Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
13 Strony « < 11 12 13 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Własna historia wojny, Rodzinna opowieść ...
     
Guarden
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 9
Nr użytkownika: 82.267

Anonimowy Anonim
 
 
post 26/04/2013, 16:47 Quote Post

Brat mojego dziadka walczył w 1 Dywizji Pancernej Gen.Maczka,zginął w Shermanie,prawdopodobnie jego czołg został trafiony działem 88 mm.W domu mojego dziadka(brata tego co zginął)spał w 1945 roku generał Koniew.Około 500 metrów ode mnie znajduje się dom,którego nieżyjący już właściciel ukrył grupę niemieckich żołnierzy bez amunicji,których ścigała Armia Czerwona.Słyszałem też,nie pamiętam dokładnie tych opowieści,osoba z tego samego domu służyła w Armii Czerwonej.Natomiast pradziadek walczył w skłądzie armii Austro-Węgierskiej w czasie I wojny światowej,dostał się do niewoli Rosyjskiej,wywieziony na Syberię do robót przy wyrębie drewna,przeżył dzięki wstawiennictwie Matki Boskiej do której się modlił.

Ten post był edytowany przez Guarden: 26/04/2013, 16:49
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #181

     
Mieczysław P.
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 16
Nr użytkownika: 85.389

Stopień akademicki: Magister
 
 
post 23/11/2013, 4:00 Quote Post

Od strony matki. Otóż mój pradziadek był leśniczym w woj. Stanisławowskim, mianowicie pod Worochtą. W 1940 roku w nocy weszli do mieszkania i zabrali pradziadka z dziadkiem (który miał 7 lat). Matka była w tym czasie u krewnych we Lwowie, więc uniknęła deportacji. Po 3 tygodniach podróży wyrzucili ich w stepie obok d. Krasnoarmiejska (ob. Tajynsza, Kazachska SRR). Mieszkali w ziemiance, pracowali 14h dziennie w kołchozie. Po roku takiej roboty pradziadek zmarł, zaś dziadka wysłano do sierocińca do Uzbeckiej SRR. Tam przebył 6 lat. Dopiero w 1947 roku mając lat 14 uciekł stamtąd i udał się do Lwowa na poszukiwanie matki. I rzeczywiście ją odnalazł, tylko że już zamężną po raz drugi (wyszła za mąż w 1946 roku po wojnie). Znam to osobiście z relacji dziadka. Ukończone miał jedynie 8 lat szkoły z racji wojny i zsyłki. Natomiast w 1951 roku (mając 18 lat) został powołany do Armii Czerwonej (wtedy służba trwała 4 lata) i został wysłany do batalionu budowniczego i pracował przy odbudowywaniu Sewastopola przy najcięższych robotach. Tylko w 1955 został z wojska zwolniony. Nigdy nie pojechał do Polski bo nie wypuszczano takich osób.
Od strony ojca. Inny pradziadek omal nie został zamordowany przez UPA, ostrzeżony przez sąsiada Ukraińca szczęśliwie uszedł.
Prababcię z babcią (mąż prababci (jeszcze jeden pradziadek) zginął we wrześniu 39go w prawdopodobnie pod Sądową Wisznią lub w Lasach Janowskich) sowiecki major w 1945 roku wyrzucił z domu na bruk bez niczego. Nigdy nie odzyskali żadnego odszkodowania za zagrabione mienie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #182

     
Mercator
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 332
Nr użytkownika: 82.695

Stopień akademicki: posiadam
Zawód: wolny (jak ptak)
 
 
post 23/11/2013, 13:42 Quote Post

Mój dziadek, ułan Wielkopolskiej Brygady Kawalerii wrócił z wojny na początku listopada 1939. Był ranny, miał odłamek w płucach. Rana początkowo się zagoiła ale potem zaczęło się pogarszać. Męczył się jeszcze przez kilka miesięcy i w końcu babcia została wdową z piątką dzieci.

Gdzieś na końcu 1941 lub na początku 1942 do miasteczka, w którym mieszkała moja babcia przyjechały 3 rodziny niemieckich przesiedleńców z Rumunii. Chodzili wraz z niemieckimi policjantami i wybierali sobie co lepsze domy. Trafiło na dom mojej babci. Dostała godzinę na spakowanie się i została „tymczasowo” zakwaterowana wraz z dziećmi w jakiejś komórce u sąsiadów.

Pewnego dnia babcia wdała się w sprzeczkę z Niemką zajmującą jej dom. Niemka natychmiast przyprowadziła policjanta. Policjant próbował przesłuchać obie kobiety. Problem tkwił w tym, że rumuńska Niemka mówiła jakimś dziwnym dialektem, którego policjant prawie nie rozumiał a babcia biegle znała ze szkoły literacki niemiecki. Policjant na początku nie bardzo mógł dojść, która jest Niemką, a która Polką. W końcu się zniecierpliwił i wrzasnął do obu: Milczeć ! Jeszcze raz będzie tu jakaś awantura to ja tu zrobię porządek ! I poszedł. Babcia dopiero po jakimś czasie się zorientowała ile miała szczęścia. Równie dobrze mogła trafić do obozu. Np. listonosza z tego samego miasteczka inny policjant zatłukł na śmierć za słuchanie radia.

Kiedy na początku 1945 ruszył front, Niemcy zajmujący dom mojej babci zaczęli się pakować i wyruszyli na zachód. Po dwóch dniach jednak wrócili bo wyprzedziły ich oddziały sowieckie. Następnego dnia ustawili się w szeregu w kuchni i oznajmili, że rozumieją sytuację i proszą o możliwość zajęcia komórki, w której dotąd mieszkała babcia. Proszą też o wskazanie co mają robić w gospodarstwie.

Przez kilka następnych dni i nocy przez miasteczko przechodziły masy sowieckiego wojska. Pewnej nocy do domu mojej babci wpadło kilku krasnoarmijców. Na wszystkich mieszkańców padł blady strach. Krasnoarmijcy chwilowo zajęli się świeżo wyjętym z pieca chlebem, który akurat leżał na stole. Połamali go i zaczęli chować po kieszeniach. Za nimi wszedł młody oficer. Był to tzw. „Ruski z dużego miasta”. Widząc kilkoro dzieci, chleb kazał oddać, pomimo próśb babci żeby sobie wzięli. Oficer powiedział, że „Armia Czerwona ma co jeść”. Wyciągnął mapę i pytał babcię o najkrótszą drogę do odległego o kilkanaście kilometrów mostu. Babcia słabo rozumiała po rosyjsku ale okazało się, że oficer dobrze mówi po niemiecku.

Którejś z następnych nocy do domów w miasteczku zaczęli się dobijać niemieccy maruderzy. Mieli pecha bo akurat zza zakrętu wyjechało kilka sowieckich ciężarówek z wojskiem. Słychać było serie z pepeszy. Samochody nawet chyba się nie zatrzymały. Rano, przy drodze, mieszkańcy miasteczka znaleźli dwóch zabitych Niemców. Zakopali ich pod lasem i postawili mały krzyż.
 
User is offline  PMMini Profile Post #183

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.803
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 26/10/2016, 15:54 Quote Post

Pewnie każdy z nas zna historie z okresu II Wojny, przy których hollywodzkie filmy wymiękają. Gotowe scenariusze na film, tylko je spisać i sfilmować... A niestety odchodzą ostatni świadkowie II Wojny, więc może dyktafon i do staruszków!
Mnie niedawno rozbroiła historia pradziadka mojego kolegi, przez długie lata sołtysa pewnej miejscowości między Jasłem a Krosnem na Podkarpaciu. Pradziadek - Zugsführer cesarsko-królewskiej armii, w II RP radził sobie całkiem nieźle, zakładał spółdzielnie rolnicze, znał kilka języków (w tym co ciekawe angielski, miał brata w gdzieś za oceanem). W czasie II WŚ, tuż przed atakiem Niemców na ZSRR, na obecnym Podkarpaciu pokwaterowano niemieckich oficerów w prywatnych chałpach, mieszkali dość długo, więc siłą rzeczy jakaś nić porozumienia zostałą nawiązana. W domu mojego bohatera ulokowano, jako że dacza była spora, wyższych rangą oficerów. Mieli swoich adiutanów, trzymali mapy sztabowe, luźne notatki, pisali rozkazy. Jeden oficer był ponoć dość w porządku, drugi kawał .... drania...Obaj w poczuciu wyższości w stosunku do Słowian.... A pradziadek. Udawał, że nie rozumie po niemiecku i nie umie czytać. A oficerowie w ogóle nie uważali - omawiali przy nim rozkazy, zostawiali nie pilnowane dokumenty, które pradziadek czytywał smile.gif Podejrzewam, że był jednym z pierwszych, co znali termin ataku na ZSRR... Potem opowiadał wszystko prababce, która w końcu uświadomiła mu, co się może stać jak się Niemcy dowiedzą rolleyes.gif Pradziadek uważał, ale uwaga mu stępiała, bo kiedyś wpadł, kiedy drzemiąc w domu usłyszał rozkaz w języku niemieckim odpowiedział płynnie smile.gif Na szczęście to był ten "lepszy" więc nie wspominał o tym, no może po początkowym zdziwieniu. Może podszedł do tego rozsądnie - komu pradziadek mógł donieść? Ale dokumenty chował, a w towarzystwie domowników z kolegą rozmawiał o głupotach dry.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #184

13 Strony « < 11 12 13 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej