Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
19 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Polska/Izrael: rece opadaja ...
     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.310
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 18/02/2019, 15:30 Quote Post

Jest zadziwiajace, ze od poczatku istnienia Forum doslownie nikt nie otworzyl watka na ten temat. Od 2003 roku byly przeciez tuziny okazji aby dyskutowac ! Owszem, przy zaistnieniu jakiegos wydarzenia odzywaly sie glosy - ale glownie na Mownicy a przeciez taki temat od dawna zasluguje na watek w merytorycznym dziale. Jest okazja zeby to nadrobic, niestety jest to niedobra okazja bo jak na dzis stosunki Polska/Izrael - czy jak kto chce Izrael/Polska skisily sie do nieobecnego przedtem poziomu. A co gorsza, politycy obydwoch stron zamotali sie w kompletnie denne mielenie jezorem. To nie jest dyplomacja; wypowiedzi, oswiadczenia, decyzje sa na poziomie pyskowki dwoch bab na targu.

Polska-Izrael. Odwrót znad krawędzi [OPINIA]

Stosunki polsko-izraelskie znalazły się na skraju katastrofy. Wypadnięcie poza tę krawędź będzie miało tragiczne konsekwencje dla obu krajów. Może więc pora oddać kwestię stosunków Warszawy i Jerozolimy w ręce dorosłych.
Kryzys w stosunkach polsko-izraelskich bije w oba kraje, choć w Izrael mocniej
Nie jest prawdą, że obecny kryzys to efekt kampanii wyborczej w Izraelu, ktokolwiek tak uważa, nie rozumie Izraela. Polska nie ma pomysłu na politykę historyczną, o której tak chętnie i dużo mówi. Teraz pora nie na decyzje emocjonalne, lecz zdroworozsądkowe. Trzeba niczego nie rozumieć z realiów izraelskich, żeby powtarzać bzdurę o tym, iż ostatnie niechętne Polakom wypowiedzi izraelskich polityków to efekt toczącej się tam właśnie kampanii wyborczej.

Każdy, kto zna Izrael, wie, że Polacy nie są tam uważani za bardzo przyjazny Żydom naród. Niechętne Polakom wypowiedzi izraelskich polityków nie są niczym szczególnym. Izraelski minister spraw zagranicznych wczoraj wieczorem w telewizji mówiąc o antysemityzmie wyssanym przez Polaków z mlekiem matki, niczego nie wymyślił, lecz powtórzył głośne słowa Icchaka Szamira z lat 90. Słowa potępione natychmiast równie ostro, o czym antysemici nie chcą już pamiętać, przez Szymona Peresa.
Dlaczego izraelscy politycy się tak zachowują? Odpowiedź jest prosta: mówią to, co chcą słyszeć ich wyborcy. Nie oburzajmy się jednak w tym miejscu, bo to nie jest specyficzna cecha polityków izraelskich. Politycy polscy robią dokładnie to samo. Też mówią to, co chcą usłyszeć ich wyborcy. Kampania wyborcza w demokracji polskiej, izraelskiej i każdej innej przestała się toczyć w czasie kampanii wyborczej i trwa nieustająco, zawsze i wszędzie.
Nie usprawiedliwiam skrajnie niesprawiedliwych wobec Polaków wypowiedzi ministra Katza. Widzę wypowiedzi redaktora naczelnego „Jerusalem Post” na Twitterze, który uważa, że nie musi prostować przekręconej wypowiedzi swojego premiera, bo nawet jeśli ją jego dziennikarz przekręcił, to i tak przekręcił tak, że premier mówił prawdę.
Ale widzę też koszmarne błędy polskich polityków, począwszy od nieszczęsnej i - jak widać z dzisiejszej perspektywy - bijącej prosto w rację stanu Polski ustawy o IPN, poprzez liczne bzdurne wypowiedzi np. o „żydowskich współodpowiedzialnych” za Holocaust, a skończywszy na coraz chętniej podnoszących głowę i coraz głośniejszych antysemitach w polskiej debacie publicznej. Nie wierzycie? Wystarczy poczytać w sieci prorządowych lub po prostu pracujących za publicznie pieniądze publicystów.
Widzę kompletny brak konsekwentnej polityki historycznej, o której rząd chętnie mówi, ale w sprawie której niewiele robi. Polska Fundacja Narodowa zasłynęła uderzeniem w polskich sędziów, ale o propagowaniu historii i kultury Polski np. w Izraelu przez tę fundację słychać nieco mniej. Nie widzę żadnej ofensywy PR w środowiskach żydowskich, bo jeden polski ambasador w Izraelu udzielający wywiadów na lewo i prawo sam wiosny nie zrobi, a ustawiony przez PFN polski jacht w Miami to superpowód do służbowego wyjazdu na Florydę, ale niewiele więcej.
Widzę brak rządowej konsekwencji w walce z antysemityzmem, bo w Polsce nastały czasy, gdy otwarty antysemityzm nie oznacza już braku szans na zrobienie kariery w instytucjach kontrolowanych przez państwo.
Tak, izraelscy politycy zachowują się tak, jakby na dobrych relacjach z Polską im nie zależało. Tak, to dla Izraela postępowanie zabójcze, bo Izrael po prostu potrzebuje sojusznika w sporach z Brukselą. Izraelscy politycy wydają się nie widzieć, że to Polska od lat jest doskonałym partnerem Jerozolimy w starciach z antysemityzmem wielu zachodnich polityków.
Tak, na pogorszeniu się stosunków polsko-izraelskich więcej traci Izrael niż Polska.
Ale Polska też ma tu wiele do stracenia. W kraju, w którym sojusz z USA wydaje się podstawą każdej decyzji w każdym aspekcie polityki zagranicznej i obronnej, dobre stosunki z Izraelem to kwestia podstawowa.
Nie dlatego, że - jak uważają nasi rodzimi antysemici - Żydzi rządzą Waszyngtonem, lecz dlatego, że dziś w Waszyngtonie rządzi religijna prawica chrześcijańska. Tak, jak wiele spraw w polityce międzynarodowej sprawa nie jest proste, ale prawda jest taka, że Donald Trump jest politycznym zakładnikiem tzw. głosów ewangelicznych. To są właśnie chrześcijańscy fundamentaliści, którzy na Południu USA są na prawicy siłą dominującą. A oni, przede wszystkim z powodów religijnych, są najlepszymi sojusznikami Izraela na świecie.
Nasi decydenci nie muszą tego rozumieć, ale muszą wiedzieć, że kraje kłócące się z Izraelem nie mają co liczyć na wsparcie prawicy chrześcijańskiej w USA. A ci, co nie mogą liczyć na wsparcie prawicy chrześcijańskiej, nie mają czego szukać w Białym Domu Donalda Trumpa.
Piszę ten komentarz w desperacji. Uważam bowiem, że historią powinni się zajmować historycy, a nie politycy. Ci ostatni powinni realnie patrzeć na rzeczywistość i działać na rzecz interesów swojego państwa.
W interesie Izraela leży jak najbliższy sojusz z Polską. W interesie Polski leży jak najbliższy sojusz z Izraelem. Nasze dwustronne stosunki pikują. Potrzebujemy teraz chwili na opadnięcie emocji. Wiem, że polski rząd rozważa odwołanie na konsultacje polskiego ambasadora z Tel Awiwu. To byłby kolejny błąd.
Mam nadzieję, że przeważy opinia dorosłych po jednej i po drugiej stronie. To prawda, że żyjemy w czasach, gdy mniej ważne są fakty, a liczą się emocje. Ale tu potrzebujemy może i mniej błyskotliwego, może i gorzej sprzedającego się wyborcom, ale o wiele bardziej korzystnego dla obu narodów dojrzałego rozsądku.


Na Mownicy, jeden z dyskutantow napisal wedlug mnie cos bardzo rozsadnego - co kompletnie umknelo rozdygotanym emocjami mownicowcom:
QUOTE
Moim zdaniem, zamiast pisać bezsensowne ustawy 'o obronie imienia polskiego narodu' trzeba by przeznaczyć kilkadziesiąt (kilkaset) milionów złotych na bilateralne wymiany szkolno-uniwersyteckie pomiędzy młodzieżą rosyjską, ukraińską, niemiecką, polską i izraelską. Gdyby taką akcję wymyślił rząd polski i ją ufundował, miałoby to moim zdaniem, znaczący wpływ na długoterminową poprawę wizerunku Polski w świecie.

To co w powyzszym cytacie jest okreslone - to dialog. I to dialog nie pomiedzy zapyzialymi staruchami z kregu polityki tylko pomiedzy mlodymi bo tylko to daje nadzieje na dlugofalowa zmiane sposobu myslenia.

N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.976
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 18/02/2019, 16:10 Quote Post

CODE
To nie jest dyplomacja; wypowiedzi, oswiadczenia, decyzje sa na poziomie pyskowki dwoch bab na targu.


Takie lustrzane odbicie smile.gif Wspólne mieszkanie ze sobą przez kilkaset lat miało jednak pewien wpływ na jeden i drugi naród. No i obie strony mają małe pojęcie o dyplomacji, Izrael ratuje jeszcze wpływowa diaspora.

Cała ta "wojna" jest kompletnie niezrozumiała i wynika przede wszystkim z kalendarza wyborczego. Gdyby nie wybory w Izraelu i w Polsce przebieg tego kryzysu byłby inny. A tak się obie strony mocno nakręcają i raczej żadna nie zyska - no Izrael doczepi obecnemu polskiemu rządowi jeszcze mocniejszą łatkę, który dodatkowo sam się nadstawia żeby oberwać jeszcze mocniej.
Bez uregulowania stosunków z Izraelem nie ma co myśleć o jakiś poważniejszych interesach z USA - jak się sytuacja nie uspokoi i przecieknie za ocean, fort Trump pozostanie nierealnym marzeniem. Bez rozsądnej ustawy reprywatyzacyjnej, takie konflikty i tak będą co jakiś czas wybuchały.

Pomijając przemykające przez neta rozmaite banialuki, wzajemne kontakty polsko-izraelskie układały się całkiem znośnie, rokrocznie bije rekordy liczba polskich turystów w Izraelu (izraelski MSZ nie obawia się reperkusji?), już kilkadziesiąt tysięcy dostało polskie paszporty, przyjazdy do Polski przestają się kojarzyć tylko i wyłącznie z Auschwitz, wymiana gospodarcza też jest ciekawa.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.310
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 18/02/2019, 17:36 Quote Post

carantuhill:
QUOTE
Cała ta "wojna" jest kompletnie niezrozumiała i wynika przede wszystkim z kalendarza wyborczego.

Rozwine ten temat.
"Kalendarz wyborczy" w PL jest znany, omawiany, dyskutowany, opyskowywany ect ect. Lud nad Wisla deleguje na ten temat tyle energii, ze gdyby byla ona w jakis sposob wymienna, mozna by bylo zlikwidowac wszystkie elektrownie weglowe a i jeszcze bylaby nadwyzka pradu na sprzedaz za granice.
Natomiast "kalendarz wyborczy" (i wszystko co sie pod ta nazwa kryje) ludu nad rzeka Jordan jest w Polsce terra incognita. Nie ma praktycznie zadnych informacji na ten temat. Dopiero teraz i w skapych ilosciach przybakuje sie, ze Netanyahu to moze i w porzadku facet ale ... w Izraelu maja byc "jakies" wybory wiec Netanyahu kiedykolwiek otworzy usta w tematyce polskiej, to po prostu musi klepnac cos co zadowoli izraelskiego wyborce. Nic nie mowi sie o ludziach w izraelskim gabinecie ministrow, nic nie mowi sie o parlamentarzystach - choc jest od dawna wiadomym, ze np. debaty w Knessecie potrafia czasem przerodzic sie w karczemna awanture, wypisz wymaluj lustrzane odbicie polskiego Sejmu. Albo vice versa jesli ktos tak chce. Izraelczycy pod wzgledem politycznym sa tak samo podzieleni jak Polacy, partie polityczne czesto "ida na noze". W aspekcie emocji politycznych nie widze roznic pomiedzy Polakami a Izraelczykami, panuje ta sama zacieklosc i pryncypialnosc.
Ale nie o to chodzi. Chodzi o informacje - bo notoryczne tlumaczenie postawy Izraela zaszlosciami z dziesiatkow lat wstecz jest juz oklepanym, ogranym i wprost nudnym atrybutem. Trzeba pamietac, ze izraelscy politycy to takie samo zwierze jak polscy politycy: tez trzesa tylkami przed kolejnymi wyborami i beda chlapac cokolwiek jest potrzebne do zdobycia glosow.
Najwazniejsza sprawa jest dialog - i to co napisal cytowany przeze mnie w poprzednim moim poscie uzytkownik ma kapitalne znaczenie.

N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
gregski
 

Pirat of the Carribean
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.833
Nr użytkownika: 12.159

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: ETO
 
 
post 18/02/2019, 17:37 Quote Post

Przez wieki nasze narody żyło OBOK siebie a nie razem ze sobą. Dawno temu czytałem ciekawy fragment w książce Isaaca Bashevisa Singera.
Pisał o tym życiu obok.
Pisał, ze Polacy patrzyli na zupełnie obcych im ludzi. Inaczej ubranych, mówiących w obcym, niezrozumiałym języku, odprawiających obce, dziwaczne rytuały. Zupełnie ich nie znali i nie-rozumieli.
Żydzi, mimo, że urodzeni w tym kraju izolowali się od Polaków. Nie tylko, że nie szukali kontaktów, przyjaciół wśród gojów to często jeśli takie kontakty zaistniały to były źle widziane. Bardzo często kaleczyli polski język.
Według Singera to były obce i w dużej mierze obojętne sobie społeczności.

Uważam, że mimo statystyk nadal tak zostało.
Dużo Polaków jeździ do Izraela. Sam tam byłem. Nie zbliżyło mnie to w żaden sposób ani do tego kraju ani do tego narodu.
Może dlatego, że pojechałem tam tak jak nie lubię, czyli z grupą zorganizowaną.
Zobaczyłem trochę miejsc o znaczeniu religijnym, kulturalnym i historycznym. Jeśli sie z kimś stykałem to głównie z Arabami.
I tyle.
Idę w zakład, że przeciętny polski turysta/pielgrzym nie wyniósł więcej niż ja. Takie wyjazdy żadnego zbliżenia nie realizują.
Więcej tam nie pojadę bo nie kręcą mnie bliskowschodnie klimaty. Wolę polecieć do Hiszpanii, Grecji, Włoch itp. wynająć samochód i pokręcić się po tych krajach oglądając zabytki i spotykając ludzi.
W Trójmieście jakoś też Żydzi nie rzucili mi sie w oczy. (Z resztą co by tu jedli? Koszernego żarcia to u nas za dużo nie ma). Może odwiedzają Oświęcim czy Kraków ale nie sądzę by miało to jakikolwiek wpływ zwiększanie wiedzy o naszym kraju i narodzie.
Co do paszportów to po prostu wygodnie mieć polski paszport w szufladzie. Podróżować łatwiej. I tu chyba chodzi o względy praktyczne a nie sentymentalne.

Śmiem twierdzić, ze nadal żyjemy obok siebie i nie specjalnie chcemy się poznawać. Podsycana z obu stron nieufność też nie pomaga.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.800
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 18/02/2019, 18:12 Quote Post

Koledzy, po prostu to jest starcie tytanów intelektu: dwa narody wybrane toczą śmiertelny bój o to, który jest wybrańszy, bardziej nieskazitelny, bardziej pokrzywdzony i któremu się za ową wybrańszość, nieskazitelność i pokrzywdzoność należy więcej od całej reszty świata rolleyes.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Grzegorz_B
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 719
Nr użytkownika: 99.929

Stopień akademicki: dr
Zawód: IT
 
 
post 18/02/2019, 19:13 Quote Post

Co do "życia obok" to też nie jest cała prawda. Singer opisywał w dużej mierze świat prostych, religijnych ludzi... tymczasem jak popatrzysz przykładowo na polskich poetów czy matematyków (szkoła lwowska czy warszawska) to znajdziesz całkiem sporo przykładów że to nie było "obok".


To nie jest watek o koszernych restauracjach w Gdyni.
To nie jest Mownica.
Skoncentruj sie na temacie watka.
Moderator N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 18/02/2019, 19:39
 
User is online!  PMMini Profile Post #6

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.310
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 18/02/2019, 19:21 Quote Post

QUOTE
dwa narody wybrane toczą śmiertelny bój o to, który jest wybrańszy, bardziej nieskazitelny, bardziej pokrzywdzony i któremu się za ową wybrańszość, nieskazitelność i pokrzywdzoność należy więcej od całej reszty świata

A wiesz dlaczego tak jest ?
Bo nie potrafia ze soba rozmawiac, tak normalnie, jak czlowiek z czlowiekiem. Z jednej strony masz Janusza ktory polata po Jerozolimie i zanurzy tylek w slonym jeziorku a z drugiej strony masz Izaaka ktory otoczony tajniakami powalesa sie po Oswiecimiu ze sluchawkami MP3 na uszach. A pozniej jeden wraca nad Wisle a drugi nad Jordan gdzie faszeruje sie ich newsami o tym co ktos powiedzial (PL) i o tym, ze w sztetlu lokalni zatlukli dziadka czy ciotke (IZ).
A kto klepie mantre "wybrańszy, bardziej nieskazitelny, bardziej pokrzywdzony", w obydwoch krajach ? Jesli to uslyszysz od mlodego pokolenia to nie jest to cos co to mlode pokolenie samo wykombinowalo. To nie tytany intelektu tocza smiertelny boj, to stare, znerwicowane i sfrustrowane zyciem dziadygi i baby powtarzaja przez lata ten banal. W jakim celu ? Odpowiedz brzmi znajomo: aby utrzymac sie przy politycznym korycie. A tytany intelektu (w obydwu krajach) siedza cichutko i nie pisna. Jeden jedyny Szevah Weiss mial odwage napisac i opublikowac cos z sensem - i co ? Nikt za nim nie poszedl, a dalo sie slyszec opinie, ze zamiast wymadrzac sie w Polsce, powinien wrocic do Izraela i tam glosic to co powiedzial. Wspaniale ...
I w Polsce i w Izraelu przy korycie jest polityczny chlam ale to nie oznacza, ze musi tak byc zawsze. Dlatego tez ta wypowiedz uzytkownika ktora zacytowalem w pierwszym poscie watka uwazam za cos bardzo konstruktywnego - w przeciwienstwie do ogromnej wiekszosci innych wypowiedzi ktore oprocz oklepanego slowotoku nie zawieraja zadnej konstruktywnej propozycji rozwiazania problemu.

To zostalo podane pare godzin temu:
American Jewish Committee: Polska ma kluczowe znaczenie dla naszego zrozumienia żydowskiej historii

"Relacje polsko-izraelskie przechodzą kolejną ciężką próbę. I podobnie jak w przeszłości – chodzi właśnie o przeszłość. To wyjątkowo niefortunne" - pisze dyrektor wykonawczy American Jewish Committee (organizacji wspierającej Izrael i Żydów na całym świecie) David Harris.
Oto pełna treść oświadczenia:
Między Polską i Izraelem istnieje dziś głęboka przyjaźń i strategiczne partnerstwo. Więzi te umacniają się na wielu płaszczyznach. Ostatnio, pomimo presji ze strony niektórych krajów, Polska zgodziła się zorganizować międzynarodową konferencję nt. Bliskiego Wschodu, a w szczególności Iranu, która to konferencja była dla Izraela niezwykle ważna. Z kolei w tym tygodniu przywódcy Grupy Wyszehradzkiej (Czech, Polski, Słowacji i Węgier), której Polska jest największym krajem członkowskim, mieli odbyć w Jerozolimie kluczową rundę spotkań z premierem Netanjahu. Spotkania te zostały niestety odwołane z powodu najnowszego sporu wokół historii.
Nie ma organizacji pozarządowej, która poświęcałaby relacjom między Polską a narodem żydowskim więcej czasu i uwagi niż Amerykański Komitet Żydowski (AJC). Przez ponad cztery dekady pracowaliśmy nad napisaniem nowego rozdziału w tych jakże złożonych stosunkach. Odnotowaliśmy znaczące sukcesy. Oczywiście, wiele wciąż pozostaje do zrobienia. Głównym, choć nie jedynym, punktem spornym były zawsze różnice w ocenie skali antysemityzmu w Polsce, zwłaszcza przed i podczas II wojny światowej, a także rywalizujące ze sobą często narracje historyczne. Nic dziwnego, że właśnie te czynniki legły u podstaw obecnego napięcia – tak jak w zeszłym roku, kiedy przyjmowano szkodliwą, znowelizowaną później, ustawę o IPN.
W naszym podejściu zawsze kierowaliśmy się założeniem, że nawet, jeśli nigdy nie zgodzimy się w pełni co do naszej przeszłości – co, nawiasem mówiąc, nie charakteryzuje naszych relacji wyłącznie z Polską – mamy obowiązek wysłuchać siebie nawzajem jako przyjaciele. Są jednak pewne kwestie, które powinniśmy uznać:
Polska ma kluczowe znaczenie dla naszego zrozumienia żydowskiej historii. Przez stulecia była epicentrum żydowskiego życia.
Tysiąca lat żydowskiej obecności na polskiej ziemi nie można sprowadzić do pojedynczego nagłówka prasowego czy krótkiej wypowiedzi dla telewizji.
Podobnie jak Żydzi, Polacy nie raz byli atakowani przez swoich silniejszych sąsiadów i mają głęboko zakorzenione poczucie zagrożenia. Warto przypomnieć, że, tak jak Izrael zniknął z mapy świata na długie stulecia, podobnie Polska przez 123 lata była nieobecna na mapie.
Polska była pierwszym celem ataku armii niemieckiej, który stał się początkiem II wojny światowej. Przez prawie sześć lat doświadczała brutalnej okupacji nazistowskiej (a przez pewien czas także sowieckiej).
Choć Auschwitz, co zrozumiałe, kojarzony jest z Holokaustem, był to także obóz dla Polaków niebędących Żydami, w tym wielu duchownych katolickich. Polscy żołnierze przez całą wojnę walczyli w wojskach alianckich; byli wśród nich odważni piloci, którzy służyli w brytyjskich siłach powietrznych. Polski ruch oporu był najbardziej rozwiniętą organizacją podziemną w Europie. W przeciwieństwie do Francji czy Norwegii, nie było polskiego rządu kolaborującego z nazistami.
Co więcej, wśród osób uznanych przez Yad Vashem za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata są tysiące Polaków, którzy ryzykowali swoim życiem, aby ratować żydowskie życie. Irena Sendler i Jan Karski to nazwiska, które Żydzi powinni otaczać szczególnym szacunkiem.
Przejdźmy do czasów nam współczesnych. Niezależnie od wyjątkowej roli, jaką Polska odegrała w obaleniu komunizmu, antysemityzm jest zjawiskiem, które z pewnością w jakiejś mierze wciąż w Polsce występuje. Nie ma co do tego wątpliwości. Nie można temu zaprzeczyć ani tego wymazać. Ale, i to jest istotna uwaga, jest w Polsce mała, acz rozwijająca się społeczność żydowska, wspaniałe muzeum żydowskie w Warszawie, niesamowity coroczny Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie. Oraz – znów do tego wracam - głębokie więzi między Warszawą a Jerozolimą.
Jako przyjaciele musimy umieć radzić sobie z naszymi różnicami, które, co nieuniknione, dają o sobie znać. Od czego zacząć? Od starannego dobierania słów - wiedząc, kiedy mówić, jak mówić i gdzie mówić. A to oznacza to, że nie wolno dopuszczać do sytuacji, w której pojedyncze incydenty eskalują w sposób niekontrolowany. I nie można pozwolić, aby wszystko, co udało się dotąd osiągnąć, zależało od tych, którzy mogliby chcieć to zniszczyć.
AJC ze swej strony nie ustaje w wysiłkach, aby pomóc w poszukiwaniu drogi do lepszej przyszłości, zarówno dla Polaków, jak i dla Żydów.

(ONET)

Naczelny Rabin Polski: stawianie zarzutu wszystkim Polakom znieważa nas

"Stawianie zarzutu antysemityzmu wszystkim Polakom znieważa też nas, polskich Żydów, którzy jesteśmy tego społeczeństwa częścią" - napisali w wydanym dzisiaj oświadczeniu Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich i przewodnicząca Związku Gmin Żydowskich w Polsce Monika Krawczyk.
"Słowa premiera Izraela – Icchaka Shamira, które przytoczył minister spraw zagranicznych Izrael Katz, były niesprawiedliwe już wtedy, gdy zostały wypowiedziane pierwszy raz, w 1989 roku w czasie gdy stosunki polsko-izraelskie dopiero zaczęto odbudowywać po długiej nocy komunizmu. Te słowa są jeszcze bardziej przykre dziś, w 30 lat później, gdy po obu stronach uczyniono już tak wiele dla wzajemnego zrozumienia naszych bardzo trudnych, lecz wspólnych dziejów" - czytamy w wydanym dzisiaj oświadczeniu.
"To, że niektórzy Polacy uczestniczyli (pośrednio lub bezpośrednio) podczas II WŚ w niemieckim mordowaniu Żydów jest historycznym faktem. Pamiętajmy też, że okupowana Polska nie utworzyła w czasie II WŚ reżimu, który współpracował z III Rzeszą Niemiecką" - napisał Naczelny Rabin i i przewodnicząca Związku Gmin.
"Pamiętajmy, że Polacy stanowią najliczniejszą grupę wśród Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, co też jest historycznym faktem. Stawianie zarzutu antysemityzmu wszystkim Polakom, również tych Sprawiedliwych znieważa, znieważa też tych wszystkich, którzy chcą dziś w Sprawiedliwych widzieć prawdziwą reprezentację polskiego społeczeństwa. I znieważa też nas, polskich Żydów, którzy jesteśmy tego społeczeństwa częścią" - kończą swoje oświadczenie.


N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
gregski
 

Pirat of the Carribean
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.833
Nr użytkownika: 12.159

Stopień akademicki: mgr inz
Zawód: ETO
 
 
post 18/02/2019, 19:25 Quote Post

QUOTE
(...) tymczasem jak popatrzysz przykładowo na polskich poetów czy matematyków (szkoła lwowska czy warszawska) to znajdziesz całkiem sporo przykładów że to nie było "obok".
Fakt. Tyle, że jaka była to skala zjawiska i czy czasem nie tracili wtedy kontaktu ze swoim środowiskiem? Najlepszym dowodem szmoncesy fabrykowane przez poetów żydowskiego pochodzenia. Mówiły "Patrzcie! My z nimi nie mamy nic wspólnego!"

Oczywiście, masz rację, że jakieś przenikanie istniało. Jednak w swej masie oba narody żyły obok siebie.


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 18/02/2019, 19:42
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Eire
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Nr użytkownika: 25.966

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 18/02/2019, 20:11 Quote Post

Z całym szacunkiem, ale tłumaczenie wszystkiego kampanią wyborczą to absolutny nonsens. Słyszę polskich polityków i (o zgrozo) dziennikarzy, którzy do wczoraj próbowali tłumaczyć całe zamieszanie tym właśnie faktem.
Kampania wyborcza aby była skuteczna MUSI odwoływać się do tego, co ludzie chcą usłyszeć. Podstawowe pytanie brzmi - dlaczego większość (prawica rządzi od lat) społeczeństwa Izraela CHCE słuchać takich rzeczy, a dwaj najważniejsi politycy (aktualny i prawdopodobny przyszły premier) licytują się na to, kto dowali Polsce bardziej.
Wyobraźcie sobie sytuację w Polsce, gdzie Kaczyński i Schetyna wzajemnie przekrzykują się kto bardziej podkreśli i przypomni pewną nadreprezentatywność Żydów w komunistycznym aparacie partyjnym i represji po 1944, a społeczeństwo wołało by więcej, więcej.

P.s. dużo dałbym żeby wiedzieć co mówi się i pisze w mediach irańskich o tej sprawie. Schadenfreude pewnie na całego dry.gif

 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.310
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 18/02/2019, 20:50 Quote Post

KRYZYS ISRAEL-POLAND: ABY GO ROZWIĄZAĆ, POTRZEBUJEMY DYPLOMATYCZNEJ DELIKATNOSCI

"W Izraelu mowi sie, że jeśli coś jest warte stwierdzenia, to warto przecenić" - powiedział piec lat temu rzecznik MSZ Yigal Palmor. "Nie stosujemy niuansów; nie stosujemy finezji. "
Nowomianowany minister spraw zagranicznych Izraela, Katz, udowodnił, że Palmor mial wtedy rację. 12 godzin po objęciu ministerialnego kierownictwa, Katz musial zareagowac na kryzys dyplomatyczny, nieumyslnie wywolany przez premiera Benjamina Netanjahu co zagrozilo uczestnictwiu Polski w jerozolimskim szczycie czterech państw środkowoeuropejskich zwanych Grupą Wyszehradzką - Polski, Węgier, Czech i Słowacji.
Katz zaczął - jak każdy dobry dyplomata - od próby umniejszenia zakresu kryzysu i wtedy został poproszony o wywiad przez TV Kanal i24. Wyjasnil, ze wypowiedz premiera zostala przekrecona przez media.
Następnie zas dodal: "Jestem dzieckiem ocalałych z Holocaustu, i jak każdy Izraelczyk i Żyd, nie pójdę na kompromis w sprawie pamięci o Holocauście. Nie wybaczymy ani nie zapomnimy, ze wielu Polaków współpracowało z nazistami. Jak to ujął Yitzhak Shamir - zabili jego ojca - "Polacy przejmują antysemityzm swoim mlekiem matki" Nikt nie powie nam, jak wyrazić nasze stanowiska i opinie oraz jak szanować pamięć poległych. Te stanowiska są bardzo jasne i nikt z nas nie pójdzie na kompromis."
I wtedy wszystko wystrzelilo pod sufit.
Polacy odwołali udział swojego ministra spraw zagranicznych, polski premier odwołał już w niedzielę, po wypowiedzi Netanjahu a polski ambasador w Izraelu, Marek Magierowski napisał na Twitterze: "To naprawdę zadziwiające, że nowo mianowany minister spraw zagranicznych Izraela cytuje takie wypowiedzi. Haniebna i rasistowska uwaga. Całkowicie niedopuszczalne. "
Co prowadzi nas z powrotem do komentarza Palmora z przed pieciu lat, na temat przesady i niuansów. Katz, zanim skomentował, powinien zatrzymać się na chwilę i zadać sobie pytanie, co miał nadzieję osiągnąć, jakie sa cele Izraela.
Czy celem jest szczytu w Izraelu jest zmontowanie sojuszu z grupa panstw-czlonkow EU celem zneutralizowania antyizraelskich rezolucji lub dzialan? Jeśli tak, to minister spraw zagranicznych musi zrobić, co tylko może, aby konferencja miała miejsce. Nawiasem mówiąc, Netaniahu w piątek, publicznie wyjaśnił swoje komentarze na temat polskiej współpracy z nazistami.
Jeśli zas celem jest przypomnienie nagiej prawdy o polskiej współpracy z nazistami przy każdej okazji - co niektorzy uwazaja za obowiazek - zgoda ale pamietajmy, że wymaga to dyplomatycznej ceny do zapłacenia, zwłaszcza z obecnym prawicowym rządem w Warszawie. Nie powinno się jednak stawiac sobie celu, a następnie podejmować działania, które go podcinają. Obecny rząd postawił sobie za cel zorganizowanie szczytu Wyszehradzkiego w Jerozolimie. Niektórzy uważają, że ten cel nie jest ani wartościowy, ani tym, dla którego należy poświęcić prawdę historyczną. Ale taki jest cel wyznaczony przez ten rząd: działania Katza podważyły ​​go.
Istnieje wiele różnych sposobów wyrażania prawdy; można dobieracć słowa. Możliwe jest uhonorowanie ofiar Shoah i prowadzenie polityki zagranicznej opartej na realpolitik.
Przeciez Katz mógł powiedzieć: "Prawda jest taka, że ​​niektórzy Polacy - i to niewielu z nich - współpracowali z nazistami. Z drugiej strony, nigdy nie zapomnimy również o tych sprawiedliwych Polakach, którzy ryzykowali życiem, by ratować Żydów ".
To byłaby ta środkowa ścieżka. Byłoby to zgodne z historią, a także z czymś, co polski rząd mógłby przełknąć - nie byliby tym zachwyceni, zmarszczyli brwi, ale nie groziliby anulowaniem ich udziału w szczycie.
Ale to jest coś, co wymaga dyplomatycznego niuansu i finezji. A ten przewrotny Palmor : "Nie robimy niuansów; nie robimy finezji".

(Jerusalem Post, Israeli News)

Jerusalem Post to najwiekszy dziennik wydawany w Izraelu, uwazany za wiodacy w sprawach izraelskiej polityki wewnetrzenej i miedzynarodowej.
Ten artykul w eleganckim stylu stwierdza, ze izraelski minister spraw zagranicznych juz na poczatku jego urzadowania popelnil powazny blad.


N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.310
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 18/02/2019, 21:20 Quote Post

QUOTE
Z całym szacunkiem, ale tłumaczenie wszystkiego kampanią wyborczą to absolutny nonsens. Słyszę polskich polityków i (o zgrozo) dziennikarzy, którzy do wczoraj próbowali tłumaczyć całe zamieszanie tym właśnie faktem.
Kampania wyborcza aby była skuteczna MUSI odwoływać się do tego, co ludzie chcą usłyszeć.

Widze tutaj sprzecznosc. Najpierw piszesz:
QUOTE
tłumaczenie wszystkiego kampanią wyborczą to absolutny nonsens

- a zaraz potem:
QUOTE
Kampania wyborcza aby była skuteczna MUSI odwoływać się do tego, co ludzie chcą usłyszeć.

Ludzie sluchaja a potem glosuja na tych ktorzy powiedza cos atrakcyjnego dla sluchaczy. Retoryka kampanii wyborczych Izraela jest specyficzna: jej stalym punktem jest przypominanie o zagrozeniu, przypominanie, ze sa otoczeni wrogami, przypominanie o europejskim antysemityzmie, przypominanie o zagladzie i sprawach z nia zwiazanych. Narod ktory przez dziesiatki lat czyje sie jak w oblezonej twierdzy, ma swoje fobie ktore na dodatek sa co jakis czas podsycane przez politykow walczacych o zachowanie stolka. A politycy co jakis czas siegna do bogatego katalogu stosunkow polsko-zydowskich - i to wlasnie sie stalo w poprzednim tygodniu. Zrobiono to jednak - co podkreslil wyzej cytowany artykul w Jerusalem Post - w wyjatkowo koslawy sposob.

N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Recoil
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.123
Nr użytkownika: 13.511

 
 
post 18/02/2019, 21:23 Quote Post

QUOTE(Net_Skater @ 18/02/2019, 15:30)
jak na dzis stosunki Polska/Izrael - czy jak kto chce Izrael/Polska skisily sie do nieobecnego przedtem poziomu. A co gorsza, politycy obydwoch stron zamotali sie w kompletnie denne mielenie jezorem. To nie jest dyplomacja; wypowiedzi, oswiadczenia, decyzje sa na poziomie pyskowki dwoch bab na targu.  


Dlaczego sprowadzasz obie strony do tego samego poziomu w sytuacji, gdy winna tej sytuacji jest jednoznacznie strona żydowska/izraelska?

Pomimo chamskiego zachowania Żydów w sprawie ustawy o IPN, PIS poszedł im na rękę i zrobił w Polsce konferencję anty-irańską, w której tak naprawdę chodziło o interesy Izraela. A w "podziękowaniu" dostał szereg drażniących wypowiedzi w tematach żydowskich, z których wiele padło ze strony obywateli USA, nie Izraela, więc raczej należy mówić o stosunkach polsko-żydowskich, a nie jedynie polsko-izraelskich.

Można krytykować PIS za nieudolność, głupotę i frajerstwo, ale jest faktem, że PIS poszedł Żydom na rękę, a Żydzi w niewdzięczny sposób rozniecili konflikt.

BTW Podobnie było z ustawą o IPN - tam też można mówić o nieudolności PIS, ale o złej woli strony żydowskiej. Bo w tamtej ustawie chodziło tak naprawdę o karanie anty-polskich oszczerstw - co Żydom nie pasowało dokładnie dlatego, że część Żydów, w tym Żydów ocalałych z Holocaustu, uprawia anty-polskie oszczerstwa i gdyby ustawa działała, to nie mogliby robić tego bezkarnie. Oczywiście Żydzi nie mogli otwarcie powiedzieć "chcemy, aby część z nas mogła dalej bezkarnie obrzucać Polaków oszczerstwami", więc wymyślili kłamstwo o tym, jak to niby w ustawie chodzi o "fałszowanie historii", "negowanie Holocaustu", etc.

Odnośnie artykułu:

QUOTE
Nie jest prawdą, że obecny kryzys to efekt kampanii wyborczej w Izraelu, ktokolwiek tak uważa, nie rozumie Izraela. (...)
Każdy, kto zna Izrael, wie, że Polacy nie są tam uważani za bardzo przyjazny Żydom naród. Niechętne Polakom wypowiedzi izraelskich polityków nie są niczym szczególnym.


Tak, to prawda. Co zazębia się z tym, co napisałem powyżej.

1. Część Żydów nienawidzi Polaków, a nawet uważa nas za prymitywnych podludzi, czy też za sprawców Holocaustu mniej więcej na równi z Niemcami, etc.

2. Właśnie dlatego Żydzi zareagowali tak ostro na ustawę o IPN - bo wiedzieli, że wielu Żydów z punktu 1 mogłoby otrzymać zarzuty prokuratorskie.

Po stronie żydowskiej (nie tylko izraelskiej) jest dużo anty-polonizmu, w tym także anty-polonizmu zakłamanego, o czym chyba wielu Polaków nie wie. Szczególnie, że polskie media zdają się unikać informowania o tym - pewnie obawiając się nagonki typu "jesteście podłymi antysemitami!".


QUOTE
Ale widzę też koszmarne błędy polskich polityków, począwszy od nieszczęsnej i - jak widać z dzisiejszej perspektywy - bijącej prosto w rację stanu Polski ustawy o IPN,


Autor albo naprawdę nie rozumie o co chodziło z ustawą o IPN, albo boi się nazwać rzeczy po imieniu, obawiając się nagonki - obstawiam to drugie.





Dlaczego sprowadzasz obie strony do tego samego poziomu w sytuacji, gdy winna tej sytuacji jest jednoznacznie strona żydowska/izraelska?
To co napisalem jest moja opinia bo patrze na sprawe z innej perspektywy.
N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 19/02/2019, 1:21
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.976
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 19/02/2019, 9:33 Quote Post

QUOTE(Net_Skater @ 18/02/2019, 18:36)
carantuhill:
QUOTE
Cała ta "wojna" jest kompletnie niezrozumiała i wynika przede wszystkim z kalendarza wyborczego.

Rozwine ten temat.
"Kalendarz wyborczy" w PL jest znany, omawiany, dyskutowany, opyskowywany ect ect. Lud nad Wisla deleguje na ten temat tyle energii, ze gdyby byla ona w jakis sposob wymienna, mozna by bylo zlikwidowac wszystkie elektrownie weglowe a i jeszcze bylaby nadwyzka pradu na sprzedaz za granice.
Natomiast "kalendarz wyborczy" (i wszystko co sie pod ta nazwa kryje) ludu nad rzeka Jordan jest w Polsce terra incognita. Nie ma praktycznie zadnych informacji na ten temat. Dopiero teraz i w skapych ilosciach przybakuje sie, ze Netanyahu to moze i w porzadku facet ale ... w Izraelu maja byc "jakies" wybory wiec Netanyahu kiedykolwiek otworzy usta w tematyce polskiej, to po prostu musi klepnac cos co zadowoli izraelskiego wyborce. Nic nie mowi sie o ludziach w izraelskim gabinecie ministrow, nic nie mowi sie o parlamentarzystach - choc jest od dawna wiadomym, ze np. debaty w Knessecie potrafia czasem przerodzic sie w karczemna awanture, wypisz wymaluj lustrzane odbicie polskiego Sejmu. Albo vice versa jesli ktos tak chce. Izraelczycy pod wzgledem politycznym sa tak samo podzieleni jak Polacy, partie polityczne czesto "ida na noze". W aspekcie emocji politycznych nie widze roznic pomiedzy Polakami a Izraelczykami, panuje ta sama zacieklosc i pryncypialnosc.
Ale nie o to chodzi. Chodzi o informacje - bo notoryczne tlumaczenie postawy Izraela zaszlosciami z dziesiatkow lat wstecz jest juz oklepanym, ogranym i wprost nudnym atrybutem. Trzeba pamietac, ze izraelscy politycy to takie samo zwierze jak polscy politycy: tez trzesa tylkami przed kolejnymi wyborami i beda chlapac cokolwiek jest potrzebne do zdobycia glosow.
Najwazniejsza sprawa jest dialog - i to co napisal cytowany przeze mnie w poprzednim moim poscie uzytkownik ma kapitalne znaczenie.

N_S
*




Izraelska prawica potrzebuje sukcesów w polityce zagranicznej przed wyborami. Takim miała być konferencja w Warszawie, a skończyło się na pustych sloganach i stępieniu przez Warszawę ostrza antyirańskiego. Może o to poszło? Obrazili się i wzięli nas na cel? Łatwiejszy niż Iran? Punkty przed wyborami się przydadzą - jacy to twardzi są.

CODE
Przez wieki nasze narody żyło OBOK siebie a nie razem ze sobą. Dawno temu czytałem ciekawy fragment w książce Isaaca Bashevisa Singera.
Pisał o tym życiu obok.
Pisał, ze Polacy patrzyli na zupełnie obcych im ludzi. Inaczej ubranych, mówiących w obcym, niezrozumiałym języku, odprawiających obce, dziwaczne rytuały. Zupełnie ich nie znali i nie-rozumieli.
Żydzi, mimo, że urodzeni w tym kraju izolowali się od Polaków. Nie tylko, że nie szukali kontaktów, przyjaciół wśród gojów to często jeśli takie kontakty zaistniały to były źle widziane. Bardzo często kaleczyli polski język.
Według Singera to były obce i w dużej mierze obojętne sobie społeczności.


To taka półprawda. Bo traktuje Żydów jako jednolitą masę, zbiorowisko. A tak nie było - byli podzieleni jak żaden inny naród, a spora część gdzieś miała żydowskie rytuały, język. Chodzili do polskich szkół, mieli polskich przyjaciół, obchodzili polskie święta, byli zapraszani na polskie imprezy, zasiadali w lokalnym samorządzie. Ale oczywiście to różnie wyglądało, ja piszę to przez pryzmat zachodniej Galicji, gdzie żydzi działali w straży pożarnej, w związku z ich świętami jarmarki przenoszono, a prezentami od żydowskich dziewczyn to jeszcze wnuczki prababci w latach 60-tych się bawiły. Ale nawet w zapadłych stronach Lubelszczyzny i Podlasia oba światy się przenikały - prowadzono na ten temat nawet badania, chyba Grabowski je firmował - Polacy orientowali się w żydowskich świętach, przenikały one do codziennego języka, tak samo żydowskie zwyczaje, muzyka itp. Żydzi byli zróżnicowani - dzieliło ich wszystko - nawet dzisiaj w Izraelu Żydzi "laiccy" a ortodoksyjni to dwa różne światy, oba nie trawiące się i wrogie.

CODE
Może odwiedzają Oświęcim czy Kraków ale nie sądzę by miało to jakikolwiek wpływ zwiększanie wiedzy o naszym kraju i narodzie.


Ależ oczywiście, że ma. Młodzież żydowska wynosi z domu i ze szkoły obraz Polski jedynie jako miejsca kaźni i śmierci. Oczywiście Auschwitz musi zawsze być w programie, ale oprócz tego mamy okazję pokazać Żydom kawałek innej Polski, miejsca gdzie przecież przez wieki żyli ich przodkowie i jakoś dogadywali się z Polakami. To nie stanie się za chwilę, za rok - ale odpowiednio prowadzonymi działaniami jesteśmy w stanie to zrobić. Ale do tego trzeba tak utalentowanych pilotów jak Wasz kolega smile.gif

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.800
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 19/02/2019, 9:44 Quote Post

QUOTE(Net_Skater @ 18/02/2019, 20:21)
A wiesz dlaczego tak jest ?
*


Wiesz. I właściwie to... Co z tego? Kuzynka była na wymianie w Izraelu, ani ona nie wpychała gospodarzy do kuchenki gazowej (ba, nawet na grilla nie), ani oni nie próbowali jej ograbić w ramach odzyskiwania majątku czy przerobić na macę. Podczas jednej z kolacji biznesowych spożywałem z pewnym Żydem (tym razem amerykańskim) białe wino z żyta i też nie było powodów do wzajemnych pretensji, a nawet coś się udało ugrać. Czyli się da.
Ale na szerszą skalę - po co? Obu narodom potrzebny jest wróg zewnętrzny (a jednocześnie tak naprawdę niegroźny - Iran czy Rosja przypadkiem mogą odpowiedzieć na agresję...), żeby uzasadnić swoją niedolę. Żyd chce być bogatszy, więc proszę - niech głupi Polak bandyta antysemita żydożerca jeden byli. Polakowi źle? No przecież nie z własnej winy, to wina Rosjan, Niemców, masonów i UFO, ale przede wszystkim - Żydów, bo Żydzi rządzą Polską i rabują, a poza tym domagają się odszkodowań, więc wypada uznać, że ten Adolf to taki zły nie był.
Politycy to wykorzystują, bo wzajemnych powiązań gospodarczych jest na tyle mało (nie, żeby rodzimym małpiszonom to przeszkadzało, patrz obecne stosunki z UE - jak jest z Izraelczykami i ichnimi małpiszonami, tego nie wiem), że użeranie się na szerszą skalę jest relatywnie mało szkodliwe, za to doskonale masuje słupki. Komu więc ma zależeć, żeby ten stan rzeczy zmienić?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Piotr89r
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 336
Nr użytkownika: 98.541

Piotr Rudzki
Stopień akademicki: mgr
Zawód: Ekonomista
 
 
post 19/02/2019, 9:52 Quote Post

QUOTE(gregski @ 18/02/2019, 17:37)
Przez wieki nasze narody żyło OBOK siebie a nie razem ze sobą. Dawno temu czytałem ciekawy fragment w książce Isaaca Bashevisa Singera.
Pisał o tym życiu obok.
Pisał, ze Polacy patrzyli na zupełnie obcych im ludzi. Inaczej ubranych, mówiących w obcym, niezrozumiałym języku, odprawiających obce, dziwaczne rytuały. Zupełnie ich nie znali i nie-rozumieli.
Żydzi, mimo, że urodzeni w tym kraju izolowali się od Polaków. Nie tylko, że nie szukali kontaktów, przyjaciół wśród gojów to często jeśli takie kontakty zaistniały to były źle widziane. Bardzo często kaleczyli polski język.
Według Singera to były obce i w dużej mierze obojętne sobie społeczności.

Uważam, że mimo statystyk nadal tak zostało.
Dużo Polaków jeździ do Izraela. Sam tam byłem. Nie zbliżyło mnie to w żaden sposób ani do tego kraju ani do tego narodu.
Może dlatego, że pojechałem tam tak jak nie lubię, czyli z grupą zorganizowaną.
Zobaczyłem trochę miejsc o znaczeniu religijnym, kulturalnym i historycznym. Jeśli sie z kimś stykałem to głównie z Arabami.
I tyle.
Idę w zakład, że przeciętny polski turysta/pielgrzym nie wyniósł więcej niż ja. Takie wyjazdy żadnego zbliżenia nie realizują.
Więcej tam nie pojadę bo nie kręcą mnie bliskowschodnie klimaty. Wolę polecieć do Hiszpanii, Grecji, Włoch itp. wynająć samochód i pokręcić się po tych krajach oglądając zabytki i spotykając ludzi.
W Trójmieście jakoś też Żydzi nie rzucili mi sie w oczy. (Z resztą co by tu jedli? Koszernego żarcia to u nas za dużo nie ma). Może odwiedzają Oświęcim czy Kraków ale nie sądzę by miało to jakikolwiek wpływ zwiększanie wiedzy o naszym kraju i narodzie.
Co do paszportów to po prostu wygodnie mieć polski paszport w szufladzie. Podróżować łatwiej. I tu chyba chodzi o względy praktyczne a nie sentymentalne.

Śmiem twierdzić, ze nadal żyjemy obok siebie i nie specjalnie chcemy się poznawać. Podsycana z obu stron nieufność też nie pomaga.
*



Tu nie chodzi o wycieczki do Oświęcimia czy do Ziemii Świętej. Ja w swoim poście, cytowanym przez Net_Skatera na Mównicy miałem na myśli semestralne wyjazdy studentów/uczniów do Polski/Izraela/Niemiec/Rosji/Ukrainy do rodzin tychże uczniów. Prosta wymiana studencka/uczniowska. Sam byłem na 3 wymianach studenckich i z mojego doświadczenia nic nie potrafi lepiej przybliżyć kultury i historii danego kraju. Sam mam pomysł aby sfinansować w lokalnej szkole jako nagrodę dla najlepszych, biedniejszych uczniów wakacyjny pobyt w jednym z tych krajów (połączony z wycieczkami, prelekcjami itd).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

19 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej