Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> Bitwa Pod Daszowem Oraz Wacław Rzewuski, Oddział Farysa i jego śmierć.
     
Hieronim Lubomirski
 

Hetman Wielki Koronny
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.581
Nr użytkownika: 1.410

Zawód: Kawaler Maltanski
 
 
post 7/10/2011, 10:34 Quote Post

Jednym z najbardziej popularnych motywów literackich na temat powstania listopadowego była legenda Wacława Rzewuskiego, który własną krwią zmył targowicką hańbę wiszącą nad rodem Rzewuskich. Bogaty magnat, podróżnik, mecenas Ukraińskiej Szkoły naszego romantyzmu. Postać tak barwna, iż na podstawie jej życiorysu można by nakręcić epicki film, lub napisać wyborną powieść. Jednak co tak naprawdę wiemy o oddziale jaki sformował Rzewuski by dołączyć do powstania, prócz tego, iż dosiadał jego słynnych Arabów? Jak liczny był oddział? Miał jakieś konkretne mundury? Jaki był naprawdę przebieg bitwy pod Daszowem? Czy powstańcy mogli ją wygrać? Jak zginął Rzewuski? smile.gif

 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #1

     
bachmat66
 

vaquero
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.948
Nr użytkownika: 7.402

Dario TW
Stopień akademicki: Juris Doctor
Zawód: wolny
 
 
post 7/10/2011, 17:05 Quote Post

Salve,
jeden z moich ulubionych bohaterow Historii Polski, czlowiek potega gdy chodzi o ilosc przygod w Arabii, o sprowadzanie koni et ich hodowle, fantazyjny milosnik naszje Ukrainy, bohater romantyczny , postac mityczna... bardzo ciekawy temat
QUOTE
Jednym z najbardziej popularnych motywów literackich na temat powstania listopadowego była legenda Wacława Rzewuskiego, który własną krwią zmył targowicką hańbę wiszącą nad rodem Rzewuskich. Bogaty magnat, podróżnik, mecenas Ukraińskiej Szkoły naszego romantyzmu. Postać tak barwna, iż na podstawie jej życiorysu można by nakręcić epicki film, lub napisać wyborną powieść.


Ale chyba nie w dzisiejszej Polsce te ksiazke czy film beda robic, musiaby sie urodzic Ukranicem (tylko ze ''splamil sie walka'' z Rosja), wiec jako Polak nie ma sznas na film np Andrzeja Wajdy (pierwszego barda PRL i RPIII)- zbyt ciekawa i zbyt polska postac niestety, chyba ze Narod wygra wybory wink.gif

QUOTE
Jednak co tak naprawdę wiemy o oddziale jaki sformował Rzewuski by dołączyć do powstania, prócz tego, iż dosiadał jego słynnych Arabów? Jak liczny był oddział? Miał jakieś konkretne mundury? Jaki był naprawdę przebieg bitwy pod Daszowem?  Czy powstańcy mogli ją wygrać? Jak zginął Rzewuski? smile.gif


1 opis mundurow i bitwy jest w ksiazce Boreml 1831 Dariusza Ostapowicza; rogatywki, kurtka z pasowymi wylogami, szerokie spodnie-szarawary w kolorze niebieskim, zolte buty.- uzbrojenie - szable, pistolety, spisy z bunczukiem w stylu janczarskim[sic!] (strona 158)
o bitiwe jest u Aleksandra Jełowickiego, w google books http://books.google.com/books?id=c78aAAAAY...epage&q&f=false

Opis z Wojna Polsko-Ruska 1831 r
przez Aleksandr Kazemirovich Puzyrevskīĭ:

QUOTE
Tymczasem, jak zaznaczone było, Podole i Ukraina, za wyjątkiem takich punktów, jak Kijów, Kamieniec Podolski, były bardzo słabo obsadzone naszemi wojskami [rosyjskimi]; w miastach powiatowych znajdowały się zwykle niewielkie tylko komendy żandarmów i inwalidów, w niektórych zaś punktach, jak Berdyczów, Machnówka, stały depo szwadronów rezerwowych; prócz te^o kilka batalionów rozsianych było niewielkiemu partyami po całym kraju. Roth tylko co wyruszył z Besarabii. W tych krytycznych okolicznościach dla stłumienia powstania wezwaną została osiedlona na koloniach Bugska dywizya ułanów. Roth pośpieszał forsownymi marszami. Skierowawszy Szeremietjewa z 2-ma pułkami ułanów i 6-ciu działami na Ładyżyn, sam z Charkowskim pułkiem ułanów i 35-tym strzelców z 6-ma działami szybko wyruszył z okolic Kamieńca Podolskiego przez Szarogród w kierunku Olgopola i Krasnosiółki; dowiedziawszy się zaś w Piątkówce, że powstańcy udali się do Granowa i że generał Reutern, z Bugską dywizya ułanów dążący do Ładyżyna, znajduje się o kilka tylko wiorst od Piątkówki, zwrócił się na lewo, ściągnął do siebie Reuterna i przeprawiwszy się w bród przez Boh pod Ładyżynem, dotarł forsownym marszem w nocy na 14-ty maja do Hajsyna. Otrzymawszy wiadomość, że powstańcy znajdują się w Granowie, Roth posłał gener. Sobolewa z 2-ma batalionami 35-go pułku strzelców, z 2-ma działami i z Olwiopolskim pułkiem ułanów gościńcem do Granowa, sam zaś z pułkami ułanów Wozniesieńskim (6 szwadr.), Charkowskim (4 szwadr.) i Odeskim (6 szwadr.), oraz z 4-ma działami konnemi ruszył lewym brzegiem rzeczki Soby, aby z prawego skrzydła obejść nieprzyjaciela. Powstańcy nic nie wiedzieli o przybyciu Rotha i przypuszczając, że ściga ich tylko oddział Reuterna, dążyli w nieładzie ku Daszewowi, dokąd przybyli około 10-tej rano 14-go maja. Straż ich tylna, w sile 3-ch szwadronów, pod dowództwem Pobiedzińskiego, znajdowała się o 6 wiorst w tyle pod wsią Gródkiem, bacząc na wielki gościniec kijowski. O godzinie 2-giej z południa oddział Rotha zbliżał się do Gródka. Na czele szedł dywizyon Odeskiego pułku ułanów, za nim, w odległości 1 1/2 wiorsty, sam Roth z dwoma drugimi dywizyonami i dworna działami konnemi, a nieco z tyłu dwa pozostałe pułki ułanów i działo. Przy wyjściu z Gródka, stanowiącego' swojem położeniem dosyć przykry wąwóz, przodowy nasz dywizyon został zaatakowany przez Polaków i odparty,—ale Roth ścigających powitał kartaczami, a przez to dał czas pułkowi Oleskiemu do przejścia Gródka i uszykowania się na lewo od gościńca w kierunku Daszowa. Główne siły powstańców ze swej strony za pierwszym wystrzałem działowym, szwadron za szwadronem, ruszyły z Daszowa i rozwinęły się porządnie przed Rothem. Na prawem ich skrzydle stała gęsta kolumna piechoty, około 1,000 ludzi, mająca 4-ry działa przed sobą; środek i lewe skrzydło z trzema działami uszykowane były w dwie linie rozwiniętym fron lem i z odpowiednimi odstępami. Tymczasem wyciągniętym kłusem nadbiegły Charkowski i Wozniesieński pułki ułanów. Roth pierwszy z nich postawił na lewem skrzydle naprzeciw zwartej kolumny, Reuterna zaś z pułkiem Wozniesieńskim i Odeskim naprzeciw środka i lewego skrzydła nieprzyjaciela, ruszywszy bezzwłocznie naprzód. Powstańcy, broniąc się mężnie, cofali się w porządku i odpierani kilkakrotnie ponawiali ataki. W jednym z ataków zabrano im 4-ry działa i padł Pobiedziński; szwadrony jego pierzchły. Szef sztabu, Orlikowski, a następnie i Kołyszko, usiłowali bój podtrzymać, ale zmuszeni byli cofnąć się również do Daszowa. Piechota, zostawszy bez osłony, uległa atakom naszych ułanów i w części padła na miejscu, w części wziętą została do niewoli wraz z trzema działami. Roth ścigał uciekających nie tyle jazdą, ile ogniem działowym. Cztery działa swoje trzymał na drodze; po obu jej stronach rozwinął po dwa szwadrony, za nimi inne dwa, a nieco na prawo jeden szwadron; z tyłu szły inne szwadrony w ogólnej kolumnie. W takim porządku Roth doszedł do miasteczka, gdzie największy panował popłoch. Trzy szwadrony, pozostałe w Daszowie i chcące powstrzymać innych, zostały w części pociągnięte,-— wszelako utworzyła się z nich gromadka, do klórej przyłączyli się inni, a wszyscy razem, w liczbie około 150 —200 ludzi, nagle rzucili się na nadchodzącego Rotha. Niewielka ta garstka z rozpaczliwem męstwem uderzyła wprost na nasze działa i wpadła na nie galopem; bój się zawiązał uparty. Atakowani z frontu przez szwadron Charkowskich, a z boku i z tyłu przez dwa szwadrony Wozniesieńskich ułanów, Polacy walczyli mężnie, przyczcm niezwykłą odwagą odznaczali się bracia Sobańscy, Jełowiccy, 70-letni Rorzęcki i inni; po długotrwałych ręcznych zapasach padła część znaczna tej polskiej szlachty rodowej.

Ocaleni powstańcy zbiegli do Lińców; Kołyszko spiesznie cofnął się w tymże kierunku. Zapadła noc. Roth z jednym pułkiem ułanów zajął miasteczko, a z pozostałymi rozłożył się za niem na biwakach. Bitwa pod Daszowem od razu zadała cios stanowczy powstaniu na południu. Powstańcy stracili swą artyleryę, kasę, część taboru, do 400 jeńców, mnóstwo zabitych i ranionych. Nie mogli już myśleć o szerzeniu powstania, ale raczej o własnym ratunku. Straty Rosyan w bitwie dosięgały 98 ludzi zabitych i ranionych, w liczbie tej 8 oficerów.

Największy nieład, panujący ciągłe w polskim oddziale, brak jedności zarządu skutkiem niedołęstwa Kołyszki i wprowadzanie do boju niewielkich oddziałów przeciwko skupionym siłom Rotha dostatecznie wyjaśniają, dlaczego Polacy, pomimo wykazanej szalonej odwagi, doznali tak stanowczej porażki, będąc wogóle silniejszymi od wojsk, jakie Roth miał pod ręką.

Podczas kiedy zbierający się w Lińcach rozproszeni powstańcy starali się przyjść do porządku i obmyślali, co dalej działać mają, generał Roth, zostawiając ich w spo. koju, kilka dni bezużytecznie spędził w Daszowie, zajmując się chwytaniem pojedynczo tułających się powstańców; następnie dał rozkaz gener. Szeremietjewowi udać się z dwoma pułkami ułanów do Tywrowa, sam zaś z dwoma innymi pułkami uła. nów ruszył przez Janów, Chmielnik i Międzybóż w celu nie dopuszczenia powstańców na Wołyń i odrzucenia ich na Szeremietjewa; współcześnie zaś trzem zapasowym szwadronom strzelców konnych, zebranym w depo pod .Machnówką, polecono iść na spotkanie ich pod Winnicą. Tymczasem część ocalałych pod Daszowem powstańców ciągnęła przez Wornowicę do Michałówki pod Tywrowem, ażeby przeprawić się tam przez Boh. Tywrów (na prawym brzegu Bohu) był już zajęty przez Szeremietjewa, ale dwa szwadrony jego, wysłane jako straż przednia do Michałówki (na lewym brzegu Bohu), rozłożywszy się tam bez wszelkich środków ostrożności, zostały 17-go maja nagle atakowane przez powstańców i ze stratą odparte za rzekę. Widząc drogę pod Tywrowem przeciętą, powstańcy szukali przeprawy niżej, ale Szeremietjew śledził ich bacznie; nazajutrz zatem, 18-go maja, pociągnęli oni w górę rzeki do Janowa. Ażeby uniknąć gościńca z Bracławia do Winnicy, wrócili z początku do Obodnego, gdzie nocowali.

Nazajutrz, przechodząc przez gościniec, Polacy przejęli kuryera z depeszą, z której się dowiedzieli, że generał Szucki z 2-ma szwadronami z pułku Dorpackiego i Nieżyńskiego strzelców konnych, oraz dwoma działami 26-tej bateryi konnej przybył do Obodnego dla przecięcia im drogi odwrotu. W tejże chwili ukazał się generał ten z wojskiem swojem; lasek niewielki przedzielał obie strony. Powstańcy pod deszczem ulewnym szybko uszykowali się w trzy oddziały i gwałtownie rzucili się na Rosyan. Zamiast uderzyć ze swej strony na nieprzyjaciela, generał Szucki, więcej może ufający karabinom niż pałaszom, przyjął atak na miejscu, rozkazawszy żołnierzom strzelać plutonami. Wszystkie strzały prawie poszły w powietrze i, zanim dymy się ich rozwiały, Polacy wdarli się w szeregi szwadronów naszych i zaczęli mordować bezbronnych żołnierzy, nim ci zdołali dobyć pałaszy. Jełowicki, Borzęcki i inni rzucili się na działa, które zdążyły dać zaledwie pięć wystrzałów, porąbali obsługę i owładnęli niemi. Niewielu strzelców zdołało się ratować ucieczką. Sprawca tej klęski, Szucki, wielu oficerów i żołnierzy dostało się do niewoli.


Ten post był edytowany przez bachmat66: 7/10/2011, 17:08
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
bachmat66
 

vaquero
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.948
Nr użytkownika: 7.402

Dario TW
Stopień akademicki: Juris Doctor
Zawód: wolny
 
 
post 7/10/2011, 17:22 Quote Post

Przy okazji o powstaniu Wolynskim z ''Porozbiorowe dzieje Polski: czyli jak naród Polski walczył za ojczyznę,'' Vol. 1
przez Tomasza Siemiradzkiego

QUOTE
Powstanie wołyńskie, na którego czele stanęli Czacki, Olizar, Worcell, upadło. Niemniej smutny koniec miało i powstanie podolskie. Do obozu w Krasnosiółce zjechało się 5-go maja około tysiąca jazdy i 150 strzelców. Byli tam Sobańscy, Jełowiccy, Potoccy, Wacław Rzewuski (Farys Mickiewicza), Zapolscy, Korsak i wielu innych; przybyli także wnuk Szczęsnego Potockiego i syn Seweryna Rzewuskiego, znanych Targowiczan. Dowództwo objął ośmdziesiecioletni generał Kołysko, który walczył niegdyś pod Kościuszką. W marszu do Daszowa siły polskie urosły do 2,400 ludzi. Pod Daszowem 16-go maja przyszło do spotkania z nieprzyjacielem. W pięknej, lecz nieporządnej potyczce, ruchawka polska została rozproszona; Kołysko zasłonił odwrót, nie mając już w ręku więcej jak 50 koni. Zebrało się jeszcze około 600 jazdy; pobito moskalów pod Michałówką i Obodnem; wzięto 17 oficerów, 300 żołnierzy i dwa działa. Przybyło nowych ochotników, 300 jazdy i 100 piechoty. Pod Majdanem, 23-go maja, Kołysko przegrał nową bitwę z przeważającym nieprzyjacielem; 26-go maja część powstańców weszła do Galicji. Resztę pułkownik Karol Różycki, znakomity partyzant, przeprowadził szczęśliwie do Zamościa. Ze trzema tylko szwadronami jazdy Różycki przeszedł sto kilkadziesiąt mil kraju zajętego przez nieprzyjaciela, stoczył kilkanaście szczęśliwych potyczek i dowiódł, że partyzantka była jedynym racjonalnym sposobem wojowania na Rusi. Gdyby Dwernicki trzymał się ściśle instrukcji sztabu głównego, powstanie na Wołyniu i Podolu, przy wielkiej obfitości bitnej młodzieży, mogłoby się rozwinąć znakomicie.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #3

     
bachmat66
 

vaquero
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.948
Nr użytkownika: 7.402

Dario TW
Stopień akademicki: Juris Doctor
Zawód: wolny
 
 
post 7/10/2011, 17:27 Quote Post

O Waclawie i jego koni, zwyczajem arabskim klaczy, z Pamietnikow Adama Raczynskiego'' :

QUOTE
Wacław Rzewuski, który jeszcze wtedy chodził we wschodnim stroju. Po zwyczaju, przyjechał konno, przy nim kozacy i Widord, za nimi dopiero nadciągnęło kilka powozów, pomimo to że Knźmin był niedaleko.
Rzewuski przyjechał na swojej sławnej klaczy kasztanowatej, którą, jako „emir" jakiegoś arabskiego pokolenia, wyprowadził z Alepu. Podanie niosło, że klacz Rzewuskiego „Gaza" pochodziła w prostej linii od jednej z najpiękniejszych siedmiu klaczy Mahometa, była z pokolenia „Nedżi." Wedle opowieści Arabów, konie „Nedżi" rodzą się ze skrzydłami u nóg i dlatego przychodzące na świat źrebięta przyjmują się od klaczy na ręce, jak dzieci, aby padając na ziemię nie połamały skrzydeł u nóg, gdyż wtedy straciłyby całą swoją wartość. Rzeczywiście, klacz Rzewuskiego była tak piękna, że nic podobnego nie widziałem ani przedtem, ani później. Rzewuski nigdy nie rozstawał się z nią, nieraz całemi godzinami siedział, wpatrując się w swoją „Gazę", przemawiając do niej jak do człowieka, jednak zawsze tylko po arabsku
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #4

     
jancet
 

VI ranga
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 762
Nr użytkownika: 52.484

Stopień akademicki:
Zawód: BANITA
 
 
post 7/10/2011, 19:20 Quote Post

W sumie dość ciekawe, że rosyjski generał Puzyrewski mniej krytycznie ocenia postawę powstańców pod Daszowem, niż powstaniec Jełowicki.

Natomiast w cytowanej pracy Siemiradzkiego znajduje się niewątpliwy błąd - oddział Karola Różyckiego z Wołynia nigdy nie połączył się z powstaniem ukraińsko-podolskim, choć próbował i niewiele brakowało. Zapewne na szczęście.

Jak opisuje Gołyński z powstania latyczowskiego (oddział Nagórniczewskiego), które odniosło wcześniej znaczne sukcesy (choćby zajęcie Baru), oddziały Kołyszki wkroczyły na ten teren już zupełnie zdemoralizowane, pragnące tylko schronić się do Galicki. Niestety, ta demoralizacja udzieliła się też latyczowskim powstańcom.

Czy powstania na Ukrainie, Podolu i Wołyniu mogły wygrać? Wygrać - w sensie uwolnić te prowincje od nieprzyjaciela - raczej nie. Do zajęcia terenu niezbędna jest piechota, a powstańcy pieszo nie chcieli służyć, przy jeździe w sile dywizji piechoty formowano parę kompanii.

No i bardzo brakowało kadr oficerskich i podoficerskich, stąd brak dyscypliny i czasem dość fantastyczne plany operacyjne (np. atak na Latyczów).

Wg mnie niepotrzebnie dążono do połączenia wojsk powstańczych z poszczególnych powiatów. Liczące paręset ludzi partie powiatowe mogły się łatwiej utrzymać, prowadzić działania partyzanckie, angażować znaczne siły wroga, a pobicie powstańców w jednym powiecie nie rzutowałoby tak bardzo na ich postawę w pozostałych.

Pamiętnik Gołyńskiego bardzo ciekawy, mnie zafascynował opis przygotować do powstania, gromadzenia broni i amunicji, budowania organizacji spiskowej i powiązanie terminu wybuchu powstania z terminem wymuszonych dostaw zboża i wołów dla armii rosyjskiej. Szlachta zgodziła się na dostawy, pod warunkiem, że będą za gotówkę, a spiskowcy sobie umyślili, że zrobią powstanie w chwili, gdy transporty będą szły do punktów zbornych, ale zanim pieniądze zostaną wypłacone, w ten sposób chcieli przejąć i żywność, i kasę smile.gif .

Bardzo to odległe od stereotypu lekkomyślności i braku przygotowań.
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

 
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2019 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej