Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Bombardowania Polski pod koniec wojny, Czy Luftwaffe atakowało Polskę w 1944/45
     
Lugal
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 717
Nr użytkownika: 58.985

Marcin
Stopień akademicki: magister
 
 
post 23/06/2013, 18:43 Quote Post

Mam pytanie - czy pod koniec II wojny Niemcy bombardowali polskie miasta i wsie opanowane przez LWP i Armię Czerwoną? Luftwaffe było już porządnie osłabione, ale było jeszcze chyba zdolne do jakichś (przynajmniej) lokalnych operacji. A ze strategicznego punktu widzenia takie operacje miały sens (dezorganizowanie życia na wyzwolonych obszarach, terroryzowanie władz i ludności, osłabianie morale wojsk nieprzyjacielskich, "przygotowywanie gruntu" pod jakąś lokalną kontrofensywę itp.), co dobitnie uwidoczniło się w 1939. Linia frontu w Polsce od VIII 1944 do I 1945 na dużym odcinku przebiegała przez linię Wisły - czyli prawej stronie Wisły (np. warszawska Praga, Puławy ) okupacja się już skończyła, działała tam polska administracja, a na drugim brzegu (niemal w zasięgu głosu) stał jeszcze Wermacht. Czy Niemcy nie robili artyleryjskiego ostrzału tych miejscowości? A jeśli nie - to dlaczego?

Ten post był edytowany przez Lugal: 23/06/2013, 18:50
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Andrea$
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.962
Nr użytkownika: 45.545

Zawód: student
 
 
post 23/06/2013, 19:23 Quote Post

QUOTE
Mam pytanie - czy pod koniec II wojny Niemcy bombardowali polskie miasta i wsie opanowane przez LWP i Armię Czerwoną?


O ile badałem dosyć dokładnie działania polskiego lotnictwa w 1945 roku, o tyle nie zetknąłem się, by Polacy zostali zaatakowani przez Luftwaffe. Kriegsmarine i owszem, ostrzeliwała miasta nad morzem i to dosyć silnie. Warto jednak zaznaczyć - co uważamy za polskie miasta. Czy te, które administracyjnie należały do Polski przed 1939 rokiem, czy te, które przyznano Polsce podczas konferencji w Jałcie i Poczdamie?
Jeśli chodzi o ostrzał artyleryjski - był (Praga warszawska). Ostrzał artyleryjski z pokładów okrętów - także (Gdańsk, Gdynia). Zapewne jakieś naloty były, jeśli chodzi np. o Poznań.
Polskę zajęto jednak dosyć szybko (mówię o ofensywie styczniowej), przez co Niemcy rzadko przechodzili do kontrofensywy i równie rzadko mogli rozpocząć ostrzał nękający na polskie miasta i miasteczka.
 
User is offline  PMMini Profile Post #2

     
Beukot
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.470
Nr użytkownika: 16.122

Stopień akademicki: dla przyjaciol: megi
 
 
post 24/06/2013, 11:31 Quote Post

QUOTE(Lugal @ 23/06/2013, 18:43)
Mam pytanie - czy pod koniec II wojny Niemcy bombardowali polskie miasta i wsie opanowane przez LWP i Armię Czerwoną?

http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=60&t=125399
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Lugal
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 717
Nr użytkownika: 58.985

Marcin
Stopień akademicki: magister
 
 
post 24/06/2013, 18:22 Quote Post

QUOTE(Andrea$ @ 23/06/2013, 20:23)
QUOTE
Mam pytanie - czy pod koniec II wojny Niemcy bombardowali polskie miasta i wsie opanowane przez LWP i Armię Czerwoną?


O ile badałem dosyć dokładnie działania polskiego lotnictwa w 1945 roku, o tyle nie zetknąłem się, by Polacy zostali zaatakowani przez Luftwaffe. Kriegsmarine i owszem, ostrzeliwała miasta nad morzem i to dosyć silnie. Warto jednak zaznaczyć - co uważamy za polskie miasta. Czy te, które administracyjnie należały do Polski przed 1939 rokiem, czy te, które przyznano Polsce podczas konferencji w Jałcie i Poczdamie?
Jeśli chodzi o ostrzał artyleryjski - był (Praga warszawska). Ostrzał artyleryjski z pokładów okrętów - także (Gdańsk, Gdynia). Zapewne jakieś naloty były, jeśli chodzi np. o Poznań.
Polskę zajęto jednak dosyć szybko (mówię o ofensywie styczniowej), przez co Niemcy rzadko przechodzili do kontrofensywy i równie rzadko mogli rozpocząć ostrzał nękający na polskie miasta i miasteczka.
*



Chodzi mi o obszary, które należały do Polski zarówno do 1939, jak i po wojnie. Oczywiście - ofensywa podjęta w I 1945 istotnie przebiegała błyskawicznie, jednak między IX 1944 a I 1945 front w Polsce był zasadniczo ustabilizowany - Niemcy chyba mieli wtedy dosyć czasu, aby prowadzić na większą skalę naloty i nękający ostrzał artyleryjski?
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
poldas372
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 11.069
Nr użytkownika: 19.336

 
 
post 24/06/2013, 18:43 Quote Post

Przeprawy na Wiśle z całą pewnością były bombardowane przez Luftwaffe, kiedy to już niemieckie wojska były zmuszone się wycofać z rdzennego terytorium Polski.
Nie odnotowałem jednak przypadków bombardowań terrorystycznych polskiego terytorium (1945) w stylu tego, co robili Alianci Zachodni.
Wynikało to jednak nie z braku chęci, lecz z ograniczonych możliwości.
Z tym że - Planowano taką operację lotniczego bombardowania na radzieckie zapory wodne w pobliżu Moskwy. Nazwano to "Żelazny Młot".
Niemcy planowali to zrobić w lutym 1945 roku.
Rzecz nie doszła do skutku.

 
User is online!  PMMini Profile Post #5

     
marek01
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 43
Nr użytkownika: 98.121

Stopień akademicki: BANITA
Zawód:
 
 
post 11/11/2015, 9:30 Quote Post

W roku 1944 gdzy zarowno Rosjanie jak i LWP stalo nad wisla w rejonie od Kazimierza do Deblina i dalej az pod Warszawe to Niemcy byli dosc czestymi goscimi nad glowami zolnierzy okladajac ich bombami rakietami i pociskami z broni pokladowej ba nawet probowano zniszczyc mosty za pomoca misteli w Deblinie zeby zablokowac Rosjanom dowoz materialow na front ale nic z tego nie wyszlo
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.341
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 11/11/2015, 13:17 Quote Post

Hej
QUOTE(marek01 @ 11/11/2015, 9:30)
Niemcy byli dosc czestymi goscimi nad glowami zolnierzy okladajac ich bombami rakietami i pociskami z broni pokladowej
*



Z ciekawości: o tym okładaniu rakietami to gdzieś wyczytałeś, czy tak ci się tylko napisało z głowy?

Niemcy w czasie II wojny zaniedbali trochę rozwój niekierowanych rakiet powietrze-ziemia w rodzaju broni używanej powszechnie przez lotnictwo szturmowe radzieckie, brytyjskie czy amerykańskie. Opracowali i wykorzystywali takie rakiety jako broń powietrze-powietrze, do atakowania ciężkich bombowców. Dopiero pod koniec 1944 na poważnie zajęli się tym tematem. Wdrożyli projekt budowy rakiety przeciwpancernej Panzerblitz w ramach którego powstało kilka bardzo ciekawych pocisków. Na ile mi jednak wiadomo do maja 1945 nie ukończyli tych prac i do bojowego użycia nie doszło. Ale jeśli znalazłeś wzmiankę o czymś takim np. w czyichś wspomnieniach toby była bardzo ciekawa informacja.

A tak bardziej w temacie:
- pamiętam jeszcze z lat PRL artykuł w Wojskowym Przeglądzie Historycznym na temat wyzwolenia Lublina. Była tam wzmianka, że 22 lipca '44 około 19:00 zaatakował miasto pojedynczy He 177, zrzucając 48 bomb 70 kg, bez większych jak pamiętam efektów.
- dzień po wspomnianym tu wcześniej, nieudanym ataku Misteli na mosty w Warszawie (a wiec 9 lub 10 kwietnia '45) pojedynczy Ju 88 wykonał lot rozpoznawczy fotografując Toruń, Bydgoszcz, Płock, Warszawę, Dęblin bodajże, nie pamiętam, i zrzucając przy okazji na niektóre z tych miast po kilka bomb 70 kg (na Warszawę chyba 4 lub 8).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
net_sailor
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 691
Nr użytkownika: 40.506

 
 
post 16/11/2015, 8:55 Quote Post

Dla przypomnienia bojowym użyciu niemieckich rakiet niekierowanych było tutaj:
http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=58&t...rblitz#p1381302
Do pewnego stopnie lukę w "salwowej" amunicji powietrze-ziemia wypełniały zasobniki z subamunicją kasetową. Były znacznie powszechniejsze bo nie wymagały specjalnych modyfikacji nosiciela, poza zwykłym zaczepem bombowym.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Lugal
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 717
Nr użytkownika: 58.985

Marcin
Stopień akademicki: magister
 
 
post 25/11/2018, 21:04 Quote Post

Mało znany epizod: pod koniec lipca 1944 roku dokonało serii nalotów dywanowych na wyzwolony wcześniej Łuków.

http://podlasie24.pl/lukow/region/72.-rocz...kowa-1d363.html
W poniedziałek 24 lipca 1944 roku rano nad Łukowem pojawiło się 20 niemieckich bombowców. Rozpętało się piekło. W tym dniu miasto przeżyło dwa ciężkie bombardowania. Następne bombardowania z poniedziałku na wtorek trwały całą noc, tzw. dywanowe. Gdy jedna eskadra odchodziła, druga nadlatywała i zaczynała bombardowanie.

Niemcy rzucali bomby zapalające i burzące, głównie na śródmieście i drogi wylotowe. Sowieci strzelali do samolotów z zenitówek, ale niecelnie. Łuków i okoliczne wioski były oświetlane zrzucanymi z samolotów flarami na spadochronach. Robiło się widno, jak w dzień. Dokonano jeszcze nalotów we wtorek i środę. Miasto przedstawiało okropny widok. Zniszczone i wypalone domy, trupy ludzi i koni, porozbijany i porzucony sprzęt wojskowy, wszędzie leje po bombach. Śródmieście legło w gruzach, ucierpiały i inne dzielnice.


Nie był to więc jakiś pojedynczy lot zwiadowczy nad miastem, w czasie którego przy okazji zrzucono kilka bomb, ale seria nalotów, obracających centrum miasta w perzynę. Przy czym zaskakujący dla mnie jest nie sam fakt nalotu, ale kilkudniowy okres bezkarnego panowania Luftwaffe nad obszarem miasta. Zdumiewa mnie, że siły radzieckie, zajmując miasto będące ważnym węzłem kolejowym (a więc istotnym celem ataku lotniczego) nie skierowały tam jednostek obrony przeciwlotniczej.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.341
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 26/11/2018, 0:17 Quote Post

QUOTE(Lugal @ 25/11/2018, 21:04)
Zdumiewa mnie, że siły radzieckie, zajmując miasto będące ważnym węzłem kolejowym (a więc istotnym celem ataku lotniczego) nie skierowały tam jednostek obrony przeciwlotniczej.
*



No ba, a co mieli zrobić? Radarów obrony powietrznej chyba w ogóle w armii nie mieli, tylko w wojskach OPK (do obrony stałych obiektów np. Moskwy) i w marynarce. Dział kierowanych radarem - jak wyżej. Nocnych myśliwców z radarem - 1 pułk (i marynarka tez jeden) z bardzo marnymi maszynami (taki "P-70 domowej roboty", przebudowany bombowiec A-20 Boston z rosyjskim radarem serii Gnejs) które do jakiej takiej sprawności doszły pod sam koniec wojny (kilka zestrzeleń w rejonie oblężonego Wrocławia). A bez radaru się w nocy nie poszaleje...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.683
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 26/11/2018, 0:34 Quote Post

QUOTE(Lugal @ 25/11/2018, 22:04)
Zdumiewa mnie, że siły radzieckie, zajmując miasto będące ważnym węzłem kolejowym (a więc istotnym celem ataku lotniczego) nie skierowały tam jednostek obrony przeciwlotniczej.
*


Przecież masz w owym artykule napisane:
QUOTE
Sowieci strzelali do samolotów z zenitówek, ale niecelnie.

Czyli skierowały, tyle że obrona była nieskuteczna, albo mało skuteczna.

A reszta jak napisał Speedy, no i trzeba też wziąć pod uwagę, że to było zaraz po wejściu ACz do miasta. Czyli jej jednostki nie musiały dysponować jakimiś liczniejszymi oddziałami plot szczebla korpusu czy wyższego.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
Badacz 1954
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 299
Nr użytkownika: 103.976

Wlodzimierz Johann Delekta
Stopień akademicki: Dr hc
Zawód: emeryt
 
 
post 26/11/2018, 15:03 Quote Post

QUOTE(Lugal @ 25/11/2018, 22:04)
Mało znany epizod: pod koniec lipca 1944 roku dokonało serii nalotów dywanowych na wyzwolony wcześniej Łuków.

http://podlasie24.pl/lukow/region/72.-rocz...kowa-1d363.html
W poniedziałek 24 lipca 1944 roku rano nad Łukowem pojawiło się 20 niemieckich bombowców. Rozpętało się piekło. W tym dniu miasto przeżyło dwa ciężkie bombardowania. Następne bombardowania z poniedziałku na wtorek trwały całą noc, tzw. dywanowe. Gdy jedna eskadra odchodziła, druga nadlatywała i zaczynała bombardowanie.

Niemcy rzucali bomby zapalające i burzące, głównie na śródmieście i drogi wylotowe. Sowieci strzelali do samolotów z zenitówek, ale niecelnie. Łuków i okoliczne wioski były oświetlane zrzucanymi z samolotów flarami na spadochronach. Robiło się widno, jak w dzień. Dokonano jeszcze nalotów we wtorek i środę. Miasto przedstawiało okropny widok. Zniszczone i wypalone domy, trupy ludzi i koni, porozbijany i porzucony sprzęt wojskowy, wszędzie leje po bombach. Śródmieście legło w gruzach, ucierpiały i inne dzielnice.


Nie był to więc jakiś pojedynczy lot zwiadowczy nad miastem, w czasie którego przy okazji zrzucono kilka bomb, ale seria nalotów, obracających centrum miasta w perzynę. Przy czym zaskakujący dla mnie jest nie sam fakt nalotu, ale kilkudniowy okres bezkarnego panowania Luftwaffe nad obszarem miasta. Zdumiewa mnie, że siły radzieckie, zajmując miasto będące ważnym węzłem kolejowym (a więc istotnym celem ataku lotniczego) nie skierowały tam jednostek obrony przeciwlotniczej.
*


Speedy nie wymienia w swoim poście Łukowa. A odległość pomiędzy Łukowem a chociażby Dęblinem jest znaczna. Materiał bardzo ciekawy, bo chociaż w czasach mojej pracy w Polsce wielokrotnie bywałem w Łukowie, o nalocie tym nie słyszałem (były natomiast naloty Luftwaffe na położony w odległości ok. 100 km Mszczonów, zarąwno w 1939, jak i w 1945 roku.
Badacz1954)
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.341
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 26/11/2018, 18:59 Quote Post

Hej

1. Ja tu po pierwsze z taką uwagą ogólną. Broń boże nie twierdzę, ze odnosi się ona konkretnie do omawianych tu miejsc i zdarzeń - do wyciągnięcia takiego wniosku brak wystarczających danych. Niemniej:

QUOTE(Badacz 1954 @ 26/11/2018, 15:03)
A odległość pomiędzy Łukowem a chociażby Dęblinem jest znaczna.


...stanowczo przestrzegam przed przykładaniem do działań lotniczych naszej "ziemskiej miarki". Owszem dla nas odległość 50 czy 100 km jest tak jak napisałeś znaczna. Dla samolotu bojowego, nawet takiego bombowca z 1944 to jest kilka-kilkanaście minut lotu. Bardzo spokojnie można zboczyć sobie o tyle z trasy żeby np. coś rozpoznać. Bardzo spokojnie można się o tyle (i znacznie więcej!) pomylić, np. źle określając prędkość i kierunek wiatru. Bardzo spokojnie oba takie obiekty mogą być celem jednej jednostki w jednej operacji - część eskadr zaatakuje cel A, a część poleci ten kawałeczek dalej na cel B.

2. Znowuż nie twierdzę absolutnie, że to na pewno ta sytuacja i ta właśnie jednostka. Ale w Wiki (ang.) w artykule na temat niemieckiego pułku bombowego KG.1 - największa jednostka użytkująca ciężkie bombowce He 177 - można wyczytać taką wzmiankę na temat jego działań w lipcu 1944 (wkleję już w tłumaczeniu, link do oryginału tu: KG.1 - Ostatnie działania na Froncie Wschodnim

QUOTE
20 lipca Riesen (ppłk. Horst von Riesen, dowódca jednostki - przyp. mój) poprowadził wszystkie 70 sprawnych He 177 z KG.1 na dzienną wyprawę przeciwko stacji kolejowej Wielkie Łuki. Riesen leciał tak wysoko, że radzieckie myśliwce nie były w stanie dokonać przechwycenia (no, to w zasadzie nie takie trudne biggrin.gif - przyp. mój) i bombardowanie spowodowało znaczne zniszczenia na stacji i w mieście bez strat własnych. 23 lipca załogi uderzyły ponownie i doniosły o wielkich pożarach i eksplozjach po zbombardowaniu Mołodeczna. KG.1 otrzymał rozkaz przerywania radzieckiej komunikacji kolejowej w sektorze Lublina - dla powstrzymania operacji brzesko-lubelskiej. 25 lipca He 177 powtarzały efektywne ataki. Nad Bugiem, w okolicy Brześcia Litewskiego bombowce zniszczyły centrum dowodzenia radzieckiego 80. Korpusu Armijnego, zabijając przy tym dowódcę. 28 lipca KG.1 wykonał swą ostatnią misję bombową podczas wojny, atakując rejon koncentracji 2. Gwardyjskiej Armii Pancernej.
(podkreślenia moje).

Tak, że chociaż są to tylko mizerne poszlaki - to być może właśnie KG.1 w tym Łukowie tak narozrabiał...

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
Badacz 1954
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 299
Nr użytkownika: 103.976

Wlodzimierz Johann Delekta
Stopień akademicki: Dr hc
Zawód: emeryt
 
 
post 27/11/2018, 7:47 Quote Post

To nie jest, niestety, "ten Łuków", a Wielikije Łuki, potężny (do dzisiaj) węzeł kolejowy w Rosji, w okolicach Mołodeczna.
Badacz1954.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.341
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 27/11/2018, 9:02 Quote Post

QUOTE(Badacz 1954 @ 27/11/2018, 7:47)
To nie jest, niestety, "ten Łuków", a Wielikije Łuki, potężny (do dzisiaj) węzeł kolejowy w Rosji, w okolicach Mołodeczna.
Badacz1954.
*



Ależ ja nie o tym mówię, wiem oczywiście co to są Wielkie Łuki. Ale o tym dalszym fragmencie, który zaznaczyłem, o przerywaniu komunikacji kolejowej "w sektorze Lublina". I o tym że 25.VII były powtarzane ataki. Nie wiem co to dla autora znaczyło "w sektorze Lublina" ale Łuków jest o jakieś 75 km od Lublina, jak mówiłem to z 10 min lotu - może właśnie już był "w sektorze"?

Ten post był edytowany przez Speedy: 27/11/2018, 9:05
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej