Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
523 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Rząd po wyborach 2015 roku, Kto, kim, dlaczego...
     
Kamaz73
 

Pancerny Inseminator
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.962
Nr użytkownika: 22.254

Robert
Stopień akademicki: mgr in¿.
Zawód: zolnierz zawodowy
 
 
post 28/10/2015, 11:20 Quote Post

Uważam że PBK czy PAK byli dosyć niezależnymi prezydentami RP tj mieli swoje poparcie, wizję i forsowali swoje projekty natomiast pozycja PADa jest bardzo odmienna. Ten człowiek z "nikąd" nie ma nawet samodzielności w zakresie swoich poglądów acz jak najbardziej zgadzam się że formalnie może zachować przez 5 lat niezależność. Nie sądzę by jednak to zrobił bo to człowiek bez doświadczenia na stanowisku decyzyjnym i jest świetnym członkiem zaplecza niż decydentem. Przypomnę i PLW i PAK, PLK czy PBK byli ludźmi zajmującymi to stanowisko po tym jak nabrali doświadczenia w byciu członkiem rządu ( PAK- MS, PLK- MSW, PBK-MON) lub zarządzali wielką organizacją polityczną ( PLW- "Solidarność") mieli też wypracowana pozycję polityczną w swoich środowiskach. PAD zaś nie ma nic, ani zaplecza, ani partii ani nazwiska to jest jego pierwsze stanowisko o takim poziomie odpowiedzialności. Być może się sprawdzi... życzę mu tego ale czy wybije się na niezależność? Hmmm
Co do Premier B.Szydło... cóż jest już zupełnym cieniem tego czym powinna być Premier RP i nie mam złudzeń że we wszystkim będzie uzależniona od Prezesa PiSu. No i mi się to nie podoba.
 
User is offline  PMMini Profile Post #31

     
misza88
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.168
Nr użytkownika: 62.208

Michal
Stopień akademicki: mgr inz.
 
 
post 28/10/2015, 12:13 Quote Post

CODE
Uważam że PBK czy PAK byli dosyć niezależnymi prezydentami RP tj mieli swoje poparcie, wizję i forsowali swoje projekty natomiast pozycja PADa jest bardzo odmienna. Ten człowiek z "nikąd" nie ma nawet samodzielności w zakresie swoich poglądów acz jak najbardziej zgadzam się że formalnie może zachować przez 5 lat niezależność. Nie sądzę by jednak to zrobił bo to człowiek bez doświadczenia na stanowisku decyzyjnym i jest świetnym członkiem zaplecza niż decydentem. Przypomnę i PLW i PAK, PLK czy PBK byli ludźmi zajmującymi to stanowisko po tym jak nabrali doświadczenia w byciu członkiem rządu ( PAK- MS, PLK- MSW, PBK-MON) lub zarządzali wielką organizacją polityczną ( PLW- "Solidarność") mieli też wypracowana pozycję polityczną w swoich środowiskach.

Niestety większość tego co napisałeś opierasz na wierze, a nie na faktach(oczywiście jedno nie musi przeczyć drugiemu, ale dyskutować z tym się nie da). Niemniej oczywiście można zarzucać PAD zbyt niski wiek, który niewątpliwie jest jedynym czynnikiem który wpłynął na mniejsze doświadczenie w polityce niż PBK.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #32

     
Ironside
 

VIII ranga
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 4.265
Nr użytkownika: 8.937

JAN
Stopień akademicki: dr
Zawód: jurysta
 
 
post 28/10/2015, 12:18 Quote Post

Proponuję zrobić mały eksperyment myślowy. Wielu zapewne na niego nie pójdzie tak dla zasady, ale co tam.

Polska stoi obecnie przed gigantycznymi wyzwaniami. I wyzwaniami tymi wcale nie są sprawy takie jak in vitro, związki partnerskie czy finansowanie Świątyni Opatrzności, a nawet Smoleńsk. Wszystkie te tematy słusznie nazywane są "zastępczymi", ale ja bym jeszcze dodał jeden przymiotnik: "dzielące". Stawianie ich na pierwszych planie służy moim zdaniem przede wszystkim do wytwarzania w polskim społeczeństwie sztucznych podziałów. Tak się już pożarliśmy nawzajem o katastrofę smoleńską, LGBT i sztuczne zapłodnienie, że praktycznie nie jesteśmy w stanie dostrzec problemów najważniejszych i wspólnych interesów wszystkich Polaków. Spróbujmy zatem na chwilę jednak je zobaczyć. I skupić się nie nad tym, co dwie główne opcje polityczne robiły/robią w sprawach zastępczych, ale co zrobiły/mogą zrobić w sprawach fundamentalnych.


Po pierwsze - wielkie przetasowanie geopolityczne. Świat się zmienia w błyskawicznym tempie. Gdzie w tych zmianach jest Polska? Co zrobiono podczas ostatniej dekady, aby ustalić nasze miejsce w nowym świecie i sprecyzować cele? Śmiem twierdzić, że prawie nic. PiS za swoich rządów tkwił w świecie starych pojęć i starego postrzegania ładu międzynarodowego. PO - jeszcze gorzej, bo w zasadzie totalnie abdykowała w tej dziedzinie. Polityka zagraniczna czasu PiS była porażką, a polityki zagranicznej w czasach PO nie było w ogóle. Wygrana PiS teoretycznie daje szanse na nowe otwarcie. Oby ta szansa została wykorzystana.

Po drugie - demografia. Jak długo można bić na alarm wskazując, że jesteśmy najszybciej starzejącym się społeczeństwem w Europie? Że jeśli obecny trend się utrzyma, to za 30 lat czeka nas totalna katastrofa? Co zrobiono w tej sprawie w ciągu ostatniej dekady? Jesteście w stanie wskazać cokolwiek poza becikowym? Tu znowu rządy PO okazują się być ośmioma totalnie zmarnowanymi latami. Polska polityka prorodzinna jest w powijakach. Zahamowano proces repatriacji ze wschodu, choć może on nam dać potencjalnie setki tysięcy nowych rodzin. Polityka imigracyjna nie istnieje, a w jej zamian chciano nam zafundować sprowadzenie tysięcy osobników kompletnie nie nadających się do asymilacji. Emigrację młodych i najbardziej produktywnych Polaków rządowa propaganda nazywa za to "szansą" i wprost stwierdza, że to dobrze, bo gdyby nie owa migracja, to więcej ludzi głosowałoby na opozycję.
W przeciwieństwie do swoich przeciwników, PiS przynajmniej o tym problemie mówi i coś proponuje. Czy to są propozycje udane, można się kłócić, ale przynajmniej jest o co. Platforma nie oferowała nawet tego.

Po trzecie - innowacyjna gospodarka. Dość powszechną jest teza, że Polska znalazła się w pułapce średniego wzrostu; że dotychczasowy model rozwoju, opartego o tanią siłę roboczą jako główny zasób, jest drogą donikąd. Zwłaszcza, gdy połączymy to z problemem nr 2 (demografią) i zauważymy, że siły roboczej może niedługo w ogóle u nas zabraknąć. Polska potrzebuje boomu innowacyjnego i re-industrializacji. Bez tego cały nasz dotychczasowy rozwój i dobrobyt szlag trafić może.
Tutaj obie strony mają i swoje osiągnięcia, i swoje winy. PiS za swoich rządów pokazał, że potrafi dobrze wykorzystać koniunkturę. Platforma przeprowadziła jako-tako inwestycje infrastrukturalne. Z drugiej jednak strony nikt nie miał dotychczas dobrego pomysłu na innowacyjność, a to, co z promocją rozwoju naukowego zrobiono za rządów minister Kudryckiej, woła o pomstę do nieba. Siedząc w nauce po uszy uważam, że PiS ma dosyć rozsądne pomysły na stymulowanie rozwoju; jeśli będzie miał rzeczywistą wolę na ich przeprowadzenie, to może to przynieść jakieś pozytywy.

Po czwarte - drenaż gospodarczy. Wiadomo, że w zglobalizowanym świecie środki przepływają przez granice wte i wewte. Nasz problem polega jednak na tym, że wiele jest zagranicznych koncernów, które drenują nas, za to sami praktycznie nie mamy własnych, które drenowałyby zagranicę. Nasz oficjalny bilans ujemny to dziesiątki miliardów złotych rocznie. W tym właśnie miejscu muszę postawić Platformie największy zarzut. Ona nie tylko w żaden sposób nie przeciwdziałała temu zjawisku, ale wręcz stwarzała cieplarniane dla niego warunki. Każdy podatkowiec powie nam, że system fiskalny preferuje duże koncerny, a więc de facto zagranicę. To samo można powiedzieć o warunkach przeprowadzania wielkich inwestycji infrastrukturalnych, które są tak formułowane, że polska średnia firma już w przedbiegach przegrywa w wielkim koncernem zza Odry. Polskie państwo za Platformy zachowywało się tak jak właściciel mieszkania, który otwiera złodziejom drzwi i jeszcze pomaga im wynosić obrazy i skarpety, w których zachomikował oszczędności.
Dla mnie osobiście jest oczywiste, że musimy chronić własny biznes przed zagraniczną konkurencją. Tak robią wszystkie szanujące się państwa, w całej Unii i wszędzie na świecie. Jest mnóstwo rozwiązań, na których możemy się wzorować. Platforma ani myślała to czynić. PiS ma pewne pomysły w tym zakresie.

Po piąte - sprawność państwa. Legendarnym słowom ministra Sienkiewicza niestety nie sposób odmówić racji. Państwo polskie za rządów PO się zwijało. Oddawało całe wielkie obszary działalności, gdzie nikt zastąpić go nie może. Wystarczy pojechać do wsi, gdzie nie ma już ani poczty, ani szkoły, a do najbliższego komisariatu policji i szpitala jest czasami więcej niż 25 kilometrów. Ten proces wynika oczywiście częściowo z czynników obiektywnych, ale to nie znaczy, że należy mu się biernie poddawać. PiS od zawsze wskazuje, że jego głównym celem jest właśnie naprawa instytucji i funkcji państwa. Podczas swoich krótkich rządów rzeczywiście za to się wziął. Miejscami nieudolnie, miejscami z sukcesem (choćby radykalny spadek przestępczości). Ma potencjał.

Po piąte wreszcie - obronność. Tu akurat PO zalicza największy plus, bo jednak szerokie grona specjalistów wskazują na to, że obecny plan rozwoju polskich sił zbrojnych jest rozsądny. Nikt natomiast nie stawia zarzutu, jakoby PiS chciał lub mógł cokolwiek tu popsuć. Zapowiada się raczej prosta i oczywista kontynuacja.


Tak ja widzę problemy najważniejsze dla Polski. W 2007 roku, czyli dawno dawno temu, nie miałem jeszcze dostępu do tylu co dziś lektur i tylu przemyśleń własnych, ale już wówczas uważałem, że Polska potrzebuje przede wszystkim bodźców rozwojowych i uwolnienia energii społecznej. To obiecywał Tusk i wówczas mu zaufałem. Niech mi za to ręka uschnie, bo przez długie 8 lat rządów jego i jego następców w większości dziedzin postępowali dokładnie odwrotnie niż zapowiadali. Po czymś takim ufać im po prostu nie mogę za grosz. A z powyższej analizy wynika dla mnie wniosek dosyć jasny. Zagłosowałem na PiS dlatego, że widziałem w nim jedyną realną opcję na działania i zmiany, których tak potrzebujemy, zwłaszcza w tych obszarach, w które PO oddała walkowerem. Mam nadzieję, że tym razem się nie zawiodę, bo jeśli ten rząd będzie równie zły jak poprzedni, to Polska zmarnuje kolejne lata i najzwyczajniej w świecie możemy już nie mieć potem czasu na nadrobienie zaległości. To jest ostatni dzwonek.
 
User is offline  PMMini Profile Post #33

     
chassepot
 

Tata Kubusia
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.575
Nr użytkownika: 4.559

Przemek Czarnecki
Stopień akademicki: wyksztalciuch
Zawód: zatwardzia³y ojkofob
 
 
post 28/10/2015, 14:56 Quote Post

Problem polega jednak na tym, że nie widać (a może ja nie dostrzegam) jakiejkolwiek woli z jakiejkolwiek strony sceny politycznej w rozwiązaniu powyższych wyzwań. Z drugiej strony podziwiam chwyt myślowy pt. "tematy zastępcze". Bardzo ładny argument ze strony ludzi, którzy nie są osobiście zainteresowani regulacjami w tym zakresie, albo ze względów światopoglądowych (a przez to w znacznej mierze abstrakcyjnych) są jakimkolwiek regulacjom przeciwni aby utrącić wszelkie nieśmiałe próby amelioracji - chociażby w postaci stworzenia podstawowych regulacji prawnych w rzeczonych niszowych kwestiach.

Króciutko w dwóch sprawach - demografia i ujemny bilans płatniczy.

Na temat demografii nawet na tutejszym forum wyklepano już mnóstwo znaczków na klawiaturze. W ściśle lakonicznym skrócie. Przyczyny są dwie - obyczajowe i ekonomiczne. Prawdą jest to, że obyczajowe (rola poszczególnych płci w rodzinie, oczekiwania osobników wobec życia i wobec partnera, brak presji otoczenia) wpływają na zapaść demograficzną znacznie bardziej niż te ekonomiczne (z drugiej strony, w społeczeństwach uboższych, a choćby w leżącej za miedzy Ukrainie, wobec braku możliwości "realizowania się za młodu", nadal utrzymuje się model gdy ludzie pobierają się w wieku 20 lat, w wieku 22 są rodzicami, a w wieku 45 dziadkami). Tylko bez jakiejś gwałtownej rewolucji, której nie potrafię sobie wyobrazić nie widzę możliwości cofnięcia się mentalnie jeszcze do lat 80-tych (wówczas, mimo kryzysu ekonomicznego do 1986 roku utrzymywał się wysoki przyrost naturalny). Ekonomiczne z kolei (brak stabilności zatrudnienia, nowo powstające jego formy - śmieciówki, samozatrudnienie itd.) można łagodzić poprzez politykę fiskalną i socjalną. Jest to proces powolny, kosztowny, długotrwały i dość mało efektywny - jego stosowanie zapewnia zaledwie w najlepszym wypadku osiągnięcie zastępowalności pokoleń; Natomiast tragiczna w przypadku Polski jest wiara, że wszystko da się osiągnąć przy zachowaniu tradycyjnej retoryki prorodzinnej i znikomych bodźcach ekonomicznych.

W przedmiocie nieszczelności systemów podatkowych.
Po pierwsze - przy przyjętych konstrukcjach podatków pośrednich przekształceniu powinien ulec system rozliczeń międzypaństwowych (np. zniesienie stawki 0% VAT przy transakcji wewnątrzwspólnotowej). Tylko to wymagałoby porządnego lobbyingu na forum Unii Europejskiej, co wymaga z jednej strony większego zaangażowania (tu "ukłon" w stronę PO) oraz przyjęcia postawy kooperacji, a nie konfrontacji ("ukłon" w stronę PIS-u).
Po drugie - zmiana naszego osobistego podejścia do zagadnienia; chociażby w przedmiocie ulg i zwolnień - uważamy, że należą się nam one jak psu kość, nie traktujemy ich jako przywileju i wyjątku (tzn. formalnie tak nie jest, ale taki duch wynika głównie z publicystyki i co gorsza orzecznictwa sądów); A skoro mamy przywileje to winniśmy się godzić na głęboką i daleko idącą weryfikację ze strony organów państwa, czy spełniamy warunki do ich uzyskania. (wielokrotnie na forum podawałem przykład stałego i bieżącego wglądu w księgi, magazyny i przemieszczenia wyrobów akcyzowych pomiędzy składami podatkowymi).
Po trzecie - koncerny będą drenować czy tego chcemy czy nie chcemy; są do tego najlepiej przygotowane, nawet na ruchy a la Orban.

Ale fakt, to są wyzwania.
 
User is offline  PMMini Profile Post #34

     
misza88
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.168
Nr użytkownika: 62.208

Michal
Stopień akademicki: mgr inz.
 
 
post 28/10/2015, 15:24 Quote Post

Przemku zwrot "tematy zastępcze" jest jak najbardziej na miejscu. Bo tym jest właśnie katastrofa smoleńska, in vitro, związki partnerski. Z prostej przyczyny, dotyczą niewielkiej części populacji, a dyskutują o tym wszyscy.
Zgadzam się natomiast całkowicie z tym iż trudno znaleźć jakikolwiek możliwy do wprowadzenia i przynoszący należyte efekty plan wyjścia z niżu demograficznego. Czy nam się to podoba czy też nie polskie społeczeństwo się westernizuje co ma odzwierciedlenie w demografii.
Skupić się natomiast należy na jak najlepszym radzeniu sobie z tym problemem, mając świadomość że rozwiązanie jego jest niemożliwe. Moim zdaniem należy z jednej strony przeprowadzać kontrolowaną długofalową imigrację zza wschodniej granicy w celu "łatania" niżu, są to ludzie najbliżsi nam kulturowo, z którymi najprawdopodobniej mielibyśmy najmniej problemów. Z drugiej strony zmiana sytemu emerytalnego na system emerytur obywatelskich, który to znacznie zmniejszy jego koszt.
Dlatego też oddając swój głos zastanawiałem się nad PSL, który od lat czasami wspomni coś właśnie o emeryturach obywatelskich, jednak całkowicie nie darze tej partii zaufaniem, co sprawiło że nie oddałem na nich swojego głosu. Z drugiej strony program nowoczesnej jest prawie według mnie idealny, prawie bo to co chcą zrobić z emeryturami, czyli ozusować rolników i powrócić do OFE jest odwrotnością tego co zrobić powinniśmy(czyli dążyć do powszechnego "okrusowienia"). W końcu oddałem głos na PiS mając świadomość że mogę tego żałować i modląc się jednocześnie aby nie zmniejszyli zgodnie z obietnicami wyborczymi wieku emerytalnego pozostawiając jednocześnie nienaruszoną pozostałą część systemu. Być może mój głos był głosem źle oddanym... na razie tego nie wiem.
CODE
Po trzecie - koncerny będą drenować czy tego chcemy czy nie chcemy; są do tego najlepiej przygotowane, nawet na ruchy a la Orban.

Dlatego jedynym sensownym sposobem na zwiększenie wpływów z podatku CIT jest jego obniżenie.

Ten post był edytowany przez misza88: 28/10/2015, 16:19
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #35

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.676
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 28/10/2015, 15:46 Quote Post

Bardzo zacna analiza Ironside'a według mnie. Z jednym wyjatkiem:
Po piąte wreszcie - obronność. Tu akurat PO zalicza największy plus, bo jednak szerokie grona specjalistów wskazują na to, że obecny plan rozwoju polskich sił zbrojnych jest rozsądny. Nikt natomiast nie stawia zarzutu, jakoby PiS chciał lub mógł cokolwiek tu popsuć. Zapowiada się raczej prosta i oczywista kontynuacja.
Do obronności zalicza sie także (jako jeden z jej fundamentalnych elementów) ochrona kontrwywiadowcza państwa, jego struktur obronnych, a wojska w szczaególności.
Jak więc się tu mylisz z tym "największym plusem" czas wkrótce pokaże.

Ten post był edytowany przez Net_Skater: 20/04/2017, 13:00
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #36

     
Ironside
 

VIII ranga
********
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 4.265
Nr użytkownika: 8.937

JAN
Stopień akademicki: dr
Zawód: jurysta
 
 
post 28/10/2015, 15:47 Quote Post

QUOTE(chassepot)
Z drugiej strony podziwiam chwyt myślowy pt. "tematy zastępcze". Bardzo ładny argument ze strony ludzi, którzy nie są osobiście zainteresowani regulacjami w tym zakresie, albo ze względów światopoglądowych (a przez to w znacznej mierze abstrakcyjnych) są jakimkolwiek regulacjom przeciwni aby utrącić wszelkie nieśmiałe próby amelioracji - chociażby w postaci stworzenia podstawowych regulacji prawnych w rzeczonych niszowych kwestiach.

No to ja się wytłumaczę. A raczej dodam coś do tego, co już napisał misza88.
Nie twierdzę, że to nie są sprawy ważne. Uważam po prostu, że Polska ma problemy dalece ważniejsze. Najpierw powinniśmy załatwić sprawy, których załatwienie leży w naszym wspólnym interesie. A nawet jeśli będziemy się zajmować wszystkimi problemami równolegle, to kładźmy na nie nacisk wprost proporcjonalny do ich rzeczywistego znaczenia. Podsycanie emocji wokół spraw - nazwijmy to - światopoglądowych nie służy ani Polsce, ani Polakom, jest natomiast wymarzone dla tych, którzy nie chcą, aby Polska radziła sobie ze swoimi wyzwaniami i stała się państwem na miarę 38 milionowego narodu. Stąd też właśnie przymiotniki, których użyłem. "Zastępcze" bo - świadomie lub nie - podsuwane nam są po to, abyśmy dyskutowali o nich, zamiast o tym, co ma znaczenie fundamentalne. "Dzielące" bo buduje między Polakami trudne do zasypania przepaści i nie pozwala dogadać się już w żadnej innej sprawie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #37

     
emigrant
 

Antykomunista
**********
Grupa: Użytkownik
Postów: 23.676
Nr użytkownika: 46.387

Stopień akademicki: kontrrewolucjonista
Zawód: reakcjonista
 
 
post 28/10/2015, 15:50 Quote Post

Temat otworzyła lista ministrów rządu PiSu według "Wprost", a poniżej mamy jej uzupełnienie według Superexpessu:

http://www.fronda.pl/a/oto-ministrowie-pis...essu,59395.html
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #38

     
kontousuniete220717
 

Unregistered

 
 
post 28/10/2015, 15:55 Quote Post

QUOTE(misza88 @ 28/10/2015, 15:24)
Dlatego jedynym sensownym sposobem na zwiększenie wpływów z podatku CIT jest jego obniżenie.
*


Podobnie ma się sprawa ze składkami ZUS- wielu ludzi jest zarejestrowanych w urzędach jako bezrobootni, a tak naprawdę pracują na czarno. Obniżenie składek dla osób prowadzących jednoosobową działalność spowodowałoby ich wyjście z szarej strefy. W końcu każdy woli pracować legalnie i być ubezpieczony. Poza tym to nie jest fair, że osoby prowadzące działalność oraz pracujące na etacie utrzymują grupy uprzywilejowane- rolników, górników, mundurowych(w tym 40-letnich emerytów...). Tyle że żaden rząd nie ma ochoty się tym zająć , dlatego celowo wynajduje się tematy zastępcze, typu awantura o Smoleńsk, in vitro czy związki partnerskie.
 
Post #39

     
misza88
 

VIII ranga
********
Grupa: Użytkownik
Postów: 3.168
Nr użytkownika: 62.208

Michal
Stopień akademicki: mgr inz.
 
 
post 28/10/2015, 16:28 Quote Post

QUOTE(natus @ 28/10/2015, 15:55)
QUOTE(misza88 @ 28/10/2015, 15:24)
Dlatego jedynym sensownym sposobem na zwiększenie wpływów z podatku CIT jest jego obniżenie.
*


Podobnie ma się sprawa ze składkami ZUS- wielu ludzi jest zarejestrowanych w urzędach jako bezrobootni, a tak naprawdę pracują na czarno. Obniżenie składek dla osób prowadzących jednoosobową działalność spowodowałoby ich wyjście z szarej strefy. W końcu każdy woli pracować legalnie i być ubezpieczony. Poza tym to nie jest fair, że osoby prowadzące działalność oraz pracujące na etacie utrzymują grupy uprzywilejowane- rolników, górników, mundurowych(w tym 40-letnich emerytów...). Tyle że żaden rząd nie ma ochoty się tym zająć , dlatego celowo wynajduje się tematy zastępcze, typu awantura o Smoleńsk, in vitro czy związki partnerskie.
*


1. Wątpię, a nawet jestem przekonany iż punkt maksimum krzywej Laffera w przypadku składki na ZUS nie został przekroczony pomimo wszystkich patologii jakie z sobą ten niech będzie w cudzysłowie "podatek" niesie. W przeciwieństwie oczywiście do CIT czy akcyzy na niektóre produkty.
2. Najlepszym rozwiązaniem zmierzającym do nierejestrowania się w pośredniaku ludzi pracujących na czarno jest objęcie powszechną opieką zdrowotna każdego obywatela bez względu na na status zatrudnienia.
3. Osoby opłacające składkę emerytalną zusowską nie dokładają się do emerytur z KRUSu. Z prostej przyczyny, emerytury z KRUSu są dwa razy niższe. Dopłata do jednej emerytury krusowskiej jest porównana do dopłaty do emerytury zusowskiej. Dane na ten temat zamieściłem w wątku dotyczącym ZUSu.

Ten post był edytowany przez misza88: 28/10/2015, 16:29
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #40

     
chassepot
 

Tata Kubusia
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.575
Nr użytkownika: 4.559

Przemek Czarnecki
Stopień akademicki: wyksztalciuch
Zawód: zatwardzia³y ojkofob
 
 
post 28/10/2015, 17:54 Quote Post

QUOTE(misza88 @ 28/10/2015, 15:24)
Przemku zwrot "tematy zastępcze" jest jak najbardziej na miejscu. Bo tym jest właśnie katastrofa smoleńska, in vitro, związki partnerski. Z prostej przyczyny, dotyczą niewielkiej części populacji, a dyskutują o tym wszyscy.
(...)
*



i

QUOTE(Ironside @ 28/10/2015, 15:47)
QUOTE(chassepot)
Z drugiej strony podziwiam chwyt myślowy pt. "tematy zastępcze". Bardzo ładny argument ze strony ludzi, którzy nie są osobiście zainteresowani regulacjami w tym zakresie, albo ze względów światopoglądowych (a przez to w znacznej mierze abstrakcyjnych) są jakimkolwiek regulacjom przeciwni aby utrącić wszelkie nieśmiałe próby amelioracji - chociażby w postaci stworzenia podstawowych regulacji prawnych w rzeczonych niszowych kwestiach.

No to ja się wytłumaczę. A raczej dodam coś do tego, co już napisał misza88.
Nie twierdzę, że to nie są sprawy ważne. Uważam po prostu, że Polska ma problemy dalece ważniejsze. Najpierw powinniśmy załatwić sprawy, których załatwienie leży w naszym wspólnym interesie. A nawet jeśli będziemy się zajmować wszystkimi problemami równolegle, to kładźmy na nie nacisk wprost proporcjonalny do ich rzeczywistego znaczenia. Podsycanie emocji wokół spraw - nazwijmy to - światopoglądowych nie służy ani Polsce, ani Polakom, jest natomiast wymarzone dla tych, którzy nie chcą, aby Polska radziła sobie ze swoimi wyzwaniami i stała się państwem na miarę 38 milionowego narodu. Stąd też właśnie przymiotniki, których użyłem. "Zastępcze" bo - świadomie lub nie - podsuwane nam są po to, abyśmy dyskutowali o nich, zamiast o tym, co ma znaczenie fundamentalne. "Dzielące" bo buduje między Polakami trudne do zasypania przepaści i nie pozwala dogadać się już w żadnej innej sprawie.
*



Wbrew powszechnie obowiązującej opinii pozwolę się sobie nie zgodzić. Bo problem tkwi zupełnie w czymś innym - w postawie osób, które dla zasady stawiają opór w imię światopoglądowej czystości, bądź też z urojonych lęków. Przy czym skutkami własnego zacietrzewienia i skutkami własnej walki o pryncypia (a nikt ich nie zmusza do zmiany własnych pryncypiów - niech sobie je mają na zdrowie) obarczają postulantów ułatwienia życia mniejszościom. Bo niby odwracają uwagę od problemów, które dotykają ogółu. Ot na przykład taka nieszczęsna ustawa o płci zawetowana przez Prezydenta RP.

W sumie dotyczyła pewnej niszowej grupy potencjalnych adresatów. Nie powodowała żadnych dodatkowych kosztów, a wręcz przeciwnie - ułatwiała w pewnych przypadkach procedurę (znosiła konieczność powództw o sprostowanie aktu urodzenia) i w ogóle regulowała rzeczony problem. Nie znosiła przy tym konieczności przejścia weryfikacji psychologicznej. Nie rozszerzała tak jak w Norwegii możliwości urzędowej zmiany płci do osób niepełnoletnich. Mogła być - wprawdzie dla wąskiego kręgu ułatwieniem. Ale nie - bo wymyślono sobie, że w ten sposób nastąpi obejście konstytucyjnego zakazu zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci (podając hipotetyczną sytuację, iż ktoś po zmianie płci zawrze legalny związek małżeński, a następnie urzędowo wróci do starej). Przecież te uzasadnienie jest dogłębnie żałosne.

To trochę tak jak konstrukcja podatku od nieruchomości w przypadku wiaty - jeżeli jest zadaszona przez cały rok wówczas jest opodatkowana podatkiem od budowli, jeżeli chociaż przez jeden rok nie jest - nie jest opodatkowana. Teoretycznie można byłoby raz w roku zdjąć dach i po dniu przerwy znowu założyć. Tylko korzyść z tego w stosunku do potencjalnych kosztów byłaby żadna. Choć jest nierozwiązywalna luka nikt tak nie robi !

Czy ktoś myśli, że transeksualista(stka) bawiłby się w takie rzeczy tylko po to, aby zrobić kuku obowiązującemu porządkowi prawnemu? Przepraszam za niegrzeczność, ale jeśli ktoś myśli poważnie w ten sposób to sugerowałbym pilną wizytę u lekarza specjalisty.

Nie niepokoiłbym się jednakże o zdrowie psychiczne ani użytkowników forum, ani naczelnych władz Rzeczpospolitej Polskiej. Po prostu nie, bo nie. Obowiązuje logika, że pryncypia są jak opona - przedziurawione w jednym miejscu przestają być oponą, a stają się kawałkiem gumy. Bo realizuje się ideę nie utylitaryzmu, a budowy civitas dei na ziemi. Z błogosławieństwem i poparciem środowisk kapłańskich niemal wszystkich wyznań.

Niech ktoś mi udowodni, że obowiązywanie tej ustawy doprowadziłoby do zaniechania reform strukturalnych i zaniechania podjęcia czekających przed Ojczyzną wyzwań, które skrótowo opisał Ironside.

A takie na przykład związki partnerskie. Przeciwnicy boją się dwóch rzeczy - po pierwsze, iż umożliwią zalegalizowanie związków jednopłciowych (nie będzie to stricte małżeństwo więc pedały/lesby będą żyć na legalu, a w pryncypialnym społeczeństwie tolerujemy takowych, byleby się nie wychylali. Po drugie - że małżeństwo straci na atrakcyjności, będzie można żyć w związku cieszącym się przywilejami dotychczas dla małżeństwa zastrzeżonymi. A w pryncypialnym społeczeństwie pary powinny żyć i (uwaga!) rozmnażać się w małżeństwie!

Tylko nikt nie zauważa, że mnóstwo par heteroseksualnych (chłopak-dziewczyna-normalna-rodzina) olewa te małżeństwo. I żyją. Niektórzy mają dzieci. Niektórzy nawet wykorzystują system udając samotnego matkę/ojca i wyłudzając w ten sposób dostęp do przedszkoli.

A może pomyśleć - w imię ratowania przed depopulacją aby te nieszczęsne związki partnerskie dopuścić. Może więcej osób w takich dotychczas nieformalnych związkach na dzieci by się zdecydowało, gdyby związku zostałyby sformalizowane (jedyną różnicą byłoby mniej sformalizowane rozwiązanie takiego związku - i o to tak naprawdę przeciwnikom chodzi; nie mówię już o ludziach mających analne obsesje lękowe zakaz pedałowania, co chyba jest jeszcze czkawką ze starożytnego pojmowania virtus).

Ale najważniejsze są zasady. Trzymajmy się ojców nauk będziemy szczęśliwi. Zmuśmy tych, którzy się nie trzymają aby też się trzymali, a jeśli już nie chcą niech to robią we wstydzie i ukryciu. Popłyniemy mlekiem i miodem.

Tak na marginesie. Na początku lat dziewięćdziesiątych domorośli konserwatyści wysnuli wniosek, iż z upadkiem komuny wrócimy do przedwojennego modelu rodziny. Znaczy się ojciec pracuje, matka siedzi w domu, a jeśli już to dziećmi zaopiekuje się babcia. Paszły won przedszkola i żłobki - cięto je bez litości. Tymczasem rzeczywistość zaskrzeczała, bo nawet w postkomunistycznej rzeczywistości ludność była bardziej mobilna niż w przedwojniu, a promień lokalnego świata wzrósł z kilkunastu do kilkudziesięciu i więcej kilometrów. Nie mówiąc o coraz bardziej mobilnym i zwesternizowanym społeczeństwie. Nie ma babci na zawołanie. I mamy efekt - dzietność, której nie załamał kryzys lat 80-tych drastycznie spadła w okresie transformacji ustrojowej i nie podniosła się nawet w końcówce lat 90-tych, kiedy rzeczywistość była już zupełnie inna.

Tak w moim mniemaniu kończą się eksperymenty powrotu do przeszłości w warstwie obyczajowo-kulturowej


PS. W uzupełnieniu. Mówi się, ze społeczeństwo jest przeciwne zmianom prawnym ułatwiającym odmieńcom życie, albo dopuszczającym życie "po bożemu". Nie wierzę to. Społeczeństwu jest to zarówno, bo to społeczeństwa w sumie nie dotyka. Skweres robią dyżurni instytucjonalni obrońcy ziemskiego civitas dei bądź też ich świeccy intelektualni sojuszniczy. Społeczeństwo w sferze prywatnej dawno to olewa i od dawna żyje wbrew zasadom owego civitas.
 
User is offline  PMMini Profile Post #41

     
Dziadek Jacek
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.123
Nr użytkownika: 53.918

 
 
post 28/10/2015, 18:17 Quote Post

QUOTE
Niech mi za to ręka uschnie, bo przez długie 8 lat rządów jego i jego następców w większości dziedzin postępowali dokładnie odwrotnie niż zapowiadali.

Ironside niech ci lepiej nie usycha, bo już nikt tak z sensem nie pisze. Wielu dało się na te czarowania nabrać i to jest do wybaczenia tym bardziej, że jesteś nielicznym, który się do tego przyznaje. Podzielam Twoje zdanie we wszystkich punktach poza jednym. Podobnie jak Emigrant uważam, że PO w sprawie obronności sporo popsuła. Kumanie się z Rosjanami (współdziałanie wywiadów a nawet szkolenia w Moskwie, o doradztwach w sprawie wyborów nie wspomnę), obniżanie - niewykorzystywanie budżetu MONu a chwalenie się jego podniesieniem, szemrane przetargi a chyba najważniejsze, nie kontynuowanie współpracy z najbliższymi sąsiadami. Jak sobie przypominam, Szwedzi wychodzili do nas z propozycjami jakiegoś układu a PO ich olało.

Wracając do poprzednich rządów PiSu, zauważyłem szaloną różnicę w jego spostrzeganiu. Szydłowej nie pokazuje się z wykrzywioną "mordką" jak pokazywany był premier Marcinkiewicz i nie szydzi się z niej, jak z niego, że jest tylko nauczycielem geografii smile.gif wink.gif.


Ten post był edytowany przez Net_Skater: 20/04/2017, 13:02
 
User is offline  PMMini Profile Post #42

     
chassepot
 

Tata Kubusia
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.575
Nr użytkownika: 4.559

Przemek Czarnecki
Stopień akademicki: wyksztalciuch
Zawód: zatwardzia³y ojkofob
 
 
post 28/10/2015, 19:06 Quote Post

W ramach eksperymentu myślowego zadam zwolennikom tezy "tematy zastępcze" krótkie pytanie:

Czy hipotetycznie, gdyby ceną za harmonizację przepisów o VAT polegającą na zniesieniu stawki 0% przy WDT (co znacznie zmniejszyłoby możliwości wyłudzeń, które w zależności od wyceny osiągają poziom od kilkunastu do kilkudziesięciu miliardów zł rocznie) byłaby zgoda Polski na pełną adaptację konwencji antyprzemocowej, oraz zgoda na związki partnerskie i zmianę procedury urzędowej zmiany płci wyrazilibyście na to zgodę?

Proszę o krótkie uzasadnienie wink.gif.
 
User is offline  PMMini Profile Post #43

     
keicam
 

Nowicjusz
Grupa: Użytkownik
Postów: 0
Nr użytkownika: 82.873

 
 
post 28/10/2015, 19:09 Quote Post

Co do projektu ustawy o zmianie płci - według mnie weto było słuszne, a przyczyny jego wniesienia sensowne.
Problem polegał na łatwości z jaką można było zmienić płeć - brak wymaganej operacji, a jednie opinia psychologa, a właściwie dwóch, jeśli dobrze pamiętam. W takich sytuacjach - gdy głównym dowodem jest opinia specjalisty - sąd nie bawi się we własną ocenę, a jedynie kieruje się wnioskami psychologa. W praktyce nie trudno sobie wyobrazić, że zdeterminowana osoba homoseksualna uzyskuje taką opinię, zmienia płeć i zawiera związek - nie musi przecież tego odwracać. To jeden problem - wcale nie największy. Co z przykładowo osobą, która zmieni w takim trybie płeć, a miałaby odbywać karę pozbawienia wolności - w jakim więzieniu ją umieścić? Co w przypadku zmiany ustawy emerytalnej i powrotem do zróżnicowanego wieku przechodzenia na emeryturę? Co w przypadku poboru?
To nie są problemy wzięte z kosmosu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #44

     
Fuser
 

VII ranga
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.529
Nr użytkownika: 15.418

 
 
post 28/10/2015, 19:29 Quote Post

Ma powstać Ministerstwo Energetyki. Obok tego pozostaje Ministerstwo Infrastruktury. Bo energetyka to nie infrastruktura? Nie widać, by jakiekolwiek ministerstwo miało zostać zlikwidowane. Wszystkie istniejące niezbędne.
Na marginesie, to kolejne wybory parlamentarne, w których podczas kampanii wyborczej nie dyskutowano na temat pozycji samorządów w ustroju państwa. Nic o strukturze samorządu, jego kompetencjach, ewentualnej dalszej dekoncentracji, czy decentralizacji władzy. ZERO.
 
User is offline  PMMini Profile Post #45

523 Strony < 1 2 3 4 5 > »  
2 Użytkowników czyta ten temat (2 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2018 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej