Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )
 
17 Strony  1 2 3 > »  
Reply to this topicStart new topicStart Poll

> John Maynard Keynes, O znaczeniu jednej teorii
     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 9/08/2006, 12:59 Quote Post

John Maynard Keynes

user posted image

Money doesn't matter


Mało jest w historii teorii naukowych, które były tak szeroko dyskutowane, tak zażarcie krytykowane i straceńczo bronione. O ile sama myśl keynesizmu została już przez większość ludzi dość dawno pogrzebana wśród stosu ksiąg dawnych myślicieli i zastąpiona przez teorie nowsze, lepsze; to w miejscu takim jak forum historyczne warto zadać pytanie - jaki wpływ wywarła teoria Keynesa na wiek XX? Jak był on duży? Wreszcie - jak go ocenić?

Keynesiści skłonni byli na sztandarach zapisywać udane zdławienie Wielkiego Kryzysu w latach 30., oszałamiający i stabilny wzrost gospodarczy w RFN, USA i Japonii aż do lat 70..

Przeciwnicy zaś oskarżają o doprowadzenie do stagflacji w latach 70. (połączona inflacja i bezrobocie), spora grupa zaś zaprzecza skuteczności wcześniejszych działań zwolenników szkoły Keynesa.

Jak więc ocenić znaczenie dla Europy od lat trzydziestych do lat sześćdziesiątych XX wieku teorii brytyjskiego ekonomisty? Zachęcam do przeprowadzenia bilansu tego okresu.
 
User is offline  PMMini Profile Post #1

     
tuxman
 

Hetman Polny imć Onufry Zagloba w służbie Forum!
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.263
Nr użytkownika: 4.809

 
 
post 9/08/2006, 14:04 Quote Post

Czolem!

Zacznijmy od tego, że sama teoria Keynas'a poczęla się w... nieslawie. Ja szczerze powiedziawszy uznaję (a jako Polak mam do tego prawo) teorię Pana Johna Maynarda Keynesa za... plagiat.
Otóż w latach od 1933 do 1935 roku nasz polski ekonomista Pan Michal Kalecki - opublikowal calą serię artykulów - niestety w j. polskim (część po francusku) - których pryncypia Keynes wykorzystal (publikacja "jego wielkiej teorii - to luty 1936-go roku).

Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #2

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 9/08/2006, 16:34 Quote Post

Faktycznie polska myśl ekonomiczna nie ma zbytniego szczęścia. Oprócz Kaleckiego "przywłaszczenie" przez zachodnich naukowców teorii zdarzyło się... Mikołajowi Kopernikowi. Słynne prawo Greshama (gorszy pieniądz wypiera lepszy) to nic więcej niż sformułowane wcześniej prawo naszego astronoma, gdy pracował jako administrator dóbr biskupich (Monetae cudendae ratio). Choć źródeł tego prawa można też szukać wcześniej.

Tyle w kwestii plagiatów.
 
User is offline  PMMini Profile Post #3

     
Gustaw II Adolf
 

Dei Gratia Rex Sueciæ, Princeps Magnus Finlandiæ etc.
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.022
Nr użytkownika: 6.537

Gustavus Adolphus Vasa
Stopień akademicki: Leo Septemtrionum
Zawód: Rex Hereditarius
 
 
post 9/08/2006, 17:14 Quote Post

Czy wpływ keanesizmu (vel keanesianizmu alias keanesjanizmu, bo i tak to czasem piszą confused1.gif) był duży? Niestety - przeogromny... A co do jego oceny - powyższe "niestety" moją ocenę streszcza chyba najcelniej.

Co do zdławienia Wielkiego Kryzysu - jak wiemy, każdy, nawet najgłębszy kryzys w nieprzeregulowanej gospodarce nie trwa wiecznie, a gospodarka taka - siłą rzeczy, choćby działania rządu były "prostopadłe do sensownych" - podniesie się do jakiego takiego poziomu, oczywiście po samoregulacji polegającej na zniszczeniu jakiegoś procenta gospodarstw domowych czy przedsiębiorstw. Inna sprawa, że gospodarka, skutkiem niesłusznych kroków rządzących (zwłaszcza gdy ci poddają się populistycznej ochocie zbyt aktywnego babrania się w tej piaskownicy), może nigdy już nie odzyskać swojej dynamiki, i to właśnie stało się w USA po Nowym Ładzie. Nie jest bowiem prawdą, mówią przeciwnicy etatyzmu, że taka polityka spowodowała "oszałamiający" wzrost gospodarczy, lecz wręcz przeciwnie, bez niej 1) wzrost byłby o wiele większy i 2) nie doszłoby do przewidzianego przez niektórych liberalnych ekonomistów (vide L. v. Mises) momentu nadejścia długofalowych fatalnych jej skutków (inflacja + bezrobocie + pełzający wzrost gosp.). Jak mylili się interwencjoniści, niech świadczy choćby przykład W. Brytanii, której gospodarka do końca lat 70. prowadzona była niemal jak w marzeniach keanesistów, a stanowiła w czasie poprzedzającym wygraną konserwatystów Żelaznej Damy "chorego człowieka Europy", z tragicznymi wynikami ekonomicznymi i pozbawionym pozytywnej energii społeczeństwem. I dopiero działania tych dzikich, dogmatycznych, wilczych, wściekłych, nieludzkich liberałów znów uczyniły ze Zjednoczonego Królestwa gospodarczego giganta.

Wydaje się, że początkowy pozorny sukces keansizmu w krajach bogatych wynikał z tego, że niejako "przejadano" wówczas materialne i niematerialne zasoby poprzedniego dzikiego kapitalizmu, innymi słowy: trzeba było czasu, by dokumentnie popsuć gospodarkę i zniszczyć przedsiębiorczość społeczeństw.

Niestety, problem jest o tyle poważny, że ekonomia ekonomią i mądrale mądralami, ale niepodjęcie w tamtych czasach (mówię o Wielkim Kryzysie) działań ze strony państwa mogło skończyć się poważnymi wybuchami społecznymi, ponieważ - jak wiadomo - cierpliwość nie jest, delikatnie mówiąc, charakterystyczną cechą społeczeństw demokratycznych, zwłaszcza gdy mowa o oczekiwaniu na skutki reform gospodarczych - a te nigdy nie pojawiają się teraz-zaraz. Zatem moim zdaniem Kryzys, jako jak najbardziej normalny przecież etap cyklu gospodarczego, zostałby zdławiony bez efektownej szermierki rządu, ale działania te miały przynajmniej ten pozytywny skutek, że mimo ekonomicznej bezpłodności, a wręcz szkodliwości, uspokajały społeczeństwo i z pewnością uczyniło je mniej podatnym np. na agitacje komunistów. Wszak ZSRR jako państwo "samowystarczalne" tego Kryzysu nie doświadczyło (akurat tam kryzys trwał permanentnie) - co niektórzy skłonni są uważać za dowód wyższości socjalizmu...

Tak że, wydaje mi się, można postawić tezę, że keansizm był swoistym "mniejszym złem", katalizatorem antykapitalistycznych nastrojów, które mogłyby się teoretycznie przekształcić w komunistyczne. Taki komunizm dla bogatych.

Podejrzewam, że popełniłem w tym poście niejeden błąd merytoryczny... zaznaczam, że nie obrażę się za jego wytknięcie i tym samym dokształcenie licealisty-półignoranta. smile.gif

Pozdr.
G2A
stormechtige hogborne første och herre, her Gustaf Adolph, Sverigis, Gottis och Vendis udkorne koning och arffurste, storførste til Findland, hertug til Estland och Vesmanneland etc.
 
User is offline  PMMini Profile Post #4

     
tuxman
 

Hetman Polny imć Onufry Zagloba w służbie Forum!
******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.263
Nr użytkownika: 4.809

 
 
post 9/08/2006, 18:53 Quote Post

Dodać należy, że wspomniany przez Gucia New Deal w USA przypadał na lata od roku 1933-go do 1937-go i był dziełem Franklina D. Rosevelta. Błędem jest więc przypisywanie New Dealu - wpływowi teorii Keynes'a - wszak ten ją opublikował w roku 1936.

New Deal był tak "cudownym przedsięwzięciem planowania centralnego", że jego przeciwnicy (czyt.: normalni ludzie) powstrzymali go właśnie w 1937-mym - a skutki tego planu usunęli do roku 1943-go - a jak wiemy z historii II-giej Wojny Światowej - był to czas najwyższy dla USA.
Boję się pomyśleć, co by było, gdyby New Deal funkcjonował dłużej...

Pozdrawiam
 
User is offline  PMMini ProfileEmail Poster Post #5

     
Herme$
 

IV ranga
****
Grupa: Użytkownik
Postów: 301
Nr użytkownika: 1.858

Zawód: student
 
 
post 9/08/2006, 21:00 Quote Post

QUOTE("Gustaw II Adolf")
Tak że, wydaje mi się, można postawić tezę, że keansizm był swoistym "mniejszym złem", katalizatorem antykapitalistycznych nastrojów, które mogłyby się teoretycznie przekształcić w komunistyczne. Taki komunizm dla bogatych.

A wobec F.D. Roosevelta padały wprost oskarżenia, że realizowana przez niego polityka to po prostu komunizm. smile.gif
 
User is offline  PMMini Profile Post #6

     
Gustaw II Adolf
 

Dei Gratia Rex Sueciæ, Princeps Magnus Finlandiæ etc.
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.022
Nr użytkownika: 6.537

Gustavus Adolphus Vasa
Stopień akademicki: Leo Septemtrionum
Zawód: Rex Hereditarius
 
 
post 9/08/2006, 21:03 Quote Post

QUOTE(Herme$ @ 9/08/2006, 22:00)
A wobec F.D. Roosevelta padały wprost oskarżenia, że realizowana przez niego polityka to po prostu komunizm.  smile.gif

W realiach amerykańskich jest to oskarżenie niemal tak potężne, jak u nas liberalizm biggrin.gif

Pozdr.
G2A
stormechtige hogborne første och herre, her Gustaf Adolph, Sverigis, Gottis och Vendis udkorne koning och arffurste, storførste til Findland, hertug til Estland och Vesmanneland etc.
 
User is offline  PMMini Profile Post #7

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 10/08/2006, 20:44 Quote Post

QUOTE(Gustaw II Adolf @ 9/08/2006, 18:14)
Wydaje się, że początkowy pozorny sukces keansizmu w krajach bogatych wynikał z tego, że niejako "przejadano" wówczas materialne i niematerialne zasoby poprzedniego dzikiego kapitalizmu, innymi słowy: trzeba było czasu, by dokumentnie popsuć gospodarkę i zniszczyć przedsiębiorczość społeczeństw.


Faktycznie coś musiało powodować, że keynesizm nie spowodował natychmiast załamania się gospodarki, a wręcz przeciwnie - rozwijał się w latach dla gospodarki szczęśliwych. O ile to "przejadanie zasobów dzikiego kapitalizmu" jest jak dla mnie dyskusyjne, to rzeczywiście wydaje się, że interwencjonizm państwa zniszczył na dłuższą metę przedsiębiorczość społeczeństwa.

Najczęściej cytowanym zdaniem Keynes'a obok tego, który umieściłem w pierwszej wiadomości jest to, że "w długim okresie wszyscy będziemy martwi". Ironiczna i nieco lekceważąca zdaje się ta uwaga, a pominięcie długiego okresu było gwoździem do trumny tej szkoły ekonomicznej. W mikroskali okazało się, że zaszły widoczne zmiany w mentalności ludzi, państwo opiekuńcze rozleniwia. Tak jak napisał Gustaw. Może szkoła ta tłumacząca dostatecznie gospodarkę w warunkach krótkiego okresu, mogła być skuteczna... właśnie tylko w krótkim okresie?

QUOTE(Gustaw II Adolf @ 9/08/2006, 18:14)
Wszak ZSRR jako państwo "samowystarczalne" tego Kryzysu nie doświadczyło (akurat tam kryzys trwał permanentnie) - co niektórzy skłonni są uważać za dowód wyższości socjalizmu...


Jednym z celów polityki interwencjonistycznej a la Keynes było wszak eliminowanie wahań koniunkturalnych, a przez to większych kryzysów. Nawiązując jednak do państwa totalitarnego jak ZSRR - pomyślałem sobie teraz w ten sposób (poprawcie mnie jeśli zapędziłem się za daleko):

Polityka gospodarcza czołowych państw kapitalistycznych do końca lat 60. zakładała silny udział organów centralnych nad gospodarką. Taka sytuacja mogła być na rękę władzom ze względu na wiszącą im nad głową zimną wojnę z orbitą krajów sowieckich. Friedrich Hayek krytykował politykę gospodarczą typu keynesistowskiego za przybliżanie aparatu państwowego do organów systemu totalitarnego. System totalitarny zaś pomimo swych wad jest skuteczniejszy podczas konfliktów zbrojnych. Może to kolejny powód, że do czasów względnego ocieplenia się stosunków ze Wschodem prowadzono silnie scentralizowaną gospodarkę. Może też jest winą polityków, że nie chcieli oddać Imperium władania nad gospodarką w ręce ludzi.
 
User is offline  PMMini Profile Post #8

     
swatek
 

Czekam na Króla
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.555
Nr użytkownika: 7.721

 
 
post 10/08/2006, 21:42 Quote Post

QUOTE(Gustaw II Adolf)
Wydaje się, że początkowy pozorny sukces keansizmu w krajach bogatych wynikał z tego, że niejako "przejadano" wówczas materialne i niematerialne zasoby poprzedniego dzikiego kapitalizmu, innymi słowy: trzeba było czasu, by dokumentnie popsuć gospodarkę i zniszczyć przedsiębiorczość społeczeństw.


Powiedziałbym, że raczej odwrotnie. "Przejadano" dochody przyszłych pokoleń. Keynes dopuszczał możliwość deficytu budżetowego(za co podobno w XIX wieku groziła kara śmierci dla ministra finansów) w okresie krzyzysu, który POWINIEN być wyrównany w okresie prosperity. Ale większość ekonomistów z tym drugim warunku woli nie pamiętać. A deficyt budżetowy jest to nic innego niż przenoszenie wydatków z jednego roku na następnny.
 
User is offline  PMMini Profile Post #9

     
Gustaw II Adolf
 

Dei Gratia Rex Sueciæ, Princeps Magnus Finlandiæ etc.
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.022
Nr użytkownika: 6.537

Gustavus Adolphus Vasa
Stopień akademicki: Leo Septemtrionum
Zawód: Rex Hereditarius
 
 
post 11/08/2006, 8:42 Quote Post

QUOTE(Rothar)
(poprawcie mnie jeśli zapędziłem się za daleko):

Nie uważam, bym był po temu kompetentny smile.gif, ale chyba niezbyt można się z tym zgodzić. Po pierwsze dlatego, że to społeczeństwo wybierało swoich włodarzy, a nie odwrotnie, że władza decydowała, co robi z obywatelami; po Eisenhowerze (weźmy przykład USA) aż do Cartera włącznie rządzili sami demokraci. A oni, konsekwentnie, kontynuowali politykę sprawdzoną - zdawałoby się - w poprzednich latach, zwłaszcza że mieli poparcie ludności. Po drugie trudno zaakceptować Twoją tezę dlatego, że gdy społeczeństwo stwierdziło, że jednak nie chce przerabiać Ameryki w "socjalkapitalistyczny" względnie "społecznie rynkowy" raj, wybrało Reagana; a ten w walce z komunistycznym ustrojem okazał się skuteczniejszy niż każdy przed nim, uwalniając przy tym gospodarkę z "okowów" regulacji. Jedno drugiemu zatem zdaje się nie przeszkadzać.

Pozdr.
G2A
stormechtige hogborne første och herre, her Gustaf Adolph, Sverigis, Gottis och Vendis udkorne koning och arffurste, storførste til Findland, hertug til Estland och Vesmanneland etc.
 
User is offline  PMMini Profile Post #10

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 11/08/2006, 16:54 Quote Post

QUOTE(Gustaw II Adolf @ 11/08/2006, 09:42)
(...) trudno zaakceptować Twoją tezę dlatego, że gdy społeczeństwo stwierdziło, że jednak nie chce przerabiać Ameryki w "socjalkapitalistyczny" względnie "społecznie rynkowy" raj, wybrało Reagana; a ten w walce z komunistycznym ustrojem okazał się skuteczniejszy niż każdy przed nim, uwalniając przy tym gospodarkę z "okowów" regulacji. Jedno drugiemu zatem zdaje się nie przeszkadzać.


Zauważ jednak, że wzmacnianie władzy, odsunięcie się od demokracji w stronę gospodarczego totalitaryzmu (przepraszam za wyrażenie zdecydowanie na wyrost, ale po tej linii się poruszamy od pełnego liberalizmu) nie zawsze musi się wiązać ze sprzeciwem społecznym. Nie chodzi też o upodabnianie państwa amerykańskiego do komunistycznego ZSRR.

Na ogół większy udział w gospodarce państwa, poza wyższymi podatkami, ciągnie za sobą wyższy stopień redystrybucji dochodu. Ten zaś element był zawsze haczykiem na poparcie społeczne, którego do tej pory używają stojące bliżej społeczeństwa partie lewicowe bądź lekko lewicujące. Ludzie z chęcią patrzą jak im się zapewnia więcej opieki, więcej miejsc pracy i zasiłków - nawet kosztem pewnej rezygnacji z wolności gospodarczej i sięgania do ich własnej kieszeni. Chodzi tu szczególnie o tych mniej zarabiających, jednak dysponujących tą samą ilością głosów, co każdy członek finansowej elity.

Zresztą gdyby nie kryzys ekonomiczny lat 70., zmiany polityki gospodarczej by jeszcze przez długi czas nie było. Sama zmiana nie była w głównej mierze związana z buntem przeciwko kontroli gospodarczej państwa i jego zbytniemu przerostowi udziału w wytwarzaniu dóbr, ale samymi jego wynikami.

QUOTE(swatek @ 10/08/2006, 22:42)
Powiedziałbym, że raczej odwrotnie. "Przejadano" dochody przyszłych pokoleń. Keynes dopuszczał możliwość deficytu budżetowego(za co podobno w XIX wieku groziła kara śmierci dla ministra finansów) w okresie krzyzysu, który POWINIEN być wyrównany w okresie prosperity.
*



To jednak przyjęcie za oczywiste, że dla gospodarki nie jest szkodliwy ograniczony deficyt budżetowy nie przełożyło się tak skrajnie na gospodarkę jak może wynikać z lektury powyższej wiadomości. Na załączonej grafice (źródło: http://www.netmagic.net/~franklin/) podany został deficyt / nadwyżka budżetu USA w okresie od lat czterdziestych do końca lat 90. Jak widać w okresie panowania polityki interwencjonistycznej budżet był dość ustabilizowany, również dług państwa spadał (a więc rząd "spłacał" debet, na obrazku tego nie ma zaznaczonego - można łatwo sprawdzić). Dopiero w połowie lat 70. widoczny jest deficyt (co zapewne miało też podłoże w kryzysie energetycznym). Jednak tak czy inaczej szalonych deficytów w USA w okresie panowania keynesizmu nie było. Jedyne duże odchylenia bilansu budżetu na minus były bezpośrednio podczas Wielkiego Kryzysu i potem w czasach II wojny światowej.

BTW: czy można wiedzieć skąd może pochodzić informacja o karze śmierci dla ministra finansów? Literatura, artykuł, zasłyszane?

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #11

     
Gustaw II Adolf
 

Dei Gratia Rex Sueciæ, Princeps Magnus Finlandiæ etc.
******
Grupa: Użytkownik
Postów: 1.022
Nr użytkownika: 6.537

Gustavus Adolphus Vasa
Stopień akademicki: Leo Septemtrionum
Zawód: Rex Hereditarius
 
 
post 12/08/2006, 14:35 Quote Post

QUOTE(Rothar)
Zauważ jednak, że wzmacnianie władzy, odsunięcie się od demokracji w stronę gospodarczego totalitaryzmu (...) nie zawsze musi się wiązać ze sprzeciwem społecznym.

Na ogół większy udział w gospodarce państwa, poza wyższymi podatkami, ciągnie za sobą wyższy stopień redystrybucji dochodu. Ten zaś element był zawsze haczykiem na poparcie społeczne, którego do tej pory używają stojące bliżej społeczeństwa partie lewicowe bądź lekko lewicujące. Ludzie z chęcią patrzą jak im się zapewnia więcej opieki, więcej miejsc pracy i zasiłków - nawet kosztem pewnej rezygnacji z wolności gospodarczej i sięgania do ich własnej kieszeni. Chodzi tu szczególnie o tych mniej zarabiających, jednak dysponujących tą samą ilością głosów, co każdy członek finansowej elity.

Ależ to nie ulega żadnej wątpliwości! Wszak mówi się, że konsekwencją demokracji jest - nieuchronnie - mniej lub bardziej zaawansowany socjalizm, a to z tego względu, że większość, która pośrednio rządzi w demokracji, jest z zasady zwyczajnie głupia (niestety), a w każdym razie ignorancka w sprawach ekonomii... Oczywiście twierdzenie, że demokracja=dążenie do socjalizmu jest na wyrost o tyle, że nie zauważa jednego ważnego aspektu: ponowny zwrot w stronę liberalizmu jest możliwy! A nawet można zaryzykować twierdzenie, że kiedyś nastąpić musi... gdy nadarzy się po temu stosowna okazja - zauważmy, że właściwie za każdym razem podążanie w stronę socjalizmu w demokracjach dzieje się powoli i niemal niezauważalnie, ale za to długo - z drugiej natomiast strony, zwrot w kierunku liberalnym, deregulacyjnym ma niemal zawsze charakter pseudorewolucyjny, jest o wiele szybszy i energiczniejszy, a poparcie dla postulujących go partii ma znamiona swoistego buntu przeciw temu, co było w gospodarce do tej pory. Podejrzewam, że gdyby zrobić wykres ilustrujący zmiany w polityce gospodarczej na przestrzeni lat, to wyglądałby tak, że np. przez 30 lat mamy powolny spadek w kierunku całkowitego etatyzmu, by potem w dwa lata wykres "strzelił" w górę i gospodarkę zderegulował. Coś w rodzaju wentyla bezpieczeństwa...?

Oczywiście wynika to z tego, że reformy liberalne mogą być popularne tylko przez krótki okres, bo za góra 3-4 lata społeczeństwo znów zaśnie słodkim snem o socjalizmie, połknąwszy znów lewicową pigułkę, zatem liberalni reformatorzy muszą się spieszyć i działać kompleksowo, by ich reform nie przerwały przegrane wybory. Oddają tym, oczywiście, przysługę lewicowcom, którzy jako przeważnie mądrzy ludzie (a tak, tak! inaczej by się na szczycie nie znaleźli...) zdają sobie sprawę, że działania deregulacyjne, obcinanie wydatków i obniżanie podatków są dla gospodarki konieczne, ale cieszą się, że to inni odwalili za nich brudną robotę i od teraz mogą na nowo zacząć agitację "społeczną". smile.gif

Pozdr.
G2A
stormechtige hogborne første och herre, her Gustaf Adolph, Sverigis, Gottis och Vendis udkorne koning och arffurste, storførste til Findland, hertug til Estland och Vesmanneland etc.
 
User is offline  PMMini Profile Post #12

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 12/08/2006, 17:17 Quote Post

QUOTE(Gustaw II Adolf @ 12/08/2006, 15:35)
Podejrzewam, że gdyby zrobić wykres ilustrujący zmiany w polityce gospodarczej na przestrzeni lat, to wyglądałby tak, że np. przez 30 lat mamy powolny spadek w kierunku całkowitego etatyzmu, by potem w dwa lata wykres "strzelił" w górę i gospodarkę zderegulował. Coś w rodzaju wentyla bezpieczeństwa...?


Zależy też na jakiej zasadzie taki wykres skonstruować, bo też polityka XIX i XX wieczna znacznie się od siebie różniła. A jeśli brać pod uwagę jedynie XX wieku okazać się może, że materiału jest za mało na ułożenie tego w jakąś zgrabną hipotezę.

Jednak wspomniałeś o okresie około trzydziestu lat spychania w stronę etatyzmu. Wydaje się, że taka odległość czasowa może być wcale nieprzypadkowa, o ile identyfikować okres prosperity z odchodzeniem od liberalizmu (więcej pieniędzy na wydatki socjalne i inwestycje państwa). Echo takiej cykliczności można znaleźć w często krytykowanych długich falach Kondratieffa, przyjmujących okresy 40-60 letniego cyklu lepszej i gorszej koniunktury. Czyli można powiedzieć, że ów keynesistowski optymizm wiąże się do lat 70. z dobrymi wynikami gospodarki, opartymi na zbiegu (falowych) okoliczności.

Załączam silnie uproszczony, ale klarowny wykres cyklu Kondratieffa z artykułu Gerharda Muggenhubera. Okres keynesistowski to ten, gdzie krzywa się podnosi.

Załączona/e miniatura/y
Załączony obrazek
 
User is offline  PMMini Profile Post #13

     
swatek
 

Czekam na Króla
*******
Grupa: Użytkownik
Postów: 2.555
Nr użytkownika: 7.721

 
 
post 12/08/2006, 21:01 Quote Post

QUOTE
BTW: czy można wiedzieć skąd może pochodzić informacja o karze śmierci dla ministra finansów? Literatura, artykuł, zasłyszane?


Niestety zasłyszane sad.gif (dlatego napisałem podobno)
 
User is offline  PMMini Profile Post #14

     
Rothar
 

Primus Lictor
*******
Grupa: Moderatorzy
Postów: 1.682
Nr użytkownika: 176

Krzysztof Bylinowski
Stopień akademicki: mgr nauk ekonom.
 
 
post 16/08/2006, 10:19 Quote Post

QUOTE(swatek)
Keynes dopuszczał możliwość deficytu budżetowego(za co podobno w XIX wieku groziła kara śmierci dla ministra finansów) w okresie krzyzysu, który POWINIEN być wyrównany w okresie prosperity. (...)

QUOTE(Rothar)
BTW: czy można wiedzieć skąd może pochodzić informacja o karze śmierci dla ministra finansów? Literatura, artykuł, zasłyszane?


Niestety zasłyszane (dlatego napisałem podobno)


Domyślam się, że mogło chodzić o jakieś jednorazowe rozporządzenie w państwie, w którym jeszcze nie rozwinęły się struktury demokratyczne. Czyli pewnie, o ile zdarzenie takie miało miejsce, musiał być to akt tylko do kontretnej sprawy ministra. W państwie demokratycznym wydaje się jednak niemożliwym, by władza sama na siebie nakładała ostre prawo karne, szczególnie że dotyczyć by miało jednostki. Taka kara śmierci musiała mieć zapewne powiązanie z malwersacjami finansowymi.

Ale zgoda, że w wieku XIX dopuszczenie do większego deficytu mogło być powodem do dużych zmartwień dla władzy. Trzeba pamiętać, że dopóki nie upowszechnił się pieniądz symboliczny, oderwany od pełnej wymiany na kruszec, to głównym sposobem "schodzenia pod kreskę budżetową" było zaciąganie kredytów na przykład u bankierów. Za czasów Keynesa sprawa wyglądała już nieco inaczej, bo powstały narzędzia, dzięki którym do tej pory największe państwa świata całkiem dobrze prosperują z wysokim długiem na koncie.
 
User is offline  PMMini Profile Post #15

17 Strony  1 2 3 > »  
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:


Topic Options
Reply to this topicStart new topic

 

 
Copyright © 2003 - 2017 Historycy.org
historycy@historycy.org, tel: 12 346-54-06

Kolokacja serwera, łącza internetowe:
Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej