Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
4 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Wyjazd z Demoludów (glownie NRD), Procedura, problemy, utrudnienia
     
niachoping
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 67
Nr użytkownika: 72.554

 
 
post 15/10/2014, 0:13 Quote Post

Szanowni Państwo,
jak to naprawdę było z kwestią wyjazdu z demoludów, a konkretnie z NRD?
Skoro ludzie próbowali uciekać przez Mur Berliński, to chyba państwo faktycznie strasznie utrudniało im wyjazd.
Czy ktoś z Was, Szanowni Forumowicze, wie jak wyglądała procedura wyjazdu z demoludów (NRD)?
Pod jakim pretekstem władza odmawiała wyjazdu? Czy zabierano paszporty?
Będę wdzięczny za odpowiedź.
Pozdrawiam,
niachoping
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Grapeshot
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.092
Nr użytkownika: 79.211

Steven Murphy
Zawód: Marine Engineer
 
 
post 15/10/2014, 1:19 Quote Post

Jest tu wiele do powiedzenia, ale tak krótko:
Z NRD do RFN wjeżdżały pociągi z ludźmi w wieku emerytalnym. Innych nie wypuszczano. Paszporty w “krajach demokracji ludowej” (KDL) były przywilejem.
W Polsce wydawano je z zasady z ważnością na trzy miesiące. Były też do nich załączane kartki z wpisem gdzie jedziemy. Wyjazd w innym kierunku był wykroczeniem. Na wjazd do KDL robiono na początku jednorazowe wpisy w dowodzie, potem były tzw. wkładki paszportowe załączane do dowodu osobistego, a pod koniec istnienia systemu wprowadzono wpisy do dowodow uprawnioające do wjazdu do KDL, jakby bez ograniczeń. Wszystkie te dokumenty i wpisy były przywilejem i jako takie można było je otrzymać lub nie. Odmowę wydania pozwolenia na wyjazd wydawano, w Polsce, z zasady “ze względu na osobę będącą na utrzymaniu lub inne ważne względy społeczne”. Był to jeden z (chyba) pięciu punktów w Ustawie o Paszportach opublikowanej w odpowiednim Dzienniku Ustaw. Urzędy paszportowe miały swoje instrukcje do interpretacji tej ustawy i zadawanie pytań jakie to “ważne względy społeczne” nie miało sensu. Z mojej obserwacji wygląda, że każdy mógł dostać odmowę. Od decyzji urzędu lokalnego można się było odwoływać do jakiegoś tam głównego urzędu. Na odpowiedź czekało się wtedy 3 lub 4 miesiące i taka odpowiedź była też odmowna. Niekiedy mówiono takiemu petentowi, że z Polski nigdy nie wyjedzie. “Nielegalny” wyjazd z Polski był bardzo trudny i niebezpieczny.
W Czechosłowacji ludzie posiadali paszporty ale do wyjazdu potrzebna była “kartka”, o którą trzeba się było ubiegać i utrudnienia z tym związane były nie mniejsze niż z paszportem w Polsce.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 15/10/2014, 6:36 Quote Post

Paszporu nie zabierano. Bo to był obiekt ścisle reglamentowany.
Składałeś podanie o zgode na wyjazd w konkretne miejsce, w konkretnym czasie i w konkretnym celu. I dostawałeś zgode lub nie. Odmowa była bez uzasadnienia i bez mozliości odwołania. Co najwyżej mogłeś złozyc nowe podanie. Paszport miałes obowiązek zwrócic po powrocie i było zabronione pojechac dzie indziej niz deklarowałes i dostałes zgodę.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.261
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 15/10/2014, 8:57 Quote Post

Wprawdzie pytanie jest o NRD, ale wątpię, ażeby znalazł się tu ktoś z odpowiednią ilością wiedzy, by móc odpowiedzieć Tobie szczegółowo na pytania.
Więc pozostaje "polski ersatz".

Kilka osobistych wspomnień:
Ja po raz pierwszy złożyłem wniosek o paszport w 1971 roku, uczciwie (i bardzo głupio, ale człowiek mało co wtedy wiedział i był bardzo naiwny) podając we wniosku powód jako emigracja do USA w ramach łączenia rodzin. (PRL podpisało tak zwaną Kartę Helsińską w 1976 roku, gdzie "prawa człowieka", w tym sprawy łączenia rodzin miały być przez kraje demoluda respektowane).
Oczywiście dostałem odmowę. I całą masę innych odmów, zarówno przed, jak i po 1976 roku,

Paszport ewentualnie otrzymałem....pod koniec 1980 roku!
Dziewięć lat starań i niezliczonych wniosków, podań ( w tym łapówek) i łażenia po najróżniejszych urzędach.

Nawet podstawowych informacji nie można było w urzędach uzyskać, a googla i innych udogodnień, to wtedy jeszcze o dziwo nie wynaleźli. (Nie! Internet nie istnieje "od zawsze", ażeby to wyjaśnić najmłodszej generacji). wink.gif

Gdy się w urzędzie paszportowym próbowałem panienki w okienku o kilka rzeczy zapytać (po długim staniu w kolejce), to tylko odburknęła ona coś w tym stylu:
-"Skoro pan tego nie wie, to po co pan chce jechać za granicę?"
Tak się traktowało obywatela.

Aha, jeszcze jedno. Ażeby można było fizycznie odebrać przyznany paszport, to trzeba było złożyć swój dowód osobisty do depozytu na czas wyjazdu i po powrocie z zagranicy natychmiast oddać paszport ( był określony krótki okres czasu, w którym trzeba było to zrobić), ażeby móc z powrotem dostać dowód.
Czyli mój dowód osobisty leży sobie jeszcze w tym komuchowym depozycie...a niech sobie leży. tongue.gif

Wesoło wtedy było!!!

Ten paszport w 1980 roku, to był jednak zwykły "turystyczny" paszport, bo akurat była paszportowa odwilż w Polsce spowodowana perturbacjami z Solidarnością i po zapłaceniu małej łapówki, to paszporty w miarę łatwo wtedy dawali. (Moja ówczesna żona też paszport "łapówkowo" dostała w tym samym czasie).
Więc wyjechałem "turystycznie" do Niemiec, z żoną oczywiście. (Mowa jest o tych Zachodnich, czyli o RFN, jak to się wtedy zwało). Tam w ambasadzie amerykańskiej we Frankfurcie nad Menem dostałem w ciągu 24 godzin paszport amerykański, ażeby dalsze 24 godziny później spacerować ulicami Los Angeles!
Natomiast żonie wbito wizę imigracyjną (czyli tą zieloną kartę...no nie tak bardzo, ale to była wiza imigracyjna) w jej polskim paszporcie.

Przypominam: W PRLu zabrało mi to ponad 9 lat. W "obcym" wtedy dla mnie USA (na terenie ambasady w Niemczech Zachodnich), wystarczył jeden dzień, ażeby poczuć się pełnoprawnym obywatelem świata i móc podróżować gdzie tylko się chce i kiedy tylko się chce...gdy się oczywiście ma kasę w kieszeni.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Danielp
 

born in the PRL
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.809
Nr użytkownika: 1.267

 
 
post 15/10/2014, 10:02 Quote Post

QUOTE(Phouty @ 15/10/2014, 8:57)
Wprawdzie pytanie jest o NRD, ale wątpię, ażeby znalazł się tu ktoś z odpowiednią ilością wiedzy, by móc odpowiedzieć Tobie szczegółowo na pytania.
Więc pozostaje "polski ersatz".


*


Wspomnienia rodzinne (miasto powiatowe w wlkp): Połowa lat 80 - wyjazd do Włoch (powód piegrzymka) -

Po perturbacjach ( trzeba było starać się o wizę i paszport był potrzebny wcześniej, podać cel wyjazdu, czas pobytu, datę wyjazdu i powrotu ) - paszport był do odebrania w komendzie MO, dowód oczywiście w "zastaw". po przyjeździe szybki zwrot paszportu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #5

     
Grapeshot
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.092
Nr użytkownika: 79.211

Steven Murphy
Zawód: Marine Engineer
 
 
post 16/10/2014, 10:04 Quote Post

W roku 1990 odwiedziłem Polskę po raz pierwszy po długiej nieobecności. Odwiedziłem też wtedy biuro paszportowe w moim mieście. Biuro było w innym niż poprzednio miejscu, należało do innego ministerstwa, nie było przed nim kolejki i w poczekalni też nikogo nie było. Siedząca za biurkiem pani uśmiechała sie przyjemnie i bardzo chętnie ze mną rozmawiała. Przyjechałem wtedy na passport australijski z polską wizą. W roku 1990 wbijano bardzo chętnie wizę polską do każdego niepolskiego paszportu. Moje pytanie, do tej pani, obracało się dookoła mojego podwójnego obywatelstwa i ewentualnych trudności wyjazdowych na paszport australijski. W trakcie rozmowy powiedziałem, że paszportu polskiego nigdy nie miałem. Ta przyjemna pani zainteresowała się tym jak wyjechałem z Polski. Powiedziałem jej, że oni mi tego swojego paszportu za nic nie chcieli dać więc wyjechałem bez paszportu. Po tym oświadczeniu wyszedłem pośpiesznie z biura, tak na wszelki wypadek.
Chcę tu powiedzieć, że nie wszyscy czekali latami na ten ich paszport i jakoś sobie, mimo wszystko, radzili.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Lwowiak
 

Granice nie są wieczne!
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.268
Nr użytkownika: 40.190

 
 
post 16/10/2014, 11:14 Quote Post

Proponuję poczytać o znanej osobistości z enerdówka,a mianowicie o Angeli Merkel.
Można dowiedzieć się,że wyjeżdżała sobie tu i tam.
Tak więc ten kto należał do pupilów reżimu jak ona (działaczka organizacji komunistycznej)i/lub podejmował dodatkową współpracę dostawał nagrody,a za takią uważane było pozwolenie na wyjazdy.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 16/10/2014, 12:07 Quote Post

QUOTE(Lwowiak @ 16/10/2014, 12:14)
Proponuję poczytać o znanej osobistości z enerdówka,a mianowicie o Angeli Merkel.
Można dowiedzieć się,że wyjeżdżała sobie tu i tam.
Tak więc ten kto należał do pupilów reżimu jak ona (działaczka organizacji komunistycznej)i/lub podejmował dodatkową współpracę dostawał nagrody,a za takią uważane było pozwolenie na wyjazdy.
*


To zupełnie jak u nas np. Zbigniew Herbert. Jeździł sobie nieustannie na zachód tu i tam. Wychodzi, że pupil reżimu i współpracownik.

Ten post był edytowany przez balum: 16/10/2014, 12:08
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
Lwowiak
 

Granice nie są wieczne!
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.268
Nr użytkownika: 40.190

 
 
post 16/10/2014, 12:57 Quote Post

QUOTE
Wychodzi, że pupil

Niżej pani Merkel jak funkcjonariuszka d/s propagandy i agitacji u czerwonych.
Co ma Herbert wspólnego z enerdówkiem?

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Realchief
 

X ranga
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 14.522
Nr użytkownika: 63.111

 
 
post 16/10/2014, 13:30 Quote Post

QUOTE(Lwowiak @ 16/10/2014, 13:57)
QUOTE
Wychodzi, że pupil

Niżej pani Merkel jak funkcjonariuszka d/s propagandy i agitacji u czerwonych.
Co ma Herbert wspólnego z enerdówkiem?
*



Za naturyzmem agitowała czy co?
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 16/10/2014, 13:59 Quote Post

QUOTE(Lwowiak @ 16/10/2014, 13:57)
QUOTE
Wychodzi, że pupil

Niżej pani Merkel jak funkcjonariuszka d/s propagandy i agitacji u czerwonych.
*


Przynależnośc do FDJ była obowiązkowa. A sekretarz d.s. w kole to bardzo niska funkcja. Rfnowska CDU nie widział w tym nic zdroznego, skoro ją przyjeła i doszła tam na szczyt
QUOTE
Co ma Herbert wspólnego z enerdówkiem?

Sam wykazałeś, że kolo jak Merkel.

ad rem. W NRD samo wystąpienie o zgodę na wyjazd do RFN było ryzykowne, bo człowiek stawał się podejrzany.

Ten post był edytowany przez balum: 16/10/2014, 14:27
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Turin Dagnir
 

II ranga
**
Grupa: Użytkownik
Postów: 71
Nr użytkownika: 40.214

 
 
post 16/10/2014, 15:46 Quote Post

Praktycznie nic nie wiem na ten temat, ale tutaj napisano:

http://en.wikipedia.org/wiki/Free_German_Youth

QUOTE
The organization was meant for young people, both male and female, between the ages of 14 and 25 and comprised about 75% of the young population of former East Germany. In 1981-1982, this meant 2.3 million members


QUOTE
Membership in the FDJ was nominally voluntary. However, those who did not join lost access to organized holidays, and found it difficult (if not impossible) to be admitted to universities, pursue chosen careers etc. The majority of youths who refused to join did so for religious reasons.


Czyli wygląda na to, że przynależność do FDJ tak do końca obowiązkowa nie była, choć, oczywiście, odmowa nie ułatwiała życia.

Ten post był edytowany przez Turin Dagnir: 16/10/2014, 15:46
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
balum
 

Sągorsi
*********
Grupa: Użytkownik
Postów: 6.867
Nr użytkownika: 46.347

 
 
post 16/10/2014, 16:17 Quote Post

Jak chciałeś iść na studia, nie miałeś wyboru.
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
Jerzy M
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 137
Nr użytkownika: 74.117

Jerzy Morawiec
 
 
post 16/10/2014, 20:15 Quote Post

QUOTE(Lwowiak @ 16/10/2014, 12:14)
Proponuję poczytać o znanej osobistości z enerdówka,a mianowicie o Angeli Merkel.
Można dowiedzieć się,że wyjeżdżała sobie tu i tam.
Tak więc ten kto należał do pupilów reżimu jak ona (działaczka organizacji komunistycznej)i/lub podejmował dodatkową współpracę dostawał nagrody,a za takią uważane było pozwolenie na wyjazdy.
*



Ach te prawicowe insynuacje, a to że Angela ma teczka w Moskwie i nie została wybrana przypadkowo, a teraz "że wyjeżdżała tu i tam" i była to wielka nagroda. To znaczy gdzie wyjeżdżała? Chodzi o Polskę (tu) i Moskwę (tam)?

Jeśli chodzi wyjazdy, to ciekawa sytuacja wytworzyła się pod koniec lat '80. Wtedy w Polsce zliberalizowano prawo paszportowe, od 1988 roku paszporty mogły być trzymane w domu, ale jednym z nielicznych terytoriów, do którego można było się swobodnie udać bez wizy czy zaproszeń, był Berlin Zachodni.
I Niemców z NRD bardzo to denerwowało, że Polacy mogli sobie jeździć do woli do Zachodniego Berlina, a oni nie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Phouty
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.261
Nr użytkownika: 81.932

 
 
post 20/10/2014, 19:14 Quote Post

Tylko pozornie odbiegnę tutaj od tematu wątku, jednakże wiąże się to bardzo ściśle z jego tematem.
W NRD i innych krajach demoluda, podróże na Zachód były bardzo mocno reglamentowane i dostępne typowo dla bardzo wąskiej grupy osób "u żłoba".

A reszta obywateli?
Ano skoro nie można było dostać paszportu, to dlaczego by nie przekroczyć granicy w balonie, na lotnii, czy też w jakikolwiek inny nielegalny sposób?
Przypomniał mi się przypadek kilku ludzi, którzy uciekli zbudowanym przez siebie po kryjomu balonem. Udało im się i wiele lat temu czytałem książkę, którą oni wydali z tego tytułu mieszkając już w Niemczech Zachodnich oczywiście.
Znalazłem taki link odnośnie ich "paszportu na zachód".
http://berlin-germany.ca/ddr/hotairballoon.html

Więcej na ten temat.
http://mentalfloss.com/article/28517/8-cre...ver-berlin-wall
Trzeba tu zaznaczyć, iż wielu te próby ucieczki przypłaciło własnym życiem, oraz dużymi problemami dla rodziny, czy też nawet tylko znajomych.
Jednakże ludzka desperacja nie zna granic i autentycznie trudno jest to dzisiaj wyjaśnić najmłodszym pokoleniom, gdy starsze pokolenia cały czas pamiętają, jak wielkim wydażeniem była na przykład wycieczka do Czechosłowacji, czy też na Węgry ,lub do Bułgarii, bo nawet podróż do najbliższego kraju demoluda, to też nie była taka prosta dla zwykłego obywatela.

Bodajże dopiero w 1972 roku otworzono granicę Polakom do NRD i do Czechosłowacji, gdzie można było podróżować tam tylko na dowód osobisty, ale po wcześniejszym dostaniu stempelka z milicji (wbitego do dowodu osobistego), że granicę można przekraczać.
Byłem jednym z pierwszych, którzy w ciągu kilku zaledwie dni od otworzenia tej granicy z NRD tam pojechałem.

Wtedy wydawało się, jakby się wręcz cały świat otworzył, bo nareszcie można było "nieskrępowanie" podróżować za tak zwaną granicę, chociażby by to tylko był NRD.

Ten post był edytowany przez Phouty: 20/10/2014, 20:04
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

4 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej