Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
16 Strony < 1 2 3 4 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Napoleon: przeciwnicy cesarza
 
Największy z dowódców kierujących wojskami walczących z Napoleonem
Arthur Wellesley lord Wellington [ 70 ]  [35.18%]
Michał Kutuzow [ 54 ]  [27.14%]
Arcyksiążę Karol [ 31 ]  [15.58%]
Gebhard von Blucher [ 22 ]  [11.06%]
inny [ 22 ]  [11.06%]
Suma głosów: 199
Goście nie mogą głosować 
     
mc21
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 24
Nr użytkownika: 8.180

 
 
post 4/08/2005, 20:11 Quote Post

QUOTE(korten @ 4/08/2005, 15:32)
Wellington z pewnoscia przewyzszal umiejetnosciami dowodczymi marszalkow cesarstwa
(swoja droga umiejetnosc prowadzenia operacji wywiadowczych nie powinna polegac na czytaniu o ruchach przeciwnika z gazety).Swiadczy o tym chociazby seria zwyciestw.Jesli mowimy o bledach Napoleona pod Waterloo, to raczej
oddajmy honor Wellingtonowi ,ktory popelnil ich znacznie mniej.O umiejetnosciach dowodczych
Wellingtona swiadczy zwlaszcza kampania przeciw
Myssore i Marathom w Indiach ,ktore niczym nie ustepuja kampaniom Napoleona( moze Marathowie mieli wiecej dzial i lepiej wyszkolonych artylerzystoew niz Austryjacy)
*



Nie chodzoło mi o gazety tylko o przechwycone raporty. Nie znam innych kampanii Wellingtona ale jako przeciwnik Napoleona nie popisał się. A i ciężko popełniać błędy nic nie robiąc. Jak już ktoś powiedział, Wellington walczył, stojąc i nic nie robiąc. Pod Waterloo stał na tym swoim wzgórzu i robił w portki a sytuację uratował błąd Neya i przybycie Bluchera.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #16

     
piotpal
 

W Służbie Ich Królewskich Mości: Qltury i Nauki
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.255
Nr użytkownika: 7.889

Piotr P.
Zawód: student
 
 
post 4/08/2005, 21:02 Quote Post

Jestem tutaj początkujący i mam pytanie. Przeczytałem ostatnio A. Manfred, Napoleon. Tam Bagration jest przedstawiony w niezbyt dobrym świetle. Sądzicie, że autor nie ma racji? Chętnie poznam wasze opinie. Co do dowódcy to zagłosowałem na Kutuzowa.
 
User is offline  PMMini Profile Post #17

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 4/08/2005, 21:05 Quote Post

Głosowałem na Bluchera. Co zadecydowało? Jako jedyny przeciwnik Napoleona miał chorobę psychiczną- wmówił sobie, że jest w ciąży i urodzi słoniątko. Ot, co. Kiedy to wyczytałem w "Błędach Militarnych" od razu mnie rozbawiło.
Ale do tego Blucher miał niemało talentu. Wykazał się jako dobry wódz.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #18

     
KSIĄŻĘ
 

III ranga
***
Grupa: Użytkownik
Postów: 264
Nr użytkownika: 1.097

Zawód: Marechal d'Empire
 
 
post 4/08/2005, 22:36 Quote Post

QUOTE
Pod Waterloo stał na tym swoim wzgórzu i robił w portki

Nie ma jak to mało taktowne stwierdzenie...

QUOTE
Jestem tutaj początkujący i mam pytanie. Przeczytałem ostatnio A. Manfred, Napoleon. Tam Bagration jest przedstawiony w niezbyt dobrym świetle. Sądzicie, że autor nie ma racji? Chętnie poznam wasze opinie. Co do dowódcy to zagłosowałem na Kutuzowa.


To zależy jakiej w jakiej materii Manfred postawił osobę Bagrationa.
Bo jeśli chodzi o aspekt wojskowy był on bez wątpienia jednym z najlepszych dowódców rosyjskich,a na pewno najodważniejszych.
Jego talent wybuch,kiedy to służył pod komendą mistrza Suworowa.Pod Austerlitz nie dał sie zniszczyć korpusom Lannesa oraz Bernadotta.Zginął bohaterską śmiercią,broniąc kluczowej pozycji,tzw, fleszów siemionowskich.
Jeśli chodzi o stosunek do niego jego podkomendnych,to był on bardzo lubiany.Jako prosty człowiek znosił razem z zwykłymi żołnierzami trudy żołnierskiego życia,dzieląc z nimi wszelkie niewygody.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #19

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 5/08/2005, 4:21 Quote Post

Otoz kolego MC 21 na pewno masz racje twierdzac ze nie wiesz za wiele o Wellingtonie.W kampani 1815 roku byl na pewno bardziej dynamiczny i rzutki od Napoleona.A to ze wybral doskonala pozycje (niektore zrodla twierdza ze na dlugo przed kampania) i umial ja utrzymac to na pewno nie robienie w portki.Przynajmniej stal na polu bitwy w czasie gdy jego przeciwnik oddal inicjatywe Ney'owi.Ale nie o tym.
Jesli przegladniemy kariere pozniejszego Duka to w wielu miejscach przebiega ona podobnie do kampanii Napoleona.Szczegolnie w czasie kampani Indyjskiej.Na czele 78 Foot szarzuej na umocnienia Serringapatham.Jako zagonczyk prowadzi kawaleryjska kampanie przeciw Doondiah
Waugh'owi.W czasie tej kampani prowadzi szarze 19 i 25 pulku dragonow i 1 i 2-giego Native Cavalry przeciw kawaleri przeciwnika
( o ile wiem Napoleon nigdy osobiscie nie dowodzil szarza.23 wrzesnia 1803 na czele ok.4500 zolnierzy i 20 armat atakuje ok 10 krotnie liczniejsza plus ok. 100 armat armie Marathow pod Assaye i zwycieza.I tak dalej az do czerwca 1815.
 
User is offline  PMMini Profile Post #20

     
piotpal
 

W Służbie Ich Królewskich Mości: Qltury i Nauki
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.255
Nr użytkownika: 7.889

Piotr P.
Zawód: student
 
 
post 5/08/2005, 11:46 Quote Post

To znaczy pisał, że Bagration niezbyt sobie radził w tej kampanii, a Napoleon tylko go ścigał. Na przykład za Iławę całą winę zrzucił na niezorganizowanie i wypalanie się armii francuskiej. Poza tym Napoleon miałby tam dowodzić z terenu cmentarza, co miało mu ogromnie przeszkadzać. Tak samo miało być w przypadku Frydlandu. Według tego autora (tzn. tak mi się zdaje po przeczytaniu) Bagration miał oczywistą szansę zadać Napoleonowi porażkę, ale tego nie zrobił.
 
User is offline  PMMini Profile Post #21

     
Aureliusz
 

I ranga
*
Grupa: Użytkownik
Postów: 27
Nr użytkownika: 8.109

 
 
post 9/08/2005, 22:09 Quote Post

Śmiem twierdzić, że nikt z wyżej wymienionych wodzów nie dorastał do pięt Napoleonowi. Z każdym Cesarz był w stanie sobie spokojnie poradzić. Szkoda, że nigdy nie doszło do starcia Suworow vs Napoleon. Byłby to zapewne ciekawy pojedynek. Z tego grona najwyżej cenię Arcyksięcia Karola i Wellingtona.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #22

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 23/08/2005, 16:57 Quote Post

QUOTE
Otoz kolego MC 21 na pewno masz racje twierdzac ze nie wiesz za wiele o Wellingtonie.W kampani 1815 roku byl na pewno bardziej dynamiczny i rzutki od Napoleona.A to ze wybral doskonala pozycje (niektore zrodla twierdza ze na dlugo przed kampania) i umial ja utrzymac to na pewno nie robienie w portki.Przynajmniej stal na polu bitwy w czasie gdy jego przeciwnik oddal inicjatywe Ney'owi.Ale nie o tym.
Jesli przegladniemy kariere pozniejszego Duka to w wielu miejscach przebiega ona podobnie do kampanii Napoleona.Szczegolnie w czasie kampani Indyjskiej.Na czele 78 Foot szarzuej na umocnienia Serringapatham.Jako zagonczyk prowadzi kawaleryjska kampanie przeciw Doondiah
Waugh'owi.W czasie tej kampani prowadzi szarze 19 i 25 pulku dragonow i 1 i 2-giego Native Cavalry przeciw kawaleri przeciwnika
( o ile wiem Napoleon nigdy osobiscie nie dowodzil szarza.23 wrzesnia 1803 na czele ok.4500 zolnierzy i 20 armat atakuje ok 10 krotnie liczniejsza plus ok. 100 armat armie Marathow pod Assaye i zwycieza.I tak dalej az do czerwca 1815.


Myślę, że Duke Wellingtonu, niestety nie był wielkim wodzem, a jedynie dobrym rzemieślnikiem w swym fachu i posiadającym mnustwo szczęścia. Pod Waterloo wszyswtko przemawiało w zasadzie na jego korzyść, zadał ogromne straty Napoleonowi i jego nieudolnym marszałkom, a mimo to wołał "dajcie mi Blucher'a"
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #23

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 23/08/2005, 19:03 Quote Post

Nie wiem czy nie lepszy jest dobry rzemieslnik-Wellington (czy w pozniej Roberts,
Wolseley,Montgomery) ,ktory nie przegrywa bitew
czy "mistrzunio",ktory narozrabia i ucieknie pozostawiajac swoja armie na pastwe losu jak to mialo miejsce w Egipcie i Rosji.
 
User is offline  PMMini Profile Post #24

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 23/08/2005, 19:57 Quote Post

Zależy od warunków. Napoleon nie uciekał i nie wołał o pomoc nigdy, gdy miał nad wrogiem przewagę. A jego mistrzostwo polegało na tym, że wielokrotnie porażkę zmianiał w zwycięstwo.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #25

     
korten
 

VII ranga
*******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 2.633
Nr użytkownika: 1.663

 
 
post 23/08/2005, 20:07 Quote Post

Co wcale nie zwalnia go od odpowiedzialnosci za
porzucenie na pastwe losu armii w Egipcie i Rosji.Zwlaszcza w sniegach rosyjskich gdzie potrzebny byl "leadership" cysorz pojechal do Paryza.Jesli chodzi O Bluchera i Wellingtona
to czy pruski marszalek nie podazal wg doktryny
samego Napoleona ze wszyscy maszeruja na odglos
armat i nie jest wina dowodcow koalicji ze tepy
Gruchy mial swoje zapatrywania na wykonywanie rozkazow.
 
User is offline  PMMini Profile Post #26

     
rafalm
 

duc d'Albufera da Valencia
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.093
Nr użytkownika: 1.612

Rafal Malowiecki
 
 
post 23/08/2005, 20:17 Quote Post

QUOTE
a mimo to wołał "dajcie mi Blucher'a"

Mógłbym poznać źródła tej informacji confused1.gif bo przeczytałem 4 biografie Wellingtona i w żadnej się z tym nie spotkałem.
 
User is offline  PMMini Profile Post #27

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 23/08/2005, 22:20 Quote Post

W Angielskim programie "Wielkie Bitwy" na Discovery. Oczywiście ta telewizja jest omylna, ale pod względem faktologicznym, a szczególnie pod kątem historii brytyjskiej, jest na odpowiednim poziomie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #28

     
rafalm
 

duc d'Albufera da Valencia
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.093
Nr użytkownika: 1.612

Rafal Malowiecki
 
 
post 23/08/2005, 22:55 Quote Post

Proponuję przeczytać tutaj
o filmie z Discovery - ostatni post na stronie autor -apacz
 
User is offline  PMMini Profile Post #29

     
Egzeginum
 

Sancte Romane Ecclesiae Magnus Incvisitor
******
Grupa: Przyjaciel forum
Postów: 1.401
Nr użytkownika: 4.405

Szymon Nowicki
Stopień akademicki: magister
Zawód: Ksi¹dz
 
 
post 23/08/2005, 23:52 Quote Post

-apacz pisze o zupełnie innej serii, której szczerze mówiąc jeszcze nie miałem okazji ocenić, bo jej nie widziałem. Mówię o serii "Wielkie Bitwy", w których m.in. pojawiła się bitwa pod Hastings, bitwa pod Austerlitz.
Zresztą tenże cytat pojawił sie bodaj w serii "Historyczne Bitwy" wyd. Bellona, o ostatnim akordzie Napoleona, ale głowy nie dam.
Zostawmy jednak program telewizyjny- bo to offtopic- a pogadajmy o faktach.

A fakty są jednoznacznie na niekorzyść sir Artura diuka Wellington Wellesey'a. Po pierwsze, górując na Napoleonem technicznie oraz trzeźwością i młodością umysłu, pozbawił Cesarza Francuzów wielu atutów, nie wykorzystując ich (dobrego wodza poznaje sie po ryzyku). Napoleon postawił wszystko na jedna kartę, i gdyby nie niekorzystny zbieg okoliczności Waterloo stało by się drugim Austerlitz jego zwycięstwem. Szkopuł tkwił w tym, że jego energię trawiła mocna niewydolność układu pokarmowego, a energię jego niegdyś wspaniałych dowódców- koklusz, nadmiar wina i melancholijny, skrajny brak wiary w zwycięstwo.
Napoleon zakładał pobicie najpierw Anglików, a później Pruskiej Armii. Potyczki przed ostateczna rozprawą były dla Napoleona przykrą niespodzianką a mimo nie poddał się i zmieniając plan wybrał jedyną drogę do zwycięstwa. Taka zagrywka swoimi siłami świadczy o jego wielkości, a nie Wellingtona. Po prostu Cesarz wiedział, że jedyną drogą do zwycięstwa, jest osłabianie Wellesey'a partiami i opóźnianie forpoczty Blucher'a. Atak musiał nastapic jak najpóźniej. Niestety, Ostatni Wielki Cesarz pomylił się o kilka godzin, co przypieczętował wszystkim.
Powiedzmy, Napoleon miał do wyboru złorzyc broń sam, lub wybrać minimalną, ale realną, pożliwość zwycięstwa. Ale on nigdy nie wybierał pierwszej mozliwości- ani pod Austerlitz, ani pod Jeną, ani pod Wagram. Był wielki właśnie dlatego. Przegrał nie z Wellingtonem a z czasem- przeciwnikiem na miarę jego legendy.
Wellington miał przewagę od początku, a nie pokusił się, jak standardowy wielki wódz, zaryzykować. Czekał. A, parafrazując tekst znanej piosenki, "czekać każdy może".
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #30

16 Strony < 1 2 3 4 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej