Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Dekada gierkowska 1970-1980 _ Dlaczego Gierek nie wprowadził wolnych wyborów?

Napisany przez: kLaudi 27/05/2008, 15:47

no bo myślę, że gdyby Gierek zrobił wolne wybory, to wyniki wyglądałyby mniej więcej tak:
PZPR - 90%
ZSL- 5%
SD- 2%
KOR- 1%
ROPCIO - 1%
KPN - 1%

Napisany przez: Ryszard Lwie Serce 27/05/2008, 15:57

Może po prostu dlatego, że bał się bratniego ZSRR? (Nie muszę chyba przypominać, że to on przeforsował w konstytucji rozwiązania pt. wieczna przyjaźń z ZSRR). Był po prostu tchórzem. Jak wszyscy aparatczycy PRL.

PS: i nie wiem skąd rewelacje o takich prognozowanych wynikach. Nawet jeśli PZPR miało za Gierka takie poparcie, to w sytuacji wolnych wyborów, jeśli by dopuścić do głosu opozycję, to wyniki byłyby zupełnie inne.

Napisany przez: kLaudi 27/05/2008, 16:17

No wtedy nie było jeszcze Solidarności a gdyby były wolne wybory może by nie powstała, bo wtedy Sejm stałby się realną areną politycznych sporów...A goście z KOR, ROPCIO, KPN wyborców za sobą by nie pociągnęli, nawet gdyby pozwolić im kandydować i dać parę minut programów wyborczych.

Napisany przez: Agrawen 27/05/2008, 16:52

Pytanie zostało źle sformułowane.
Najprostsza odpowiedź brzmi - było to w tamtych warunkach niemożliwe.

Napisany przez: Bartłomiej Rychlewski 27/05/2008, 19:39

Bo mu Stasia nie pozwoliła !

Chłopie zastanów się !!!!! Wolne wybory w kraju bratnim ZSRR ??! Przecież oni nawet nie wiedzieliby ,,jak się to robi"

Napisany przez: pulemietczik 27/05/2008, 19:54

O przepraszam bardzo!

W rodzinnej miejscowości rodziców działał milicjant o ksywie Marynciak. Był to operator pierwszego radaru drogowego w okolicy. Marynciak po prostu radar umieścił na podwórku swojego domu, siedział na krzesłku w ogródku, pił piwo i kasował.

Gdy przyszły wybory do rad narodowych (lata 70-te)- PZPR umieścił Marynciaka na miejscu "mandatowym" tzn do głosowania bez skreśleń.
Wtedy nastąpił cud wolnych wyborów - społeczeństwo wykasowało Marynciaka!

Napisany przez: Ryszard Lwie Serce 27/05/2008, 19:57

QUOTE
No wtedy nie było jeszcze Solidarności a gdyby były wolne wybory może by nie powstała, bo wtedy Sejm stałby się realną areną politycznych sporów...A goście z KOR, ROPCIO, KPN wyborców za sobą by nie pociągnęli, nawet gdyby pozwolić im kandydować i dać parę minut programów wyborczych.


Myślę że samo dopuszczenie opozycji, choćby nawet niepopularnej, do głosu zniszczyłoby tę misterną konstrukcję jaką były rządy komuny. Jedynie system kompletnej dezinformacji, jaki miał wtedy rzeczywiście miejsce i odsunięcie jakiejkolwiek merytorycznej polemiki z przestrzeni publicznej dawało jako-takie szanse utrzymania się PZPR u władzy choćby przez 10 lat. W sytuacji, gdyby pojawił się wyłom w tej polityce (zresztą bardzo ciekawią mnie przyczyny, dla których Gierek miałby się zdecydować na "wolne wybory"), cała komunistyczna maszyna by się zawaliła. Mieliśmy tego dowód w 1989.

Na upadek komuny w Polsce nie mógł sobie pozwolić ZSRR. I to właściwie przesądza sprawę. Jednak do tego fragmentu mojej wypowiedzi nie odniosłeś się. Nie wiem dlaczego.

Napisany przez: konto usunięte 051218 27/05/2008, 20:13

Czy to pytanie to jest jakiś żart ? Czy też może prowokacja ? Jak można było przeprowadzić jakiekolwiek wolne wybory w latach 1970 - 1980 ???

Napisany przez: Bartłomiej Rychlewski 27/05/2008, 20:28

QUOTE(pulemietczik @ 27/05/2008, 20:54)
O przepraszam bardzo!

W rodzinnej miejscowości rodziców działał milicjant o ksywie Marynciak. Był to operator pierwszego radaru drogowego w okolicy. Marynciak po prostu  radar umieścił na podwórku swojego domu, siedział na krzesłku w ogródku, pił piwo i kasował.

Gdy przyszły wybory do rad narodowych (lata 70-te)- PZPR umieścił Marynciaka na miejscu "mandatowym" tzn do głosowania bez skreśleń.
Wtedy nastąpił cud wolnych wyborów - społeczeństwo wykasowało Marynciaka!
*



DOOOOBRE !
Zastanawiam się jeno, czy społeczność twej miejscowości została przykładnie ukarana za ,,kułacką, aspołeczną i antysocjalistyczną" postawę ( np. wodociąg wybudowano w gminie ościennej, albo ksiądz dobrodziej nowego muru wokół plebanii nie mógł przez lat 12 wybudować )?
A co do pana milicjanta , to skrzywdzony został przez złe społeczeństwo bo chłopina ,,wziął sprawy w swoje ręce" po prostu ijak mniemam o ile wątroba wytrzymała, to obecnie jest szanowanym byznesmanem .

Chodziło mi jednakże o to, że władza nasza socjalistyczna nie wiedziała jak zorganizować wolne wybory - no bo i niby skąd miałaby wiedzieć ?

pozdrawiam

Napisany przez: Anakin 27/05/2008, 20:39

QUOTE(pulemietczik @ 27/05/2008, 19:54)
Gdy przyszły wybory do rad narodowych (lata 70-te)- PZPR umieścił Marynciaka na miejscu "mandatowym" tzn do głosowania bez skreśleń.
Wtedy nastąpił cud wolnych wyborów - społeczeństwo wykasowało Marynciaka!
*



może sie myle, ale mnie sie zawsze wydawało, że "superata" kandydatów ponad mandaty wystąpiła tylko w wyborach w 1957.

W latach siedemdziesiątych można było oczywiście skeślać, ale nie wybierac. Nie znam ordynacji, czy skreślenie przez większość powodowało nieuzyskanie mandatu?

Napisany przez: pulemietczik 27/05/2008, 20:53

QUOTE
Nie znam ordynacji, czy skreślenie przez większość powodowało nieuzyskanie mandatu?


Też nie pamiętam dokładnie, chociaż od małego regularnie zakłócałem wybory. Najczęściej hiperpoprawnością - bardzo aktywnym udziałem w "spotkaniach przedwyborczych z kandydatami"

Ale aż tak bardzo to nie przeginali. Musiała być możliwość niewybrania. Wydaje mi się, że były miejsca mandatowe i niemandatowe - przynajmniej do Rad Narodowych

Napisany przez: 1234 27/05/2008, 20:58

Z lat 80-tych pamiętam na pewno wybory wiekszościowe do RN, przynajmniej miejskich

Napisany przez: Anakin 27/05/2008, 20:59

[quote=pulemietczik,27/05/2008, 20:53]
[quote]Ale aż tak bardzo to nie przeginali. Musiała być możliwość niewybrania. Wydaje mi się, że były miejsca mandatowe i niemandatowe - przynajmniej do Rad Narodowych

*

[/quote]

to, że potrafili przeginać to akurat jestem spokojny. Lista ustal Front Jedności Narodu (w stanie wojennym PRON) i wydaje mi się, że ustalał jedną liste na wszystkie mandaty (dlatego wybray parlamentarne w 1957 były tak ultrademokratyczne bo były tam dwa miejsca naliście więcej).

Natomiast uciekła mi informacja, że chodzi o rady narodowe. Z ciekawości postaram się sprawdzić ordynacje.

Napisany przez: carantuhill 27/05/2008, 21:01

QUOTE
Zastanawiam się jeno, czy społeczność twej miejscowości została przykładnie ukarana za ,,kułacką, aspołeczną i antysocjalistyczną" postawę ( np. wodociąg wybudowano w gminie ościennej, albo ksiądz dobrodziej nowego muru wokół plebanii nie mógł przez lat 12 wybudować )?



Pewnie dlatego ten śmietnik koło rzeki i ogródków działkowych wybudowano smile.gif sleep.gif

Napisany przez: pulemietczik 27/05/2008, 21:41

Była jedna lista, ale kandydatów było ciut więcej niż miejsc. Głosując "bez skreśleń" dawało się głosy na kandydatów na tzw "miejscach mandatowych"
PRON to moja ulubiona organizacja, uwielbiałem dyskutować z jej działaczami.

Carantuhillu - rzecz się działa w Juszczynie, ale przed epoką Chojnackiego. Znam to tylko z opowiadań rodziców, ale pamięć o tym funkcjonariuszu na pewno żyje do dziś. Znajdziesz dane na artykuł.

Napisany przez: jasio-jasiowaty 27/05/2008, 22:14

Gierek nie mógł zmienić systemu politycznego w PRL i wprowadzić wolnego głosowania bo to równałoby się przekreśleniu zasad marksizmu-leninizmu w Polsce. Polska była krajem o tzw. "ograniczeonej suwerenności", które to określenie jest samo w sobie oskymoronem, gdyż albo suwerenność jest albo jej nie ma.
Breżniew i jego ekipa nigdy by na to nie pozwolili, aby Polska odeszła od zasad leninowskich.
Zresztą i Gierek tego nie chciał - był przekonanym komunistą. PZPR w Polsce również nie chciałaby ani dzielić się z kimś władzą, ani jej oddawać.
Dlatego w Polsce ówczesnej nie było możliwe wprowadzenie wolnych wyborów.

Napisany przez: kLaudi 28/05/2008, 7:23

Wiadomo, że wprowadzenie wolnych wyborów było wbrew zasadom wyznawanym przez komunistów. Uważam, że był to ich błąd. Na wolne wybory nie mogli sobie pozwolić w pierwszych latach swojego panowania. W latach siedemdziesiątych, moim zdaniem, wolne wybory pomogłyby im.

Napisany przez: Ryszard Lwie Serce 28/05/2008, 8:10

QUOTE
Na wolne wybory nie mogli sobie pozwolić w pierwszych latach swojego panowania. W latach siedemdziesiątych, moim zdaniem, wolne wybory pomogłyby im.


Póki na półkach była kiełbasa, to wybory może by Gierkowi pomogły. Ale pod koniec lat 70. kiedy w sklepach został-li ocet i drożdże, nie ma szans aby komunizm się utrzymał.

Poza tym dalej używasz z uporem sformułowania "wolne wybory". Jeśli wybory miałyby naprawdę być wolne, to komuniści musieliby się zrzec wszystkich przewag, jakie prze 25 lat uzyskali w Polsce. A to było nie do pomyślenia. Musieliby przestać cenzurować prasę, odpolitycznić telewizję, dopuścić do przestrzeni publicznej opozycję - słowem, zdemokratyzować się.

Napisany przez: kLaudi 28/05/2008, 8:22

[quote=Ryszard Lwie Serce,28/05/2008, 8:10]
[quote] Poza tym dalej używasz z uporem sformułowania "wolne wybory". Jeśli wybory miałyby naprawdę być wolne, to komuniści musieliby się zrzec wszystkich przewag, jakie prze 25 lat uzyskali w Polsce. A to było nie do pomyślenia. Musieliby przestać cenzurować prasę, odpolitycznić telewizję, dopuścić do przestrzeni publicznej opozycję - słowem, zdemokratyzować się.

*

[/quote]
No właśnie. Najpierw trzeba sobie odpowiedzieć co to są naprawdę wolne wybory.

Napisany przez: pulemietczik 28/05/2008, 8:50

Jako młody chłopak przeżyłem karnawał Solidarności 1980-81, i już nigdy więcej nie widziałem takiego entuzjazmu społecznego. Zrodziło się to wszystko w ciągu paru tygodni, wbrew TV, prasie, autorytetom uniwersyteckim nawołującym do rozsądku itd.
Dała się porwać wtedy i uwierzyła w wolność nawet klasa drobnych konformistów typu "zapiszę się do PZPR to będzie awans i talon na pralkę" Wystarczy zobaczyć jaka była statystyka rzucanych legitymacji PZPR.
Rosiewicz śpiewał:
"Legitymacje partyjną oddał Wincenty Kalemba -
a tam zachodnim bankierom włosy stają dęba"

Gdyby w latach 70-tych Gierkowi coś strzeliło do głowy i ogłosił wybory (abstrahując, ze Sowieci nie zdążyliby wkroczyć) PZPR miałaby tyle głosów, ilu zostało jej członków (członkiń - fe!) w 1981 r.

Napisany przez: Nurglitch 28/05/2008, 9:19

Z tej samej przyczyny, dla której demokratycznych wyborów nie wprowadził Stalin, czy Czauczesku?

Napisany przez: kLaudi 28/05/2008, 22:01

Z "Solidarnością" rzeczywiście PZPR nie miałaby szans. Jednak aby powstała "Solidarność" musiał być najpierw wielki strajk solidarnościowy w sierpniu 1980. Czy doszłoby do niego, gdyby władza miała mocny argument - "jak chcecie negocjować takie sprawy to kandydujcie do Sejmu". A więc nie wiadomo czy doszłoby do powstania "Solidarności" a moim zdaniem takie ugrupowania jak KOR, KPN itp ludzi by wtedy za sobą nie pociągnęły.

Napisany przez: Bartłomiej Rychlewski 28/05/2008, 23:24

QUOTE(kLaudi @ 28/05/2008, 23:01)
Z "Solidarnością" rzeczywiście PZPR nie miałaby szans. Jednak aby powstała "Solidarność" musiał być najpierw wielki strajk solidarnościowy w sierpniu 1980. Czy doszłoby do niego, gdyby władza miała mocny argument - "jak chcecie negocjować takie sprawy to kandydujcie do Sejmu". A więc nie wiadomo czy doszłoby do powstania "Solidarności" a moim zdaniem takie ugrupowania jak KOR, KPN itp ludzi by wtedy za sobą nie pociągnęły.
*



No chyba nie do końca tak to było - przypominam , że do 1947 trwała czynna i zorganizowana walka z narzuconym przez wrogie Polsce państwo systemem sprawowania władzy.Potem jeszcze długo walczyli desperaci, którzy nie chcięli ugiąć karku....
Ginęli, szli do więzień,czasami podejmowali kolaborację z reżymem ale wielu przeżyło, wyszło z więzień,a nawet ci, którzy zostali złamani i opowiedzieli sie po stronie ,,władzy ludowej" , komunizmu nie pokochali. Komuniści nie mogli sobie pozwolić na wolne wybory, bo przepadliby w nich z kretesem - oczywiśćie zakładając ( tylko hipotetycznie - bo realnie takiej szansy nie było), że te wybory byłyby naprawdę wolne ( z obserwatorami z krajów zachodnich, bez zastraszania opozycji, bez ,,cudów nad urną)

Napisany przez: Arbago 29/11/2008, 17:46

Klaudiusz sugeruje, że w latach 1970 - 1980 Gierek, lub ktoś z jego otoczenia wpadł na pomysł aby znieść rządy monopartii i przeprowadzić wolne wybory. Wówczas jakiś jasnowidz stwierdził, że lepiej będzie zatrzymać je na czarną godzinę. Poza tym, wolne wybory są tak zawiłą operacją, że aby wpaść na pomysł ich przeprowadzenia, pod koniec lat 80-tych działacze PZPR i Solidarności musieli odkurzyć pomysł z lat 70-tych.

To się trochę kupy nie trzyma!

Uważam także, że gdyby doprowadzić do całkowitej wolności mediów i wyborów w Polsce lat 70-tych to PZPR wygrałoby, ale jego przewaga nie ~byłaby tak miażdżąca nad ZSL na przykład.


Napisany przez: der_reisende 29/11/2008, 18:39

Dlaczego Gierek nie wprowadził wolnych wyborów?


He, a dlaczegóż miałby je wprowadzać??? Wolne wybory to tylko jeden ze sposobów wyłaniania władzy. Ani lepszy, ani gorszy od innych. Nie dajcie się zwieść, że od wolnych woborów coś zależy. One są tylko fasadą dla mydlenia oczu naiwnym.


W każdym ustroju tak naprawdę ważne jest tylko to, jak się ludziom żyje, a nie w jaki sposób dokonuje się rozdysponowania władzy.



Napisany przez: Watta 29/11/2008, 19:23

QUOTE
W każdym ustroju tak naprawdę ważne jest tylko to, jak się ludziom żyje, a nie w jaki sposób dokonuje się rozdysponowania władzy.


Coś w tym jest. Jakiegoś nacisku społecznego na demokratyzację życia publicznego przed 76r się nie czuło, zresztą potem słowo opozycja właściwie było tylko do usłyszenia na falach RWE albo Głosu Ameryki. W końcu wyrosło już pokolenie, które o demokracji nie miało zielonego pojęcia bo pamiętały tylko "demokrację socjalistyczną". Nacisk był jedynie i to jeszcze nie dramatyczny na Rady Zakładowe przedsiębiorstw.
Jednym z zasadniczych elementów rozkładających socjalizm a zupełnie pomijanym w dyskusjach jest mit pełnego zatrudnienia i tzw awansu społecznego ze wsi do miast. Ludzi co prawda ze wsi przesiedlono, zbudowano im tanie mieszkania i dano pracę, wszystkim bez wyjątku ale przez to wydajność pracy (a tym samym poziom płac, bo ściśle ze sobą związane) był na żenująco niskim poziomie (coś za coś). W latach 70-tych, kiedy uchylone zostały szerzej granice na zachód i szerszym strumieniem napłynęły towary z zachodu ich cena była po prostu w stosunku do zarobków niezwykle wysoka. Ludzie zdali sobie sprawę, że żyją w kraju o kosmicznej ekonomii i są wykorzystywani przez system do pracy za niewolniczą wprost płacę.. Przypominam, że w latach 60-tych wybór towarów na rynku krajowym był co prawda mniejszy ale była zachowana równowaga rynkowa a auto wyprowadzone z ówczesnego Motozbytu na giełdzie nie było droższe niż nowe tylko tańsze. Na Syreny za Gomułki to były upusty, raty, przeceny itp metody zachęty do kupna jak w kapitalizmie. Za Gierka rozbudzony konsumpcjonizm i wzrost dochodów (nie tyle z płac co z możliwości znacznie szerszego importu prywatnego towarów z krajów zachodnich) zrujnował równowagę rynkową. Poza tym ludzie uświadomili sobie, że zakup tych głupich 150 dolarów potrzebnych wtedy aby starać się o paszport i wyjazd to praca w Polsce ponad pół roku na etacie. Niezadowolenie musiało błyskawicznie rosnąć w takich warunkach, cudów nie ma, ludzie są ludźmi, gdziekolwiek na świecie nikt nie lubi być robiony w balona. Przeprowadzenie wolnych wyborów w takiej sytuacji musiałby w drugiej połowie lat 70-tych doprowadzić do totalnej porażki PZPR, nie dało by rady inaczej. Oczywiście w tym wywodzie pomijam taką a nie inną sytuację geopolityczną ówczesnej Polski, która oczywiśćie też ma znaczenie.

Napisany przez: kris9 29/11/2008, 23:26

W 1989 roku PZPR zdołała zdobyć 23% głosów (a wraz ze swymi przybudowkami ponad 30%). Skoro w okresie całkowitego krachu tego systemu zdołano osiągnąc taki a nie inny wynik, to za Gierka na pewno byłoby z tym dużo lepiej...

Napisany przez: Watta 30/11/2008, 16:12

Przez dekadę jaruzelszczyzny to naród oklapł i puścił po sobie już uszy, trzeba było zyć i sobie radzić w takich warukach jakie były. Mimo znacznie aktywniejszej i głośniejszej opozycji mało kto wierzył,że coś tu sie jeszcze zmieni jeszcze w 1988r. Nastroje społeczne były inne niż dekadę wcześniej, bardzo inne. Po klęsce Solidarności i stanie wojenny nastapiła wyraźna depresja społeczna nastrojów. W 89r radość z obalenia systemu była chwilowa, wybióracza i nie miała tak szerokego zasięgu jak w 1980r.

Napisany przez: asceta 12/04/2009, 23:02

Ten temat trochę zalatuje żartem. Ale biorąc go poważniej i odpowiadając.

Komuniści nie po to zdobyli władzę (nielegalnie zresztą) aby ją oddawać. To był z system z założenia niedemokratyczny. Celem systemu było zorganizowanie i co za tym idzie podporządkowanie społeczeństwa, w myśl pewnej ideologii, która zresztą okazała się utopią. Po prostu komuniści "wiedzieli lepiej" jak ma wyglądac kraj, i do tej swojej wizji dążyli, chociaż za Gierka trochę już wyhamowali. Dązyli do niej obojętnie czy zgodnie z wolą narodu, czy przeciw niej. Przy czym ideologia komunistyczna ma to do siebie, że jej realizacja może się odbywać tylko w warunkach silnej kontroli państwa, ale to już inny temat rzeka.
Własne zdanie narodu wyrażane w wyborach tylko by w tym wszystkim przeszkadzało. Oznaczałoby to konieczność liczenia się z innymi poglądami na to jak powinna wyglądać Polska. Ryzyko tym większe, że polskie społeczeństwo mentalnie w ogóle nie pasowało do realizowanej utopii.

Z punktu widzenia władzy komunistycznej wolne wybory nie były jej więc do niczego potrzebne, a mogły tylko zaszkodzić.

Wcale nie jest zresztą pewne, czy komuniści by takie hipotetyczne wybory wygrali. Władza komunistyczna nie była lubiana. Solidarność powstała ostatecznie za Gierka (co skończyło jego karierę), a to oznacza że od dłuższego czasu istniał w społeczeństwie spory potencjał do zorganizowania się przeciwko władzy.
W 1989 roku przed wyborami, społeczeństwo po stanie wojennym, zastraszone, rozbite, inwigilowane, zorganizowało się bez większego trudu. Jasne, że odtwarzano Solidarność. Alew w 1980 niczego nie odtwarzano i społeczeństwo zorganizowało się bardzo szybko. Mogło się zorganizować i wcześniej, gdyby dac mu tylko kilka miesięcy czasu - a czas trzeba by było dac jeśli miałyby by to wolne wybory, a nie kolejna fasada.

Ale założmy hipotetycznie, że Gierek organizuje wybory i je wygrywa. PZPR rządzi nadal. Co dalej? Niezadowolenie społeczne rośnie, a opozycja jest legalna i jest w Sejmie. Ma coraz większą popularność, coraz bardziej krytykuje rządzących. Wybuchają jakieś strajki mają poparcie opozycji. Kto wygrywa następne wolne wybory? Oczywiście następnych wolnych wyborów już nie może być, trzeba na powrót je uczynić fikcją, albo sfałszować. Słowem zrobić zamach stanu, ryzykując potężny i powszechny bunt społeczny.

TEN SYSTEM W POLSCE MÓGŁ SIĘ UTRZYMAĆ TYLKO ZA POMOCĄ SIŁY

Napisany przez: Kamaz73 13/04/2009, 3:10

Problem w tzm źe sie nie odnaleźli
i dlatego było nie ciekawie.

Napisany przez: yrus 13/04/2009, 7:36

QUOTE(Anakin @ 27/05/2008, 21:39)
Nie znam ordynacji, czy skreślenie przez większość powodowało nieuzyskanie mandatu?
*



USTAWA
z dnia 17 stycznia 1976 r.:

Art. 55. 1. Przed rozpoczęciem głosowania obwodowa komisja wyborcza bada, czy urna wyborcza jest próżna, czy na miejscu znajdują się spisy wyborców oraz potrzebna ilość kart do głosowania i kopert, jak również czy w lokalu komisji znajduje się pomieszczenie za osłoną, zabezpieczające tajność głosowania, po czym zamyka i opieczętowuje urnę wyborczą pieczęcią komisji.
2. Od chwili zapieczętowania aż do końca głosowania urny otwierać nie wolno.

Art. 56. 1. Przed oddaniem głosu wyborca okazuje obwodowej komisji wyborczej dowód osobisty albo legitymację służbową, legitymację związku zawodowego lub inny dokument stwierdzający jego tożsamość.
2. Wyborca nie posiadający dokumentu uznanego przez komisję za wystarczający może powołać się na świadectwo dwóch wiarygodnych osób, znanych komisji. Decyzja komisji w sprawie tożsamości jest ostateczna.
3. Komisja sprawdza, czy dana osoba jest objęta spisem wyborców lub czy posiada zaświadczenie o prawie głosowania; osobę składającą to zaświadczenie komisja wpisuje do spisu wyborców, zatrzymując zaświadczenie celem dołączenia go do protokołu głosowania.
4. Wyborca objęty spisem wyborców otrzymuje od komisji kopertę oraz karty do głosowania, dotyczące organów, do których odbywa się głosowanie w danym obwodzie.
5. Celem zapobieżenia wielokrotnemu głosowaniu komisja, wydając wyborcy karty do głosowania, stawia znak przy jego nazwisku na spisie wyborców.

Art. 57. Wyborca głosuje na tylu kandydatów, ilu ma być wybranych w danym okręgu wyborczym. Nazwiska kandydatów, na których głosuje, pozostawia nie skreślone na karcie do głosowania. Pozostawiając na karcie do głosowania większą liczbę nie skreślonych kandydatów od liczby mandatów przypadającej na dany okręg wyborczy, wyborca oddaje głos na tych nie skreślonych kandydatów, których nazwiska są zamieszczone na karcie do głosowania w pierwszej kolejności.

Art. 58. Wyborca wrzuca do urny kopertę z kartami do głosowania w obecności obwodowej komisji wyborczej.

Art. 59. Ułomni mogą korzystać przy głosowaniu z pomocy innych osób.

Art. 67. 1. Za wybranych uważa się kandydatów na posłów lub radnych, którzy otrzymali w okręgu wyborczym najwięcej ważnych głosów, jeżeli każdy z nich otrzymał więcej niż połowę (bezwzględną większość) ważnych głosów, a w głosowaniu wzięła udział co najmniej połowa uprawnionych do głosowania w okręgu.
2. Liczba wybranych nie może przewyższać liczby posłów lub radnych przypadającej na dany okręg wyborczy. W wypadku gdy dwóch lub więcej kandydatów otrzymało równą liczbę głosów, a uznanie wszystkich tych kandydatów za wybranych spowodowałoby przekroczenie liczby posłów lub radnych przypadającej na dany okręg, o wyborze decyduje kolejność zamieszczenia kandydata na karcie do głosowania.

W ordynacji z 56 było podobnie, tekst jest tutaj:
http://static1.money.pl/d/akty_prawne/pdf/DU/1956/47/DU19560470210.pdf

Napisany przez: komar47 15/06/2009, 20:36

Lektura wyników wyborów do Sejmu z lat sześćdziesiątych była bardzo pouczająca. Oczywiście Władysław Gomułka otrzymywał regularnie 99,9% głosów. Także wtedy, gdy był już powszechnie znienawidzony. Ale ciekawe były wyniki najgorsze. Najmniej głosów (spośród miejsc mandatowych) otrzymywał regularnie Bolesław Piasecki - ok. 88 - 89%. Na drugim zaszczytnym miejscu był Józef Cyrankiewicz - ok. 91 - 92% głosów. Należało to odczytywać następująco: od 8 do 12% wyborców pofatygowało się, aby tych dwóch kandydatów skreślić. Reszta decydowała się głosować "bez skreśleń".

Napisany przez: balum 16/06/2009, 9:04

Wierzysz, ze te wyniki sa prawdziwe? Komisje to nawet głosy liczyły. Ale centrala ustalała wyniki sama.

Napisany przez: komar47 16/06/2009, 19:02

Wyniki jakie uzyskiwał Gomułka, były na pewno ustawione. Ale wyniki Piaseckiego i Cyrankiewicza były prawdopodobne. Tak jak napisałem: obrazują one fakt, że 8 - 12% wyborców zmobilizowało się, aby skreślić Piaseckiego lub Cyrankiewicza (każdy z nich kandydował w innym okręgu wyborczym). Reszta wyborców po prostu nie chciała się tak bardzo angażować. Bo nie jest prawdą, że wszyscy masowo skreślali kandydatów, a tylko władze potem zmieniały wyniki.

Napisany przez: balum 17/06/2009, 18:16

Skoro frekwencja była lipna to i reszta też.

Napisany przez: komar47 18/06/2009, 5:25

Oczywiście, można twierdzić, że w PRL wszystko było lipne, ale wtedy pojawia się pytanie: jeśli wyniki, o których piszę, były komponowane przez władze, to jaki cel miały władze, aby właśnie Cyrankiewiczowi robić takiego psikusa? i to przy każdych kolejnych wyborach, także wtedy, gdy pozycja Cyrankiewicza we władzach PRL była mocna.
Podtrzymanie tej tezy wymagałoby rozbudowy kolejnych teorii spiskowych.

Wróćmy jednak do głównego tematu tego wątku:
"Dlaczego Gierek nie wprowadził wolnych wyborów?"

Takie postawienie problemu jest anachroniczne: nie uwzględnia realiów lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku.
Najlepszą odpowiedzią jest odwrócenie pytania:
"A niby dlaczego właśnie Gierek miałby być zobowiązany do wprowadzenia wolnych wyborów?"
Jeśli ten temat nie został umieszczony w dziale: "Historia alternatywna", to odpowiedzią powinna być historyczna analiza ówczesnej rzeczywistości, a nie deklamowanie sloganów propagandowych.
A rzeczywistość była taka, że w tamtych latach idea wolnych wyborów nie miała takiego znaczenia jak obecnie. Wiele krajów na świecie, w tym również krajów zaliczanych do tak zwanego „wolnego świata”, było rządzonych bez odwoływania się do wolnych wyborów – i wcale nie wywoływało to oburzenia wśród przywódców państw demokratycznych.

Równie dobrze można by zapytać:
A dlaczego greccy "czarni pułkownicy" nie wprowadzili wolnych wyborów?
A dlaczego Salazar nie wprowadził wolnych wyborów w Portugalii?
A dlaczego Czang Kai Szek nie wprowadził na Tajwanie wolnych wyborów, tylko przekazał dyktatorską władzę swemu synowi?
A dlaczego w Nikaragui klan Somozów nie wprowadził wolnych wyborów?
A dlaczego w tylu innych krajach Ameryki Łacińskiej i Azji tamtejsi dyktatorzy nie wprowadzili wolnych wyborów?
A dlaczego Stany Zjednoczone nie spowodowały, aby w tych krajach dyktatorzy sprawujący władzę wprowadzili wolne wybory, skoro oni wszyscy byli protegowanymi USA?
A dlaczego w Chile Stany Zjednoczone zorganizowały wojskowy przewrót, w wyniku którego obalona została władza wyłoniona właśnie w wyniku wolnych, demokratycznych wyborów, a władzę objął dyktatorski reżim, rządzący metodami krwawego terroru? (A działo się to właśnie wtedy, gdy w Polsce rządziła ekipa Gierka).

A zatem: czemu to właśnie Gierek miałby być szczególnie zobowiązany do wprowadzenia wolnych wyborów, skoro w „wolnym świecie” idea wolnych wyborów była wtedy w pogardzie?

Napisany przez: BlackPeter 16/07/2009, 18:26

To nie było możliwe - mieć na karku taki kraj jak ZSRR z Breżniewem na czele, który był bezwzględny. Gierek znał sytuację i bał się co potwierdza brak suwerenności. Był tchórzem, jak większość "towarzyszy"
dbających o własny interes, a nie o dobro dla ojczyzny.

Napisany przez: Phouty 23/04/2013, 23:09

Postanowiłem odgrzać temat.
Mój post będzie bardziej osobisty, a to dlatego, iż w 1972 roku miałem 18 lat. Byłem "młody i gniewny", jednakże nawet takim jak ja, nie przychodziło wtedy do głowy, iż pewnego dnia system upadnie. Po prostu się żyło w otaczającej rzeczywistości, a ta rzeczywistość z tamtego punktu widzenia była niezmienialna!!!
No i co tu ukrywać! Gierek jeszcze wtedy robił "cuda dla Polski" i duża część społeczeństwa była cały czas pod wrażeniem jego "pomożecie-pomożemy" z 1970 roku, tym bardziej, że chyba już wtedy zaczęły pojawiać się w delikatesach (mieszkałem w Warszawie, a jak wiadomo, to stolica była zawsze do przodu) przejawy amerykańskiego kapitalizmu jak Coca Cola, a ilość ogłoszeń w Zyciu Warszawy typu "bony kupię/bony sprzedam" (chodziło o tak zwane bony PeKaO, czyli po prostu twarde dewizy, ponieważ Gierek rozluźnił gomułkowskie ograniczenia dewizowe), znacznie wzrosła.
Więc czuliśmy się bez mała jak na zachodzie, tym bardziej, iż w pobliskim MPiK można było czasami dostać.....francuski Le Monde, amerykański Life, a nawet płyty (!!!) z nagraniami Animalsów, czy też Rolling Stonesów. Bynajmniej nie o pocztówkowych podróbkach mówię, ale o oryginałach wydanych na imperialistycznym zachodzie! No i pojawił się jakiś polski magazyn, chyba pod nazwą Perspektywy, gdzie pierwszy raz w historii PRLu, można było sobie pooglądać.....gołe kobiece piersi. Wolność i Hameryka mocium panie!
No i jak tu nie czuć się obywatelem wolnego świata......Coca Cola, Eric Burdon z Animals i gołe cycki! tongue.gif
Tym bardziej, iż matula z tatulą tych kilka zielonych gdzieś z materaca wygrzebali, więc walnął sobie człowiek autentyczne dżinsy firmy Wrangler w PeKaO (Pewexu jeszcze wtedy nie było), na Jasnej i czuł się jak prawdziwy kapitalista i właściciel świata!
A że każdy (poza wąskim gronem "aparatczyków") wiedział, że komuna cuchnie, to nikomu nie przeszkadzało, bo jak już napisałem, trzeba było przecież jakoś żyć w otaczającej nas rzeczywistości i brać najlepsze, co aktualnie było dostępne.

W 1972 roku odbywały się jakieś wybory, w których nie miałem zamiaru głosować. Jednakże uległem presji rodziców i znajomych, ponieważ każdy mi mówił, że jak ja nie pójdę głosować, to "oni" przyjdą do domu, no i jeszcze mogą być nieprzyjemności na studiach.
Więc poszedłem. Pamiętam, iż pewne nazwiska można było skreślić, a pewnych nie i co najwyżej można było na te nazwiska nie oddać głosu. Powykreślałem więc co się tylko dało, prawdopodobnie właśnie z listy kandydatów do różnego rodzaju funkcji niższego szczebla!
Był to jeden jedyny raz, gdy brałem udział w głosowaniu w PRLu. Potem już nigdy na żadne wybory nie chodziłem, a "oni" też do mnie nie przychodzili, ani nie robili "smrodu" w szkole, czy też w latach późniejszych w pracy!
Ot, to była jednak siła społecznego zastraszenia, gdy społeczeństwo wierzyło, iż będą ludzi zmuszać do głosowania. Jednakże wyniki wyborów zawsze pokazywały te 99,9% biorących udział w wyborach, pomimo oczywistego faktu, że ludzi olewających ten "ważny obowiązek każdego obywatela" trochę się widziało, szczególnie wśród rówieśników.
Przecież do bojkotowania wyborów to zachęcały nas RWE, Głos Waszyngtonu, a także specjalistyczne audycje radia BBC, pod warunkiem, że dało się jakoś posłuchać radia na falach krótkich, bo oczywiście mocno tą wrogą propagandę zagłuszali na falach eteru.

Więc trudno mi sobie wyobrazić, iż gdyby w tym roku odbywały się jakieś "wolne wybory", to PZPR by przegrała.......inna sprawa, że w 1980 roku, nie byłbym tej ich wygranej taki pewny.
Więc sama idea założyciela wątku, wrzucającego do tego samego worka czasy wczesnogierkowskie z czasami pod koniec lat 70-tych, też nie bardzo ma sens, nawet w scenariuszu "co by było gdyby".

Przełom nastąpił oczywiście podczas Radomia i Ursusa, czyli w 1976 roku.
Dalej to już była równia pochyła!
Zastanawiam się, (pozostańmy na chwilę w roku 1972), jaki był procent społeczeństwa autentycznie zadowolonego z życia w PRLu?
Mnie się wtedy wydawało, że to było ZERO....ale dzisiaj widzę, iż prawdopodobnie pozytywnie do tego podchodziło co najmniej 40-50% społeczeństwa.
Przez tych kilka krótkich lat, to jednak tak zwana "stopa życiowa", przynajmniej w naszej wyobraźni, nam wtedy rosła.
Więc nie było szerokiego niezadowolenia, co wcale nie znaczy, iż byliśmy zadowoleni!

Po prostu byliśmy obojętni!!!

Napisany przez: balum 25/04/2013, 6:47

QUOTE(Phouty @ 25/04/2013, 0:02)
Zastanawiam się, (pozostańmy na chwilę w roku 1972), jaki był procent społeczeństwa autentycznie zadowolonego z życia w PRLu?
Mnie się wtedy wydawało, że to było ZERO....ale dzisiaj widzę, iż prawdopodobnie pozytywnie do tego podchodziło co najmniej 40-50% społeczeństwa.
Przez tych kilka krótkich lat, to jednak tak zwana "stopa życiowa", przynajmniej w naszej wyobraźni, nam wtedy rosła.
Więc nie było szerokiego niezadowolenia, co wcale nie znaczy, iż byliśmy zadowoleni!
Po prostu byliśmy obojętni!!!

Aktywna opozycja polityczne to wtedy były tylko najbardziej zdeterminowane jednostki typu Niesiołowski czy Kuroń.
Polska wtedy faktycznie rosła w siłę i ludzie żyli dostatniej. Że na kredyt i zaraz się to eldorado skończy - kto to wtedy wiedział?
Co do zadowolenia. Czy Polacy potrafią być zadowoleni?
Gierek miał wtedy autentyczne masowe poparcie. Podobnie jak Gomułka w 56.

Napisany przez: gorliwy litwin 25/04/2013, 9:44

W prawdziwych wyborach kazda partia kiedys przegra, PZPR tez, moze nie odrazu, a Gierek nie chcial przegrywac, i Sowieci nie pozwolali

Napisany przez: Napoleon7 26/04/2013, 8:50

smile.gif Przyznam się, że gdy przeczytałem ten temat (wcześniej uszedł mej uwadze), to sie rozbawiłem do łez. I po trochu ucieszyłem. Rozbawiłem - bo temat jest w sposób oczywisty naiwny (bez obrazy dla autora!). A ucieszyłem, bo dożyłem czasów, gdy mlodzi ludzie nie maja zielonego pojęcia co to jest komunizm i mysla kategoriami ich kolegów z tzw. "Zachodu". wniosek - dozylismy pięknych czasów!

Oczywiście to ma też swój negatywny podtekst - bo jeżeli ktoś nie ma pojęcia czym był komunizm (i w ogóle autokratyzm), to może nie widzieć nic złego w jego ponownym wprowadzeniu (wszystko jedno - w odmianie lewicowej czy prawicowej, jeden czort!). Więc trzeba tłumaczyć, bo demokracja i wolnośc raz na zawsze niekoniecznie była nam dana.
Tym niemniej fajne to wszystko... smile.gif

Napisany przez: Kiszuriwalilibori 28/04/2013, 15:23

Jaka byłaby zachęta do głosowania na nieznanych powszechnie obywateli? Wtedy jakie takie pojęcie o opozycjonistach (chociażby znajomość ich nazwisk) była wiedzą dostepną niewielkiemu gronu. To nie był rok 89 i nie było Wałęsy z którym mozna się było fotografować. No, być moze to byłby glowny powód dla którego nie wierzę w druzgocacą porażkę komuny w tych wyborach: brak lidera opozycji.

Napisany przez: glasgower 28/04/2013, 16:15

"Dlaczego Gierek nie wprowadził wolnych wyborów?"

A dlaczego miałby je wprowadzać????????


PS.
Pytanie "dlaczego Gierek nie wprowadził wolnych wyborów" jest dokładnie tym samym, co np. "kto jest twoim idolem i dlaczego jest nim Lenin". Choć nie spodziewam się, by zadający je miał tę świadomość.

Napisany przez: Ossee 28/04/2013, 16:29

CODE
Jaka byłaby zachęta do głosowania na nieznanych powszechnie obywateli? Wtedy jakie takie pojęcie o opozycjonistach (chociażby znajomość ich nazwisk) była wiedzą dostepną niewielkiemu gronu. To nie był rok 89 i nie było Wałęsy z którym mozna się było fotografować. No, być moze to byłby glowny powód dla którego nie wierzę w druzgocacą porażkę komuny w tych wyborach: brak lidera opozycji.


To wystarczy, że konkurencja nazwie się "Partia Opozycyjna" - i wybory po 76, o sierpniu 80 nie wspominając wygra w wielkim stylu. I jaki fajny skrót... wink.gif

Napisany przez: matigeo 28/04/2013, 18:13

Krajowa Partia Zreformowania Rzeczypospolitej brzmi lepiej. rolleyes.gif

Napisany przez: Ossee 28/04/2013, 22:50

Mistrz. biggrin.gif

Pierwsze wyborcy po 76 byłyby dla PZPR przegrane. Ale kolejne? Kontrola ze strony Moskwy by została, system gospodarczy trzebaby utrzymać - czyli żadnej poprawy by nie zanotowano.
W 1993 wybory wygrała lewica, w 1991 też uzyskała dobry wynik. Po AWSie przyszedł Miller.

Oczywiście w przeciwieństwie do autora tematu zdaję sobie sprawę z tego, że to political fiction. wink.gif

Napisany przez: lukaszrzepinski 28/01/2014, 10:19

"Dlaczego Gierek nie wprowadził wolnych wyborów?"
--------------------------------------------------
- W marksiźmie istnieje coś takiego jak DYKTATURA proletariatu.
- Bo nie chciał
- Bo beton PZPRowski by go natychmiast obalił przy wsparciu ZSRR, dokładnie w ten sam sposób jak ZSRR zastąpiło Gierka tandemem Kania-Jaruzelski, stałoby się to gdyby tylko rozpoczął przygotowania do tej operacji



Napisany przez: lojska22 21/05/2014, 5:21

dry.gif Serdecznie witam. Odpowiedź krótka- wtedy PZPR wygrałoby w 100% i to miałoby 95 % głosów. wink.gif Czy te lata były złe, czy zmarnowane, czy coś było wspaniałego- pozostawiam historykom i fachowcom. smile.gif Forum super i bardzo dla mnie przydatne.

Napisany przez: Napoleon7 21/05/2014, 17:33

QUOTE
Mnie się wtedy wydawało, że to było ZERO....ale dzisiaj widzę, iż prawdopodobnie pozytywnie do tego podchodziło co najmniej 40-50% społeczeństwa.

4 czerwca 1989 roku na listę FJN głosowało jakieś 35 % wyborców, może odrobinę więcej. Tyle osób realnie opowiadało się za utrzymaniem systemu pomimo kryzysu! To, że 100 % mandatów zdobyła opozycja była efektem tego, że wybory miały charakter większościowych. Ale ponad 1/3 wyborców była gotowa godzić się na system komunistyczny!

Natomiast sam temat, jak już to wcześniej napisałem, jest nieporozumieniem. w systemie komunistycznym NIE MOGŁO BYĆ WOLNYCH WYBORÓW. To by było niezgodne z systemem.

Napisany przez: gorliwy litwin 21/05/2014, 19:29

Problem w tym, ze kazdy, kto wprowadzi wolne wybory, kiedys(wczesnej czy poznej) je przegra

Napisany przez: rasterus 21/05/2014, 20:09

Rok 1976 - Radom, Ursus. Wprowadzenie kartek na cukier.

Napisany przez: Konto Usuniete 13.04.15 21/05/2014, 21:38

Z jednego podstawowego powodu: Obowiązywała Doktryna Breżniewa i wprowadzenie wolnych wyborów, spowodowałoby nieuchronną interwencję sowiecką. Rumunom niby potem pozostawiono sporą swobodę w polityce zagranicznej ale nawet Rumunia pozostała krajem komunistycznym. Polska zaś była krajem, którego Sowieci, nie mogli absolutnie odpuścić. Sowieci, mogli zaakceptować pewne reformy gospodarcze u swoich satelitów(Np, gulaszowy socjalizm Kadara) ale wolne wybory, wiązałyby się ze swobodną dyskusją a co za tym idzie ze zniesieniem cenzury. Tego Sowieci nie mogli przełknąć bo cały system opierał się na kłamstwie. Swoboda dyskusji była dla systemu, śmiertelnie niebezpieczna. Np Stefan Kisielewski pisał że stłumienie Praskiej Wiosny, nastąpiło głównie dlatego że Czechosłowacy znieśli cenzurę. Takiej ''zarazy'' w Polsce , Breżniew (ani żaden inny aparatczyk sowiecki ) by nie zdzierżył.

Napisany przez: Napoleon7 21/05/2014, 22:13

QUOTE
Problem w tym, ze kazdy, kto wprowadzi wolne wybory, kiedys(wczesnej czy poznej) je przegra

Właśnie wróciłem z tematu dot. przewidywalności w historii i muszę Ci powiedzieć, że byś się paru osobom, które uważają, że wszystko jest dziełem przypadku, poważnie naraził smile.gif
Bo "skąd wiesz, że prędzej czy później każdy wybory przegra"? biggrin.gif
Przepraszam za lekki offtop, ale nie mogłem się powstrzymać (chciałbym by to imć Jkobus sobie przeczytał) wink.gif

QUOTE
Z jednego podstawowego powodu: Obowiązywała Doktryna Breżniewa

Breżniew jak Breżniew. Wolne wybory same w sobie były sprzeczne z systemem komunistycznym. Bez względu na jego formę. Te dwie rzeczy wykluczały się po prostu z definicji.


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)