Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ HISTORIA LOKALNA _ Historia Bieszczadów

Napisany przez: Stały Bywalec 10/02/2004, 22:36

Interesuje sie historia rejonu Bieszczadow. Bede zobowiazany za garsc informacji.

Napisany przez: Fryderyk Wielki 17/03/2005, 9:17

Ja słyszałem od miejscowej ludności, że nazwa Bieszczady pochodzi od biesów i czartów, ale czy to jest prawda to nie wiem.

Napisany przez: Niebieska Ariel 25/03/2006, 16:47

Bieszczadów...smile.gif

Zagadnienie godne kontynuowania...Dawno już niezaszczycane, a ja chętnie dowiedziałabym się czegoś o krainie aniołów...
Tak naprawdę to informacje dotyczące Bieszczadów, które posiada przeciętny nawet historyk to tylko XX wieczne dotyczące akcji "Wisła" i UPA...Dlatego proponuję wskrzesić temat...

Łomkowie i Bojkowie to chyba najwspanialszy element historii regionu...

Napisany przez: Domowik 15/09/2006, 23:30

Bieszczady miały wziąć swoją nazwę od dwóch przeciwstawnych sobie demonów- Biesów i Czadów, stworzonych specjalnie dla tego odludnego zakątka, ale tą legendę wymyślił rzeźbiarz i gawedziarz bieszczadzki Marian Hess.

Pochodzenie nazwy nie zostało ostatecznie ustalone. Najstarszy zapis "Beschad" wystepuje w dokumencie węgierskim z 1269r. Od XVw. w piśmiennictwie polskim występują wersje:"Byeszczad", "Byeschczad", "Bieszczad", "Biesczad". Często do określenia tego fragmentu Karpat używano również słowa Beskid (np. już u Długosza) lub Góry Sanockie (jeszcze w latach 50-tych). Ostateczne określenie terenu zwanego Bieszczadami dokonało się za sprawą polskich geografów w latach 30-tych XXw.

Napisany przez: carantuhill 3/08/2007, 10:47

Długosz chyba nie używał słowa Beskidy, to były raczej góry sanockie. Słowo "Beskidy" na pewno było używane przez mieszkańców. Pojawia się w nazwach szczytów, przełęczy, nazwie osad, przysiółków. Z moich okolic najstarsze spisane określenie Beskidy pochodzi z XVI wieku.

Co do samych Bieszczad to bardziej do mnie przemawiają związki z jęz. albańskim (czy jęz. Ilirów) niż ze słowiańskim.

Ciężko odtworzyć historię regionu. Łemków, Bojków, Hucułów wysiedlono w ramach akcji "Wisła". Czasami wędrując bieszczadzkimi szlakami można przejść po łemkowskiej wiosce, nie mając świadomości, że kiedyś tam istniała.

Napisany przez: lucyna beata 21/03/2008, 17:30

QUOTE(carantuhill @ 3/08/2007, 10:47)
Długosz chyba nie używał słowa Beskidy, to były raczej góry sanockie. Słowo "Beskidy" na pewno było używane przez mieszkańców. Pojawia się w nazwach szczytów, przełęczy, nazwie osad, przysiółków. Z moich okolic najstarsze spisane określenie Beskidy pochodzi z XVI wieku.

Co do samych Bieszczad to bardziej do mnie przemawiają związki z jęz. albańskim (czy jęz. Ilirów) niż ze słowiańskim.

Ciężko odtworzyć historię regionu. Łemków, Bojków, Hucułów wysiedlono w ramach akcji "Wisła". Czasami wędrując bieszczadzkimi szlakami można przejść po łemkowskiej wiosce, nie mając świadomości, że kiedyś tam istniała.
*


Zaciekawił mnie Twój post.
Ad.1.
1400 r akt graniczny: "granice między lasami Króla JMości to jest Bieszczadami, a dobrami dziedzicznymi"
1447 r. "wszystkie Bieszczady powyżej i poniżej do Jaślisk..."
1512 r. lokacja Komańczy "usque ad Bieszczad"
1529 r. akt graniczny " qui torrens Szmerek defluit de monibus Byesczath"
itd
Ad.2 Historia regionu jest odtwarzana. Polecam rocznik "Bieszczad", dużo także materiałów znajdziesz w "Połoninach", "Rocznikach Sanockich".
Ad.3 Akcja "Wisła" objęła Huculszczyznę? Z tego co wiem to Hucułowie mieszkają na Ukrainie pomiedzy Gorganami, a Czarnohorą. Polecam przepiękna kraina, jakże gościnna i ciekawa.
Z tym zdaniem " Czasami wędrując bieszczadzkimi szlakami można przejść po łemkowskiej wiosce, nie mając świadomości, że kiedyś tam istniała". rolleyes.gif
Upraszczając prawie do absurdu w Bieszczadach mieszkali Bojkowie, a na terenie Beskidu Niskiego Łemkowie. Rozdzielało ich pasmo Wysokiego Działu. Jest kilka takich miejsc, na pograniczu bojkowsko-łemkowskim, gdzie wędrujac bieszczadzkimi szlakami można stąpać po łemkowskich wioskach ale są one nieliczne. Polecam Solinkę.
Po wysiedleniach matka natura wzięła pod swoją opiekę tereny nieistniejacych wsi i stworzyła fenomen przyrodniczo-historyczny w skali światowej tzw.krainę dolin. Dzięki temu, że przyroda ściśle związała się ze śladami przeszłości powstał swoisty poligon doświadczalny badany przez naukowców. Kraina dolin plus to, ze Bieszczady są ostoją m.in. ptaków i ssaków puszczanskich nasz Bieszczadzki Park Narodowy wraz z Ciśniańsko-Wetlińskim Parkiem Krajobrazowym i Parkiem Krajobrazowym Doliny Sanu weszli w skład Rezerwatu Biosfery "Karpaty Wsch"


Napisany przez: carantuhill 26/03/2008, 21:14

QUOTE(lucyna beata @ 21/03/2008, 17:30)
Ad.1.
1400 r akt graniczny: "granice między lasami Króla JMości to jest Bieszczadami, a dobrami dziedzicznymi"
1447 r. "wszystkie Bieszczady powyżej i poniżej do Jaślisk..."
1512 r. lokacja Komańczy "usque ad Bieszczad"
1529 r. akt graniczny " qui torrens Szmerek defluit de monibus Byesczath"


Odnosiłem się do zdania Domowika, który napisał:

QUOTE
często do określenia tego fragmentu Karpat używano również słowa Beskid (np. już u Długosza)


Moim zdaniem słowa Beskid czy Bieszczady nie używano wymiennie (synonimem stały się dopiero niedawno smile.gif ) dlatego Długosz raczej nie określał Bieszczadów mianem Beskid wink.gif Poza tym obie nazwy miały charakter raczej "ludowy", używany przez miejscową ludność i dopiero z biegiem lat zostały przyjęte przez mieszkańców "nizin" wink.gif

QUOTE
Akcja "Wisła" objęła Huculszczyznę? Z tego co wiem to Hucułowie mieszkają na Ukrainie pomiedzy Gorganami, a Czarnohorą. Polecam przepiękna kraina, jakże gościnna i ciekawa.


Poszukam u siebie, ale na pewno gdzieś widziałem mapkę, gdzie granica pomiędzy najdalszym osadnictwem huculskim a Bojkami biegła w Bieszczadach. Trochę przesadziłem, bo w akcja Wisła nie objęła Hucułów, ale chodziło mi w szerszym znaczeniu także o działania podjęte przez Ukraińską SRR, która także dążyła do zmian ludnościowych w Bieszczadach.

QUOTE
Jest kilka takich miejsc, na pograniczu bojkowsko-łemkowskim, gdzie wędrujac bieszczadzkimi szlakami można stąpać po łemkowskich wioskach ale są one nieliczne. Polecam Solinkę


To fakt rolleyes.gif ale w okresie przedwojennym i jeszcze galicyjskim zaludnienie w Bieszczadach było bardzo duże, nawet dziś widać tego ślady.Upadek Bieszczad po wojnie można chyba tylko porównać do XVII epidemii, które też zdziesiątkowały bieszczadzką ludność. Dziś to wynosi chyba 25 osób na km kwadratwoy, przed wojną to było 2 razy więcej.

QUOTE
Upraszczając prawie do absurdu w Bieszczadach mieszkali Bojkowie, a na terenie Beskidu Niskiego Łemkowie


Duże uproszczenie, osadnictwo w górach było silnie wymieszane i naprawdę ciężko wskazać granicę pomiędzy, wiem to ze swoich stron wink.gif

QUOTE
Polecam Solinkę


Wsie łemkowskie zostały w mniejszym stopniu zniszczone niż "bieszczadzkie".A co Solinki to podobno ktoś tam zamieszkał?


Wracając do historii Bieszczad. Interesuje mnie sprawa słynnych beskidników zwanych też tołhajami. Może opowiedz coś o tym smile.gif

Pozdrowienia z Zachodnich Beskidów wink.gif

Napisany przez: lucyna beata 27/03/2008, 19:59

Do usług.
Ad.1 Granica pomiędzy Huculszczyzną, a Bojkowszczyzną przebiegała w okolicy Bieszczadów ale Wschodnich. Tych położonych na terenie dzisiejszej Ukrainy. I nadal przebiega. Za naszą wschodnią granicą istnieje ciąłość kulturowa. Nie było masowych wysiedleń.
Ad.2 Gęstość zaludnienia:
Podkarpackie-w zaokrągleniu 118 os/km 2
powiat bieszczadzki 27 os/km2
gmina Czarna 12,9 os/km2
gmina Lutowiska 4,5 os/km2
Przyjmuje się, że na terenie Bieszczadów gęstość zaludnienia wynosi od 0,6 os do 27 os/km2. Jesteśmy najmniej zaludnionym obszarem w Polsce. Może z nami tylko konkurować powiat przemyski.
Ad.3 W Solince mieszkaja ludzie. Jest tam m.in leśniczówka, w sumie aż 4 domy. Ponad to wypał węgla drzewnego.
Ad.4 Nie każdy beskidnik był tołhajem. Znowu upraszczajac tołhaje to rozbójnicy z drugiej strony grzbietu Karpat, z górnych Węgier. Czasami byli na służbie u szlachty węgierskiej np. właścicieli Hummenego, Użhorodu. Za opiekę oddawali część swoich łupów. Beskidnicy zaś to nasi, rodzinni zbóje. To temat do obszernej opowieśći. Zachował się "Regestr złoczyńców grodu sanockiego". Dość dużo na ten temat pisze w formie na poły baśniowej Andrzej Potocki. Temat także opracował lokalny historyk i przewodnik Staszek Orłowski. Mamy swoją Czerwoną Oberżę, górę Wisielnik i wiele innych miejsc, gdzie na rozstajach dróg stawiano ku przestrodze szubienice. Mamy nawet legendę o czarnym psie, który pokazuje się od czasu do czasu w Sanoku (w miejscu, gdzie obecnie stoi cwrkiewna dzwonnica była szubienica) itd. itd

Napisany przez: carantuhill 28/03/2008, 10:09

QUOTE(lucyna beata @ 27/03/2008, 19:59)
Mamy nawet legendę o czarnym psie, który pokazuje się od czasu do czasu w Sanoku (w miejscu, gdzie obecnie stoi cwrkiewna dzwonnica była szubienica) itd. itd


To chyba legenda przeniesiona rolleyes.gif W moich okolicach także istnieje ta legenda, związana z miejscem, gdzie zbójcy najczęściej czaili się na swoje ofiary, na szlaku na Orawę wink.gif

QUOTE
Nie każdy beskidnik był tołhajem

Wydawało mi się, że te pojęcia używane były wymiennie. Tołhaj to już spolszczone węgierskie tolvaj. Poza tym zbójcy z "polskiej" strony także trudnili się tym procederem na rzecz panów z węgierskich z Użohrodu, którzy zapewniali im broń i ochronę.

QUOTE
Za naszą wschodnią granicą istnieje ciąłość kulturowa. Nie było masowych wysiedleń.


W pewnym sensie tak, ale władza radziecka także wysiedlała Bojków i Hucułów nad rzekę Stryj i w głąb ZSRR, nie różniło się to zanadto od akcji Wisła.

Napisany przez: Coobeck 28/03/2008, 10:19

Vitam

To chyba legenda przeniesiona (Carantuhil)

Może raczej uniwersalna. Myślę, że żadne z miejsc, w których funkcjonuje, nie może się wylegitymować patentem czy certyfikatem, że to właśnie tu się ta legenda zrodziła i potem została zapożyczona przez innych. smile.gif

Napisany przez: carantuhill 31/08/2008, 13:45

Co sądzicie o bieszczadzkich samotnikach? Bieszczady po wojnie zaczęły pełnić tą samą funkcję co przed kilkaset laty. Z całej Polski zaczęli zjeżdżać się ludzie, którzy wybrali samotne życie w Bieszczadach, wielu nadal pozostało w ludzkiej pamięci jak np Wiktorini, czy Bross.

Napisany przez: carantuhill 6/01/2010, 18:05

Chciałem jeszcze wznowić stary temat i pogadać o Bieszczadach po 47 roku wink.gif Nie sądzicie, że były jednym wielkim komunistycznym eksperymentem? Po wysiedleniu miejscowej ludności przez jakiś czas były kompletnie puste (ech to były czasy sad.gif )potem władze postanowiły zorganizować tam wielkie farmy hodowlane i PGRy - ślady widać po dziś dzień. Ponoć siano dla bydła sprowadzano z odległości 200 km (!!!), a wołowina była droższa od tej normalnej 3-4 razy. Potem okres Igloopolu do którego należało tam wszystko, do czasu nieszczęsnego bankructwa wink.gif Ludność sprowadzono z tego skrawka, który musiano oddać ZSRR, bo tam węgiel znaleziono. Wycinano lasy, bo jakiś aparatczyk lecący samolotem zobaczył, że dużo zielonego jest.Tworzono obozy pracy dla więźniów, zamknięte dacze, gdzie komuniści raczyli się whisky i koniakiem, a potem wystrzelali połowę polskich żubrów, twierdząc przy okazji, że rzeczone żubry przebiły się przez radziecką sistiemę i uciekły do ZSRR sleep.gif

Napisany przez: rycymer 6/01/2010, 19:22

QUOTE
Nie sądzicie, że były jednym wielkim komunistycznym eksperymentem?

Czy ja wiem? Raczej nie sądze - walki z UPA i Akcja "Wisła" przyczyniły się do tego, że tereny te uzykały taki właśnie, a nie inny charakter, a to niejako wymusiło późniejsze rozwiązania w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Jakiegoś wielkiego planu w każdym razie bym się w tym nie dopatrywał.

Napisany przez: carantuhill 7/01/2010, 8:59

QUOTE(rycymer @ 6/01/2010, 19:22)
QUOTE
Nie sądzicie, że były jednym wielkim komunistycznym eksperymentem?

Czy ja wiem? Raczej nie sądze - walki z UPA i Akcja "Wisła" przyczyniły się do tego, że tereny te uzykały taki właśnie, a nie inny charakter, a to niejako wymusiło późniejsze rozwiązania w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Jakiegoś wielkiego planu w każdym razie bym się w tym nie dopatrywał.
*




Nie mówię o ogólnym planie, ale raczej o mniejszych planach komunistycznych kacyków, które złożyły się na taki a nie inny obecny wygląd Bieszczadów. Ciekawie opisuje to Liliana Olchowik i Witold Michałowski w "Hajże na Bieszczady".

Napisany przez: carantuhill 12/04/2018, 14:05

user posted image

http://supernowosci24.pl/swierczewski-znowu-runal-na-ziemie-film/

No i po Świerczewskim smile.gif

To koniec pewnej epoki w historii Bieszczadów, której skutki trwają i będą trwać.
Moda na Bieszczady nigdy nie znikła, ale ostatnio, mam takie wrażenie, znowu się nasiliła. Widać to po frekwencji, obłożeniu turystycznym no i niestety cenach. Przy czym infrastruktura drogowa oczywiście nie nadąża, a drogi dojazdowe w sezonie są całkowicie niewydolne.

Napisany przez: Lwowiak 12/04/2018, 14:35

http://cyberdog.pusku.com/main/historia/bojko/B-M01.html
Ta książeczka może wniesie nieco wiedzy historycznej do tematu wątku.

Napisany przez: carantuhill 24/04/2018, 8:45

QUOTE(Lwowiak @ 12/04/2018, 15:35)
http://cyberdog.pusku.com/main/historia/bojko/B-M01.html
Ta książeczka może wniesie nieco wiedzy historycznej do tematu wątku.
*




Książka ciekawa - bo pisana w czasach, kiedy granice etnograficzne można było badać "na żywo". ale niektóre tezy oczywiście się postarzały.

Napisany przez: carantuhill 15/10/2018, 8:50

Miałem to pisać w temacie o parkach, ale tamten temat jest w mównicy i obawiam się, że nikt nie poświęci mu należytej uwagi smile.gif
To co się dzieje z Bieszczadami to kompletna porażka.
Park narodowy tworzy się w celu zachowania różnorodności biologicznej, zasobów,
tworów i składników przyrody nieożywionej i walorów krajobrazowych,
przywrócenia właściwego stanu zasobów i składników przyrody oraz odtworzenia
zniekształconych siedlisk przyrodniczych, siedlisk roślin, siedlisk zwierząt
lub siedlisk grzybów


Dalej

1. Obszar parku narodowego jest udostępniany w celach naukowych, edukacyjnych,
kulturowych, turystycznych, rekreacyjnych i sportowych w sposób, który
nie wpłynie negatywnie na przyrodę w parku narodowym.


Jakoś władze parków (bo nie tyczy się to tylko Bieszczadów) mają to kompletnie gdzieś. Pomijając to co się dzieje poza parkiem (chaotyczną rozbudowę miejscowości w stylu jakiś kurortów bałkańskich, tragiczną infrastrukturę drogową i kompletny paraliż wylotówek z Bieszczadów w sezonie, ogólną mcdonaldyzację), sam park jest kompletnie zadeptywany. Znany powszechnie najkrótszy 45 minutowy szlak na Hasiokową Skałę, generuje w weekendy, jakieś 50-60% ruchu turystycznego w całych Bieszczadach, co wiąże się również z całkowitym zablokowaniem ruchu przez serpentyny. A tu padają jeszcze pomysły, żeby przebudować i powiększyć Chatkę. Ślicznie świadczą o naszym poszanowaniu prawa i dobrych obyczajów, kartki z zakazem wstępu na barierkach, a za nimi jakieś 1000 osób wylegujących się na chronionych roślinach. Nie wiem czy nikomu z wylegujących się na szczycie nie przeszkadzał smród szamba odczuwalny z jakiegoś kilometra smile.gif ? Gdyby ktoś chciał sportretować nasze społeczeństwo, rozłożyłby sztalugę gdzieś na granicy lasu - zobaczyłby na tej swoistej drodze krzyżowej cały naród - matki na obcasach z płaczącymi dziećmi, idące obok mężów obwieszonych puszkami z piwem, panienki odstrzelone jak na dyskotekę, zmęczonych życiem 50 latków w lakierkach i za ciasnych spodniach, młodzieńcy wyjęci żywcem z kontrmanifestacji ONRu, pot, krew i łzy smile.gif Taki tłum bardzo sprzyja wykonywaniu przez park jego statutowych zadań.

Napisany przez: lucyna beata 3/11/2018, 11:16

Pierwsze słyszę abyśmy mieli tragiczną infrastrukturę drogową. Proszę udowodnij swoją tezę. Co do schronu to decyzja zapadła i nic jej nie zmieni. Jej stan jest tragiczny. Wbrew temu co teraz twierdzi się to nie tylko Lutek budował chatkę. Robiła to firma zewnętrzna, przez kilka tygodni pracował tam mój brat. Już wtedy była w fatalnym stanie. Decydujący głos miał właśnie Lutek, jest za przebudową. Podobnie GOPR. Sam projekt oprócz założeń technicznych nie podoba mi się ale nikt na to już nie ma wpływu. Są pieniądze na jej budowę, zatwierdzone plany itd. Co do szamba to kibelek należący do gminy Lutowiska został skasowany, teraz jest toi toi. I to bardzo kosztowny, bo w tym roku zapłacili 20 tys zł. Co do tego ostatniego to pełna zgoda. Stonka zawitała w Bieszczady wraz z m.in. 500 plus. I z tą stonką walczę na naszych grupach. Było ciężko, bo stonka śmieci, niszczy ale swój honor ma i pyszczeć potrafi. Po licznych awanturach m.in. o selfi, zdjęcia promujące niszczenie przyrody itd wprowadziłam zamordyzm na grupach i mam już prawie 5 tys zbanowanych.

Napisany przez: carantuhill 5/11/2018, 11:56

CODE
Pierwsze słyszę abyśmy mieli tragiczną infrastrukturę drogową. Proszę udowodnij swoją tezę.


Po pierwsze Bieszczady są tragicznie skomunikowane z resztą Polski, co przy obecnym i wzrastającym ruchu turystycznym, powoduje paraliż. Z grubsza mamy w Bieszczady trzy drogi dojazdowe - przez Sanok, od Rymanowa w kierunku na Komańczę, Łukaciejówkę od Dukli. W okresie wakacyjnym, w sezonie oznacza to paraliż. Przez Sanok przejazd to gorzej niż zakopianką, jak ktoś sprytniejszy i jedzie pozostałymi dwoma to ma dziura na dziurze w Karlikowie i okolicach czy od Komańczy. A po drodze do autostrady ma jeszcze wąskie gardła w Jaśle, Gorlicach, Miejscu Piastowym, Przemyślu. Stare obwodnice bieszczadzkie nie ogarniają rosnącego ruchu samochodowego, korek na serpentynach może sięgać aż za Wetlinę. Lokalne drogi w kierunku największych "atrakcji" stoją. Parę połączeń kolejowych nie rozwiązuje sytuacji.

CODE
Co do schronu to decyzja zapadła i nic jej nie zmieni. Jej stan jest tragiczny. Wbrew temu co teraz twierdzi się to nie tylko Lutek budował chatkę. Robiła to firma zewnętrzna, przez kilka tygodni pracował tam mój brat. Już wtedy była w fatalnym stanie. Decydujący głos miał właśnie Lutek, jest za przebudową. Podobnie GOPR


Zawsze można wyburzyć. Nie ma potrzeby lokowania tam miejsca noclegowego, tym bardziej knajpy. Nowy budynek, jeszcze w takim kształcie jak widziałem, zintensyfikuje ruch turystyczny, który i tak jest tam za duży.

CODE
Co do szamba to kibelek należący do gminy Lutowiska został skasowany, teraz jest toi toi. I to bardzo kosztowny, bo w tym roku zapłacili 20 tys zł.


Toi toi na parędziesiąt tysięcy ludzi sleep.gif

CODE
Stonka zawitała w Bieszczady wraz z m.in. 500 plus. I z tą stonką walczę na naszych grupach. Było ciężko, bo stonka śmieci, niszczy ale swój honor ma i pyszczeć potrafi. Po licznych awanturach m.in. o selfi, zdjęcia promujące niszczenie przyrody itd wprowadziłam zamordyzm na grupach i mam już prawie 5 tys zbanowanych.


To nie tylko stonka - drugą grupą, nawet gorszą są ludzie, którzy przyjechali na fali seriali w stylu Wataha, wypalania drewna, czy Daleko od Miasta. Jeszcze gorsza.

Napisany przez: Piegziu 5/11/2018, 12:32

QUOTE(lucyna beata @ 3/11/2018, 11:16)
Pierwsze słyszę abyśmy mieli tragiczną infrastrukturę drogową.
*


Słyszeć nie trzeba. Wystarczy się przejechać.

W tym roku miałem okazję gościć w Bieszczadach po raz pierwszy. Może okres Wielkanocy nie jest dla tego miejsca specjalnie reprezentacyjny, ale przynajmniej była gwarancja ciszy i spokoju. smile.gif

Z Wrocławia do Rzeszowa jechało się sprawnie, bo autostrada.
Z Rzeszowa do Sanoka już wyraźnie gorzej - krótka trasa i grubo ponad godzina pomimo tego, że drogi były puste.
Z Sanoka do Cisnej to już istny dramat. Drogi wąskie i dziurawe. Progi zwalniające (Ale po co?). Złe oznaczenie, a jak jeszcze troszkę popadał śnieg to już w ogóle dramat. Efekt? Wyjechaliśmy o 17.00 po pracy i zawitaliśmy praktycznie o północy. Ostatnie 50 kilometrów jechałem godzinę. Wolniej niż na miejskiej obwodnicy w normalny dzień pracy.

Nie wszystkie drogi w Bieszczadach są fatalne. Wszystko rzecz jasna zależy od odcinka. Kawałek z Krzywe do Smereka jest porządny, ale za Wetliną znów zaczyna się walka o przeżycie. No i te parkingi. Miałem wrażenie, że łatwiej było tam zgubić zawieszenie niżeli na szczerym polu.

Nie oszukujmy się. Bieszczady to prawdziwy koniec Polski. Nie tylko jak chodzi o położenie geograficzne, ale także czas potrzebny na przyjazd. Teoretycznie blisko ma całe podkarpackie, ale z Rzeszowa jedzie się tam dwie godziny przy dobrych wiatrach. W tym czasie to ja jestem praktycznie w Dreźnie mimo że trasa jest dwa razy dłuższa i zatłoczona.

Do Bieszczad blisko nie ma nikt. Znajomi ze Śląska i Krakowa, którzy kochają tamte okolice, jeździliby częściej na długie weekendy. Ale szkoda im czasu. Nawet z Lublina jedzie się tam pięć godzin. W tym czasie to ja jestem w Gdańsku i mogę sobie zjeść świeżą rybkę.

Napisany przez: carantuhill 5/11/2018, 13:04

CODE
W tym roku miałem okazję gościć w Bieszczadach po raz pierwszy. Może okres Wielkanocy nie jest dla tego miejsca specjalnie reprezentacyjny, ale przynajmniej była gwarancja ciszy i spokoju.


I tak nie byłeś w sezonie.
W weekend czy nawet w piątek w sezonie Sanok po prostu stanął. Sprytniejsi próbowali ominąć przez pozostałe dwie drogi, raz stanęło po prawie Komańczę, jak w polach koło Nowotańca, krowy zablokowały całą szosę. Po prostu cała infrastruktura Bieszczadów nie jest przygotowana na cały rosnący ruch turystyczny. Brakuje parkingów, kolejka do stacji benzynowej potrafi zablokować ruch ze wschodu do Cisnej. I niewiele się robi w tym kierunku. Fajnie że rozbudowuje się baza turystyczna, pojawiają się nowe knajpy i lokale (z cenami z Krupówek) - ale co z tego, jak dojechać nie można. Super że wybuduje się gospodę na Połoninie Wetlińskiej, ale co zrobić z całym ruchem na serpentynach? Gdzie to wszystko ma zaparkować, jak już brakuje miejsca? Czy na to wszystko wystarczą dwa toi toje na starcie szlaku i dwa na końcu?
Dostępność komunikacyjną poprawi osławiona Via Carpathia, ale co z ostatnim odcinkiem, który i tak jest najtrudniejszy?
Ludzie i tak przyjadą w Bieszczady, to nie ma znaczenia co piszesz Piegziu. Ludzie przepłacają za Zakopiec i tak gniotą się na Krupówkach. W Bieszczadach będą stać godzinę w Sanoku i tak przyjadą. to kwestia mody - no chyba że na Ukrainie się poprawi i szerokim otworem staną Bieszczady Wschodnie, wtedy nikt tych naszych nie będzie żałował.


Napisany przez: Piegziu 5/11/2018, 13:26

Ja już nie przyjadę ponownie. A pewno nie w ciągu najbliższych 10 lat. smile.gif
Nie zachwyciły mnie te rzekomo magiczne Bieszczady. Szczerze powiedziawszy czuję się mocno rozczarowany. Pojechałem, bo mają bardzo dobrą prasę i w końcu trzeba było też zobaczyć Rzeszów. Tymczasem ceny jak na nieco prymitywne warunki są kosmiczne. Trasy górskie nie powalają (oczekuję większych wyzwań) i generalnie dosyć uderzający jest brud. Nawet jakoś specjalnie Bieszczady nie urzekają swoją unikalną kulturą, która została zniszczona pod koniec lat czterdziestych.

Jedyne co mi się podobało to cisza i spokój. No i dobra knajpa u Pawła. Tyle, że byłem poza sezonem. Boję się pomyśleć co się dzieje w lipcu i sierpniu, kiedy to przejeżdżają tłumy hałaśliwych, irytujących i przede wszystkim pretensjonalnych rodzinek.pl z Warszawy lub Krakowa. Znamienne jest to, że jak rozmawiałem z właścicielką pensjonatu w Cisnej, to tłumaczyła mi się pięć razy, że teraz "wszystko martwe i w lecie to dopiero atrakcje i ruch". Wręcz fantastycznie zachęciła mnie do powrotu. smile.gif

Nie ukrywam, że z małżonką nie mamy dla siebie za dużo czasu, więc Bieszczady są bardzo kłopotliwe ze względu na czas dojazdu. Wolę już pojechać w równie atrakcyjne Sudety lub jeżeli planujemy dalszy wypad, to do najpiękniejszych dla mnie Dolomitów, które nie sposób odkryć w kilka sezonów.

Napisany przez: carantuhill 5/11/2018, 14:38

CODE
Ja już nie przyjadę ponownie. A pewno nie w ciągu najbliższych 10 lat.


To Ty nie przyjedziesz. Ale inni przyjadą. To tak samo jak z Zakopanem. Bieszczady zawsze miały pewną markę, a ostatnio to już naprawdę szaleństwo. Jednak filmy i swoista promocja w mediach zrobiły swoje. Widać to właśnie po cenach, które w ostatnich latach skoczyły znacznie. No i zmienił się charakter bieszczadzkiego turysty.
Zresztą w knajpie o której mówisz, kiedyś też było fajniej. Ceny trochę niższe, jedzenie lepsze smile.gif -

CODE
Trasy górskie nie powalają (oczekuję większych wyzwań) i generalnie dosyć uderzający jest brud.


Bo wziąłeś pewnie najłatwiejsze smile.gif . Takie które w pierwszej kolejności wybiera osoba, która odwiedza Bieszczady. Mało jest zresztą obecnie turystów, którzy wybierają się na trasy dłuższe - kilkunastu godzinne. Takie z których np nie da się nigdzie zejść do cywilizacji. Plecakowców prawie nie spotykam. W ogóle zmieniają się też zwyczaje bieszczadzkie. Kiedyś np samochodów było mniej, ale na "okazję" zawsze można było liczyć - teraz samochód za samochodem, ale prawie nikt się nie zatrzymuje - mnóstwo ludzi się skarży.
Oczywiście poza sezonem jest lepiej. Najlepiej jak spadnie trochę śniegu, jest brzydko i zimno - coś z klimatu starych Bieszczadów można jeszcze znaleźć.


Napisany przez: Piegziu 5/11/2018, 15:23

QUOTE(carantuhill @ 5/11/2018, 14:38)
To Ty nie przyjedziesz. Ale inni przyjadą. To tak samo jak z Zakopanem. Bieszczady zawsze miały pewną markę, a ostatnio to już naprawdę szaleństwo. Jednak filmy i swoista promocja w mediach zrobiły swoje. Widać to właśnie po cenach, które w ostatnich latach skoczyły znacznie. No i zmienił się charakter bieszczadzkiego turysty.
Zresztą w knajpie o której mówisz, kiedyś też było fajniej. Ceny trochę niższe, jedzenie lepsze  smile.gif -
*


Nie uważam, aby moja obecność miała jakiś wpływ na bieszczadzką ekonomię. wink.gif Chciałem bardziej zwrócić uwagę to, że żeby tam wracać, trzeba naprawdę polubić to miejsce. Bo odległość, ceny i infrastruktura nie zachęcają do spontanicznych wypadów. A na takich miejscowości turystyczne typu Sopot, Karpacz, Zakopane, etc. zwykle zbijają kokosy. Po raz kolejny jednak widać, że kluczowa jest reklama. Ona potrafi zdziałać cuda. Ja to niestety ja. Jestem raczej sceptyczny wobec ogólnych trendów turystycznych, w których ani nie znajduję walorów wypoczynkowych, ani historycznych lub kulturowych. W Polsce ogólnie jest dużo przereklamowanych miejsc (vide Kraków, Międzyzdroje, Kazimierz Dolny), podczas gdy inne tylko czekają na swoich turystów. Oczywiście to moja opinia i podejrzewam, że sporo osób się z nią nie zgodzi. wink.gif
QUOTE
Bo wziąłeś pewnie najłatwiejsze smile.gif . Takie które w pierwszej kolejności wybiera osoba, która odwiedza Bieszczady. Mało jest zresztą obecnie turystów, którzy wybierają się na trasy dłuższe - kilkunastu godzinne. Takie z których np nie da się nigdzie zejść do cywilizacji. Plecakowców prawie nie spotykam. W ogóle zmieniają się też zwyczaje bieszczadzkie. Kiedyś np samochodów było mniej, ale na "okazję" zawsze można było liczyć - teraz samochód za samochodem, ale prawie nikt się nie zatrzymuje - mnóstwo ludzi się skarży.

Nie ukrywam, że Bieszczad nie znam w ogóle, więc nasza trasa ograniczała się do sześciu godzin wędrówki z Bukowca. Niestety tak wolno, bo spadł śnieg, który topniał i każdy nieostrożny krok kończył się upadkiem. Wyjście tak wyliczone, byle zmieścić się z dużym zapasem w ramach kwietniowego światła dziennego. Byliśmy na święta, więc plecaki nie wchodziły w rachubę. Zresztą i tak za bardzo nie ma gdzie tam nocować. W porównaniu do Karkonoszy infrastruktura schroniskowa jest bardzo uboga i ciężko jest planować spontaniczne kilkudniowe wyprawy po szczytach gór. A góry jak to góry. smile.gif Może być pięknie (zawsze miło), może padać (są płaszcze przeciwdeszczowe), ale też może być załamanie pogody. W takich sytuacjach chcę wiedzieć, że zawsze mogę gdzieś schować lub przenocować.

Zdaję sobie sprawę z tego, że Bieszczady mają taki, a nie inny urok, ale jeżeli mam chodzić po tego rodzaju górach to zdecydowanie bardziej odpowiada mi klimat szkockich Highlandów i tam z pewnością wrócę. Może cały czas pada, wiuga, dookoła błoto. Ale jest pięknie. Poza tym czuję się absolutnie wolny i wyciszony.
QUOTE
Oczywiście poza sezonem jest lepiej. Najlepiej jak spadnie trochę śniegu, jest brzydko i zimno - coś z klimatu starych Bieszczadów można jeszcze znaleźć.

To argument obosieczny. Jeżeli przyjeżdżasz zimą do Bieszczad (a zima tam to czasami także koniec kwietnia) swoim autem, to naprawdę życzę cierpliwości i spokoju. wink.gif



Napisany przez: carantuhill 5/11/2018, 17:03

CODE
Nie uważam, aby moja obecność miała jakiś wpływ na bieszczadzką ekonomię. wink.gif Chciałem bardziej zwrócić uwagę to, że żeby tam wracać, trzeba naprawdę polubić to miejsce. Bo odległość, ceny i infrastruktura nie zachęcają do spontanicznych wypadów. A na takich miejscowości turystyczne typu Sopot, Karpacz, Zakopane, etc. zwykle zbijają kokosy. Po raz kolejny jednak widać, że kluczowa jest reklama. Ona potrafi zdziałać cuda. Ja to niestety ja. Jestem raczej sceptyczny wobec ogólnych trendów turystycznych, w których ani nie znajduję walorów wypoczynkowych, ani historycznych lub kulturowych. W Polsce ogólnie jest dużo przereklamowanych miejsc (vide Kraków, Międzyzdroje, Kazimierz Dolny), podczas gdy inne tylko czekają na swoich turystów. Oczywiście to moja opinia i podejrzewam, że sporo osób się z nią nie zgodzi.


Ależ oczywiście się z Tobą zgadzam. Coś takiego jak klimat Bieszczadów zostało wykreowane w czasach słusznie minionych, ale nadal trwa w świadomości Polaka, choć wiele się w krajobrazie Bieszczadów zmieniło. Stereotyp Bieszczadów jest jednak głęboko zakorzeniony i Sudety na przykład nigdy nie przyciągną tylu turystów, bo tam wilki nie zjadają ludzi, zakapiory nie toczą długich rozpraw o życiu, smolarze nie odprawiają tajnych obrzędów, a na Połoninach nie straszy UPA. Reklama zmieniła klienta Bieszczadów, pojawiło się 500 plus, modnisie z wielkich miast w poszukiwaniu wrażeń - nawet użytkownika z historyków z miesiąc temu chyba spotkałem w schronisku pod Rawkami - wkurzył mnie bardziej niż na forum smile.gif

CODE
Nie ukrywam, że Bieszczad nie znam w ogóle, więc nasza trasa ograniczała się do sześciu godzin wędrówki z Bukowca. Niestety tak wolno, bo spadł śnieg, który topniał i każdy nieostrożny krok kończył się upadkiem. Wyjście tak wyliczone, byle zmieścić się z dużym zapasem w ramach kwietniowego światła dziennego. Byliśmy na święta, więc plecaki nie wchodziły w rachubę. Zresztą i tak za bardzo nie ma gdzie tam nocować. W porównaniu do Karkonoszy infrastruktura schroniskowa jest bardzo uboga i ciężko jest planować spontaniczne kilkudniowe wyprawy po szczytach gór. A góry jak to góry. smile.gif Może być pięknie (zawsze miło), może padać (są płaszcze przeciwdeszczowe), ale też może być załamanie pogody. W takich sytuacjach chcę wiedzieć, że zawsze mogę gdzieś schować lub przenocować.  


Bieszczady są trudne do wędrówek szczególnie zimą. W czasie świąt też byłem smile.gif ale na krótkiej bodajże 4-5 godzinnej trasie i nawet jakiegoś gościa zbierałem z ziemi, jak poleciał. No jest schronisk mało, ale jest rozbudowana agroturystyka, do jakieś wsi trzeba i tak zejść.


Napisany przez: konto usunięte 051218 5/11/2018, 22:53

QUOTE(lucyna beata @ 3/11/2018, 12:16)
Pierwsze słyszę abyśmy mieli tragiczną infrastrukturę drogową.

W ubiegłą niedzielę wróciłem z Polańczyka, znad Soliny. Żeby się dostać z "mojej" 19-tki najkrótsza drogą, trzeba odbić w lewo w Domaradzu (jest dużo dłuższa droga - można odbić na krzyżówce w Miejscu Piastowym na Rymanów). Droga do Sanoka to mieszanka; szosa nowa --> szosa stara --> szosa wąska. Za Sanokiem - wąsko. Kręto. A za Leskiem już tylko kręto.Kiepska infrastruktura - przy Solinie czy jeziorze Solińskim tylko jedna wąska, kręta szosa. Całe szczęście, że później pojechałem na Duklę i Słowację - powrót 19-tką nie nastręczał problemów komunikacyjnych.

Napisany przez: carantuhill 6/11/2018, 8:42

CODE
W ubiegłą niedzielę wróciłem z Polańczyka, znad Soliny. Żeby się dostać z "mojej" 19-tki najkrótsza drogą, trzeba odbić w lewo w Domaradzu (jest dużo dłuższa droga - można odbić na krzyżówce w Miejscu Piastowym na Rymanów). Droga do Sanoka to mieszanka; szosa nowa --> szosa stara --> szosa wąska. Za Sanokiem - wąsko. Kręto. A za Leskiem już tylko kręto.Kiepska infrastruktura - przy Solinie czy jeziorze Solińskim tylko jedna wąska, kręta szosa. Całe szczęście, że później pojechałem na Duklę i Słowację - powrót 19-tką nie nastręczał problemów komunikacyjnych.


W szlakach komunikacyjnych nic się nie zmieniło od czasów nieboszczki Awstrii - nowością jest droga od Przełęczy Dukielskiej. To za mało na obecny ruch turystyczny. Nawet jeśli odbiłeś od Miejsca Piastowego, to po drodze masz przynajmniej 4 miejscowości przez których centrum musisz przejechać, ze sporym ruchem lokalnym i 50-tką. Niedługo zaczną budowę Via Carpathi, poprawi to dostępność, ale same prace (np budowa tuneli, o której się mówi, w co nie za bardzo wierzę) skutecznie utrudnią ruch na lata. Ale i tak pozostaną ostatnie odcinki, w tym najważniejszy Sanok, który nie może się doczekać na swoją obwodnicę z prawdziwego zdarzenia.

Napisany przez: Piegziu 6/11/2018, 9:45

Swoją drogą warto wspomnieć, że Sanok, największe miasto w pobliżu Bieszczad, ma również swoje walory turystyczne i potencjał na bazę wypadową w góry. Całość uroku zabija jednak wspomniany powyżej przez Wojtka brak obwodnicy, który dostrzegalny jest nawet dla obcego.

Tysiące samochodów, a przede wszystkim ciężarówek przetaczających się przez niemalże centrum miasta. Nie dość, że tarabanią, smrodzą, to jeszcze stwarzają poczucie, że trzeba stamtąd szybko uciekać.

Napisany przez: carantuhill 6/11/2018, 14:17

QUOTE(Piegziu @ 6/11/2018, 10:45)
Swoją drogą warto wspomnieć, że Sanok, największe miasto w pobliżu Bieszczad, ma również swoje walory turystyczne i potencjał na bazę wypadową w góry. Całość uroku zabija jednak wspomniany powyżej przez Wojtka brak obwodnicy, który dostrzegalny jest nawet dla obcego.

Tysiące samochodów, a przede wszystkim ciężarówek przetaczających się przez niemalże centrum miasta. Nie dość, że tarabanią, smrodzą, to jeszcze stwarzają poczucie, że trzeba stamtąd szybko uciekać.
*




Patrząc "równoleżnikowo" - dopiero gdzieś Biecz ma swoją obwodnicę z prawdziwego zdarzenia - korkuje się całe "Trójmiasto" czyli Sanok, Krosno i Jasło. Najmniej chyba Krosno. W ogóle Sanok z tymi śmiesznymi rondami jest po prostu nieprzejezdny.
Zresztą w drodze na Bieszczady ( Bieszczad to liczba pojedyncza, jak Beskid) jest dużo więcej miejscowości, o które warto zahaczyć i zatrzymać się.

Napisany przez: lucyna beata 6/11/2018, 18:01

QUOTE(Piegziu @ 5/11/2018, 12:32)
QUOTE(lucyna beata @ 3/11/2018, 11:16)
Pierwsze słyszę abyśmy mieli tragiczną infrastrukturę drogową.
*


Słyszeć nie trzeba. Wystarczy się przejechać.

W tym roku miałem okazję gościć w Bieszczadach po raz pierwszy. Może okres Wielkanocy nie jest dla tego miejsca specjalnie reprezentacyjny, ale przynajmniej była gwarancja ciszy i spokoju. smile.gif

Z Wrocławia do Rzeszowa jechało się sprawnie, bo autostrada.
Z Rzeszowa do Sanoka już wyraźnie gorzej - krótka trasa i grubo ponad godzina pomimo tego, że drogi były puste.
Z Sanoka do Cisnej to już istny dramat. Drogi wąskie i dziurawe. Progi zwalniające (Ale po co?). Złe oznaczenie, a jak jeszcze troszkę popadał śnieg to już w ogóle dramat. Efekt? Wyjechaliśmy o 17.00 po pracy i zawitaliśmy praktycznie o północy. Ostatnie 50 kilometrów jechałem godzinę. Wolniej niż na miejskiej obwodnicy w normalny dzień pracy.

Nie wszystkie drogi w Bieszczadach są fatalne. Wszystko rzecz jasna zależy od odcinka. Kawałek z Krzywe do Smereka jest porządny, ale za Wetliną znów zaczyna się walka o przeżycie. No i te parkingi. Miałem wrażenie, że łatwiej było tam zgubić zawieszenie niżeli na szczerym polu.

Nie oszukujmy się. Bieszczady to prawdziwy koniec Polski. Nie tylko jak chodzi o położenie geograficzne, ale także czas potrzebny na przyjazd. Teoretycznie blisko ma całe podkarpackie, ale z Rzeszowa jedzie się tam dwie godziny przy dobrych wiatrach. W tym czasie to ja jestem praktycznie w Dreźnie mimo że trasa jest dwa razy dłuższa i zatłoczona.

Do Bieszczad blisko nie ma nikt. Znajomi ze Śląska i Krakowa, którzy kochają tamte okolice, jeździliby częściej na długie weekendy. Ale szkoda im czasu. Nawet z Lublina jedzie się tam pięć godzin. W tym czasie to ja jestem w Gdańsku i mogę sobie zjeść świeżą rybkę.
*


Z wyjątkiem dostępności komunikacyjnej regionu - tu rzeczywiście jest problem. Tak składa że kierowcy autokarów znający całą Polskę i pół Europy na nasze drogi nie narzekają. Dziwne.
Następna kwestia to Sanok. W swoim życiu przewodnickim raz miałam korek i rzeczywiście był problem z przyjazdem odcinka Sanok-ZAgórz-Lesko. Raz na 20 lat bycia zawodowym przewodnikiem. Druga sprawa to obwodnica. Właśnie powstaje

Napisany przez: Piegziu 6/11/2018, 18:10

Że jechałem osiem godzin 500 km? Że z Wrocławia do Rzeszowa jest autostrada? Że drogi wąskie i dziurawe? Że Bieszczady to nie jest koniec Polski? Że parkingów mało i są dziurawe? Że w pięć godzin nie dojadę z Wrocławia do Gdańska?

Prosiłbym o konkrety, a nie unoszenie się honorem nad wrażliwym dla Ciebie tematem. wink.gif

Napisany przez: konto usunięte 051218 6/11/2018, 19:29

QUOTE
Następna kwestia to Sanok.

Beato - przejazd przez Sanok miałem okazję testować 10 dni temu. Trasa na Zagórz i Lesko jest kiepsko oznaczona (w centrum), a duży ruch znacznie spowalnia możliwość wyjazdu z tej aglomeracji. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet jak bym zjechał w Miejscu Piastowym na Rymanów i Besko, to nic mi nie da - i tak trafię na Sanok, bo inaczej jechać nie można sad.gif

Napisany przez: źwiesz 6/11/2018, 20:34

dopiero gdzieś Biecz ma swoją obwodnicę z prawdziwego zdarzenia - korkuje się całe "Trójmiasto" czyli Sanok, Krosno i Jasło. Najmniej chyba Krosno. (Carantuhill)

Krosno też ma obwodnicę. No, może "obwodnicę", ale jednak wyprowadza ruch ze ścisłego centrum.

Napisany przez: carantuhill 7/11/2018, 11:36

QUOTE(źwiesz @ 6/11/2018, 21:34)
dopiero gdzieś Biecz ma swoją obwodnicę z prawdziwego zdarzenia - korkuje się całe "Trójmiasto" czyli Sanok, Krosno i Jasło. Najmniej chyba Krosno. (Carantuhill)

Krosno też ma obwodnicę. No, może "obwodnicę", ale jednak wyprowadza ruch ze ścisłego centrum.
*




"Obwodnicę" z przejściami dla pieszych i największym osiedlem mieszkaniowym pod drugiej stronie. Ale Krosno ma i tak mniejszy problem, bo ruch z Bieszczadów idzie przez Miejsce Piastowe na autostradę. Samo Miejsce się korkuje, bo i z południa i wschodu wszystko pcha się na to malutkie rondo.

CODE
Z wyjątkiem dostępności komunikacyjnej regionu - tu rzeczywiście jest problem. Tak składa że kierowcy autokarów znający całą Polskę i pół Europy na nasze drogi nie narzekają. Dziwne.
Następna kwestia to Sanok. W swoim życiu przewodnickim raz miałam korek i rzeczywiście był problem z przyjazdem odcinka Sanok-ZAgórz-Lesko. Raz na 20 lat bycia zawodowym przewodnikiem. Druga sprawa to obwodnica. Właśnie powstaje


Narzekają. W samym Sanoku połowa się gubi na starcie i przejeżdża skręt na Lesko, lądując gdzieś w okolicy Rynku. Cały powrotny ruch kisi się na tej drodze, co wygląda na uliczkę osiedlową. Obwodnica aż się prosi, ale to kwestia paru lat aż skończą.

To jedno. Druga sprawa to drogi lokalne i ogólnie infrastruktura w Bieszczadach. Na niektóre rzeczy wpływu większego się nie ma (serpentyny) ale sporo odcinków wymaga pilnej modernizacji. Przy takim ruchu jest to niezbędne.


Napisany przez: Vapnatak 7/11/2018, 15:18

QUOTE(Piegziu @ 5/11/2018, 14:26)
Pojechałem, bo mają bardzo dobrą prasę i w końcu trzeba było też zobaczyć Rzeszów.

Szkoda, że nie dałeś znać, że będziesz w Rzeszowie, to bym się Tobą "zaopiekował" smile.gif

vapnatak

Napisany przez: carantuhill 7/11/2018, 16:20

QUOTE(Vapnatak @ 7/11/2018, 16:18)
QUOTE(Piegziu @ 5/11/2018, 14:26)
Pojechałem, bo mają bardzo dobrą prasę i w końcu trzeba było też zobaczyć Rzeszów.

Szkoda, że nie dałeś znać, że będziesz w Rzeszowie, to bym się Tobą "zaopiekował" smile.gif

vapnatak
*




Nie pozostaje nic innego jak zorganizować rzeszowskie spotkanie historyków org. Bo w Bieszczady ciężko dojechać.

Napisany przez: Piegziu 7/11/2018, 18:25

QUOTE(Vapnatak @ 7/11/2018, 15:18)
QUOTE(Piegziu @ 5/11/2018, 14:26)
Pojechałem, bo mają bardzo dobrą prasę i w końcu trzeba było też zobaczyć Rzeszów.

Szkoda, że nie dałeś znać, że będziesz w Rzeszowie, to bym się Tobą "zaopiekował" smile.gif

vapnatak
*


A Rzeszów odebrałem bardzo pozytywnie. smile.gif

Napisany przez: konto usunięte 051218 7/11/2018, 19:05

QUOTE(carantuhill @ 7/11/2018, 17:20)
Bo w Bieszczady ciężko dojechać.

Dojechać nie trudno (bo szosa jak wszędzie), jeno problemem jest słabo rozwinięta infrastruktura drogowa. Mimo dużej popularności Bieszczadów nikt przez lata nie pomyślał o rozbudowie sieci dróg. A szkoda, bo teren jest przedni !


Napisany przez: Aquarius 7/11/2018, 19:45

QUOTE(ciekawy @ 7/11/2018, 19:05)
Mimo dużej popularności Bieszczadów nikt przez lata nie pomyślał o rozbudowie sieci dróg. A szkoda, bo teren jest przedni !
*



A bo są tacy, którzy na połoniny to by chcieli samochodem wjechać...
Gdzie nie można dojechać, da się dojść. Od tego, chyba, mamy nogi. Niektórzy o tym przeznaczeniu dolnych końcówek zapominają, przeznaczając je tylko do naciskania dwóch lub trzech pedałów.

Napisany przez: Badacz 1954 7/11/2018, 19:47

Tym bardziej, że pełen zabytków historycznych, szczególnie z okresu obu Wojen Swiatowych i walk z UPA. Ale Szanowny Pan zaprzecza, chociaż jest Pan "osobą autorytatywną", sam sobie. No bo jeżeli sieć dróg kołowych (nie wspominając już o kolejowych) jest słabo rozwinięta, to przecież kilka dróg szybkiego ruchu deficytu tego nie wyrówna.
Swoją drogą, czy istnieje jeszcze kolejka zębata na Chryszczatą, albo jakieś ślady po niej?
Badacz1954

Napisany przez: źwiesz 7/11/2018, 21:40

"Obwodnicę" z przejściami dla pieszych i największym osiedlem mieszkaniowym pod drugiej stronie. (Carantuhill)

Paniedzieju, jak patrzę przez satelitę, to widzę że ładnie im idzie rozbudowa tej obwodnicy. Największe osiedle doczekało się już dwupoziomowego skrzyżowania na wjeździe.

Natomiast patrząc przez satelitę na Bieszczady, widzę kolosalne zmiany od "moich czasów". Zmiany czysto naturalne, przyroda działała. W połowie drogi między Polańczykiem a zaporą jest jakaś wyspa - której raptem 35 lat temu nie było. W Wołkowyi, pamiętam, jezioro dochodziło do samego skrzyżowania. Teraz całej zatoki już nie ma, większość zarosła krzaczorami. Mało, cała zachodnia część "morza" kończy się na wysokości Wołkowyi, a przecież sięgało duuużo dalej na południe. Wyspa Duża - przecież tam był prom. Teraz widzę lądowy przesmyk i chyba drogę budują. Myczkowskie pamiętam sięgające do Zabrodzia - teraz na wysokości Bóbrki trudno powiedzieć, czy już jest. Zatoka Gołosanki czy tam Berezki znikła, mało - wygląda jakby w poprzek całego Myczkowskiego płycizna wyrosła. Jeziorko Szmaragdowe to był drobiazg, wiadomo było że szybko zniknie - faktycznie śladu już nie ma.

chociaż jest Pan "osobą autorytatywną", (Badacz 1954)

Autorytarną, Paniedzieju, autorytarną...

Napisany przez: carantuhill 8/11/2018, 10:48

QUOTE(ciekawy @ 7/11/2018, 20:05)
QUOTE(carantuhill @ 7/11/2018, 17:20)
Bo w Bieszczady ciężko dojechać.

Dojechać nie trudno (bo szosa jak wszędzie), jeno problemem jest słabo rozwinięta infrastruktura drogowa. Mimo dużej popularności Bieszczadów nikt przez lata nie pomyślał o rozbudowie sieci dróg. A szkoda, bo teren jest przedni !
*



No przecież o tym cały czas pisze. Rzecz jasna, kiedy robi się ciepło, weekendy, w święta. Poza sezonem (który w tym roku się wydłużył) jest całkiem znośnie. Poza śniegiem, lodem i błotem problemów nie ma. Drogi bieszczadzkie na lokalny ruch, plus jakiś nieduży turystyczny sprawdzają się - jednak nie na masową turystykę.

CODE
Gdzie nie można dojechać, da się dojść. Od tego, chyba, mamy nogi. Niektórzy o tym przeznaczeniu dolnych końcówek zapominają, przeznaczając je tylko do naciskania dwóch lub trzech pedałów.


O tym pisałem - zjawisko "plecakowców" zanika. Teraz dojazd pod sam szlak, byleby był krótki (góra godzina, dwie) zdjęcie na połoninie, powrót, piwko i obiad. Wszystko byłoby dużo prostsze, gdyby ludzie wychodzili powiedzmy z Wetliny, a nie pchali się na serpentyny samochodami, tworząc gigantyczny korek. To może chyba rozwiązać jedynie wprowadzenie limitów wejść na szlaki.
Za komuny, w jej najlepszych czasach ruch na szlakach też był spory, wycieczki zakładowe były pewnie nie mnie okropne niż "pięćset plus" - no jednak ruch samochodowy był znacznie mniejszy.

CODE
Paniedzieju, jak patrzę przez satelitę, to widzę że ładnie im idzie rozbudowa tej obwodnicy. Największe osiedle doczekało się już dwupoziomowego skrzyżowania na wjeździe.


Jednego. Przejścia pozostały. No i jeszcze Suchodół. Ale jak pisałem Krosno jest i tak w najlepszej sytuacji. Ruch z Bieszczadów odbija na północ albo w Miejscu Piastowym, w Rymanowie. Druga "fala" od Dukli idzie na Jasło lub Gorlice i to praktycznie do centrum, lub do pseudo obwodnic.

Napisany przez: Piegziu 8/11/2018, 11:25

QUOTE(carantuhill @ 8/11/2018, 10:48)
O tym pisałem - zjawisko "plecakowców" zanika. Teraz dojazd pod sam szlak, byleby był krótki (góra godzina, dwie) zdjęcie na połoninie, powrót, piwko i obiad.  Wszystko byłoby dużo prostsze, gdyby ludzie wychodzili powiedzmy z Wetliny, a nie pchali się na serpentyny samochodami, tworząc gigantyczny korek. To może chyba rozwiązać jedynie wprowadzenie limitów wejść na szlaki.
Za komuny, w jej najlepszych czasach ruch na szlakach też był spory, wycieczki zakładowe były pewnie nie mnie okropne niż "pięćset plus" - no jednak ruch samochodowy był znacznie mniejszy.
*


Wbrew pozorom "plecakowców" jest coraz więcej. Twoją percepcję zmienia inny problem - lawino rośnie liczba "niedzielnych" turystów, którzy chcą wszędzie dojechać autem. Nie ma co z tym walczyć, bo to naturalny trend w bogacącym się społeczeństwie. Kiedyś na wyprawy jeździli tylko pasjonaci, dzisiaj przekonanie jest takie, że każdy może.

W tej materii powinniśmy sięgnąć po dobrze sprawdzone metody. Zrobić w trzech głównych miejscowościach olbrzymie płatne parkingi (np. 10 zł za dzień poza sezonem i 20 zł w sezonie) i zapewnić dojazd pod szlaki lokalnymi autobusami. Doskonale funkcjonuje to na ski areałach, mało dostępnych rejonach górskich na zachodzie, a także na imprezach masowych.

Wszystkich nie zmusisz do tego żeby szli plecakami od początku do końca. Za to jesteś w stanie znacząco ograniczyć ruch samochodowy i ochronić miejscową przyrodę. A przy okazji nieco zarobić dla gminy. wink.gif

Napisany przez: carantuhill 8/11/2018, 11:36

CODE
Wbrew pozorom "plecakowców" jest coraz więcej.


Nie jest więcej, coraz trudniej w ogóle ich zauważyć. Będzie ze dwadzieścia parę lat jak chodzę po górach. Pierwszy raz jak byłem w Bieszczadach, to był praktycznie wyłącznie tylko ta grupa turystów. Teraz rzadko spotykana. Ale to naturalne, po prostu jesteśmy wygodniejsi, mamy coraz mniej czasu. Nie każdy chce i może sobie pozwolić na długie włóczęgi. Dodatkowo jakie fajne zdjęcia można zrobić na naprawdę długich szlakach na Chryszczatej czy Otrycie? Ściany lasu czy przesieki? Nawet w sezonie, część bieszczadzkich szlaków jest zupełnie pusta - ruch kumuluje się na tych najbardziej znanych szlakach, a reszta jest pusta. Plecakowcy przenoszą się na wschód - tam mogą sobie użyć wink.gif

CODE

Zrobić w trzech głównych miejscowościach olbrzymie płatne parkingi (np. 10 zł za dzień poza sezonem i 20 zł w sezonie) i zapewnić dojazd pod szlaki lokalnymi autobusami. Doskonale funkcjonuje to na ski areałach, mało dostępnych rejonach górskich na zachodzie, a także na imprezach masowych.


Busy i tak są obecnie. Brakuje miejsc parkingowych.

Napisany przez: lucyna beata 10/11/2018, 5:46

QUOTE(carantuhill @ 8/11/2018, 10:48)
QUOTE(ciekawy @ 7/11/2018, 20:05)
QUOTE(carantuhill @ 7/11/2018, 17:20)
Bo w Bieszczady ciężko dojechać.

Dojechać nie trudno (bo szosa jak wszędzie), jeno problemem jest słabo rozwinięta infrastruktura drogowa. Mimo dużej popularności Bieszczadów nikt przez lata nie pomyślał o rozbudowie sieci dróg. A szkoda, bo teren jest przedni !
*



No przecież o tym cały czas pisze. Rzecz jasna, kiedy robi się ciepło, weekendy, w święta. Poza sezonem (który w tym roku się wydłużył) jest całkiem znośnie. Poza śniegiem, lodem i błotem problemów nie ma. Drogi bieszczadzkie na lokalny ruch, plus jakiś nieduży turystyczny sprawdzają się - jednak nie na masową turystykę.

CODE
Gdzie nie można dojechać, da się dojść. Od tego, chyba, mamy nogi. Niektórzy o tym przeznaczeniu dolnych końcówek zapominają, przeznaczając je tylko do naciskania dwóch lub trzech pedałów.


O tym pisałem - zjawisko "plecakowców" zanika. Teraz dojazd pod sam szlak, byleby był krótki (góra godzina, dwie) zdjęcie na połoninie, powrót, piwko i obiad. Wszystko byłoby dużo prostsze, gdyby ludzie wychodzili powiedzmy z Wetliny, a nie pchali się na serpentyny samochodami, tworząc gigantyczny korek. To może chyba rozwiązać jedynie wprowadzenie limitów wejść na szlaki.
Za komuny, w jej najlepszych czasach ruch na szlakach też był spory, wycieczki zakładowe były pewnie nie mnie okropne niż "pięćset plus" - no jednak ruch samochodowy był znacznie mniejszy.

CODE
Paniedzieju, jak patrzę przez satelitę, to widzę że ładnie im idzie rozbudowa tej obwodnicy. Największe osiedle doczekało się już dwupoziomowego skrzyżowania na wjeździe.


Jednego. Przejścia pozostały. No i jeszcze Suchodół. Ale jak pisałem Krosno jest i tak w najlepszej sytuacji. Ruch z Bieszczadów odbija na północ albo w Miejscu Piastowym, w Rymanowie. Druga "fala" od Dukli idzie na Jasło lub Gorlice i to praktycznie do centrum, lub do pseudo obwodnic.
*


Drogi Kolego Przewodniku, ruch turystyczny w Bieszczadach ciągle zrasta, jest już przekroczona chłonność i pojemność turystyczna Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Wasze opisy jasno mi mówią, iż byliście w naszym regionie wtedy, gdy pół Polski do nas wybrało się. W ub. roku BdPN w sezonie letnim odwiedziło grubo ponad pół miliona osób, a zimą było ponad 100 000 osób. W pierwszym wypadku policzono ilość biletów, a w drugim monitoring na podstawie wmontowanych czujników na drogach i szlakach. Park jest tak rozdeptywany iż wszędzie planują schody do nieba i cielętniki. Na zaporze w Solinie i w okolicy Jeziora szacunkowe dane mówią o kilku milionach osób, tak pomiędzy 3 a 4 milionami. Przykłady mogę mnożyć Ruch jest całoroczny, dzięki cudnej pogodzie mamy niezłe obłożenie w listopadzie, zarówno w pierwszy weekendzie jak i tym. Sylwester w górach sprzedany, fajnie idą święta więc proszę nie mówicie mi o małym ruchu turystycznym. Po Tatrach jesteśmy na drugim miejscu.

Co do plecakowiczów jest ich znacznie mniej na połoninach. Po prostu większość ludzi stać na nocleg w dolinach więc nie muszą nosić wszystkiego na grzbiecie. Popularność nowych szlaków górskich, pochwalę się bezczelnie, że to i dzięki nam, jest tak duża iż nową infrastrukturę turystyczną na szlaku zielonym na Korbanię w ciągu kilku dni odwiedziły tłumy https://www.facebook.com/grupabieszczady/ https://www.facebook.com/bieszczadysolina/ - tu masz ciut informacji. Ta wiata powstała dlatego, że pierwsza wybudowana przez leśników cieszyła się taką popularnością wśród miejscowych i turystów, że...brakowało miejsc. Tam już nawet wesele odbyło się. Powstaje nowa jakość turystyczna dzięki Lasom Państwowym.

Co do dostępności komunikacyjnej zapomnieliście o kierunku Lublin, Przemyśl, czy też nowa autostrada Przemyśl, droga na Ustrzyki (tam są remonty więc ruch kieruje się na Chwaniów Olszanicę), lub Sanok. I tu nie ma mowy o blokowaniu przejazdy przez Sanok (na marginesie po kiego diabła wjeżdżacie do centrum, kiesy jest mała obwodnica wyprowadzająca ruch turystyczny w kierunku Przemyśla, czytanie mapy nie boli) bo jedzie się omijając serpentyny na Paszową, tu koniecznie słynne sery u Nikosa a potem znowu na Olszanicę, albo przez serpentyny,a potem na Załuż Lesko. Jak jest zakorkowane Lesko (korek na 10 min. przy wyjedzie niedzielnym turystów z Bieszczadów) to jedzie się przez obwodnicę Leska na Jankowce, a wyjeżdża na Glinne.

Napisany przez: lucyna beata 10/11/2018, 6:04

QUOTE(ciekawy @ 7/11/2018, 19:05)
QUOTE(carantuhill @ 7/11/2018, 17:20)
Bo w Bieszczady ciężko dojechać.

Dojechać nie trudno (bo szosa jak wszędzie), jeno problemem jest słabo rozwinięta infrastruktura drogowa. Mimo dużej popularności Bieszczadów nikt przez lata nie pomyślał o rozbudowie sieci dróg. A szkoda, bo teren jest przedni !
*


Na to nikt nie pójdzie ze względu na charakter naszego regionu. Tu liczy się przyroda, to na niej jest oparty ruch turystyczny. Inne atrakcje są w tyle co nie oznacza, iż nie są popularne. Kolejka wąskotorowa - to forum historyczne więc dodam, że jest uważana za jeden z najlepiej służących ludziom zabytków- znowu w tym roku pobije rekordy popularności, podobnie skansen w Sanoku czy nowinka, czyli drezyny rowerowe z 75 000 gośćmi. Ten sam właściciel wybudował szkołę ginących zawodów . Plus rozwój ruchu pielgrzymkowego i np. w Caritas w Myczkowcach, gdzie jest ogród biblijny prof. Włodarczyk i ogród ekumeniczny z miniaturami drewnianych świątyń i gdzie teraz postawiono na edukację przyrodniczą odwiedziło ponad 100 tys osób.
U nas na dodatek mamy drogi do remontu do których finansowo dołożyli się leśnicy vide droga do Mucznego do Centrum Leśnej Promocji http://www.grupabieszczady.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=276&Itemid=342 która została na 3 lata przekazana w dzierżawę Lasom Państwowym, aby mogli drogę powiatową wyremontować. Ostatnia zła nawierzchnia została naprawiona, Zatwarnica stoi otworem. Parking w Berehach G dzięki staraniom m.in. przewodników (ktoś inny załatwiał, ktoś inny pod tym podpisał się) jest częściowo wyremontowany. W sumie nie mam prawa o tym mówić publicznie, ale tego forum to raczej miejscowi nie czytają, więc napiszę, iż w przyszły roku zostanie wyremontowany. Jest już rozpisany przetarg na remont małej obwodnicy. No to co zniszczy przyrodniczo cześć Beskidu Niskiego, czyli nowa autostrada południe północ.

Napisany przez: gregski 10/11/2018, 6:34

QUOTE(ciekawy @ 7/11/2018, 19:05)
QUOTE(carantuhill @ 7/11/2018, 17:20)
Bo w Bieszczady ciężko dojechać.

Dojechać nie trudno (bo szosa jak wszędzie), jeno problemem jest słabo rozwinięta infrastruktura drogowa. Mimo dużej popularności Bieszczadów nikt przez lata nie pomyślał o rozbudowie sieci dróg. A szkoda, bo teren jest przedni !
*


W Bieszczady jest za łatwo dojechać. Luda kupa i rejon traci swój charakter.
Gdy w latach 80-tych łaziłem z kumplami po Bieszczadach to była frajda! Asfaltu szczątkowo. Spało sie po stodołach u dobrych ludzi za narąbanie drewna czy naniesienie wody. Zaliczało połoniny człowieka spotykając od czasu do czasu.
Pływało po zalewie (kolega miał starą drewnianą Omegę na Wyspie Energetyków na przeciwko Polańczyka na którą można było się dostać tylko promem). Zawijaliśmy do Zatoki Victoriniego (dziewczyny z poznańskiej ASP opalały się topless, a czasami i dupless).

A teraz?
Wszędzie asfalt.
Ludzi multum.
A na Tarnicę schody porobili co by paniusie w pantofelkach mogły się przespacerować.

Niby nowoczesność... a żal...

Napisany przez: lucyna beata 11/11/2018, 4:09

No żal. Po prostu zmienia się styl bycia turystów w górach. Mamy nową generację, której wszystko wolno. Każdy zakaz odbierają jako zamach na swoją wolność, na dodatek reagują tylko na pismo obrazkowe. Po prostu nasze społeczeństwo idiocieje w tempie zastraszającym, a co najgorsze swoje zachowania przekazuje następnemu pokoleniu. I nie ważne jest to czy owi turyści są w górach czy nad wodą. Usiłuję z tym walczyć na naszej grupie https://www.facebook.com/groups/grupa.bieszczady/?ref=bookmarks ale mam z tym potworne trudności. Awantura goni awanturę, ban idzie za banem. Najwięcej usuwam mam, które są zgorszone że wywalam zdjęcia ich pociech, w tym ich cudowności, które np. niszczą przyrodę. Głupio to mówić, ale cześć osób zainteresowało się turystyką dzięki 500+. Oczywiście, to nie oznacza że starsze pokolenie jest inne. Ono tylko bywa inne. Zapraszam do nas, każde wsparcie ludzi myślących jest mile widziane. Niestety, popularność naszych grup przyczynia się do popularności Bieszczadów i sama częściowo odpowiadam za zalew turystami Bieszczadów. Te zdjęcia które wrzuciłam jesienią były tak cudne że ludzie zareagowali, pojawiły się następne i one wciągają następnych. Z facebookiem jest jak z kamieniem wrzuconym do wody, jeden krąg, potem następny i kolejny.

Napisany przez: carantuhill 14/11/2018, 16:55

CODE
Drogi Kolego Przewodniku, ruch turystyczny w Bieszczadach ciągle zrasta, jest już przekroczona chłonność i pojemność turystyczna Bieszczadzkiego Parku Narodowego.


No o tym pisałem wcześniej. Nawet postulowałem rozwiązanie - limity wejść na najbardziej oblegane szlaki (Tarnica, Połonina Wetlińska, masyw Tarnicy). W któryś weekend koło Chatki było tyle ludzi, że z daleka wyglądało to jak mrowisko. Mam zdjęcie gdzie za kartką z napisem "zakaz wstępu, odnawianie środowiska przyrodniczego" siedzi, tak na oko, z tysiąc ludzi i nikt z tym nic nie robi.

CODE
Co do dostępności komunikacyjnej zapomnieliście o kierunku Lublin, Przemyśl, czy też nowa autostrada Przemyśl, droga na Ustrzyki (tam są remonty więc ruch kieruje się na Chwaniów Olszanicę), lub Sanok. I tu nie ma mowy o blokowaniu przejazdy przez Sanok (na marginesie po kiego diabła wjeżdżacie do centrum, kiesy jest mała obwodnica wyprowadzająca ruch turystyczny w kierunku Przemyśla, czytanie mapy nie boli) bo jedzie się omijając serpentyny na Paszową, tu koniecznie słynne sery u Nikosa a potem znowu na Olszanicę, albo przez serpentyny,a potem na Załuż Lesko. Jak jest zakorkowane Lesko (korek na 10 min. przy wyjedzie niedzielnym turystów z Bieszczadów) to jedzie się przez obwodnicę Leska na Jankowce, a wyjeżdża na Glinne.


W sezonie korkowały się też Ustrzyki i droga do Przemyśla. Korek był też w Olszanicy. Oczywiście z mapą można sporo rzeczy objechać - sam podawałem dwie alternatywne drogi z mniejszym obciążeniem ruchu - ale większość i tak wybiera trasę zgodnie z nawigacją - krajówkami na Sanok. Przez Sanok przejeżdżałem w sezonie raz, byłem u znajomych na obiedzie - staram się jak mogę objeżdżać. Wiem, że ludzie często mijają ten niepozorny skręt na Lesko, a wielu przecina centrum, lądując z powrotem na tym pierwszym rondzie wlotówce od strony Krosna.

CODE
No żal. Po prostu zmienia się styl bycia turystów w górach. Mamy nową generację, której wszystko wolno. Każdy zakaz odbierają jako zamach na swoją wolność, na dodatek reagują tylko na pismo obrazkowe. Po prostu nasze społeczeństwo idiocieje w tempie zastraszającym, a co najgorsze swoje zachowania przekazuje następnemu pokoleniu. I nie ważne jest to czy owi turyści są w górach czy nad wodą. Usiłuję z tym walczyć na naszej grupie


Po prostu mamy państwo z dykty. Co z tego, że mamy przepisy i regulaminy, jak nie jest to egzekwowane. Jak w Rosji - surowość prawa jest łagodzona poprzez powszechne jego nieprzestrzeganie.

Napisany przez: lucyna beata 15/11/2018, 5:52

1 grudnia Bieszczadzki Park Narodowy zaprasza nas przewodników i Bieszczdników na spotkanie -wernisaż, gdzie będą przedstawione nowe zasady udostępniania BdPN

Napisany przez: carantuhill 15/11/2018, 9:31

QUOTE(lucyna beata @ 15/11/2018, 6:52)
1 grudnia Bieszczadzki Park Narodowy zaprasza nas przewodników i Bieszczdników na spotkanie -wernisaż, gdzie będą przedstawione nowe zasady udostępniania BdPN
*




Interesujące - szkoda, że w sobotę.

CODE
Mamy nową generację, której wszystko wolno. Każdy zakaz odbierają jako zamach na swoją wolność, na dodatek reagują tylko na pismo obrazkowe. Po prostu nasze społeczeństwo idiocieje w tempie zastraszającym, a co najgorsze swoje zachowania przekazuje następnemu pokoleniu.


Ciekawe gdzie jeszcze schody wybudują - ma to uzasadnienie. Mieszczuchy są przyzwyczajone do chodzenia po schodach i ciężko im byłoby chodzić po ścieżce czy gruncie. Brakuje jeszcze asfaltu w tych miejscach, gdzie jest to możliwe.

Napisany przez: zabs82 15/11/2018, 10:52

QUOTE
Ciekawe gdzie jeszcze schody wybudują - ma to uzasadnienie. Mieszczuchy są przyzwyczajone do chodzenia po schodach i ciężko im byłoby chodzić po ścieżce czy gruncie. Brakuje jeszcze asfaltu w tych miejscach, gdzie jest to możliwe.


Co Ci przeszkadza w tych schodach? To nie zawody runmaggedon by wchodzić na Skrzyczne czy Czantorię z buta z pełnym plecakiem w 35 stopniowym upale. Można? Można...ale poza fascynatami jak ja czy inni, bananowcami, których słusznie krytykujecie są emeryci-mieszczuchy, emeryci wieśniacy czy ludzie o przeciętnej kondycji dla których jest to ułatwienie i pozwala korzystać z piękna gór.



QUOTE
W sezonie korkowały się też Ustrzyki i droga do Przemyśla. Korek był też w Olszanicy.


W sezonie korkowały się podejrzewam wszystkie atrakcyjne turystycznie lokalizacje w Polsce od Rozewia po Opołonek ( no może poza Beskidem Śląskim, gdzie miałem na GSB spokój i ciszę)

QUOTE
Co do plecakowiczów jest ich znacznie mniej na połoninach. Po prostu większość ludzi stać na nocleg w dolinach więc nie muszą nosić wszystkiego na grzbiecie


Zgadzając się co do meritum zwróciłbym uwagę na fakt, że w Bieszczadach jest fatalny układ/brak* schronisk na szlakach. Według zasady - Im dalej na wschód ( patrząc od Karkonoszy) tym ze schroniskami na szlakach biedniej, co jakby zmusza turystów do schodzenia w doliny.

Lucyna - pytanie poza konkursem. Posiadasz wiedzę czy "Bieszczady" planują coś zrobić z Chatką Puchatka? W sensie zrobienia z niego coś na modłę "typowego schroniska PTTK".

*-Niepotrzebne skreślić.

Napisany przez: Krzysztof M. 15/11/2018, 11:01

QUOTE
Mieszczuchy są przyzwyczajone do chodzenia po schodach i ciężko im byłoby chodzić po ścieżce czy gruncie.


QUOTE
Ludzi multum.


Wybaczcie ale tego typu argumenty trącą małą obłudą...
Z jednej strony krytykujemy Polaków, że spędzają czas biernie, przed tv, netem lub grillem itd, a jak już ruszą swoje 4 litery w plener to też źle - bo wszędzie robią się tłumy.
Ja też lubię miejsca zaciszne i odosobnione, ale wystarczy że tak samo pomyśli "parę" innych osób i miejsce zaciszne i odosobnione prędzej czy później przestaje takim być. To mniej więcej tak jak narzekanie, że w piątek wieczorem jest pełny supermarket - (a ja jedyny sprawiedliwy nie mogę w spokoju zrobić zakupów!).

Poza tym czy ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele właśnie nie miała na celu m.in. wypchnąć "zajętych konsumpcjonizmem" polskich rodzin na łono natury? wink.gif

Więc będzie w tym zakresie tylko gorzej (tzn. lepiej)
wink.gif

Oczywiście pozostaje kwestia kultury osobistej polskich turystów - ale to temat odrębny i przepastny.

Napisany przez: carantuhill 15/11/2018, 11:28

CODE
Lucyna - pytanie poza konkursem. Posiadasz wiedzę czy "Bieszczady" planują coś zrobić z Chatką Puchatka? W sensie zrobienia z niego coś na modłę "typowego schroniska PTTK"


Odpowiem za Lucynę

user posted image

CODE
Co Ci przeszkadza w tych schodach? To nie zawody runmaggedon by wchodzić na Skrzyczne czy Czantorię z buta z pełnym plecakiem w 35 stopniowym upale. Można? Można...ale poza fascynatami jak ja czy inni, bananowcami, których słusznie krytykujecie są emeryci-mieszczuchy, emeryci wieśniacy czy ludzie o przeciętnej kondycji dla których jest to ułatwienie i pozwala korzystać z piękna gór.


Po prostu przeszkadzają mi (i nie tylko mi). Źle się po nich idzie. To jakaś parkowa moda, bo w innych robią to samo. Czasem to bardzo niebezpieczne - zwłaszcza zimą.

CODE
Poza tym czy ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele właśnie nie miała na celu m.in. wypchnąć "zajętych konsumpcjonizmem" polskich rodzin na łono natury? wink.gif


Miała smile.gif ale nie może być sprzeczna z inną ustawą - o ochronie przyrody i głównym celem tworzenia parku.




A nie mozna bylo zmniejszyc rozmiaru tej fotografii ?
Moderator N_S

Napisany przez: zabs82 15/11/2018, 12:43

QUOTE
Odpowiem za Lucynę


Dziękuję.

Orientujesz się w jakiej fazie jest ten projekt?

Napisany przez: carantuhill 15/11/2018, 13:04

QUOTE(zabs82 @ 15/11/2018, 13:43)
QUOTE
Odpowiem za Lucynę


Dziękuję.

Orientujesz się w jakiej fazie jest ten projekt?
*




Chyba projektowej - nie wiem dokładnie. Wiem, że ma być jedna sala zbiorcza do spania, plus "restauracja". Ale kto wie, co z tego będzie - pod Babią też miał być mały obiekt.

Napisany przez: franciss 16/11/2018, 11:14

Ciekawie o losach Bieszczad opowiada Serial Kruk Szepty Słychać Nocą.. Polecam o Bieszczadach mega serial ! Pokazuje tamtejszą rzeczywistość..

Napisany przez: carantuhill 16/11/2018, 11:26

QUOTE(franciss @ 16/11/2018, 12:14)
Ciekawie o losach Bieszczad opowiada Serial Kruk Szepty Słychać Nocą.. Polecam o Bieszczadach mega serial ! Pokazuje tamtejszą rzeczywistość..
*




Serialu jeszcze nie widziałem, ale zdaje mi się, że przemknęło, że dzieje się na Podlasiu?

Napisany przez: lucyna beata 17/11/2018, 6:50

QUOTE(zabs82 @ 15/11/2018, 10:52)
[


Lucyna - pytanie poza konkursem. Posiadasz wiedzę czy "Bieszczady" planują coś zrobić z Chatką Puchatka? W sensie zrobienia z niego coś na modłę "typowego schroniska PTTK".

*-Niepotrzebne skreślić.
*


Bieszczady jako większość zdecydowana większość mieszkańców zaakceptowała pomysł przebudowy schronu, a raczej budowę nowej Chatki. Jak zwykle w takich sprawach zadecydował głos Lutka i GOPR, a oni są za modernizacją. Ta Chatka jaką znamy przestanie istnieć. Czy będzie schronem? Tego nie wiem. To są Bieszczady i my wszyscy słyniemy z kreatywności więc mam nadzieję, że wilk będzie syty, a owca cała. Nawiązuję do tego, że jeżeli zostaną użyte pieniądze unijne to przez 5 lat obiekt nie będzie pełnić funkcji komercyjnych, a nikt mający minimum oleju w głowie nie zgodzi się na darmowe noclegi. Zresztą to już przerobili w nadleśnictwie Baligród w bazie w Rabem. Jak jest pilnowana przez studentów to jest względny spokój i porządek, ale teraz jesienią bywa tam koszmarnie. Zaraza która tam pojawia się nie potrafi się zachować, gałęzie wnoszą do środka chatki, śmieci walają się, a bywa, że część na środku załatwi swoje potrzeby fizjologiczne.
Mi osobiście projekt, ta część wizualna nie podoba się, ale tutaj trzeba uwzględnić regorystyczne przepisy prawne obowiązujące w budownictwie.
Co do protestów części ale to znikomej środowiska turystycznego to powiem tak. Stanowisko Lutka mamy brać pod uwagę, czy jakiejś pani Kate Lewandowky, który spamuje gdzie tylko może apelem o ratowanie Chatki. Mnie to środowisko częściowo określające się jako bieszczadzka bohema po prostu śmieszy i odrzuca od ich pomysłów. Dla mnie osobiście zamknięcie schrony zimą w nocy przed zmarzniętymi ludźmi jest karygodne. I nie obchodzi mnie to, że oni sobie na imprezy wynajmowali schron, zasady w górach są proste.

Napisany przez: carantuhill 19/11/2018, 9:25

Mnie najbardziej ciekawi wysokość tego nowego budynku - ciekawe czy będzie wyższy niż ten pagórek nad rolleyes.gif

CODE
Bieszczady jako większość zdecydowana większość mieszkańców zaakceptowała pomysł przebudowy schronu, a raczej budowę nowej Chatki.


Były prowadzone jakieś ankiety na ten temat? Lokalne referendum? I jaki ma to związek z teren Parku Narodowego?


Napisany przez: carantuhill 11/06/2019, 10:58

Przenosząc wątek poboczny z tematu
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=193594&hl=

Carantuhill

CODE

Bieszczadów. Na podobnej zasadzie jak Beskid - Beskidów. Litości. Beskid czy Bieszczad to nazwa pojedynczego szczytu.
Jeśli już Bojków - ale dziś - Cisna i okolica to miejscowości przesiedleńcze.


Wysoki
CODE
Czyli też Tatrów, bo Tatr to pojedynczy szczyt wink.gif?
Bieszczad to forma jak najbardziej właściwa smile.gif: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Bieszczady;2218.html


"Tatry" to pojedynczy szczyt. Jadąc krajówką z Wadowic do mnie, z prawej mija się szczyt "Tatry" obok Jaszczurowej.

Wg mnie Bieszczad, choć dopuszczają ją słowniki, jest niewłaściwa. Albo inaczej - jest właściwa na swoje pierwotne określenie. Podobnie jak z nazwą Beskid - nadal jest używana na określenie pojedynczego szczytu czy przełęczy. Może być używana podobnie jak Beskid na określenie wyodrębnionej części Bieszczadów (jak mamy obecnie Beskid Mały, Beskid Niski, Beskid Żywiecki). Bieszczad oznaczał pojedynczy szczyt, dział lub granicę. W tym sensie użycie tego słowa jest poprawne. Nie na caly masyw górski.


Napisany przez: Vapnatak 5/07/2019, 13:01

QUOTE(carantuhill @ 7/11/2018, 17:20)
QUOTE(Vapnatak @ 7/11/2018, 16:18)
QUOTE(Piegziu @ 5/11/2018, 14:26)
Pojechałem, bo mają bardzo dobrą prasę i w końcu trzeba było też zobaczyć Rzeszów.

Szkoda, że nie dałeś znać, że będziesz w Rzeszowie, to bym się Tobą "zaopiekował" smile.gif

vapnatak
*




Nie pozostaje nic innego jak zorganizować rzeszowskie spotkanie historyków org. Bo w Bieszczady ciężko dojechać.
*


Znakomity pomysł z tym spotkaniem smile.gif

vapnatak

Napisany przez: wysoki 5/07/2019, 13:55

QUOTE(carantuhill @ 11/06/2019, 11:58)
Przenosząc wątek poboczny z tematu
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=193594&hl=

Carantuhill
CODE

Bieszczadów. Na podobnej zasadzie jak Beskid - Beskidów. Litości. Beskid czy Bieszczad to nazwa pojedynczego szczytu.
Jeśli już Bojków - ale dziś - Cisna i okolica to miejscowości przesiedleńcze.


Wysoki
CODE
Czyli też Tatrów, bo Tatr to pojedynczy szczyt wink.gif?
Bieszczad to forma jak najbardziej właściwa smile.gif: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Bieszczady;2218.html


"Tatry" to pojedynczy szczyt. Jadąc krajówką z Wadowic do mnie, z prawej mija się szczyt "Tatry" obok Jaszczurowej.

Wg mnie Bieszczad, choć dopuszczają ją słowniki, jest niewłaściwa. Albo inaczej - jest właściwa na swoje pierwotne określenie. Podobnie jak z nazwą Beskid - nadal jest używana na określenie pojedynczego szczytu czy przełęczy. Może być używana podobnie jak Beskid na określenie wyodrębnionej części Bieszczadów (jak mamy obecnie Beskid Mały, Beskid Niski, Beskid Żywiecki). Bieszczad oznaczał pojedynczy szczyt, dział lub granicę. W tym sensie użycie tego słowa jest poprawne. Nie na caly masyw górski.
*


Tylko ja piszę o Twojej argumentacji i nie o szczycie o nazwie Tatry, a Tatr.

Natomiast co do reszty dyskusję powinieneś toczyć raczej z Radą Języka Polskiego, a na razie obie formy są poprawne i tyle. Avkazdy może używać jakie chce smile.gif.

Napisany przez: Elfir 5/07/2019, 22:02

W Bieszczady dojechać jest już bardzo prosto, bo autostrada do samego Przemyśla wiedzie (ja osobiście jadę sobie bokami przez Arłamowo - droga dłuższa może 10 minut wg wskazań GPS), co niestety powoduje "wuchtę wiary" w weekendy.
Tyle dobrego, że to turyści kanjpiano-"solinowi", a nie górscy, więc poza Tarnicą i Chatką Puchatka nie ma aż takich tłumów na szlakach, na jakie wskazują zapchane parkingi.

Drogi są poremontowane, śmiem twierdzić, że lepsze od niektórych lokalnych odcinków w Wielkopolsce smile.gif.
Ale odcinek Tarnawa-Bukowiec niestety (albo na szczęście, zależy jak patrzeć) nie i na dodatek wysypany grubym tłuczniem (takim na wielkie koła sprzętu leśnego a nie nisko zawieszoną Hondę sad.gif ).


Mnie brakuje jakiegoś skrótu w doliny między Krzemieńcem a Rabią Skałą, bo na moją kondycję niestety szlak za długi.


W Bieszczadzkim Parku trochę brakuje wiat pod szczytami. A akurat na Rabiej Skale burza mnie zaskoczyła i nie było gdzie się chować - a zejście do Wetliny długi czas wiedzie szczytami.

Napisany przez: carantuhill 26/07/2019, 12:54

QUOTE(wysoki @ 5/07/2019, 14:55)
QUOTE(carantuhill @ 11/06/2019, 11:58)
Przenosząc wątek poboczny z tematu
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=193594&hl=

Carantuhill
CODE

Bieszczadów. Na podobnej zasadzie jak Beskid - Beskidów. Litości. Beskid czy Bieszczad to nazwa pojedynczego szczytu.
Jeśli już Bojków - ale dziś - Cisna i okolica to miejscowości przesiedleńcze.


Wysoki
CODE
Czyli też Tatrów, bo Tatr to pojedynczy szczyt wink.gif?
Bieszczad to forma jak najbardziej właściwa smile.gif: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Bieszczady;2218.html


"Tatry" to pojedynczy szczyt. Jadąc krajówką z Wadowic do mnie, z prawej mija się szczyt "Tatry" obok Jaszczurowej.

Wg mnie Bieszczad, choć dopuszczają ją słowniki, jest niewłaściwa. Albo inaczej - jest właściwa na swoje pierwotne określenie. Podobnie jak z nazwą Beskid - nadal jest używana na określenie pojedynczego szczytu czy przełęczy. Może być używana podobnie jak Beskid na określenie wyodrębnionej części Bieszczadów (jak mamy obecnie Beskid Mały, Beskid Niski, Beskid Żywiecki). Bieszczad oznaczał pojedynczy szczyt, dział lub granicę. W tym sensie użycie tego słowa jest poprawne. Nie na caly masyw górski.
*


Tylko ja piszę o Twojej argumentacji i nie o szczycie o nazwie Tatry, a Tatr.

Natomiast co do reszty dyskusję powinieneś toczyć raczej z Radą Języka Polskiego, a na razie obie formy są poprawne i tyle. Avkazdy może używać jakie chce smile.gif.
*



No i ja się do tego odnoszę smile.gif Nie można mówić "Tatr" bo pojedynczy szczyt, jeśli już to Tatry - co zachowało się w niepozornej nazwie szczytu. Bieszczady powinny być traktowane na podobnej zasadzie jak Beskid, w końcu pochodzenie mają prawdopodobnie z podobnego źródła. Bieszczad był pojedynczą nazwą szczytu, lokalnego pasma. Stąd do przyjęcia byłoby nazwanie część Bieszczadów jako np "Bieszczad Wetliński", Bieszczad Wschodni - ale nie na całe duże pasmo.

A spotkanie w Bieszczadach jest znakomitym pomysłem smile.gif


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)