Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Choroby cywilizacyjne mieszkancow PRLu,
     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.697
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 18/03/2019, 16:28 Quote Post

Jak tak sobie czytam ten temat to dziw mnie bierze, że Polacy nie wyginęli w, co najwyżej, drugim pokoleniu po II wojnie. A to trujące leki, a to trujące mięso, a to ocet i musztarda na pólkach...
Jakoś nie pamiętam trującego mięsa w domu, nie pamiętam by ktokolwiek w rodzinie kupował co popadnie, nie pamiętam by bili się o cokolwiek, polopiryna wyleczyła mnie z niejednego przeziębienia bez skutków ubocznych...
Cud panie, cud...

Carantuhill
A możesz zapodać tą książkę?

Ten post był edytowany przez Aquarius: 18/03/2019, 16:29
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Stażysta
Postów: 6.714
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 18/03/2019, 16:57 Quote Post

QUOTE(Aquarius @ 18/03/2019, 17:28)
Jak tak sobie czytam ten temat to dziw mnie bierze, że Polacy nie wyginęli w, co najwyżej, drugim pokoleniu po II wojnie. A to trujące leki, a to trujące mięso, a to ocet i musztarda na pólkach...
Jakoś nie pamiętam trującego mięsa w domu, nie pamiętam by ktokolwiek w rodzinie kupował co popadnie, nie pamiętam by bili się o cokolwiek, polopiryna wyleczyła mnie z niejednego przeziębienia bez skutków ubocznych...
Cud panie, cud...

Carantuhill
A możesz zapodać tą książkę?
*




Którą? Tą "Kuchnia oszczędnej gospodyni"?
Człowiek generalnie zje wszystko. PRLowskie wędliny wracają we wspomnieniach. Owszem były mniej napakowane chemią - z prozaicznej przyczyny. PRLu nie stać było na te rozmaite "wynalazki". Znajmomy masarz opowiadał, że jak zaczynał pracę w zawodzie, magazyn z "dodatkami" zajmował jeden kredens. Jak szedł na emeryturę był to osobny budynek. Ale sam surowiec był kiepski. Chłopi nie chcieli sprzedawać mięsa na "państwowe", PGRy funkcjonowały jak to PGRy (nawet za PRLu pojawiały się reportaże jak sprowadzone z zachodu bydło wyzdychało, mięso nie mogło się zmarnować).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Aquarius
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.697
Nr użytkownika: 15.327

A.F.
Stopień akademicki: mgr
 
 
post 19/03/2019, 0:28 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 18/03/2019, 16:57)
Którą? Tą "Kuchnia oszczędnej gospodyni"?
*



Właśnie tą.
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
terrorite
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 135
Nr użytkownika: 79.974

Stopień akademicki: Perpendykularysta
Zawód: Przytulator
 
 
post 20/03/2019, 11:18 Quote Post

QUOTE(carantuhill @ 18/03/2019, 16:57)
Człowiek generalnie zje wszystko. PRLowskie wędliny wracają we wspomnieniach. Owszem były mniej napakowane chemią - z prozaicznej przyczyny. PRLu nie stać było na te rozmaite "wynalazki".

Chemię i MOM pakuje się do wędlin dlatego właśnie, że są tańsze i pozwalają zrobić kilka kg produktu z kilograma mięsa. Więc jak niby nie stać było na tańsze zamienniki? Skoro było mniej mięsa w obrocie to logicznie rzecz biorąc powinno się pakować jak najwięcej "trocin" żeby to zrównoważyć. A skrobia, przeważnie używana jako wypełniacz, chyba nie jest jakoś specjalnie droga.
Natomiast do 1993r. obowiązywała PN która była obowiązkowa, i dużo wyższa od norm unijnych. Po wejściu do UE, PN przestała być wymagana i dlatego teraz wędliny po 2 dniach zaczynają spacerować po lodówce, a jakość jest taka, że szkoda gadać.
Jak coś to mam chyba gdzieś PN z lat PRLu, to możemy porównać z tym co jest teraz smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
Biernat
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 117
Nr użytkownika: 98.256

 
 
post 20/03/2019, 12:42 Quote Post

Tak szczerze powiedziawszy to wcale nie jestem pewien tych aż tak dużych w owym zakresie różnic. Owszem, rozmaite badania wyraźnie wskazują na wzrost osób z nadwagą i otyłością. Z drugiej jednakże strony, czy w owym PRL rzeczywiście było z tym aż tak niby lepiej? Popatrzcie na zdjęcia z tamtych czasów. Te szkolno-klasowe. Może i opasów sensu stricto tam i mniej. Czy jednak wszyscy tam są rzeczywiście szczupli? Bo jak dla mnie większość to na ogół takie nieproporcjonalne kloki w kartoflano-kiełbasianym chamowsko-prolskim typie (sorry jeśli kogoś to ew. uraża).

Ten post był edytowany przez Biernat: 21/03/2019, 10:57
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Stażysta
Postów: 6.714
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 15/04/2019, 12:07 Quote Post

QUOTE(terrorite @ 20/03/2019, 12:18)
QUOTE(carantuhill @ 18/03/2019, 16:57)
Człowiek generalnie zje wszystko. PRLowskie wędliny wracają we wspomnieniach. Owszem były mniej napakowane chemią - z prozaicznej przyczyny. PRLu nie stać było na te rozmaite "wynalazki".

Chemię i MOM pakuje się do wędlin dlatego właśnie, że są tańsze i pozwalają zrobić kilka kg produktu z kilograma mięsa. Więc jak niby nie stać było na tańsze zamienniki? Skoro było mniej mięsa w obrocie to logicznie rzecz biorąc powinno się pakować jak najwięcej "trocin" żeby to zrównoważyć. A skrobia, przeważnie używana jako wypełniacz, chyba nie jest jakoś specjalnie droga.
Natomiast do 1993r. obowiązywała PN która była obowiązkowa, i dużo wyższa od norm unijnych. Po wejściu do UE, PN przestała być wymagana i dlatego teraz wędliny po 2 dniach zaczynają spacerować po lodówce, a jakość jest taka, że szkoda gadać.
Jak coś to mam chyba gdzieś PN z lat PRLu, to możemy porównać z tym co jest teraz smile.gif
*



Dopiero gdzieś od lat 70-tych za Gierka i jego kredyty, pojawiają się rozmaite dodatki jak np promina D, wcześniej była co najwyżej sól i saletra. Normy prlowskie miały takie znaczenie jak stalinowska konstytucja, na papierze gwarantowała wszystko. Mięso dobrej jakości trafiało na czarny rynek, nikt nie sprawdzał jakości tego w sklepach, nie mówiąc już o handlu "bazarowym".
W ogóle w PRLu panowało szaleństwo na punkcie mięsa - to był symbol bezpieczeństwa i sytości.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.299
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 15/04/2019, 12:59 Quote Post

QUOTE(Biernat @ 20/03/2019, 12:42)
Bo jak dla mnie większość to na ogół takie nieproporcjonalne kloki w kartoflano-kiełbasianym chamowsko-prolskim typie (sorry jeśli kogoś to ew. uraża).


A teraz są w jakim typie, frytkowo-hamburgerowym? biggrin.gif

Nieproporcjonalność to w jakimś stopniu kwestia nawyków żywieniowych czy dużo poważniejszych niż obecnie chorób wieku dziecięcego, ale jeśli chodzi o zdjęcia to dużo bardziej sprawa stroju i ogólnie, dbałości o siebie. Niekoniecznie w sensie zdrowia, ale ogólnej estetyki.

W PRLu naprawdę nie było niczym niezwykłym, jeśli z połowa (męska) dzieci w klasie była ostrzyżona "na hełm", donosząc na grzbiecie ciuchy po bracie. A nawet jeśli tych ciuchów nie donosili, to wybór w sklepach PRLu nie powalał (znowu, pół klasy w zimie w "Relaxach"). To już nawet obecni afrykańscy uchodźcy wyglądają dużo bardziej zadbanie i kolorowo niż taka skoszarowana PRL-banda.

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 15/04/2019, 13:00
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
Biernat
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 117
Nr użytkownika: 98.256

 
 
post 15/04/2019, 15:07 Quote Post

QUOTE(Baszybuzuk @ 15/04/2019, 12:59)
QUOTE(Biernat @ 20/03/2019, 12:42)
Bo jak dla mnie większość to na ogół takie nieproporcjonalne kloki w kartoflano-kiełbasianym chamowsko-prolskim typie (sorry jeśli kogoś to ew. uraża).


A teraz są w jakim typie, frytkowo-hamburgerowym? biggrin.gif

Nieproporcjonalność to w jakimś stopniu kwestia nawyków żywieniowych czy dużo poważniejszych niż obecnie chorób wieku dziecięcego, ale jeśli chodzi o zdjęcia to dużo bardziej sprawa stroju i ogólnie, dbałości o siebie. Niekoniecznie w sensie zdrowia, ale ogólnej estetyki.

W PRLu naprawdę nie było niczym niezwykłym, jeśli z połowa (męska) dzieci w klasie była ostrzyżona "na hełm", donosząc na grzbiecie ciuchy po bracie. A nawet jeśli tych ciuchów nie donosili, to wybór w sklepach PRLu nie powalał (znowu, pół klasy w zimie w "Relaxach"). To już nawet obecni afrykańscy uchodźcy wyglądają dużo bardziej zadbanie i kolorowo niż taka skoszarowana PRL-banda.
*



Tak. Racja. Stąd też powiedziane miałem mieć moim zdaniem żadne istotniejsze dyferencje tutaj nie zachodzić. Polacy są w ogóle po prostu brzydcy. Często zwykle przeważnie bądź na ogół takie jakby równo ociosane kloki. Und wiederum: sorry jeśli to kogoś obraża uraża zraża itp.

Co do drugiej części twojej wypowiedzi. I tak, i nie. W mojej rodzinie nikt po nikim ubrań nie nosił czy nie donaszał. Ale pewnie takie były. Relaksy miałem. Ale ich nie nosiłem. Raz, nie lubię takiego obuwia; dwa, jestem indywidualistą, źle się tedy czuję wyglądając jak inni. Ale fakt, większość tego skolektywizowanego pospólstwa nosiła te Relaxy vel Podhale (to chyba das Gleiche?).

No i oczywiście pełna zgoda co do tego uchodźcy z Afryki wyglądają lepiej niż młodzież w PRL.

Ten post był edytowany przez Biernat: 15/04/2019, 15:09
 
User is offline  PMMini Profile Post #38

     
Alexander Malinowski 3
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.041
Nr użytkownika: 100.863

Alexander Malinowski
Zawód: Informatyk
 
 
post 15/04/2019, 20:08 Quote Post

QUOTE(Biernat @ 15/04/2019, 15:07)

Co do drugiej części twojej wypowiedzi. I tak, i nie. W mojej rodzinie nikt po nikim ubrań nie nosił czy nie donaszał. Ale pewnie takie były. Relaksy miałem. Ale ich nie nosiłem. Raz, nie lubię takiego obuwia; dwa, jestem indywidualistą, źle się tedy czuję wyglądając jak inni. Ale fakt, większość tego skolektywizowanego pospólstwa nosiła te Relaxy vel Podhale (to chyba das Gleiche?).

*



To teraz szybkie pytanie: skoro rodzina żyła w PRL-u na wyższym, niż dozwolonym poziomie, to pojawia się szybkie pytanie: kto za to płacił?
Złodzieje? Cinkciarze? Ciocia przynosiła dolary od poznanych cudzoziemców? Przemytnicy? Oszuści?

Uczciwie w PRL nie dało się żyć na poziomie wyższym niż przeciętny.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #39

     
Fuser
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.690
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 15/04/2019, 20:18 Quote Post

QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 15/04/2019, 21:08)
To teraz szybkie pytanie: skoro rodzina żyła w PRL-u na wyższym, niż dozwolonym poziomie, to pojawia się szybkie pytanie: kto za to płacił?
*


Szybkie pytanie: a jaki był dozwolony poziom?
Użytkownik pisze, że nie nosił po kimś ubrań i butów relaxów a ty zarzucasz jego rodzinie nieuczciwość? confused1.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
Baszybuzuk
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 4.299
Nr użytkownika: 50.178

Stopień akademicki: Nadszyszkownik
Zawód: IT
 
 
post 15/04/2019, 20:22 Quote Post

QUOTE(Biernat @ 15/04/2019, 15:07)
Tak. Racja. Stąd też powiedziane miałem mieć moim zdaniem żadne istotniejsze dyferencje tutaj nie zachodzić. Polacy są w ogóle po prostu brzydcy. Często zwykle przeważnie bądź na ogół takie jakby równo ociosane kloki. Und wiederum: sorry jeśli to kogoś obraża uraża zraża itp.


confused1.gif

Zupełnie nie o to mi chodziło. Po prostu przemiany społeczne które niósł ze sobą PRL i specyficzna uniformizacja wyciągała na wierzch rzeczy takie jak bieda i związane z nią zjawiska. I nawet jeśli rodzice dbali o to, żeby dzieciak jakoś wyglądał, środki ku temu były zwyczajnie ograniczone.

W podstawówce chodziłem do klasy z chłopakiem, który siedział w tej samej klasie 4 lata. W przedszkolu (a czasem i szkole podstawowej) dzieciakom zdarzało się przynosić wszy. Akcje przeciw krzywicy czy innym deformacjom wynikającym z kiepskich warunków życia to był standard.

Dlatego mówię o widocznym na zdjęciach ubogim i dość zunifikowanym wyglądzie ludzi, a nie o kanonach piękna. biggrin.gif

QUOTE(Biernat @ 15/04/2019, 15:07)
Co do drugiej części twojej wypowiedzi. I tak, i nie. W mojej rodzinie nikt po nikim ubrań nie nosił czy nie donaszał. (...)


Gratulacje, tyle że w PRL indywidualizm kosztował. I nie mówię tu o jakiejś tam cenie politycznej, tylko o faktycznym, materialnym koszcie - lepsze materiały, rzadkie produkty, dostęp do dóbr zachodnich. Łatwiej z tym zrobiło się dopiero pod sam koniec systemu.

Ten post był edytowany przez Baszybuzuk: 15/04/2019, 21:18
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
Biernat
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 117
Nr użytkownika: 98.256

 
 
post 15/04/2019, 20:37 Quote Post

QUOTE(Alexander Malinowski 3 @ 15/04/2019, 20:08)
QUOTE(Biernat @ 15/04/2019, 15:07)

Co do drugiej części twojej wypowiedzi. I tak, i nie. W mojej rodzinie nikt po nikim ubrań nie nosił czy nie donaszał. Ale pewnie takie były. Relaksy miałem. Ale ich nie nosiłem. Raz, nie lubię takiego obuwia; dwa, jestem indywidualistą, źle się tedy czuję wyglądając jak inni. Ale fakt, większość tego skolektywizowanego pospólstwa nosiła te Relaxy vel Podhale (to chyba das Gleiche?).

*



To teraz szybkie pytanie: skoro rodzina żyła w PRL-u na wyższym, niż dozwolonym poziomie, to pojawia się szybkie pytanie: kto za to płacił?
Złodzieje? Cinkciarze? Ciocia przynosiła dolary od poznanych cudzoziemców? Przemytnicy? Oszuści?

Uczciwie w PRL nie dało się żyć na poziomie wyższym niż przeciętny.
*



Sorry Malinowski, jako człowiek otwarty na innych, tym samym chętny do rozmów, odpowiedziałbym ci na twoje pytanie, ale niestety nie wiem, o ci ci w nim chodzi. Kto niby miał żyć na tym wyższym poziomie? Niby moja rodzina? Nic takiego nie miało miejsca. Choć niektórzy (np. z sąsiadów bądź kolegów w szkole) tak nas rzeczywiście postrzegali. Ale to ich problem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
Alexander Malinowski 3
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.041
Nr użytkownika: 100.863

Alexander Malinowski
Zawód: Informatyk
 
 
post 15/04/2019, 22:37 Quote Post

QUOTE(Biernat @ 15/04/2019, 20:37)
Sorry Malinowski, jako człowiek otwarty na innych, tym samym chętny do rozmów, odpowiedziałbym ci na twoje pytanie, ale niestety nie wiem, o ci ci w nim chodzi. Kto niby miał żyć na tym wyższym poziomie? Niby moja rodzina? Nic takiego nie miało miejsca. Choć niektórzy (np. z sąsiadów bądź kolegów w szkole) tak nas rzeczywiście postrzegali. Ale to ich problem.
*


Nie wiesz albo nie chcesz nam powiedzieć, w jaki rodzaj przekrętu była twoja rodzina zaangażowana.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #43

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Stażysta
Postów: 6.714
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 18/04/2019, 10:16 Quote Post

CODE
Dodam tu od siebie ,że w roku 1946 było nas Polaków 24 miliony ,a w roku 1989, tym najszczęśliwszym ca 38 milionów.


Ciekawa argumentacja smile.gif . Ale chciałbym tylko od siebie dodać, że koło roku 1820 było nas jakieś 10 mln zaś w 1911 koło 26 mln, zaś pod sanacyjną okupacją z tych 26 mln zrobiło się 35 mln w 39 rolleyes.gif

Epidemia chorób krążenia zaczęła się za PRLu już w latach 60-tych, z gruźlicą walczono prawie do końca istnienia PRLu. A np choroby "przemysłowe" np ołowica w Szopienicach?
Według dzisiejszych norm wszystkie przebadane 40 lat temu w Szopienicach dzieci musielibyśmy uznać za chore. Setki było upośledzonych i niepełnosprawnych. Nie wolno było o tym mówić
http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,350...eRedirects=true
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
marc20
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.200
Nr użytkownika: 80.503

Stopień akademicki: student
Zawód: student
 
 
post 18/04/2019, 10:38 Quote Post

W sumie to zabawna jest ta współczesna wiara we wszelkie dane statystyczne. Tak jakby rzeczywiście GUS skrupulatnie liczył ile chłop zjadał w ciągu roku jajek zniesionych w obejściu swojego domu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #45

3 Strony < 1 2 3 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej