Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
3 Strony < 1 2 3 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Antonio Lopez De Santa Anna
     
Stonewall
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.516
Nr użytkownika: 15.117

Marcin Suchacki
Stopień akademicki: magister
Zawód: pisarz
 
 
post 23/11/2008, 18:00 Quote Post

Drodzy Forumowicze!
Korzystając z okazji, iż temat niniejszy stał się ostatnio tematem wiodącym w naszych dyskusjach o Meksyku, pragnę zauważyć, iż echa niespokojnych dziejów owego kraju do chwili obecnej można usłyszeć również w naszym kraju. W dniu dzisiejszym cały Kościół Katolicki, w tym również nadwiślański, obchodzi bowiem święto Chrystusa – Kapłana i Króla Wszechświata. Święto to ustanowił w roku 1925 papież Pius XI, by upamiętniało ono dwudziestowieczne męczeństwo katolików meksykańskich. W nazwie święta można doszukać się hasła bojowego, które przyświecało jeszcze w XIX stuleciu indiańskim partyzantom walczącym z bezbożnym prezydentem Lerdo i które to hasło już w latach 30 następnego wieku stanowiło odpowiedź obrońców hiszpańskiego zamku Alcázar na stawiane przez siły republikańskie żądania poddania twierdzy. Mam na myśli słynne zawołanie: „Viva Cristo Rey!” – „Niech żyje Chrystus Król”! Obecnie w świadomości polskich wiernych geneza wspomnianej uroczystości pozostaje zupełnie nieznana, choć dobry ksiądz przypomina ją swoim parafianom przynajmniej w kilku krótkich słowach (mój proboszcz tej niedzieli tak właśnie zrobił). Warto jednak wiedzieć, iż w Polsce międzywojennej święto to miało znacznie bogatszą oprawę i było związane z obroną chrześcijańskich wartości przed ideologią komunizmu oraz działalnością ruchu masońskiego. Moja babcia jeszcze w 70 lat później potrafiła przywołać z pamięci zwrotki długiego wiersza, jaki w roli uczennicy szkoły podstawowej recytowała podczas akademii ku czci Chrystusa Króla.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #31

     
Jasra
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 137
Nr użytkownika: 50.680

Aleksandra
Stopień akademicki: doktor
Zawód: biolog
 
 
post 23/11/2008, 19:23 Quote Post

O tym nie wiedziałam. Jakoś nie pamiętam by ktoś mówił o genezie święta. Ciekawe.

Przy okazji co innego: zerknęłam na Wikipedię i widzę, że artykuł "Juan Almonte" ktoś poprawił językowo. Teraz da się czytać. Ktokolwiek to zrobił - dzięki. smile.gif
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Piechur_27
 

V ranga
*****
Grupa: Użytkownik
Postów: 528
Nr użytkownika: 44.264

Stopień akademicki: magister
 
 
post 23/11/2008, 21:42 Quote Post

QUOTE(Jasra @ 23/11/2008, 0:46)
Ja też nie jestem bezstronna i Ty pewnie też nie.


Nie będę udowadniał, że nie jestem wielbłądem.

QUOTE(Jasra @ 23/11/2008, 0:46)
W przypadkach wątpliwych wybieramy źródła, które popierają naszą tezę.


Istnieje co takiego jak hierarchia źródeł/opracowań. I tak twoje "źródło" to tekst ze strony internetowej dwóch nieznanych bliżej autorów z Teksasu. A jak przeglądam jego bibliografię to nie widzę tam żadnego tekstu hiszpańskojęzycznego.
Natomiast przytoczone przeze mnie dwa cytaty pochodzą z nowych opracowań autorstwa osób niezwiązanych z żadną ze stron. W dodatku jedna z nich - prof. Robert Scheina - to uznany, światowej klasy autorytet w temacie historii Ameryki Łacińskiej.

QUOTE(Jasra @ 23/11/2008, 0:46)
Natomiast w innych relacjach powtarza się, że Fannin i inni jeńcy spodziewali się raczej, że szybko zostaną zwolnieni (większość nie była obywatelami Meksyku, więc spodziewali się odesłania do USA).


Skoro Fannin i jego ludzie byli tak pewni, że zostaną potraktowani jak żołnierze a nie "piraci", to czemu w czasie marszu do Coleto bali się zostawiać swoich rannych, aby nie opóźniali ich ruchów?
Skoro Fannin i jego ludzie byli tak pewni, że zostaną potraktowani jak żołnierze a nie "piraci", to czemu próbowali negocjować z z Urreą potraktowanie ich jak jeńców, zgodnie z prawem wojennym?

QUOTE(Jasra @ 23/11/2008, 0:46)
Tak czy owak nastąpiła egzekucja bezbronnych ludzi i Santa Anna był za nią odpowiedzialny.


Nikt im nie kazał składać broni. Mogli walczyć do końca, a nie liczyć bez powodu na miłosierdzie nieprzyjaciela.

QUOTE(Jasra @ 23/11/2008, 0:46)
Co do źródeł wydanych w Austin to nie wydaje się, że zbierane są tendencyjnie.


Zostanę przy odmiennej opinii na ten temat.
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
Jasra
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 137
Nr użytkownika: 50.680

Aleksandra
Stopień akademicki: doktor
Zawód: biolog
 
 
post 23/11/2008, 22:21 Quote Post

Nie obrażaj się o posądzenie o brak bezstronności. wink.gif
Chodziło mi raczej, że każdy ma jakieś sympatie lub antypatie. Nawet jeżeli z tego nie zdaje sobie sprawy. Oczywiście nie można ignorować rzeczy przemawiających na korzyść antypatii lub niekorzyść sympatii, ale i tak często pewne rzeczy interpretuje się po swojemu.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #34

     
Jasra
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 137
Nr użytkownika: 50.680

Aleksandra
Stopień akademicki: doktor
Zawód: biolog
 
 
post 2/12/2008, 20:19 Quote Post

Przy okazji: znalazłam na you tube:

http://www.youtube.com/watch?v=cRdfJS0NP74&feature=related

Wirtualny wywiad z Santa Anną (przy okazji z Gomezem Fariasem) też. Niestety po hiszpańsku, więc wiele nie zrozumiałam (w końcówce jest o Teksasie, o której to sprawie Santa Anna mówi z goryczą), ale ciekawa formuła programu o historii. Dwoje dziennikarzy przeprowadza wywiad z postaciami historycznymi. Podaję link do czwartej części, ale można znaleźć i do poprzednich. A także "wywiad" z Guadalupe Victoria (pierwszym prezydentem Meksyku).
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
Callan
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 271
Nr użytkownika: 104.434

 
 
post 2/04/2019, 13:10 Quote Post

QUOTE(gajosek @ 17/12/2007, 20:30)
Jeżeli mógłbym podzielić się moim zdaniem na temat Santa Anny, to: Uważam go za dobrego wodza, jednak tylko dobrego.
On zawsze sam siebie nazywał ,,Napoleonem Półkuli zachodniej,, i rzeczywiście usiłował tom postać we wszystkim naśladować.

Nie wiem jak jest postrzegany dziś w Meksyku, ale odnoszę wrażenie że w USA jest postrzegany jako ktoś w rodzaju meksykańskiego odpowiednika Hitlera.

Mnie w każdym razie zastanawia jedna kwesta. Dlaczego on po tym jak Teksańczycy wieli go jako jeńca, nie snął przed jakimś sądem zbrodnie wojenne których się dopuścił tylko zupełnie spokojnie wrócił z USA do Meksyku?

Ten post był edytowany przez Callan: 2/04/2019, 14:00
 
User is offline  PMMini Profile Post #36

     
wysoki
 

X ranga
**********
Grupa: Moderatorzy
Postów: 16.950
Nr użytkownika: 72.513

Rafal Mazur
Stopień akademicki: magazynier
 
 
post 2/04/2019, 13:52 Quote Post

QUOTE(Callan @ 2/04/2019, 14:10)
QUOTE(gajosek @ 17/12/2007, 20:30)
Jeżeli mógłbym podzielić się moim zdaniem na temat Santa Anny, to: Uważam go za dobrego wodza, jednak tylko dobrego.
On zawsze sam siebie nazywał ,,Napoleonem Półkuli zachodniej,, i rzeczywiście usiłował tom postać we wszystkim naśladować.

Nie wiem jak jest postrzegany dziś w Meksyku, ale odnoszę wrażenie że w USA jest postrzegany jako ktoś w rodzaju meksykańskiego odpowiednika Hitlera.

Mnie w każdym razie zastanawia jedna kwesta. Dlaczego on po tym jak Teksańczycy wieli go jako jeńca, nie snął przed jakimś sądem zbrodnie wojenne których się dopuścił, tylko zupełnie spokojnie wrócił z USA do Meksyku?
*


Zerknij do Alamo-San Jacinto 1836 Jarosława Wojtczaka.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #37

3 Strony < 1 2 3 
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej