Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
7 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Napoleońska sztuka wojenna
     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 23/07/2008, 18:36 Quote Post

Napoleońska sztuka wojenna


„Wojna to sztuka. Sztuka tworzy dzieła. A dziełem sztuki jest zwycięstwo”

Marszałek Józef Piłsudski



1. Wstęp



26 marca 1796 w dziejach sztuki wojennej rozpoczął się nowy jej rozdział, który trwa po dziś dzień. Tego dnia do sztabu francuskiej Armii Włoch przybył jej nowy dowódca – mający zaledwie 27 lat generał artylerii Napoleon Bonaparte. Wtedy właśnie zaczęła się jego oszałamiająca kariera, która zmieniła bieg historii, a jego samego uczyniła nieśmiertelnym.
W przeciągu jednej kampanii dokonał przewrotu w sztuce wojennej. Wystarczyło mu kilka dni (i kilka bitew), aby urzeczywistnić marzenia teoretyków wojskowości z ostatniego półwiecza.
Te kilka zdań powyżej miały uświadomić, dlaczego Napoleon jest uznawany za „boga wojny”. Natomiast ta praca będzie próbą odpowiedzi na pytanie: jak Napoleon dokonał przewrotu w sztuce prowadzenia wojny? Jak w przeciągu jednej kampanii udało mu się dokonać czegoś, czego nie umiano zrobić przez ostatnie kilka/kilkanaście wieków?




2. Cztery zasady główne



1. Głód bitwy
2. Ekonomia sił
3. Swoboda działania
4. Przewaga kierunku





1. Głód bitwy

Na czoło wszystkich zasad napoleońskiej sztuki wojennej wysuwa się bezwzględne dążenie do zniszczenia sił żywych przeciwnika.

Jest to najbardziej jaskrawy przykład zerwania z klasycznym sposobem prowadzenia wojen, odziedziczony jeszcze po czasach Rewolucji. W XVIII wieku panowała zasada sformułowana przez Maurycego Saskiego (a w końcu swojej kariery propagowana również przez Fryderyka Wielkiego): „Dobry generał może walczyć całe życie i nie być zmuszonym do bitwy”. W tym zdaniu pokazana jest istota wspomnianej przeze mnie wyżej strategii klasycznej – bezkrwawe wojny, które kręciły się li tylko, wokół linii komunikacyjnych i terenów „dominujących”, z bitwami tylko wtedy gdy zagrażało to już tylko żywotnym interesom państwa, które się broniło.

Natomiast najlepszą ilustracją tego punktu będą słowa samego Napoleona: „Z systemami wojennymi jest, jak z oblężeniami twierdz; trzeba wszystkie ognie ześrodkować na jeden punkt. Gdy wyłom się wybije, równowaga jest zwichnięta, reszta staje się zbędna, twierdza pada”. No bo w końcu po co komu twierdze, linie komunikacyjne, „klucze pozycji” skoro nie ma czym się ich bronić? Napoleon na wojnie widzi tylko jeden cel, którego nigdy się nie wyrzeknął (chociaż zarzucano mu to w kampaniach 1809 i 1812 roku) – masy nieprzyjacielskie, które należy unicestwić. Wszystko to co miało śmiertelne znaczenie w XVIII wieku dla Napoleona ma znaczenie o tyle, o ile pomaga (lub uniemożliwia) dopadnięcie sił przeciwnika.

Wszystkie inne względy Cesarz podporządkowuje tej rzeczy najważniejszej, która wynika przecież z samej natury wojny.




2. Ekonomia sił

Najprościej mówiąc – maximum sił do działania głównego, niezbędne minimum do pozostałych działań (tylko, że to minimum musi wystarczyć). Naczelnym celem, więc ekonomii sił jest doprowadzenie do posiadania przewagi w punkcie przełamania. Natomiast największą sztuką jest doprowadzenie do przewagi względnej (czyli w jednym konkretnym miejscu, zazwyczaj wybranym na punkt przełamania) mając jednocześnie do czynienia z przewagą bezwzględną (na całym teatrze działań) u przeciwnika.

Obrazowo wygląda to mniej więcej w ten sposób: mamy 3 zgrupowania wojsk przeciwnika liczące po ok. 30 tys. ludzi. Nasze siły liczą tyle samo żołnierzy, ale naprzeciwko dwóch zgrupowań wroga kierujemy po 10 tys. żołnierzy, a naprzeciw tego, które chcemy zniszczyć wysyłamy pozostałe 70 tys. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że te 10 tys. wystarczy do związania „swojej” grupy wojsk przeciwnika, a te 70 do absolutnego zniszczenia 30 tys. ludzi przeciw, którym walczy. Chodzi mi tu jednak o pokazanie idei, a nie o ocenę jakichkolwiek działań i ich skutków.

Z ekonomią sił ściśle wiąże się pojęcia jedności działania – czyli złączeniu wszystkich sił w jednym działaniu głównym, któremu wszystko inne jest podporządkowane. Innymi słowy: jedna kampania – jeden główny teatr wojenny; w jednym czasie – jedno działanie główne. Poza tym wszystkie siły nie biorące udziału w operacji (to niezbędne minimum o czym pisałem wyżej) muszą działać na jej korzyść, czyli najprościej mówiąc: utrzymywać status quo na swoim kierunku działań, a ten status quo to zazwyczaj zachowanie zdolności bojowej, przy jednoczesnym wiązaniu jak największej ilości wojsk przeciwnika. Wedle zasady, przecież, na kierunkach drugorzędnych jest niezbędne minimum sił, więc raczej ciężko jest przeprowadzać akcje zaczepne mając w zamyśle mniej sił od wroga.

Idealną ilustracją tych wszystkich zdań będzie kampania 1809 roku: Włochy i Księstwo Warszawskie kierunki drugorzędne, Niemcy i Austria kierunek główny. I nawet gdyby całe Księstwo zostałoby zdobyte przez arcyksięcia Ferdynanda, a Eugeniuszowi nie udałoby się obronić Włoch, to i tak po zwycięstwie pod Wagram Napoleona nie miałoby to żadnego znaczenia. Bo w starciu sił głównych, na głównym teatrze wojennym została tylko armia napoleońska, i nic więcej.

Oczywiście nie wolno nie doceniać kierunków drugorzędnych, bo gdyby w wyżej wspomnianej przeze mnie kampanii Eugeniusz nie dał sobie rady i uległ, np. tydzień przed Wagram, to wtedy klęska arcyksięcia Karola, by li tylko zrównoważyła straty związane z pojawieniem się Austriaków w Lyonie (a przecież zdobycie Paryża, w ówczesnej sytuacji, wcale nie musiałoby być abstrakcyjne). Zresztą, teatr włoski w 1797 był uznawany za drugorzędny, a dzięki Napoleonowi stał się teatrem głównym.

A na koniec przytoczę jeszcze słowa Cesarza: „Cała sztuka wojenna polega na tym, aby mieć więcej wojsk tam gdzie się naciera, lub tam gdzie naciera przeciwnik”.



3. Swoboda działania

Żeby zrealizować cel kampanii, czyli zniszczyć siłę żywą przeciwnika trzeba posiadać możliwość realizacji własnych zamierzeń, wbrew woli przeciwnika. Armia musi być więc tak ugrupowana, aby mogła przeciwstawić się każdemu działaniu przeciwnika. Żeby nie była zmuszona do działania dogodnego dla nieprzyjaciela. Z dwóch ostatnich zdań wynika, że ta zasada ściśle łączy się z podziałem armii na korpusy i dywizje. Dlatego w tym punkcie tylko zaznaczę niejaką ideę przewodnią: każdy człon ugrupowania armii jest jej strażą przednią, tylną, boczną oraz odwodem. Dzięki takiemu rozczłonkowaniu armia „widzi” więcej i wróg nie jest w stanie jej zaskoczyć, wódz ma zawsze czas na podjęcie działań odpowiednich do sytuacji. Natomiast gdy armia przechodzi do ofensywy to dzięki szerokiemu rozczłonkowaniu wróg nie jest w stanie się domyślić gdzie będzie skierowane uderzenie.
Oczywiście w tym rozczłonkowaniu jest ryzyko, że wróg będzie bił nas „częściami”, jednakże Wielka Armia bardzo szybko się przemieszczała (korpusy poruszały się oddzielnymi drogami, a żołnierze byli szkoleni przede wszystkim do marszu), więc ryzyko z rozczłonkowania sił praktycznie nie istniało.
I ostatnia ważna rzecz jeśli chodzi o tę zasadę: armia musi być uniezależniona od swoich tyłów. Bazy operacyjne i linie komunikacyjne muszą być na tyle „elastyczne”, aby wróg nie mógł im zagrozić bez narażania się na szybsze odcięcie od własnych komunikacji lub oczywiście bez zniszczenia armii.
Jeszcze na koniec zaznaczę, że takim uniwersalnym ugrupowaniem zapewniającym swobodę działania jest tzw. formacja czworoboku. Cesarz zastosował ją po raz pierwszy w czasie kampanii jenajskiej. To ugrupowanie pozwalało w przeciągu 48 h skoncentrować całą armię w jednym miejscu, niezależnie od poruszeń wroga, a przynajmniej połowę w 24 h.



4. Przewaga kierunku

„Sztuka wojenna wskazuje, że należy obchodzić lub oskrzydlać jedną flankę przeciwnika bez rozdzielania armii własnej” Napoleon.

Jako że wszystkie te zasady przenikają się wzajemnie, pokażę w tym punkcie tylko odpowiednie aspekty powyższych reguł. Nie rozdzielanie armii własnej to ekonomia sił – maksimum sił w miejscu przełamania. Swoboda działania to ugrupowanie armii w czasie manewru obchodzącego, ponieważ przeciwnik dąży do tego samego (będzie jeszcze o tym mowa w czasie rozważań o manewrze oskrzydlającym). Głód bitwy to natomiast dopadnięcie przeciwnika w warunkach umożliwiających jego, jak najpełniejsze, zniszczenie. Łatwiej przecież zniszczyć przeciwnika będąc całą siłą na jego skrzydle lub tyłach niż stojąc z nim twarzą w twarz.

Jeżeli teraz jest coś nie zrozumiałego to proszę wytrwać do rozważań o bitwie i manewrze, wtedy już wszystko powinno być jasne.

Należy jeszcze zwrócić uwagę, że każda z tych reguł dotyczy wszystkich działów sztuki wojennej.

Wszystkie te reguły wspaniale się przenikają i dopełniają. Jedna nie ma sensu bez drugiej, wszystkie są one proste i logiczne, ale... przez wieki nikt ich nie stosował i dopiero Europa zwróciła na nie uwagę, kiedy upadła pod Napoleonem.



5. Dywizje i korpusy


Może na początek garść encyklopedycznej teorii:

Dywizja – związek taktyczny składający się z dowództwa, kilku pułków lub brygad; liczy 5-15 tys. ludzi; działa w składzie wyższego związku taktycznego (korpus), operacyjnego (armia) lub samodzielnie.

Korpus – wyższy związek taktyczny, składający się zwykle z kilku dywizji lub brygad danego rodzaju wojsk i in. oddziałów; wchodzi w skład w związku operacyjnego lub działa samodzielnie; może wykonywać zadania taktyczne lub operacyjne.

Tyle nam mówi encyklopedia, a teraz należy sobie zadać podstawowe pytanie: co nam daje podział armii na autonomiczne dywizje i korpusy? Bo przecież trzymając armię w jednym miejscu i wyznaczając jej do poruszania jedną drogę mamy ją tak skoncentrowaną, że bardziej nie można. Już spieszę z odpowiedzią. Trzymając armię na jednej drodze i w jednym miejscu bardzo trudną ją wyżywić, bardzo trudno ją rozwinąć do boju (w XVIII wieku praktycznie tylko do tego sprowadzała się sztuka wojenna), nie można ukryć celu swojego ataku. Natomiast rozczłonkowanie armii daje nam wiele korzyści (część z nich już poruszałem przy omawianiu swobody działania): armia rozczłonkowana porusza się szybciej i łatwiej się żywi (armię rewolucyjną można było rozpuścić w poszukiwaniu żywności, ponieważ była przesiąknięta duchem patriotyzmu – żołnierze zawsze wracali do oddziałów. Natomiast w XVIII wieku, gdy do wojska z chęcią szli jedynie wyżsi oficerowie armię trzeba było pilnować, żeby się nie rozeszła – zresztą głównie do tego celu była wykorzystywana lekka kawaleria) , rozczłonkowanie pozwala ukryć cel ataku, armia ogarnia cały teatr operacyjny, więc nie może być zaskoczona (każda część ugrupowania jest strażą tylnią, przednią, boczną, odwodem), no i oczywiście szybciej rozwija się do bitwy jedna dywizja niż cała armia.

Nie będę się wgłębiał w organizację dywizji i korpusów w epoce napoleońskiej, ale trzeba zaznaczyć, że w zasadzie były to „miniaturowe armie” z własnym systemem zaopatrzenia, własnym wywiadem i z odwodami w gestii dowódców.

Po tych krótkich (i zapewne nudnych) rozważaniach przejdę teraz do rzeczy znacznie ciekawszych, a mianowicie do praktycznego wykorzystania dywizji i korpusów.



6. Operacje obronne i zaczepne


„Cała sztuka wojenna polega na obronie, dobrze obmyślonej, bardzo przezornej i na działaniu zaczepnym śmiałym i prędkim” Napoleon

W sumie za ilustrację tego punktu wystarczy już ten akapit powyżej, natomiast trzeba poświęcić uwagę faktowi, ze Napoleon zawsze atakował, nigdy nie był bierny – niezależnie od tego czy posiadał inicjatywę strategiczną czy też ją oddał wrogowi.

Ofensywa (czynność i szybkość) jest dla Napoleona środkiem na dopadnięcia wroga w warunkach umożliwiających jego jak najpełniejsze zniszczenie. Ten kto ma przewagę ten atakuje. Jest to rzecz oczywista, więc skupimy się bardziej na działaniach zaczepnych w obronie. Napoleon odrzuca całkowicie działania kordonowe (tak popularne w wieku XVIII), ponieważ kłócą się z każdym Jego dogmatem wojennym. W obronie odrzuca również czekanie na wroga (np. w obozie warownym), ponieważ oddaje inicjatywę przeciwnikowi (ale w tym wypadku inicjatywę operacyjną), a obrońca przechodzący do ofensywy (nawet do ofensywy nie dążącej do rozstrzygnięcia, czyli walnej bitwy) sprawia dużo większy kłopot przeciwnikowi niż sam naraża się na niebezpieczeństwo. Poza tym ofensywa obrońcy posiada szalenie większy efekt zaskoczenia niż ofensywa atakującego. Atakujący musi się poruszać, szybciej wolniej, ale musi bo bez tego nie ma ofensywy. Ruch więc oznacza ofensywę, bierność zatem obronę. Ruch zaczepny nie wynika więc z ducha obrony, choć nie jest też z nim sprzeczny, jednakże bierność w ofensywie występować nie może. Jeżeli więc obrońca przechodzi do ruchu zaczepnego to zyskuje naraz dwie rzeczy: zaskakuje przeciwnika (co na pewno wstrzyma jego działania, nawet jeśli będzie to ofensywa o ograniczonym zasięgu wykonana częścią sił) i na pewno odzyskuje inicjatywę operacyjną, względnie strategiczną – jednak to już zależy od zasięgu tej ofensywy. Zresztą najlepiej to zilustruje sam Napoleon: „Rzeki, lub wszystkie linie bronić można tylko trzymając punkty wyjściowe do ofensywy, bo gdy poprzestaje się na obronie, ponosi się ryzyko nie mając nic w zamian; ale gdy się kombinuje obronę z ruchem zaczepnym, naraża się przeciwnika na ryzyko gorsze, aniżeli to, na jakie on naraża obrońcę.


Te słowa to jakby wstęp do następnego rozdziału o manewrach, w którym aspekty obrony i ataku zostaną rozwinięte.



7. Formy manewru


Manewr – zorganizowany ruch sił i środków w celu zajęcia jak najdogodniejszego położenia w stosunku do nieprzyjaciela i stworzenia warunków do skutecznego działania.

No to już wiemy co to jest manewr. Dodam tylko do siebie że tutaj rozpatrujemy manewr w skali operacyjnej i strategicznej.

Zacznę swoje rozważania od wypisania i scharakteryzowania wszystkich form manewrów stosowanych w epoce napoleońskiej.

manewr czołowy – jest on najprostszy do wykonania i wymaga od żołnierzy stosunkowo małej wytrzymałości i odporności, ponieważ jak sama nazwa wskazuje wojsko porusza się w linii prostej w stosunku do nieprzyjaciela, aby spotkać się z nim w bitwie „czoło w czoło”. Przykładem takiego manewru są działania Napoleona przed Borodino.

manewr oskrzydlający (obchodzący) – jest to manewr, w którym strona atakująca stara się tak ustawić swą armię w stosunku do nieprzyjaciela tak, aby cała jej siła znajdowała się na flance (lub jeszcze lepiej tyłach) przeciwnika. Wymaga on żołnierzy i dowództwa dużego wysiłku, ponieważ marsze (kontrmarsze, wszelkiego rodzaju przemieszczenia) muszą się odbywać znacznie szybciej i z większą częstotliwością niż to miało miejsce w manewrze opisywanym wyżej. W tym działaniu bardzo dużą role odgrywa także zaskoczenie wroga, które pozwala nie zamartwiać się o własne tyły (kilka linijek niżej też będzie o tym mowa). Jednakże gdy uda nam się wroga wymanewrować i znajdziemy się na jego tyłach to bitwa jest w zasadzie formalnością, a jeżeli uda nam się „tylko” uchwycić jego flankę to będziemy mieli ogromną przewagę w bitwie (od której przeciwnik nie może się uchylić). Oczywiście ten manewr jest wysoce bardziej niebezpieczny niż czołowy, ponieważ przeciwnik też będzie dążył do wyjścia na naszą flankę, tyły i odcięcia naszych komunikacji (zgodnie z zasadą aktywności obrońcy). Albo może po prostu zadowolić się przegrupowywaniem swoich sił względem naszych manewrów (wtedy najprawdopodobniej nasz manewr przeistoczy się w czołowy). I właśnie z powodu tych dwóch rzeczy wymienionych powyżej tak wielkiego znaczenia nabiera dobra organizacja wszelkich poruszeń, wytrzymałość fizyczna żołnierzy, zaskoczenie oraz manewr liniami komunikacyjnymi. Tym bardziej, że obrońcy jest te rzeczy wykonywać o wiele łatwiej. Jest jeszcze jedna ważna rzecz, a mianowicie siły, które zajmują wroga w czasie gdy główna część armii obchodzi jego pozycje. Jeżeli nasza armia ma dużo większą zdolność manewrową niż przeciwnik lub uzyskała odpowiednio duży element zaskoczenia to te siły nie są konieczne, a właśnie ideał tego manewru to poradzenie sobie z przeciwnikiem bez sił wiążących (co prowadzi w dalszym rozrachunku do nie zachowania ekonomii sił). Natomiast idealnym przykładem jak wielką rolę takie siły mogą odegrać to kampania 1800 i rola w niej oblężenia Genui (co prawda były to siły wiążące, ale dołączenie ich do głównej armii, siłą rzeczy, możliwe nie było). Przykłady takich manewrów można mnożyć. Oczywiście przykład klasyczny i najwspanialszy to Ulm. Jednak ja bym jeszcze wyróżnił dwa manewry, które co prawda nie zakończyły się powodzeniem, ale idealnie oddają istotę tego typu działań, a chodzi mi mianowicie o manewry na: Olsztyn i Smoleńsk.

manewr z położenia środkowego po liniach wewnętrznych – niewątpliwie jest to najtrudniejsza forma manewru, wymagająca od wodza i żołnierzy największych poświęceń. W razie niepowodzenia prowadzi do tragedii, ale jeśli się uda to przewaga wroga zostaje zniszczona, natomiast ciężko tą formą manewru uzyskać całkowite zniszczenie nieprzyjaciela (jeśli nie przeradza się on w manewr w skrzydłowy, o czym za chwilę). Przed dalszymi rozważaniami należy zauważyć, że ta forma manewru zawsze współgra z inną, a mianowicie z manewrem dośrodkowym (koncentrycznym) o którym mowa będzie pod spodem. Manewr po liniach wewnętrznych stosuje armia słabsza od przeciwnej. Forma ta pozwala słabszemu bić kolejno tą samą siłą, z przewagą wynikająca z zaskoczenia (ma ono tutaj dużo większą rolę niż w manewrze flankowym, ponieważ w jakimś stopniu rekompensuje chroniczny brak swobody działania – będzie o tym mowa później) bądź przewagi liczebnej na wybranym kierunku, rozdzielone siły liczniejszego przeciwnika. W manewrze tym walczy się z jedną częścią sił przeciwnika o swobodę działania przeciw drugiej. Więc siłą rzeczy ciężko jest skupić się na dobiciu pokonanej części wojsk, bo trzeba zająć się drugą. Manewr po liniach wewnętrznych może być czysto zaczepny, wtedy armia dokonuje ataku na ugrupowanie przeciwnika i dąży do jej przecięcia, aby znaleźć się w położeniu środkowym między obiema masami wojska. Wtedy zostaje wywołane działanie koncentryczne u przeciwnika (oczywiście nieprzyjaciel może się wycofać, jednak jest to po prostu głupota, głupota która często się zdarzała jak np. w kampanii włoskiej 1796). Działanie koncentryczne jest odpowiedzią na manewr po liniach wewnętrznych. Jednak ten manewr może mieć też charakter zaczepno-obronny, wtedy jest on odpowiedzią na działania koncentryczne przeciwnika. Armia czeka po prostu w pogotowiu strategicznym na wtargnięcie wroga na teatr wojenny, a potem dzieje się już tak jak w manewrze czysto zaczepnym. Sukces tego manewru zależy w największym stopniu od sił, które zostały wyznaczone do wiązania tej grupy wojsk przeciwnika, która będzie atakowana przez główne siły dopiero w drugiej kolejności. Na pewno przecież będą oni walczyć z przeważającym przeciwnikiem. No i drugą ważną rzeczą jest wystarczające pobicie jednej grupy wojsk wroga przed atakiem na drugą, inaczej kończymy tak jak Napoleon pod Waterloo. No i jeszcze taka uwaga: siła oddziaływania tego manewru jest tym większa na przeciwnika im większe powoduje rozdzielenie jego sił w przestrzeni. I to jest właśnie największa zaleta tego manewru, powoduje on rozpad ugrupowania nieprzyjacielskiej armii, a im jest on większy tym lepiej. Przykładem manewru czysto zaczepnego jest kampania 1796 oraz 1815 roku, obronno-zaczepnego natomiast to cała błyskotliwa kampania francuska oraz kampania niemiecka 1809 i kampania jesienna 1813.

manewr koncentryczny (dośrodkowy) – jest to manewr bardzo trudny, wymagający idealnej koordynacji działań. Stosuje się go mając bardzo dużą przewagę sił nad przeciwnikiem, ponieważ niesie on ogromne niebezpieczeństwo nacierającemu i może on go zastosować z czystym sumieniem dopiero wtedy gdy ma pewność, że cała, skoncentrowana armia przeciwnika nie będzie w stanie pokonać jednej grupy wojsk nacierającego. Takie działanie jest jeszcze usprawiedliwione (jeśli wróg tego na nas nie wymusi) względami geograficznymi i logistycznymi (idealny przykład to pierwsza kampania polska oraz kampania jesienna 1813). Natomiast wielkie ryzyko tego manewru jest w pewnym stopniu rekompensowane przez ogromne możliwości zniszczenia przeciwnika. Najprościej mówiąc ma on działanie takie jak manewr oskrzydlający tylko, że ma przynajmniej dwukrotnie większa siłę oddziaływania na armię przeciwnika, ponieważ działa przynajmniej z dwóch kierunków (ale w praktyce może być dowolna ich ilość), więc dla obrońcy jest to sytuacja wybitnie trudniejsza niż oskrzydlenie jednostronne. Jeszcze taka luźna uwaga (oczywiście analogiczna do punktu wyżej): siła tego manewru wzrasta wraz ze zbliżaniem się do siebie grup wojsk, które ten manewr wykonują – im są bliżej tym mogą się bardziej wspierać, przez co jeszcze silniej oddziaływać na wroga. Jednakże receptę na tą formę manewru przedstawiłem punkt wyżej. Natomiast przykłady są analogiczne jak punkt wyżej, z tym że to wszystko będą działania przeciwników Napoleona: kampania 1796, 1809, 1813, 1814, 1815 (tak dla formalności).

manewry odwrotowe i pościgowe - nad tymi dwoma formami rozwodził się nie będę. Należy jednak zaznaczyć, że działania pościgowe są odpowiedzią na działania odwrotowe. Natomiast co do przeprowadzenia manewru odwrotowego to należy bezpośrednio po bitwie trzeba swe siły podzielić, aby mogły się szybciej poruszać, żeby jak najbardziej odskoczyły od wroga. A to po to żeby można się było jak najszybciej ponownie skoncentrować (najlepiej nazajutrz po bitwie), żeby nadal móc stawiać opór. Celem zwycięzcy jest natomiast uniemożliwienie wrogowi ponownej koncentracji. Co ważne pościg jest uwieńczeniem zwycięstwa, i to właśnie w czasie niego dokonuje się ostateczny rozpad armii przegranej i zadaje się jej największe straty krwawe. W pościgu najważniejszą rolę (zarówno po stronie ścigającego i ściganego) odgrywa lekka kawaleria, jako że jest to najbardziej mobilny rodzaj wojska. Przykładem klasycznym jest oczywiście pościg po Jenie.

Po scharakteryzowaniu wszystkich rodzajów manewrów, dla ich pełniejszego zrozumienia, należy przedstawić ich zgodność z zasadami podstawowymi. Siłą rzeczy manewry pościgowe i odwrotowe uwzględnione nie zostaną.


Manewr czołowy - głód bitwy* (-), ekonomia sił (+), przewaga kierunku (-), swoboda działania (+)

Manewr oskrzydlający - głód bitwy (+), ekonomia sił (+), przewaga kierunku (+), swoboda działania (+)

Manewr z położenia środkowego - głód bitwy (-), ekonomia sił (+), przewaga kierunku (-), swoboda działania (-)

Manewr koncentryczny - głód bitwy (+), ekonomia sił (-), przewaga kierunku (+), swoboda działania (-)

* chodzi mi tu o możliwość narzucenia nieprzyjacielowi bitwy.

Tabelka ta nie jest w żadnym stopniu wyrocznią, ponieważ wojna jest żywiołem wybitnie zmiennym, więc w niektórych przypadkach (a jest ich nawet więcej niż tych „podręcznikowych”) każdy minus może stać się plusem i odwrotnie, każdy plus minusem. Tabelka została stworzona na podstawie wcześniejszych rozważań (i nie polecałbym jej rozważania bez wcześniejszego zapoznania się z tym co jest napisane wyżej), więc to li tylko teoria.
I należy o tym pamiętać, tym bardziej że jak wykażę dalej formy manewru przenikają się wzajemnie i uzupełniają.

Formy manewru przenikają się wzajemnie i uzupełniają, i np. manewr oskrzydlający w skali strategicznej w skali operacyjnej przerodzi się w manewr koncentryczny jak to miało miejsce pod Jeną i Auerstadtem. Jednak najlepszym przykładem takiego wzajemnego uzupełniania się manewrów są manewr z położenia środkowego, który prawie zawsze przeradza się w manewr oskrzydlający przeciwko grupie przeciwnika na którą kierujemy główne uderzenie. No bo skoro już przebijemy się przez armie przeciwnika albo odpowiednio długo poczekamy, gdy nie mamy inicjatywy strategicznej to prawie na pewno będziemy mogli oddziaływać na wrogie tyły. Przykład oczywiście najwspanialszy to wspominana to wielokrotnie kampania włoska 1796. I jeszcze jeden przykład – manewr flankowy, jeżeli obrońca pozostaje jedynie przy przegrupowaniu się sił względem atakującego, prawie zawsze powinien przerodzić się w manewr czołowy.


Bitwa jest uwieńczeniem manewru, jego koronacją, jego końcem. Jednak jeszcze nie o bitwie będzie tu mowa. Chcę w tym miejscu udowodnić, że manewr jest ważniejszy od bitwy.
A dlaczego? Dlatego że dobrze przeprowadzony manewr sprowadza bitwę do formalności. Przecież sama informacja i widok wojsk nieprzyjacielskich na własnych tyłach musi wywierać ogromny efekt psychologiczny na nieprzyjacielu. Oczywiście przykład najlepszy to wspominany tu już Ulm. Ale nawet jeżeli nie uda nam się wyjść na tyły przeciwnika a uchwycimy „jedynie” jego flankę to w czasie bitwy i tak mamy ogromną przewagę, bo przecież cały nasza armia godzi w jego jedną flankę, lub godzi we dwie jeśli mamy do czynienia z manewrem koncentrycznym (dzięki któremu można dużo łatwiej, zresztą, uchwycić tyły przeciwnika).

Jako że tematem moich rozważań jest napoleońska sztuka wojenna to jeszcze zaznaczę, że Napoleon doprowadził do perfekcji (a może nawet i stworzył) dwie formy manewru, mianowicie: manewr z położenia środkowego i oskrzydlający. Natomiast Napoleon zawsze wystrzegał się działań koncentrycznych jako niebezpiecznych i zrywających z zasadami głównymi. Myślę, że powiedziałem już o tych manewrach wystarczająco dużo, więc powtarzać się po raz kolejny nie trzeba.

Najważniejszą wartość na wojnie ma informacja – o tym gdzie jest przeciwnik, jakie ma siły, co się dzieje w jego armii, etc. Dużo łatwiej przecież walczyć z kimś kogo znamy. Dlatego Napoleon tak wielką wagę przywiązywał do szpiegów, jednakże podstawowym źródłem zdobywania informacji była lekka kawaleria. To ona szła przed armią zbierając informacje o wrogu i jednocześnie chroniąc własną armię przed inwigilacją ze strony nieprzyjaciela. Co ważne do tej roli dobra była li tylko lekka kawaleria, bo kawaleria ciężka i liniowa służyły tylko do bitwy i Napoleon musiał do korpusów odwodowych jazdy dodawać jednostki lekkiej kawalerii żeby miały one jakiekolwiek pojęcie o tym co się wokół nich dzieje. Natomiast co może spowodować brak lekkiej kawalerii najlepiej pokazuje wiosenna kampania 1813 roku. Napoleon po prostu nie wiedział gdzie jest przeciwnik i tylko jego przenikliwy umysł pozwolił mu wygrywać.

„Jest zasadą, nie dopuszczając wyjątków, że wszelkie zgrupowanie armii do boju ma dokonać się zdala od przeciwnika” Napoleon

Jeśli chodzi o ten punkt to została do omówienia jeszcze jednak kwestia, która jest zakończeniem manewru przed przerodzeniem się go w rozgrywkę taktyczną. Chodzi mi mianowicie o koncentrację sił do bitwy. Bo przecież kiedy już wiemy gdzie jest przeciwnik, jak już go wymanewrujemy i narzucimy mu bitwę to musimy czymś ją stoczyć. Im odległość od przeciwnika większa tym armia jest bardziej rozczłonkowana (a dlaczego to jest korzystne mówiłem już wcześniej), a im bardziej zbliża się do przeciwnika front operacyjny coraz bardziej się zacieśnia. Kolumny się skracają, bardzo często tylko artyleria idzie drogami. Ale po co to wszystko? Koncentracja ukazuje kierunek ataku (jeśli go przeciwnik jeszcze nie zna), więc musi być jak najszybsza żeby przeciwnik nie był w stanie zareagować. Koncentracja do bitwy musi być całkowita przed bitwą, wynika to z zasady ekonomii sił (a właściwie jedności działania, którą poruszyłem właśnie w punkcie odnoszącym się do ekonomii sił). Jednak to tylko teoria w praktyce wiele bitew było rozpoczynanych częścią sił, które rosły w jej trakcie.



6. Bitwa


Dochodzimy do „właściwej czynności wojennej”, a mianowicie do rozgrywki taktycznej, zwanej prościej bitwą. Na samym początku należy powiedzieć najważniejszą w tym punkcie rzeczy, ściśle łączące się z poprzednim rozdziałem: „Systemy bitew zawierają się w systemach kampanii”, czyli mówiąc prościej myśl przewodnia manewru określa kierunek głównego wysiłku w bitwie – manewr przygotowuje bitwę, zlewa się z nią w jedno.
No bo pomyślmy logicznie: skoro mamy całą armię skoncentrowaną na jednym skrzydle przeciwnika to przecież nie będziemy dokonywać w czasie bitwy poruszeń, żeby znaleźć się twarzą w twarz z przeciwnikiem. Logiczne jest natomiast skierowanie ataku na to skrzydło na którym się znajdujemy.

Zacznę swoje rozważania od opisania roli w bitwie wszystkich rodzajów broni, umocnień ziemnych oraz wsi/miasteczek.

piechota – główny rodzaj wojska stanowiący nawet 80 % niektórych armii epoki. Może walczyć zarówno ogniem jak i białą bronią, może zarówno zdobywać jak i bronić zdobyczy. Sprawia to, że jest najbardziej uniwersalna i armia, która posiada słabą piechotę najczęściej przegrywa. Co prawda piechota Wielkiej Armii wyrosła z Rewolucji (która kładła nacisk na kolumny szturmowe), jednakże należy tutaj zacytować Napoleona: „Nie uderzeniem, ale ogniem rozstrzyga się dziś bitwy”. W dwóch dalszych podpunktach będzie jeszcze o tym mowa.

kawaleria – lekka służy do zwiadu, pościgu za wrogiem lub do bezpośredniego wspierania piechoty, więc w bitwie za wielkiego znaczenia nie ma. Natomiast kawaleria ciężka i liniowa jest wykorzystywana jako broń przełamania, przełamuje ona wojska wroga i zdobywa teren, który należy potem obsadzić piechotą, ponieważ kawaleria może zdobywać, ale nie utrzymywać teren. A dlaczego? Siła kawalerii leży w ruchu, impecie uderzenie na białą broń a jak się broni to przecież lepiej stać w miejscu. Jazda jest natomiast rodzajem broni bez którego najłatwiej się obyć, ponieważ w epoce napoleońskiej górę zaczyna już brać muszkiet nad pałaszem, więc rodzaj wojska, który ze względu na swą naturę posługiwać się za bardzo nie może, siłą rzeczy jest nieprzydatny. Jednakże zaznaczam, że słowo "nieprzydatny" (co prawda trochę na wyrost) odnosi się li tylko do samej bitwy - bitwę można wygrać bez kawalerii (pokazało to dobitnie Luetzen), jednakże już kampaniię wygrać bardzo ciężko - wspominałem przecież wcześniej o kawalerii jako o broni pościgu, który jest uwieńczeniem zwycięstwa oraz jako o najlepszym zwiadowcy.


artyleria – rodzaj wojska, który w czasie epoki dokonał niesamowitego skoku znaczeniowego. Pod Marengo piechota była w stanie sama zdobywać pozycje bronione artylerią, ale już 7 lat później pod Iławą artyleria zmasakrowała jeden z korpusów francuskich, a 2 lata później pod Wagram piechota bez wsparcia artylerii nie była w stanie się ruszyć (w myśl słów Napoleona: „Im słabsza piechota, tym więcej armat potrzebuje”). Artyleria walczy tylko ogniem, więc siłą rzeczy jest stworzona do bronienia zdobyczy niż do ich zdobywania. Artyleria przecież porusza się raczej niemrawo, chociaż częściowo temu zaradzono tworząc artylerię konną oraz armaty regimentowe. Jednak trzeba zaznaczyć, że każda kula wystrzelona w kierunku nieprzyjaciela jest działaniem ofensywnym. Tak na marginesie: Napoleon był artylerzystą i to był jego ulubiony rodzaj broni: „Wojnę wygrywa się artylerią”

umocnienia polowe – nie miały one zbyt dużego znaczenia, ponieważ wojna stała się szybka, bardzo szybka i zwyczajnie nie było czasu na tworzenie dzieł obronnych. Poza tym takie dzieło ma front tylko w jedną stronę, więc sprawdziłoby się tylko w czasie bitwy czołowej. Oczywiście reduta jest dziełem zamkniętym, ale nie może być postawiona bezpośrednio przed frontem armii, właśnie dlatego że jest zamknięta. Przecież po jej opanowaniu przez nieprzyjaciela jest on w stanie wykorzystać ją przeciw jej twórcom. Jednak w czasie bitew pod Lidzbarkiem Warmińskim, Borodino i Budziszynem umocnienia ziemne odegrały dosyć ważną rolę. Napoleon nigdy w czasie bitew nie stosował umocnień polowych z bardzo prostej przyczyny, prawie zawsze on atakował, a umocnienia przecież sypie obrońca. Chociaż w czasie bitwy lipskiej (jednej z trzech bitew, które toczył jako obronne) mógł się na taki krok zdecydować, jednak tego nie zrobił – ze szkodą dla siebie, niestety.


No to skoro już wiemy co do czego w tej bitwie służy to należy powiedzieć, jak takowa bitwa wyglądała.

Wrogie wojska ustawiają się zarówno wszerz i w głąb, stosunkowo mało sił wyznaczając do pierwszego rzutu (tego który pierwszy spotyka się z wrogiem ), a jak najwięcej starając się zachować w odwodzie. Czyli mamy pierwszą cechę bitwy napoleońskiej: jak najwięcej sił w odwodzie, nie zaangażowanych w walkę od początku bitwy. Ale po co? W czasie pierwszej fazy bitwy, kiedy nie wiadomo jakie zamiary ma przeciwnik zapewnia ona swobodę działania (przecież jeszcze nie wiemy co zrobi przeciwnik: a może nasz wywiad źle działał i część jego sił wyjdzie na naszą flankę, a może wyjdzie cała armia bo teraz walczymy z nic nie znaczącymi siłami wiążącymi? Głównie przed takimi sytuacjami chronić miały odwody), a kiedy dochodzi do momentu „przesilenia” w bitwie zapewnia on świeże siły do ataku na pozycje wroga. Co ważne Napoleon nawet w czasie ataku rozstrzygającego zawsze zachowywał swój ostatni, strategiczny odwód – Starą Gwardię. Do końca więc posiadał swobodę działania, przez co panował nad losem bitwy całkowicie – od jej początku aż do samego końca. Jako ciekawostkę podam, że atak Gwardii Napoleona był/jest nazywany „ciosem łaski”. A dlaczego? Analogia, np. do dzika, który postrzelony na pewno umrze, tylko przed tym na pewno nacierpi się co nie miara, więc się go zabija żeby mu oszczędzić bólu.
W czasie bitwy była tylko ta różnica, że tym dzikiem była wroga armia.

Na każdym szczeblu sztuki wojennej Napoleon dążył do oskrzydlenia przeciwnika, i o ile już w czasie manewru zapewnił sobie uchwycenie flanki przeciwnika to wystarczył mu jedynie prosty ruch do przodu, bo i tak masakruje wrogowi flankę (przykłady: Montenotte, Jena, Olsztyn, Smoleńsk), ale gdy oskrzydlenie nie wynika z manewru do bitwy to przeprowadzić je na samym polu bitwy jest prawie niewykonalną sztuką. Jednakże takie próby przynoszą bardzo dobre efekty, trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy (oczywiście rozważam to bitwy rozgrywane z położenia czołowego, bo są one najlepszym sprawdzianem dla umiejętności wodza): nie wolno do tego manewru używać wszystkich, a nawet większości sił z odwodów, ponieważ wysiłek czołowy jest zawsze uważany za główny (bo tylko wysiłek czołowy pozwala skoncentrować wystarczającą ilość szwadronów, batalionów i kul działowych, poza tym – co jest nawet ważniejsze - każda zmiana ugrupowania armii w czasie bitwy stanowi niebezpieczeństwo) i siły te muszą być co najmniej równe siłom nieprzyjaciela, żeby nie dać się pobić. Natomiast co nam daje taki manewr w czasie bitwy:

Primo: na pewno powoduje ogołocenie z odwodów skrzydła na które wychodzi, a w niektórych przypadkach nawet odwodów ogólnych.

Secundo: manewr oskrzydlający zawsze jest kierowany jak najbliżej miejsca wyznaczonego na punkt przełamania (obrazowo mówiąc: punkt przełamania to lewe skrzydło wroga, więc ono jest obiektem oskrzydlenia) , więc wielce prawdopodobne jest, że do jego zrównoważenia zostaną właśnie użyte siły, które w normalnych warunkach użyte by zostały do odparcia ataku przełamującego

W taki więc sposób działanie czołowe i skrzydłowe przyczyniają się do zdezorganizowania frontu nieprzyjacielskiego, przygotowując i poprzedzając uderzenie przełamujące. Oczywiście punkt i czas przełamania zależą od konkretnej bitwy, więc ciężko jest w tym miejscu cokolwiek wyrokować i mówić o jakichś regułach.

Jeśli natomiast chodzi o wzór bitwy jaki przedstawiłem powyżej to proszę zerknąć na Wachau - 16 października 1813 roku. Tak pokrótce pokażę na co należy zwrócić uwagę: manewr oskrzydlający Macdonalda, który doprowadził do przedłużenia skrzydła u nieprzyjaciela; uderzenie kawalerii Murat’a, które niestety nie wyszło (zresztą i tak miało zostać przeprowadzone później), miało ono dokonać przełamania wojsk wroga lub chociaż go na tyle zmiękczyć, aby poradziło sobie z tym zadaniem piechota trzymana w odwodzie; no i oczywiście Stara Gwardia trzymana do ostatka.

Po natarciu przełamującym, jeśli się oczywiście powiedzie następuje natarcie ogólne na każdym odcinku ugrupowania bojowego, które w krótkim czasie przeradza się w pościg, który jest ukoronowaniem całej kampanii. A jeśli się natarcie przełamujące nie powiedzie? No to cóż zostaje nam jeszcze Stara Gwardia...





7. Linie komunikacyjne i operacyjne


„Żadna armia nie będzie dobrze walczyć bez zaopatrzenia” Fryderyk II Wielki


Żeby dobrze walczyła potrzebne jest jej, więc zaopatrzenie. Napoleon powrócił do idei XVII-wiecznych, które mówiły że: „Wojna ma żywić wojnę”. Wojsko więc żyło na koszt kraju, w którym się aktualnie znajdowało. Umożliwiło to pozbycie się służb taborowych armii, co było jedną z przyczyn błyskawicznych kampanii napoleońskich. Jednakże karabiny nie rosły na drzewach, a mundury nie wyrastały z ziemi. Poza tym należało tworzyć jakiekolwiek rezerwy żywnościowe (nakazuje to zwyczajna logika i przezorność). Wszystkie te rzeczy jednak trzeba było gdzieś trzymać i (co może nawet ważniejsze) jakoś je do żołnierzy na front wysyłać. To pierwsze to podstawa (ośrodek) operacyjny armii to drugie to natomiast linia operacyjna. Należy zawsze dążyć do tego żeby te dwie wymienione rzeczy były jak najkrótsze i tylko pojedyncze w jednym czasie (jest to pochodna jedności działania, linia operacyjna wyznacza kierunek operacji). Najlepiej to jednak zilustruje przykład. Taką linią operacyjną była, np.: linia Witebsk – Babinowicze – Smoleńsk. Linia jest względnie krótka dzięki czemu łatwiej jest ją bronić, ponieważ droga łącząca armię z jej podstawą zaopatrzenia wymagają obrony, a same ośrodki operacyjne powinny być w miare możliwości fortyfikowane lub umieszczane w twierdzach. Jednakże te zasoby w podstawie operacyjnej skądś się muszą znaleźć i właśnie temu służą linie komunikacyjne – łączą one podstawę operacyjną z rodzimym krajem z którego czerpiemy zasoby. One nie wymagają obrony ze względu na to, że jest ich dużo i można spokojnie przerzucać transporty z jednej drogi na inną.



8. Twierdze

Zadania twierdzy (Clausewitz):

1. zabezpieczanie magazynów
2. ochrona większych i znaczących miast
3. zabezpieczenie dróg, mostów i przepraw przez rzeki
4. punkty strategiczne, stanowiące bazę dla działań w danym regionie
5. miejsca etapowe dla przemieszczających się wojsk
6. bezpieczne schronienie i zabezpieczenie odwrotu dla słabszych korpusów
7. punkt centralny dla pospolitego ruszenia
8. punkt oporu, zatrzymujący ofensywę nieprzyjaciela


Są one logiczne i przez wieki się nie zmieniały, więc chciałbym szerzej omówić „wieloboki twierdz”. Były to zespoły twierdz, odpowiednio ulokowane, wsparte przeszkodami naturalnymi, dające ogromną przewagę broniącym się siłom wewnątrz tych „wieloboków”. Paradoksalnie – żaden z tych zespołów nie został w pełni wykorzystany przez Napoleona.

Pierwszym takim zespołem był „czworobok twierdz” w północnych Włoszech, został on wykorzystany w 1849 przez Austriaków –

Mantua-Peschiera-Verona-Legnago

Drugi taki zespół miał kształt trójkąta i został stworzony w Księstwie Warszawskim na wypadek rosyjskiej ofensywy, a w czasie przygotowań Wielkiej Armii do inwazji na Rosję był jej pierwszą podstawą zaopatrzenia –

Modlin-Praga-Serock

No dobrze, ale co takie twierdze dawały armii broniącej się z ich pomocą?

Primo: obrońców nie można było odciąć od podstawy zaopatrzenia;

Secundo: nie można ich było wymanewrować i narzucić bitwy z frontem odwróconym, bo każde oskrzydlenie napotykałoby na twierdze;

Tertio: przeciwnik zawsze jest narażony na odcięcie swych sił przez garnizony twierdz, więc musi zostawić duże siły do ich blokady;

Quarto: obrońca w najgorszym razie może rozmieścić swe siły w twierdzach lub ich bezpośrednim sąsiedztwie



9. Zakończenie

Cóż rzec na zakończenie? Może takie coś: czy to wszystko nie jest proste i logiczne? Ale dlaczego w takim razie co pokolenie nie mamy nowego Napoleona? Z tymi pytaniami zostawiam Cię już samego, Drogi Czytelniku i gratuluję wytrwałości skoro dotarłeś do ostatniego zdania moich rozważań.

I jeszcze jedna, ostatnia informacja: pewnie zastanawiasz się dlaczego nie poruszyłem wpływu morale na wynik kampanii i wojen? Jest to rzecz niewątpliwie bardzo ważna, ale niestety w słowach nie da jej się ująć, do rozważań nad tym tematem polecam tą pozycję - B. Perett, „Za wszelką cenę”



Wybrana bibliografia:

C. von Clausewitz, „O wojnie”
H. Jomini, „Zarys sztuki wojennej”
M. Kukiel, „Zarys historii wojskowości w Polsce”
M. Howard, „Wojna w dziejach Europy”
J. Piątek, „Taktyczny wymiar walki zbrojnej”
M. Kukiel, „Wojny Napoleońskie”
A. Uffindel, „Wielcy generałowie wojen napoleońskich”
A. Zachorski, „Napoleon”
R. Bielecki, „Wielka Armia Napoleona”
Encyklopedia Wojskowa PWN



No i oczywiście zapraszam do komentowania, ocenianiania i dyskusji
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
pancerny96
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 93
Nr użytkownika: 45.667

 
 
post 24/07/2008, 15:53 Quote Post

Znakomity tekst, ale chyba poruszyłeś tyle tematów, że nic nowego nie mogę wymyślić. Mogłeś go zgłosić do konkursu, ale nie wiem czy znalazła by się odpowiednia kategoria.

Pozdrawiam.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 24/07/2008, 16:03 Quote Post

Zgłoszony jest, ale jeszcze nie zatwierdzony wink.gif Dzięki za opinię biggrin.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.019
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 24/07/2008, 16:38 Quote Post

Potwierdzam to, co napisał pancerny. Z jednym zastrzeżeniem.
"Bezwzględne dążenie do zniszczenia sił żywych przeciwnika". W kontekscie, w jakim to użyłeś, można to zrozumieć, że N. dążył do fizycznego wytępienia żołnierzy armii przeciwnika. To nieprawda. Chodziło to, by dążyć do bitew i wygrywając je eliminując związki taktyczne przeciwnika z kampanii. Jesli np. jakaś jednostka się poodała albo w inny sposób dostała do niewoli nie było rozstrzeliwania jeńców. O ilu egzekucjach słyszałeś np. po Ulm?
Niszczenie sił żywych przeciwnika i jeszcze bezwzględne to, co prawda, wynalazek Rew. Franc.(Wandea) ale zastosowany i rozwinięty został później.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 26/07/2008, 11:19 Quote Post

QUOTE
Z jednym zastrzeżeniem.


To się chyba nazywa nadinterpretacja wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.019
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 26/07/2008, 12:07 Quote Post

Dlaczego nadinerpretacja?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 26/07/2008, 12:19 Quote Post

Po prostu uznałem Twój wniosek o zabijaniu "wszystkiego co się rusza" za zbyt odważny w stosunku do użytych przeze mnie słów. I dzięki za pochlebną opinię smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.019
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 26/07/2008, 20:26 Quote Post

Wydaje mi się tylko, że w tym wypadku użyłes niefortunnych sformułowań. Może Cie zresztą źle zrozumiałem... Jeżeli miałeś na myśli,że N. (po XVIII-wiecznej bieganinie dokoła przeciwnika i manewrowaniu bez końca) wprowadził zasadę dążenia do starcia z przeciwnikiem, by go wyeliminować jako zw. takt. z kampanii to pełna zgoda.Poza tym, jak mi się wydaje nieporozumieniem, tekst uważam za bardzo dobry.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Antoniuss
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 268
Nr użytkownika: 42.953

Sir Xarthras 87
Stopień akademicki: Magister militum
Zawód: Stra¿nik na stra¿y
 
 
post 20/08/2008, 18:33 Quote Post

Z całym szacunkiem dla Napoleona, ale powtórzę mój wniosek z innego tematu. Uważam że najważniejsza w bitwie jest jakość armii i dobra pozycja strategiczna, a sama taktyka ma znaczenie drugorzędne, ważne tylko żeby nie popełniać jakichś rażących błędów i cały czas mieć rękę na pulsie (czyli dobra praca sztabu). Według mnie to właśnie zadecydowało o sukcesach cesarza. Armia była świetnie wyszkolona i uzbrojona (świetne oddziały piechoty i kirasjerów) a sztab aż do bitwy pod Waterloo pracował bez zarzutu. Taktykę napoleońską stosowali nieźli przecież Gen. Lee i nieco gorszy S. Anna, ale nie udawało im się odnieść aż takich sukcesów.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 20/08/2008, 18:46 Quote Post

QUOTE
Uważam że najważniejsza w bitwie jest jakość armii i dobra pozycja strategiczna, a sama taktyka ma znaczenie drugorzędne


A ta "pozycja strategiczna" to się sama wykreowuje?? A ta jakość armii to się sama z siebie bierze??

QUOTE
Armia była świetnie wyszkolona i uzbrojona (świetne oddziały piechoty i kirasjerów) a sztab aż do bitwy pod Waterloo pracował bez zarzutu.


Sztab Wielkiej Armii średnio brał udział w opracowywaniu planów kampanii czy posunięc strategicznych, on zajmował się głównie przydzielanie zadań zleconym przez Napoleona poszczególnym dywizjom i sprawom logistycznym. W porównaniu ze sztabami w Prusach a potem II Rzeszy sztab Wielkiej Armii miał znaczenie marginalne.

Reansumując: za każdy sukces WA odpowiada Napoleon...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Antoniuss
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 268
Nr użytkownika: 42.953

Sir Xarthras 87
Stopień akademicki: Magister militum
Zawód: Stra¿nik na stra¿y
 
 
post 21/08/2008, 10:16 Quote Post

Ale ja wcale nie twierdzę inaczej!Oczywiście siła Francji to zasługa Napoleona jak nikogo innego. Uważam jedanak że w momencie gdy spotka się wroga jest już nie wiele do zrobienia. Można tylko zbierać owoce dobrych lub złych decyzji podjętych wcześniej.Ważne tylko żeby tego głupio nie popsuć. Oczywiście da się zmienić losy bitwy, ale to raczej na własne życzenie przeciwnika. Gdy są tak samo silne armie zwykle nie wygrywa ten kto przeprowadzi sprytniejszy manewr, ale przegrywa ten kto pierwszy popełni błąd i nie zauważy tego na tyle szybko żeby go naprawić. Takie jest moje zdanie.

A co do sztabu to co określiłeś jako ,,tylko" miało duży wpływ na porażkę pod Waterloo. Może sprawny sztab to nic efektownego ale bez niego żadna taktyka nie ma sensu, bo i tak dowódcy oddziałów nie będą wiedzieli co właściwie mają robić (IV korpus się kłania)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 21/08/2008, 15:16 Quote Post

Ja nie twierdzę, że sztab był nieistotny. Porównuję rolę sztabu u Napoleona i w Prusach.

A przepraszam, który IV Korpus confused1.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Antoniuss
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 268
Nr użytkownika: 42.953

Sir Xarthras 87
Stopień akademicki: Magister militum
Zawód: Stra¿nik na stra¿y
 
 
post 22/08/2008, 16:51 Quote Post

QUOTE

A przepraszam, który IV Korpus confused1.gif



Z powodu złej pracy sztabu otrzymał sprzeczne rozkazy - od Ney'a i od Napoleona i z tego powodu nie wykonał zadania jakim według planu Napoleona było przecięcie odwrotu armi Bluchera przez co mogła wziąć udział w bitwie pod Waterloo. Ney natomiast chciał go urzyć aby zniszczyć armię Wellingtona. Ostatecznie wcale nie brał udziału w bitwach pod Ligny i Quatre Bras. (a dowodził nim bodajrze gen. D'Erlon, ale głowy nie dam)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 24.019
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 22/08/2008, 17:05 Quote Post

Nawet jeżeli sztab Napoleona pracowałby niezależnie od niego(co oczywiście nie miało miejsca)to i tak jego zasługi spadają na wodza, bo to on dobiera ludzi. Jest to jedna z podstawowych umiejętności naczelnego dowódcy: dobrać odpowiednich ludzi do zadań. Podobno nie do wyuczenia, trzeba się z tą umiejętnością urodzić.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
adam1234
 

Honneur et Patrie
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.859
Nr użytkownika: 35.030

 
 
post 22/08/2008, 17:18 Quote Post

Czyli rozumiem, że mówiłeś o IV Korpusie Armii Północy, bo w armii pruskiej też takowy występował.

Że d'Erlon to masz rację, ale on dowodził I Korpusem smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

7 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej