Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
84 Strony « < 82 83 84 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Najdziwniejsze typy broni świata
     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post 14/09/2019, 20:44 Quote Post

Panzer III ausf N als Schienen-Ketten Fahrzeug SK1

user posted image

Na przełomie 42/43 zbudowano 2 lub 3 prototypy czołgu, który miał służyć do ochronny linii kolejowych. W tym celu na podwoziu zbudowanych w firmie Sauer umieszczono Panzer III ausf N (na stronie, skąd pochodzi zdjęci podają, że była to wersja L), który miał osiągać prędkość ok. 100km/h. Prototyp zademonstrowano 20.X.43r., ale nie zyskał on akceptacji.

Powyższa informacja pochodzi z książki "Niemiecka broń pancerna 1939-1945" Lalaka i Jędrzejewskiego, wyd. III, poprawione i uzupełnione z 97r, wyd. Lampart.

Strona - http://german-panzer-army.tripod.com/Panze...zeug%20SK1.html skąd zaczerpnąłem zdjęcie podaje, że wózki szynowe napędzał silnik czołgu.

Ta strona - https://panzer78.skyrock.com/3016623439-PAN...kampfwagen.html zawiera znacznie więcej informacji oraz zdjęć prototypu.

Na poniższym zdjęciu:

user posted image

można zobaczyć, że szynowy czołg miał możliwość zarówno poruszać się po torach, jak i w terenie. Jego minusem był mniejszy prześwit oraz mniejsza ładowność amunicji. Autor strony podaje, że zmiana trakcji miała odbywać się bez opuszczania czołgu przez załogę.
Prędkość, którą podają autorzy książki jest większa od tej podanej na stronie - 80-90km/h.
W zamyśle pomysłodawców Panzer III ausf N als Schienen-Ketten Fahrzeug SK1 miał służyć również jako lokomotywa, która miała ciągnąć cztery załadowane platformy.
Jeden z inżynierów, którzy pracowali nad nim po wojnie zaproponował swoje usługi Francji, ale ta nie skorzystała z oferty.

W VI.1943r. zlecono trzem firmom - Daimler Benz, Alkett i Krupp opracowanie czołgu plot. poruszającego się na szynach pod nazwą VK.2801. Jego produkcja miała się rozpocząć w IV.45r. Ostatni z firm zaproponowała projekt, który oprócz 2 cm Flakvierling 38 miał mieć działo 75mm wieży z Panzer IV.* Ostatecznie projekt anulowano w V.44r.

* Tutaj autorowi strony wkradł się błąd (&). Chodzi o projekt czołgu VK.8201.

http://www.wardrawings.be/WW2/Files/1-Vehi...les/VK.3001.htm

Albo translator coś opacznie przetłumaczył (tłumaczyłem pojedyncze wyrazy, ale kontekst pozostawał ten sam) albo też wkradł się kolejny błąd, bo VK.8201 miał być uzbrojony albo w działo 75 mm albo w działko plot. 2 cm Flakvierling 38.

(&) znalazłem artystyczną wizję, która została podpisana jako VK.2801 - http://www.wardrawings.be/WW2/Images/1-Veh.../VK-2801/p1.jpg Nie znalazłem nigdzie potwierdzenia, aby projekt VK,2801 ,który istniał rzeczywiście miał też poruszać się po szynach.


Znane są inne czołgi, które w zamyśle projektantów miały poruszać się zarówno po torach jak i na gąsieniach? confused1.gif Nie mam tu na myśli drezyn pancernych. Wiem, że japońskie samochody pancerny miały taką możliwość, ale wiązało się to ze zmianą trakcji; zdejmowano ogumienie z kół.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1246

     
mlukas
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.448
Nr użytkownika: 99.991

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 14/09/2019, 21:49 Quote Post

Może już było w tym wątku.

Ogromny lotniskowiec zbudowany z pykretu...czyli zamarzniętej mieszanki wody z trocinami:)

https://gadzetomania.pl/10338,lotniskowiec-...wojny-swiatowej

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pykret

QUOTE
Projekt gigantycznego lotniskowca o nazwie Habakkuk został przedstawiony Churchillowi, który początkowo odniósł się do niego z wielkim entuzjazmem. Okręt rozmiarami przewyższał wszystko, co kiedykolwiek pływało po oceanach. Miał mieć 610 metrów długości, potężne uzbrojenie artyleryjskie i grupę lotniczą składającą się z 300 samolotów.

Wielkość Habakkuka dobrze pokazuje poniższy szkic. Przedstawiono na nim w tej samej skali współczesny lotniskowiec klasy Nimitz, Habakkuka oraz pancernik klasy Iowa.

user posted image

Ten post był edytowany przez mlukas: 14/09/2019, 21:50
 
User is offline  PMMini Profile Post #1247

     
Daweo
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 748
Nr użytkownika: 77.396

 
 
post 15/09/2019, 10:18 Quote Post

Nawiązując jeszcze do dwóch luf ustawionych pionowo to taki układ zastosowano w prototypie działa samobieżnego Коалиция-СВ - zdjęcia - dwa działa kalibru 152 mm. Seryjne pojazdy (oznaczone 2С35) mają pojedynczą lufę.

QUOTE(ChochlikTW @ 14/09/2019, 20:44)
Panzer III ausf N als Schienen-Ketten Fahrzeug SK1(...)
*


Inne zdjęcie tego pojazdu można zobaczyć na axishistory
 
User is offline  PMMini Profile Post #1248

     
Speedy
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.370
Nr użytkownika: 3.192

 
 
post 16/09/2019, 19:57 Quote Post

Zaległy wpis o operacjach Aphrodite i Anvil, który obiecałem wcześniej:

user posted image
BQ-7

Przerabiając B–17 na latającą bombę usunięto przede wszystkim całe zbędne wyposażenie i uzbrojenie. Zainstalowano system zdalnego kierowania radiowego z telewizyjną obserwacją celu – kamera TV zamontowana została w oszklonym dziobie samolotu. W pomysłowy sposób rozwiązano kwestię telemetrii czyli przesyłania danych o parametrach lotu, pracy silników itp. – służyła do tego druga kamera TV, pokazująca obraz tablicy przyrządów.

Głowica bojowa nie stanowiła jednego, zwartego modułu, jak to się zwykle robiło. Zamiast tego w całym samolocie rozmieszczono kilkaset skrzynek lub pojemników z materiałem wybuchowym, połączonych elektryczną siecią strzałową i dodatkowo lontem detonującym. Najczęściej podawana masa m.w. to 20.000 funtów czyli 9070 kg. Mnie samemu wydaje się ona najbardziej prawdopodobna. Spotyka się też liczby 25.000 lb (11.340 kg) a nawet 30.000 lb (13.600 kg) co jak na możliwości odchudzonego nawet B–17 wydaje się jednak pewną przesadą. Zapewne też różnicowano nieco masę ładunku zależnie od stanu technicznego danego samolotu (do przeróbki na BQ–7 przeznaczono zużyte egzemplarze B–17, które niemal wylatały już swój resurs). Ścisłych danych o zapalnikach nie udało mi się znaleźć, tyle że było ich 6 (wg innej wersji nawet 14).

Jako materiał wybuchowy przewidziano początkowo nitroskrobię (Nitrostarch) pakowaną w drewniane skrzynki o masie netto (samego m.w.) 50 lb (23 kg). 20000 funtów to byłoby więc 400 skrzynek. Pod tą nazwą krył się w rzeczywistości materiał wybuchowy złożony z 49% nitroskrobii, 40% azotanu baru, resztę stanowił azotan sodu i różne dodatki modyfikujące. Pod względem siły wybuchu zbliżony był do trotylu, od którego był jednak znacznie tańszy.

Następnie sięgnięto po silniejszy materiał, Torpex, będący mieszaniną heksogenu, trotylu i proszku aluminiowego. Materiał ten miał kilka wersji, np. brytyjski Torpex D1 składał się z 41% RDX, 41% TNT i 18% Al. Torpex pakowany był w blaszane pojemniki o masie netto 55 lb (25 kg). Wg metodyki USNavy Torpex był materiałem silniejszym od TNT o 30%. Dla tej „2. generacji” BQ–7, samolotów z ulepszonym systemem kierowania (projekt Castor) udało mi się znaleźć dokładną „rozpiskę”: 25 pojemników rozmieszczonych było w kokpicie, 100 w przedziale radiooperatora i 210 w komorze bombowej. Dawało to razem 335 pojemników czyli 8375 kg Torpexu.
Przewidziano też przenoszenie przez Weary Willie ładunku zapalającego w postaci „żelowanej benzyny” (jelled gasoline) czyli po prostu napalmu. Zamierzano rozmieścić to w podobny sposób, w blaszanych bańkach porozstawianych po całym samolocie; ostatecznie wykorzystano w tej roli bomby zapalające. O tych ładunkach bojowych napiszę jeszcze troszkę dalej.

Tak jak tu już było wspomniane, opracowanie procedury autonomicznego startu uznano za zbyt skomplikowane i niecelowe. Latającą bombę podnosiła w powietrze 2–osobowa załoga: pilot – dowódca i 2. pilot – inżynier pokładowy. Po nabraniu wysokości i ustabilizowaniu parametrów lotu piloci przełączali samolot na zdalne sterowanie i opuszczali go na spadochronach. Okazało się to pewnym problemem. Dostęp do normalnego włazu ewakuacyjnego zablokowany był przez ładunki wybuchowe. Załogi korzystały z włazu nawigatora, który jednak nie był dobrze przystosowany do skoków. Co najmniej w 1 BQ–7 przebudowano kabinę pilotów na odkrytą dla ułatwienia opuszczania maszyny, jednak i to nie rozwiązało w pełni problemu. Wśród załóg BQ–7 odnotowano liczne wypadki przy opuszczaniu samolotu, także śmiertelne. W samolotach projektu Castor powiększono właz nawigatora i zaopatrzono go w osłonę aerodynamiczną.

Samolotem kierującym („matką”) był również B–17. Zwykle przydzielano do misji po 2 takie samoloty na 1 drona. W misjach uczestniczyły również myśliwce eskorty (P–51, czasem P–47 lub P–38), P–38 Drop Snoot (z oszklonym dziobem zamiast uzbrojenia) jako samoloty obserwacyjne, Mosquito w tej samej roli, czasem dodatkowe B–17. W razie kłopotów z dronami rozkazy zobowiązywały operatorów do skierowania latających bomb do morza. Dodatkowym zadaniem myśliwców eskorty było zestrzelenie drona, który wyrwałby się spod kontroli.
Dla ułatwienia obserwacji z samolotu–matki na skrzydłach BQ–7 malowano żółte pasy; dodatkowo pod skrzydłami podwieszano zbiorniki (przyrządy wylewcze) z substancją dymotwórczą.

user posted image
(Zdjęcia BQ-8 nie znalazłem na szybko, był to w każdym razie Liberator w takiej mniej więcej konfiguracji, z oszklonym dziobem bez wieżyczki)

Marynarskie BQ–8 czyli B–24 (a ściślej PB4Y, bo takie było oznaczenie stosowane w USNavy) poddano analogicznym przeróbkom. Zainstalowano aparaturę zdalnego sterowania, kamery TV, aparaty dymotwórcze, rozmieszczono ładunki wybuchowe w kadłubie itd. Istotną różnicą było wykorzystanie samolotów nowo wyprodukowanych. Podobnie jak w projekcie armijnym, BQ–8 startował z 2–osobową załogą, która następnie opuszczała go na spadochronach. Miał również kilka istotnych ulepszeń. Zaopatrzony był w radionadajnik Rebecca ułatwiający jego namierzenie. Ponadto autopilot miał funkcję automatycznego przejścia w prostoliniowy lot poziomy w razie utraty łączności podczas przelotu. Samolotami kierującymi były PV–1 Ventura, także przydzielane po 2 do 1 drona.

BQ–8 uzbrojono w ładunki Torpexu we wspomnianych wcześniej 55–funtowych pojemnikach oraz ładunki wybuchowe Mk.9 – podobne (nieco większe) blaszane pojemniki o masie netto 115 lb (52 kg) trotylu. Rozmieszczono je następująco:
– w przedniej części kadłuba samolotu 17 pojemników Torpexu
– w dziobie 16 pojemników Torpexu + 1 ładunek Mk.9
– pomiędzy kabiną załogi, a komorą bombową 28 pojemników Torpexu + 1 ład. Mk.9
– w przedniej części komory bombowej 141 pojemników Torpexu + 2 ład. Mk.9
– w pozostałej części komory bombowej 172 pojemniki Torpexu + 2 ład. Mk.9
Razem były więc 374 pojemniki Torpexu (9350 kg) + 6 ładunków Mk.9 (312 kg TNT) czyli 9662 kg m.w.



No i to co obiecałem od początku czyli wykaz misji wg moich wiadomości:

4.VIII.1944. Cel: obiekty broni V w Siracourt, Watten, Wizernes i Mimoyecques. Liczba BQ–7: po 1 na każdy cel.
Samolot przeznaczony na Siracourt: po opuszczeniu maszyny przez 2.pilota i przełączeniu na pilota automatycznego BQ–7 wszedł w strome niekontrolowane wznoszenie. Pozostający jeszcze na pokładzie pilot przejął ponownie stery i ustabilizował lot. Po uruchomieniu autopilota sytuacja jednak się powtórzyła. Po kilku próbach jej opanowania samolot wpadł w korkociąg, z którego nie dał się już wyprowadzić i spadł w rejonie Orford w hrabstwie Suffolk, karczując 2 akry lasu i wybijając kilkudziesięciometrowej średnicy krater. Pilot zginął.
Watten: dron został doprowadzony do celu i prawidłowo nakierowany. Stanowczo odmówił jednak wejścia w lot nurkowy. Po kilku nieudanych próbach sfrustrowany operator nakierował BQ–7 na bardzo aktywną niemiecką baterię przeciwlotniczą; ta ochoczo ostrzelała nisko lecący samolot powodując jego eksplozję i poniekąd samowysadzając się w ten sposób w powietrze.

Wizernes: po nakierowaniu na cel i wejściu w lot nurkowy dron wszedł w warstwę niskiego zachmurzenia, co poskutkowało chwilową utratą orientacji przez operatora. W efekcie BQ–7 przeszedł nad celem i eksplodował ok. 400 m dalej.

Mimoyecques: w trakcie opuszczania samolotu–bomby obaj członkowie załogi odnieśli obrażenia. Dron został prawidłowo nakierowany na cel. W trakcie podejścia rozpoczął jednak niekontrolowane wznoszenie. Operator wydał mu komendę obniżenia lotu do standardowych 90 m, dron rozpoczął zniżanie, nie ustabilizował jednak lotu na wskazanej wysokości lecz kontynuował zniżanie aż do uderzenia w ziemię około 500 m przed celem.

6.VIII.1944. Cel: Watten – obiekt broni V. Liczba BQ–7:2
Do akcji wyruszyły tym razem dwa drony. Pierwszy o kryptonimie Franklin Yellow miał na pokładzie 18.000 funtów (8172 kg) Torpexu. Drugi, Franklin White niósł ładunek zapalający złożony z bomb lotniczych. Typu bomb nie udało mi się póki co ustalić, najpewniej jednak były to najpopularniejsze wówczas M47, bomby o wagomiarze 100 lb (45 kg). Rozmieszczono je następująco:
– 9 bomb w części dziobowej
– 35 w kabinie pilotów
– 116 w kabinie radiooperatora
– 20 w dolnej wieżyczce (zapewne raczej w przedziale po niej?)
Razem 180 bomb o masie (zapewne) 8100 kg. Ponadto w komorze bombowej zainstalowano zbiorniki o poj. 830 gal. (3142 l; ok. 2500 kg) napalmu.

Zakładano, że atakujący jako pierwszy Franklin Yellow, eksplodując wywoła powstanie pęknięć i szczelin w żelbetowej konstrukcji, przez które płonący napalm z Franklin White będzie przeciekać do wnętrza atakowanej struktury.

Obie załogi opuściły drony bez problemów. Franklin Yellow w drodze do celu doznał usterki systemu sterowania, wpadł w narastający przechył i runął do morza. Franklin White nawywijał jeszcze bardziej. Niemal od początku miał problemy z kontrolą (być może autopilot nie został prawidłowo ustawiony przez załogę przed opuszczeniem maszyny). Po przejściu na autopilota od razu wykonał zakręt biorąc kurs na Londyn 😊. Kierowanie przejął drugi samolot–matka, ale wszystko co zdziałał to tyle, że BQ–7 zaczął krążyć nad przemysłowym miastem Ipswitch. Dodatkowo problemem była pogarszająca się pogoda, dron co chwila ginął z oczu operatora i innych samolotów z formacji. Nie można było nawet wydać rozkazu zestrzelenia go, bo nie wiadomo było gdzie jest. Wreszcie okazało się, że zataczając te swoje kręgi BQ–7 stopniowo oddalał się nad morze i operatorowi udało się w końcu skierować go do wody, gdzie eksplodował bez szkód dla otoczenia.

Po tej wpadce rozwścieczony gen. Doolittle, szef projektu chciał go przerwać. Ostatecznie skończyło się na zawieszeniu lotów do momentu wprowadzenia do BQ–7 modyfikacji zwanej projekt Castor – nowego, ulepszonego systemu zdalnego kierowania i innych jeszcze pomniejszych zmian.

W czasie tej przerwy dwie swoje misje przeprowadziła marynarka wojenna:

12.VIII.1944. Cel: Mimoyecques – obiekt broni V. Liczba BQ–8: 1
Około 20 minut po starcie w trakcie procedury przechodzenia na zdalne sterowanie BQ–8 eksplodował na wysokości 600 m nad lasem New Delight Wood k. Blythburgh w hr. Suffolk. Załoga zginęła. Przyczyną była prawdopodobnie usterka instalacji elektrycznej.

3.IX.1944. Cel: wyspa Helgoland – schron–baza U–Bootów. Liczba BQ–8: 1
Wskutek słabej widoczności i niskiej jakości obrazu TV operator pomylił wyspę–cel z leżącą tuż obok wyspą Düne. W trakcie podejścia wystąpiły nieporozumienia między samolotami–matkami, które w pewnym momencie jednocześnie próbowały sterować dronem. Nad samym celem zanikł obraz TV, prawdopodobnie wskutek trafienia BQ–7 przez ogień przeciwlotniczy. Jak się okazało, samolot–bomba ugodził ostatecznie w wielkie składy węgla, zasypując całą wyspę czarnym miałem 😊 i pozostawiając krater o średnicy 18 m i głębokości 3,5 m. Po tym ataku marynarka zraziła się do projektu i zamknęła go.

W tym momencie stały się znów dostępne BQ–7 z modyfikacjami projektu Castor i USAAF wróciły do zabawy.

11.IX.1944. Cel: wyspa Helgoland – schron–baza U–Bootów. Liczba BQ–7: 1
Przy opuszczaniu pokładu drona jeden z pilotów poniósł śmierć podczas skoku spadochronowego. Nad celem samolot–bomba został prawidłowo naprowadzony i wszedł w nurkowanie. Na moment przed upadkiem BQ–7 został trafiony ogniem przeciwlotniczym w prawe skrzydło, zszedł z kursu i eksplodował około 50 m od wrót schronu, wybijając wielką wyrwę w klifowym wybrzeżu. Wg innej wersji dron zboczył nawet o 200 m i uderzył znowuż w składy węgla, tym razem jednak przynajmniej na właściwej wyspie.

14.IX.1944. Cel: Heide/Hemmingstedt – rafineria i składy paliw. Liczba BQ–7: 2
Po drodze jeden z dronów zgubił się. Operator nie zdołał go odnaleźć i w końcu skierował do morza (zapewne 😊jak go nie widział to oczywiście nie wiedział też, czy reaguje na komendy). Drugi pomyślnie dotarł do celu. W trakcie nurkowania nastąpiła utrata sygnału TV. Operator próbował naprowadzić latającą bombę wzrokowo, w czym jednak nie miał praktyki i BQ–7 przeszedł nad celem, chybiając o 1–2 km.

W tym okresie nastąpiła miesięczna przerwa w misjach. Drony udoskonalono po raz kolejny. Zmodyfikowano kamery TV. Powiększono właz ewakuacyjny załogi i dodano zaczep dla linki samoczynnego otwierania spadochronu. Zainstalowano także radionadajnik Black Maria mający ułatwić śledzenie BQ–7 w warunkach złej widzialności.

15.X.1944. Cel: wyspa Helgoland – schron–baza U–Bootów. Liczba BQ–7: 2
W trakcie podejścia do ataku jeden z dronów zaczął w niekontrolowany sposób tracić prędkość i wysokość; zanim operator zdołał to skorygować, BQ–7 został trafiony przez artylerię plot. i spadł około 500 m przed celem. Drugi również został trafiony ogniem plot. i eksplodował w powietrzu na wysokości 150 m ponad 2 km od celu.

30.X.1944. Cel: wyspa Helgoland – schron–baza U–Bootów. Liczba BQ–7: 2
W drodze do celu oba drony wyrwały się spod kontroli. Wg innej wersji jeden, którego operator odbierał jeszcze obraz z kabiny, został przezeń celowo skierowany na kurs prowadzący do Berlina. Nie dotarł tam jednak i spadł w rejonie Trollhattan w płd.-zach. Szwecji, na szczęście w niezamieszkałej okolicy, więc nie spowodował zniszczeń ani ofiar. Drugi widziany był u wybrzeży Danii, gdzie przez dłuższy czas leciał nisko nad wodą wzdłuż brzegu, nim w końcu runął do morza i eksplodował.

5.XII.1944. Cel: Herford – węzeł kolejowy. Liczba BQ–7: 2
Jeden z dronów został zestrzelony przez artylerię plot. Drugi wyrwał się spod kontroli i wszedł w płytki lot nurkowy, powoli wytracając wysokość, aż w końcu miękko wylądował na brzuchu, nie eksplodując. Amerykanie natychmiast zmontowali nalot celem zniszczenia wraku, obawiając się wpadnięcia swoich telewizyjnych sekretów w ręce Niemców. Grupa uderzeniowa nie zdołała jednak odnaleźć celu. Misję ponowiono następnego dnia, również bez efektów. Jak wykazało powojenne dochodzenie przeprowadzone przez Amerykanów już w okupowanych Niemczech, ich obawy się nie sprawdziły. Pierwszy niemiecki patrol, który dotarł na miejsce katastrofy zdołał bowiem w jakiś sposób spowodować eksplozję ładunku BQ–7 (była wersja, że otoczyli oni samolot i wezwali załogę do jego opuszczenia, a wobec braku odzewu oddali strzały ostrzegawcze do wraku). Być może zresztą wybuch nastąpił z innych przyczyn, bez udziału Niemców, tak czy inaczej przyczyna dla której nie znaleziono wraku wyjaśniła się.

1.I.1945. Cel: Oldenburg – elektrownia cieplna. Liczba BQ–7: 2
Oba drony chybiły celu wskutek usterki układu kierowania, wg innej wersji zostały zestrzelone przez artylerię plot.

W tej sytuacji 25 stycznia USAAF zdecydowały się zamknąć cały projekt, uznając że nie rokuje on wielkich nadziei na przyszłość.

Dla porządku wypada wspomnieć o jeszcze jednej misji, przygotowywanej od września ’44, która ostatecznie jednak nie doszła do skutku. Celem miał być niemiecki pancernik Tirpitz, a środkiem – BQ–7 z ładunkiem specjalnych ciężkich bomb głębinowych Hydrobomb (póki co jeszcze nie znalazłem o nich informacji). Samolot miał być nakierowany na cel w taki sposób, aby spaść do wody przy burcie pancernika. Eksplozja bomb z zapalnikiem hydrostatycznym miała wówczas zniszczyć podwodną część kadłuba. „Hydrobomby” nie mieściły się w komorze B–17, rozważano najpierw podwieszenie ich na węzłach zewnętrznych, a w końcu umieszczono je w kadłubie rozbierając jego górną część i wkładając bomby dźwigiem od góry. W tym przypadku ładunek bojowy BQ–7 miał masę 26.000 lb (11.790 kg). Brytyjczycy nie zgodzili się jednak na start drona z takim obciążeniem, obawiając się ryzyka katastrofy i wielkich zniszczeń materialnych. Amerykanie naciskali, dyskusje trwały, aż w międzyczasie Tirpitz został zatopiony przez bombowce RAF w bardziej klasyczny sposób i potrzeba przeprowadzania ryzykownej misji zniknęła.


 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #1249

     
Daweo
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 748
Nr użytkownika: 77.396

 
 
post Wczoraj, 20:14 Quote Post

Prawdopodobnie najlepiej znanym samolotem brytyjskiej wytwórni Supermarine jest myśliwiec Spitfire z czasów II WŚ, ale produkowali oni samoloty wojskowej zarówno przed, jak i po tym konflikcie - przykłady to łódź latającą Walrus i myśliwiec odrzutowy Swift. Nie wszystkie całkowicie udane, ale pod względem wyglądu nie odstające zbytnio od typowych rozwiązań danej epoki - czego nie da się powiedzieć o pierwszym samolocie noszącym nazwę wytwórni Supermarine.
P.B.31E
user posted image
(z: aviastar.org)
był to czteropłatowy (zob. zdjęcie), dwusilnikowy myśliwiec, a dokładniej - pogromca aerostatów. Powstał w celu zwalczania nalotów niemieckich sterowców, które często działały pod osłoną ciemności i na dużej wysokości, więc potrzebna była możliwość szybkiego wznoszenia się w celu ich przechwycenia. Dodatkowo ich zestrzelenie samym ogniem zwykłych karabinów maszynowych nie było sprawą prostą, więc szukano bardziej skutecznego uzbrojenia - P.B.31E miał jedno działo bezodrzutowe obsługiwane przez strzelca pokładowego umieszczone na samym szczycie. Poza nim w skład uzbrojenia wchodziły 2 km Lewis (każdy obsługiwany przez innego strzelca) i świece zapalające [nie jestem pewien pol. nazwy - w oryg.: incendiary flares], które załoga miała zrzucić na wrogi sterowiec, gdyby ten znalazł się pod ich samolotem. Zakładano długotrwałość lotu wynosiła 18 godzin (co miało pozwolić czaić się na wrogie aerostaty) i maksymalną szybkość w poziomie 75 mil na godzinę. Do testowania pierwszego nigdy nie doszło, a drugie nie udało się - prototyp osiągnął 60 mil na godzinę. Samolot posiadał (niespotykaną w ówczesnych myśliwcach) ogrzewaną kabinę załogi - co jest logiczne, biorąc pod uwagę temperatury powietrza na wysokości na których działały sterowce, drewniany kadłub wyposażony w wykładzinę przeciw-odłamkową, reflektor (szperacz) napędzany własnym silnikiem, a także opancerzenie linek sterujących i przewodów z płynami. Niestety silniki okazały się za słabe (albo samolot za ciężki - zależnie od punktu widzenia), szybkość maksymalna okazała się za mała, tak sama jak maksymalna szybkość wznoszenia. Dodatkowo ciekawostkę stanowi kształt skrzydeł - ich zewnętrzne części były skośne, zob. rys. w 3 rzutach na aviastar.org.

(z: plane-encyclopedia.com)

Czy znacie jakieś inne cztero-(lub więcej)-miejscowe myśliwce napędzane silnikami tłokowymi confused1.gif Czy w Wielkiej Brytanii, w 1917, badano modele samolotów w tunelu aerodynamicznym confused1.gif Czy wiadomo coś więcej o zastosowanych silnikach - według aviastar.org były to 100hp Anzani nine-cylinder radials, ale nie udało mi się znaleźć żadnych informacji o 9-cylindrowym silniku Anzani, poza wzmiankami w opisach P.B.31E. Czy wiadomo czemu wybrano akurat te silniki confused1.gif Czy 9-cylindrowe silniki Anzani były używane w jakiś innych brytyjskich samolotach tego okresu confused1.gif

Ten post był edytowany przez Daweo: Wczoraj, 20:18
 
User is offline  PMMini Profile Post #1250

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post Wczoraj, 20:35 Quote Post

QUOTE
Czy znacie jakieś inne czteromiejscowe myśliwce napędzane silnikami tłokowymi  confused1.gif


Nie, ale zwróciłbym uwagę na liczbę płatów. Samolot miał ich aż 4. Wiem, że były inne czteropłatowce - http://www.dieselpunks.org/profiles/blogs/...al-quadruplanes i moje pytanie brzmi - Czy większa liczba płatów niż 2 przekładała się w jakiś sposób na osiągi samolotu? confused1.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1251

     
Varyag
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.041
Nr użytkownika: 88.193

 
 
post Wczoraj, 22:15 Quote Post

QUOTE(ChochlikTW @ 17/09/2019, 20:35)
Czy większa liczba płatów niż 2 przekładała się w jakiś sposób na osiągi samolotu? confused1.gif
*



Teoretycznie większa powierzchnia nośna przy relatywnie niewielkich rozmiarach samolotu i większa siła nośna. Ale tylko teoretycznie. O aerodynamice w tych czasach niezbyt wiele wiedziano - masa i opór takiego układu skutecznie niwelowały wątpliwe korzyści z niego. A nasz Supermarine? Bardziej na zasadzie "jeśli trójpłat jest taki super(jak Sopwitch Triplane) to czteropłat będzie jeszcze lepszy". Jak widać, więcej nie zawsze oznacza lepiej.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1252

     
Daweo
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 748
Nr użytkownika: 77.396

 
 
post Dzisiaj, 06:51 Quote Post

QUOTE(Varyag @ 17/09/2019, 22:15)
(...)Jak widać, więcej nie zawsze oznacza lepiej.
*


Przekonał się o tym również A. Fokker, który postanowił pójść krok dalej i zlecił zbudowanie 5-płatowca, który otrzymał oznaczenie V.8 i został przetestowany przez samego Fokkera (pytanie: czy z powodu początkowego entuzjazmu Fokker-a wobec idea 5 płatowca czy ponieważ nikt inny nie chciał zasiąść za sterami tak nietypowej maszyny?). Wykonano 2 loty (w 1917), co wystarczyło Fokkerowi do całkowitego porzucenia tej idei.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1253

     
Varyag
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.041
Nr użytkownika: 88.193

 
 
post Dzisiaj, 07:30 Quote Post

QUOTE(Daweo @ 18/09/2019, 6:51)
Przekonał się o tym również A. Fokker, który postanowił pójść krok dalej i zlecił zbudowanie 5-płatowca,
*



Fokker-szmoker smile.gif - a dziewięciopłat Caproni Ca.60? A PIĘTNASTOPŁAT Koolhovena?

Ten post był edytowany przez Varyag: Dzisiaj, 11:53
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1254

     
ChochlikTW
 

W trakcie uczłowieczania
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.741
Nr użytkownika: 98.976

Stopień akademicki: magister
 
 
post Dzisiaj, 07:47 Quote Post

dry.gif Skoro trójpłatowce miały być takie super to, czemu wśród samolotów z okresu I wojny światowej nie ma liczniejszych reprezentantów takiego rozwiązania? Przeważają samoloty dwupłatowe, a z trójpłatowców mamy Triplane oraz Fokkera Dr.I. W artykule w angielskiej wiki piszą, że Triplane borykał się ze składaniem skrzydeł w czasie lotu nurkowego, ale zaradzono temu dodatkowymi wzmocnieniami. Zrozumiano, że trójpłatowce są ślepą uliczką, a dodatkowy płat jest zbędnym obciążeniem? confused1.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1255

     
Varyag
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.041
Nr użytkownika: 88.193

 
 
post Dzisiaj, 11:53 Quote Post

QUOTE(ChochlikTW @ 18/09/2019, 7:47)
Zrozumiano, że trójpłatowce są ślepą uliczką, a dodatkowy płat jest zbędnym obciążeniem?  confused1.gif
*



Właśnie tak - aerodynamika poszła do przodu. Niemało też zapewne przyłożyła się katastrofa Ca.60. Nikt nie zginął, ale też nikt więcej na "takim czymś" nie chciał latać. Samolot odbudowano,ale niedługo potem spłonął w do dziś nie wyjaśnionych okolicznościach.

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1256

84 Strony « < 82 83 84 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej