyzyjną.

QUOTE
Ale wyjazdy na naukę miały inny cel, rozpracowanie oficerów wysłanych do ZSRR oraz werbunek tajnych współpracowników wśród kursantów.


Tak by chcieli zwolennicy opcji zerowej i czyszczenia kadr ze starych oficerów. Doprowadziło to do wykreowania takich osobników jak okrzyczany chyba już świętym generał Błasik. Był absolwentem dwóch zachodnich kursów niskiego szczebla (taktycznego i operacyjnego) by w wieku 45 lat po wycięciu generała z radziecką szkołą zostać dowódca SP i być awansowanym w 3 miesiące z gen bryga do gen broni. Burdel w SP (wtedy jeszcze WLiOP) był ale za jego czasów był jeszcze większy (doprowadził do odejścia najbardziej doświadczonej kadry pilotów z WLiOP - w tym części za ukończone radziecki kursy niskiego szczebla). To za jego kadencji doszło do dwóch największych, najbardziej spektakularnych katastrof w historii SP o czym wdowa po generale (sama z papierami kontrolera ruchu lotniczego) raczy zapominać.

QUOTE
Oczywiście przy awansach liczyła lojalność wobec danej grupy interesów, a nie konkretne osiągnięcia służbowe n.p. Kiszczak.


W każdej armii występuje zjawisko pociągu. Tylko od samego zainteresowanego zależało czy wsiądzie do niego i czy uprzednio pozna odpowiedniego maszynistę. Taki Kukliński w odpowiednim momencie poznał swojego maszynistę - a ten awansując w kolejnych szczeblach hierarchii WP ciągnął swój pociąg za sobą w tym Rysia który miał w nim swój wagonik. Kiszczak miał swojego maszynistę - był nim Jaruzelski i miał on u niego swój wagonik od 1970 kiedy robili razem mały zamach stanu w KC razem ze Ślązakami. Jednak gdy podwładny nie dawał sobie rady na danym stanowisku to raczej odstawiano go na boczny tor np. do WSZW czy WKU bo nikt na inspekcji GZWB czy inspekcji ZDSZUW nie będzie chronił niekompetentnego podwładnego za którego musiał by się tłumaczyć panom inspektorom. A przecież od ich oceny zależał los takiego "maszynisty".
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
Fuser
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.429
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 8/03/2018, 17:26 Quote Post

Poniżej ciekawy materiał z archiwalnego wydania "Dziennika Telewizyjnego" z czerwca 1988 r. 17.06.1988 r. Sejm PRL odrzucił wniosek o odwołanie generała Tadeusza Hupałowskiego ze stanowiska prezesa Najwyższej Izby Kontroli, pełnionego przez niego od 1983 r. Był to pierwszy przypadek odrzucenia wniosku Prezydium Sejmu o dokonanie zmiany na wysokim stanowisku państwowym. Generał Hupałowski pełnił funkcję prezesa NIK do 1991 r., czyli jeszcze również w początkach III RP.
Ciekawostką w tym materiale jest jak przekazano widzom tę informację oraz ostentacyjna owacja części posłów w związku z wynikiem głosowania. Sam T. Hupałowski też wydaje się z niego zadowolony. Ktoś wie więcej o tej nieudanej próbie jego odwołania? Kto był przeciw i dlaczego? Czy chodziło o osobę kandydata mającego go zastąpić na tym stanowisku?
Dziennik Telewizyjny 17.06.1988 r.
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

3 Strony < 1 2 3 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej