Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Ron Kovic
     
Celt
 

po prostu Celt
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 959
Nr użytkownika: 328

 
 
post 28/11/2009, 22:11 Quote Post

Jak dla mnie postać bardzo ciekawa; tragiczna.
Chłopak urodzony i wychowany w rodzinie robotniczej, katolickiej (pochodzili/wywodzili się z Chorwacji).Od dziecka uczony że liczy się tylko zwycięstwo, nie wolno się poddawać,sukces to nagroda którą bóg daje za ciężką pracę oraz właściwą postawę moralną. Uczony miłości do swego kraju, tego że gdy jest potrzeba nie wolno powiedzieć "nie".Sportowiec.
Zaraz po szkole,zainspirowany przez przemówienie prezydenta Kennedy`ego zaciąga się do US Marines (miał wówczas 18 lat...rok 1965) i dostaje się do Wietnamu. "Zalicza" obowiązkową turę -13mies. i wraca do kraju; szybko zgłasza się na kolejny wyjazd. Podczas II tury walczy w "dalekim rozpoznaniu"; ma na swoim koncie 22 misje "za liniami wroga"(wiem....w wojnie partyzanckiej nie ma frontu linearnego...ale taką informacje znalazłem...i chyba rozumię jej sens; operacje w "gorących strefach").
20 stycznia 1968 patrolując Strefę Zdemilitaryzowaną zostaje ciężko ranny, przeżywa koszmar MASHa oraz szpitala dla weteranów w Stanach.
Wraca do domu (1969)... tyle że z jego "domu" niewiele zostało; niby rodzice i ściany te same ale...kumple jakoś sie rozeszli, nie ma z kim pogadać bo każdy ma już jakieś inne życie i tematów brakuje (do takiego stanu wystarczy kilka lat emigracji....wiem co to znaczy...jesteś w domu...ale już nie u siebie....)do tego kilku kumpli już z nim nie pogada...bo Wietnam zabrał nie tylko nogi Kovica ale i ich całych...
Zagubiony zaczyna brnąć ku zatraceniu (alkohol,narkotyki), budzą go dopiero do życia strzały na Uniwersytecie Kent; to wówczas rozpoczyna się jego kariera działacza antywojennego.
Wiadomo że nikt nie mógł mu powiedzieć (tak jak mówiono studentom) że co on wie o wojnie....on ją znał bardzo dobrze...1,5tury wystarczyło.
Wiele z wydarzeń w których brał udział przeszło do legendy ("okupacja" biura werunkowego w Orange Country gdzie Kovic powiedział że przyszedł tylko pokazać potencjalnym rekrutom CAŁE spektrum możliwości jakie oferuje Korpus), czy sławetne wystąpienie (nie na głównej arenie) podczas konwencji wyborczej republikanów.
Za swą działalność był 12 razy aresztowany.
Ukoronowaniem jego działalności była przemowa (jako jednego z głównych mówców) na konwencji Partii Demokratów w 1976roku. Ludzie byli wówczas zaszokowani faktem że trzydziestolatek potrafi przemawiać mądrzej niż wiele "siwych głów" których wówczas uznawano za w pełni dojrzałych ludzi (wówczas 20latek=gnojek;30-młodzieniec na dorobku; 40-stateczny ojciec rodziny;50-człowiek doświadczony;60-kandydat na dyplomate;) ).
Ron Kovic do dziś pozostał pacyfistą; ostatnio udziela się w protestach przeciwko wojnie irackiej (przeciw I wojnie w zatoce też protestował).
W Polsce jego postać stała się znana dzięki filmowi O.Stona "Urodzony 4lipca"z 1989roku.
Film ten przedstawia młodość Kovica, skupia się generalnie na okresie od zranienia do rozpoczęcia aktywnej działalności antywojennej, by zakończyć się sceną przemówienia z 1976roku.
Piszę o tym filmie nie tylko dlatego że uznaje go za genialny film (i nawet T.Cruise którego nie uznaje za wybitnego aktora nie potrafił go zepsuć), lecz przede wszystkim ze względu na to że scenariusz napisali O.Stone oraz Ron Kovic, ludzie których łączyło doświadczenie Wietnamu (obydwaj pojechali tam ochotniczo), oraz powrotu stamtąd.
Stone kiedyś wspomniał że planował zrobić film o swoim zagubieniu po powrocie, o tym co czuł gdy wrócił do domu....którego już nie było... lecz uznał że biografia Kovica jest lepsza, bardziej czytelna.
Zresztą w filmie widać to wyraźnie - na wojne jedzie wręcz bigot zaślepiony łopoczącym sztandarem, podczas wojny zaczyna mu się obraz jego "szlachetnej powinności" dziwnie łamać, lecz po powrocie gdy zamiast powszechnego podziwu i poważania napotyka na obojętność lub wrogość gorycz pcha go znowu do starych sloganów...by po kilku wydarzeniach i przemyśleniach mógł zrozumieć że wojna jest złem,życie cudem...demonstranci w sumie mają rację i może nawet religia jest za nimi-więc ze spokojnym sumieniem może potępić wojne.
Wiem że polskie źródła mało mówią tej postaci, jego wyborach lecz uznaje że jest on jedną ze sztandarowych postaci Ameryki przełomu lat 60/70; członkiem pokolenia "młodzieńców"-z JFK na czele -które zmieniło społeczeństwo amerykańskie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Pepe Pan Dziobak
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 34
Nr użytkownika: 57.717

 
 
post 29/11/2009, 8:30 Quote Post

Zastanawia mnie dlaczego ten gościu doświadczony już tak mocno ''piekłem wojny'', pojechał tam na drugą ture. Zresztą wielu ludzi opiera swoją ocene na lewicowym (O.Stone w końcu) filmie, który próbował wyśmiać prawdziwe wartości jak Bóg, Honor i Ojczyzna, a gloryfikował brudnych idiotów i pacyfizm.

Chcesz dyskutowac o "lewicowosci" Olivera Stone - zaloz nowy watek bo tutaj to jest offtop.
Moderator N_S


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 29/11/2009, 16:02
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Celt
 

po prostu Celt
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 959
Nr użytkownika: 328

 
 
post 29/11/2009, 10:36 Quote Post

Wiesz Kolego....patrząc na Twoje podpisy /"Jestem Polakiem to i obowiązki mam Polskie, są one tym większe im wyższy przedstawiam typ człowieka." - R.Dmowski;POLSKA DLA POLAKÓW !;WIELKA POLSKA KATOLICKA !Zawód: têpiciel czerwonych / widze ni mniej ni więcej tylko Kovica sprzed wojny...nie wiem ile masz lat;nie wnikam w Twe doświadczenia lecz dostrzegam dla mnie oczywistą alegorię.
Odpowiadając na pytanie.
Kovic w Korpusie nie znalazł się z poboru lecz z wyboru; zaciągnął się do pracy na kontrakt terminowy. Zwykły poborowy po odbekaniu swego "roku w piekle" dostawał bilet do domu oraz "rób teraz co chcesz" na dowidzenia.Zawodowiec zaś miał przed sobą jeszcze lata pracy w "firmie"; może je spędzić w bazie w Pierdziszewie gdzie
nic się nie dzieje, czuje że życie ucieka mu przez palce, zaś jego ulubione zajęcie to odliczanie sekund do zakończenia dnia służby.
Lecz czy to godna robota dla Marines?Dla najlepszego z najlepszych, do tego ciągle nasączanego tą bogoojczyźnianą gadką.
Uwierz mi - nuda+odpowiedni zestaw motywacji potrafią zabić zdrowy instynkt samozachowawczy który nakazuje wiać jak najdalej od strzelaniny....
A do tego dochodzi jeszcze kwestia psychiki....uwierz mi-albo jak nie chcesz to nie...że w Strefie Działań Bojowych na ogół człowiek mało myśli; ma mało dylematów; jest skupiony na tym by przetrwać a po kolejnym patrolu gdy wraca do bazy pada po prostu z nóg i zasypia snem bez snów, bo wie że w każdej chwili mogą go obudzić i kazać znowu gnać aż do pawia....
Gdy znajduje już chwile wolnego to stara się zjeść coś treściwego,smacznego i konkretnego -w przeciwieństwie do mumii w folii oraz farmie w blasze które dostaje na patrol; gdy ma więcej czasu -pije-bo chyba każdy z nas lubi sobie co jakiś czas walnąć piwko albo jednego głębszego;).. no i do tego jak to młody mężczyzna szuka ujścia dla popędu seksualnego.
Tak więc taka tura operacyjna nie jest z założenia nudna....
Do tego dochodzi łatwość wytłumaczenia sobie na miejscu każdego skurxxxx i zbrodni którą się widziało lub brało udział.
Widzisz rozdartego dzieciaka w rozwalonej wiosce - no cóż - obydwie strony strzelały. Po tym jak zostaliście ostrzelani widzisz że Twój kolega strzela do cywila - no cóż-widać był /cywil/zbyt nerwowy;za gwałtownie się poruszył-tak jakby sięgał po granat...a że miał tam dokumenty tylko...mógł mieć granat a zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć.
TAM takie widoki i zachowania są normalne...a teraz wracasz do miasta z całymi szybami,gdzie nic się nie dzieje....zaczynasz się nudzić,budzą się wspomnienia,trupy wręcz włażą Ci do łóżka.... zaczynasz rozumieć że o ile być może to martwe dziecko to nie Twoja osobista robota - no ale padło bo była tam wojna w której TY brałeś udział....nie wiesz sam co masz ze sobą zrobić bo przecież chłopaki nie płaczą ...a zwłaszcza nie płaczą twardziele z XXXX ...zauważasz że wojna to zło.
Nie wiem Kolego czy coś z tego zrozumiałeś;ja tego inaczej nie jestem w stanie przekazać.
Co do Stona - masz racje-ten film jest w nurcie lewicowym,pacyfistycznym,lecz czy DZIŚ o tym reżyserze można powiedzieć że jest lewicowcem ? W "urodzonym" pluje na dicka Nixona, zaś kilka lat później popełnia jego hagiografie, oraz podobne dzieło o Bushu... to tyle off topu.
I jeszcze osobiście kilka słów - to że dla Ciebie bóg,honor i ojczyzna pojmowane na Twój sposób to wartości - to fajnie; lubie ludzi którzy wierzą w cokolwiek (wyjątek dla wyznawców Szmalu i Komery)bo ludzie bez wartości są zdolni do każdego świństwa - zaś wierzący...podobnie tylko w zakresie swych poglądów a nie ogólnie.
Widzisz-uważam boga za wymysł mający uzasadnić naszą ignorancje (niegdyś uderzenie pioruna interpretowano jako karę bożą;podobnie było z epidemiami)oraz dać nadzieje i poczucie bezpieczeństwa;czym jest ojczyzna - nie wiem;wiode życie tułacza;jeszcze chyba nie doświadczyłem tego uczucia; a to co ja rozumie jako honor-to nie odpowiada Twej definicji.
Różnimy się - ale różnijmy się pięknie; Twoje wartości mało znaczą dla mnie; moje dla Ciebie ale mam nadziej że nie przeszkadza Ci to w dyskusji ze mną.
Mam też prośbę - temat dot. konkretnej jednostki; off topy dot. "prawd objawionych" toczmy na mównicy; oszczędźmy moderatorom roboty zaś sobie wzajemnie dziemych min.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej