Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
9 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Amerykańska wojna o niepodległość, Brytyjczycy byli na straconej pozycji?
     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 15/03/2005, 15:33 Quote Post

Wielokrotnie powtarzanym motywem w malarstwie batalistycznym,a pozniej w filmach historycznych dotyczacych wojny o niepodleglosc USA sa rowno idace szeregi redcoats z tepym wyrazem twarzy przypatrujace sie poleglym towarzyszom, podczas gdy sprytni Amerykanie chowaja sie za przeszkodami terenowymi, siejac zniszczenie wsrod przeciwnikow.Czyli jedni reprezentuja odchodzaca epoke a drudzy przyszlosc.Ale tak naprawde czy Wielka Brytania byla skazana na przegrana od poczatku.W roku 1775 Wielka Brytania byla najsilniejszym panstwem na swiecie.Armia brytyjska byla trzecia co do wielkosci( po Chinach i Rosji),natomiast mozliwosci transportowe Royal Navy umozliwialy jej szybkie(w sensie XVIII wieku) uzycie na calym swiecie.Royal Navy krolowala na morzach i oceanach( druga co do wielkosci flota francuska zostala kilka lat wczesniej pobita).Armie i Flote Brytyjska wspieral caly szereg baz .Od Halifaxu NS do Jamajki i Angua.Armia brytyjska posiadala wiele doswiadczen z walk w Ameryce Polnocnej(French and Indian War).W odroznieniu od krajow tropikalnych (Manilla,Hawana 1762).kontynent polnocnoamerykanski jest wolny od chorob.Wschodnie wybrzeze USA jest takze latwo dostepne dla opercji amfibijnych w ktorych brytyjczycy w tym czasie nie maja sobie rownych.W 1775 roku 75% kolonistow mieszka w odleglosci do 150 km od wybrzeza.Wiekszosc miast owczesnego USA to miasta portowe,drogi wodne umozliwiaja dotarcie w glab terytorium amerykanskiego przez RN(Charleston Harbor,Chesapeake Bay,Delaware River,and Long Island Sound).Jednoczesnie rzeka Sw Wawrzynca umozliwia Brytyjczykom latwe uwolnienie Quebecku w maju 1776.Proby gen. Washingtona budowy armi kontynentalnej, ktora mogla przeciwstawic sie brytyjczykom w duzych starciach sa raczej nieudane.Jedyna nowa bronia kora zostaje uzyta(zreszta bez powodzenia jest lodz podwodna).
Wielka Brytania jest tez ustabilizowana politycznie(rzad Lorda North) i gospodarczo.Rzad Jego krolewskiej Mosci ma na pewno najlepszy kredyt Bankowy.Zwykle przedstawia sie wojne o Niepodleglosc jako walke przeciw Tyranom zza oceanu.Ale wszystkie podatki i decyzje brytyjskie zatwierdza demokratycznie (w sensie wieku XVIII) wybrany parlament.Brytyjczycy moga tez liczyc na okolo pol miliona Loyalistow.Zreszta pierwsze walki w wojnie o niepodleglosc to walki miedzy milicjami lojalistow i patriotow.A jednak Wielka Brytania przegrala.Inna sprawa czy utrata kilku niezbyt bogatych(w tym czsie)koloni byla az takim ciosem dla Imperium.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Necrotrup
 

oszołom przemawiający językiem nienawiści ;)
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.743
Nr użytkownika: 1.208

 
 
post 15/03/2005, 18:07 Quote Post

Wydaje mi się, że Wielkiej Brytanii zabrakło przede wszystkim pomysłu na polityczne rozwiązanie konfliktu. Lojaliści mieli do zaproponowania rodakom (o ile można ich było już wówczas tak nazwać) jedynie powrót do stanu poprzedniego. Gdyby zaprowonowano daleko idącą autonomię, to kto wie... Może szeregi lojalistów gwałtownie by wzrosły?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 15/03/2005, 23:43 Quote Post

Tylko czy status quo bylo czyms zlym.Kolonie rzadzily sie i tak wlasnymi prawami,posiadaly wlasne parlamenty,gubernatorow mianowala "korona',wlasne jednostki monetarne.to raczej dzieki "tyranom zza oceanu " nie doszlo do otwartej wojny miedzy Wirginia i Pensylwania.Brytyjczycy mieli prawdopodobnie lepsza koncepcje rozwiazania problemu Indian.Jesli chodzi o cala niepodleglosc to wielu Amerykanow nie zdalo sobie sprawy z tego ze ich podatki sa znacznie wieksze,a reprezentacja pozostala raczej iluzoryczna.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
bryszard III
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Nr użytkownika: 2.852

 
 
post 16/03/2005, 16:11 Quote Post

Ciekawa koncepcja kortenie. Na podstawie jakich źródeł mówisz o wojnie między Wirginią i Pennsylwanią?

No a co do zachowania status quo. Nie zapominaj, że Amerykanie w tym czasie nie czuli się już Brytyjczykami, a ucisk ze strony władzy zza oceanu - nieważne czy demokratycznej, teokratycznej, absolutnej czy jakiej tam, szczególnie że nie mieli oni żadnego wpływu na tą władzę był postrzegany jako bezprawie, prawie że okupacja. Zachowanie status quo nie było możliwe. Gdyby Anglicy potrafili dopuścić reprezentację Amerykańską do parlamentu to co innego... Wtedy wszystko byłoby możliwe, nie sposób tego przewidzieć.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 17/03/2005, 2:51 Quote Post

Wiadomosci o niewypowiedzianej wojnie miedzy Virgina (Old Dominion) i Pensylwania zaczerpnalem z ksiazki "Crucibles of War".Przez weekend postaram sie podac znacznie wiecej na temat tej niezwykle ciekawej karty z histori British North America.
W kilku zdaniach :Nalezaca do kilku spekulatorow ziemskich tzw.Ohio Valley Company roscila sobie pretensje do terenow Ohio Forks (dzisiejszy Pitsburg).Roszczenia te popieral gubernator i parlament Virginii.Z drugiej strony podobne roszczenia roscili sobie bracia Penn (zalozyciele Pensylwanii)
ktorzy stworzyli sobie prawo tzw.Walking Purchase czyli wymuszonego wykupu wszystkich ziem w drodze na zachod.Nikt specjalnie nie pytal zamieszkalych na tych ziemiach Delawarow o zgode. roszczaca sobie prawa do decydowania o losach wszystkich Indian Confederacja Iroqua wyrazila zgode na Walking Purchase.Wywolalo to akcje zbrojne ze strony Wirgini.
Jednak wszystkich ubiegli Francuzi ktorzy zajeli Ohio Forks.
28 maja 1754 grupa Wirginczykow pod dow Georga Washingtona wspierana przez wojownikow Mingo (wrogowie Iroqua) zaatakowala oddzzial Francuski .Uwaza sie to za poczatek wojny siedmioletniej na kontynencie polnocnoamerykanskim (gdzie wojna trwala 9 lat).
Jesli chodzi o druga czesc mojej teori (wlasciwie nie mojej tylko tak poczesci ulozyla sie historia).To czy nie za wielka wage przykladamy do tej reprezentacji w Parlamencie Londynskim.Czy naprawde farmer (cabinsman) czy backwoodsman
naprawde przywiazywal az taka role do tego kto mu narzuci podatki.Dziewiecdziesiat pare procent bialej populacji owczesnech 13 kolonii i tak uzywalo jezyka i kultury angielskiej,a wiec czy naprawde mozemy mowic o jakiejkolwiek okupacji.Zreszta kolonie ktore nie podpisaly Deklaracji Niepodleglosci wcale nie mialy sie gorzej ,od tych "niepodleglych.Przecietny poziom zycia byl na pewno wyzszy w strefie ktora zostala jako BNA.Swiadczy o tym chociazby nasilona emigracja na polnoc po wojnie o niepodleglosc.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
bryszard III
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Nr użytkownika: 2.852

 
 
post 17/03/2005, 11:30 Quote Post

Myślę, że farmer czy backwoodsman przywiązywał do tego wagę, gdyż wiedział, że podatki które płaci Brytyjczykom w większości wypływają za ocean i za nic nie są wykorzystywane na rozwój "ich kraju", a więc od kilku pokoleń Ameryki. Zresztą to nie farmerzy byli najważniejsi tylko klasa średnia i najbogatsi, którzy wpływali w dużym stopniu na opinię reszty społeczeństwa. Reprezentacja w parlamencie w tym momencie była rzeczą fundamentalnego znaczenia, bowiem bogaci koloniści chcieli mieć wpływ na to co się z nimi dzieje. Narzucone przez "obcych" prawa, podatki są o wiele gorzej postrzegane niż te ustalone przez nas samych, te które pozostają w kraju i są wykorzystane na rozwój miast, infrastruktury i w efekcie w poprawę warunków naszego życia.

Jeśli mówisz o przeciętnym poziomie życia i nie dajesz do tego żadnych przykładów, dowodów to jest to mało przekonywujące. A zresztą ciekawe, że nie wszystkie kolonie amerykańskie podpisały Deklarację. Do tej pory myślałem, że Deklaracja była wspólna dla wszystkich. Mógłbyś rozwinąć ten temat?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 17/03/2005, 14:06 Quote Post

Nova Scotia, byla kolonia ktora nie wyslala delegatow do Philadelphii.Pieniadze z podatkow,zarowno "stamp act" jak
i pozniejsze mialy byc glownie wykorzystane lokalnie do utrzymania lokalnych garnizonow do ochrony przed atakami Indian.Nie zapomnijmy ze lokalne prawa byly ustalone przez lokalnych reprezentantow(kazda kolonia miala cos w rodzaju Parlamentu)i jesli byly one w stanie wybrac delegatow do Kongresu,to chyba ta brytyjska "opression" nie byla tak wielka.Jesli chodzi o podatki to przypomnijmy ile wysilku musial wlozyc gen.Abercomby w wytlumaczenie kolonistom ze powinni uchwalic podatki na wlasna obrone.Pierre Breton w swojej ksiazce"Invasion of Canada 1812" podaje wiele przykladow na to ze Amerykanie emigrowali do BNA.Jednym z powodow byly znacznie nizsze podatki nakladane przez "rezim".
Dwa jesli chodzi nawet o podatki nakladane przez Londyn na kolonie i idace do kasy Jego krolewskiej Mosci, to przypomne tylko fakt co stalo sie z amerykanskim handlem na morzu Srodziemnym,gdy stracil on protekcje Royal Navy.
Zwykle pryzmat pozniejszej Revolucji Francuskiej przyslania nam obraz tego ze swiat mogl pojsc mniej brutalna droga.
Akurat tak sie sklada ze mieszkam w tej "lojalnej" czesci Ameryki Polnocnej i musze przyznac ze wcale nie czuje sie biedniejszy,pozbawiony praw obywatelskich w porownaniu z kims,kto mieszka na poludnie od granicy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
ziege
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 41
Nr użytkownika: 4.136

 
 
post 17/03/2005, 18:02 Quote Post

Według mnnnie wielka Brytania nie mogła mimo wzystko wygrać tej wojny. Żołnierz Brytyjski walczył daleko od domu, niepewny swego losu. Amerykanie walczyli na swoim terytorium, świetnie znali teren, i najazniejsze walczyli o swoja niepodległosc. Nie kwestionuje sprawnosci Brytyjskiej floty, ale mimo wszystko odleglosc od macierzy była zbyt duza. Poza tym opinia Swiatowa była po stronie Amerykanów. Nie nalezy tu zapominac o licznych ochotnikach z Europy czy nawet całych oddziałach formowanych z cudzoziemców.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
bryszard III
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Nr użytkownika: 2.852

 
 
post 17/03/2005, 21:17 Quote Post

Heh, musiałbym coś więcej poczytać, bo kompletnie nie znam faktów o których mówisz.

Mieszkasz w tej "brytyjskiej części", a więc w Kanadzie czy gdzie?

A co do samej "nieuniknioności" przegranej WB to się całkowicie zgadzam z przedmówcą. Mimo tego, że armia brytyjska należała do najlepszych na świecie, nie miała szans na dłuższą metę z kolonistami walczącymi o swoje domy i na własnym terenie. Tak samo było ze Stanami w Wietnamie. Co z tego, że mieli najlepszą armię na świecie? I tak przegrali.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 18/03/2005, 0:25 Quote Post

Akurat totalnie nie zgadzam sie z tym co piszesz,szczegolnie z tym o osamotnionym zolnierzu brytyjskim.Brytyjczycy w tym okresie odnosili zwyciestwa na terenach znacznie bardziej oddalonych od "mother country " niz kolonie polnocnoamerykanskie.Ze przypomne 23 czerwiec 1757 sir Robert Clive gromi armie maharadzy Bengalu Suraj Dwlah'a ok.100000
wspierana przez francuska artylerie.
13 wrzesien 1759 battle of the Plains of Abraham.Gen Wolfe gromi armie francuska przy okazji zajmujac Quebeck City.
Brytyjczycy wygrywaja w tym samym czasie Maratha War1778-1782
i Mysore War 1780-84 przeciw lokalnym Maharadzom w Indiach. Oddzialy Indyjskie tez walcza we wlasnym kraju dyponujac duza przewaga liczebna w ludziach i sprzecie a poza tym znaja wlasny kraj.
Jesli chodzi o uznanie miedzynarodowe dla mlodej republiki to pierwszym krajem byla Holandia ,a nastepnie Francja i Hiszpania.Uznanie bylo nie wynikiem specjalnej sympati dla
"sprawy",tylko mialo charakter polityczny i handlowy.To samo bylo tez z Liga Zbrojnej Neutralnosci proponowana przez Katarzyne II.Zolnierz Kontynentalny mimo calego swojego zapalu i bohaterstwa nie dorownywal wyszkoleniem zolnierzowi brytyjskiemu (Long Island1776, Brandywine 1777, Camden 1780).Nie zapomnijmy ze znajacym teren zolnierzom amerykanskim brytyjczycy mogli zawsze przeciwstawic nie mniej rozeznanego w terenie "brave" indianskiego.
Wszystkie te fakty raczej podnosza wartosc amerykanskiego
zwyciestwa i uzyskania niepodleglosci.

 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
bryszard III
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Nr użytkownika: 2.852

 
 
post 18/03/2005, 7:37 Quote Post

Tak, ale kolonie amerykańskie różniły się paroma sprawami od Indii:

1) koloniści posiadali bardzo dobrą kadrę oficerską, która nie była gorsza, a być może przewyższała zdolnościami brytyjskich odpowiedników,

2) brytyjczycy walcząc na terenie całego kraju mieli rozciągnięte linie zaopatrzeniowe i byli rozczłonkowani po całym wybrzeżu - Amerykanie przez długi czas nie chcieli doprowadzić do walnej bitwy, tylko cały czas osłabiali wroga i wykorzystywali ich słabości,

3) a co do wykorzystania Indian to raczej nie była to siła, którą brytyjczycy mogli byli użyć na zawołanie i była to siła dość niepewna,
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 19/03/2005, 4:55 Quote Post

Jezeli bylbys tak dobry i wymienil kilku przedstawicieli tej
"doskonalej kadry oficerskiej" ktora przewyzszala brytyjczykow,czy Hessians.Wyszkolenie dobrego oficera zajmuje lata praktyki,ktora mogly zapewnic tylko lata wojen,a tych armia brytyjska posiadala wiele.Oficerowie i zolnierze brytyjscy
odniesli szereg zwyciestw na terenie ameryki polnocnej w wojnie siedmioletniej.Armie maharadzow indyjskich to nie byl bezmyslny tlum, tylko w wielu wypadkach profesjonalisci ,ktorzy nie uciekali na huk muszkietu jak to zwykle pokazuja filmy.
W duzych bitwach armia kontynentalna nie dorownywala brytyjczykom.Z wyjatkiem Saratogi przegrala wszystkie duze stracia(wymienione w moim poprzednim poscie).Amerykanie wygrywali raczej male potyczki,dzieki ktorym udalo sie doprowadzic gen.Washintonowi do pewnego rodzaju sytuacji patowej,
z ktorej wybawila go dopiero interwencja Francji.
Sytuacja zaopatrzeniowa, przynajmiej w czasie gdy dowodzil adm.Rodney byla na pewno lepsza po stronie brytyjskiej.Takze w wyniku przegranej Brytyjczycy mogli ewakuowac armie do baz w Nowej Szkocji,co na przyklad uczynil Howe po utracie Bostonu.Nawet po kapitulacji Cornvalisa w rekach brytyjskich pozostawaly duze miasta (New York NY i Charleston SC),Garnizon Philadelphi Pa zostal przezucony na Karaiby ,ktore uwazano za wazniejsze strategicznie dla Korony niz
"kolebka Rewolucji".Jesli chodzi o Indian to chociaz byli oni zawodni,to jednak takie imiona ja Joseph Brant trzymaly duze oddzialy milicji i zolnierzy kontynentalnych unieruchomionych w oczekiwaniu Indian.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
bryszard III
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Nr użytkownika: 2.852

 
 
post 20/03/2005, 0:16 Quote Post

Jeśli chodzi o kadrę oficerską to mówiłem to na bazie wiadomości z podręczników, bo nie czytałem nic szczegółowego (dlatego też trudno mi dyskutować z tak oczytanym forumowiczem smile.gif, ale się nie poddaje tongue.gif).

No więc nie chodzi mi o oficerów kolonialnych, ale imigrantów, którzy przybyli do Ameryki ze względów ideologicznych czy innych - np. Kościuszko czy Pułaski i masa innych (ty wiesz ode mnie lepiej jakich). Do tego oficerowie angielscy nauczeni byli dowodzić wojskiem, ale przede wszystkim w walnych bitwach, a nie w walkach z "partyzantką".

No i jeszcze przypomniało mi się coś na temat motywacji kolonistów do walki z Anglikami. Taką motywacją był obowiązek kwaterowania żołnierzy angielskich w domach - odmówienie groziło wysokimi karami.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 20/03/2005, 1:56 Quote Post

I tu musze Ci przyznac racje.Dzialania o charakterze partyzanckim czy polregularnym byly podstawa amerykanskiego sukcesu.Trzeba jednak przyznac ze tworca koncepcji "wojny podjazdowej" nie byl gen.Washington( przy wspolpracy europejskich ochotnikow (naqjemnikow) staral sie stworzyc armie o charakterze konwencjonalnym) , ale gen.Charles Lee
Byl to dawny zawodowy oficer brytyjski,walczacy w Ameryce w czasie wojny siedmioletniej,w 1762 jako oficer kawaleri bierze udzial w walkach przeciw Hiszpanom w Portugalii (rywalizujac o palme najlepszgo oficera z Johnem Burgoine) ,a pozniej w Konfederacji Barskiej- gdzie wedlug niektorych zrodel rozwinal w sobie szczegolna antypatie do Kazimierza Pulaskiego.Zwyciestwa nad Brytyjczykami pod Kings Mountain
i Cowpens przyniosly zachamowanie brytyjskiej ofensywy na poludniu.Jeszcze jedno ,nie przecenialbym zbytnio roli cudzoziemskich ochotnikow w wojnie.Bylo ich moze kilkudziesieciu,moze kilkuset nie stanowili wiec nawet rownowaznika dla Heskich najemnikow.
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
bryszard III
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 136
Nr użytkownika: 2.852

 
 
post 20/03/2005, 10:28 Quote Post

Dla Heskich najemników? Nie wiedziałem, że odegrali jakąś większą rolę w wojnie o niepodległość USA. Mógłbyś o nich powiedzieć coś więcej?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

9 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej