Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
2 Strony  1 2 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Sprawa generała Pytla, Zasadność i legalność współpracy z FSB
     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.381
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 15/12/2017, 20:08 Quote Post

Pytanie do osób, które bardziej siedzą w temacie. Na ile zasadne są oskarżenia formułowane wobec generała Pytla (i nie tylko jego)? W jakim zakresie i czy w ogóle należało współpracować z FSB w wiadomym okresie? Czy inne państwa, a konkretniej - nasi sojusznicy działali na podobnych zasadach? Jakie były / mogły być skutki pozytywne i negatywne tego typu aktywności? Krótko - o co w sumie chodzi?

Ten post był edytowany przez szczypiorek: 15/12/2017, 20:19
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.024
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 15/12/2017, 21:34 Quote Post

QUOTE(szczypiorek @ 15/12/2017, 21:08)
Krótko - o co w sumie chodzi?
*


Chłopina się stawiała, a dużo wiedziała, a przy tym zrobiła parę głupich rzeczy: a to godło FSB w gabinecie (choć o ile wiem wbrew pisowskim mediom i narracji MON powieszone w zupełnie innymi miejscu, aniżeli w miejscu godła RP itp. spraw), a to słitfocia w czapce matrosa z Aurory... Co nawiasem mówiąc budzi pewne wątpliwości co do jego kompetencji ogólnych. Znaczy może i świetny fachowiec, ale nieostrożny, a to spora wada w tej robocie...
Współpraca z FSB to tylko pretekst do uwalenia go. Jakby ktoś pytał, to aktualnie mamy umowy z wywiadami np. Iranu czy ChRL rolleyes.gif I nikt z tym nie ma problemu. Na pewno też z Rosjanami (ale z którą agencją?) współpracowali Amerykanie i Niemcy. Przy czym "współpraca" to termin bardzo rozległy i obejmuje również np. grzecznościowe stosunki rolleyes.gif W naszym wypadku chodziło jednak, o ile wiem, o wymianę informacji nieistotnych dla strony przekazującej. Innymi słowy, Rosjanie dawali nam coś, co im nie szkodziło, a nam mogło pomóc, w zamian otrzymując to samo. Głupie to, zali nie? Cóż, dość, że np. po utrupieniu WSI częstotliwość zamachów na naszych na misjach wzrosła...

Ten post był edytowany przez Tromp: 15/12/2017, 21:36
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Delwin
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.387
Nr użytkownika: 30.421

 
 
post 15/12/2017, 21:59 Quote Post

Jest Macierewicz. To jest nasz James Bond co wyśledził Mistrale za dolara - nikogo więcej nam nie potrzeba.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
szczypiorek
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.381
Nr użytkownika: 74.357

Stopień akademicki: mgr
 
 
post 18/12/2017, 7:23 Quote Post

QUOTE
Generał Piotr Pytel odpowiada na oskarżenia Macierewicza: ''To kłamstwa!'' I zapowiada pozew


http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,...icza-to.html#MT
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.024
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 10/01/2018, 12:25 Quote Post

Bardzo ciekawy tekst.


Teksty w Internecie zyja dlugo lub zyja krotko. Ten tekst jest za dobry aby przepadl - wiec copy&paste:

Gazeta Polska ostatnio opublikowała materiały na temat karygodnych „kontaktów” wysokich rangą oficerów SKW z przedstawicielami służb rosyjskich. W tle tli się argument, że te służby reprezentują państwo rywalizujące z NATO, a więc wrogie Polsce. Innym cytowanym przez GP argumentem, zawartym w materiałach prokuratorskich, jest kwestia wysłania do Moskwy oficerów SKW z paszportami dyplomatycznymi (ciekawe, czy mieli immunitet) wystawionymi na prawdziwe nazwiska. Ujawniono więc rzekomo tożsamość oficerów, która zdaje się powinna być chroniona dożywotnio. Choć zaistniały od tej zasady liczne wyjątki. Dotyczyły prawie wyłącznie tych funkcjonariuszy, którzy służyli przed 1990 rokiem.

Informuję niniejszym Czytelników Gazety Polskiej i widzów TV Republika (która pełni rolę tuby propagandowej), że oba media, nie mając zielonego pojęcia o technikach postępowania w służbach specjalnych na styku z obcą służbą, łykają argumenty prokuratury jak ślepe pelikany bo wydaje im się, że świat się wali. A przynajmniej tak myślałbym, gdybym uwierzył w „dziennikarską naiwność” ludzi z owych mediów. Ale jakoś nie wierzę. Dlatego sądzę, że intencją tych publikacji jest robienie wody z mózgu wiernym Czytelnikom i Słuchaczom. W trosce o ową publiczność zabieram głos, bo przecież skąd ma ona wiedzieć, że jest karmiona półprawdami, ćwierć faktami i wątpliwej jakości narracją. Dlaczego wątpliwej? Po pierwsze została naruszona tajemnica śledztwa, kiedy indziej bardzo pieczołowicie chroniona. Ale nie w tym przypadku. Cóż, „cieknąca informacjami” prokuratura to nie moja domena.

Jeśli Czytelnicy Gazety Polskiej dotrą do niniejszej wypowiedzi (wątpię w to, ale nie zawadzi spróbować), to mogę im zaoferować moją narrację, opartą nie na prokuratorskiej zawodowej paranoi, a na rzeczywistych dylematach jakie trafiały się w przeszłości i nadal trafiają się nam w służbach specjalnych. Dylematach, w których każda służba stara się sterować zachowaniem swoich funkcjonariuszy poprzez generowanie odpowiednich instrukcji operacyjnych. Od sprawdzenia, czy takie instrukcje były sporządzone, kiedy były sporządzone i czy były przestrzegane, są przełożeni stojący ponad SKW. A nie Czytelnicy najwspanialszej nawet gazety czy stacji telewizyjnej. Ewentualny gromki śmiech niektórych czytających w tym momencie nie wzbudzi mojego zdumienia.

Jako długoletni oficer wywiadu, pracujący także w styku z obcymi służbami, wielokrotnie miałem do czynienia z BARDZO bliskimi kontaktami z ich przedstawicielami. Granicą bliskości było nie tylko wspólne spożywanie dań, przygotowanych przez nasze żony, ale także wzajemne próby upojenia tego drugiego drogimi gatunkami alkoholu. Melduję, że w trakcie owych zdradzieckich czynności posługiwałem się paszportem dyplomatycznym na moje prawdziwe, a nie legalizacyjne, nazwisko. Inna sprawa, że przysługiwał mi immunitet, jako “dyplomacie” akredytowanym w krajach, gdzie bywałem.

Informuję też wiernych Czytelników Gazety Polskiej, że owi „obcy przedstawiciele” reprezentowali służby państw jak najbardziej nieprzychylnych mojemu krajowi. Co ciekawe, w jednym przypadku jeden przedstawiciel nie umiał się powstrzymać przed próbą werbowania mojej osoby, czemu dałem odpór, posyłając go eleganckimi słowami „do diabła”. Posłuchał. Był to obywatel kraju, który jakiś czas potem sponsorował umorzenie polskich długów. Domyślam się, że stało się to między innymi w ramach wstydu i ekspiacji za „podłe i zdradzieckie podejście” nie tylko do mojej osoby.

W innym przypadku przedstawiciel obcej służby, popijając dobrze schłodzoną wódkę, nie tylko nie werbował mojej skromnej osoby (być może uznał, że nie nadaję się na szpiega), ale zdradził mi ważne dla mojego kraju informacje. Domyślałem się wtedy, że ów miłośnik zmrożonej wódki czynił to za zgodą swojej Centrali, która oceniła, że Polacy powinni coś wiedzieć. Coś, co wskazywało, że wkrótce możemy jako Państwo znaleźć się w pewnej pułapce sytuacyjnej, którą owe niezbyt przyjazne Polsce państwo oceniało jako niekorzystne zarówno politycznie jak i militarnie także dla siebie. Powoływano się na wspólne zagrożenia „interesu własnego” mojego kraju i ich ojczyzny. Początkowe podejrzenie o inspiracji, a nawet dezinformacji, nie potwierdziło się. Miłośnicy wódki mieli rację.

W jeszcze innym przypadku, razem z moim ówczesnym Szefem, siedziałem za stołem „biesiadując” z przedstawicielami kraju ewidentnie wrogiego Wielkiemu Szatanowi. Było to w czasie, gdy Wielki Szatan był naszym sojusznikiem, a z żołnierzami tegoż Szatana my Polacy ramię w ramię, także w większym towarzystwie, prowadziliśmy trudną misję. Owa misja, zapewne przez jakieś przeoczenie i wbrew ostrzeżeniom miłośników zmrożonej wódki, stała się okupacją pewnego bogatego kiedyś, a teraz już upadłego kraju. Po zakończonej „biesiadzie” obca delegacja otrzymała drobne upominki od naszej delegacji. Druga strona zachowała się kurtuazyjnie i wręczyła nam swoje prezenty. Nie pamiętam, co dostał Szef. Ja dostałem elegancki portfel z jasnobrązowej skóry. W jego wnętrzu była dyskretnie, ale czytelnie odciśnięta w skórze inskrypcja: „Z pozdrowieniami od Ministerstwa Wywiadu …” i tu widniała oficjalna nazwa owego niepokornego państwa. Do dziś ten portfel wykorzystuję prowokacyjnie podczas rozmaitych wyjazdów i spotkań.

Patrzyłem kiedyś na ten napis na portfelu z zadumą. Pomyślałem, że gdybym pojawił się na granicy owego państwa i okazał ten portfel, zapewne otrzymałbym prawo wjazdu, nawet bez paszportu i bez wizy. Ale gdybym z tym samym portfelem pojawił się na drugim końcu świata i gdzieś w pobliżu Ellis Island okazał go funkcjonariuszowi Służby Imigracyjnej, zapewne wylądował bym w areszcie prewencyjnym. Zapewne, ale nie na długo. Bo w przepastnych bazach danych Wielkiego Szatana dawno, dawno temu figurowałem co prawda jako drań. „Bad boy”. Ale to było „kiedyś”.

O szczególnym trybie służby w wywiadzie w kontekście „podejrzliwości” przypomina mi moja własna historia, którą opisałem w jednym z esejów na stronie www.fundacjapoint.pl. Leniwym Czytelnikom wyjaśnię tylko, że na prośbę Zarządu Wywiadu UOP, po prawie trzyletniej przerwie w służbie, musiałem poddać się badaniu na wariografie. W 1993 roku realizował to ktoś z kontrwywiadu. Na pytanie „czy miał pan kontakt z przedstawicielami obcych służb specjalnych?” odpowiedziałem, że tak i to często. Ba, obca służba nawet próbowała mnie zwerbować. Operator maszyny zgłupiał. Zatrzymał badanie, poprosił o wyjaśnienia. Po dłuższym namyśle wybrał wariant: powtórzymy badanie w innym terminie w wariancie z nagrywaniem wideo. Najwyraźniej było to wtedy jego pierwsze spotkanie z kimś kto miał takie jak ja „bliskie spotkania III stopnia z obcymi”.

Podobnie zachowuje się ekipa z Gazety Polskiej. Tylko że od 1990 roku minęło już ponad ćwierć wieku. Można było wychować kadrę specjalistów-dziennikarzy, potrafiących poradzić sobie rzetelnie z tematem, jaki prokuratura zaprezentowała w aktach oskarżenia oficerów SKW. Najwyraźniej nie wyszło.

W roku 1999 wejście Polski do NATO wymusiło na naszym kraju nowe podejście do ochrony informacji niejawnych i bezpieczeństwa osobowego. Funkcjonowałem wtedy w trudnym i gorącym kraju na przykryciu. Z immunitetem dyplomatycznym, który byłby wart funta kłaków, gdyby jakiś lokalny patriota-zelota (taki nawiedzony bojownik – „sicario”) postanowił mimo wszystko poderżnąć komuś z nas gardło. Pewnie moja żona, a także Szef mojej placówki usłyszeliby wtedy uprzejme wyrazy ubolewania. No i w drodze wyjątku zezwolono by na transport zwłok do kraju jakimś „humanitarnym” lotem, bo zwykłe były zabronione. A pewien „sicario” pewnego dnia faktycznie spróbował. Bez sukcesu…

W owym czasie, gdy wszyscy przygotowywali się na „Millennium Bug”, my na wysuniętej placówce mieliśmy odmienne problemy. W obszernej ankiecie bezpieczeństwa przesłanej z kraju, którą wraz moim Szefem (z instytucji przykrycia) i kolegami musieliśmy wypełnić, była rubryka, której nie wolno było pominąć. Stosowne pytanie brzmiało:

„Czy Pan/Pani utrzymywał w okresie ostatnich 20 lat kontakty prywatne lub służbowe z obywatelami innych państw?”

Przeczytaliśmy to z Szefem i spojrzeliśmy na siebie z ironicznymi uśmiechami. Szef tylko szepnął złośliwie: mam tu wizytówki około dwóch tysięcy znajomych obcokrajowców, którzy ostali się w moim notatniku po bez mała 40 latach służby w dyplomacji. Co robimy, panie Wojciechu?

Odpowiedziałem tak: Szefie, zrobimy dokładnie to, co Szef ma na myśli. Kserujemy wizytówki i kopie dołączamy do ankiety. Na jednej stronie A-4 zmieści się ich jakieś dwadzieścia. Będzie Szef miał jakieś sto dodatkowych stron do dołączenia do ankiety. Współczuję tym co dostaną nasze ankiety do weryfikacji…

Po co przytoczyłem powyższą historyjkę? Bo z pozoru racjonalny, a w niektórych przypadkach chytry zabieg kontrwywiadowczy, zaaplikowany bez znajomości kontekstu i sensu tegoż kontekstu, jest jak zastrzyk z lekarstwem podany bez uprzedniej diagnozy, tak trochę na wyrost. Jest jak podanie antybiotyku o szerokim, a nie dedykowanym spektrum działania, co powoduje, że bakterie gremialnie padają trupem, czasem razem z pacjentem. Podobnie postępują obecne władze, zresztą nie tylko w kwestii byłych szefów SKW. Pozbywają się rzekomej „gorączki” wyrzucając termometr.

Ironią losu jest to, że władza, bez żenady ujawniająca na przykład tożsamość wybranych do odstrzału oficerów wywiadu, którą to tożsamość ustawowo należało chronić dożywotnio ze względów oczywistych, teraz oskarża oficerów z kierownictwa SKW, że czynili to co czynili. Głupota czy rozmyślna hipokryzja w stosowaniu podwójnych standardów? Wiem, wiem, będą się tłumaczyć, że przy Zbiorze Zastrzeżonym ujawnianie dotyczy emerytów sprzed lat. Więcej na temat bałamutności takiego podejścia Czytelnicy znajdą w dawnym eseju po tytułem „Zbiór zastrzeżony – sukces czy klęska”. Hipokryzja. Hipokryzja do kwadratu. Władza zamiast chronić swoje oczy i uszy, sama się okalecza. Nie po raz pierwszy. Obywatelu! Nie możesz czuć się bezpieczny. Władza zresztą też. Ale ona najwyraźniej o tym nie wie. Albo nie chce wiedzieć.




Ten post był edytowany przez Net_Skater: 10/01/2018, 12:41
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.504
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 10/01/2018, 19:46 Quote Post

Będą wisiały długo, nie martw się. Jak wszystkie bajki.

Np. fragment:
O szczególnym trybie służby w wywiadzie w kontekście „podejrzliwości” przypomina mi moja własna historia, którą opisałem w jednym z esejów na stronie www.fundacjapoint.pl. Leniwym Czytelnikom wyjaśnię tylko, że na prośbę Zarządu Wywiadu UOP, po prawie trzyletniej przerwie w służbie, musiałem poddać się badaniu na wariografie. W 1993 roku realizował to ktoś z kontrwywiadu. Na pytanie „czy miał pan kontakt z przedstawicielami obcych służb specjalnych?” odpowiedziałem, że tak i to często. Ba, obca służba nawet próbowała mnie zwerbować. Operator maszyny zgłupiał. Zatrzymał badanie, poprosił o wyjaśnienia. Po dłuższym namyśle wybrał wariant: powtórzymy badanie w innym terminie w wariancie z nagrywaniem wideo. Najwyraźniej było to wtedy jego pierwsze spotkanie z kimś kto miał takie jak ja „bliskie spotkania III stopnia z obcymi”.

Ciekawe np. że nikomu z układających pytania nie przyszło do głowy, żeby pytanie „czy miał pan kontakt z przedstawicielami obcych służb specjalnych? zakończyć "co do których przebiegu nie informował przełożonych np. sporządziwszy notatkę służbową lub w innej formie". na które to pytanie mógłby wtedy odpowiedzieć prostym "tak" lub "nie". Widać nikt tam nie wpadł na taki elementarz?

Co do składania wyjaśnień o próbie bycia zwerbowanym (czyli o wydarzeniu operacyjnym, którego okoliczności podlegają ścisłej tajemnicy służbowej) jakiemuś tam obsługującemu wariograf (w dodatku spoza służby, jak można wnosić), to już nawet nie ma co wspominać.

Reszta tyle samo warta. Kiepsko się coś starają ci byli esbecy z tym wszystkim...

Ten post był edytowany przez emigrant: 11/01/2018, 1:38
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #6

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.407
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 11/01/2018, 7:44 Quote Post

Czytając ten tekst zastanawiałem się, kiedy i kto jako pierwszy odezwie się w ramach rezonansu. W tekście jest przestawiona wypowiedź profesjonalisty (I chyba o to Trompowi chodziło), wybitnego fachowca w swojej dziedzinie. Dla niego nie jest ważne kto rządzi, tylko służba krajowi dla którego pracuje. Tylko, że tacy ludzie są niewygodni dla wybitnie zideologizowanych organów władzy zarówno lewoskrętnych jak i prawoskrętnych. Są to ludzie, którzy nie poddają się ideologi, wybitnie inteligentni. Pierwsi jak by co do odstrzału. A to z prostej przyczyny, łatwo potrafią wykryć miałkość osobowościową i prywatę polityków skierowanych do pracy z nimi. Brak ich szerszych horyzontów myślowych. Szybko wykryją krótkoterminowe przekręty i prywatę jaką kierują się politycy, próbujący ich wykorzystać do swoich celów. Zwłaszcza, że działając na arenie międzynarodowej przyzwyczajeni są do działań powolnych i długofalowych, zgodny z racją stanu krajowi, któremu służą. No i ciągle ta obawa polityków, że kiedyś wypłyną ich działania. Dlatego lepiej mieć w służbach miernych, biernych i wiernych. A tych po prostu należy zniszczyć, choćby metoda pana M. z początku lat 2000-sięcznych kiedy przeprowadzono nieudolnie ich weryfikację. I zastąpienie ich harcerzykami.
QUOTE(emigrant)
Ciekawe np. że nikomu z układających pytania nie przyszło do głowy, żeby pytanie „czy miał pan kontakt z przedstawicielami obcych służb specjalnych? zakończyć "co do których przebiegu nie informował przełożonych np. sporządziwszy notatkę służbową lub w innej formie". na które to pytanie mógłby wtedy odpowiedzieć prostym "tak" lub "nie". Widać nikt tam nie wpadł na taki elementarz?
A czy nie wyczułeś nuty złośliwości w tej wypowiedzi i złośliwość wobec braku profesjonalizmu osób przeprowadzających weryfikację. Ale po co sięgać głębiej, kiedy świat czarno-biały jest taki piękny.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #7

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.504
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 11/01/2018, 12:29 Quote Post

QUOTE(Sarissoforoj @ 11/01/2018, 7:44)
QUOTE(emigrant)
Ciekawe np. że nikomu z układających pytania nie przyszło do głowy, żeby pytanie „czy miał pan kontakt z przedstawicielami obcych służb specjalnych? zakończyć "co do których przebiegu nie informował przełożonych np. sporządziwszy notatkę służbową lub w innej formie". na które to pytanie mógłby wtedy odpowiedzieć prostym "tak" lub "nie". Widać nikt tam nie wpadł na taki elementarz?
A czy nie wyczułeś nuty złośliwości w tej wypowiedzi i złośliwość wobec braku profesjonalizmu osób przeprowadzających weryfikację. Ale po co sięgać głębiej, kiedy świat czarno-biały jest taki piękny.
*

Możesz tu sięgać głęboko jak chcesz. Oprócz liczenia na naiwność czytelników tego tekstu p. Martynowicza nic nie wygrzebiesz.

Nieudolna próba wykazania, że czepiają się Pytla za to,że w ogóle miał jakieś kontakty z obcymi służbami, w tym wypadku Rosji. (W podtekście- Bo te pisowskie służby to tera takie gupie som i nie majom pojencia o naszej robocie. Czyli taka narracja a la Seversky) Co jest grubymi nićmi szytą manipulacją. Mogą się na to nabrać tylko ci, którzy w ogóle nie mają zielonego pojęcia jak takie służby funkcjonują, ale to w ogóle żadnego, albo ci, co chcą się nabrać.

Ten post był edytowany przez emigrant: 11/01/2018, 12:34
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #8

     
Sarissoforoj
 

Kwatermistrz Generalny
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 2.407
Nr użytkownika: 1.265

 
 
post 11/01/2018, 14:21 Quote Post

QUOTE(emigrant @ 11/01/2018, 12:29)
Możesz tu sięgać głęboko jak chcesz. Oprócz liczenia na naiwność czytelników tego tekstu p. Martynowicza nic nie wygrzebiesz.
Spokojnie ja tylko odniosłem się do tekstu pana Martynowicza. On to opisał brak profesjonalizmu weryfikacji wobec swojej osoby.
QUOTE


Nieudolna próba wykazania, że czepiają się Pytla za to,że w ogóle miał jakieś kontakty z obcymi służbami, w tym wypadku Rosji. (W podtekście- Bo te pisowskie służby to tera takie gupie som i nie majom pojencia o naszej robocie. Czyli taka narracja a la Seversky) Co jest grubymi nićmi szytą manipulacją. Mogą się na to nabrać tylko ci, którzy w ogóle nie mają zielonego pojęcia jak takie służby funkcjonują, ale to w ogóle żadnego, albo ci, co chcą się nabrać.
*

Może maja, ale to właśnie narracja zarzutów, prowadzona przeciwko panu Pytlowi, daje takie wrażenie. Zasadniczym wymogiem służby jest możliwość, a czasami konieczność prowadzenia kontaktów z różnymi rodzajami służb międzynarodowych. Mogą one mieć tryb roboczy, spotkań rutynowych, a czasami gier podjętych z innymi służbami celem osiągnięcia konkretnych celi.
Z Twoich zarzutów mogę zgodzić się z jednym, to konieczność sporządzenia dokumentacji sprawozdawczej. Oczywiście o odpowiedniej klauzuli, aby uniemożliwić dostęp osobom niepowołanym, a jednocześnie zapewnić możliwość weryfikacji zamierzeń i celów.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #9

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.504
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 11/01/2018, 14:30 Quote Post

QUOTE(Sarissoforoj @ 11/01/2018, 14:21)
Może maja, ale to właśnie narracja zarzutów, prowadzona przeciwko panu Pytlowi, daje takie wrażenie.
A jaka to według ciebie konkretnie jest narracja?
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #10

     
Net_Skater
 

VIII ranga
********
Grupa: Supermoderator
Postów: 3.512
Nr użytkownika: 1.980

Stopień akademicki: Scholar & Gentleman
Zawód: Byly podatnik
 
 
post 11/01/2018, 14:54 Quote Post

Emigrancie, zaczynamy poruszac sie po bardzo spekulatywnym gruncie.
Narracja ( łac. ) narratio – opowiadanie) – zbiór wszystkich elementów tekstu składających się na fabułę, reguł (przy pomocy których te elementy są łączone) i zasad, według których elementy te generują u odbiorcy poczucie obcowania z fabułą.
Jak to zostalo przedstawione w polskim Newsweeku http://www.newsweek.pl/polska/polityka/jes...y,420968,1.html ?

W październiku 2016 r. wydział spraw wojskowych prokuratury postawił zarzuty przekroczenia uprawnień b. szefom SKW gen. Januszowi Noskowi i jego następcy gen. Piotrowi Pytlowi - oraz oficerowi SKW Krzysztofowi Duszy. Grozi im do 3 lat więzienia. Jak podała prokuratura, chodzi o przekroczenie uprawnień w związku z funkcjonowaniem SKW, m.in. o podjęcie współpracy ze służbą obcego państwa bez wymaganej zgody prezesa Rady Ministrów. - Z uwagi na fakt, iż ustalenia śledztwa oparte są na materiałach niejawnych, prokuratura nie udziela informacji o szczegółach zarzutów, jak też informacji na temat materiału dowodowego będącego ich podstawą - podał wówczas rzecznik prokuratury Łukasz Łapczyński.
Szef MON Antoni Macierewicz powiedział, że wobec gen. P. prowadzone jest śledztwo i stawiane są mu zarzuty w związku z nielegalnym współdziałaniem z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Według adwokata gen. Pytla mec. Antoniego Kani-Sieniawskiego zarzut dotyczy kontaktów z przedstawicielami FSB.

(Jezeli komus nie podoba sie narracja uzyta w "lisowym" tygodniku to niech znajdzie inne zrodlo i je zacytuje).
Ze wzgledu na specyfike sprawy nie sadze, ze znajdzie sie bardziej detaliczna informacja.
Na stolku w MON siedzi juz inna osoba. Powstaje pytanie czy to cos zmieni.

N_S
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #11

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.504
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 11/01/2018, 15:43 Quote Post

QUOTE(Net_Skater @ 11/01/2018, 14:54)
Emigrancie, zaczynamy poruszac sie po bardzo spekulatywnym gruncie.
Narracja ( łac. ) narratio – opowiadanie) – zbiór wszystkich elementów tekstu składających się na fabułę, reguł (przy pomocy których te elementy są łączone) i zasad, według których elementy te generują u odbiorcy poczucie obcowania z fabułą.
Jak to zostalo przedstawione w polskim Newsweeku http://www.newsweek.pl/polska/polityka/jes...y,420968,1.html ?

W październiku 2016 r. wydział spraw wojskowych prokuratury postawił zarzuty przekroczenia uprawnień b. szefom SKW gen. Januszowi Noskowi i jego następcy gen. Piotrowi Pytlowi - oraz oficerowi SKW Krzysztofowi Duszy. Grozi im do 3 lat więzienia. Jak podała prokuratura, chodzi o przekroczenie uprawnień w związku z funkcjonowaniem SKW, m.in. o podjęcie współpracy ze służbą obcego państwa bez wymaganej zgody prezesa Rady Ministrów. - Z uwagi na fakt, iż ustalenia śledztwa oparte są na materiałach niejawnych, prokuratura nie udziela informacji o szczegółach zarzutów, jak też informacji na temat materiału dowodowego będącego ich podstawą - podał wówczas rzecznik prokuratury Łukasz Łapczyński.
Szef MON Antoni Macierewicz powiedział, że wobec gen. P. prowadzone jest śledztwo i stawiane są mu zarzuty w związku z nielegalnym współdziałaniem z rosyjską Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Według adwokata gen. Pytla mec. Antoniego Kani-Sieniawskiego zarzut dotyczy kontaktów z przedstawicielami FSB.

(Jezeli komus nie podoba sie narracja uzyta w "lisowym" tygodniku to niech znajdzie inne zrodlo i je zacytuje).
Ze wzgledu na specyfike sprawy nie sadze, ze znajdzie sie bardziej detaliczna informacja.

N_S
*


No, więc właśnie. Proszę, żeby krótko (najlepiej jednym zdaniem) i swoimi słowami Sarissoforoj powiedział co według niego zarzuca się Pytlowi.

Ten post był edytowany przez emigrant: 11/01/2018, 15:47
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #12

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.024
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 11/01/2018, 23:08 Quote Post

Cóż, emigrancie, twoja głęboka wiara w narrację mediów monopartii jest rozczulająca. Mniej jednak od losu szefa SKW, który właśnie poleciał był. Co zapewne odbierzesz jako zwycięstwo ubecji, jak odwołanie Antona próbowali lansować fani Ruchu 11 Listopada i różne dziwne trolle twitterowe, o niepolskiej składni wypisywanych komunikatów...
Ja z kolei twierdzę, że to klęska wrażych sił. I może - kto wie - jakiś bardzo lichy, ale jednak zwrot ku lichej, ale jednak normalności.

Ten post był edytowany przez Tromp: 11/01/2018, 23:08
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #13

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.504
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 14/01/2018, 16:45 Quote Post

QUOTE(Tromp @ 11/01/2018, 23:08)
Cóż, emigrancie, twoja głęboka wiara w narrację mediów monopartii jest rozczulająca.
*

W tych postach nie powoływałem na żadną narrację mediów. Ty natomiast jak najbardziej, więc jeśli już to o sobie piszesz, bo łyknąłeś medialne wynurzenia gościa bez problemów.
Może więc zamiast filozofować, odpowiesz na pytanie, bo to także do ciebie: Napisz krótko, jak zrozumiałeś: Co konkretnie według ciebie zarzuca się Pytlowi?

Ten post był edytowany przez emigrant: 14/01/2018, 17:03
 
User is online!  PMMini ProfileEmail Poster Post #14

     
Tromp
 

Młody wilk (morski)-gryzie!
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 17.024
Nr użytkownika: 55.658

Bart³omiej Kucharski
Stopień akademicki: Bêdzie po studiach
Zawód: Admiraal
 
 
post 16/05/2018, 18:32 Quote Post

BUAHAHAHAHAHA

Prestiżowa porażka MON: resort przegrał proces z byłym szefem SKW

Wyrok jest bezprecedensowy – nikt nie pamięta, żeby jakakolwiek służba musiała płacić odszkodowanie funkcjonariuszowi za rzeczy osobiste, które mu zabrała i których nie oddała.

Chodzi o rzeczy gen. Piotra Pytla, który kierował Służbą Kontrwywiadu Wojskowego do listopada 2015 roku. SKW zajęło je w grudniu 2015 po słynnym nocnym wejściu do siedziby CEK NATO przeprowadzonym przez ludzi Antoniego Macierewicza i na jego polecenie. Warszawski sąd okręgowy prawomocnie nakazał we wtorek Ministerstwu Obrony Narodowej i Służbie Kontrwywiadu Wojskowego solidarnie wypłacić generałowi 400 zł odszkodowania za czytnik Kindle, który był wtedy w jego pokoju w CEK, ale do dziś się nie odnalazł.
Gen. Pytel domagał się jeszcze zadośćuczynienia za kurtkę, ale tego żądania sąd nie uznał. Trzecia rzecz, która była przedmiotem procesu, czyli prywatny komputer generała, „odnalazła się” i została mu oddana przez SKW już w trakcie rozpatrywania sprawy przez sąd.
To pierwsze prawomocne orzeczenie sądu w sprawie, która dotyczy działań Macierewicza i jego ludzi w służbach w czasie, gdy kierował MON (listopad 2015 – styczeń 2018). Zamyka ono kwestię rzeczy, ale tylko w przypadku Piotra Pytla. W warszawskich sądach toczą się jeszcze procesy wytoczone przez byłego wiceszefa SKW i szefa CEK NATO płk. Krzysztofa Duszę oraz byłą funkcjonariuszkę SKW mjr Magdalenę E. (sprawę całej trójki opisaliśmy w POLITYCE 14/2017). Pierwszy domaga się odszkodowania za zagubienie przez SKW telefonów, tabletu, pistoletu Glock, okularów, złotych spinek do koszuli i kluczy do mieszkania. Mjr E. – obrączki z białego złota oraz pierścionka zaręczynowego. Tych rzeczy było więcej.
Wszyscy wielokrotnie – pisemnie oraz ustnie przez swego pełnomocnika – zwracali się do SKW o zwrot tych, które podczas nalotu na CEK zostały zabrane z zajmowanych przez nich pokoi. Częściowo skutecznie, bo niektóre służba zwróciła na początku 2016 roku, a potem w 2017, gdy zaczynały się procesy. Wiele jednak zaginęło.
Gdy rok temu po raz pierwszy opisaliśmy sprawę, gen. Pytel podkreślał, że bardziej niż na odzyskaniu przedmiotów osobistych zależy im na tym, by sprawiedliwości stało się zadość. – To była kradzież dokonana przez instytucję. Nie ma innego prawnego określenia na to, co się stało – mówił wtedy.
W warszawskich sądach toczą się inne procesy wytoczone przez byłych funkcjonariuszy SKW, którzy w godzących w wiarygodność państwa okolicznościach zostali de facto usunięci ze służby, a nawet zdegradowani w bezprecedensowych procesach dyscyplinarnych. Płk Dusza i mjr E. sprawy o degradację wygrali w pierwszych instancjach. Sprawa nocnego wejścia do CEK NATO badana jest przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i stołeczną prokuraturę okręgową.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #15

2 Strony  1 2 > 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej