Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Kardynał Mindszenty w ambasadzie USA,
     
hipponae
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 68
Nr użytkownika: 101.635

 
 
post 16/01/2019, 20:09 Quote Post

Osobie czytającej biografię kardynała Mindszenty'ego niezawodnie narzuci się porównanie z kardynałem Wyszyńskim. Obaj mieli podobne zdanie o swej roli życiu społecznym i widzieli siebie jako liderów antykomunistycznego oporu. Wyszyński przebywał w tzw. odosobnieniu przez 3 lata między 1953 a 1956 rokiem, bądź co bądź w nienajgorszych warunkach. Prymasa Węgier spotkało dużo ostrzejsze traktowanie, bo na przełomie 1948/49 roku został aresztowany, a następnie torturowany, skazany na dożywocie i osadzony w więzieniu (jego następca Zoltán Meszlényi zmarł w 1953 w czasie pobytu w obozie koncentracyjnym dla księży w wyniku tortur i pobicia). Uwolniony na krótko w czasie rewolucji węgierskiej, wobec radzieckiej interwencji ukrył się w ambasadzie USA.
Biorąc pod uwagę sytuację na Węgrzech i wcześniejsze postępowanie komunistów wobec Mindszenty'ego uważałem, że jego prośba azyl w ambasadzie amerykańskiej były jak najbardziej uzasadnione. Spotkałem się jednak z opinią, że Mindszenty, mówiąc kolokwialnie, stchórzył i powinien był cierpieć z narodem, tym bardziej że sam wzywał do walki. Czy jednak nie naraziłoby go to na fatalne konsekwencje?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.043
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 17/01/2019, 0:27 Quote Post

QUOTE
Spotkałem się jednak z opinią, że Mindszenty, mówiąc kolokwialnie, stchórzył i powinien był cierpieć z narodem, tym bardziej że sam wzywał do walki

Jakie zrodlo historyczne przedstawia te opinie ?

N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
hipponae
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 68
Nr użytkownika: 101.635

 
 
post 17/01/2019, 18:47 Quote Post

QUOTE(Net_Skater @ 17/01/2019, 1:27)
QUOTE
Spotkałem się jednak z opinią, że Mindszenty, mówiąc kolokwialnie, stchórzył i powinien był cierpieć z narodem, tym bardziej że sam wzywał do walki

Jakie zrodlo historyczne przedstawia te opinie ?

N_S
*


Cóż, żadne. To opinie ludzi, nawet nie historyków, piszących w internecie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 4.043
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 17/01/2019, 20:30 Quote Post

QUOTE
Cóż, żadne. To opinie ludzi, nawet nie historyków, piszących w internecie.

To wyjasnia wszystko. Jeszcze 30 lat temu "kanapowi politycy" wyglaszali swe wizje do sufitu wzglednie do malenkiego grona sluchaczy. Internet dal im dwie atrybuty: anonimowosc i wieksze grono odbiorcow.
A jak juz mowimy o kardynale, to warto przytoczyc cala historie:

Urodził się 26 marca 1892 roku w Mindszent, węgierskim mieście leżącym przy austriackiej granicy. święcenia kapłańskie otrzymał w 1915 roku, a już cztery lata później został aresztowany na kilka miesięcy przez komunistów. Odzyskał wolność po upadku rewolucji bolszewickiej na Węgrzech. Przyjmowanie kolejnych godności kościelnych, doprowadziło do otrzymania sakry biskupiej z rąk papieża Piusa XII. 4 marca 1944 roku József Pehm objął urząd biskupa Veszprem. Wcześniej swoje nazwisko zmienił na Mindszenty, co podkreślało jego pochodzenie, i było widoczną oznaką patriotyzmu. Warto zauważyć, że podczas trwania II Wojny Światowej wykazał się prawdziwym hartem ducha, mimo trudności realizując chrześcijański obowiązek pomocy potrzebującym. Przekonali się o tym między innymi liczni uchodźcy z okupowanej Polski, którzy owej pomocy doświadczyli. Za swoją działalność biskup Mindszenty trafił na czarną listę Gestapo, które po śledztwie doprowadziło do jego aresztowania. Przez kilka miesięcy przebywał on w więzieniu o zaostrzonym rygorze, skąd wyszedł dopiero po interwencji Horthyego.
Po śmierci prymasa Węgier, kardynała Justyniana Seredi, został 2 października 1945 roku mianowany przez papieża Piusa XII arcybiskupem archidiecezji Esztergom (Ostrzyhomia nad Dunajem) i z tego tytułu prymasem Węgier, a na pierwszym powojennym konsystorzu – 18 lutego 1946 roku – także kardynałem. 7 października 1945 roku podczas intronizacyjnego kazania powiedział: "chcę być dobrym pasterzem, który – jak zajdzie tego potrzeba – odda życie swoje za swoją trzodę, za swój Kościół i za swoją Ojczyznę".
W ciężkich powojennych czasach zabiegał o pomoc dla swego narodu. Dzięki tym wysiłkom katolickie organizacje charytatywne ze Stanów Zjednoczonych i z krajów Europy Zachodniej wysyłały na Węgry żywność i ubrania – póki komunistyczny reżim nie uniemożliwił kontynuowania tej akcji.
15 sierpnia 1947 roku kardynał Mindszenty organizował uroczystości i pielgrzymki Roku Maryjnego, w których wzięło udział blisko 5 milionów Węgrów. Stało się to pretekstem do nasilenia akcji niszczenia Kościoła i szkalowania kardynała; wydalono z Węgier nuncjusza papieskiego, konfiskowano majątki kościelne, likwidowano szkoły i stowarzyszenia katolickie. Prymas Węgier uznał, że jednym z jego zadań będzie troska o więźniów politycznych i nawet uzyskał na krótko prawo do odwiedzania niektórych budapeszteńskich więzień. Wkrótce sam trafił za kraty jako więzień.
Likwidacja lub uwięzienie prymasa Węgier były przesądzone przez sowieckich okupantów i węgierskich komunistów już w dniu ogłoszenia prymasowskiej nominacji. Poza wymierzoną w kardynała akcja propagandową podjęto działania agenturalne (siatka szpiegowska, podsłuchy telefoniczne itp.). Komuniści próbowali też podzielić episkopat węgierski. Bezskutecznie. Wprawdzie dwóch biskupów było zwolennikami “elastycznej” polityki wobec komunistów, ale episkopat aż do aresztowania kardynała utrzymywał jedność, co było efektem silnej osobowości prymasa Węgier i wsparcia, jakie otrzymywał on od papieża Piusa XII. Mimo wysiłków komunistów, grupa tzw. katolickich intelektualistów i “katolików postępowych” pozostawała na marginesie życia Kościoła.
Aresztowanie kardynała Mindszenty’ego poprzedzono akcją propagandową, przygotowującą zaplanowany proces pokazowy. W prasie i radio, na zebraniach partyjnych i w parlamencie oskarżono Prymasa o reakcjonizm i niechęć do zawarcia ugody z nowymi władzami. Kardynał wiedział, co go czeka. W ostatnim posłaniu do narodu napisał: "jestem odpowiedzialny przed Bogiem, Kościołem i Ojczyzną, albowiem taki jest mój obowiązek, jaki nałożyła na mnie historyczna służba dla mego narodu, tak bardzo opuszczonego w szerokim świecie. W porównaniu z cierpieniami mego ludu, mój własny los jest bez znaczenia".
16 grudnia 1948 roku spotkał się z biskupami – i wiedział, że jest to spotkanie pożegnalne. W przekazanym komunikacie podał wiernym prawdziwe powody niemożności kompromisu z komunistami. Oczekując rychłego uwięzienia pisał: "prosiłem biskupów by nie podpisywali niczego – nawet po moim aresztowaniu. Radziłem im wyrzec się raczej ich pensji kapłańskiej subwencji, zasiłków państwa,a zaufać ludowi, który nie opuści swych kapłanów. Możemy być biedni, ale musimy pozostać niezależni. Kościół zależny może odegrać tylko rolę niewolnika w ateistycznym państwie".
Tydzień później policja wkroczyła do siedziby Prymasa i przeprowadziła rewizję, a 26 grudnia nastąpiło aresztowanie. Poddany zbrodniczym torturom (nieustanne bicie z użyciem środków odurzających oraz rozżarzonego metalu itp.), w czasie procesu i po ogłoszeniu wyroku kardynał został całkowicie odizolowany od świata zewnętrznego. Dopiero dwa lata po aresztowaniu pozwolono mu na odprawianie mszy św. w celi.
Pięciodniowy proces “szpiega Watykanu”, rozpoczął się 3 lutego 1949 roku i zakończył wyrokiem dożywotniego więzienia (współoskarżonych skazano na dożywotnie lub długoletnie więzienie). Komunistyczny prokurator domagał się dla Prymasa Węgier kary śmierci, ale ostatecznie skazano go na powolną śmierć – poddanie kardynała szczególnemu rygorowi więziennemu – doprowadziło go zresztą do wielu chorób i zrujnowało zdrowie. Równocześnie komunistyczny rząd Węgier powiadomił Stolicę Apostolską o “pragnieniu kompromisu z Kościołem Katolickim”. Radio Watykańskie nazwało proces i sposób traktowania kardynała “zniewagą dla Stolicy świętej”, a zgodne z komunistycznym scenariuszem “porozumienie między Kościołem a Państwem” – zawarte bez udziału uwięzionego kardynała Mindszenty’ego i wbrew stanowisku papieża Piusa XII – poprzedzono dalszymi aresztowaniami. Jednej tylko czerwcowej nocy 1950 roku uwięziono na Węgrzech około 1000 zakonników i zakonnic.
Dopiero w październiku 1956 roku, podczas węgierskiego powstania narodowego w Budapeszcie, kardynał Mindszenty został uwolniony. Entuzjastycznie powitany przez ludność stolicy, był wtedy rzeczywistym interrexem i przywódcą duchowym narodu, a w wygłoszonym w gmachu parlamentu przemówieniu radiowym do Węgrów i świata mówił m.in.: Potrzebujemy nowych wyborów, wolnych od wszelkich nadużyć i dostępnych dla wszystkich partii […]. Liczymy mocno na przyszłe wycofanie sił sowieckich z naszego terytorium.
Po wkroczeniu wojsk radzieckich zmuszony był schronić się w ambasadzie amerykańskiej. Odrzucił proponowaną mu pomoc w opuszczeniu kraju. Jego radością i nadzieją była postawa ojca świętego Piusa XII, który stanął po stronie narodu węgierskiego, lecz zmarł już w roku 1958.
W 1962 roku rząd komunistyczny zaproponował kardynałowi wyjazd z Węgier pod warunkiem złożenia prośby o łaskę. Propozycja została odrzucona. Na przełomie kwietnia i maja 1964 roku misji nakłonienia prymasa Węgier do ustępstw podjął się kardynał Franz Koenig, arcybiskup Wiednia. Odpowiedź kardynała Mindszenty’ego była zdecydowana: nie skorzysta z żadnej amnestii i nie wyjedzie z kraju, domaga się natomiast anulowania procesu i oczekuje rehabilitacji.
Ówczesną sytuację ilustruje epizod, jaki wydarzył się w czasie Soboru Watykańskiego II. Ponad 400 ojców Soboru podpisało wniosek w sprawie konieczności wyraźnego potępienia przez Sobór komunizmu (wśród inicjatorów był kardynał Stefan Wyszyński). Wniosek został złożony w sekretariacie Soboru po czym… zniknął.
Był to już czas “polityki wschodniej” papieża Pawła VI; rozmów – na ogół poufnych – przedstawicieli Watykanu i rządów państw komunistycznych. Abp Agostino Casaroli doprowadził na Węgrzech do takiej “normalizacji” stosunków Kościoła z władzami, że papież mógł mianować na Węgrzech biskupów, lecz ich zatwierdzenie zależało do władz komunistycznych, a księża i biskupi zobowiązani byli do składania przysięgi na ręce przedstawicieli rządu.
Kardynał Koenig odbywał wielokrotne podróże z Wiednia do Budapesztu, by nakłonić Prymasa Węgier do wyjazdu. Bezskutecznie. Przybywali też inni przedstawiciele papieża Pawła VI. Bez rezultatu. Wreszcie kardynał Mindszenty zgodził się wyjechać z Budapesztu na osobiste wezwanie papieża, lecz przed wyjazdem uzyskał przyrzeczenie zachowania urzędu arcybiskupa Esztergom i godności Prymasa Węgier – był to warunek, od którego uzależniał zgodę na opuszczenie ojczyzny. W doprowadzeniu do wyjazdu dużą rolę odegrał arcybiskup Casaroli.
28 września 1971 roku, po 15 latach uwięzienia w ambasadzie, Prymas Węgier opuścił kraj samochodem nuncjatury z Wiednia. Po przybyciu do Rzymu powiedział: dopiero to jest największy Krzyż mojego życia. Władze komunistyczne “darowały” mu karę dożywotniego więzienia, co było równoznaczne z amnestionowaniem, ale nie rehabilitacją.
W Rzymie kardynał Mindszenty oświadczył, że nie zamierza tam pozostać, lecz zamieszka w domu ufundowanym w XVII wieku przez jednego z arcybiskupów Esztergomu dla węgierskich księży i studentów teologii w Wiedniu. Decyzja ta wprawiła w zakłopotanie rzeczników “normalizacji” – zwłaszcza kardynała Koeniga i arcybiskupa Casaroliego, którzy zobowiązali się wobec komunistycznego rządu Węgier, że kard. Mindszenty nie będzie zabierał głosu w “sprawach politycznych”… Abp Casaroli do końca bezskutecznie zabiegał o to, by kardynał nie ruszał się z Rzymu.
Jednak największe doświadczenie miało dopiero nadejść. 18 grudnia 1973 roku papież Paweł VI odwołał kard. Mindszenty’ego z urzędu arcybiskupa Esztergomu. Jego następcą – dopiero jednak od 12 lutego 1976 roku – zostanie zwolennik “dialogu”, administrator apostolski diecezji Veszprem, biskup Laszko Lekai (w 2008 r., w prasie węgierskiej ukazały się potwierdzone informacje o współpracy biskupa Lekaia z węgierską bezpieką).
Kilka miesięcy po tym ciosie kard. Mindszenty wydał 500-stronicowe pamiętniki, a to – zaznaczył – “jedynie dlatego, żeby świat uzmysłowił sobie, jaki mu to los komunizm przygotowuje.” Po pozbawieniu kard. Mindszenty’ego tytułu rządcy najstarszej węgierskiej diecezji, sekretarz prymasa Węgier złożył w jego imieniu zwięzłe oświadczenie:
1. Węgry i Kościół na Węgrzech nie są wolne.
2. Kierownictwo diecezji spoczywa w rękach administracji kontrolowanej przez komunistów.
3. Żaden arcybiskup czy administrator apostolski nie jest w stanie zmienić czegokolwiek.
4. Komuniści decydują o nominacji wszystkich kapłanów.
5. Wolność sumienia i wyznania, gwarantowane przez konstytucję, nie istnieją.
6. Wyznaczanie biskupów czy administratorów apostolskich bez usunięcia wyżej wymienionych braków, nie może rozwiązać problemu Kościoła na Węgrzech.

Na Węgrzech postępom “normalizacji” towarzyszył zastraszający spadek liczby powołań kapłańskich i zakonnych.
Kardynał na wygnaniu odbył wiele podróży pasterskich (m.in. do Austrii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Kanady, USA, Południowej Afryki.). W wieku 82 lat udał się w podróż misjonarską na Daleki Wschód, do Ameryki Północnej i Południowej.
Zmarł 6 maja 1975 roku. W testamencie wyraził życzenie, by pochowano go w sanktuarium maryjnym w Mariazell w Austrii – niedaleko granicy z Węgrami. Tak też się stało.
Prześladowany przez komunistów, był prawdziwym męczennikiem za wiarę, ojcem wiernych i Kościoła w swojej ojczyźnie, ale też ofiarą złożoną przez watykańską dyplomację na ołtarzu “polityki wschodniej”.
Dopiero 8 lutego 1990 roku mogły odbyć się w Esztergom oficjalne uroczystości upamiętniające życie, dzieło i postawę kard. Józefa Mindszenty’ego . Wkrótce potem w Budapeszcie odsłonięty został jego pomnik. Plac przed siedzibą prymasów Węgier w Esztergom nosi dziś jego imię, a tablica pamiątkowa w katedrze w Esztergom je upamiętnia.


N_S
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
piotruś1974
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 209
Nr użytkownika: 98.055

 
 
post 18/01/2019, 14:36 Quote Post

Tak przy okazji- czy są jakieś plany dot. beatyfikacji kard. Midszenty'ego?
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
hipponae
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 68
Nr użytkownika: 101.635

 
 
post 18/01/2019, 17:26 Quote Post

QUOTE(piotruś1974 @ 18/01/2019, 15:36)
Tak przy okazji- czy są jakieś plany dot. beatyfikacji kard. Midszenty'ego?
*


Jakiś proces się toczy, ale ledwo kilkanaście lat biggrin.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej