Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

historycy.org _ Podkarpackie _ Dukla i okolice

Napisany przez: Celt 5/07/2009, 12:01

W moich opisach pora na Dukle i okolice.
Jest to wspaniała ziemia,odwieczne pogranicze. Obydwie wielkie wojny dwudziestego wieku przetaczały się przez ten teren; podczas obydwu walczono o Przełęcz Dukielską.
Podczas Wielkiej Wojny walki toczyły się na osi wschód-zachód. Był to teren jedynych na froncie wschodnim bojów pozycyjnych; jakże dobrze znanych we Francji... Wiem że do historii przeszły one jako bitwa gorlicka ale na terenie dukielszczyzny do dziś widać jej pozostałości /cmentarze oraz resztki drutu kolczastego - często chłopi wykorzystywali go do grodzenia terenu,ale gdzieniegdzie można go jeszcze spotkać w "naturalnej scenerii"/.
Podczas II Wojny Światowej walki przechodziły z północy na południe (operacja dukielsko - preszowska). Jej relikty - także wprawne oko dostrzeże w terenie.
Jeżeli zastosowalibyśmy pewne nadużycie i opierali się na samym słowie Dukla - to teren ten dotyczłby w sumie rejonu miasta Dukla oraz północnej części powiatu /okresu/ Svidnika na Słowacji (Słowak nie nazwie rejonu granicznego rejonem Vysnego Komarnika tylko określi zwrotem że jedziesz "na Duklu"; poza tym - muzeum wojenne w Svidniku nosi też określenie Dukielskiego).
W tym temacie - połącze więc ten teren; wiem że kiedyś była granica itp... ale od czasu gdy jesteśmy w Szengenlandii nie ma ona znaczenia
-Dukla - powiem szczerze -na to miasteczko trzeba mieć nastrój;sam rynek z przyległościami przejdzie sie spacerkiem w kwadrans.Rynek - jak dla mnie taki sobie; mając niedaleko perełkę - czyli rynek w Krośnie; nie robi on wrażenia; to nie średniowieczny rynek europejski tylko takie typowe "sztatełe Bełz"- synonim żydowskiego byle jakiego miasteczka rodem z 19 wieku,w którym widać polskie korzenie ale i czuć duch "naszych ulic waszych kamienic". Ogólnie - będąc w Dukli, widząc niemodnie ubranych staruszków siedzących w knajpce przy kufelku albo lampce wina grających w karty...ma się wrażenie że jest się o wiele bardziej na południu wink.gif...ogólnie w Dukli ma się wrażenie że czas się tam zatrzymał.
Ciekawsze, godne uwagi obiekty są za rzeką, w północnej części miasta.
To tam mamy kościoły oraz pałac (obecne muzeum) oraz -na uboczu za klasztorem Bernardynów -cmentarze wojenne z I i II WS.
Strona internatowa Dukli - myślę że niezła,choć mi brakuje tam zdjęć /przecież tam można zrobić galerię taką że szczęka by opadła...bo widoki są nieziemskie !/ oraz to że samorząd przedstawia miasto jakie drugie Las Vegas wink.gif ... nie wiem jak komu ale do mnie -człowieka który chce odpocząć od zgiełku wielkiego miasta bardziej podziałałaby informacja o ciszy i spokoju, tym 19wiecznym klimacie niż o fliperach i bilardzie u Suzany wink.gif
stronka : http://www.dukla.pl/turystyka.php
Jadąc dalej od Krosna na Słowacje po prawej jest zjazd do pustelni Jana z Dukli (nie pamiętam czy on jest świety czy błogosławiony); początkowo jedzie się wąską kręta asfaltówką (uwaga! tam jest naprawde trudna droga;zalecam ostrożność!!!), która kończy się parkingiem (darmowym) z którego trzeba udać się pieszo do sanktuarium (mały kościółek +chatka) oraz źródełka.
Woda zdatna do picia, smaczna,zimna, sprawdzana przez Sanepid; normalne ujęcia /zdroje/ jak w uzdrowiskach.
Wracając na szlak... niedaleko;przed wsią Barwinek jest zjazd w lewo na Zyndranową.
Znajduje się tam prywatne muzeum-skansen kultury Łemkowskiej.
www.dukla.home.pl/archiwum/turystyka/zyndranowa/index.htm
zwiedzanie trzeba uzgodnić z właścicielem; z drogi i przez okna niewiele widać.
Apropos drogi -2lata temu wyprawa nią przypominała sport ekstremalny (asfalt się pojawiał w przerwie między dziurami wink.gif ) - jak jest dziś - nie wiem ; prosze o ew.
aktualizacje informacji.
Wracając do głównej drogi...mijamy Barwinek, "ostatnia prosta" i mijamy przejście graniczne.
Dziś przejazd odbywa się nawet bez zatrzymania...ale kiedyś co to znaczyło iść przez granicę; łza mi się w oku kręci jak sobie przypomne okres czechosłowacki, oraz pierwsze lata wolnej Słowacji; epizod z historii najnowszej.
Po zwycięstwie "solidarnosciowców", gdy zaczęto realizować plan Balcerowicza podkarpacie bardzo na nim ucierpiało; granica stała się miejscem pracy dla wielu ludzi. Nie pisze o mafii i tirach z wódą i fajkami ale... o przeciętnych zwykłych ludziach którzy na własnych plecach nosili drobnice (na początku opłacało się wszystko...potem mięso+chemia+alkohol, a na końcu tylko po spirytualia się jeździło).
Klimat tamten przypominał /choć w wersji light;) / klimat książek S.Piaseckiego.
/tu autor przerwał pisanie na kwadrans bo mu się łezka zakręciła w oku...wink.gif na wspomnienie tych świń, krów oraz zboża,chmielu,winogron i kartofli które przeniósł na własnych plecach - dla jasności - zborza oraz warzywa w postaci płynnych koncentratów wink.gif/
Słowacka strona:
Ocena subiektywna - po stronie słowackiej bardziej widać że toczyła się tu krwawa bitwa. O ile w Polsce miejsca z nią związane o ile są upamiętnione to małymi pomniczkami wręcz jakby wstydliwie ukrytymi to jadąc z granicy do Svidnika czasami czujemy się wręcz przytłoczeni "demobilem" gdyż praktycznie od granicy wzdłuż całej drogi jest wystawiony sprzęt wojenny;od T-34 po Iła -2.
Zaraz za granicą /500m -zaraz za pomnikiem T34/ proponuje skręcić w lewo i udać się na cmentarz wojenny, zaś z niego betonową ścieżką ku widocznemu "bocianowi" - punktowi widokowemu górującemu nad doliną.Wjazd na górę jest płatny; w zeszłym roku kosztował 20Sk; dziś -po zmianie waluty - nie wiem jaka to jest kwota (myślę że ok. 0,5-1 E )-czekam na doprecyzowanie wink.gif
Widoki są nieziemskie - gorąco polecam; po polsku się można dogadać.
Jadąc ku Svidnikowi - we wsi Ladomirowa jest stara drewniana cerkiew (na lewo od drogi;trzeba zjechać)- zwiedzanie za "ofiarą"-klucz ma jeden z gospodarzy okolicznych).
Kolejna miejscowość na szlaku - Kapisova i "dolina śmierci" /tak,wiem, tam kolejna/ gdzie Niemcom udało się zatrzymać natarcie radzieckie.
Dzięki perfekcyjnemu wykorzystaniu terenu mając skromne środki p.panc udało się Niemcom zniszczyć 63z 65 T-34 ktore wjechały w doline (typowa akcja w warunkach górskich -zapal pierwszy i ostatni a reszta twoja).
Sama dolina jest oznakowana; zjazd do niej z głównej drogi - przed pomnikiem gdzie T-34 rozjeżdzam atrape P4;w samym miejscu bitwy porostawiane są T-34; nieralistycznie gdyż pogrom miał miejsce w dolinie -ale sugestywnie.
Svidnik - miasto o znaczniu Dukli,pamiętam je jako zapyziałą mieścinke lecz ostatnimi latami całkowicie przebudowano centrum zmieniając szaro-betonowo-blokowe miasteczko w perełkę nowoczesnej architektury.
http://www.svidnik.sk/fotogaleria/centrum-mesta/
W Svidniku nie można nie odwiedzić muzeum wojennego oraz muzeum ukraińskiego. Wspaniałe,godne uwagi placówki.Zważywszy na to że Czechosłowacja nie miała w swojej historii powojennej epizodu walk z Ukraińcami więc udało się tam w sposób bardziej naturalny zachować ślady ukraińskości niż ma to miejsce na naszej łemkowszczyźnie (gdzie trzeba dopiero odbudowywać tą społeczność i rekonstruować jej ślady materialne).

UWAGI OGÓLNE:
-podróż na Słowacje samochodem: - trzeba go przygotować; niezbędne wyposażenie :
http://www.e-gory.pl/content/view/489/37/
http://www.tur-info.pl/p/ fo_id,15443,,nowe_przepisy_drogowe_na_slowacji,slowacja,wyjazd,podroz_samochodem
,centrum.html
poza tym wystarczy dowód osobisty oraz euro w kieszeni.
Telefony komórkowe potrafią "głupieć" już w Barwinku; nie zdziwcie się sms-ami "witamy na Słowacji"; choć mi się raz udało z Ladomirowej zadzwonić jak z Polski;)...urok pogranicza;)

Napisany przez: carantuhill 28/04/2010, 16:38

QUOTE
Kolejna miejscowość na szlaku - Kapisova i "dolina śmierci" /tak,wiem, tam kolejna/ gdzie Niemcom udało się zatrzymać natarcie radzieckie.
Dzięki perfekcyjnemu wykorzystaniu terenu mając skromne środki p.panc udało się Niemcom zniszczyć 63z 65 T-34 ktore wjechały w doline (typowa akcja w warunkach górskich -zapal pierwszy i ostatni a reszta twoja).


Te zniszczone czołgi ponoć nadal tam są? Albo znajomi widzieli inne czołgi zostawione przez czerwonoarmistów wink.gif W najbliższym czasie to sprawdzę.

Napisany przez: kmat 29/04/2010, 14:32

Cóż jeszcze można dodać, do dziś jeszcze niektórzy dorabiają latając z wykrywaczami metalu po lasach za pozostałościami obu Wojen Światowych.

Co do zwiedzania, lepiej zacząć w Żarnowcu (dworek Marii Konopnickiej), potem Zręcin (grób Łukasiewicza), potem Bóbrka (muzeum nafciarskie). Jeśli kogoś interesuje, może też wybrać się do Łęk Dukielskich pooglądać wiatraki w elektrowni wiatrowej, ponoć jedne z wyższych w Europie (paskudztwo straszne laugh.gif )

Napisany przez: carantuhill 29/04/2010, 21:33

QUOTE(kmat @ 29/04/2010, 14:32)
Cóż jeszcze można dodać, do dziś jeszcze niektórzy dorabiają latając z wykrywaczami metalu po lasach za pozostałościami obu Wojen Światowych.

Co do zwiedzania, lepiej zacząć w Żarnowcu (dworek Marii Konopnickiej), potem Zręcin (grób Łukasiewicza), potem Bóbrka (muzeum nafciarskie). Jeśli kogoś interesuje, może też wybrać się do Łęk Dukielskich pooglądać wiatraki w elektrowni wiatrowej, ponoć jedne z wyższych w Europie (paskudztwo straszne laugh.gif )
*



W Łękach trzeba uważać, bo mieszkańców denerwują turyści wink.gif

Napisany przez: kmat 29/04/2010, 23:13

Nie dziwię się, jakby mi takie paskudztwo we wsi stało, też by mnie cholera brała laugh.gif
W ogóle lekki szok przeżyłem jak to pierwszy raz widziałem, wracałem właśnie z byłej stolicy, wsiadłem w Krośnie w autobus na Łubienko, siadłem po lewej stronie, i tak sobie wyjrzałem przez okno (nikt mnie nie uprzedził). Dopiero w chaupie mnie upewnili, że to na serio stoi, bo już się bałem, że to jakieś flashbacki (a pamięta to człowiek co konsumował na studenckich imprezach parę lat temu) rolleyes.gif

Napisany przez: Celt 13/08/2010, 17:11

W samej Dukli przy Rynku -vis a vis Antykwariatu (pozdrowienia dla miłej pani sprzedającej wink.gif ) jest cukiernia; z wyglądu - nic ciekawego; sklepik PRL-lowski (lada;regały;czysto;schludnie ale...ściany takie nijakie;) ) ; miałem wyjść ale zobaczyłem że na zapleczu pracuje dwóch starszych panów /jeden naprawde wiekowy/. Skusiłem sie....i zjadłem najlepszą KUPNĄ drożdżówkę w życiu! Lekka jak puch ale sycąca bardzo;nie za słodka, po prostu taka jak trzeba wink.gif. Do tego ta cena -1,20zł.
Powiem tak /ale to nie sugestia dla gospodarza cukierni;)/ - za taką bułe warto i 2zł dać wink.gif

Napisany przez: bustagallorum 26/08/2010, 18:16

QUOTE
Jadąc dalej od Krosna na Słowacje po prawej jest zjazd do pustelni Jana z Dukli (nie pamiętam czy on jest świety czy błogosławiony); początkowo jedzie się wąską kręta asfaltówką (uwaga! tam jest naprawde trudna droga;zalecam ostrożność!!!), która kończy się parkingiem (darmowym) z którego trzeba udać się pieszo do sanktuarium (mały kościółek +chatka) oraz źródełka.


Od kilku lat jest już oficjalnie świętym.
QUOTE
Powiem tak /ale to nie sugestia dla gospodarza cukierni;)/ - za taką bułe warto i 2zł dać


Najlepsze są te z jagodami smile.gif

Napisany przez: lucyna beata 6/12/2010, 22:50

W weekned byliśmy na szkoleniu zorganizowanym przez Pro Carpathię w naturalnym dukielskim polu walki. Tak Słowacy określają teren operacji preszowsko-dukielskiej. Szkolenie prowadził dr Jozef Rodak, były dyr Muzeum Wojskowego w Świdniku, było bardzo specyficzne albowiem prowadzone w języku słowackim. Mimo tej "niedoskonałości" odebrałam je bardzo ale to bardzo korzystnie i uważam za bardzo interesujące. Po stronie polskiej jest też kilka pamiątek po operacji karpacko-preszowskiej jak nazywają ją Słowacy. Myśmy zwiedzali pole bitwy, byliśmy w Dukli i w Zyndranowej (to teren naszych uprawnień, więc bardzo dobrze go znamy) ale mimo to byliśmy zafascynowani opowieścią naszego wykładowcy. Potem przejście graniczne, nawet sobie nie zdajemy sprawy jak dużo widzimy pamiątek po operacji w tym miejscu. Obok przejścia jest droga wiodąca do wieży widokowej, skąd można obejrzeć całe pole bitwy. Tam, gdzie stoi po stronie polskiej tai mały budyneczek było miejsce, gdzie gen. Svoboda zatknął flagę. Obok jest stary cmentarz, gdzie byli pochowani żołnierze czechosłowaccy. Tam też jest pomnik sapera. Po stronie słowackiej mamy pomnik gen. Sazawskiego pęknięty kamień-symbol pękniętego serca (wszelkie plotki o tym, że generał zginął zamordowany przez swoich są tylko plotkami). Potem potężna nekropolia, gdzie pochowani są żołnierze korpusu. Cały teren naturalnego dukielskiego pola walki wynosi 20 km 2, składa się z trzech części: północnego pola walki: Przełęcz Dukielska- Barwinek- Zynandrowa-Wyżny Komarnik-Krajna Porubka, zachodniego pola walki: Medvedie-Korejovce-Niżna Pisana-Eysna Pisana-Krużlova-Hunkovce-kapisova, południowego pola walki: Krajna Bystra-Niżny Komarnik-obsar k.532-k.541 Jest na nim 70 eksponatów: czołgi, samoloty, haubice, część to inscenizacje jak ta z Doliny Śmierci z 8 czołgami, są schrony, zrekonstruowane ziemianki nazywane bunkrami, gdzie mieścił się sztab 3 Brygady w Wyżnym Komarniku. Są i cmentarze: przepotężna nekropolia w Świdniku, gdzie pochowano jak wynika z najnowszych badań nie 9 tys. ale 11 tys. żołnierzy Armii Czerwonej (16 narodowości)i w hunkowcach, gdzie pierwotnie spoczywało 550 żołnierzy niemieckich, a obecnie spoczywa 3140. Są i pomniki. Polecam też samo muzeum ale ono na razie jest nieczynne, zmieniają od 7 miesięcy ekspozycję.

Napisany przez: lucyna beata 7/12/2010, 14:20

Kolega Celt wspominał o wspaniałej świątyni w Lodomirovej. Jest to piękna łemkowska typu północno-zachodniego cerkiew z 1742 r. od 2008 r. znajdująca się na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Cudnej urody wnętrze, barokowy ikonostas z XVIII w., kompletny, na ścianach porozwieszane ikony także z XVIII w. W tej świątyni także kobiety mogą wejść do wnętrza prezbiterium, warto tu zwrócić uwagę na bardzo ciekawe tabernakulum, sam ołtarz także jest interesujący, szczególnie ikona Pokrow z XVIII w. Dość dużo informacji można znaleźć o tej świątyni ale niewiele osób wie, że w dzwonnicy znajduje się prawdziwy skarb. Są to dzwony o cudnym głosie, tak pięknym iż w latach 70-tych papież (nie pomnę który) prosił abym nagrać mu głos tych dzwonów i przesłać do Watykanu.
Kontakt
54/7525300 plus kierunkowy na Słowcję

Powiat świdnicki ma jeszcze cenniejszą cerkiew, także znajdującą się nieopodal drogi. To najstarsza cerkiew na Słowacji, znajduje się w Bodrużalu. Oczywiście, jest także na liście UNESCO. Ta świątynia łemkowska typu północno-zachodniego ale mająca niecodzienny kształt pochodzi z 1658 r. Tu oprócz ikonostasu z 1794 r. prawdziwą ozdobą są polichromie z połowy XVIII w.
Udostępniona turystycznie ale klucze znajdują się w Hunkovcach.

Jedna zasada panuje we wszystkich świątyniach: jest kategoryczny zakaz fotografowania i filmowania.

Warto także zwiedzić cerkwie w:
Dobroslawie z 1705 r. przebudowywana zatraciła cechy stylowe, kompletny ikonostas z XVIII w. klucze są w Kapisovej,
Hunkovcach z XVIII w, nie znam jej wnętrza, niegdyś tu była ekspozycja muzealna,

Korejovcach cerkiew mająca status narodowego zabytku, łemkowska typu południowego, ładne aczkolwiek dziwne wnętrze, ikonostas "składany" , klucze w Krajnej Bysrtrej.

Krajne Cierno dwie cerkwie; grek. i prawosławna, grek z 1730 r. ikonostas z XVIII - ciekawostka w rzędzie namiestnych jest 5 ikon, a w rzędzie prazników ikona Bożego Narodzenia na której namalowane są postaci w strojach ludowych z tych okolic ale prawdziwą ozdobą jest ołtarz z piękna ikoną Zdjęcia z Krzyża.
Klucze w Ladomirovej.

Kurimce cerkiew murowana z 1923 r., ikonostas ma tylko rząd ikon namiestnych

Miroli
cerkiew z 1770 r, łemkowska typ południowo-zachodni, ikonostas z XVIII w. na ścianach cenne ikony m.in. Hodegetria z XVII w.
Klucze w Hunkovcach

Niżnym Komarniku cerkiew z 1938 r, styl narodowoukraiński, okonostaz z XX w.
klucze w Krajnej Bystrej

Potoku
cerkiew łemkowska typu północno-zachodniego z 1773 r. ikonostas z XVIII w, ładne obramowania z motywem roślinnym

Prikrej
cerkiew z 1777 r, jest już tu ikonostas, który niedawno poddano renowacji, nie znam wnętrza
klucze w Hunkovcach

Semetkovcach
bardzo podoba mi się, cerkiew z lat 1752-1753, łemkowska typu południowego, piękne wnętrze
klucze w Ladomirowej
W Ladomirowej warto kupić ładnie wydany przewodnik "Drevene grekokatolicke chramy na vychodnom Slovensku Svidnik a okolie" koszt 10 euro, cena biletu 1.70 euro w Ladomirowej

Napisany przez: lucyna beata 8/12/2010, 13:21

Jeżeli pozwolicie i nie potraktujecie tego jako autoreklamy to troszeczkę opowiem o pewnych projektach związanych z rozwojem transgranicznej turystyki kulturowej w ramach których szkolę się na pograniczu polsko-słowackim. Potężny projekt Turystyka bez granic realizuje Pro Carpathia i Fundacja Bieszczadzka. Jego częścią są szkolenia przewodników, przygotowanie oferty (oprócz tego, że jestem przewodnikiem zajmuje się także przygotowaniem ofert i programów pobytu dla gości)i dwie konferencje w których niedługo będę uczestniczyć. Dzięki temu mam możliwość poznania pogranicza polsko-słowackiego pod względem przyrodniczym, kulturowym, zagospodarowania turystycznego z troszeczkę innej perspektywy. Szkolą nas także Słowacy, mamy dużo wyjazdów służbowych i prywatnych w teren przygraniczny, a przede wszystkim poznajemy wspaniałych ludzi i nowe inicjatywy.
Północno-wschodnia Słowacja jest prawie nieznana, nie tylko wśród Polaków ale także wśród samych Słowaków. A szkoda, jest wyjątkowo ciekawa, mnie osobiście zafascynowała. Jest odmienna od naszych rejonów pogranicza,albowiem tam zachowała się ciągłość kulturowa. Nadal żyją Rusnacy i Ukraińcy, w cerkwiach odprawiane są służby Boże, tradycja i obyczaje są żywe. Miałam przyjemność brać udział w nabożeństwach w cerkwiach, obserwować tamtejsze obyczaje. Dla mnie osobiście dużym zaskoczeniem był jakże niegdyś charakterystyczny, a u nas obecnie prawie niespotykany podział wiernych na dwie części. Po prawej stronie w świątyni stali mężczyźni, z przodu ci najbardziej zasłużeni, a z tyłu i z przodu lewej części ci mniej, po lewej stronie za mężczyznami i w przedsionku kobiety. Panie mające miesiączkę nie wchodzą do nawy ale są w tzw. babińcu czyli w przedsionku. Kiedyś do jednej ze świątyń weszliśmy w czasie nabożeństwa, koleżanka odruchowa chciała przyklęknąć, dwie panie błyskawicznie zareagowały i wzięły ją pod pachy nie pozwalając zachować się "niegodnie".
Oczywiście, świątynie są udostępnione turystyczni., Klucze są w określonym miejscu, do części cerkwi są odpłatne wejścia. Zawsze spotykamy się z życzliwością księży, którzy pokazują nam niekiedy prawdziwe i bezcenne skarby. Obowiązuje jedna zasada: nie wolno fotografować i przekazywać informacji osobom nieupoważnionym i przypadkowym. Część świątyń została okradziona.
Są wytyczone szlaki, najdłuższy i najbardziej znany to karpatska drevena cesta, obejmujący kilka powiatów w województwie preszowskim. Te świątynie o których wspominałam wczoraj są jej częścią. Został przez ładny przewodnik, który swego czasu można było bezpłatnie otrzymać w kilku miejscach np. w Cisnej, po stronie polskiej i słowackiej. Fundacja Fenix w Sninie wydała kilka ciekawych folderów promujących drewniane świątynie i przewodników w języku polskim i słowackim, część tekstu przetłumaczono na język angielski. Regionalana rozvojova agentura w Świdniku wydaje dużo interesujących materiałów w języku słowackim, polskim i angielskim np. mapę "Drewniane cerkwie z okolic Świdnika", którą można otrzymać w biurze agencji. Gdybyście byli zainteresowani tego rodzaju informatorami, mapami, folderami to można skontaktować się też z transgraniczną informacją turystyczną w Dukli. Ja stamtąd czasami dostaję prawdziwe perełki.

Napisany przez: Celt 8/12/2010, 19:45

Więc na szybko; jak wspomniałem wyżej - trudno tam oddzielić dokładnie; narysować mape i powiedzieć - tu jest kraj X,tu Y, a tu Z; jest to typowe pogranicze gdzie nacodzień żyją obok siebie nacje, no ale niestety raz na jakiś czas którejś odbija i mamy wówczas czystki oraz sztywne granice.
Rozumiem dziś ludzi którzy mówią że są obywatelami Austro-Węgier; sam się chyba tak czuje...bo co ja na to poradze że na Słowacji /czyli ponoć za granicą/czuje się bardziej swojsko niż w Łodzi -niby centrum MEGO kraju-lecz czuje się tu dziwnie obco/inny zwyczaj, kuchnia, nawet dialekt/.
Miło mi że Karpaty stają się znowu jedną krajną bez sztucznych barier /czekamy jeszcze tylko na Ukraine/.

Napisany przez: lucyna beata 8/12/2010, 21:30

Na szczęście stają się w pewien sposób jednością. Wiele nas łączy, począwszy od bardzo podobnego języka, a skończywszy na problemie z określeniem się kto jest kim. Mamy wspólne korzenie, widać to wyraźnie w świdnickim muzeum kultury ukraińskiej. Jest ono specyficzne, składa się z trzech potężnych ekspozycji porozrzucanych po mieście. Główna mieszcząca się przy ulicy Centralnej w założeniu ma dokumentować etapy rozwoju kulturowo-historycznego regionu. Ta ekspozycja budzi we mnie mieszane uczucia, raczej nie podoba mi się. Przerost formy nad treścią, na 1700 m 2 zgromadzono misz masz. Moim zdaniem fatalna część poświęcona florze i faunie regionu, dawno nie widziałam tak koszmarnie spreparowanych eksponatów. Część archeologiczno-historyczna także nie powala na kolana, w większości są to kopie dokumentów, zdjęcia. Mimo to bardzo łatwo mi było stwierdzić, iż nasza historia przebiegała podobnie. Dobrze to obrazuje część ekspozycji poświęcona np. zbójnictwu. Za to zbiory etnograficzne są naprawdę przeciekawe. Mnie zachwyciły eksponaty związane z pasterstwem, piękna kolekcja z prawdziwymi perełkami takimi jak trombita, liczne obroże dla zwierząt, charakterystyczne pasy pasterzy zasłaniające praktycznie część tułowia, kapelusze będące "przodkami naszego odzienia górskiego z nieprzemakalnymi membranami" czyli te nasączane tłuszczem, a następnie wędzone w dymie ognisk. Bardzo ładna kolekcja strojów ludowych, odświętnych, zgrupowanych w scence obrazującej wesele. Bogaty zbiór pisanek, moim zdaniem bardzo interesujący, na niego też należy zwrócić uwagę. Te wszystkie wspaniałości można było spotkać i po naszej stronie łuku Karpat. W ostatnią sobotę byliśmy tu na szkoleniu, oprowadzał nas vice dyrektor. Wróciłam trochę zniesmaczona. Przez cały czas kładł nacisk na to iż jest to kolekcja ukraińska. Zadałam mu pytanie dlaczego. Wszak tylko 30 % potomków górali rusińskich określa się jako Ukraińcy, pozostali to Rusnacy. On mi na to, że Rusnacy to Ukraińcy ale oni jeszcze nie wiedzą, że są Ukraińcami. W tym momencie poczułam, że jestem u siebie. Spór o dusze Rusina jest ciągłe żywy i jak okazało się transgraniczny.

Napisany przez: lucyna beata 29/12/2010, 13:10

Oto kilka słów o okolicznych atrakcjach
Cergowa 716, inne nazwy Cergowka Góra, Wielka Góra to jedna z najpiękniejszych beskidzkich gór. Ma charakterystyczny kształt przypominający z lotu ptaka leżącego konia. Posiada trzy wierzchołki: wschodni 681 m, środkowy 683 m, zachodni 716 m. Masyw ma spadziste stoki północne i łagodniejsze południowe porośnięnte bardzo zróżnicowanymi i ciekawymi zbiorowiskami leśnymi. Znaczna część Cergowej została objęta ochroną rezerwatową. Mamy ich tu aż dwa: "Rezerwat Tysiąclecia na Cergowej" powstały w 1957 r stoki północne (Pierwsza nazwa to "Cisy w Jasionce") i "Cisy w Nowej Wsi"-zbocza południowo-wschodnie.
Pod względem turystycznym jest dość dobrze udostępniona. Wiedzie przez nią szlak główny beskidzki oznaczony kolorem czerwonym, ścieżka dydaktyczna i szlak gminny żółty Dukla-Stasianie. Z tym ostatnim mam mały problem. Nie wiem czy jest w dostateczny sposób oznakowany, a przede wszystkim czy jest konserwowany. O ile szlaki pttk-owskie są non stop pielęgnowane to gminne bardzo bardzo często wytyczane i pozostawione same sobie.
Więcej o szlakach i innych atrakcjach możecie poczytać tu www.dukla.pl

Pora na atrakcje. Od czego by tu zacząć? Chyba o pewnym wydarzeniu o którym nikt nie pamięta. Mianowicie pewne wyznanie uznało iż 07.07 1977 r będzie koniec świata. Wyznawcy oczekiwali na owe wydarzenie na Cergowej. Tę ciekawostkę zaczerpnęłam z "Leśnych opowieści z Beskidu" Edwarda Marszałka wydanych przez Aplę.
Rezerwat "Tysiąclecia na Cergowej" o pow. 63.50 ha położony jest na północnych, stromych skokach na terenie wsi Cergowa i Jasionka. Chroni się tu fragmenty lasu mieszanego o charakterze naturalnym z szeregiem rzadkich gat. Występują tu takie zbiorowiska leśne jak:
- olszynka karpacka położona u podnóża masywu na Jasiołką z piorupusznikiem strusim, buławikiem mieczolistnym, kruszczykami szerokolistnymi sinym,
- grąd wielogatunkowy z bardzo rzadką ciepłolubną rośliną kłokoczką południową (gatunek zasługuje na osobne omówienie, gdyż od wieków cieszył się opinią krzewu magicznego), lilią złotogłów, paprotnikiem Brauna,
-jaworzyna górska ze stanowiskiem cisów, w runie lesnym: paprotnik kolczysty, paprotnik Brauna, języcznik zwyczajny, miesięcznica trwała,
-dominujące zbiorowisko buczyny karpackiej w kilku podzespołach.
Rezerwat Cisy w Nowej Wsi leśny utworzony w części na terenach prywatnych "Przedmiotem ochrony jest naturalne stanowisko cisa pospolitego rosnącego w zespole buczyny karpackiej w warstwie podrostu i w drugim piętrze drzewostanu'' to fragment operatu ochrony.
Morskie Oko jeziorko osuwiskowe znajdujące się w partiach podszczytowych poniżej wschodniego szczytu i poniżej szlaku czerwonego. Nie udało mi się go odnaleźć. Widocznie znowu diabli zabrali je do piekła aby podtapiać w nim nieszczęsne, pokutujące dusze. Tylko posługując się legendą mogę wyjaśnić swój brak spostrzegawczości. Stawek ma średnicę około 20 m i jest porośnięty gęsto roślinnością. Na pewno nie było to jedyne tego typu jeziorko osuwiskowe. Na mapie Wojtka Krukara "Dukla i okolice Beskid Niski część środkowa Mapa turystyczno-nazewnicza z opisem krajoznawczym " wydanej przez PiTR Kartografia można odnaleźć np. taki toponim jak Suchy Staw.
" Morfologia Cergowej wynika z jej budowy geologicznej. Masyw tworzą twarde, gruboławicowe piaskowce cergowskie, natomiast jego północne otoczenie to łupkowe warstwy krośnieńskie. Strome stoki północne występują na czole warstw skalnych, podczas, gdy znacznie łagodniejsze południowe pokrywają się z kierunkiem ich upadku. Osobliwością Cergowej są jaskinie pochodzenia tektonicznego-szczeliny między warstwami skalnymi,dochodzące do kilkudziesięciu metrów długości. Skały tworzące góry są w ciągłym, bardzo powolnym ruchu. Powoduje to zmiany rozmiarów starych i powstanie nowych jaskiń. " To cytat z mapy Wojtka Krukara "Okolice Rymanowa Zdroju Iwonicz Zdrój-Dukla-Jaśliska Mapa turystyczno-nazewnicza w 2 arkuszach" wydanej przez PiTR Kartografia.
Na Cergowej znajdują się dwa skupiska jaskiń. Nie wiem dokładnie ile, najprawdopodobniej około 10. Część zlokalizowana jest pod wschodnim szczytem Cergowej, obok szlaku czerwonego, a część prawie u podnóża powyżej Złotej Studzienki.
Jaskinie mają wejście trójkątne. Są penetrowane turystycznie, prawdę powiedziawszy nie wiem po co. Jamy te winne służyć tylko zwierzakom: nietoperzom i salamandrom. W jeden z nich hibernuje podkowiec mały bardzo rzadki gatunek. Z ciekawostek jeszcze jedna. W jednej z jaskiń jest podwyższona temperatura, zimą unosi się nad nią obłoczek pary.
Polecam znakomicie opracowany przez Rafała Suskiego temat jaskiń m.in na Cergowej
www.kktj.pl/kacik/naukowy/bes_nis/beskid_nis.html www.kktj.pl
Złota studzienka to jedno z najbardziej znanych miejsc kultu św. Jana. Według legendy to właśnie tu ten święty miał swoją pierwszą pustelnię. Przebywał tu jeszcze przed uzyskaniem ślubów zakonnych. Niepokojony przez ludzi eremita przeniósł się na górę Zaśpit.
Znajduje się tu ocembrowana studnia i kapliczką z figurą św. Jana. W trzecią niedzielę lipca odbywają się tu msze ze specjalnym błogosławieństwem dla dzieci. Polecam następną książkę znawcy beskidzkiej przyrody Edwarda Marszałka " Leśne ślady wiary" przepięknie wydaną przez Ruthenus.
Do Złotej Studzienki prowadzi ścieżka przyrodnicza długości 2,5 km, czas przejścia około 1 godz, 6 przystanków.
Jest jeszcze trzecie źródełko związane z kultem św. To ''Święta Woda". Znajduje się na górze Piotruś.

Punkty widokowe na Cergowej sa dwa. Najlepsza panorama rozciąga się ze Szczobu (Szczytu). Polecam pochaszczowanie po tym masywie wiosną, gdy kwitną geofity.Tutejsze lasy mają bogaty podszyt. Występuje tu 156 gatunków rośłin naczyniowych, w tym 33 gatunki górskie, 100 gatunków grzybów. Ponad to drzewa jeszcze nie mają liści dzięki temu wędrówce towarzyszą ładne widoki. Na Cergowej są także godne polecenia ostańce skalne porośnęte ciepłolubną roślinnością.

W Dukli znajduje się transgraniczna informacja turystyczna. Dostałam od przemiłej pani kilka bezpłatnych wydawnictw m.in. bardzo godna polecenia " Kuchnię regionalną Beskidu Dukielskiego" i naprawdę dobry informator "Transgraniczny informator turystyczny Dukla" 156 stron w 3 językach:polskim, słowackim, angielskim.
Fajna strona którą polecam zawiera bardzo dużo zdjęć atrakcji turystycznej okolicy i przede wszystkim zdjęcia archiwalne z operacji preszowsko-dukielskiej. www.cergowa.republika.pl

Napisany przez: carantuhill 5/03/2015, 13:10

Cergowa jest fajna, ale dużo ciekawszą informacją, że w Dukli browar otwarto, sprzedaży chyba jeszcze nie ma, ale była jakaś degustacja i piwo ponoć niezłe - tak słyszałem dry.gif http://nachmieleni.pl/browar-dukla/

Napisany przez: lucyna beata 6/03/2015, 6:25

Oby nie poszli w ślady bieszczadzkiego. Ostatnio starłam się z jednym z założycieli, w Bieszczadach wrze, szczególnie wśród prawosławnych, grekk i ...przewodników, sprawa już wpłynęła do prokuratora. Jedno z piw zostało nazwane Pantokratorem. http://tygodniksanocki.eu/archiwum/2015/TS08.pdf
Mieli stworzyć centrum kultury, uczyć nas turystyki, a wyszło jak zwykle, albo i gorzej.

Napisany przez: carantuhill 6/03/2015, 9:04

QUOTE(lucyna beata @ 6/03/2015, 7:25)
Oby nie poszli w ślady bieszczadzkiego. Ostatnio starłam się z jednym z założycieli, w Bieszczadach wrze, szczególnie wśród prawosławnych, grekk i ...przewodników, sprawa już wpłynęła do prokuratora. Jedno z piw zostało nazwane Pantokratorem. http://tygodniksanocki.eu/archiwum/2015/TS08.pdf
Mieli stworzyć centrum kultury, uczyć nas turystyki, a wyszło jak zwykle, albo i gorzej.
*



Jeśli chodzi ten browar z Uherców to tylko jedno piwo mi jakoś podchodzi, próbowałem ostatnio tego piwa nawiązującego do pewnego serialu, ale bez szału, jak na taką cenę. Miałem parę butelek innych piw, ale wszystkie mi się przeterminowały.

Napisany przez: lucyna beata 6/03/2015, 9:30

Tak, o ten. Nie chciałam wymieniać nazwy bo nie życzę im dobrze.

Napisany przez: carantuhill 6/03/2015, 10:08

QUOTE(lucyna beata @ 6/03/2015, 10:30)
Tak, o ten. Nie chciałam wymieniać nazwy bo nie życzę im dobrze.
*



A dlaczego? Piwo ponoć się nieźle sprzedaje, mi nie smakowało, ale znam jego fanów. A w ogóle to trzeba wspierać małe browary, bo inaczej zostaną tylko te siki tych dwóch dominujących koncernów.

Napisany przez: lucyna beata 6/03/2015, 11:03

QUOTE(carantuhill @ 6/03/2015, 10:08)
QUOTE(lucyna beata @ 6/03/2015, 10:30)
Tak, o ten. Nie chciałam wymieniać nazwy bo nie życzę im dobrze.
*



A dlaczego? Piwo ponoć się nieźle sprzedaje, mi nie smakowało, ale znam jego fanów. A w ogóle to trzeba wspierać małe browary, bo inaczej zostaną tylko te siki tych dwóch dominujących koncernów.
*


Małe browary i owszem. Ten bojkotujemy. Powód podałam wyżej, przekroczyli granice dobrego smaku.
Na piwie nie znam się, byłam tam raz z grupa ale mimo iż wystój jest tam wysmakowany, to wszystko współgra to mi czegoś brakuje. Źle się tam czuję, grupa też nie została powalona na kolana. Inni przewodnicy też omijają szerokim łukiem, szczególnie Koledzy z naszej grupy. Browar jednak znakomicie promuje się więc może coś z tego wyjdzie.
Właśnie dlatego, że trzeba promować swoich to zainteresowałam się Twoim wpisem. Muszę wypróbować ten z Dukli.

Napisany przez: carantuhill 13/10/2017, 11:10

QUOTE(lucyna beata @ 6/03/2015, 12:03)
QUOTE(carantuhill @ 6/03/2015, 10:08)
QUOTE(lucyna beata @ 6/03/2015, 10:30)
Tak, o ten. Nie chciałam wymieniać nazwy bo nie życzę im dobrze.
*



A dlaczego? Piwo ponoć się nieźle sprzedaje, mi nie smakowało, ale znam jego fanów. A w ogóle to trzeba wspierać małe browary, bo inaczej zostaną tylko te siki tych dwóch dominujących koncernów.
*


Małe browary i owszem. Ten bojkotujemy. Powód podałam wyżej, przekroczyli granice dobrego smaku.
Na piwie nie znam się, byłam tam raz z grupa ale mimo iż wystój jest tam wysmakowany, to wszystko współgra to mi czegoś brakuje. Źle się tam czuję, grupa też nie została powalona na kolana. Inni przewodnicy też omijają szerokim łukiem, szczególnie Koledzy z naszej grupy. Browar jednak znakomicie promuje się więc może coś z tego wyjdzie.
Właśnie dlatego, że trzeba promować swoich to zainteresowałam się Twoim wpisem. Muszę wypróbować ten z Dukli.
*




A i tak porównując jakość do ceny to najlepszy jest browar z zachodniego krańca Dołów Jasielsko-Sanockich, z Działu Grybowskiego. Zwłaszcza te najzwyklejsze, nie przekombinowane.
Okolice Dukli są ciekawe i jeszcze nie "rozpoznane". Dla turystów jest to tylko jedna z dróg prowadząca w Bieszczady. A naprawdę warto się wybrać na okoliczne wzgórza Beskidu Niskiego, żeby chociaż poszukać pamiątek wielkiej bitwy. Ciekawe jak to będzie z tą via Carpathia - jak to wszystko pozmienia?


© Historycy.org - historia to nasza pasja (http://www.historycy.org)