Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
5 Strony < 1 2 3 4 5 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> "Praska Wiosna" w Czechosłowacji, Interwencja wojsk Układu Warszawskiego
     
asceta
 

uczestnik krucjaty
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.453
Nr użytkownika: 15.122

Zawód: prawnik
 
 
post 6/08/2006, 22:09 Quote Post

QUOTE(syrenka @ 24/07/2006, 15:24)
Generalnie Czesi radzili sobie świetnie w inny sposób (zamalowywanie lub przestawianie drogowskazów itp).
*



Świetne sposoby prowadzenia wojny, naprawdę. smile.gif. Prawie tak dobre, jak naplucie po kryjomu żołnierzowi okupanta do piwa.

Może i zresztą Czesi zrobili dobrze nie broniąc się zbrojnie, ale też nie nalezy pisać, ze z obroną świetnie sobie radzili, przestawiajac znaki bo to po prostu smieszy, "czeska wojna".
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
memex
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.260
Nr użytkownika: 1.184

Stopień akademicki: N/D
Zawód: kalkulator mocy
 
 
post 7/08/2006, 7:29 Quote Post

QUOTE(asceta @ 6/08/2006, 23:09)
Może i zresztą Czesi zrobili dobrze nie broniąc się zbrojnie, ale też nie nalezy pisać, ze z obroną świetnie sobie radzili, przestawiajac znaki bo to po prostu smieszy, "czeska wojna".

(bold by memex)

Zanim zaczniesz się głośno śmiać, uświadom sobie, że jednak zginęło kilkadziesiąt/kilkaset niewinnych osób. A to już takie śmieszne chyba nie jest? Osobiście wolałbym okazać się "śmiesznym" Czechem malującym znaki drogowe niż "bohaterskim" żołnierzem Układu Warszawskiego wkraczającym do suwerennego państwa w celu zdławienia jego wolnościowych aspiracji.
Ostatnio jeden z mieszkańców Spiskiej Soboty opowiadał mi o incydencie do jakiego doszło podczas interwencji w Czechosłowacji. Otóż w tamtych okolicach natknęły się na siebie jednostki sowieckie i bułgarskie. Sowieci wzięli Błgarów za wojsko czechosłowackie, a Bułgarzy to samo myśleli o sowietach. Doszło do ostrej strzelaniny. Jak opowadał mój rozmówca - zginęło kilkudziesięciu żołnierzy. Być może trochę przesadził z liczbą ofiar, ale myślę, że do takiego zdarzenia naprawdę doszło.
Spacerując po Popradzie natknąłem się na pamiątkową tablicę poświęconą ofiarom interwencji, w tym kilku mieszkańcom Popradu. Zdjęcie w załączniku.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
asceta
 

uczestnik krucjaty
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.453
Nr użytkownika: 15.122

Zawód: prawnik
 
 
post 7/08/2006, 10:11 Quote Post

QUOTE(memex @ 7/08/2006, 8:29)
QUOTE(asceta @ 6/08/2006, 23:09)
Może i zresztą Czesi zrobili dobrze nie broniąc się zbrojnie, ale też nie nalezy pisać, ze z obroną świetnie sobie radzili, przestawiajac znaki bo to po prostu smieszy, "czeska wojna".

(bold by memex)

Zanim zaczniesz się głośno śmiać, uświadom sobie, że jednak zginęło kilkadziesiąt/kilkaset niewinnych osób. A to już takie śmieszne chyba nie jest?


Nie jest. Inwazja obcych wojska, tragedia ludzka, ofiary. Ale jak ktoś tu zaczyna pisać jak to Czesi sobie dobrze radzili z inwazją przestawiajac znaki to wprowadza tym samym klimat "Allo, allo". Lepiej już w tym momencie pominąć takie szczegóły.
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
memex
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.260
Nr użytkownika: 1.184

Stopień akademicki: N/D
Zawód: kalkulator mocy
 
 
post 7/08/2006, 10:35 Quote Post

QUOTE(asceta @ 7/08/2006, 11:11)
Ale jak ktoś tu zaczyna pisać jak to Czesi sobie dobrze radzili z inwazją przestawiajac znaki to wprowadza tym samym klimat "Allo, allo". Lepiej już w tym momencie pominąć takie szczegóły.

Rozumiem co masz na myśli, ale Ty również zrozum, że nie zawsze to co śmieszy jednych musi śmieszyć drugich wink.gif Poza tym zanim zaczniemy krytykować Czechów i Słowaków za ich brak woli walki, zadajmy sobie proste pytanie - co mogli wogóle zwojować? Ich kraj najechało kilka ościennych armii uzbrojonych po zęby, a Zachód dał Sowietom wolną rękę w rozprawie z czechosłowackimi reformatorami.
Jednym słowem nec Hercules contra plures. Może inny naród (np. polski) wojowałby do upadłego - uznałbym to za jego wybór i uszanował. Podobnie powinniśmy być w stanie uszanować decyzję Czechów i Słowaków o "poddaniu" się przytłaczającemu sowieckiemu dyktatowi. Cytując Jasia z kabaretu "Dudek", Czesi i Słowacy (jak i każdy inny demolud w owym czasie) Sowietom i Układowi Warszawskiemu mogli skoczyć. A gdzie - już nie pytaj wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
asceta
 

uczestnik krucjaty
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.453
Nr użytkownika: 15.122

Zawód: prawnik
 
 
post 7/08/2006, 11:16 Quote Post

QUOTE(memex @ 7/08/2006, 11:35)
Poza tym zanim zaczniemy krytykować Czechów i Słowaków za ich brak woli walki, zadajmy sobie proste pytanie - co mogli wogóle zwojować? Ich kraj najechało kilka ościennych armii uzbrojonych po zęby, a Zachód dał Sowietom wolną rękę w rozprawie z czechosłowackimi reformatorami.


A czy ja ich za to skrytykowałem? Napisałem nawet, że może i dobrze zrobili nie odpierając zbrojnie ataku.
Prawdę mówiąc to większym wstydem okryła się w 1968 roku polska armia... a można było tego uniknąć; Rumunia nie brała udziału w tej inwazji. Gomułka mógł się postawić, ale summa summarum okazał się zwykłym komunistycznym betonem.

Nie wyśmiewam się z Czechów że sie nie bili w 68. Ale faktem jest że w Czechach nie ma takiej "postawy walki", jaka była w polskim społeczeństwie. U nas idee walki o swoje i buntu są dużo mocniej rozpowszechnione. Sądzę, że owa polska mentalność w połączeniu z nienajmniejszą i nienajsłabszą polska armią spowodowały że Rosjanie nie zdecydowali się na rozwiazanie silowe w Poslce ani w 1956, ani w 1980-1981. Byli bowiem pewni ze Polski nie uda się zająć tak jak Czechosłowacji, i będzie oznaczać to wojnę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #35

     
memex
 

VI ranga
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.260
Nr użytkownika: 1.184

Stopień akademicki: N/D
Zawód: kalkulator mocy
 
 
post 7/08/2006, 12:47 Quote Post

QUOTE(asceta @ 7/08/2006, 12:16)
Nie wyśmiewam się z Czechów że sie nie bili w 68.

W pewnym momencie odniosłem zgoła odmienne wrażenie ("czeska wojna") wink.gif Jeśli jednak - jak przekonujesz - wrażenie to było bezpodstawne, to pora zakończyć niniejszy wątek w kwestii "śmieszni/nie śmieszni" Czesi i Słowacy.
Co do niemożliwości ewentualnej sowieckiej interwencji w Polsce w 1956r. nie byłbym jej taki pewien. W końcu Węgrzy to też niezbyt potulny naród, a jednak...
Co do ewentualnej interwencji w latach 1980/81 - sytuacja międzynarodowa była nieporównywalna do tej w 1956r. Sowieci na dobre ugrzęźli w Afganistanie, wójek Ronald narzucił morderczy wyścig zbrojeń i twardy kurs wobec "imperium zła", a cały "obóz demokracji ludowej" - nie wyłączając ZSRR - zaczął przejawiać symptomy gospodarczej zadyszki. W jakim stopniu do pohamowania sowieckich zapędów przyczyniła się przysłowiowa polska "waleczność" - trudno orzec. Przypuszczam, że w o wiele wiele mniejszym niż uwarunkowania na globalnym teatrze zmagań komunizm vs. kapitalizm. Ale wkraczamy chyba na grząskie bagna offtopowej i niepotrzebnej w tym miejscu dyskusji wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
syrenka
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 555
Nr użytkownika: 6.375

 
 
post 7/08/2006, 12:48 Quote Post

Asceto, ja podałam przykład, więc proszę, nie czepiaj się z tymi znakami smile.gif
W Czechach też do dzisiaj trwają spory, jak należało się zachować, polecam m.in felietony Kundery i Havla na ten temat ("Czeski los")
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

     
margo22
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 6
Nr użytkownika: 19.960

Margo
Zawód: student
 
 
post 7/08/2006, 18:26 Quote Post

No ale czemu miało służyć samospalenie się w 1969 w Pradze studenta -Palacha? Taki protest? I czemu on służył? Napewno nie pomogło "Praskiej...". Raczej stało sie pretekstem do "spacyfikowania wariatów"...
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.575
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 7/08/2006, 19:08 Quote Post

QUOTE
Nie wyśmiewam się z Czechów że sie nie bili w 68. Ale faktem jest że w Czechach nie ma takiej "postawy walki", jaka była w polskim społeczeństwie. U nas idee walki o swoje i buntu są dużo mocniej rozpowszechnione. Sądzę, że owa polska mentalność w połączeniu z nienajmniejszą i nienajsłabszą polska armią spowodowały że Rosjanie nie zdecydowali się na rozwiazanie silowe w Poslce ani w 1956, ani w 1980-1981. Byli bowiem pewni ze Polski nie uda się zająć tak jak Czechosłowacji, i będzie oznaczać to wojnę.

Czechosłowacja została by utopiona w morzu krwi.
To pewne. Unikneli losu Wegier.
W Polsce 1956 interwencja sowiecka wisiała przecież na włosku.
Rozpoczeły się nawet jakieś przegrupowania wojsk stacjonujących w Polsce.
A w 1980/81 Sowieci odpuścili by sobie pewnie Afganistan i wjechali do Polski.
I pytanie na koniec, czy Rosjanie bali sie kiedykolwiek wojny lub udzielenia "bratniej pomocy"?
 
User is offline  PMMini Profile Post #39

     
asceta
 

uczestnik krucjaty
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.453
Nr użytkownika: 15.122

Zawód: prawnik
 
 
post 7/08/2006, 20:07 Quote Post

QUOTE(zajączek @ 7/08/2006, 20:08)
Czechosłowacja została by utopiona w morzu krwi.
To pewne. Unikneli losu Wegier.
W Polsce 1956 interwencja sowiecka wisiała przecież na włosku.
Rozpoczeły się nawet jakieś przegrupowania wojsk stacjonujących w Polsce.
A w 1980/81 Sowieci odpuścili by sobie pewnie Afganistan i wjechali do Polski.
I pytanie na koniec, czy Rosjanie bali sie kiedykolwiek wojny lub udzielenia "bratniej pomocy"?
*



Tak. Bali się.
W 1956 interwencja wisiała na włosku faktycznie. Do Warszawy z delegacją przyjechał Chruszczow, żeby nie dopuścić do jakichś zmian w Polsce - w tym do objęcia władzy przez Gomułkę. Sowieckie wojska szły już w tym czasie na Warszawę. I co ciekawe, w tym momencie polscy komuniści postawili się Sowietom. Powiedzieli, że nie będą rozmawiać pod groźbą siły. Ochab miał zamiar wygłosić przemówienie do narodu, w Warszawie rozdawano broń, a Wojska Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (dowodzone przez gen. Komara) przygotowywały sie do obrony Warszawy. Generał Frey - Bielecki wydał rozkaz zbombardowania kolumny czołgów idącej z NRD. I Chruszczow nakazał zatrzymanie się wojskom radzieckim. Dziwne? Musiał jednak wiedzieć co się działo w Warszawie 12 lat wcześniej.
Duże znaczenie miał tu oczywiscie też fakt, że Gomułka był komunistą i pod jego rządami Polska i tak nie zamierzała się wyłamać z Układu Warszawskiego, do czego Chruszczowa przekonał. Niemniej to nie był wymarzony przez Rosjan polityk dla Polski.

QUOTE(memex)
Co do ewentualnej interwencji w latach 1980/81 - sytuacja międzynarodowa była nieporównywalna do tej w 1956r. Sowieci na dobre ugrzęźli w Afganistanie, wójek Ronald narzucił morderczy wyścig zbrojeń i twardy kurs wobec "imperium zła", a cały "obóz demokracji ludowej" - nie wyłączając ZSRR - zaczął przejawiać symptomy gospodarczej zadyszki. W jakim stopniu do pohamowania sowieckich zapędów przyczyniła się przysłowiowa polska "waleczność" - trudno orzec


Zgadza się. Co do waleczności - szumne słowa. Po prostu Rosjanie byli przekonani, że jak wkroczą to będzie wojna, na którą ich za bardzo nie było w tamtej sytuacji politycznej stać. Gdyby jednakże uważali że wojny nie bedzie, tak jak uważali w Czechosłowacji to pewno by wkroczyli... Ale tak nie uważali

QUOTE(zajączek)
A w 1980/81 Sowieci odpuścili by sobie pewnie Afganistan i wjechali do Polski.


I przez 500 dni nie wkroczyli? Do Węgier wkroczyli szybko, do Czechosłowacji też. A z Polską czekali, czekali, czekali, minął rok a oni dalej czekali, a w Polsce "Solidarność" rozwijała się w najlepsze. Może jednak nie chcieli wkroczyć? A inny pogląd o tym jest tylko wymówką niejakiego komunistycznego generała, któremu dane było byc pierwszym sekretarzem PZPR, Przewodniczącym Rady Państwa, Przewodniczącym Rady Ministrów, i Ministrem Obrony Narodowej, dla którego bez socjalizmu Polski by nie było.
 
User is offline  PMMini Profile Post #40

     
chomik
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 485
Nr użytkownika: 7.754

Zawód: rysownik
 
 
post 8/08/2006, 1:00 Quote Post

A ja proponowałbym żeby - zanim się zacznie odgrywać własne kompleksy szydząc z tchórzliwych "Czechów" - odrobinkę sobie poczytać. Przynajmniej tyle, żeby sobie uświadomić własną ignorancję. Najchętniej nabijają się z "Czechów" ci, którym się o "Czechach" nie chciało czegokolwiek dowiedzieć. Bo gdyby zadali sobie trud zebrania podstawowych informacji, to by się dowiedzieli, że to nie "Czesi" ale dwa różne narody - Czeski i Słowacki, których obywatele bardzo nie lubią, kiedy się je myli. A już szczególnie Słowacy. Wielu z nich uważa za obrazę nazwanie ich "Czechami" - nawet jeśli sami lubią Czechów i Czechy, to mają własną tożsamość.

Czy Polacy lubią, kiedy jakiś zagraniczny ignorant nazywa ich Rosjanami?

Czytałeś coś Asceto o Praskiej Wiośnie i o tych "Czechach" których brak "postawy walki" wobec czołgów tak cię śmieszy? Czytałeś jakieś wspomnienia Czechów i Słowaków o tamtych dniach? A może czytałeś jakieś wspomnienia sowieckich albo polskich "wyzwolicieli"? Ja mam podejrzenie, że nie czytałeś. Bo gdybyś np. przeczytał kilka rozdziałów z książki Wiktora Suworowa, który jako młody oficer brał udział w napaści na Czechosłowację, to może byś się trochę zastanowił.

W. Suworow "Żołnierze wolności" rozdział "Pożegnanie żołnierzy wolności":

"W naszych oddziałach, zwłaszcza Frontu Karpackiego, służyło podówczas wielu oficerów, którzy w 1956 roku byli na Węgrzech. Za wyzwolenie Węgier Armia Radziecka płaciła własną krwią. W Czechosłowacji cena była wyższa. Płaciliśmy rozkładem, całkowitym upadkiem morale. Gdy do człowieka strzelają, sytuacja jest prosta. Nie ma czasu na myślenie. Kto długo myśli, szybko ginie.

W pierwszych dniach wyzwalania Czechosłowacji wszystko szlo planowo - oni rzucali pomidorami, my strzelaliśmy w powietrze. Wkrótce jednak się to radykalnie zmieniło. Nie mam pojęcia, czy była to strategia, czy zjawisko spontaniczne, ale stosunek ludzi do nas się ocieplił. Stali się uprzejmi, a nasze wojsko, wychowane w całkowitym odcięciu od świata, absolutnie nie było na to przygotowane. Między okolicznymi mieszkańcami a żołnierzami tworzyły się bardzo niebezpieczne więzi porozumienia.

Z jednej strony Czesi zrozumieli chyba, że większość naszych żołnierzy nie ma zielonego pojęcia, gdzie się znaleźli i po co. Miejscowi, zwłaszcza na wsi, nieoczekiwanie zaczęli okazywać nam współczucie. Ten brak wrogości zrodził w umysłach szeregowych nieufność wobec naszej oficjalnej propagandy, bo coś to nie pasowało. Praktyka w sposób oczywisty przeczyła teorii.

Z drugiej strony, wśród żołnierzy szerzył się pogląd, że kontrrewolucja jest dobrodziejstwem, gdyż podnosi stopę życiową ludności. Żołnierze nie mogli pojąć, dlaczego taki piękny i dostatni kraj trzeba siłą ściągać w stan ubóstwa, w jakim my sami żyjemy. Pogląd ten wyznawali szczególnie żołnierze radzieccy przybyli do Czechosłowacji z NRD. Tamtejsze doborowe jednostki rekrutują się bowiem głównie z Rosjan, a Rosjanom w ZSRR powodzi się mniej więcej dwa razy gorzej, niż moim ziomkom na Ukrainie, a już o wiele gorzej niż ludziom z Azji centralnej i na Kaukazie, gdzie co trzecia rodzina ma samochód. [...]

Do celu dotarliśmy w środku nocy. Potwierdziły się najgorsze domysły. Naszym zadaniem nie miało być odpieranie naporu zachodnich czołgów, ani gromienie zajadłych kontrrewolucjonistów. Mieliśmy, w razie potrzeby, zneutralizować żołnierzy rosyjskich, których wycofywano z obszaru Czechosłowacji. [...] Dziwny to był wymarsz. Sztandary, sztaby i większość starszych oficerów wycofywano do NRD. Równocześnie z Bałtyckiego Okręgu Wojskowego skierowano do Bernau [niedaleko Berlina] dziesiątki tysięcy nowych żołnierzy i oficerów. Natomiast większość byłych żołnierzy i podoficerów 20. Armii Gwardii odesłano z Czechosłowacji wprost na granicę chińską. Na reedukację. Wyzwolicieli wysyłano masowo, całymi eszelonami, jak aresztantów po naszą strażą.

A ze Związku Radzieckiego nadciągały wagony świeżych posiłków. Żołnierzy skierowanych do zaszczytnej służby w Czechosłowacji. Od razu umieszczano ich w koszarach za wysokimi murami. Smutna lekcja wyzwolenia nie poszła na marne. Każdy z nas zrozumiał, że żeby nie wiem co się działo, przez najbliższe dziesięć lat nikt nie skieruje nas do wyzwalania kraju, w którym żyje się lepiej niż w Związku Radzieckim."


Myślę, że ten fragment może troszeczkę dać do myślenia naszym polskim megalomanom, przekonanym, że w 1981 Sowieci nie wkroczyli do PRL ze strachu przed naszym rycerskim duchem. Ja w latach 80-tych służyłem w LWP i pamiętam, z jakim nabożnym strachem mówili nasi oficerowie o Armii Sowieckiej. Oni wiedzieli, że w starciu z Armią Sowiecką mają takie szanse, jak piesek w starciu z ciężarówką. Im nawet do głowy nie przyszła myśl o oporze. Ale ówcześni sowieccy marszałkowie musieli pamiętać smutną lekcję wyzwalania Czechosłowacji i myślę, że nie życzyli sobie kolejnej, jeszcze większej demoralizacji swoich sołdatów. Dlatego zamiast marnować paliwo i silniki czołgów na interwencję, woleli postraszyć towarzysza Jaruzelskiego tak skutecznie, żeby załatwił sprawę polskimi rękami.

I tutaj wyłazi nam związek wydarzeń z 1968 roku z wydarzeniami polskimi w 1980-81 roku. Oglądałem kilka lat temu polski film dokumentalny na temat Pierwszej Solidarności (bardzo mi przykro, nie pamiętam tytułu). Była tam relacja o ściśle tajnym spotkaniu Jaruzelskiego i Kani z ówczesną wierchuszką KPZR, wiosną albo latem 1981 roku. Nie pamiętam, który z nich to opowiadał - ale chyba Jaruzelski. Jaruzelski pojechał wraz ze Stanisławem Kanią (ówczesny I sekretarz KC PZPR) tuż za granicę sowiecką i tam przez kilka godzin wysłuchiwał pretensji i rad sowieckich towarzyszy. Opowiadał, że cały czas, on i Kania mieli w pamięci los przywódców Czechosłowacji, którzy w 1968 roku zostali porwani i wywiezieni z workami na głowach do Moskwy. Kiedy spotkanie zakończyło się i Jaruzelski z Kanią zorientowali się, że będą mogli żywi wrócić na polską stronę, byli cali mokrzy i nogi sie pod nimi trzęsły.


A gdyby ktoś chciał jednak poczytać, to polecam "Kartę" nr 3, z 1991 roku, tekst Michała Drejera "Mijanie granicy". To opowieść Polaka, który w 1968 roku przedostał się nielegalnie do Czechosłowacji i był świadkiem pacyfikacji kraju.


 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #41

     
syrenka
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 555
Nr użytkownika: 6.375

 
 
post 8/08/2006, 1:12 Quote Post

Brawo Chomik! Popieram całym sercem. A na "Kartę" to juz niejednokrotnie tu się powoływano wink.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #42

     
zajączek
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.575
Nr użytkownika: 3.463

 
 
post 8/08/2006, 12:21 Quote Post

QUOTE("asceta")
I przez 500 dni nie wkroczyli? Do Węgier wkroczyli szybko, do Czechosłowacji też. A z Polską czekali, czekali, czekali, minął rok a oni dalej czekali, a w Polsce "Solidarność" rozwijała się w najlepsze. Może jednak nie chcieli wkroczyć? A inny pogląd o tym jest tylko wymówką niejakiego komunistycznego generała, któremu dane było byc pierwszym sekretarzem PZPR

No popatrzcie, Sowieci chcieli nas w 1981 roku obdarzyć wolnościa i demokracją tylko złe komuchy na złość demokracie Breżniewowi ten stan wojenny wprowadzili... biggrin.gif
Tylko ciekawe czy mieli przygotowaną jakąś nową nazwę do Warszawskowo Dagawora po naszym odejściu z obozu? wink.gif
I czemu jeszcze w styczniu 1991 roku Sowieci strzelali do bezbronnych demonstrantów na Litwie i to zapewne za przyzwoleniem laureata pokojowej nagrody Nobla Gorbaczowa?
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
carantuhill
 

Bieskidnik
*********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 6.797
Nr użytkownika: 12.703

WOJCIECH
Zawód: Galileusz
 
 
post 8/08/2006, 12:31 Quote Post

Ktoś kiedyś powiedział, że po bitwie pod Bílé hoře Czech przestał być Żiżką a został Szwejkiem. Coś w tym jest. Katastrofa wojny trzydziestoletniej spowodowała, że Czesi powaznie się zastanowią zanim zaczną dawać daninę krwi. Interwencja wojsk polskich była czynem haniebnym (gorszym niż na San Domingo), to że Polska byala krajem satelickim ZSRR to jedno, ale może u wielu komunistów pojawiła się wizja odzyskania Zaolzia?
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #44

     
asceta
 

uczestnik krucjaty
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.453
Nr użytkownika: 15.122

Zawód: prawnik
 
 
post 8/08/2006, 12:49 Quote Post

QUOTE(zajączek @ 8/08/2006, 13:21)
QUOTE("asceta")
I przez 500 dni nie wkroczyli? Do Węgier wkroczyli szybko, do Czechosłowacji też. A z Polską czekali, czekali, czekali, minął rok a oni dalej czekali, a w Polsce "Solidarność" rozwijała się w najlepsze. Może jednak nie chcieli wkroczyć? A inny pogląd o tym jest tylko wymówką niejakiego komunistycznego generała, któremu dane było byc pierwszym sekretarzem PZPR

No popatrzcie, Sowieci chcieli nas w 1981 roku obdarzyć wolnościa i demokracją tylko złe komuchy na złość demokracie Breżniewowi ten stan wojenny wprowadzili... biggrin.gif


No cóż. Należy czytać słowa i rozumieć przez nie to, co one oznaczają.

Między wyrazeniem "nie chcieli wkroczyć" a "chcieli nas obadarzyć wolnoscią" nie ma równoznaczności.
Tak samo jak miedzy "chcieli na zatrzymać w obozie" i "chcieli wkroczyć".

Nie istnieje też proste rozumowanie logiczne zgodnie z którym jedno wynika z drugiego.

Widocznie dla niektorych to zbyt skomplikowane. Prawda zapewne była taka że chcieli nas zatrzymac w obozie, lecz nie chcieli wkraczać. A to że nie chcieli wyprowadza się z faktu, że przez 15 miesiecy nie wkroczyli.
I na nic zda sie tu podważenie tego przez malowanie ogromu potęgi armii radzieckiej, kpiny że musieli by dla nas znaleźć nazwę, a w 1991 stzrelali do Litwinów. W 1956 na Węgrzech i w 1968 w Czechosłowacji wkroczyli bardzo szybko jak tylko się zorientowali, ze kraje te wykonują jakieś ruchy reformatorskie.
W Polsce w takiej sytuacji nie wkroczyli.

QUOTE
I czemu jeszcze w styczniu 1991 roku Sowieci strzelali do bezbronnych demonstrantów na Litwie i to zapewne za przyzwoleniem laureata pokojowej nagrody Nobla Gorbaczowa?
*


Bo to była Litwa, republika zwiazkowa, nie chcieli dopuścić do rozpadu ZSRR, ponadto mieli przekonanie, ze tam rozwiazania siłowe poskutkują - mały kraik. Zresztą kompletnie nietrafione jest powoływanie się na Litwę, i pokazuje tylko ze wobec róznych obszarów Rosja stosowała inne kryteria. W tym samym czasie gdy pod wieżą telewizyjną strzelano do młodych Litwinów, w Poslce mieliśmy już drugi z kolei demokartyczny rząd (po Mazowieckim, Bieleckiego), prezydenta Wałęsę i zaawansowane reformy liberalne.
A to że Gorbaczow był laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, no cóż, Arafat tez był. Jak ujawniono niedawno w latach trzydziestych o mało tej nagrody nie dostał Adolf Hitler.
 
User is offline  PMMini Profile Post #45

5 Strony < 1 2 3 4 5 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej