Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony « < 2 3 4 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Bitwa o Atlantyk, Seria z kotwiczką ale nie tylko...
     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.808
Nr użytkownika: 98.326

Zawód: Audytor
 
 
post 6/03/2018, 0:29 Quote Post

Póki co ciągle książki innej tematyki na krótkiej liście, ale co by temat nie ostygł wink.gif najpierw nawiązanie:

QUOTE(Gajusz Mariusz TW @ 31/10/2017, 12:56)
Dla tych którzy obie monografie (typ II i VII) mają na półce mam dobrą wiadomość: wyglądajcie początku przyszłego roku na rynku wydawniczym  wink.gif


No i jest! biggrin.gif

http://napoleonv.pl/p/10/1040/u-booty-typu...zkutnictwo.html

A teraz kolejna pozycja którą chciałbym polecić z tych których lektura już całe lata za mną:

John F. White "Mleczne krowy" Podwodne zaopatrzeniowce atlantyckich wilczych stad
user posted image

Książka poświęcona jakże ciekawym jednostkom typ XIV. Poznajemy przyczyny powstania tej jedynej w swoim rodzaju klasy okrętów podwodnych, pierwsze niemieckie próby zaopatrywania z wykorzystaniem także innych jednostek, w końcu operacyjne wykorzystanie docelowego typu. Wszystkie 10 jednostek koniec końców zakończyło swą służbę w ten sam sposób: zatopieniem przez aliantów. Lecz do tej pory w jaki sposób przysłużyły się bojowym U-bootom (same nie posiadały żadnych wyrzutni torped) chociażby w atakowaniu wschodniego wybrzeża USA, Karaibów, wód okalających Płd Afrykę czy wydłużając patrole na Północnym Atlantyku, o tym w tej ciekawej książce którą gorąco polecam!

Pozdrawiam!

user posted image
U-487 Typ XIV
 
User is offline  PMMini Profile Post #46

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 3.468
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 6/03/2018, 9:56 Quote Post

Sprawdzilem na Amazon: ksiazka ma swietne opinie (this is a great book, Excellent read!, Very well written and easy to understand!,Great book on this little know subject.) . Troche pozno w Polsce wydana (9 lat po pierwszym nakladzie) - ale jest.


N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #47

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.808
Nr użytkownika: 98.326

Zawód: Audytor
 
 
post 23/03/2018, 15:26 Quote Post

Tym razem o naszych podwodniakach. smile.gif Eryk Sopoćko Patrole "Orła".

user posted image
http://www.konflikty.pl/recenzje/ksiazki/p...a-eryk-sopocko/
http://www.ubootwaffe.pl/recenzje/ksiazki/...wa/patrole-orla

Książka pisana przez uczestnika zmagań na morzu na dodatek wydana już podczas wojny. A więc ma wszystkie plusy jak i minusy takiej literatury. Żywy opis reakcji radości i strachu (charakterystyczne - bardzo dużą część niewielkiej pozycji - ledwie 120 stron - to reakcja załogi na przebywanie pod ciągłym atakiem sił eskortowych), relacje przygód marynarzy poza służbą, przebijająca się tęsknota za krajem i nienawiść do okupanta. Bohaterowie - załoga Orła - są dla nas anonimowi - poznajemy ich tylko stopniem i inicjałami z powodu ochrony rodziny pozostałej w kraju, opis zatopienia Rio de Janeiro z wyciętym wstydliwym faktem nie trafienia pierwszą torpedą w stojący nieruchomo spory frachtowiec. Tragicznie odbiera się słowa autora o planach odwiedzin Danii po wojnie - jak wiemy porucznikowi Erykowi Sopoćko los oszczędził zaginięcia wraz z Orłem by stać się ofiarą storpedowania Orkana sad.gif . Kolejnymi mocnymi stronami są: bogata szata ilustracyjna służby Orła (wraz z bardzo licznymi paszportowymi zdjęciami zaginionej załogi), oraz zamieszczona na koniec biografia autora.

Książkę otwiera dedykacja, oczywiście w głównej mierze poświęcona załodze Orła: Tym, którzy nie powrócili. Los chciał że autor dołączył do nich. Ze swojej strony oceniam książkę bardzo dobrze i choć domyślamy się że pewne sceny zostały podkoloryzowane, nie znajdziemy już innych relacji załoganta Orła.

Pozdrawiam!

user posted image
 
User is offline  PMMini Profile Post #48

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.808
Nr użytkownika: 98.326

Zawód: Audytor
 
 
post 6/04/2018, 22:25 Quote Post

Przeglądając nowo zakupioną monografię typu IX http://napoleonv.pl/p/26/1040/u-booty-typu...napoleon-v.html przypomniało mi się że tuż przed Świętami przeczytałem pozycję której bohaterem zbiorowym w 95% był właśnie ów typ U-Boota (te pozostałe 5% to typy XB i VIIF). Nie miałem wtedy głowy by dwoma palcami (jak Tolkien wink.gif ) napisać o niej w temacie. Lepiej późno niż wcale a więc moi drodzy dziś kilka zdań o:

Lawrence Paterson Szare wilki Hitlera, U-Booty na Oceanie Indyjskim
user posted image
http://portal.strategie.net.pl/index.php?o...azek&Itemid=112

Temat równie skrajnie egzotyczny wobec głównego teatru działań U-Bootwaffe co ogromnie ciekawy. Oczywiście zazwyczaj obecny w ogólnych pracach, lecz to chyba jedyna książka do dostania w naszych księgarniach (teraz raczej już w antykwariatach) w której działalność U-Bootów na Oceanie Indyjskim jest tematem tytułowym. Już na wstępie zadzwonił mi dzwonek alarmowy że najwyższa pora przeczytać 10 lat i 20 dni (tak, ciągle w poczekalni...) bo gdzie indziej znajdę kwestię o której czytam po raz pierwszy - otóż Raeder (nie pamiętam by o tym wspomniał w Moje życie) w 1939 liczył na wypożyczenie kilku oceanicznych okrętów podwodnych od Japończyków by móc przy mizernej liczbie dostępnych własnych U-Bootów działać na dalekich akwenach przeciwko brytyjskiej (i sojuszniczej) żegludze! Zanim zaczniemy czytać o działalności U-Bootów na Oceanie Indyjskim autor w skrócie przybliża nam obecność okrętów Kriegsmarine na tym obszarze przybliżając nam tak ciekawe informacje jak zdobycie 11 listopada 1940 roku tajnych dokumentów przez Atlantisa na brytyjskim statku Automedon, na tyle pomocnych Japończykom (według Andrzeja Perepeczki były to plany pól minowych, nowe tablice kodowe, "War Cabinet Raport" z podaniem rozmieszczenia alianckich oddziałów, punktów obrony, lotnisk, magazynów itp - Konie trojańskie III Rzeszy) że ci uhonorowali kapitana tegoż korsarza - Bernharda Rogge - mieczem samurajskim, ponoć jednym z zaledwie trzech przyznanych w czasie wojny (nie ma niestety ścisłości czy chodzi o uhonorowanych Niemców, ale tak to póki co odczytuję). Co do samych Japończyków - niestety losy japońskich okrętów podwodnych I-16 i I-20 ukazanych przy okazji opisu inwazji na Madagaskar po prostu mijają się z prawdą. Na szczęście nie o japońskich okrętach podwodnych jest ta książka... Kontrowersyjną dla mnie oceną autora jest to iż upadek Singapuru był klęską na tak niespotykana skalę, iż zapewne większą niż klęska we Francji. Na kolejnych stronach czytamy o działalności łamaczy blokady kursującymi pomiędzy zasobnym w surowce Dalekim Wschodem a atlantyckimi portami okupowanej Francji. A gdy czytamy o działalności U-Bootów na wymienionym akwenie Paterson nie ogranicza się tylko do wojny podwodnej. Więc poznajemy kulisy alianckiej akcji specjalnej 9 marca 1943 roku w Marmagao w Goa mającej na celu zniszczenie niemieckiej działalności szpiegowskiej która tak skutecznie informowała kapitanów U-Bootów o miejscowej żegludze alianckiej, czytamy o tajnej akcji przerzucenia na pokładzie U-180 hinduskiego nacjonalisty Subhasa Chandra Bose wraz z przywódcą arabskich nacjonalistów - doktorem Habidem Hassanem - obaj mieli wywołać niepokoje na tyłach imperium brytyjskiego, o niedoszłej akcji brandenburczyków w Durbanie (przewożący ich U-Boot U-200 został wcześniej zatopiony). Kolejną ciekawostką w którą, przyznaję, nie do końca wierzę jest podany fakt jakoby wzięty do niewoli przez U-178 drugi oficer City of Canton Reginald Harry Broadbent tak chętnie przystosował się do życia na U-Boocie (najbardziej narzekał na brak papierosów) iż w końcu pozwolono mu nawet pełnić obowiązki... obserwatora na kiosku (sic!). Czy kapitan i załoga powierzyła by swoje życie komuś kto mógł zdecydować się poświęcić by zemścić się na sprawcy zatopienia swego frachtowca? Hmmm... No i w końcu sama działalność bojowa U-Bootów typu IX którym dane było działać na Oceanie Indyjskim. O tym w jak skrajnie trudnych warunkach działały załogi i ich okręty wystarczy wspomnieć że od kiedy zaczęły mijać Afrykę Południową dekryptaż Enigmy pozwalał aliantom na ich śledzenie, zmieniano trasy konwojom by je omijały. Używany przez U-Booty system szyfrowania "Triton" został złamany pod koniec 1942. Jednostki zaopatrzenia i U-Booty stacjonujące na Dalekim Wschodzie co prawda zastosowały inny system kodowania znany sprzymierzonym jako "Sunfish" (niemiecki właściwy kryptonim to "Tibet") ale również i on został złamany przez aliantów którzy, co prawda z przerwami, mogli czytać szyfrowaną nim korespondencję od sierpnia 1943 do końca wojny. Złamany został również szyfr "Bertok" używany w komunikacji pomiędzy OKM a niemieckim attache morskim w Tokio. Wilgotność i upał drastycznie obniżał wydajność baterii akumulatorów jak i torped elektrycznych. Problemy z dostępnością odpowiednich smarów, zabójcza dla okrętów podwodnych fluorescencja wody to kolejna codzienność. Załogi trapiły infekcje skóry i wysypki tropikalne. Bardzo dokładnie opisano warunki istnienia baz U-Bootów w Penangu, Dżakarcie, Surabai, kontakty z nieufnym sojusznikiem, mającą wpływ na działalność niemieckich podwodniaków wszechobecną rywalizację armii i marynarki japońskiej. Brak oczekiwanej infrastruktury stoczniowej i portowej, ta w Singapurze (np niezbędne doki do przeglądów kadłubów) była rzadko udostępniana wraz z czasem coraz rzadziej gdy uszkodzone okręty japońskiej marynarki regularnie blokowały je gdyż miały priorytet (co nie dziwi). Wobec braku wykwalifikowanych robotników większość prac wykonywały załogi. Trudna dostępność części zamiennych, słabej jakości miejscowe zamienniki (bardzo ciekawy opis gdy Japończycy podziwiali precyzję wykonania Arado Ar-196) Na tym tle widzimy rajskie warunki odpoczynku jakie serwowały zarekwirowane ośrodki wczasowe byłym władzom kolonialnym (co obrazują także bardzo liczne zdjęcia). Wobec innych wymagań kulinarnych niemieckich załóg Niemcy otrzymali od Japończyków plantacje które dostarczały owoce i warzywa (szczególnie ulubione przez Niemców kartofle), założono piekarnie wypiekające żytni chleb, zaczęto hodować zwierzęta. Ratowano się także w inny sposób - gdy korsarz Thor w maju 1942 zdobył chłodniowiec Nanking, ten resztę wojny wojny spędził zacumowany w Penangu dostarczając Niemcom m.in - 42000 skrzynek z konserwami mięsnymi, 28000 skrzynek z owocami i 800 ton mąki a także świeże masło, mięso i bekon. Czytamy także o oburzeniu wśród niemieckich załóg na widok traktowania przez Japończyków brytyjskich i holenderskich jeńców. Wszystko to na tle ogromnego zagrożenia tyfusem, malarią (w pewnym momencie 25% chorego personelu) i cholerą, o chorobach wenerycznych nie wspominając. Jako ciekawostkę wspomnę o oburzającym Niemców pobłażliwym podejściu do homoseksualnych zachowań niektórych członków załóg japońskich okrętów podwodnych podczas rejsów tych ostatnich z Niemcami na (a raczej pod) pokładem. Trochę dyskusyjną kwestia jest niechęć wobec Japończyków jeżeli chodzi o udostępnienie tajemnic torped z naprowadzaniem akustycznym (T-V). Gdy U-510 podchodził do Penangu po rejsie z Europy otrzymał ponoć rozkaz od BdU (czyli rzecz jasna Dönitza) by wyrzucił do morza niewykorzystane egzemplarze torped Zaunkönig. Kolejnym tego typu przypadkiem jest chociażby przykład U-1062 (typ VIIF) który transportując z Europy specjalnie dla dalekowschodnich "dziewiątek" zapas 29 torped w tym 9 T-V kilka godzin przed wejściem do portu otrzymał rozkaz wyrzucenia tych ostatnich za burtę. Ponoć dwa tygodnie później Dönitz odwołał ten rozkaz i pozwolił by Zaunkönigi zostały dostarczone do portu. Lecz jakoś nie widzi mi się by przez ten czas U-Boot stał na redzie... (dziwi mnie to wobec dostarczania Japończykom o wiele bardziej rewolucyjnych technologii, jak i trudności z dostarczeniem drogocennych torped które od początku przecież były kierowane docelowo na Daleki Wschód...) Kolejnym budzącym moje wątpliwości jest opis zatopienia ostatniego U-Boota typu XIV czyli U-490. Już do legendy przeszły zdolności głębokiego zanurzania się U-Bootów, ale 300m dla mlecznej krowy - no chyba "ciut" za dużo... Otrzymujemy także opis jedynej udowodnionej zbrodni na rozbitkach której dokonała załoga U-Boota. Tym okrętem jest U-852. Trochę na marginesie poznajemy losy załóg włoskich okrętów podwodnych obecnych na Dalekim Wschodzie w roli podwodnych łamaczy blokady po kapitulacji Włoch a także losy załóg niemieckich U-Bootów (a także okrętów) po kapitulacji III Rzeszy. Koniec końców mamy rzetelny materiał do udzielenia samemu sobie odpowiedzi - czy w tych warunkach zatopienie 133 statków o pojemności 687500 BRT to mało czy... dużo? Nawet wyliczając kontrowersyjne fragmenty książka jako całość jest dla mnie fantastyczną lekturą godną polecenia każdemu "szaremu wilkowi", nawet w kapciach. 9,5/10. Ocenę do góry podbiły wspomniane już liczne zdjęcia, jak i dołączone załączniki:

1. U-Booty na Oceanie Indyjskim
A. Wyjścia U-Bootów z Europy do działań na Oceanie Indyjskim (z wyszczególnionymi: nazwą okrętu, datą i nazwą portu wyjścia, datą i nazwą portu powrotu)
B. Wyjścia U-Bootów z portów na Dalekim Wschodzie (dane jak wyżej)
2. Transport U-Bootami ludzi i ładunków pomiędzy Europą a Dalekim Wschodem 1944-1945

A wyporność w... BRT? Przestaję walczyć z wiatrakami [co ciekawe - w bardzo zgrabnym słowniku na wstępie pod hasłem BRT stoi czarno na białym: Tona rejestrowa brutto, standardowa metoda określania pojemności statku (tona rejestrowa = 100 stóp sześciennych = 2,83 metra sześciennego). Wystarczyło się trzymać wskazówek skierowanych do czytelnika...]

Teraz trochę prywaty smile.gif Swego czasu sporo "pływałem" na tym akwenie dzięki https://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=10683 . Chyba przyszła pora na przypomnienie sobie jak się patroluje Cieśninę Ormuz wink.gif

Pozdrawiam!

user posted image
30 X 1943, pierwsze U-Booty grupy "Monsun" cumują w Penang. Na pierwszym planie U-183, a za nim U-188 i U-532. W głębi - zakotwiczony dalej od brzegu japoński okręt podwodny (podpis z książki, w internecie można odnaleźć odmienne nazwy U-Bootów lecz owego dnia tylko te 3 dopłyneły)
 
User is offline  PMMini Profile Post #49

     
Gajusz Mariusz TW
 

Ambasador San Escobar
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.808
Nr użytkownika: 98.326

Zawód: Audytor
 
 
post 23/04/2018, 12:21 Quote Post

Wracamy do rdzenia tematu, a więc "kotwiczek". Dziś kilka zdań po przeczytaniu

Hans-Joachim Röll, Michael Besler - U-380 Okręt z koniczynką

user posted image

Książka o tyle ciekawa że nie przedstawia jakiegoś wybijającego się dowódcę U-Boota czy zasłużonego okrętu. Tym razem śledzimy losy jednostki która była przykładem większości, będącym tłem dla asów. U-380 w dziesięciu (w innych źródłach można znaleźć ilość 11 lub 12) patrolach zatopił 3 frachtowce (21241 BRT) pływając pod dwoma dowódcami: Josefem Rötherem (wszystkie sukcesy i prawie wszystkie patrole) i Albrechtem Brandim. Autorzy zwracają uwagę na dwa różne style sprawowania dowództwa - ten pierwszy raczej ostrożny, mający nade wszystko bezpieczeństwo załogi (o czym dalej), ten drugi bardziej agresywny (znany z sukcesów odniesionych na U-617). Wracając do Röthera, uderzają z jednej strony duże odległości wystrzelonych torped i komendy zanurzania na bardzo duże głębokości które sugerują ostrożność tego kapitana, lecz równie częste wynurzenia zaraz po ucichnięciu odgłosów śrub atakujących niszczycieli zmuszały do podnoszenia brwi... Przyznam się że irytowały także zdziwienia tego dowódcy po nocnych namierzeniach U-380 na powierzchni przez jednostki eskorty. W tym samym czasie gdy posiadanie aparatury radarowej na pokładach samolotów nie było dla niego jakąś wielką tajemnicą. Po niedawno przeczytanym opisie warunków odpoczynku załóg U-Bootów na Dalekim Wschodzie (patrz -> poprzedni post) tutaj autorzy ponownie przybliżają ten fragment życia podwodniaków Dönitza, tyle że w La Spezia, nad jeziorem Como czy w San Remo. Czasami mamy jakieś dziwne informacje jak o polującym (i bombardującym P-38 Lightningu) na naszego tytułowego bohatera na jednym z patroli, a to autorzy pisząc o dalszej służbie członka załogi próbują (choć może to kwestia tłumaczenia?) nam wmówić że Kriegsmarine wystawiła jednostkę o nazwie: morski batalion czołgów "Cremer". Jeszcze większe zdumienie budzi ten fragment:

QUOTE
Oba U-Booty miały operować przeciwko flocie inwazyjnej aliantów w pobliżu Sycylii. Dlatego obowiązywał absolutny zakaz zanurzenia, a cała broń plot. miała być obsadzona.

Że co confused1.gif
Użycie przez autorów w stosunku do francuskiego Le Fantasque nazwy krążownik to także spore nadużycie. Jak już trochę pomarudziłem to teraz przejdźmy do plusów. Tekst poświęcony powstaniu U-Boota i szkoleniu załogi został skrócony do minimum. Książka to przede wszystkim opis co się działo pod pokładem na patrolach na Atlantyku Płn. i Morzu Śródziemnym. Ponieważ załoga w dużej mierze przeżyła wojnę (jak się okazało słusznie uważała swój okręt za szczęśliwy a namalowana na kiosku koniczynka była tam nie od parady) autorzy mogli zdobyć bardzo wiele wspomnień z pierwszej ręki. Mocnymi dodatkami są załączniki. Pierwszy prezentuje dane osobowe członków załogi U-380 a w nich bardzo szczegółowy (z reguły daty dniowe) zarys służby, wymienione rejsy bojowe, awanse jak i ordery i odznaczenia honorowe. Podsumowany listą załogi z podziałem na funkcje. Kolejny to przybliżenie danych technicznych U-380 i dat z jego budowy. Załącznik nr 3 to tabelka z sukcesami okrętu. Wkładka z licznymi fotografiami okrętu oraz członków załogi to kolejny plus książki. Podsumowując, ciekawa pozycja choć błędów nie uniknięto (klasyczne już z BRT...).

user posted image
U-380

Pozdrawiam!
 
User is offline  PMMini Profile Post #50

4 Strony « < 2 3 4 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej